Ryszard Mierzejewski

Ryszard Mierzejewski poeta, tłumacz,
krytyk literacki i
wydawca; wolny ptak

Temat: Na miejskich ulicach

Max Jacob

Ulica Ravignan


                                                 Dorivalowi

Nachodzić mego syna w porze odpoczynku,
by kontemplować zło, do którego sam się uśmiechasz?
Pożar jest jak róża
rozkwitła na ogonie szarego pawia.
Zawdzięczam panu wszystko, me cierpienia i radości,
tak wiele płakałem, aby mi wybaczono!
Urwijcie tę kołatkę, gdzie siedzę w ciemnicy!
Wykorzystamy w podróży Sułtana
i te wille jego utkane z przędzy.
Pomarańcza i cytryna uknuły spisek,
a galernicy noszą turbany.
Umieram, moje tchnienie wzlatuje na szczyty!
Słucham piosenek emigrantów.
Marsylski port! Ohej! Piękne miasto,
śliczne dziewczęta i cudni zakochani!
Każdy obuty jest tu w sandały:
pizańska wieża i handlarze cebulą.
Żal mi cię, ulico Ravignan.
Słodkie pasterki w swych bogatych strojach
przybyły tu na pokazy mody,
a na twych pagórkach, zwanych antypodami
różnymi sztuczkami uczyły mnie miłości.
Jedna była szalona: miała kozę z Păn
o ukwieconych rogach;
inna zaś refreny naszych świąt bachicznych
wyśpiewywała głosem matowym lecz czystym,
o którym marzyłaby nawet Malibran.
Zaułek Guelma ma swych korregidorów,
a ulica Coulaincourt swych handlarzy obrazów
lecz ja wielbię ulicę Ravignan:
gdzie połączone serca moich chorążych.
To tam, wykrawając rysunki w perłach, które kocham,
ze swych największych błędów uczyniłem poematy.

z tomu „Le Laboratoire central”, 1921

tłum. Marian Miszalski

wersja oryginalna pt. „La Rue Ravignan”
w temacie W języku Baudelaire'a

Inni przekład, Adama Ważyka pod tym
samym tytułem, w temacie Wina i kara


.Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 01.02.12 o godzinie 09:58
Ryszard Mierzejewski

Ryszard Mierzejewski poeta, tłumacz,
krytyk literacki i
wydawca; wolny ptak

Temat: Na miejskich ulicach

Alden Nowlan

Britain Street


Saint John, New Brunswick

Ulica w stanie wojny.
Najmniejsze dzieci
walczą maczugami
aż pojawi się krew,
krzyczą „pierdol się!”
zwierają szyki –

podczas gdy matki wrzeszczą
ze schodów i okien
jakby same imiona ich młodych
były już przekleństwami:

„Brian! Marlene!
Cholera! Jasna cholera!”

lub kołysząc biodrami wychodzą na ulicę
by chłostać prętami swoje małe:
„Nauczę cię, Brian!
Nauczę cię, cholera jasna!”

Na tej ulicy
nawet psy
wolałyby walczyć
niż jeść.

Mieszkałem tu przez dziewięć miesięcy
i przez cały ten czas
nie usłyszałem nigdy
delikatnego słowa.

Lubię sobie mówić
że to tylko dlatego
że delikatne słowa się szepcze
a szorstkie wykrzykuje.

tłum. Bohdan Zadura

w wersji oryginalnej pt. „Britain Street”
w temacie Poezja anglojęzyczna
Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 30.08.11 o godzinie 07:47
Ryszard Mierzejewski

Ryszard Mierzejewski poeta, tłumacz,
krytyk literacki i
wydawca; wolny ptak

Temat: Na miejskich ulicach

Douglas Dunn

Nowe światło na Terry Street


Pierwszy promień słońca od trzech tygodni, i dzieci wychodzą
Ze swych namiotów z krzeseł i starych prześcieradeł,

Z korków ulicznych pośrodku pokoju, i bitewnych pól ołowianych żołnierzy,
Żeby rozwinąć skrzydła, na chwiejnych nogach wbiec w mrok i znów wybiec.

Wzdłuż ruder młode matki siedzą, żując gumę
Na swoich tronach światła. Ich radia w środku

Lub na parapetach, grzeją się od słońca
I elektryczności. Mrużąc przed słońcem oczy

Rozmawiają przy muzyce i robią na drutach albo pchają wózki
Po łagodnych nierównościach chodnika. Pod odrapanymi krzesłami

W puszystym cieniu śpią koty. Dzieci podrzucają piłkę
Marząc o piasku i o morzu, którego nie znają.

Kiedy się zmęczą, ogarnia je magia kół.
Pedałują wolno na swych trójkołówkach po dziurach pełnych pyłu,

Spokojnie wypinają się na starców, śpiewają łobuzerskim głosem.
Wiatr niesie strzępy jakiejś piosenki o miłości.

Nocny spacer po Terry Street

Na motocyklu o niskiej mocy przystaje policjant.
Jego radio trzeszczy, żółci się klask.

Puste autobusy zjeżdżające do bazy
Mijają w pędzie wylot Terry Street.

W ich świetle, mężczyzna wracający z rowerem do domu,
zbyt pijany, żeby jechać, skręca w Terry Street.

Na skrót przez Terry Street mkną taksówki,
W dole nierówno żółcą się budynki Wydziału Oświetlania.

Gdzie właśnie wchodzi mężczyzna z rowerem,
Z trudem trzymając się na nogach.

Policjant czeka pod nieczynną latarnią.
Zatrzymuje pijaka, rozmawiają, śmieją się.

Wtedy własnie ich mijam, obok ciemnych spokojnych domów,
W innych rozbrzmiewają pomruki zabaw;

Katody żarzą się przez firanki; słychać słabe dźwięki przebojów;
Skrzypią łóżka, gasną światła.

tłum. Piotr SommerRyszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 19.10.10 o godzinie 13:24
Ryszard Mierzejewski

Ryszard Mierzejewski poeta, tłumacz,
krytyk literacki i
wydawca; wolny ptak

Temat: Na miejskich ulicach

Douglas Dunn

Niedziela rano wśród domów Terry Street


Na cichej ulicy, pudełka po papierosach z sobotniej nocy,
Kule z gazet po rybie z frytkami, butelki
Ustawione równo na parapetach, obok kotów.

Ulica pełna plam po oleju i zaparkowanych motocykli,
Mokrych opakowań po słodyczach, które zmieniają się w papkę,
Rzeczy bez przydziału, skończonych, porzuconych.

Imprezowicze wracają bez krawatów, z potarganymi
Dziewczynami, płacąc na mrozie za taksówkę,
Bez uśmiechu, w oparach opadłej wesołości.

Sąsiedzi w piżamach obserwują ich ze schodów,
Podskubując coś jeszcze przed śniadaniem,
Czekając aż zagotuje się woda, żona zwolni łazienkę.

Mężczyźni wychodzą z łóżek, żeby się umyć i coś zjeść,
Przejrzeć niedzielne gazety i pogmerać przy radiu,
Zostawiając żony i fantazje w łóżku,

W kubku obok łóżka zęby i uśmiechy.
Pijani śpią aż do nieprzytomnej trzeźwości,
Wciąż jeszcze rozmawiają z twarzami w dymie,

Z kobietami, których niestety nie mogli dotknąć, bo byli zbyt pijani,
W ustach im został ssący niesmak, na zębach osad.
W ulicę wdzierają się głosy wcześnie obudzonych,

Dęta orkiestra Armii Zbawienia stłumiona brakiem słońca
I oddech śpiewających, który ma barwę tuby.
Z ciepłych zakątków dobiega psie obligato.

Na tyłach domów zabytkowa kanalizacja
Krztusi się i przełyka odchody niedzielnego poranka
W zaświaty Hull, w jego błotniste korzenie.

Miasto bezużyteczne – ot, zlew, miejsce byle jakie,
Bez ludzi byłoby jak morskie dno.
Pod ulicą rozlega się grzmot mułu.

tłum. z angielskiego Piotr Sommer

wiersz jest też w temacie Wiersze na każdy dzień tygodnia
Ten post został edytowany przez Autora dnia 06.04.14 o godzinie 06:54
Ryszard Mierzejewski

Ryszard Mierzejewski poeta, tłumacz,
krytyk literacki i
wydawca; wolny ptak

Temat: Na miejskich ulicach

Ulica księdza Franciszka – prałata

Ksiądz Franciszek służył Panu Bogu
i ludziom z tego miasteczka
przez pół wieku
szlachetny taktowny i skromny zawsze
gotowy pomagać bliźnim
modlił się codziennie nawet po kilka razy
za wszystkich grzeszników spowiadał ich
rozgrzeszał chrzcił dzieci nie zadając
krępujących pytań
kiedy i czy w majestacie świętego
sakramentu zostały poczęte
nie odpytywał kandydatów na małżonków
z dziesięciu przykazań i innych prawd
katechizmu
wszystkich którzy zeszli z tego świata
żegnał kapłańską modlitwą i znakiem krzyża
nad skropioną świętą wodą mogiłą
i co najważniejsze
nigdy nie wymieniał ceny za swe usługi.

Słowem gość był spoko i w porzo
szlachetny duszpasterz
dlatego gdy sam sobie poszedł
na zawsze prosto do nieba
wdzięczni parafianie obywatele
miasteczka oprócz wieńca ufundowali
mu prezent na wieczne odpoczywanie
kawałek wąskiej ścieżki
między ogrodzeniem kościoła a rozległą
niczyją łąką
wiosną i latem zarośniętą chwastem
jesienią i zimą utytłaną w błocie
nazwali ją dumnie i zaszczytnie
ulicą księdza prałata... dalej imię i nazwisko
i tak zrzucili ze swych ramion balast
powinności
uczcili na miarę swego chrześcijańskiego
i obywatelskiego sumienia
pamięć skromnego człowieka i
kapłana o wielkim sercu
który chodził tędy przez pół wieku
i modlił się za wszystkich grzeszników
z miasteczka.

Przy ulicy księdza prałata... stoi tylko
mała plebania
ciemną nocą po zachwaszczonej
lub błotnistej ścieżce błąka się po niej
zagubiony Duch
ludzie mówią że z wyglądu
podobny do księdza Franciszka.

15. 05. 2009

wiersz jest też w temacie "Wystarczyła ci sutanna uboga"...
Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 14.03.12 o godzinie 06:42
Ryszard Mierzejewski

Ryszard Mierzejewski poeta, tłumacz,
krytyk literacki i
wydawca; wolny ptak

Temat: Na miejskich ulicach

Elizabeth Bishop*

Varick Street


Nocą fabryki
miotają się bezsennie
nędzne, udręczone rudery
oplecione żyłami rur
usiłują pracować.
Wciągać dech
podłużnymi nozdrzami
zjeżonymi szczecią pik
i wydmuchiwać kłęby smrodu, też.
I sprzedam cię sprzedam cię
na pewno sprzedam cię, kochanie, a ty sprzedasz mnie.


Na jakichś
piętrach dziwy jakieś
Mdłe brudne światełko
schwytanej góry lodowej
której stopnieć nie dano.
Spójrz na te chore
mechaniczne księżyce sklecone
byle wschodzić, zachodzić
za obrotem pokrętła.
I sprzedam cię sprzedam cię
na pewno sprzedam cię, kochanie, a ty sprzedasz mnie.


Światła, muzyka miłości
w znoju. Prasy
pewnie drukują
kalendarze; księżyce służą
do produkcji lekarstw
i ciasteczek. A nasze łoże
pod sadzą kuli się
i smród niedoli
tuli nas do siebie.
I sprzedam cię sprzedam cię
na pewno sprzedam cię, kochanie, a ty sprzedasz mnie.

tłum. Grzegorz Musiał

*notka o autorce, inne jej wiersze i linki w temacie
Poezja anglojęzyczna
Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 12.06.10 o godzinie 18:39
Ryszard Mierzejewski

Ryszard Mierzejewski poeta, tłumacz,
krytyk literacki i
wydawca; wolny ptak

Temat: Na miejskich ulicach

Hugo Williams

Brendon Street


Patrzę na tył kasyna – ściany z prefabrykatów
Już poczerniałe, tam gdzie
Przed rokiem była uliczka jak nasza.

W pobliżu magazynu – skrzynie na śmieci, sportowe auta,
Złącza rusztowań, trochę fiołkoworóżowych cegieł,
Tajniak obcinający paznokcie.

Zwinięty wąż puszcza na chodnik
Małe strugi wody. Miedziany nosek
Za każdym razem samorzutnie odskakuje w tył.

Ciężarówka na wstecznym szerokim łukiem podjeżdża
Do opuszczanej bramy, gdzie czeka kilka złoconych
Pikowanych krzeseł.

O siódmej ruszają w bój krupierzy
Z papierosami, podając ogień.
Oto panowie Brendon Street. Ich barki

Wtaczają się w ten wieczór jak kula na łańcuchu.
Strzelają białymi mankietami i bodą
Błyszczącymi lakierkami to tu, to tam

Wśród starych sprzętów. Dozorczyni w spodniach
Kłania się im
I wyprowadza na ulicę pudla.

Dziewczyna, którą widziałem, patrzy w moje okno, ale nie jestem pewien.
Nie mógłbym pójść za nią, nawet gdybym chciał.
Wyglądam przez poły namiotu jak stara Indianka.

tłum. Piotr Sommer
Michał M.

Michał M. powoli zmierzam do
celu

Temat: Na miejskich ulicach

Krzysztof Dąbrowski

Széchenyi utca


Kosy w nienazwanej alei. Żółte tynki Széchenyi utca.

Ulice w majowym, kwietniowym świetle. Dzielnice
przedmieścia w pełnym maju.

Widzę przez szkło pamięci. W refleksach. Na prześwie-
tlonej fotografii.

Na przykład stoję po deszczu bez słów na ulicy, olśniony
jednokrotnością chwili.

Idę aleją, w której nawołują się kosy, w tym widzialnym
jak w symbolu mieście.

A teraz mogę przeżyć to wszystko ponownie. Mocniej,
silniej, niż było.

z tomu "Modlitewne młynki"
Ryszard Mierzejewski

Ryszard Mierzejewski poeta, tłumacz,
krytyk literacki i
wydawca; wolny ptak

Temat: Na miejskich ulicach

Ryszard Milczewski-Bruno*

Uliczka


ściany gębą cienia
nucą chorał

podeszłego wieku
dziewczynka

do sutereny lusterkiem
ściąga słońce

wróble kamieniami
spadają z dachu

a na rogu
szlifierz gardłem
rzuca w każde okno:
noże
brzytwy
nożyczki
parasole

w bramie
pijak zygzakiem pleców
łączy ściany

i już jest wieczór –
w wąski krawat uliczki
zęby wbił
widelec świateł.

z wierszy odszukanych, pierwodruk w: Ryszard Milczewski-Bruno,
Poezja, proza i listy, Czytelnik, Warszawa 1989


*notka o autorze, inne jego wiersze i linki w temacie ”Poeci przeklęci”
Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 16.07.10 o godzinie 21:55
Ryszard Mierzejewski

Ryszard Mierzejewski poeta, tłumacz,
krytyk literacki i
wydawca; wolny ptak

Temat: Na miejskich ulicach

Denise Levertov*

Rozglądając się za wierszami o diable


Powiedz Denise, żeby napisała o diable

III

Rozglądając się za diabłem szłam
w dół ulicą Webster, potem
ulicą ulicą Cottage i znów w dół,
ulicą Summer do Placu Maverick,
gdzie zobaczyłam
3 psy obwąchujące zielone plastikowe
worki na śmieci leżące na chodniku,
5 dzieci przekrzykujących się wesoło i ślizgających się
na płytce szarego lodu,
1 przechodnia (mieszkańca Webster), który machnął do mnie ręką
i zawołał: „Się masz!”
4 osobno idące, starsze wieśniaczki włoskie
dźwigające do domu zakupy
w wielkich papierowych torbach, z twarzami uroczystymi
jak podczas nabożeństwa,
2 dwunastoletnie dziewczynki w przydługich płaszczykach,
10 mniej więcej nastolatków
stojących grupami milcząco po 3 po 4
na rogach ulicy z podniesionymi kołnierzami,
jakby czekali na coś,
co się przydarzy,
2 bukmachertów w średnim wieku, jeden
w podniszczonej dopasowanej jesionce – widziałam ich
któregoś dnia w Halach Mięsnych, zamawiających
wielkie steki, dziś mających widać
gorszą passę –
i z pewnością widziałam wiele innych osób,
ale było to wszystko co zauważyłam:
i w żadnym z nich nie dostrzegłam diabła
(pod posępnym sierpniowym niebem), nie był też diabłem
z pewnością wschodni wiatr
wywiewający śmieci z worków,
kiedy już psom udało się już rozszarpać,
nie było też diabłem paskudne
psie łajno, niewinnie rozmnażane na bruku

Więc może ukrył się on
w moich poszukujących go oczach
Lub był w niezbadanym
oparze nudy jaką oddychaliśmy
ja i bawiące się
dzieci, nawet, być może, psy?

lub był on
bezwolną niewiedzą o sobie samym tych wszystkich
których napotkałam

tłum. Julia Hartwig

*notka o autorce, inne jej wiersze i linki w temacie
Poezja anglojęzyczna

wiersz jest też w temacie
Za bramą piekieł, czyli motyw diabła w poezji
Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 24.07.10 o godzinie 16:27
Ryszard Mierzejewski

Ryszard Mierzejewski poeta, tłumacz,
krytyk literacki i
wydawca; wolny ptak

Temat: Na miejskich ulicach

Marian Ośniałowski

Ulice


Ulice – Radzymińska, Kawęczyńska, Grochowska
brudne ulice Pragi, każda ma swoją dal.
Na Targowskiej ozłaca wiosna młodą dębinę
jesienie zawiązują ulicom mgliste szale.

Dzisiaj o 11 rano tramwaj przejechał chłopca,
zdążył tylko krzyknąć dwa razy – mamo.
Śmierć jego znikła w szumie miasta.
Spod Orbisu autobus na lotnisko odwozi pasażerów.
Pociągi odjeżdżają do Jeleniej Góry, do Zakopanego.
W samo serce mnie zaciął wieczór.
Na cyrkiem Nr 1 mrugają trzy gwiazdki.
O czym myślą za kratami przestępcy.
Różowy obłok peonii za szybą.

Ulice – Mokotowska, Żelazna, Puławska,
Dawne, znane ulice – każda ma inną dal.

z tomu „Kontrasty”, 1958
Michał M.

Michał M. powoli zmierzam do
celu

Temat: Na miejskich ulicach

Adam Zagajewski

Ulica Józefa


Często idę ulicą Józefa, wchodzę w sny Józefa,
wciąż próbuję dociec, dokąd prowadzi
ta przedziwna ulica, która zakręca tam,
gdzie nic nie ma, i zastanawiam się, kim jestem,
przechodzień, który nie trwa długo.
Szczęście i smutek tutaj zebrane nikogo
nie zbawią, chociaż żniwo może być obfite.
Lata mijają, ja zostaję, pamięć niepewna,
na ziemi leżą niewysłuchane modlitwy,
wróble są kruchym emblematem wieczności,
deszcz jest tylko wspomnieniem, idą sylwetki
osób nieznanych, nie rzucają cienia.
Pod wieczór światło słabnie i śmierć
szybko jedzie na wozie wysokim i się śmieje.

z tomu "Niewidzialna ręka", 2009

Temat: Na miejskich ulicach

* *

tak jak przeganiam czas
tak się poruszam w ogniu
to co się dzieje przemija
niczym wiatr lub deszcz

tak się to wszystko układa
że można skwitować uśmiechem
i niespokojnie pobiec w drugą stronę
jaką próbuję wyznaczyć bez walki

ulice pełne
moich kroków i spojrzeń
a noc wrze
bo moje sny są jak kamień

ulice są przepełnione
twoim smutkiem i krzykiem
tak słodko mnie usypia
ciepłe uzależnienie

* * *
Mar P.

Mar P.
www.mar-canela.blogs
pot.com

Temat: Na miejskich ulicach

Stevan Raičković*

Na pewnej ulicy

Jest taki mężczyzna na pewnej ulicy
Co każdego ranka o tej samej porze
Otwiera swoje drzwi z uszkodzonym łukiem
I zamyka je nagłym gwałtownym ruchem
Odrywa się od nich i odchodzi
Z takim wyrazem twarzy i gestem
Jakby to były przypadkowe jakieś obce drzwi
Do których zawitał przez pomyłkę
Czy ślepym trafem na jedną tylko noc.

z serbskiego przełożył Grzegorz Łatuszyński


Obrazek


*Stevan Raičković (1928 - 2007)-urodził się w Neresnicy (Serbia) w rodzinie nauczycielskiej. Studia z zakresu literatury odbył na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Belgradzkiego. Wiersze drukować zaczął w siedemnastym roku życia. Zadebiutował w 1950 roku tomikiem poetyckim "Dzieciństwo".
Od lat młodzieńczych do 1957 roku współpracował z redakcją literacką Radia Belgrad. Do 1980 roku był redaktorem w wydawnictwie "Prosveta".
Poezję pisał i wydawał systematycznie przez całe swoje życie. Po debiutanckim tomiku "Dzieciństwo"(1950) ukazały się kolejno: "Wierzę ciszy"(1952), "Ballada o zmierzchu"(1955), "Późne lato"(1958), "Cisa"(1961), "Kamienna kołysanka"(1963), "Wiersze"(1964), "Po rzece płynie statek"(1967), "Ułudy"(1967), "Zapiski"(1971), "Zapiski o czarnym Vladimirze"(1971), "Przypadkowe memuary"(1978), "Łamanie kołem"(1981), "Panońskie ptaki"(1988), "Monolog z Topoli"(1988), "Świat wokół nie"(1988), "Wiersze z dziennika"(1990), "Fascykuł"(2001).
Poza tym wydał trzy tomy zapisków poetyckich i prozatorskich, dziewięć tomów eseistycznych i pamiętnikarskich, siedem książeczek poetyckich dla dzieci. Był też świetnym tłumaczem poezji. Opublikował szereg esejów poświęconych poezji i poetom.
W 2002 roku wydał autobiografię "Możliwe życie"(Homo Poeticus).
W 1998 roku ukazały się jego dziesięciotomowe "Dzieła zebrane".

Wiersze Stevana Raičkovicia zostały przetłumaczone na wiele języków, a wybory ukazały się w językach rosyjskim, angielskim, czeskim, słowackim, polskim, węgierskim, bułgarskim, ukraińskim, słoweńskim, macedońskim i albańskim.
Jest laureatem szeregu najbardziej prestiżowych nagród serbskich i jugosłowiańskich, przyznawanych mu od 1956 roku.
Mar P. edytował(a) ten post dnia 28.11.10 o godzinie 23:05
Michał M.

Michał M. powoli zmierzam do
celu

Temat: Na miejskich ulicach

Julia Hartwig

Przechodzień


Szedł ulicą osobny
Ledwo tląca latarka oddalona od tłumu o kilometry mgły
Twarz zamknięta nieruchome oczy
płaszcz mięty i nieświeży jakby nie oswojony jeszcze ze światłem
ledwo odebrany z przechowalni szpitalnej lub więziennej
zakurzone sandały pożółkła koszula
kapelusz płynący nad opustoszałą twarzą
krok zmęczony ciało naprzód podane
jakby samo siebie chciało nieśpiesznie wyprzedzić
Ten człowiek szedł na pewno dalej niż my wszyscy
naznaczony niebytem i tak zagłębiony w sobie
jak nie bywają nawet ludzie ze śmiercią u wezgłowia
Spotkałam więc zjawę pośrodku miasta
na Marszałkowskiej w pobliżu mojego domu
pośród innych przechodniów którzy mijali go
dźwigając siatki pełne jabłek chleba i mrożonego dorsza

Wiersz jest również w temacie W głąb siebie ("Szaleństwo i geniusz")Michał M. edytował(a) ten post dnia 04.12.10 o godzinie 20:52
Ryszard Mierzejewski

Ryszard Mierzejewski poeta, tłumacz,
krytyk literacki i
wydawca; wolny ptak

Temat: Na miejskich ulicach

Umberto Saba

Stare miasto


Wracając do domu wybieram często
ciemną uliczkę starego miasta.
W kałużach błyska żółto latarnia
i ludzie na jezdni tłoczą się gęsto.

Tu, wśród krążących nieustannie ludzi
w światłach osterii, lupanaru, domów -
gdzie piętrzą się towary i snują przechodnie
jak osad wielkiego portu -
w nędzy i pokorze

wieczność mi się objawia,
gdy przechodzę tędy.

Tu prostytutka z marynarzem siedzi,
starzec, co przeklina, swarliwa niewiasta,
oficer rozparty za stołem
w taniej jadłodajni,
hałaśliwa dziewczyna ze swym ukochanym,
dla niego straciła głowę.
Oto wszystkie stworzenia zrodzone z życia
i cierpienia.
W nich, jak i we mnie, Bóg się szamocze, wędruje.

Tu, pośród ludzi prostych, czuję,
jak myśl moja uwalnia się od skazy,
i właśnie tam, gdzie ulica godna jest odrazy.

ze zbioru „Trieste e una donna”, 1910-1912

tłum. Marek Baterowicz

wersja oryginalna pt. „Città vecchia ” w temacie
W języku Dantego
Ryszard Mierzejewski

Ryszard Mierzejewski poeta, tłumacz,
krytyk literacki i
wydawca; wolny ptak

Temat: Na miejskich ulicach

Tomas Tranströmer*

Ulice w Szanghaju


1
Tego białego motyla w parku będzie czytać wielu.
Kocham tego bielinka jakby był trzepoczącym rożkiem samej prawdy!

O świcie masy ludzkie wpędzają w ruch naszą cichą planetę.
Wtedy park zapełnia się ludźmi. Dla każdego osiem twarzy
wypolerowanych jak nefryty.
Na każdą okazję, na uniknięcie kłopotów.

Dla każdego także twarz niewidzialna odzwierciedlająca „to o czym
się nie mówi”.
Coś co pojawia się w chwilach zmęczenia i jest ostre jak łyk żmijówki
z długim łuskowatym posmakiem.

Karpie w stawie ruszają się bez przerwy, pływają śpiąc, są wzorem
dla wierzącego: wiecznie w ruchu.

2
Środek dnia. Bielizna furkocze na szarym wietrze od morza wysoko
nad rowerzystami napływającymi w zwartych ławicach.
Uwaga na boczne labirynty!

Jestem otoczony przez znaki których nie umiem odczytać. Jestem na
wskroś analfabetą.
Ale zapłaciłem co należy i mam na wszystko kwit.
Nagromadziłem tak dużo nieczytelnych kwitów.
Jestem starym drzewem z zeschłymi liśćmi które wiszą jeszcze i nie
mogą opaść!

A za każdym podmuchem od morza wszystkie te kwity szeleszczą.

3
O świcie wdeptują masy ludzi w ruch naszą cichą planetę.
Wszyscy jesteśmy na pokładzie ulicy. Ścisk jak na promie.
Dokąd zmierzamy? Czy starczy kubków? Szczęśliwcy z nas: zdążyliśmy
na odejście tej właśnie ulicy!
Jest tysiąc lat przed narodzeniem klaustrofobii.

Tutaj za każdym idącym unosi się krzyż który chce dogonić nas,
minąć, zjednać się z nami.
Coś co chce się zakraść od tyłu zakryć nam oczy i wyszeptać:
„zgadnij kto to!”

Wyglądamy prawie na szczęśliwych w słońcu, wykrwawiając się z ran o
których nic nie wiemy.

z tomu „För levande och döda”, 1989

tłum. ze szwedzkiego Leonard Neuger

*notka o autorze, inne jego wiersze w oryginale i linki do polskich przekładów
w temacie Poezja skandynawska
Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 11.10.11 o godzinie 10:17
Ryszard Mierzejewski

Ryszard Mierzejewski poeta, tłumacz,
krytyk literacki i
wydawca; wolny ptak

Temat: Na miejskich ulicach

José Ángel Leyva

* * *


Wszystkie ulice to suche strumienie
Dla ludzi morza
wszystkie chodniki to porty
gdzie śmierć zarzuca kotwicę
w zegarku mordercy
gdzie można spotkać kobietę nocy
stojącą jak latarnia pod słońcem
Wszystkie dzielnice odchodzą
od jednego placu
zdążają zawsze do serca
miast
do niezniszczalnego miejsca
ruin
Wszystkie kamienie są tą samą
osiadłą wersją
znużonego koczownika

z tomu „Catulo en el destierro”, 1993

tłum. Krystyna Rodowska

wersja oryginalna pt. „***[Todas las calles son arroyos secos...]”
w temacie Poezja iberyjska i iberoamerykańska
Eliza S.

Eliza S. Mocna w słowach.
Literatura, korekta,
redakcja,
copywriti...

Temat: Na miejskich ulicach

***

ja – łachmyta
ja – tramp
w świetle księżyca
i lamp

pierwszą gwiazdę niezdarę
podnoszę z trotuaru

Eliza Saroma-Stępniewska, Sztuka składania, Poznań 2011.
Wiersz znajduje się również w wątku Gwiazdy, planety, kosmos w poezji...
Ryszard Mierzejewski

Ryszard Mierzejewski poeta, tłumacz,
krytyk literacki i
wydawca; wolny ptak

Temat: Na miejskich ulicach

Charles Reznikoff

* * *


Lubię odgłosy ulicy -
ale w samotności i odosobnieniu,
przy otwartym oknie
i za zamkniętymi drzwiami

wersja oryginalna pt. „***[I like the sound of the street...]”
w temacie Poezja anglojęzyczna

wiersz jest też w temacie Miniatury poetyckie


* * *

Szedłem Czterdziestą Drugą Ulicą, gdy zapadał wieczór.
Po drugiej stronie jezdni był Bryant Park.
Za mną szło dwóch mężczyzn
i dobiegł mnie fragment ich rozmowy:
„Najważniejsze – mówił jeden z nich do swego towarzysza -
to wiedzieć, czego chcesz,
a potem się tego trzymać. Trzymać!
I w końcu na pewno ci się powiedzie”.

Odwróciłem się, żeby spojrzeć na tego, który dawał tak dobrą radę,
i nie zdziwiło mnie, że jest człowiekiem starym.
Ale jego towarzysz
któremu tak gorąco jej udzielał
był równie stary;
i wtedy wielki zegar na szczycie domu zalśnił
po drugiej stronie parku.

wersja oryginalna pt. „***[I was walking along Forty-Second Street...]”
w temacie Poezja anglojęzyczna

tłum. Piotr Sommer
Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 19.05.11 o godzinie 20:03



Wyślij zaproszenie do