Co można zrobić w ciągu 86.400 sekund?
Co można zrobić w ciągu 86.400 sekund?
Co można zrobić?...A co się rzeczywiście robi?I co z TYM zrobić?
Takie oto przemyślenia naszły mnie kiedyś pod koniec dnia pracy w pewno lipcowe popołudnie.
A było to tak: Jak co rano przyszliśmy do Firmy. Zaopatrzeni w kubki z kawą, herbatą, sokiem czy czym kto lubił siedzieliśmy przed laptopami nad raportami, symulacjami, opracowywaniem dokumentów dla Klientów. Praca wrzała, aż miło było popatrzeć na nasz zespół. Cisza i skupienie. Słychać było tylko szelest przekładanych kartek i stukot palców po klawiaturach. Od czasu do czasu ktoś się o coś zdawkowo zapytał, ale to było tyle. Do czasu. Około 11-tej po Firmie rozniosła się wieść, że dziś dyrektora nie będzie. Jak to nie będzie? On zawsze jest. Pierwszy przychodzi i ostatni wychodzi. A tu co? Nie będzie go? Eee, niemożliwe. Po jakichś 15-tu minutach koleżanka poszła na zwiad. Faktycznie – dziś go nie będzie, bo podobno jest na konferencji.
No więc prawie natychmiast w odstawkę poszły wszelkie dokumenty, a zaczęły się rozmowy na różne tematy. Było o ostatniej imprezie Tomka, ślubie znajomych, moim potencjalnym awansie, naszych wynikach w pracy, planach urlopowych, nadrabianiu zaległości w czytaniu książek, nowym samochodzie Moniki i – a jakże – o czasie.
Tak, tak, temat rzeka. Było „czas to pieniądz”, „nie mam czasu”, „muszę się z tym wyrobić do...”, „ile czasu można czekać na...”, „a w pracy mam orkę, a szef jeszcze dokłada następne zadania. Kiedy mam mieć czas by to wszystko zrobić?”, „czas na...”, „w międzyczasie” i wiele, wiele innych.
Kolejna kawa i kolejna herbata. Po mniej więcej 5 kubkach czasu dalej zadzwonił telefon. To Kaśka – koleżanka z sekretariatu, świeżo po urlopie. Daliśmy na głośnomówiący, co przy otwartych drzwiach w kilka chwil zebrało u nas z połowę oddziału.
„Cześć wszystkim. Słuchajcie i powiedzcie co robić. Mam problem, a nawet stado problemów. Nie wiem za co się najpierw złapać....” i popłynęła opowieść:
Wybrałam się na 7-dniowy urlop. Wiecie, że od trzech lat na niego czekałam. Pamiętacie jak w zeszłym roku pierwszego dnia urlopu musiałam wrócić do pracy, gdyż okazało się, że nasz dyrektor nie jest w stanie sobie beze mnie poradzić? No właśnie. No więc nauczona tym doświadczeniem postanowiłam tym razem zaszyć się w takie miejsce, żeby nikt nie mógł mnie odnaleźć. Wracam dziś z urlopu, a tu:
* W domu nie ma nikogo.
* Mój mąż Krzysiek zostawił mi list, który zdążył napisać, zanim zawieźli go do szpitala. Będzie miał operowaną ślepą kiszkę. W liście pisze mi też, że wczoraj postanowił zwolnić ogrodnika domowego, gdyż ma podejrzenie, że kradnie. Bez dowodów natychmiastowe zwolnienie jest niemożliwe, a więc muszę z nim porozmawiać. Tym bardziej, że może nas oskarżyć o pomówienie itp.
* Poza tym muszę szybko wymienić zamki w domu, gdyż Michaś (syn) zgubił komplet kluczy.
* Mam też list od niego. Pisze, że pojechał do taty do szpitala i na pocieszenie kupił mu miły prezent u znajomego jubilera za rogiem. Jest to zegarek za 1600,- zł. A ponieważ nie miał pieniędzy, a zobowiązał się je dostarczyć dzisiaj do 17.00, dał w zastaw moją ślubną obrączkę, którą zostawiłam przed wyjazdem na zlewie.
* Krzysiek (mąż) informuje mnie również, że trzeba do 17.30 odebrać psa od sąsiadów, zrobić ogólne zakupy, w tym jedzenie dla psa, oraz że w domu nie ma żadnych pieniędzy.
* Przyszedł również list od dyrektora szkoły, do której uczęszcza nasza córka Alicja, z prośbą o natychmiastowe pisemne lub osobiste wyjaśnienie jej nieobecności w ciągu 4 ostatnich tygodni. Termin upływa jutro o godz. 12.00. Potem następuje automatyczne skreślenie córki z listy uczniów tej szkoły.
* Krzysiek informuje mnie także, że syn i córka wrócą około godziny 19.00. Muszę być w domu, bo nie mają kluczy, tym bardziej jeśli zmienię zamki.
* Na dodatek nasz wspólny Naczelny (dyrektor) nagrał się na automat i oznajmił mi, że dzisiaj do 19.00 muszę odebrać bilety na samolot z biura podróży dla niego i dla siebie, gdyż jutro otwierają dopiero o 9.00, a o 7.50 mamy samolot do Gdańska. Jutro mamy całodniową konferencję z przedstawicielami naszego kontrahenta z zagranicy, a potem dwudniowe szkolenie w Szczecinie. Ech...
* Na stole mam jeszcze list z mojego banku. Bank informuje, że moje lokaty giełdowe o wartości 40 tyś zł ze względu na afery i plajty niektórych przedsiębiorstw są zagrożone utratą wartości o ponad połowę. Aby ocalić chociaż część pieniędzy, oferują mi zakup moich papierów za równowartość 25 tyś zł. W ten sposób chcą mi pomóc w ograniczeniu strat. Oferta jest ważna do godziny 18.00 dzisiaj.
* A żeby tego było mało, dostałam kolejny list - od Koła Przyjaciół Inwestorów Giełdowych, gdzie informują mnie o nie potwierdzonych doniesieniach, że wiele instytucji finansowych próbuje roznieść plotki o aferach i plajtach przedsiębiorstw, chcąc w ten sposób spowodować paniczną sprzedaż papierów.
* A, i jeszcze dodatkowe informacje od Krzyśka. Moje rzeczy są nie wyprane i nie wyprasowane. Wczoraj popsuła się pralka, było spięcie i nie funkcjonuje również telefon stacjonarny, tzn. można dzwonić, ale tylko do nas.
* O 16.30 przychodzi dziś kominiarz, bo za zeszły miesiąc nie dostał pieniędzy.
* Ach i jeszcze jedno: Krzysiek rozbił mój samochód. Jak chcę mieć go mieć przed weekendem, to muszę zadzwonić dziś do warsztatu i dzisiaj dać 30 % zaliczki.
* A, i mam nie zapomnieć o odebraniu mamy o 19.46 z dworca.
* Zamknąć psa w piwnicy, bo z mamą się nie lubią!
* Jest godzina.... 15.10.
I co ja mam z TYM zrobić? To jakiś koszmar! Podpowiedzcie, proszę.
Zdębieliśmy, zaniemówiliśmy, wrośliśmy niemal w podłogę i prawie zakwitliśmy i ....no właśnie – co było dalej? Jesteś ciekawy? Chcesz wiedzieć? Zapraszam Cię więc na warsztat już 24 –go listopada o 18.00.
UWAGA: Wejście na spotkanie kosztuje 20 zł - na pokrycie kosztów wynajęcia sali.Płatne przed wejściem na warsztat.
Spotykamy się w Warszawie przy ul.Grzybowskiej 3 lok 12 (klatka I, pietro VI) w salach Legal&Business Training Center.
Pozdrawiam:)
Asia Miziuła
- Typ:
- Spotkanie publiczne
- Adres:
- Warszawa, Grzybowska 3
Pokaż na mapie
- Czas:
- od 24 listopada 2009, 18:00 do 24 listopada 2009, 20:00
- Kontakt
- 692 414 539
- Założyciel:
- Joanna M. - Nie sztuka powiedzieć: "Jestem!". Trzeba jeszcze być.
- Grupy:
-
Eudaimonia
- Członków:
- 23
- Tagi:
- asertywność, eudaimonia, planowanie, zarządzanie, spontaniczność, cele, priorytety, czas
Wybierają się (23)
Podobieństwa są jak cienie różnic. Różni ludzie spostrzegają różne podobeństwa i podobne różnice. - Władimir Nabokow.-
Odkrywca, Inżynier, Wynalazca, Project Manager
promotor zdrowia
To możliwość spełnienia marzeń sprawia, że życie jest tak fascynujące. .
Monika G.
Jacenty Polewicz
Magdalena Roczeń


