konto usunięte

Temat: Naród

Czesław Miłosz

Naród


Najczystszy z narodów ziemi gdy osądza je światło błyskawic,
Bezmyślny a przebiegły w trudzie zwykłego dnia.

Bez litości dla wdów i sierot, bez litości dla starców,
Kradnący sprzed ręki dziecka skórkę od chleba.

Życie składa w ofierze aby ściągnąć gniew niebios na wrogów,
Płaczem sierot i kobiet wroga poraża.

Władzę oddaje ludziom o oczach handlarzy złotem,
Pozwala wznosić się ludziom o sumieniach zarządców bordelu.

Najlepsi jego synowie pozostają nieznani,
Zjawiają się tylko raz jeden, aby umrzeć na barykadach.

Gorzkie łzy tego ludu przerywają w połowie pieśń,
A kiedy milknie pieśń, mówi się głośno dowcipy.

W kątach izb cień przystaje i pokazuje na serce,
Za oknem wyje pies do niewidzialnej planety.

Naród wielki, naród niezwalczony, naród ironiczny,
Umie rozpoznać prawdę zachowując o tym milczenie.

Koczuje na targowiskach, porozumiewa się żartem,
Handluje starymi klamkami ukradzionymi w ruinach.

Naród w pomiętych czapkach, z całym dobytkiem na plecach,
Idzie szukając siedzib na zachód i na południe.

Nie ma ni miast ni pomników, ni rzeźby ani malarstwa,
Tylko z ust do ust niesione słowo i wróżbę poetów.

Mężczyzna tego narodu, przystając nad syna kołyską,
Powtarza słowa nadziei zawsze dotychczas daremne.

Kraków, 1945

z tomu „Światło dzienne”, 1953
Marta K. edytował(a) ten post dnia 10.04.11 o godzinie 05:39

konto usunięte

Temat: Naród

Krzysztof Kamil Baczyński

* * *


Byłeś jak wielkie, stare drzewo,
narodzie mój jak dąb zuchwały,
wezbrany ogniem soków źrałych
jak drzewo wiary, mocy, gniewu.
I jęli ciebie cieśle orać
i ryć cię rylcem u korzeni,
żeby twój głos, twój kształt odmienić,
żeby cię zmienić w sen upiora.
Jęli ci liście drzeć i ścinać,
byś nagi stał i głowę zginał.
Jęli ci oczy z ognia łupić,
byś ich nie zmienił wzrokiem w trupy.
Jęli ci ciało w popiół kruszyć,
by wydrzeć Boga z żywej duszy.
I otoś stanął sam, odarty,
jak martwa chmura za kratami,
na pół cierpiący, a pół martwy,
poryty ogniem, batem, łzami.
W wielości swojej - rozegnany,
w miłości swojej - jak pień twardy,
haki pazurów wbiłeś w rany
swej ziemi. I śnisz sen pogardy.
Lecz kręci się niebiosów zegar
i czas o tarczę mieczem bije,
i wstrząśniesz się z poblaskiem nieba,
posłuchasz serca: serce żyje.
I zmartwychwstaniesz jak Bóg z grobu
z huraganowym tchem u skroni,
ramiona ziemi się przed tobą
otworzą. Ludu mój, Do broni!

IV 43 r.

z tomiku „Śpiew z pożogi”, 1947

konto usunięte

Temat: Naród

Zbigniew Herbert

Rozważania o problemie narodu


Z faktu używania tych samych przekleństw
i podobnych zaklęć miłosnych
wyciąga się zbyt śmiałe wnioski
także wspólna lektura szkolna
nie powinna stanowić przesłanki wystarczającej
aby zabić
podobnie ma się sprawa z ziemią
(wierzby piaszczysta droga łan pszenicy niebo plus pierzaste obłoki)

chciałbym nareszcie wiedzieć
gdzie kończy się wmówienie
a zaczyna związek realny
czy wskutek przeżyć historycznych
nie staliśmy się psychicznie skrzywieni
i na wypadki reagujemy teraz z prawidłowością histeryków
czy wciąż jesteśmy barbarzyńskim plemieniem
wśród sztucznych jezior i puszcz elektrycznych

prawdę mówiąc nie wiem
stwierdzam tylko
istnienie tego związku
objawia się on w bladości
w nagłym czerwienieniu
w ryku i wyrzucaniu rąk
i wiem że może zaprowadzić
do pośpiesznie wykopanego dołu

więc na koniec w formie testamentu
żeby wiadome było:
buntowałem się
ale sądzę że ten okrwawiony węzeł
powinien być ostatnim jaki
wyzwalający się
potarga

z tomiku "Studium przedmiotu", 1961
Krystyna Bielarczyk

Krystyna Bielarczyk Wędrówki po górach,
rubieżach poezji i
miłości

Temat: Naród

Bogusław Adamowicz

Gdy naród szemrał...


Gdy naród szemrał, że w niedoli żyje,
Łaknąc Wolności, i gdy go kąsały
Buntowniczości płomieniste żmije,

Na które srodze lud zaniemógł cały:
Wówczas mu węża upletli wodzowie
Z rzemienia, z skóry surowców, trwałej.

I wznieśli w górze ponad rzeszą szarą,
By wciąż nad sobą czuli go mężowie...
A kto na węża tego spojrzał z wiarą

Cudownie przez to wnet odzyskiwał zdrowie...Krystyna Bielarczyk edytował(a) ten post dnia 12.04.11 o godzinie 15:35
Krystyna Bielarczyk

Krystyna Bielarczyk Wędrówki po górach,
rubieżach poezji i
miłości

Temat: Naród

Alexander Czartoryski

Rząd i Naród


Gdy przemiany się nie kończą
"u nas", w nowym Peerelu
dawne więzy nadal łączą
tych, co Władzę sobie dzielą.

Naród różne miewa zdania,
lecz Rządowi nie da rady.
Naród jest do okradania,
więc dziś Naród - same Dziady.

Nie? Unieście się honorem
Wyrobnicy, pseudo-Chłopki
stańcie pod Rządowym Dworem
i zacznijcie ( DZIŚ! ) wykopki.

Nie? Czekajcie na Wybory,
że się Rządcy zmienią w roli.
Gdy Naród czynom nie skory
Rząd go zawsze wy*****oli.

Musi Dziad mieć swego Pana.
Czy to "Nasi" czy Sowieci
oczko - taka gra karciana
- lat dwadzieścia jeden leci.

Dobrobytu nie przybywa
Naród-Dziad bardziej obdarty
no, bo kto zawsze wygrywa?
Zawsze ten, kto trzyma karty.

Rządy święte wreszcie skończmy
- gońmy lenia z ludzkiej woli.
Gdy się Naród w czynach złączy
to Dziad Pana wy****oli.

Jedna prawda nieomylna:
-kiedy Naród nie jest słaby
to Ojczyzna wstaje silna.
Nic Chińczyki, nic Araby

nic Żydowscy Kongresmeni
jeśli Naród w siłę wzbiera
los Ojczyzny w lepszy zmieni.
Gońmy zdrajców. Tu i teraz.

*****wyzwoliKrystyna Bielarczyk edytował(a) ten post dnia 20.04.11 o godzinie 17:32

konto usunięte

Temat: Naród

Henryk Cyganik*

naród wybrany


pijemy jak Azjaci
myślimy jak Aborygeni
pracujemy jak Arabowie
w skwarze pustynnego słońca

ale żyć chcemy
jak Rzymianie

wyprany
zaprany
naród wybrany

*notka o autorze i linki do innych jego wierszy
w temacie Pożegnania, ostatnie słowa...
Marek F. edytował(a) ten post dnia 04.05.11 o godzinie 10:33
Krystyna Bielarczyk

Krystyna Bielarczyk Wędrówki po górach,
rubieżach poezji i
miłości

Temat: Naród

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

Barwy narodowe


Biało-krwawy,
Krwawo-biały, lniany
Opatrunku, który zwiesz się: sztandar,
Coś się z wielkim krwotokiem uporał!
Wiatr rozwija ten dokument rany,
Wznosi w górę bohaterski bandaż,
Tę pamiątkę,
Ten dług
I ten morał.
Krystyna Bielarczyk

Krystyna Bielarczyk Wędrówki po górach,
rubieżach poezji i
miłości

Temat: Naród

Marek Gajowniczek

My - Naród!


Sługa dwóch panów.
Naród Rzędzianów.
Krakowski targ i cwaniaczek
Najpierw się wzburzy,
a potem służy.
Zbyt długo nigdy nie płacze.

Mekka taranów.
Naród Rejtanów.
Do końca na barykadzie.
Pęka koszula...
tu szwabska kula...
Uparta wierność zasadzie.

Naród tułaczy.
Świat Go poznaczył
ranami. Blizna na bliźnie.
Żyje inaczej,
wciąż w duszy płacze.
Zostało serce w Ojczyźnie.

Naród żołnierzy.
Wciąż w Boga wierzy,
a żadnej nie ufa władzy.
Raje zaścianków,
panie kochanków.
W dupie ma wszelkie nakazy.

Dom optymistów,
Gala artystów,
a Matka stale w rozterce.
Szaliki w górze.
Gest w subkulturze,
a serce tylko papieskie.Krystyna B. edytował(a) ten post dnia 14.02.12 o godzinie 22:33
Krystyna Bielarczyk

Krystyna Bielarczyk Wędrówki po górach,
rubieżach poezji i
miłości

Temat: Naród

Zygmunt Jan Rumel

+++


O! Nie pytajcie się dlaczego
Skąd się ta prawda we mnie bierze
Dająca wid niewiadomego
I miarę którą myśli mierzę.

I wiara która wizje składa
Pod szept gorący tego pióra
Że Naród co dziś tli się w pokładach
Stanie jak wielki Waligóra.

I miecz i wagę swą podniesie
I prawa swe jak słupy wważy
Wypogodzony jako jesień
A silny jak wola w twarzy.

I granie swe bukowe wbije
Dokąd imieniem sławy sięgnie
Komu wolności szlak odkryje
Na nie pisaną dziejów księgę.

Że się zjednoczy ponad siebie
Obejmujący inne plemię
I prawdę czynu zakolebie
Sen – który dotąd jeno drzemie.

O! Nie pytajcie się – dlaczego
I skąd – ta prawda którą mierzę
Dająca wid niewiadomego –
Bo z Was się ona we mnie bierze.

(1941)
Krystyna Bielarczyk

Krystyna Bielarczyk Wędrówki po górach,
rubieżach poezji i
miłości

Temat: Naród

Józef Czechowicz

POLACY


więc najpierw blaski pną się po domach
wyżej i wyżej i gasną na rosie okien
warszawa wisła w układzie zodiakalnym nieomal
bo widzę wodnika pannę ryby

wieczór niweluje zieleń i purpurę
wchodzi po schodach wyżyn na niebo krok za krokiem
otrząsa się w zenicie zatrzymuje rdzawe obłoki
ciemno
jak gdyby
aksamitu fałdy urosły w całą górę
wieczór codzienna daremna
forma syntez

wsparci wzrokiem o rzekę o kratowany most
dajemy się ogarniać muzyce horyzontu
błyski w wodzie chodzą gwintem
gwintem spływa hałas uliczny
rozplusk mokry klaszcze dłońmi czarnymi o ponton

rejestrując zdarzenia milczmy
bowiem pod świateł strażą sypią się perły uroku
pod świateł strażą błogo leją się wieczór i lato
wiatr żarliwy radośnie parska
zginęły w drzew zadymce geniusze mroku
jest tak jakby nie grzmiała granica zamorska
jakby nigdy przez falę nie stąpał skrzydlaty tanatos

przypomnij
przypomnij przypomnij
za miastem sprężona droga
przestrzeń mdli na niej w okrytych pyłem stopach
rozpostarły się szerokie rozłogi
zły ugór pod nos podsuwa się bezdomnie
o uwierzyć że to ona
obmyta w zimnych potopach
jak ranni

w syntez formie którą jest wieczór
utkwił po rękojeść głos
jego stal drży jego smukłość wyrywa się z porządku rzeczy
we mnie to czy w nas czy za mną
ten gniew bez żalu
czyś to ty ojczyzno serce los
czyś to ty słoneczna jeruzalem
Jerzy Nita

Jerzy Nita pracownik ochrony,
SKORPION

Temat: Naród

inna furtka do wieczności

mojżeszowi przydzielono nowy naród

wybrany miał
przejść z nim
tylko przez plac

czerwony

Jerzy Nita



Wyślij zaproszenie do