Reklama: Zawsze warto odpowiadać na wiadomości od rekrutera. Sprawdź dlaczego!
Ryszard Mierzejewski

offline

Ryszard Mierzejewski

poeta, tłumacz i krytyk literacki, wolny ptak

Wypowiedzi

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie W świecie baśni, legend i mitów
    23.03.2010, 22:34

    Rainer Maria Rilke*

    Rycerz


    Rycerz wyrusza odziany w stal
    na koniu w szumiący świat;
    a w świecie jest wszystko: jest dzień i jest dal,
    jest wróg i jest druh i jest bal wśród sal
    i jest maj i dziewczyna, jest las i jest Graal
    i Boga pełen jest każdy cal
    i wszędy Jego jest ślad.

    Ale pośrodku zbroi rycerza,
    za najciemniejszym pierścieniem,
    czyha i myśli Śmierć zza pancerza:
    Kiedyż przejasnym mgnieniem
    na stal tę runie klinga, co mści,
    klinga niosąca zaranie,
    co mnie dobędzie stąd jak lew,
    gdzie sromotnego gnicia
    tyle spędziłam dni, -
    bym się podniosła z ukrycia
    na granie
    na śpiew.

    tłum. Witold Hulewicz

    *notka o poecie, inne jego wiersze i linki
    w temacie A może w języku Goethego?
    Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 23.03.10 o godzinie 22:35



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Śmierć
    23.03.2010, 22:24

    Rainer Maria Rilke*

    Wielka jest śmierć?


    Wielka jest śmierć.
    Wciąż z naszych krtani
    Słychać jej śmiech.
    Gdy w pełni życia mamy ją za nic,
    Płakać w otchłani
    Dusz naszych śmie.

    tłum. Maciej Froński

    *notka o poecie, inne jego wiersze i linki
    w temacie A może w języku Goethego?
    Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 26.03.10 o godzinie 21:56



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Smutek, melancholia, nostalgia
    23.03.2010, 21:26

    Rainer Maria Rilke*

    Melancholia dziewczęca


    Rycerz mi zjawił się wyśniony,
    całkiem jak z bajki starej.

    Spadł - jak rzęsisty rozwoniony
    deszcz, brylantowe niosąc dary,
    tęczami rozwieszony.
    Zniknął - jak znika śród opony
    niebios na Ave dzwonek z fary,
    gdyś jeszcze zamodlona...
    Zrazu krzyczałabyś wśród pustki,
    a potem płaczesz rozżalona
    cicho do chłodnej chustki...

    Rycerz mi zjawił się wyśniony,
    W zbroicy - istne czary.

    Uśmiech miał miękki, jak rozlśniony
    błysk ma słoniowej kości starej,
    jak wigilijne na wsi szrony,
    jak tęskność do ojczystej strony,
    jak turkus śliczny, obrzeżony
    perlami - i jak rozświetlony
    księżyca promień zza kotary
    na książce ulubionej.

    tłum. Józef Jankowski

    *notka o poecie, inne jego wiersze i linki
    w temacie A może w języku Goethego?
    Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 23.03.10 o godzinie 21:27



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Wiersze na różne pory dnia
    23.03.2010, 21:18

    Rainer Maria Rilke*

    Noc księżycowa


    Noc południowa, w blasku zgasłych zórz
    szeroka, słodka jak bajek refreny.
    Z wieży padają ciężkich godzin treny
    w jej wielkie głębie, jak w otchłanie mórz, -
    a potem szum i rondy zew stłumiony;
    przez chwilę puste milczenie się wrzyna,
    a potem skrzypce (Bóg wie z jakiej strony)
    zbudzone mówią powoli:
    Blondyna...

    tłum. Witold Hulewicz

    *notka o poecie, inne jego wiersze i linki
    w temacie A może w języku Goethego?
    Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 23.03.10 o godzinie 21:20



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Erotyka
    22.03.2010, 11:32

    Lars Forssell

    * * *


    Śpię w tobie
    nie możesz wiedzieć że
    bliski narodzin śpię
    bliski zaczarowania

    Obracasz się w łóżku
    jak ciężarny wieloryb
    jak szerokooki plankton
    drzemię wewnątrz ciebie

    Kocham cię
    nigdy się nie dowiesz że
    bliski śmierci śpię
    rozsadzając moje skorupy.

    ze szwedzkiego tłum. Zygmunt ŁanowskiRyszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 22.03.10 o godzinie 11:37



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Oczekiwanie
    22.03.2010, 11:20

    Erik Lindegren

    Nad Morzem Shelleya


    W tej mrocznej ciemności to białe ciało

    i moje jestestwo całe tak zapomniane i jasne
    jak zwierciadlany żagiel księżyca w morzu latem

    jak fale grzbiety fal złamane bez piany

    rozbite poszarpane: ja krwawiłem na rogach życia
    teraz jestem niesiony jak fala, liść, chmura

    daleko bardzo daleko majaczy serce

    nadzieja wtłoczona między dwa akty woli
    akty woli między dwa cienie: życie i śmierć

    ziemia huczy eksplozją śmierci: śmierć i ziemia

    wszystko spoczywa w zielonym sercu mego serca
    jak trumna wieczności oczekująca swego zbawienia

    która czeka w woalu na fale wszystkich nocy ślepców

    czekać: utonąć w bezdźwięcznym morzu snów
    ta podróż do ich domu śród umarłych

    twojego domu gdzie jesteś powietrzem dla naszego oddechu
    w morzu którego fal nikt nie dostrzega gdy zmywają
    ulotny piach który skrywa wszystko zapomniane
    który skrywa nas ach majaczące serce
    co skrywa was choć triumf dyszy w waszej rozpaczy
    wciąż jeszcze toczę waszą walkę jak wyśniony i martwy

    tłum. Michał Sprusiński



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Wspomnienia
    22.03.2010, 10:53

    Gőran Sonnevi

    Wybrzeże Holandii


    Tu na brzegu morze wzbiera
    we mnie
    jak coś zupełnie czystego.
    W dali słońce kiełkuje jak ziarno
    a chmury strzelają w górę
    podobne do ciemnych kwiatów.

    Pamiętam martwego konia
    wypłynął tu na ląd dawno temu
    obrzmiały od wody
    ze statku, który wpadł na minę
    Czy jest tu jeszcze w wodorostach
    lub wśród ciemnoczerwonych kamieni nad wodą
    w rozkładzie
    albo w zapachu dzikich kwiatów nadbrzeżnych
    który mnie otacza?

    ze szwedzkiego tłum. Zygmunt Łanowski



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Oczekiwanie
    22.03.2010, 09:40

    Axel Liffner

    Uległość – wyczekiwanie


    Dopóki słyszę morze,
    żyję.
    Lecz z każdym rokiem trzeba,
    bym podchodził bliżej.

    Niedługo spotkamy się.
    Myśl stanie się falą.
    Gdy nastąpi spotkanie,
    życie i morze pójdą dalej.
    Odrzucone z powrotem.

    Ulegle idę razem.
    Bez szczególnego zadania.
    Bez wymagań.

    ze szwedzkiego tłum. Zygmunt ŁanowskiRyszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 22.03.10 o godzinie 10:35



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Ciemność
    22.03.2010, 09:29

    Artur Lundkvist

    * * *


    Słońce świeci na ciebie bezsilnie,
    Deszcz spada w ciebie bezkreśnie, oceanie.
    Światowe metropolie toną w dżdżu; pod dachami
    rozpłomienia się w żółte pochodnie lęk tygrysa.
    Z kwiatów skapują krople. Kobiety zapadają się
    niczym spękane posągi w sędziwej ziemi.
    Zastępy jeźdźców w płaszczach z błędnych ogników;
    ciała tratowane jak łodygi,
    krew tłoczona jak wino w kadzie ziemi.
    Deszcz, kobiety, krew, morze.
    Spojrzenie w źródło światła
    spotyka ciemność, ciemność – oceanie!

    ze szwedzkiego tłum. Zygmunt ŁanowskiRyszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 22.03.10 o godzinie 10:38



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Latarnie - symbolika i poetyckie konteksty
    22.03.2010, 09:02

    Artur Lundkvist

    Skały


    Skały toną w przypływie morza,
    Czerwony domek latarnika odsuwa się wraz
    z rybackimi sieciami,
    latarnia zapala się w ostatniej chwili
    i jej promień zanurza się w głębinie,
    mola roztapiają się w wodzie jak wapno,
    echo ucieka z tonących grot,
    sosny wyciągają płonące ramiona ku niebu,
    ale miękka zieleń wycofuje się pod górę
    jak gdy brodząca kobieta unosi spódnicę.

    ze szwedzkiego tłum. Zygmunt Łanowski


    Obrazek
    Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 25.11.11 o godzinie 09:59



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Piękno
    22.03.2010, 08:52

    Artur Lundkvist

    * * *


    Tak, bardzo jest pięknie nad tymi wodami,
    kobiety i fale są bardzo piękne,
    gdy obejmują się nawzajem,
    trudno powiedzieć, które są piękniejsze
    w słońcu jak i w świetle księżyca,
    kobiety czy fale,
    i jedne i drugie tak głębokie, tak bezwiednie niebieskookie,
    kobiety i fale ze swymi falującymi włosami,
    ze swymi tonącymi włosami i ukrytymi lustrami,
    które czerwienią się w świetle,
    i z falistymi srebrnymi zapinkami
    i statkami, które są ukształtowane dla mgieł
    ze swymi długimi wyciągniętymi szyjami
    i szukającymi, wilgotnymi skrzydłami,
    które przecież nie są niczym innym jak tylko trzepoczącymi żaglami.

    ze szwedzkiego tłum. Zygmunt Łanowski



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Wiersze na różne pory dnia
    22.03.2010, 08:38

    Artur Lundkvist

    Poranek


    Nad morzem leży wioska o białych domach
    pod zastygłymi ciemnymi falami lądu...

    Ku wiosce zdąża młoda para
    z porannym słońcem w oczach,
    spotykają starego rybaka, szarego wilka morskiego,
    niesie na plecach kosz
    pełen zielonych wijących się węgorzy...
    przychodzi z morza,
    pachnący listowiem i zaróżowieni miłością...

    Oto dwie strony życia w ten poranek.

    ze szwedzkiego tłum. Zygmunt ŁanowskiRyszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 22.03.10 o godzinie 08:39



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Wspomnienia
    22.03.2010, 08:24

    Topienie Marzanny

    Wrocław 21 marca 1978 roku
    kładka przez Odrę
    za Ogrodem Zoologicznym
    topimy rytualnie Marzannę
    dla studentów
    każdy powód był dobry aby
    przenieść zajęcia
    w miejsce bardziej atrakcyjne
    niż sala wykładowa

    Od lewej
    Klaudia – mądra uzdolniona
    zginęła w wypadku samochodowym
    we Francji dwa lata później
    ja - żyję jeszcze
    Bożena - nic nie wiem o niej
    gdzie się podziewa
    nie pamiętam imienia – cicha była
    skromna
    Małgosia – obiekt westchnień
    połowy uniwersytetu znana dziennikarka
    pisarka kobieta sukcesu
    Anita – zmarła po długiej i ciężkiej chorobie
    tej też nie pamiętam – nic nie wiem
    dalej ktoś tam jeszcze stał ale
    czas ich wymazał
    i na dole nie pamiętam kto
    i Jurek z wywalonym jęzorem

    Szliśmy ulicami z kukłą
    uosobieniem zimy
    po drodze minęliśmy grupę
    przedszkolaków idących topić
    swoją kukłę
    ten obraz pozostał mimo upływu
    lat studenci i przedszkolaki
    rozbawieni radośni
    idący w tym samym celu święcić
    pierwszy dzień wiosny
    witać odradzające się życie
    kwiaty drzewa ludzie
    Klaudia i Anita nie powitają już
    swej wiosny inni
    idą jeszcze
    w barwnym roześmianym pochodzie

    21. 03. 2010


    Obrazek

    wiersz jest też w temacie Wiersze jak kartki z pamiętnikaRyszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 16.11.11 o godzinie 10:07



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Owady są wszędzie...
    20.03.2010, 21:48

    Aleksander Puszkin

    Zbiór owadów


    Proszę popatrzeć – oto śliczna
    Kolekcja entomologiczna.
    Jak pstrokata to kompania!
    Ilem się za tym nauganiał!
    A jaki dobór! ani słówka!
    Oto X, proszę, boża krowka,
    Tu Y – pająk jadowity,
    Z – żuk krajowy znakomity,
    Tu N – maluśka czarna muszka,
    A tutaj N – stonóżka.
    O, jakie mnóstwo preparatów!
    W ramach, pod szkłem, równiutko, schludnie
    Sterczą, na wskroś przebite cudnie,
    Na szpilkach mych epigramatów.

    1829

    tłum. Julian Tuwim

    w wersji oryginalnej pt. „Собрание насекомых”
    w temacie Стихи – czyli w języku Puszkina



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Chmury i obłoki w poetyckiej wyobraźni
    20.03.2010, 20:58

    Aleksander Puszkin

    Chmura


    O chmuro ostatnia na niebios lazurze!
    Ty jedna wędrujesz, choć wiatr rozwiał burzę,
    Ty jedna na ziemię posępny cień rzucasz,
    Ty jedna radosny dzień sobą zasmucasz.

    Niedawno na całym rozparłaś się niebie,
    I wił się błyskawic zły blask wokół ciebie,
    I grom wydawałaś tajemny za gromem,
    Dżdżem pola poiłaś wilgoci łakome.

    Dość! Zniknij! Godzina twa już przeminęła,
    I świat się odświeżył, i burza przemknęła.
    I wiatr, w swym powiewie pieszczący liść drzewa,
    Na niebie już cichym i ciebie rozwiewa.

    1835

    tłum. Mieczysław Jastrun

    w wersji oryginalnej pt. „Туча”
    w temacie Стихи – czyli w języku Puszkina



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Syn - minie pismo, lecz ty spomnisz, wnuku
    20.03.2010, 18:05

    Aleksander Puszkin

    * * *


    Exegi monumentum

    Dźwignąłem pomnik swój, nie trudem rąk ciosany,
    Wydepcą ścieżki doń miliony ludzkich stóp,
    Łeb buntowniczy wzniósł i wyżej w chwale stanął
    Niż Aleksandra pyszny słup.

    Nie wszystek umrę, nie! Duch, w lutnię wklęty, przecie
    Znikomy przetrwa proch, nie będzie w ziemi gnił,
    I w sławę będę rósł, póki w podgwiezdnym świecie
    Choć jeden pieśniarz będzie żył.

    Słuch o mnie pójdzie w dal przez całą Ruś w języki
    I nazwie imię me jej każdy lud: i Fin,
    I dumny Słowian wnuk, i Tunguz jeszcze dziki,
    I Kałmuk, wolny stepów syn.

    I naród w sercu mnie po wieczny czas utwierdzi
    Za to, żem lutnią w swój nielitościwy wiek
    Wysławiać wolność śmiał i wzywał miłosierdzia,
    I szlachetności uczuć strzegł.

    Posłusznie, muzo, czyń, co boży duch rozkaże,
    Niech cię nie nęci laur, nie straszy obelg chór,
    Jednaką miarą mierz pochwały i potwarze,
    A z głupcem się nie wdawaj w spór.

    1836

    tłum. Julian Tuwim

    w wersji oryginalnej pt. „***[Я памятник себе воздвиг
    нерукотворный...]” w temacie Стихи – czyli w języku Puszkina
    Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 20.03.10 o godzinie 18:05



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Czym jest wolność?
    20.03.2010, 17:45

    Aleksander Puszkin

    Wolność


    Oda

    Uchodź, sprzed oczu mych się skryj,
    Gnuśnej Cytery pani piękna!
    Gdzieś ty, przed którą władca drży,
    Muzo wolności nieulękła?
    Przyjdź, z czoła zerwij wieniec mój
    I strzaskaj lirę zniewieściałą...
    Pragnę wolności śpiewać chwałę
    Z królewską zbrodnią stoczyć bój.

    To ty mnie musisz teraz wieść
    Śladami natchnionego Gala,
    Któremuś dała śmiała pieśń,
    By ducha w czasach klęsk rozpalał.
    Tyrani świata! Drżyjcie dziś,
    Płochego losu faworyci!
    A wy powstańcie, niewolnicy,
    Niech was odważna wiedzie myśl!

    Gdzie spojrzeć – pełno strasznych spraw:
    Kajdany wszędzie, wszędzie bicze
    I zgubna hańba carskich spraw,
    I łzy niemocy niewolniczej.
    Wszędzie przesądów gęsta mgła,
    Niesprawiedliwość wszystkim włada,
    W złowieszczej chwale się rozsiada –
    Niewolniczego geniusz zła.

    Tam tylko ponad władców tron
    Jęki narodów nie dobiegą,
    Gdzie świętych swobód z wszystkich stron
    Troskliwe moce prawa strzegą.
    Gdzie są jak niezawodny szczyt,
    Jak miecz ujęty w dłoń surową,
    Co waży się nad równych głową,
    Aby nie wymknął mu się nikt.

    Gdzie na przestępstwo spada miecz
    I w sprawiedliwym tnie rozmachu,
    Gdzie każdą zbrodnię pędzi precz
    Dłoń nieprzekupna i bez strachu.
    Władcy! Korona, sławy blask
    Wam dane są nie przez przyrodę,
    Wysoko wy ponad narodem,
    Lecz wieczne prawo wyżej was.

    Biada! Nieszczęsny taki ród,
    Gdzie ono drzemie nieopatrznie,
    Gdzie albo władca, albo lud
    Sam ponad prawem rządzić zacznie!
    Na świadka cię przyzywam dziś,
    O męczenniku błędów sławnych,
    Któryś w zamęcie burz niedawnych
    Na śmierć za przodków musiał iść.

    Kres twój, Ludwiku, bliski już.
    W obliczu potomności bladej
    Swą rozwieńczoną głowę złóż
    Na okrwawiony szafot zdrady.
    Rychło zbrodnicza spadnie stal...
    Lud zamarł – prawa moc zamarła
    I oto już w haniebny szkarłat
    Przyoblekł się skowany Gal.

    Przeklinam samowładczy tron,
    A ciebie, łotrze, nienawidzę!
    Twą zgubę, twoich dzieci zgon
    Z uciechą bezlitosną widzę.
    Na czole twoim hańby ślad
    Czytają ludów pokolenia,
    Tyś wyrzut Bogu, wstyd stworzenia,
    Lękiem przejmujesz cały świat.

    Gdy nad posępną Newy toń
    Gwiazda północy wzejdzie blada,
    Gdy błogo ociężała skroń
    Z wolna w spokojny sen zapada,
    Wtedy – na groźny, śpiący w mgłach
    Pomnik tyrana zapomniany
    Spogląda pieśniarz zadumany
    I widzi pusty, mroczny gmach –

    I muzy Klio straszny glos
    Grzmi spoza murów w pustce ulic.
    Pieśniarz – tyranów widzi los,
    Ostatnie chwile Kaliguli.
    Ostróg, orderów słyszy brzęk,
    Mordercy idą sprzysiężeni,
    Winem i gniewem upojeni,
    W ich oczach zemsta, w sercu lęk.

    Zwodzony opuszczony most,
    We mgle milczące straże sterczą.
    Idą przez mrok, we wrota wprost,
    Otwarte ręką przeniewierczą.
    O wstydzie! Zgrozo naszych dni!
    Rozżarte wdarły się janczary!...
    Padną niesławne ciosy kary –
    I zginął uwieńczony zbir.

    I dziś, o cary! Wiedzcie, że
    Ni gniew, ni laska, ni szaleństwo,
    Ni krew katowni, ani msze
    Nie zabezpieczą was przed zemstą.
    W pokorze pierwsi chylcie skroń
    Przed prawem i sprawiedliwością,
    A szczęściem ludu i wolnością
    Po wieki się ostoi tron.

    1817

    tłum. Seweryn Pollak (strofy 1-8)
    Julian Tuwim (strofy 9-12)

    w wersji oryginalnej pt. Вольность”
    w temacie Стихи – czyli w języku Puszkina



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Schyłek miłości...
    20.03.2010, 16:51

    Aleksander Puszkin

    * * *


    Kochałem panią — i miłości mojej
    Może się jeszcze resztki w duszy tlą,
    Lecz niech to pani już nie niepokoi,
    Nie chcę cię smucić nawet myślą tą.
    Kochałem bez nadziei i w pokorze,
    W męce zazdrości, nieśmiałości, trwóg,
    Tak czule, tak prawdziwie — że daj Boże,
    Aby cię inny tak pokochać mógł.

    1829

    tłum. Julian Tuwim

    w wersji oryginalnej pt. „***[Я вас любил...]”
    w temacie Стихи – czyli w języku Puszkina



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Nim przyjdzie wiosna...
    20.03.2010, 16:26

    Aleksander Puszkin

    * * *


    O wiosno, poro miłowania!
    Jakże mi ciężkie twe zjawienie
    I jakieś ciemne krwi wzburzenie...
    Że dziś się serce moje wzbrania
    Przyjąć rozkoszne upojenie...
    Wszystko, co błyszczy, ciesząc wzrok,
    Przywodzi czczość i utrapienie.

    Zwróćcie mi zamieć i śnieżycę,
    I długi, mroźny nocy mrok!

    1827

    tłum. z rosyjskiego Mieczysław Jastrun

    w wersji oryginalnej pt. „***[Весна, весна, пора любви...]”
    w temacie Стихи – czyli w języku Puszkina
    Ten post został edytowany przez Autora dnia 20.03.14 o godzinie 03:11



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Autoportret w lustrze wiersza
    20.03.2010, 16:10

    Aleksander Puszkin

    Mój rodowód


    Ruskich pismaków tłuszcza mściwa
    Z kolegi jadowicie drwi,
    Arystokratą mię nazywa —
    Ach co za bzdurstwo, wierzcie mi!
    Jam nie lejbkuczer, nie asesor,
    Mnie nie uszlachcił order, czyn,
    Jam nie senator, nie profesor —
    Jam prosty mieszczuch, ludu syn.

    Rozumiem jaka losów zmiana:
    Nie myślę się sprzeciwiać jej.
    Nowiutka szlachta dziś wybrana —
    Im nowsza, tem się jaśniej lśni.
    Jam szczątek rodu gnębionego,
    Z dawnego pnia jam twardy klin,
    Potomek wiecu bojarskiego —
    Jam ludu syn, jam ludu syn.

    Mój przodek nie roznosił placków,
    Z kozaków kniaziem nie spadł nam
    Nie wrzeszczał w cerkwi w chórze diaczków
    Nie czyścił carskich bótów sam
    On nie był członkiem szwabskiej nacji,
    Żołdackim zbiegiem aus Berlin
    Gdzież prawa do arystokracji?
    Jam, chwała Bogu, miejski syn.

    Mój praszczur w boju szukał sławy
    Przy Świętym Newskim przelał krew;
    Oszczędził jego wnuków krwawy,
    Straszny Groźnego cara gniew.
    Radzili carom Puszkinowie,
    Nie jeden słynął, mimo win,
    Gdy stanął przeciw polskiej zmowie
    Mieszczanin Minin, ludu syn.

    Gdy padła samozwańcza głowa,
    Gdy się odwrócił wojen los,
    Gdy na tron carski Romanowa
    Powołał wiecu wolny głos,
    Puszkinów kreski tam się znaczą:
    Sam Michał ich pochwalił czyn:
    Wówczas uścisną nas, uraczą —
    A dziś — jam ciemny miejski syn.

    Bo opór popsuł nasze sprawy:
    Mój pradziad, co się nie bał kar,
    Śmiał z Piotrem stanąć do rozprawy —
    Powiesił upartego car.
    Przytaczam przykład dla nauki:
    Car nie chce by mu przeczył gmin:
    Nie każdy Jakób Dołgoruki —
    Szczęśliw pokorny ludu syn!

    Mój dziad, gdy rokosz podłej żony
    Straszny Piotrowi zadał cios,
    Z Minichem stanął do obrony
    Cara i jego dzielił los.
    Tam była gratka dla Orłowa;
    Dziad siedział w lochu, choć bez win
    I harda się schyliła głowa
    I z wnuka prosty miejski syn.

    Przy starym herbie przechowałem
    Uchwał i hramot dawny zwój;
    Z magnactwem znać się nie chcę całem,
    Zmiękł hardy duch bojarski mój.
    Jam mało znany rymotwórca,
    Puszkin, nie Musin, jam bez drwin
    Wolny, nie lokaj z carów dworca —
    Jam człek piśmienny, ludu syn.

    tłum. Bronisław Szwarce

    Postscriptum

    Orzekł Figlarin, mąż natchniony,
    Że Hannibal, mój czarny dziad,
    Za flaszkę rumu był kupiony,
    I tak to w ręce szypra wpadł.

    Lecz był to szyper wielkiej sławy
    Szyper, co nowy zaczął wiek,
    Kiedy sterowi naszej nawy
    Nadał mocarny, szybki bieg.

    Szyper dla dziada był życzliwy,
    A tani Murzyn raczej dar –
    Rósł nieprzedajny i gorliwy,
    Za powiernika miał go car.

    Był jakby ojcem Hannibala,
    przed którym pośród morskich mas
    ogień armadę statków spalał
    i padł Nawaryn pierwszy raz.

    Orzekł Figlarin, pismak płodny,
    Że sam w rodzince swej czcigodnej
    Szlachcicem na Mieszczańskiej* jest.

    tłum. Leopold Lewin

    1830

    w wersji oryginalnej pt. „Моя родословная”
    w temacie Стихи – czyli w języku Puszkina

    *Przy ulicy Mieszczańskiej w Petersburgu mieściły się na początku XIX wieku domy publiczne. Aluzja do faktu, jakoby żona Bułharyna przed zamążpójściem była pensjonariuszką jednego
    z tych zamtuzów – przyp. za: Aleksander Puszkin: Poezje. Wybór Danuty Wawiłow i Olega Usenki. PIW, Warszawa 1979, s. 150.



    Zgłoś | Cytuj

Wyślij zaproszenie do