Reklama: Analiza SWOT Twojej strony GRATIS
Wojciech Gumularz

offline

Wojciech Gumularz

Professional Linux Freak ;)

Wypowiedzi

  • Wojciech Gumularz
    Wpis na grupie BUDOWA DOMU w temacie Ogrzewanie z butlą gazową
    13.07.2011, 11:50

    Witam serdecznie

    Podzielę się swoimi refleksjami na temat gazu butlowego do ogrzewania...

    Od listopada 2010 miałem taką instalację u siebie (dom ok. 120 m. kw):
    - piec gazowy kondensacyjny z zewnętrznym zbiornikiem wody 150L,
    - reduktor z zaworem automatycznym
    - klatka na cztery butle 33kg.

    Zasada działania instalacji była prosta. Do jednego wejścia reduktora podpięte były dwie butle a do drugiego jedna.Gdy gaz w dwóch spiętych razem butlach się skończył zawór przełączał się na drugą stronę. Przełączenie nie było odczuwalne dla pieca.
    Klatka była umieszczona na zewnątrz budynku a gaz doprowadzony do kotłowni wężem gumowym w osłonie z rurek plastykowych (takich jak do instalacji el.) i podpięty bezpośrednio do pieca. Koszt klatki (pospawał znajomy): 700PLN, zawór z osprzętem (kupiony przez internet): ok. 400PLN, fitr, węże i inne duperele z podpięcie chyba ze 200.

    Podpisałem umowę z firmą, która połączyła to wszystko i zapewniała mi dostawę butli. Jak zadzwoniłem rano to jeszcze tego samego dnia przywozili- nawet jedną butlę. Za dzierżawę butli nie płaciłem ani złotówki. Co do kosztów: jedna butla (33kg gazu) kosztowała ok. 150 - 180 zł zależnie od miesiąca. Ogrzewając dom głównie kominkiem z DGP używałem gazu do dogrzewania w nocy i grzania wody. Zużycie "w szczycie" (czyt. przy temperaturze -20) miałem na poziomie 2-3 butli na miesiąc. Po sezonie grzewczym jedna butla starczała nam na miesiąc (dokładnych analiz nie robiłem).

    Podsumowując:
    - gaz ziemny jest na pewno wygodniejszy ale z tymi butlami też tragedii nie było
    - koszty trudno mi porównać bo na ziemnym jestem dopiero tydzień ale da się to policzyć (ceny podałem, zużycie też można znaleźć w necie)
    - jeśli jest w okolicy firma, która szybko reaguje na zamówienie i jest w miarę sumienna można spać spokojnie - trzeba tylko co dzień lub dwa rzucić okiem na zawór czy się przełączył i ew. zadzwonić po wymianę butli.

    Agnieszko, jeśli masz w perspektywie taką sytuację jak moja (wiedziałem że na gaz muszę poczekać kilka miesięcy) to możesz rozważyć taki wariant. U mnie się sprawdził- koszty inwestycyjne nie duże a gaz był. Od tygodnia mam już gaz ziemny i teraz szukam kupca na cały komplet (klatka, zawór automatyczny, wąż, etc,,,) i liczę że część tych nakładów uda się odzyskać.

    pozdrawiam



    Zgłoś | Cytuj

  • Wojciech Gumularz
    Wpis na grupie SUSE group w temacie /tmp
    3.02.2011, 09:48

    W katalogu /tmp są z definicji rzeczy tymczasowe. Można - a nawet trzeba - je kasować co jakiś czas. Osobiście nie używam kde ale wątpię żeby w tym katalogu było coś ważnego. Niektóre dystrybucje same czyszczą /tmp co jakiś czas przy starcie systemu.
    Wyloguj się z trybu graficznego, zaloguj do konsoli tekstowej i sru :) Nie kasuj gdy jesteś zalogowany na tego usera do KDE bo wtedy teoretycznie coś może się posypać.

    pozdr.



    Zgłoś | Cytuj

  • Wojciech Gumularz
    Wpis na grupie LINUX i OPEN SOURCE w temacie Grupa Arch Linux
    31.03.2009, 21:39

    Walczyłem chwilę z tą dystrybucją i powiem tak. Fajne ale niczym specjalnym się nie wyróżnia. Z zalet:
    - minimalistyczne podejście do zależności między paczkami
    - o ile dobrze pamiętam wszystko kompilowane na i686
    Wady:
    - za dużo grzebania... nie to żebym miał coś przeciwko ręcznej konfiguracji systemu, ale jak mam dłubać ręcznie to wolę gentoo :D
    - wersja, którą się bawiłem wykazywała lekką niestabilność - za często coś się sypało
    Ogólnie to przeszedłem na Ubuntu a później (jak zanabyłem mocniejszy sprzęt z większą ilością RAMu) na OpenSuSE i prawie zapomniałem co to znaczy że coś nie działa :)))



    Zgłoś | Cytuj

  • Wojciech Gumularz
    Wpis na grupie LINUX i OPEN SOURCE w temacie Czy Polski rzad planuje migracje w kierunku Open Source
    3.03.2009, 16:25

    To może Ty jesteś gotowy inwestować publiczne pieniądze w coś co nie ma stabilnej sytuacji na rynku? Wolę wydać trochę więcej i mieć święty spokój niż mniej i co kilka miesięcy kombinować co zrobić dalej. Zatrudniać kolejnych specjalistów, szukać wsparcia na forach gdzie najważniejsza dyskusja to jak zainstalować sterowniki do Radeon-a lub GeForce by działał Compiz, wybacz ale niektórzy mają jeszcze życie rodzinne i nie potrzebują "hodować sobie wrzodu". Zresztą co to za interes by co roku płacić za to samo. Cena takiego Red Hat Enterprise Linux 5 Desktop jakoś odstaje od tego co dostaję np od M$, i patrz, nie muszę co roku płacić za to samo i mam większe szanse że rozwiązanie M$ będzie bardziej kompatybilne z dostępnym obecnie oprogramowaniem niż systemy OSS.

    Pozdrawiam,

    mr-owl

    Właśnie na tym problem polega... Ludzie myślą że OSS nie ma stabilnej pozycji na rynku. I twierdzą że lepiej zapłacić M$owi bo z tym nie ma problemów. Przez pięć lat prowadzenia szkoleń poznałem wielu adminów z urzędów, małych i dużych firm i nasłuchałem się o "bezproblemowych" i "kompatybilnych" windowsach. Niektóre wersje MS office są mniej kompatybilne ze sobą na wzajem niż z pakietem OpenOffice :). Potężne korporacje stosują linuksa na serwerach na masową skalę i nie sądzisz chyba że inwestują OGROMNE pieniądze w coś co nie ma stabilnej pozycji na rynku. Rzuć okiem na listę TOP500 - ile z tych maszyn stoi na windzie? Morał? Linuks/Unix się skaluje i jest stabilny... Poszukaj w sieci informacji na czym stoją Google, Yahoo i cała masa dużych portali... Rozumiem że z punktu widzenia przeciętnego zjadacza chleba Linux to system dla nawiedzonych ale tempo rozwoju oprogramowania open source w ostatnich latach stawia go obecnie jako realną alternatywę dla systemów zamkniętych.

    Co do desktopów to co jakiś czas jakiś samozwańczy ekspert instaluje linuksa pierwszy raz i opisuje jaki to kiepski system bo to bo tamto. I na tej podstawie budowana jest opinia że jeszcze za wcześnie aby linuksa używać na desktopie...
    Prawda jest taka że linuks na desktopie (zwłaszcza w urzędach/firmach/itp.) sprawuje się dobrze - trzeba tylko umieć go zainstalować i skonfigurować. Więc jeśli za instalację zabiera się ktoś kto nie ma o tym pojęcia - katastrofa murowana. Gdyby za taką migrację zabrała się rzetelna firma - można by oszczędzić kupę kasy na sprzęcie i licencjach (lepiej żeby pieniądze z naszych podatków trafiły do lokalnej firmy a nie do zagranicznej korporacji). Ja nie chcę żeby pieniądze z moich podatków szły na licencje. Wolę utrzymywać więcej miejsc pracy dla adminów. Ale ja podobno dziwny jestem :)

    Osobiście nie mam nic przeciwko systemom komercyjnym ale administracja państwowa nie powinna wymuszać korzystania z rozwiązań jednej firmy i nie może być od niej uzależniona. A z urzędami każda firma ma do czynienia. Jeśli urzędy będą wykorzystywać wyłącznie MS - siłą rzeczy będą zmuszać innych do korzystania z tego samego, bo kompatybilność itd....



    Zgłoś | Cytuj

  • Wojciech Gumularz
    Wpis na grupie LINUX i OPEN SOURCE w temacie Czy Polski rzad planuje migracje w kierunku Open Source
    2.03.2009, 14:58

    Dariusz S.:
    ... Czy ma to sens? Wpychanie komus na sile linuxa (np Pani Rysi z Urzedu Skarbowego nr 8 w Rzeszowie) moze skonczyc sie katastrofa. Czy jestesmy przygotowani na taki krok?

    Migracja na linuksa - jeśli byłaby przeprowadzona z głową - wcale nie musi boleć. Juz teraz wiele osób korzysta z OpenOffice'a, Firefoxa czy Opery - dla nich wymiana systemu to tylko drobna zmiana. Jeśli dodać do tego tendencję do budowania aplikacji w oparciu o przeglądarkę to problemu praktycznie nie ma.

    Pewnie ktoś zaraz się wypowie że to idealny przypadek - nie występujący nigdzie w przyrodzie - a zwłaszcza w urzędzie:) Zgadza się że w większości przypadków są takie perełki jak np. programy księgowe, generatory raportów czy "aplikacje" napisane w Excelu... Koszty takiej migracji mogą być duże i wtedy trzeba przekalkulować czy się opłaca. Ja osobiście jestem zwolennikiem inwestowania w admina/programistę a nie w licencje
    Do tego należy jeszcze rozróżnić komputer prywatny a firmowy. W pracy użyszkodnik z reguły powinien korzystać raptem z kilku aplikacji a sprzęt nie często jest na tyle nowy żeby linuks miał z nim problemy.

    Z mojego punktu widzenia w administracji państwowej na początek powinno się raczej iść w kierunku migracji na otwarte standardy. Chodzi mi z grubsza o to że aplikacja nie musi być odrazu darmowa byle tylko zapewniała bezproblemową współpracę z innymi aplikacjami w tym segmencie. Nasłuchałem się od uczestników kursów o takich numerach jak PRZEPISYWANIE danych z jednego systemu do drugiego bo konwersja w grę nie wchodzi. Bo w ramach przetargu w jednym urzędzie zakupiono inny soft niż w drugim - i po jakimś czasie gdy zaszła potrzeba wymiany danych zamiast połączyć dwa systemy trzeba odwalać 'robotę głupiego'.

    Wracając do głównego wątku - migracja na linuksa jest dobrym pomysłem ale trzeba do niego podchodzić rzetelnie. Najpierw kalkulować - potem decydować.
    A plusy migracji moim zdaniem to:
    - mniejszy koszt licencji (w przypadku wersji komercyjnych)
    - nastawienie na otwarte standardy
    - możliwość zaglądnięcia do kodu źródłowego (jakoś nie ufam M$owi :))))
    - mniejsze wymagania systemowe (desktop linuksowy nie wymaga antywira i personal firewall'a - a te potrafią zjadać duuuuużo zasobów)



    Zgłoś | Cytuj

  • Wojciech Gumularz
    Wpis na grupie LINUX i OPEN SOURCE w temacie RHCE Certification
    12.02.2009, 23:02

    To akurat ze to jest papier Red Hata dla mnie nie ma znaczenia. Mialem na mysli tez to, ze sciezka, ktora przestawic Red Hat, powiedzmy sobie szczerze, jest spora i zawiera ogromna ilosc informacji. Mowi o tobie ze umiesz (przykladowo squid, iptables, apache and many more), gdzie w innych linuxowych certyfikatach nie jest nawet wspomniane. Rownie dobrze inna dysktrybucja mogla by zrobic podobnie. Nie wazne.

    gwoli ścisłości.. Certified Linux Engineer od Novell'a też pokrywa te zagadnienia - i miejscami jest trudniejszy niż RHCE. Ścieżka szkoleniowa CLE to łącznie 23 dni szkoleń a RHCE - 13dni. Sęk w tym, że Novell jeszcze przez wielu nie jest kojarzony z linuksem - a co za tym idzie - certyfikaty CLP, CLE nie są tak popularne jak RHCT/RHCE. Ale za rok, dwa... kto wie.. :)



    Zgłoś | Cytuj

  • Wojciech Gumularz
    Wpis na grupie LINUX i OPEN SOURCE w temacie RHCE Certification
    11.02.2009, 11:48

    Rafal "Rudy" S.:
    ja mysle ze to jedyny papier, ktora ma jakas wartosc, jak juz mowimy o certach z linuxa.

    RHCE jako certyfikat wydawany przez firmę działającą na rynku linuksowym ho ho ho albo i dłużej - faktycznie przez długi czas królował w rankingach linuksowych certyfikatów. Problem w tym że wybór ścieżki certyfikacyjnej nie powinien być oparty wyłącznie o jego popularność czy pozycję w rankingu. Ważne jest również określenie planów - gdzie chcesz pracować i co zamierzasz w tej pracy robić? Jeśli od razu planujesz uderzać powiedzmy do banków - tam raczej częściej spotkasz Red Hata niż Novell'owego SLES'a z kolei dużo mniejszych firm ze względów kosztowych bądź sentymentalnych wybiera Novell'a i tam CLP może znaczyć więcej niż RHCT a CLE więcej niż RHCE. Poza tym sam system to jedno a aplikacje to drugie. Inne rzeczy "stawia się" na Red Hatach a inne na Novell'u.
    Niestety sciezka RHCA jest dosc droga no i przed nami 6-7 egzaminow praktycznych.

    RHCA to górna półka. Koszty są póki co faktycznie kosmiczne a i poziom potrzebny do zdania też nie łatwo osiągnąć.

    Na twoim miejscu sporządziłbym listę tematów, które cię ciekawią i poszukał informacji o tym na którym systemie takie rzeczy częściej można spotkać..

    Również życzę powodzenia :)



    Zgłoś | Cytuj

  • Wojciech Gumularz
    Wpis na grupie SUSE group w temacie openSUSE 11.1
    3.01.2009, 00:09

    U mnie działa :) Zainstalowałem na firmowym laptopie i prywatnym kompie i wszystko śmiga. Mam tylko problem z PulseAudio - w 11.0 wyciąłem w pień bo za często coś się sypało. Teraz trochę lepiej ale dalej problem np. ze Skypem i kto wie czy się go nie pozbędę. Poza tym jestem raczej zadowolony bo np. widzę swoją zintegrowaną kartę sieciową w stacjonarnym, której 11.0 jeszcze nie widziało a na laptopie sterownik do WiFi podobno nawet obsługuje 'enkę'... Do tego 'wstrzymanie' i hibernacja nawet działa... :)

    Dziwi mnie tylko szybkość (a właściwie powolność) ładowania środowiska KDE4. Od dłuższego czasu używam Gnoma i chciałem rzucić okiem na alternatywę. Fajne, ładne, funkcjonalne ale ładuje się z 10 razy dłużej niż gnome. A podobno poprawili... :) Szkoda bo może bym się przesiadł dla urozmaicenia...

    Co do instalacji bez orania MBR'a to bez problemów. Na obu kompach miałem pozakładane LVMy a na lapku nawet jakaś partycja serwisowa jest. Ale nie marudził...



    Zgłoś | Cytuj

  • Wojciech Gumularz
    Wpis na grupie LINUX i OPEN SOURCE w temacie Dwóch uzytkowników na jednej maszynie
    30.12.2008, 22:39

    Maciej Stankiewicz:
    ... Mnie chodzi o to żeby po odpaleniu systemu na obydwu monitorach można było się niezależnie zalogowć (tak jakby dwa terminale graficzne przy jednym kompie).

    To co chcesz użyskać możliwe jest przy uruchomieniu dwóch serwerów X - każdy na innej karcie graficznej i z osobnymi klawiaturami i myszami (czyli dwa oddzielne konfigi). Być może efekt który cię interesuje da się osiągnąć na jednej karcie dual-head ale nigdy w takie rzeczy się osobiście nie bawiłem. Przy okazji - na drugim serwerze X (tym od TV) można posadzić MythTV i niech się Windows Media Center schowa ;)



    Zgłoś | Cytuj

  • Wojciech Gumularz
    Wpis na grupie LINUX i OPEN SOURCE w temacie WDS na Server2008 a DHCP na Slackware
    21.12.2008, 22:43

    PXE-E32 - TFTPD open timeout.

    Nigdy nie konfigurowałem DHCP do współpracy z WDS, ale PXE używam na codzień pod linuksem. Dwie magiczne opcje, które mam w konfigu to:

    next-server 192.168.1.20;
    filename "pxelinux.0";

    A komunikat podany przez Ciebie sugeruje że klient nie może się dobić do serwera TFTP. Opcja "next-server" podaje adres serwera TFTP - domyślnie maszyna próbuje ten sam adres co serwer DHCP. "filename" wskazuje plik, który klient ma pobrać - u mnie to jest pxelinux.0 - w twoim przypadku pewnie będzie coś innego ;)



    Zgłoś | Cytuj

  • Wojciech Gumularz
    Wpis na grupie Novell w temacie Rozwiązania Virtualizacji od Novell
    19.12.2008, 16:27

    Paweł Kornaś:
    SLES 10 posiada wbudowaną obsługę xen'a - naprawdę działa, jednak nie polecam tego do tego typu projektu, główne powody to:

    - zarządzanie tylko z poziomu konsoli (w sumie dla mnie to tylko i wyłącznie zaleta), w przypadku dużej liczby maszyn za dużo roboty i klepania w klawiaturę, skryptowania, itd. Jest możliwość spięcia całości do "kupy", ale jak już napisałem trzeba poświęcić dużo dużo czasu.

    A virt-manager? Nie jest perfekcyjny ale jak ktoś lubi tryb graficzny to pewne rzeczy da się tam zrobić. Poza tym to przy dużej liczbie maszyn lepiej mieć możliwość zarządzania skryptami i automatyzacji (że o współpracy z linuxHA nie wspomnę...)
    - jeśli chodzi o szkolenia z tego softu... jest możliwość zorganizowania szkolenia przez firmę Novell, jednak nie polecam ... jeśli nigdzie to nie działa produkcyjnie oznacza to, że będziesz poligonem doświadczalnym i będą się na Tobie uczyć :/ ... miałem to samo w przypadku Zenworks Linux Management :( - odpowiedniego wątku na forum Novella ;)( mojego autorstwa z resztą ;))

    Z tym że nie działa nigdzie produkcyjnie to chodzi Ci o Xen'a czy Orchestrator'a? Bo jeśli o Orchestratora to nie wiem, ale Xen jest używany na szeroką skalę i to przez naprawdę duże firmy
    Ogromny plus jaki widze w techonoli Novell'a to między innymi dynamiczne dodawanie procesorów/pamięci do działającej VM ... działa fantastycznie :). Dodatkowo jeśli chodzi o współpracę Novell'a i MS ... MS wydał specjalne sterowniki, które przyspieszają działanie Windows'ów na xen'nie.

    Dodam że doszło do śmiesznej sytuacji bo SLES+Xen to jedyna nie-microsoftowa platforma do witualizacji wspierana przez MS. VMware nie jest supportowany (wsparcia dla windozy na produktach VMWare udziela VMware)
    Wg mojej skromnej osoby ... wymieniony soft do biznesu będzie nadawał sie za kilka lat, aktualnie nie postanowił bym prowadzić biznesu opierając się tylko na nim ...

    Patrz wyżej. Xen jest używany produkcyjnie i ma szereg zalet, które ciężko wymienić w jednym poście.
    Dla tego typu przedsięwzięcia wolał bym wybrać VMware i ESX'a.
    Dostępne są szkolenia, wsparcie techniczne, no i soft jest typu postaw i zapomnij :). Zarządzanie dużą ilością maszyn to banał, jest możliwość konfiguracji dostępnych zasobów dla każdej VM, myślę że w Twoim przypadku bardzo się to przyda.

    Co do szkoleń to mam przyjemność prowadzić takowe z Xen'a :)

    Znierając to do kupy to powiem tak, Xen - o ile mi wiadomo - nie jest taki user-friendly jak VMWare ale na szkoleniach spotykam też ludzi, którzy mają problemy z produktami VMWare'a i na niego narzekają. Więc najlepiej sprawdzić samemu :)
    Ja nie mam doświadczenia w pracy z VMWarem (poza Workstation) więc nie będę się o nim wypowiadał.



    Zgłoś | Cytuj

  • Wojciech Gumularz
    Wpis na grupie LINUX i OPEN SOURCE w temacie Kernel - optymalizacja dla desktop'a
    17.12.2008, 19:03

    Jakub J.:
    Wojciech Gumularz:
    Co do IO schedulera to przy pojedynczych dyskach IDE/SATA zalecany jest Anticipatory.
    Mógłbyś to rozwinąć? Jakieś źródło, etc? :)

    Źródło - oficjalne materiały Novell'a do kursu ATT :)

    Tym co nas interesuje na stacji desktopowej - typowo uzbrojonej w pojedynczy dysk SATA/IDE jest minimalizacja skoków głowicy. Czyli to na co ukierunkowany jest algorytm anticipatory (patrz prezentacja z jednej z poprzednich wypowiedzi). Dla odmiany CFQ stara się zapewnić sprawiedliwy dostęp do warstwy IO dla dużej liczby procesów/wątków - nie szczególnie interesujące na desktopie. Deadline zakłada okreslony czas w którym ma być zrealizowany odczyt - traktując przy tym zapis po macoszemu. Z tego powodu z reguły najlepiej sprawuje sie na dyskach dla baz danych. NOOP - zwykłe "głupie" fifo :) - dobre jesli masz wysokiej klasy kontroler. który potrafi sam zadbać o optymalizację dostępu do hdd.
    Trzeba dodać, że nie ma czegoś takiego jak "typowy system" i najlepsze rozwiązanie można wybrać tylko eksperymentalnie...



    Zgłoś | Cytuj

  • Wojciech Gumularz
    Wpis na grupie LINUX i OPEN SOURCE w temacie Kernel - optymalizacja dla desktop'a
    13.12.2008, 23:34

    Piotr Mrożek:
    Witam,
    Czy ma może ktoś z Was jakąś wiedzę lub materiały na temat optymalizacji kernel'a pod kątem sprzętu typu desktop?

    Trochę przekombinowałem w którymś miejscu, przez co każda bardziej intensywna operacja dyskowa powoduje też spore obciążenie na procesorze (operacje I/O), przez co cierpi też GUI (chwilowe przycinki aplikacji podczas np. kopiowania sporych plików, tak powyżej 50MB). Cały systemik (poza partycją /boot) pracuje na ReiserFS.

    Pozdrawiam.Piotr Mrożek edytował(a) ten post dnia 09.12.08 o godzinie 11:28

    Jedą z najprostszych optymalizacji pracy dysku na desktopie linuksowym jest zamontowanie systemu plikowaego z flagą "noatime" oraz "nodiratime". Przy czytaniu zawartości pliku system domyślnie uaktualnia czas ostatniego dostępu - czyli każdy odczyt powoduje zapis. Podane flagi wyłączają tą opcję. Na desktopach daje to czasem 'kopa' rzędu 10 - 15 %.

    Niestety - nic za darmo - po wyłączeniu tych opcji tracimy możliwość wyszukiwania plików wg. czasu ostatniego dostępu (IMO na desktopach używane sporadycznie)

    Co do IO schedulera to przy pojedynczych dyskach IDE/SATA zalecany jest Anticipatory. Jest to lekka modyfikacja algorytmu CFQ ukierunkowana na zmniejszenie czasu pozycjonowania głowicy w systemach z aplikacjami wielowątkowymi - dużo by pisać.... W pracktyce zmiana tego parametru na desktopie nie przynosi jednak zbyt dużych zmian. Generalnie pewne badania pokazały że człowiek odczuwa zmiany wydajności systemu dopiero wówczas gdy przekraczają one 10% - a to nie tak łatwo osiągnąć...



    Zgłoś | Cytuj

Wyślij zaproszenie do