Wypowiedzi
-
-
Dziękuję za ożywioną dyskusję.
Kilka spraw dla wyjaśnienia:
1. W umowie o pracę nie ma zapisu o tych 10% - jest to pomysł spontaniczny mający "niby" poprawić sprzedaż. Według mnie to ze PH podpisali dokument iż się na to zgadzają nic nie znaczy w obliczu prawa - mało tego jak dla mnie to jest to mobbing i wymuszenie. Podstawa jest "święta" i można ją uszczuplić tylko w wyraźnie określonych sytuacjach - chyba ze się mylę??
-
witam,
Wprawdzie był już pośredni temat ale zależy mi na doprecyzowaniu: czy zatem można pracownikowi bezpośrednio potrącać pieniądze z wynagrodzenie za używanie auta służbowego np w weekend? Załóżmy że pracownik podpisał na to zgodę - ale jakie miał wyjście :-) musiał podpisać :-)
Z góry dziękuję.
Ps. A i jeszcze jedno pytanie: czy można pomniejszyć podstawowe wynagrodzenie np o 10% za nie wykonanie planu? Handlowiec zarabia np 2500 zł brutto ale nie wykonał planu i pracodawca ucina mu 10% z podstawy. Pracownik podpisał wcześniej że się na to zgadza!!! - ale znowu nie miał wyjścia bo chciał pracować.
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Praca w FMCG
-
SULIMAR Sp. z o.o. od blisko 30 lat zajmuje się produkcją piwa i napojów. Jesteśmy jednym z najdynamiczniej rozwijających się browarów regionalnych w Polsce, znaczącym usługodawcą w zakresie rozlewu i dystrybucji napojów a także cenionym w kraju i zagranicą producentem w obszarze marek własnych. Jakość naszych produktów potwierdza przyznany nam międzynarodowy certyfikat ISO 22000.
W związku z rozwojem, firma poszukuje kandydatów na stanowisko: PRZEDSTAWICIEL HANDLOWY
PH/Jelenia Góra, Kraków, Kielce, Częstochowa, Warszawa
Siedziba firmy: Piotrków Trybunalski
Zadania na stanowisku:
Budowanie sieci odbiorców detalicznych;
Obsługa klientów hurtowych na powierzonym terenie;
Realizacja planów sprzedaży;
Kształtowanie i budowanie wizerunku firmy poprzez promowanie jej produktów;
Sporządzanie ofert handlowych;
Systematyczne raportowanie wyników działań;
Od kandydatów oczekujemy:
Minimum roku doświadczenia (w ciągłości) w handlu produktami spożywczymi;
Doświadczenia w sprzedaży produktów z sektora FMCG;
Znajomości lokalnego rynku hurtowego piwa i alkoholi;
Zdolności organizacyjnych i komunikacyjnych;
Umiejętności pracy pod presją czasu i wyniku;
Łatwości nawiązywania kontaktów biznesowych;
Wykształcenia minimum średniego;
Prawa jazdy kat. B;
Rzetelności i sumienności w wykonywaniu obowiązków;
Oferujemy:
pracę w stabilnej firmie o ugruntowanej pozycji na rynku,
samodzielne i pełne wyzwań stanowisko,
motywujące wynagrodzenie uzależnione od wyników pracy, telefon komórkowy i I-Pack,
samochód służbowy,
Prosimy o przesłanie listu motywacyjnego wraz ze zdjęciem oraz życiorysem zawodowym i dopiskiem w tytule „PH- region” na adres: sebastian_kielecki@sulimar.com.pl - Dokumenty aplikacyjne bez imienia i nazwiska w nazwie nie będą rozpatrywane.
Prosimy o dopisanie klauzuli ,,Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych dla potrzeb niezbędnych dla realizacji procesu rekrutacji zgodnie z Ustawą o ochronie danych osobowych ( Dz.U. nr 133 z 1997 r., poz. 883)”.
-
Krzysztof Dalasiński:
Miałem, kiedyś, zlecenie na rekrutację i wstępne przeszkolenie sprzedawców usług finansowych. Szef firmy - zleceniodawca - powiedział mi, na wstępie, że nie chce "gwiazd". Potrzebuje i chce "koni roboczych". Wg niego "gwiazdy" pojawiają się i znikają a "konie robocze" będą ciągnąć firmę latami:)
T chyba zależy od polityki firmy nie uważasz Kris? Bo tak z innej strony to te konie może i będą ciągnąć firmę latami ale gdzie progres???
-
Anna Podwysocka (Wichowska):
Zaciekawił mnie temat gdyż nie spotkałam się do tej pory z ostracyzmem względem "gwiazdorów" sprzedaży.
W firmie w której pracuje miałam okazję spotkać wielu utalentowanych handlowców. W dodatku każdy z nich ma inną osobowość i jest to wspaniała konstelacja różnorodności.
Moim zdaniem problem z "gwiazdami" polega na tym czy jesteśmy w stanie stworzyć im właściwe warunki pracy, tak aby nie czuli się sfrustrowani rozpierającym ich talentem?
Moim zdaniem zespoły "rozwalają" mało sprawni kierownicy, którzy nie są w stanie zagospodarować potencjału gwiazd. Rolą kierownika jest budowanie atmosfery. Zdolny kierownik tak kieruje talentem "gwiazdy" aby pracownik czuł się zrealizowany zawodowo, że się dalej rozwija, a jednocześnie powinien zwracać uwagę na wkomponowanie atutów pracownika w role zespołowe.
Zgadzam sie w 100% - wszystko zależy od kierownika/managera. Ta tak jak by się człowiek kierujący zaprzęgiem skarżył że ma super samca alfa w stadzie :-)
Pozdrawiam,
-
e-marketing powinien zyskiwać na atrakcyjności. Coraz więcej ludzi korzysta z tego nośnika. Coraz więcej portali zwiększa odwiedzalność a koszt jednostkowy jest proporcjonalnie niski.
Oto cytat z wypowiedzi jednego z fachowców:
"W całej branży internetowej oczekiwałbym dalszego pompowania „balona” związanego z Facebookiem. Być może przyjdzie pierwsze otrzeźwienie, a kampanie w social mediach staną się bardziej holistyczne. Być może podjęte będą pierwsze próby flirtu z geolokacją i bardziej rozwiniętym mobile marketingiem. Ale nie będzie to żaden główny nurt. Nadal dobrze będą się miały display, SEM i SEO, wzrośnie jeszcze rola afiliacji. W kryzysie będzie kreacja i tradycyjny interactive, który będzie szukał zmienionej formuły"
Pozdrawiam,
-
Marta G.:
Marcin Stroński:
Kłamstwo nie jest dobre na dłuższą metę. Jeśli zależy nam na długotrwałej współpracy kłamstwo jest strzałem w stopę. Jeśli sprzedajemy na zasadzie jednorazowego dealu (tyle kłamstw ile nasłuchałem się choćby o OFE... myślałem wówczas: "czy ci ludzie mają mnie za debila?") to jak ktoś nie ma skrupułów to zapewne może je z powodzeniem wykorzystywać. Ja się z tą "filozofią" nie zgadzam.
Klient prędzej czy później pozna się na produkcie. Handlowiec może wybrać czy zajmować się produktem, który aby sprzedać musi oszukać klienta. Raz zdarzyło mi się zmienić pracę, gdy uznałem, że produkt to łupienie klienta w biały dzień. Zwyczajnie nie miałem sumienia. Mówi się, że sprzedać można wszystko. Tylko co z tego. Że dobry sprzeda wszystko, a ja uznaję, że dobry produkt jest równie ważny jak dobra sprzedaż. Uważam, że ważne w tej pracy jest to, aby handlowiec się ze swoim produktem utożsamiał, uważał za wartościowy i polecił by go z czystym sumieniem najbliższym osobom w rodzinie.
Z drugiej strony żaden produkt doskonały nie jest, ale z pewnością ma swoje przewagi konkurencyjne, które warto pokazać. Warto potrzeby klienta rozpoznać i nimi się kierować przy sprzedaży, a nie "planami", bo te to były dobre w gospodarce socjalistycznej.
Zadowolony klient to skarb i z pewnością do nas wróci i poleci innym. Przed niezadowolonym będziemy chować się po kątach, aby przypadkiem nie spotkać go na mieście.Marcin Stroński edytował(a) ten post dnia 20.01.11 o godzinie 09:26
ja sie z tym wpisem calkowiei utozsamiam-musze uwierzyc w produkt by go sprzedawac-inaczej nie ma mowy...ale to kwestia empatii, etyki, podejscia do zycia-kazdy ma wolny wybor :) bo klamce jak mowi Dario-mozna zdemaskowac po mowie ciala bardzo szybko-nawet bez slow-a sprzedaz opiera sie przede wszystkim na sprzedajacym-mnie sie zdarzylo nie kupic samochodu bo facet nie mial pojecia o swojej pracy (a samochod byl pierwszej klasy)-kupilam innej marki tam,gdzie z radoscia i z satysfakcja doszlo do transakcji...
też się zgadzam :-) towar to jedno a "otoczenie" to inna bajka. wiele razy bywało tak że szedłem tam gdzie poza dobrym towarem można znaleźć "wartości dodane" w postaci np. miłej obsługi. gdyby to nie było takie istotne ludzie - handlowcy nie byliby potrzebni. A tak działy HR i ZZL są coraz to bardziej istotne :-)
-
Dla mnie temat jest prosty. Nie powinno sie kłamać w biznesie bo jest stare powiedzenie że "kłamstwo ma krótkie nogi" i to jest święta prawda. Nie zawsze trzeba mówić wszystko :-) do tego od czego jest asertywność i wyobraźnia. Dobry handlowiec powinien umieć tak pozycjonować dany produkt aby pokazać jego dobre strony, wartości dodane bez uciekania sie do kłamstwa :-)
Podobno nie ma złych produktów tylko źle wypromowane. A nawet najlepszy produkt wypromowany na kłamstwie daleka nie zajedzie. Tyle odemnie.
Pozdrawiam,
-
Marek Przemysław Gola:
Krzysztof Dalasiński:
Krzysztof to tylko mała część prawdy o jakiej piszesz - ten leniwy (jeśli już był leniwy) to musiał być jeszcze pomysłowy... bo jak był leniwy to dalej siedział na drzewie, bo nie chciało mu się uczyć chodzić i nim się spostrzegł ten któremu się chciało zejść, zszedł, nauczył się godzić, mówić, pisać, budować i po jakimś czasie wybudował dla tego któremu się nie chciało klatkę w miejscu zwanym zoo i napisem szympans ;)
Postęp nie dokonuję się dzięki MŁODYM, tylko dzięki leniwym. To leniwy, któremu nie chciało się nosić ciężarów, wymyślił koło. Leniwy, któremu nie chciało się chodzić po schodach, wymyślił windę a inny - któremu nie chciało się czerpać ze studni wody wiadrem - wymyślił pompę:))))
A mi się urodził 3 syn i będzie kolejny tatuaż :)
Pomyślności w Nowym Roku!
Gratulacje :-) 3 to już poważna sprawa :-)
-
Krzysztof Dalasiński:
Sebastian Kielecki:
Postęp nie dokonuję się dzięki MŁODYM, tylko dzięki leniwym. To leniwy, któremu nie chciało się nosić ciężarów, wymyślił koło. Leniwy, któremu nie chciało się chodzić po schodach, wymyślił windę a inny - któremu nie chciało się czerpać ze studni wody wiadrem - wymyślił pompę:))))
Hej Magda my MŁODZI chyba nie mamy się czym przejmować :-) Kiedy ci STARSI tak się "wymądrzają" ja sobie czytam coś z Mickiewicza ...:-) np. Odę do młodości :-) Wieszcz się nie mylił....czasami aby zrobić biznes trzeba odrzucić racjonalizm: "rozumni szałem"; "łam czego rozum nie złamie" oraz empiryzm: Tam sięgaj, gdzie wzrok nie sięga" :-) Gdybyśmy tak nie postępowali to pewnie do dziś nie było by postępu :-) Pozdrowienia dla MŁODYCH :-)
Hehe dobra teoria choć według mnie to energiczni cholerycy brylują w postępie :-) kiedy inni dostosowują się do świata oni dostosowują świat do siebie :-)
-
-
Magdalena Z.:
no no aleś mnie podsumował
Oczywiście, mądrość to wiedza plus doświadczenie, dlatego w tym wątku młodzi oponują, bo zarówno z wiedzą jak i doświadczeniem słabo.
Hej Magda my MŁODZI chyba nie mamy się czym przejmować :-) Kiedy ci STARSI tak się "wymądrzają" ja sobie czytam coś z Mickiewicza ...:-) np. Odę do młodości :-) Wieszcz się nie mylił....czasami aby zrobić biznes trzeba odrzucić racjonalizm: "rozumni szałem"; "łam czego rozum nie złamie" oraz empiryzm: Tam sięgaj, gdzie wzrok nie sięga" :-) Gdybyśmy tak nie postępowali to pewnie do dziś nie było by postępu :-) Pozdrowienia dla MŁODYCH :-)
-
Krzysztof Dalasiński:
Sebastian Kielecki:
co wy tak się czepiliście tej koszuli z krótkim rękawem :-) przyznam się ze brałem pare razy udział w dość poważnych negocjacjach w pomieszczeniach bez klimy i wyobraźcie sobie że kiedy minęło parę godzin Panowie biznesmeni po wspólnym ustaleniu pozdejmowali marynarki i okazało się ze kilku miało (o zgrozo) krótkie rękawki hahaha - a deal i tak został zrobiony więc proszę jak już wcześniej pisałem nie sądzić po ubraniu lub jego braku :-)W biznesie Panowie nie ma sztywnych reguł....no ale to wąrek o tatuazach nie koszulach
Gdyby mieli długie rękawy i gdyby wycierali w te rękawy nos, to pewnie deal też by został zrobiony:)))
Myślę, że watek dotyczy wrażenia robionego na kontrahentach.
wrażenia?? dobre ujęcie kwestii :-) co do wrażenia to jak wiadomo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia wiec nie sądzę ze znajdziemy jednomyślność. Dla osób 50+ (bez urazy) będzie ciężko zrozumieć że życie i poglądy sie zmieniają :-)A standardy i formy obowiązujące kiedyś aktualnie są inne. Będą rzucać na szalę swoje doświadczenie, stare zrozumienie świata itd. Będą przytaczać sukcesy zawodowe i ile to książek nie napisały....ale czy to świadczy o tym że posiadają mądrość?? To znaczy czy w umiejętny sposób wykorzystują wiedzą jaką posiadają?
-
Darek Świerk:
Marta G.:
Darek, tu nikt nie uwaza,ze nie powinno sie reprezentowac firmy w konkretny sposob-ale chcodzi o przegiecia-sluszna rzecza jest jakis odpowiedni stroj bo to oznacza takze szacunek dla innych-chco tak naprawde gdyby nie etykieta to nikt by sie nie czul urazony...ale w chwili gdy ktos odbiega lekko od "matrycy" nie powinno stanowic problemu gdyz jego zdolnosci sa wazniejsze -o ile je posiada. Posiadanie tatuazu, dlugie wlosy czy kolczyk w uchu przy zadbanej reszcie moze byc tylko dodatkiem-pozytywnym-moze byc edukacja sztywnych form. Najwaznijsze jest pierwsze wrazenie -co z tego,ze mi stanie przed oczami garniturek podczas gdy twarz jego wszystko mi o nim powie-usmiech, oczy-podanie dloni... i jeszcze niewielu mamy profesjonalistow, ktorzy opanowali mowe ciala przynajmniej na tyle na ile potrzebne im to do pracy.
Wiesz i tak i nie - wszystko zależy od sytuacji i rynku na który operujemy.
Bo na niektórych - kolczyk czy np. mówienie slangiem jest wskazane.
Dlatego trzeba znać zasady ogólne, dość dobrze rozumieć co i po co sie robi i wiedzieć kiedy można odpuścić bo martwa litera bezmyślnie wdrażana w życie staje się bezduszną tyranią, a w takim środowisku niewielu chce pracować.
A zasadą jest dostosowanie się do otoczenia, klientów wśród których działamy.
I jeśli tatuaż (nie zasłonięty np. koszulą) odstraszy nam babcię z Radia Maryja, która kupuje za 50 PLN (i jest ich np. 100) to pytanie do pracowników jest nie tylko o granice "wolności pracowników" - ale i o to, czy my chcemy mieć co miesiąc te 100 x 50 PLN czy nie.
Bo jak możemy się obejść to git majonez, kolczyki, pieszczochy i tatuaże.
A jeśli nie to nudna konserwa i "szare gajerki".
I w takim podejściu wszystkie inteligentne strony rozmawiają o tym co je łączy - biznesie, dla którego tu są i warunkach na jakie sie godzą.
Bądź nie, bo imho nie ma lepszych i gorszych wyborów, najlepsze sa te, które pasują ludziom.
Darek to mi tak trochę przypomina (bez urazy Darek) moich starych wykładowców :-) teoria teoria i jeszcze raz teoria :-) .....czasami bycie profesorem lub doktorem nie zastąpi doświadczenia z frontu :-)
-
Darek Świerk:
Sebastian Kielecki:
Magdalena Z.:
Wydaje mi się, że tutaj nie chodzi o ściąganie marynarki czy też nie ale o...tolerancję (?). Tak na prawdę jesteśmy mało tolerancyjni o czym świadczy chociażby nakreślony problem. Inaczej tej dyskusji by nie było ;)No i w jakimś stopniu zaszczuci i uwikłani w wyścig szczurów- niestety
Nawet nie zakładałem że tak sie ten wątek rozwinie:-)Analizując wcześniejsze wypowiedzi na innych tematach obecnych to kolegów i koleżanki zakładałem że większość jak nie wszyscy napiszą że nie ważne tatuaż tylko człowiek i jego osobowość....a tu mała niespodzianka :-)
A to miał być watek o tym jakim kto jest człowiekiem czy o sprzedaży? :))))
Jeśli o wartości osobowości to nie ta grupa....
przy okazji wyszło że dla niektórych ludzi ważne jest czy ktoś ma róże na przedramieniu i marynarkę na grzbiecie czy nie :-) najgorsze że jest to dla nich wyznacznikiem w ocenie kogoś a to już tragedia. Nie chce mi się rozpisywać jak taka sytuacja wygląda w UK w Londynie gdzie Panowie jadący do pracy metrem w dredach z kolczykami i tatuażami przebierali sie w marynarki w metrze i wysiadali na stacji Wall Street!!!
Czyli jednak stosowali się do dress code, nie wiemy tez czy pracowali w kontakcie z klientem, jakby nie patrzeć wychodzi na nasze. :))))
Pozdrawiam wszystkich normalnych...
A ja pozdrawiam wiedzących o co w tym biega :)
a jeszcze haha jedno Darku, może jak byś jakąś fotkę zapodał to jakiś szybki druk i na ścianę :-)
Pozdrawiam,
-
Darek Świerk:
Sebastian Kielecki:
Magdalena Z.:
Wydaje mi się, że tutaj nie chodzi o ściąganie marynarki czy też nie ale o...tolerancję (?). Tak na prawdę jesteśmy mało tolerancyjni o czym świadczy chociażby nakreślony problem. Inaczej tej dyskusji by nie było ;)No i w jakimś stopniu zaszczuci i uwikłani w wyścig szczurów- niestety
Nawet nie zakładałem że tak sie ten wątek rozwinie:-)Analizując wcześniejsze wypowiedzi na innych tematach obecnych to kolegów i koleżanki zakładałem że większość jak nie wszyscy napiszą że nie ważne tatuaż tylko człowiek i jego osobowość....a tu mała niespodzianka :-)
A to miał być watek o tym jakim kto jest człowiekiem czy o sprzedaży? :))))
Jeśli o wartości osobowości to nie ta grupa....
przy okazji wyszło że dla niektórych ludzi ważne jest czy ktoś ma róże na przedramieniu i marynarkę na grzbiecie czy nie :-) najgorsze że jest to dla nich wyznacznikiem w ocenie kogoś a to już tragedia. Nie chce mi się rozpisywać jak taka sytuacja wygląda w UK w Londynie gdzie Panowie jadący do pracy metrem w dredach z kolczykami i tatuażami przebierali sie w marynarki w metrze i wysiadali na stacji Wall Street!!!
Czyli jednak stosowali się do dress code, nie wiemy tez czy pracowali w kontakcie z klientem, jakby nie patrzeć wychodzi na nasze. :))))
Pozdrawiam wszystkich normalnych...
A ja pozdrawiam wiedzących o co w tym biega :)
w sumie co innego wiedza co innego mądrość :-) ty Pewnie Darku wiesz o co w tym biega :-) hehe ...pozazdrościć, pozazdrościć....
-
Magdalena Z.:
Wydaje mi się, że tutaj nie chodzi o ściąganie marynarki czy też nie ale o...tolerancję (?). Tak na prawdę jesteśmy mało tolerancyjni o czym świadczy chociażby nakreślony problem. Inaczej tej dyskusji by nie było ;)No i w jakimś stopniu zaszczuci i uwikłani w wyścig szczurów- niestety
Nawet nie zakładałem że tak sie ten wątek rozwinie:-)Analizując wcześniejsze wypowiedzi na innych tematach obecnych to kolegów i koleżanki zakładałem że większość jak nie wszyscy napiszą że nie ważne tatuaż tylko człowiek i jego osobowość....a tu mała niespodzianka :-) przy okazji wyszło że dla niektórych ludzi ważne jest czy ktoś ma róże na przedramieniu i marynarkę na grzbiecie czy nie :-) najgorsze że jest to dla nich wyznacznikiem w ocenie kogoś a to już tragedia. Nie chce mi się rozpisywać jak taka sytuacja wygląda w UK w Londynie gdzie Panowie jadący do pracy metrem w dredach z kolczykami i tatuażami przebierali sie w marynarki w metrze i wysiadali na stacji Wall Street!!!
Pozdrawiam wszystkich normalnych...
-
Dorota Anna Laszuk:
Ja mam tatuaż na ramieniu :-)
Wygląda sexownie i z reguły na spotkaniach handlowych nie wyskakuje spod koszuli :-)
Przy odwiedzinach u stałych klientów raczej mnie nie krępuje, a biegając po składach i budowach to nawet wzbudza zainteresowanie :-)
Tatuaż jest taką samą ozdobą skóry jak makijaż w zasadzie :-)
I nie zamierzam go zaklejać,chować i grzać się w marynarce przy 30 stopniach, zresztą moi szefowie są wyrozumiali pod tym względem :-)
Mój tatuaż to ja :-)
popieram w 100%
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- Następna »