Ryszard Mierzejewski

offline

Ryszard Mierzejewski

poeta, tłumacz i krytyk literacki, wolny ptak

Wypowiedzi

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Magia kina
    13.11.2009, 15:52

    Seans kinowy

    Stare kino nieczynne od lat
    symbol nieuchronnych przemian
    kiedyś chluba
    miasteczka miejsce rytualnych
    spacerów
    całych rodzin po niedzielnej mszy
    schadzek zakochanych
    spotkań dojrzewającej młodzieży
    ucieczki samotnych

    Pełna wyśnionych marzeń
    i uroku latarnia
    czarnoksiężnika zapalana
    za niewielką opłatą
    dla wszystkich po równo aby
    choć przez chwilę mogli
    popatrzeć na
    inny świat oderwać się od ziemi
    poszybować za
    swoimi skrywanymi marzeniami

    Uwięzione
    w niszczejącym budynku senne
    fantomy przykute
    łańcuchem czasu do krzeseł
    na pustej widowni
    oglądają przez ścianę od wewnątrz
    najnowszy film
    o życiu uśpionego miasteczka


    Obrazek
    Kino "Słońce" w Pieszycach, nieczynne od 20 lat, fot. Ryszard MierzejewskiTen post został edytowany przez Autora dnia 20.06.13 o godzinie 05:48



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Poetycka garderoba, czyli łaszki, fatałaszki, buty, paski...
    12.11.2009, 22:59

    Tymoteusz Karpowicz

    Ciuchy na łachy


    słyszę oddechy mego ubrania
    pełne moli w tchawicy jakbym dyszał
    prawe płuco marynarki w kieszeni
    ma klapę powyżej lewych szmerów
    jakbym bił się jeszcze o nie moje serce
    i ciszę na kleik bezwzględnie czystą
    niżej prawej z wielkim wysiłkiem
    od ust samopas bredzących do ust
    aż kaszel zbiera mnie w suchy kołnierz
    stary golf dostaje zawrotu
    wokół mej szyi wyniesionej z trudem
    z resztek na ciuchy ale bez supła ciała
    szyja wychyliła się i znikła w białym odchyleniu
    teraz szelki wieszają się z głupiej jak zawsze radości
    na byle ramiona dlatego cofam ale nie mam co
    trzymałem je za szafą najbardziej w tych rzeczach otwartą
    raną nie raną nie kijem to pałką
    w szarawarach zeszastałbym nogi po kolana przepadły
    dla butów na miarę drogi byle z nóg
    na wyłogi rękawów nie mogę podać rąk
    zawieruszyły się w podaniach jak w legendzie rękawiczki
    i mój beret baskijski luźno założył się o moją głowę
    i przegrał w biały dzień do czoła nie dotknąwszy
    nawet mnie niczym poza otoką
    tak mnie ubrali myślę gdzieś obok szafy wystrychnięty
    na futro kiedy stałem w ogniu pod włos
    i mankiet całuję po sezonie z sobą

    z tomu „Trudny las”, 1964



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Nagość
    12.11.2009, 22:30

    Tymoteusz Karpowicz

    Nagość


    tylko w rzadkie noce
    udaje się przeciec ciału
    do swej nagości
    nie ma mowy by mówić
    nie ma rąk by ręczyć
    jest pradotykiem stopy w stopie
    sprzed wszystkich koszul i papuci
    jest jeszcze tylko spostrzeżeniem
    że oko tu potrzebne
    by stawiać sobie czoło
    w blasku okularów
    i daje się tu pocałunek
    daleko głębiej za ustami
    i pierwsze się przytacza jabłko
    do zębów nieopanowanych kością
    tu serce się nie tłoczy jeszcze
    do krwi
    niziutko w podczerwieni stoi
    na pelargonię niezasianą
    grzebień sam się w falach włosów
    płynących w węzłach bez godziny
    kapelusz załamany
    na przybycie czoła
    rzuca cień
    na nadchodzące z daleka
    rzęsy
    wszystko wita się bez podania dłoni
    bo one jeszcze nie podane
    bo to przed łonem jeszcze słychać
    płacz dziecka
    podobny do łabędzia
    w śnie skrzypiec
    tylko ułożony prościej
    wzdłuż smyczka
    do kołyski

    tak nago leży się
    w te rzadkie noce
    w gęstych górach kołder i szlafroków
    bez żadnego zapięcia
    w samych otwarciach
    bez murmuranda wieszaków
    które suchymi zębami
    w środku nocy
    trzymają nasze skóry
    za kark
    i nikt nie może połknąć śliny
    bo nie ma gardła

    tym razem jest inaczej
    połykamy jeszcze bez gardeł
    długie światło zorzy

    z tomu „Trudny las”, 1964



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Pamięć
    12.11.2009, 22:07

    Tymoteusz Karpowicz

    Pamięć


    Wyparowują twarze z mej pamięci
    lub zamieniają się w kamień

    Czas zmitrężony wspólnie
    niewiele tu znaczy

    Czy to klon przydrożny czy pan co wyraźnie
    tyle lat mówił mi dzień dobry?

    A przygodnie lecący liść twarzyczki chłopca
    z plamą światła odwróconą do mnie –

    położył się na sercu niczym dłoń przyjazna
    i jestem jego drzewem a on moim liściem

    z tomu „Kamienna muzyka”, 1958



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Muzea i galerie
    12.11.2009, 21:57

    Tymoteusz Karpowicz

    Rozmowa z mumią

    (w British Museum)

    nie krępuj się
    straż odeszła
    z wiekami
    wilgotny klimat
    wieje dla języka
    chcę go rozwiązać

    wtedy wysypię się
    z ust naprzeciw
    w luźnych wątkach
    za język
    nawet najdrobniejszy
    w zębach

    gdzie ty masz oczy
    aby tak wiernie
    w węzłach doglądać
    ślepych rzęs dawnych
    z zaciętej skrzyni
    daj mi wysupłać
    gorące oko
    na nowy sufit

    wówczas za daleko zajdę
    za powiekę
    cała niewidzialna
    w mgnieniu oka

    ogrody strzygą
    krzewami
    wzdłuż nożyc
    po brzegach tamizy
    czyż nie chcesz
    nawet nogą ruszyć
    dla tej wiosny
    z powijaków

    raz mi się noga powinęła
    szczęśliwie
    drugi raz
    może się odwinąć
    ze szczęścia
    na nic

    więc chcesz tak leżeć
    bez zmysłów
    na oczach wszystkich
    i językach
    zadzierzgnięta obłożnie
    w słowie

    staraj się szczelniej
    mnie obchodzić
    bądź dla mnie ścisły
    jak ja
    może poruszysz mnie
    w sobie

    Oprowadzanie po domu-muzeum

    to jest czepek w którym się urodziło
    brak kokardki z lewej strony od czoła
    tak to jest luka ale pomyślmy
    przepraszam płakało jak przyszło mu na świat

    to jest piórnik nie wszystkie pióra zachowały się
    jak trzeba te na górze w najlepszym stanie
    tak mogliśmy się doczyścić ale skręćmy
    przepraszam przemywał rumiankiem

    tu jest wózek wielki człowiek
    u szczytu sławy o cudzych siłach musiał się poruszać
    tak irchą je przecierał ale patrzmy dalej
    przepraszam miał prawo poza kolejką

    a tu ostrożnie łoże śmiertelne ale nie wiadomo czy w nim umarł
    po śmierci ciała jego tu nie znaleziono
    tak są hipotezy ale nie ma zwłok
    przepraszam ktoś stąd wyszedł przed chwilą może on

    z tomu „Trudny las”, 1964



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Muzea i galerie
    12.11.2009, 15:11

    Charles Bukowski*

    Deszczowy dzień w Muzeum Stanowym w Los Angeles


    Żyd zgiął się w pół i
    umarł. Dziewięćdziesiąt dziewięć karabinów
    maszynowych przemycono do Francji. Ktoś wygrał trzeci wyścig.
    Gdy przyglądałem się
    śmigłu starego jednopłatowca,
    podszedł do mnie mężczyzna z przepaską na oku. Zaczęło
    padać. Padało i padało, a ambulanse jechały
    ulicami
    i chociaż
    wszystko było stosownie nudne,
    podobało mi się tu
    tak jak wtedy, gdy w Nowym Orleanie
    żyłem cukierkami
    i przyglądałem się gołębiom
    w bocznej uliczce o francuskiej nazwie,
    gdy rzeka poza mną zmieniała
    się w zatokę,
    a chmury poruszały się, chore po
    niebie, które umarło
    mniej więcej wtedy, gdy zasztyletowano Cezara;
    obiecałem sobie,
    że zapamiętam je takim,
    jakie było wówczas.
    Mężczyzna podszedł do mnie i zakaszlał.
    „Myśli pan, że przestanie padać?” zapytał.
    Nie odpowiedziałem. Dotknąłem
    starego śmigła, przysłuchując się ruchliwym
    mrówkom na dachu, przesuwającym się ku
    krawędzi świata. „Odejdź – powiedziałem –
    odejdź, bo zawołam
    policjanta.”

    tłum. Tadeusz Rybowski

    *notka o autorze, inne wiersze i linki w temacie
    Poezja anglojęzyczna
    Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 18.02.10 o godzinie 18:57



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Muzea i galerie
    12.11.2009, 15:07

    Nikos Chadzinikolau

    Dziewczyna i posąg


    Codziennie przychodziła do muzeum.
    Zatrzymywała się przed posągiem Krisosa,
    wieszała swoją torebkę na jego ramieniu,
    przytulała się do jego ciała
    i opuszkami palców pieściła tors, uda, kolana.
    Potem zakrywała twarz włosami,
    pochylała się
    i penisem drażniła swoje wargi.

    Dzisiaj przyszła bardziej podniecona.
    Rozpięła bluzkę,
    naprężyła piersi,
    palcami rozogniła sutki,
    ramionami objęła biodra Krisosa
    i zębami obgryzła kawałek jego członka.
    Potem zwinęła się na podłodze
    i zapłakała.

    wiersz jest też w temacie PomnikiRyszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 12.11.09 o godzinie 15:08



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Muzea i galerie
    12.11.2009, 14:28

    Richard Wilbur

    Obrazek z muzeum


    Strażnicy sztuki strzegą sal
    W miękkich pantoflach, starzy, siwi,
    Bezstronnie opiekuńczy, choć
    Ciut o Lautreka podejrzliwi.

    Rozparty w krześle jeden z nich
    Pod ścianą drzemkę uciął sobie.
    Degasa tancereczka, spójrz,
    Piruet kręci mu na głowie.

    Patrz, jak wiruje! Jaki wdzięk!
    Lecz i wysiłek w to włożony
    Widać, bo Degas lubił to:
    Piękno z energią połączone.

    Edgar Degas zakupił raz
    Płótno El Greka i wygodnie
    Ustawił je przy łóżku, by
    Idąc spać wieszać na nim spodnie.

    z tomu „Ceremony and Other Poems”, 1950

    tłum. Ludmiła Marjańska

    w wersji oryginalnej pt. „Museum Piece”
    w temacie Poezja anglojęzyczna
    Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 06.06.12 o godzinie 18:04



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie O liściach
    11.11.2009, 14:37

    Strumienie

    Brodziłem
    po kostki w brunatnym
    strumieniu liści
    stąpałem miękko
    pod podeszwami czułem twarde
    głowy uśpione
    od wieków w kamiennym śnie
    zbudzone
    przemówiły w swej milczącej
    mowie
    nie czułem się już
    tak samotny
    w tej nieogarnionej samotności.

    W dole szeptał inny
    strumień
    bystry szary srebrzysty
    do którego nie można ponoć
    jak mówił filozof
    wejść dwa razy
    odbiłem się od tafli
    jak ptak wodny wzbiłem powoli
    do góry leciałem
    zostawiając za sobą
    strumienie liści
    kamieni wody snu świadomości.

    19. 10. 2008Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 11.11.09 o godzinie 14:54



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Wiersz na taki dzień, jak dzisiaj
    11.11.2009, 12:34

    Święto narodowe

    Kaczor na defiladzie
    Kaczor w telewizyjnym wywiadzie
    Kaczor w internecie
    Kaczor w każdej gazecie

    a miało być tak pięknie
    i świątecznie



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie O liściach
    11.11.2009, 12:16

    Halina Poświatowska

    * * *


    liściu
    osłoń mnie zielenią
    jestem jesienne nagie drzewo
    z zimna drżę

    wodo
    napój mnie
    jestem piaskiem
    gorącej suchej pustyni

    wiatr mnie przegarnia ręką
    ogrzej mnie
    ty który jesteś słońcem
    przed którym stoję
    ukryta w słowach jak w drzew cieniu
    źródło bijąceRyszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 11.11.09 o godzinie 12:25



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie O liściach
    11.11.2009, 12:12

    Marian Ośniałowski

    Liście


    Listek żółty, listek siwy.
    Jestem cały nieprawdziwy.
    Już nic bardzo nie pragniemy.
    Zapomnimy, odjedziemy.

    Listki srebrne, listki szare.
    Ciche stawy, lipy stare.
    Spacer w pola, dawne rymy.
    Odjedziemy, zapomnimy.

    z tomu „Kontrasty”, 1958

    * * *

    Śpiewa na liściach kasztanów
    deszcz serenadą mokrą –
    noc dziś jest najbardziej bezdenna.
    Nie odchodź, nie odchodź, nie odchodź.

    Wiem dobrze: zostaniesz, odejdziesz,
    trwać będę wysepką samotną.
    Ach, noc dziś jest taka bezdenna,
    nie odchodź, nie odchodź, nie odchodź.

    z tomu „Wiersze i proza”, 2008



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Pamięć
    10.11.2009, 19:56

    Meandry pamięci

    Moje życie z ojcem minęło
    niepostrzeżenie
    czterdzieści jeden lat zmieściło się
    w kilku niewyraźnych
    obrazach i wciąż się zaciera
    lepiej już wygląda
    na tych pożółkłych fotografiach
    gdzie czarno-biało-woskowy
    kolor zdołał
    wstrzymać ruch by
    pokazywać nas wciąż w tym
    samym
    umarłym dawno ułamku życia

    Stoję obok ojca
    w krótkich spodenkach na szelkach
    na tle pola
    dorodnych łanów zboża
    trzymam się mocno rękawa
    jego koszuli
    na ramieniu przewieszony karabin
    dziecinna zabawka
    a obaj tacy szczęśliwi
    na twarzach
    pogodni i dumni

    Nie pamiętam tej chwili
    wszystko
    wykreowała wyblakła
    fotografia to ona zapamiętała
    dzięki niej czuję
    powiew lipcowego wiatru
    mocny uścisk dłoni ojca
    zapach kłosów zboża
    moja pamięć
    ułomna
    więc wierna trzyma się mocno
    starej fotografii jak ten
    malec
    rękawa koszuli ojca

    Szukałem tego zdjęcia ale
    nie znalazłem
    odeszło niepostrzeżenie
    nie bacząc
    na moją słabnącą pamięćRyszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 10.11.09 o godzinie 19:59



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Lekcja geografii: mapy, atlasy, globusy w poezji
    10.11.2009, 11:11

    Laura Riding

    Mapa miejsc


    Mija mapa miejsc
    Drze się papierowy świat
    Ląd i ziemia tam gdzie są
    Są zawsze tam gdzie były
    Gdy słowa brzmiały tu i tu
    Zanim tam statki przybyły.

    Stopy teraz nagie nazwy depczą
    Żadnych geografii pod ręką,
    Papier wygląda starożytnie,
    A statki na morzu
    W kółko się kręcą.
    Wszystko wiadome, wszystko znalezione.
    Śmierć wszędzie siebie spotyka.
    Dziury w mapie wyglądają donikąd.

    z tomu „Collected Poems”, 1938

    tłum. Julia Fiedorczuk

    wersja oryginalna pt. „The Map of Places”
    w temacie Poezja anglojęzyczna
    Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 12.03.12 o godzinie 14:15



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Motyw zwierciadła, lustra i odbicia
    10.11.2009, 11:08

    Laura Riding

    Z twarzą


    Z twarzą chodzi lustro
    Jak z myślą chodzi świat.
    Nieufnemu oku mówi podobieństwo
    Że w dziwności nie ma nic dziwnego.
    O porannej godzinie i wiedzy
    Zrazu nieznana tożsamość
    Zaraz spogląda za sobą
    I sobie wydaje się sobą.

    Dzisiaj wydaje się teraz.
    Z przyszłością chodzi czas.
    Z myślą chodzi świat.
    Z sercem chodzi pogoda.
    Z twarzą chodzi lustro
    Jak z ciałem chodzi strach.
    Młoda dusza pod cichą ścianą
    Chodzi po przyszły niemy czas.
    A między zaraz a zaraz
    Co ma być, nabiera lat.

    Lustro zadaje się z okiem.
    Zaraz będzie samym okiem.
    Zaraz to oko które było
    Będzie już samym lustrem.
    Śmierć, ostatni obraz, zaświeci
    Przezroczyście nie inaczej
    Jak ciemne słońce opisane
    W tak znikomych olśnieniach.

    z tomu „Collected Poems”, 1938

    tłum. z angielskiego Julia Fiedorczuk

    wersja oryginalna pt. „With the Face ”
    w temacie Poezja anglojęzyczna
    Ten post został edytowany przez Autora dnia 27.04.14 o godzinie 02:04



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Marynistyka
    10.11.2009, 11:05

    Laura Riding*

    Wiara nad wodami


    Duch podniósł się, kiedy uniosły się fale,
    A kiedy fale opadły, stał jak kolumna
    Rozbita: archaiczne
    Jest uduchowienie morza,
    Woda nawiedzana przez wyobraźnię
    Jak onegdaj ogień.

    Więcej ducha, kiedy nie ma ducha,
    Kiedy fala tłumaczy
    Oku oko

    I delfiny się droczą,
    I mewy brzuchomówne,
    Ich kanciaste krzyki w trzech żywiołach.

    Starzeje się fantazmat.
    Bezsenność śmiertelnego łoża zapala myśl
    I ciepła mgła atakuje twarz
    Śmiertelnym przeczuciem.

    z tomu „Collected Poems”, 1938

    tłum. Julia Fiedorczuk

    *notka o autorce, inne jej wiersze w wersji oryginalnej i linki
    do polskich przekładów w temacie Poezja anglojęzyczna
    Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 11.03.12 o godzinie 11:02



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Pamięć
    10.11.2009, 10:52

    Jacques Roubaud

    Pamięć


    Pamięć: urodzona zbyt późno
    ciało nieustające istnienia rzeczywiste i nieskończone

    z dala od chwili naznaczonej cierpieniem

    od wspomnienia które nie chce abym zapomniał
    od wspomnienia które nie zapomina o tym czego chcę

    pamięć nocne splatanie się wątków

    czas reformuje się wokół pewnego głosu
    bezimienne powierzchnie bezimienne także łączy się w pary
    nareszcie przestrzeń gromadzi się w sobie podwaja

    tłum. Krystyna Rodowska



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie W zapomnieniu
    10.11.2009, 10:50

    Jacques Roubaud

    Wiersz


    to, co mówił ten wiersz, zapomniałem to

    wiedziałem, co mówił ten wiersz, ale zapomniałem to

    wiersz mówił to, ale to, co mówił ten wiersz, zapomniałem to

    wiersz mówił to, czy to jest to, co mówił wiersz? jeśli to jest to, co mówił wiersz,
    zapomniałem to

    być może, że nie wiedząc, co mówił ten wiersz, podczas, gdy mówiłem ten wiersz,
    już to zapomniałem, ale jeśli to jest to, co mówił wiersz, zapomniałem to

    teraz, kiedy mówię ten wiersz, nie wiem, czy mówię ten wiersz, skoro to, co mówił
    ten wiersz, zapomniałem to

    dlatego to, co mówi ten wiersz, nie jest już naprawdę tym, co mówił wiersz

    i co zapomniałem

    tłum. Jerzy Franczak



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Poezjomalowanie. Poezja kolorów — kolory poezji
    10.11.2009, 10:47

    Jacques Roubaud

    Pędzel świetlisty


    W kolorze nieosiągalnym

    W nieosiągalnym czekaniu na kolor

    Na linię która zaciera twarz

    W zmarzlinie białej zmarzlinie czarnej

    Czekanie srebrzyste oka soli srebra

    Platyna sepie

    Trzepotanie mew bieli i czerni

    Linia dymiąca światła przerażenie wypisane
    światłem nieruchomieje dokładnie tam

    Gdzie ty się stajesz czarna

    tłum. Krystyna RodowskaRyszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 10.11.09 o godzinie 10:48



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie O przemijaniu...
    10.11.2009, 10:38

    Jacques Roubaud

    Ostateczności


    Słońce zasypia pod drzwiami.

    Jest całkiem oczywiste, że coś się kończy, ale właściwie co? gdyby chodziło o dzień, to byłoby proste, prostotą płynącą z zewnątrz, która wyraża się w kilku gestach: lampa, zamknąć drzwi, łóżko.

    To nie może się do tego sprowadzać.

    Dopatruję się wskazówki w słońcu, w kałuży słońca, uśpionej pod drzwiami, która już się porusza, wycofuje.

    Umrzeć? Nie sądzę. a zresztą śmierć nie byłaby czymś ostatecznym. przynajmniej dla mnie.

    Coś tutaj dobiega końca, całkiem blisko, coś przyczajonego w tym słońcu drzemiącym pod drzwiami. nie dowiem się, co to takiego.

    Nie będę nawet usiłował się dowiedzieć. słońca już nie ma, noc uprzedzona, że się skończy, wstanę, zamknę drzwi, jeszcze tylko lampy, łóżko.

    Był taki czas, kiedy nie zaprzepaściłbym sensu żadnej wewnętrznej mety. czuwałbym w nocy, z dłońmi pełnymi nocy, słów.

    Teraz przychodzi kres, poddaję się.

    tłum. Krystyna RodowskaRyszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 10.11.09 o godzinie 10:38



    Zgłoś | Cytuj

Wyślij zaproszenie do