Michał Jankowiak

Michał Jankowiak Trener, coach,
diagnosta
inteligencji
emocjonalnej,
stree...

Temat: "Wolność, Miłość, Szczęście - czyli przypowiastka o...

Witaj :).

Oto kolejny artykuł :). Tak jak poprzednio, jego autorem jest Artur Król (http://www.krolartur.com) :). Miłej i owocnej lektury! :)

„Muszę znaleźć sobie faceta, żeby być szczęśliwa.”

„Jeszcze tylko zarobię pieniądze z tego kontraktu i będzie super.”

„Jestem nieszczęśliwy bo nie mam przyjaciół.”

„W moim wieku wypada mieć rodzinę i stałą pracę.”

„Mam dość tej pracy, ale jeśli tego nie pociągnę dalej, to moje dotychczasowe życie nie będzie miało sensu.”

Brzmi znajomo?

Tak często ludziom zdarza się uzależniać swoje poczucie szczęścia i satysfakcji z życia od czegoś zewnętrznego. Zakładają, że potrzebują czegoś wyjątkowego aby poczuć się
szczęśliwymi – a gdy to osiągną, ich szczęście zwykle okazuje się krótkie i ulotne – albo wcale nie przychodzi.

Dlaczego?

Ponieważ, niezależnie od tego, co mogło nam wmawiać społeczeństwo przez kolejne lata naszego rozwoju i dorastania:

„Bądź grzecznym chłopcem to mamusia się ucieszy.”

„Jak przyniesiesz z klasówki piątkę to babcia się ucieszy, że ma taką mądrą wnuczkę.”

„I z czego sie tak śmiejesz? Weź się lepiej do nauki, bo oceny ci ostatnio się pogorszyły!”

„Ale laska! Zaliczyć taką i można umrzeć szczęśliwym!”

„Jesteście studentami naszego uniwersytetu, możecie być z siebie dumni!”

„Kup nasz produkt, a będziesz szczęśliwy!”

Niezależnie od tych wszystkich haseł i przekonań, którymi byliśmy i jesteśmy bombardowani przez otoczenie, „autorytety” oraz speców od marketingu, prawda jest dużo prostsza – jedynym czego potrzebujesz by naprawdę być szczęśliwym, to zdecydować o
tym. Wystarczy, że szczerze zdecydujesz się w tej chwili na to by być szczęśliwym, bez żadnego „ale”, bez żadnych przyczyn czy wymówek, „ot tak, po prostu” - i pozwolisz swojemu ciału odpowiednio zareagować.

Bo jest w Tobie ta część, ten system, ten element Ciebie, który sprawia że gdy naprawdę się śmiejesz, to nie możesz przestać i śmiech ciągle wzrasta, ta część która zajmuje się produkcją odpowiednich neuroprzekaźników i hormonów oraz rozprowadzaniem ich po ciele tak, abyś czuł pełniej to co możesz czuć. Ta
część Ciebie, gdy jej na to pozwolisz, może Ci pokazać, że szczęście jest czymś do czego masz ciągły dostęp – i może kiedyś uwierzyłeś, że jest inaczej, że potrzebujesz czegoś
więcej zanim możesz osiągnąć szczęście – ale prawdą jest to, że szczęście jest Twoim dziedzictwem jako członka rasy ludzkiej – i możesz osiągnąć ten stan w dowolnym momencie, wystarczy że po niego sięgniesz.

Co więcej – ta podstawowa wolność, wolność bycia szczęśliwym absolutnie bez powodu, jest niezbędna dla prawdziwego docenienia tego, co uważamy za 'powody'.

Czy słyszałeś powiedzenie „Jeśli człowiek nie jest szczęśliwy mając jednego dolara, to jak ma byś szczęśliwy mając milion dolarów”? Pieniądze – choć niezwykle przydatne do pełnego i swobodnego przeżywania życia, bynajmniej nie dają szczęścia – w najlepszym wypadku krótki kokainowy napad euforii... Gdyby dawały – to tak wiele gwiazd ekranu, muzyków czy prezesów firm nie byłoby klientami terapeutów oraz klinik dla alkoholików i narkomanów.
Jednocześnie, startując od szczęścia w sobie możesz niezwykle skutecznie zarabiać pieniądze – bo cały czas cieszysz się związanym z tym procesem – i tym bardziej możesz docenić wszystko co płynie z ich posiadania.

Podobnie związki. Jak powiedział kiedyś jeden z moich nauczycieli: „Jeśli chcesz być z kimś tylko dlatego, że jesteś samotny, to jest to prostytucja” - kupowanie poczucia bliskości za swoją obecność i ciało. Podobnie, jeśli uzależniałbyś swoje szczęście od bycia w związku, to związek ten nigdy nie mógłby być związkiem partnerskim – zawsze byłbyś na łasce drugiej osoby, ponieważ brak związku = brak szczęścia... A jednocześnie – pomijając nieliczną grupę ludzi których w jakiś sposób może satysfakcjonować posiadanie
niewolnika emocjonalnego – takie pozbawione równowagi związki są po prostu nudne dla osoby dominującej, brakuje w nich wyzwania i ekscytacji... Więc zaczynają się skoki w bok i szybko jest po związku – a niewolnik emocjonalny zostaje na lodzie, nie mając ani związku, ani szczęścia.
Ktoś powiedział kiedyś „Dopiero kochając siebie możesz zacząć kochać innych.” Do podobnych wniosków – jeśli autorytetem jest dla Ciebie Biblia – prowadzi biblijne przykazanie „Miłuj bliźniego swego JAK SIEBIE SAMEGO” - co zakłada, że musisz zacząć od miłowania (kochania) siebie. Niezależnie jednak od kogo weźmiesz to przekonanie, faktem jest, że w momencie gdy potrafisz być szczęśliwy bez związku możesz weń wkroczyć w
zdrowy sposób – nie w ucieczce przed samotnością, ale po to by wzbogacić życie swoje i osoby z którą jesteś... Nagle celem staje się nie 'utrzymanie sie w związku za wszelką cenę' – a sprawienie, że każdy dzień będzie dla WAS lepszy. A już ta prosta zmiana percepcji sprawia, że dostrzegasz zupełnie inne aspekty sytuacji, dostrzegasz możliwości tam, gdzie wcześniej kryłyby się tylko zagrożenia – i w efekcie Twój związek faktycznie staje się coraz lepszy.

Ktoś inny może twierdzić, że do szczęścia niezbędna jest kariera. Tutaj wystarczy przejść się po barach uczęszczanych przez biznesmenów w piątkowy lub sobotni wieczór. Jeśli kariera jest potrzebna do szczęścia, to czemu u licha tak wielu „ludzi sukcesu” zapija swój „sukces”, chlając na umór wódę za 30 zł/kieliszek? Kaca będą mieli takiego samego jak po tej za 20 zl/pół litra, ale prawdziwym problemem jest tu chyba kac moralny – płynący z pytania 'skoro to osiągnąłem, to czemu nie jestem szczęśliwy?', pytania które muszą zagłuszać alkoholem...
Czy to znaczy, że kariera jest zła? Bynajmniej. Po prostu, warto docenić inną kolejność... Zacząć od szczęścia, a wtedy okaże się, że kariera przychodzi sama. Możesz wręcz odkryć, że ciężka, wielogodzinna praca staje się łatwa, a czas mija błyskawicznie – bo dobrze się bawisz przy jej wykonywaniu... Ale nieee, to by przecież było za proste! Prawda?

Zacznij od szczęścia. Zacznij od dania sobie prawa do czucia się szczęśliwym bez powodu. Zacznij od czucia się wspaniale w każdej chwili – i WTEDY idź w kierunku swoich celów. Możesz sam się zaskoczyć tym, jak łatwo będzie Ci do nich dotrzeć.

A na deser, ponieważ gdy już jesteś szczęśliwy to jest jeszcze wiele innych cudownych uczuć które warto odczuć jeszcze pełniej, mam dla Ciebie ćwiczenie które często robie ze swoimi klientami w trakcie coachingów, czyli wzmacnianie pozytywnych uczuć.

Ćwiczenie:
Intensyfikacja Przyjemności

Masz pewne przyjemne wspomnienia i pewne bardzo przyjemne wspomnienia. A gdyby mogły one stać sie jeszcze bardziej przyjemne? Gdybyś mógł odczuwać je jeszcze pełniej? Kusząca propozycja? Doskonale!

Więc do dzieła!

Przypomnij sobie teraz taką naprawdę przyjemną sytuacje. Zobacz ją wyraźnie, niech będzie naprawdę kolorowa i pełna głębi. Jeśli patrzyłeś w niej dotąd na siebie z pewnego dystansu - teraz wejdź w nią i zobacz wszystko tak jakbyś teraz to widział. Dodaj tam ruch i zobacz jak zmienia to Twoje odczucia. Powiększ całe wyobrażenie i przybliż je jeszcze bardziej, tak by całą ta sytuacja otaczała Cię w pełni. Jeśli były tam jakieś charakterystyczne dźwięki (np. muzyka w tle, szum fal, itp.) - usłysz je teraz. Poczuj zapachy, pozwól sobie nabrać w płuca powietrza z tego miejsca. Bądź tam w pełni.

A teraz, gdy tak wyraźnie odczuwasz to wszystko, zobacz gdzie to uczucie przejawia się w Twoim ciele. Gdzie sie zaczyna i jak sie rozprzestrzenia, w jakim miejscu (lub miejscach) czujesz je na końcu... Po czym wyobraź sobie ze to uczucie wychodzi z tych punktów końcowych, jeszcze sie wzmacnia, po czym wędruje poza Twoim ciałem do punktu startowego - i stwórz taką samo-napędzającą się pętle przyjemności... Po czym zacznij ja coraz bardziej rozkręcać!

Możesz to wykorzystywać z praktycznie każdym przyjemnym uczuciem - korzystaj, baw sie i eksperymentuj.

Artur Król

konto usunięte

Temat: "Wolność, Miłość, Szczęście - czyli przypowiastka o...

Inspirujące , dzięki ;-)

konto usunięte

Temat: "Wolność, Miłość, Szczęście - czyli przypowiastka o...

Ciekawe, ja powoli zaczynam być szczęśliwym posiadaczem tych NLPowskich przekonań. Przyznam, że gdy słuchałem opisanych technik jakiś czas temu w wykonaniu R. Bandlera to przede wszystkim przeszkadzało mi w ich przyjęciu jakieś inne silne przekonanie. Teraz moja z łatwością wchłaniam nowe przekonania, szczególnie te, które uznaje za użyteczne, a takie słowo jak "rzeczywistość" zaczęło być synonimem słowa "iluzja".

Tekst jest bardzo dobry, rozsądnie stosujesz model Miltona. W trakcie czytania niejednokrotnie wszedłem w pozytywny stan. Zastanawiam się tylko czy tych tekstów powiedzmy "instalacyjnych" nie warto poprzedzać jakimś zabijaczem kotwic poważności i naukowości oraz "kolejnego tekstu psychologicznego", bo mogą nieźle zablokować przyjęcie nowych przekonań.

To co ostatnio wymyśliłem, a działa całkiem nieźle jest mówienie np. o tym jakie są negatywne skutki bycia szczęśliwym bez powodu (bo zaraz większość Polaków się zgodzi, że to nie zdrowe) a jednocześnie faszerować taką wypowiedź poleceniami itd. ;)



Wyślij zaproszenie do