Ryszard Mierzejewski

offline

Ryszard Mierzejewski

poeta, tłumacz i krytyk literacki, wolny ptak

Wypowiedzi

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Motyw zwierciadła, lustra i odbicia
    26.03.2010, 23:01

    Federico García Lorca*

    SUITA LUSTER

    Odbicie


    Zaśpiewał ptak samotny.
    Powietrze go powiela.
    Słyszymy
    w lustrach wielokrotnych.

    Ziemia

    Chodzimy
    po krysztale
    bez chmur,
    po lustrze
    bez rtęci.
    Gdyby irysy wyrosły
    odwrotnie,
    gdyby róże wyrosły
    odwrotnie,
    gdyby korzenie chciały
    ku gwiazdom spojrzeć,
    i jeśli czas nadejdzie,
    że umarli nie zamkną
    oczu po śmierci,
    stalibyśmy się jak łabędzie.

    Kaprys

    Za każdym lustrem
    śpi tęcza maleńka,
    razem z umarłą
    gwiazdą.

    Za każdym lustrem
    jest spokój wieczny,
    i piskląt ciszy
    gniazdo.

    Lustro jest mumią
    źródlanej wody;
    jak koncha ze światła
    zamyka się na noc.

    Lustro jest muszlą
    rodzącą perły rosy,
    księgą rozciętych zmierzchów,
    echem, co ciałem się stało.

    Oczy

    W oczach się otwierają
    długie drogi bezkresne.
    Oczy to dwa zaułki
    cieni.
    Śmierć zawsze przybywa
    z tych ukrytych przestrzeni.
    (Ogrodniczka, co ścina
    kropliste łez kwiaty.)
    Nie istnieją horyzonty
    w głębi źrenic.
    Można się tam zagubić
    jak w dziewiczym lesie.
    Do zamku, co „pójdziesz
    i nie wrócisz” zwie się,
    wiedzie droga, która
    w tęczówkach się rodzi.
    Chłopcze bez miłości!
    Niechaj Bóg cię od krwawych bluszczów oswobodzi!
    A ty
    strzeż się wędrowca,
    Elenito, haftująca
    krawaty!

    wiersz jest też w temacie Gdy otworzysz oczy...

    Powietrze

    Powietrze
    brzemienne tęczami,
    ponad liśćmi swe lustra
    rozbija.

    Zamęt

    Czy moje serce
    jest twoim sercem?
    W czym się odbija myśl moja?
    Skąd u mnie ta namiętność
    bez korzeni,
    niespokojna?
    Dlaczego moje ubranie
    zmienia kolor co chwila?
    Dlaczego na niebie widać
    gwiazd tyle?
    Czy to ty, czy też ja,
    mój bracie?
    Czyje są te ręce
    lodowate?
    Widzę się przez słońca zachody,
    a wielkie ludzkie mrowisko
    po moim sercu przechodzi.

    1921

    tłum. Irena Kuran Bogucka

    *notka o poecie, inne jego wiersze i linki
    w temacie Poezja iberyjska i iberoamerykańska
    Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 08.04.11 o godzinie 10:20



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Cyganie i ich kultura
    26.03.2010, 21:39

    Federico García Lorca*

    POEMAT CYGAŃSKIEJ SIGUIRIYI**


    Dla Carlosa Morla Vicuña

    Pejzaż

    Równina
    drzew oliwnych
    mrokiem okryta,
    jak wachlarz się otwiera
    i zamyka.
    Ponad gajem oliwnym
    trwa nachylone niebo.
    Spadają chłodne gwiazdy
    ciemną ulewą.
    Na mglistym brzegu rzeki
    drży półcień i szuwary,
    i pomarszczył się wiatr
    szary.
    Z oliwek
    ciężko zwisają krzyki.
    To chmara
    ptaków uwięzionych
    rozpościera w ciemnościach
    długie ogony.

    Gitara

    Zaczyna lament
    gitara.
    Pękają kieliszki
    poranka.
    Zaczyna lament
    gitara.
    Nie da się jej
    uciszyć.
    Płacze monotonnie,
    jak płacze woda rzeki,
    jak płacze wiatr
    pośród śnieżycy.
    Nie sposób jej
    uciszyć.
    Opłakuje tyle
    rzeczy dalekich.
    Gorący piasek Południa,
    co pragnie białych kamelii.
    Opłakuje strzałę bez celu,
    zmierzch bez nadziei jutrzenki,
    i pierwsze ptaki, pośród gałęzi
    zabite.
    O gitaro!
    Serce krwawiące,
    pięcioma mieczami przeszyte.

    Krzyk

    Elipsa krzyku
    wiedzie od góry
    do góry.

    Nad gajem oliwek
    czarnym łukiem tęczy
    przetnie nocy lazury.

    Ay!

    Jak smyczek skrzypiec
    ten krzyk wprawił w drganie
    wiatru wielkie struny.

    Ay!

    (I wnoszą ludzie z jaskiń
    swe płonące kaganki.)

    Ay!

    Cisza

    Słuchaj, mój synu, ciszy.
    Ta cisza falista woła.
    Ta cisza
    w krąg zatapia echa i doliny
    i ku ziemi pochyla
    wszystkie czoła.

    Przejście siguiriyi

    Pośród czarnych motyli
    przechodzi dziewczyna smagła;
    przy niej jak biały wąż pełznie
    mgła blada.

    Ziemi blask
    niebo ziemiste.


    Przechodzi, skuta dygotem
    rytmu, co nigdy nie dotrze;
    ma czyste serce ze srebra,
    a w ręku sztyletu ostrze.

    Dokądże tak, siguiriyo,
    podążasz w rytmie bez głowy?
    Jakiż to księżyc ukoi
    ten ból twój oleandrowy?

    Ziemi blask
    niebo ziemiste.


    Po przejściu

    Wszystkie dzieci
    w dal patrzą.

    Gasną kaganki.
    Ślepe dziewczyny
    rozmawiają z księżycem.
    Wzlatują w powietrze
    spirale płaczu.

    Wszystkie góry
    w dal patrzą.

    I potem

    Splot labiryntów,
    jakie czas wznosi,
    przemija.

    (Zostaje tylko
    pustynia.)

    Serce,
    źródło tęsknoty,
    przemija.

    (Zostaje tylko
    pustynia.)

    Złuda jutrzenki
    i pocałunek
    przemija.

    Zostaje tylko
    pustynia.
    Bezkresna, falista
    pustynia.

    z tomu "Poemat głębokiej pieśni", 1931

    tłum. Irena Kuran Bogucka

    *notka o poecie, inne jego wiersze i linki
    w temacie Poezja iberyjska i iberoamerykańska

    **Cygańska siguiriya (czyt. sigirija) – najdawniejszy, najbardziej ekspresyjny
    gatunek głębokiej pieśni. Towarzyszy jej przeciągły krzyk. – przyp. tłumaczki
    Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 28.03.10 o godzinie 22:29



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Zwierzęta w ZOO i nie tylko tam
    26.03.2010, 13:50

    Gary Snyder*

    Niedźwiedź


    Kaj o zmroku siedział sam przy stawie. Usłyszał
    pomruk i poczuł, jak się wyraził, mrowienie w głowie.
    Skoczył na rower i co sił pomknął ścieżką
    w dół, do kolegów.

    Scott stał w ciemności przy oknie. Pstryknął
    latarką i tuż za szybą, o sześć cali od
    swej twarzy ujrzał ślepia niedźwiedzia.

    Stefania kuchnię w ogrodzie znalazł zupełnie zniszczoną.

    Następnego ranka zszedłem po zboczu do uli – jedne
    daszki znikły, inne rozwalone, pogryzione
    plastry dokoła, wszystko przewrócone, nie ma
    miodu, larw, pszczół

    Tylko gdzieś, tam – niedźwiedź.

    tłum. Grzegorz Musiał

    *notka o autorze, inne jego wiersze w oryginale i linki
    do polskich przekładów w temacie Poezja anglojęzyczna
    Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 29.04.11 o godzinie 08:23



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Defilady i pochody
    26.03.2010, 13:48

    Leszek Aleksander Moczulski

    Pochód


    Czerwień wyprowadza się z krwi.

    Tylko z największą ostrożnością
    mogę sprowadzić czerwień
    do płomiennych przemówień.
    Do zarumienionej dziewczyny.
    Do pierwszych kwiatów w ogrodzie.

    Tylko z największą ostrożnością
    mogę sprowadzić czerwień

    do śmiechu dzieci.
    Do beztroskich karnawałowych zabaw.
    Do zieleni.

    z tomu „Głosy powrotu”, 1981



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie „Okrutną zagadką jest życie” (Nikos Kazantzakis)
    25.03.2010, 11:05

    Alan Dugan

    Credo


    Powiedzieli mi: „wcale nie musisz
    pracować, możesz chodzić głodny”
    więc pożegnałem się z robotą i
    zostałem żebrakiem.
    Cały dzień szukałem w rynsztokach
    miłości i pieniędzy a znalazłem
    ołówek, papier i dziesięciocentową monetę
    która błysnęła w zapadającym
    zmierzchu, podjadłem więc sobie, popiłem
    i napisałem”: „to guzik warte; bieda
    jest gorsza od pracy, po co głodować
    i być wolnym skoro będąc
    niewolnym mogę i zjeść
    i wieczorem wypić a w nocy
    opłacić sobie wolną miłość z tobą”.

    tłum. Grzegorz Musiał



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Erotyka
    25.03.2010, 10:47

    Denise Levertov*

    Kochankowie


    Ona: a że zrobiłeś mnie piękną
    lękam się
    że piękną przestanę być.
    Zwierciadło mroczne srebrzyście
    przeze mnie spoziera: nie umiem
    znieść jego milczenia
    milczenia twej
    nieobecności. Chcę
    by z moich oczu i włosów
    bił blask mej miłości do ciebie
    aż świat zadziwi się
    światłem, które od twej miłości płonie.

    On: Gdy nocą leżę sam, zbudzony
    taką cię widzę, jakby w jasnym świetle
    kły mroku
    trzymały kwiat.
    Lustro swą samotnością pojmane
    nie umie uwierzyć w ciebie jak ja.

    tłum. Grzegorz Musiał

    *notka o autorce, inne jej wiersz i linki
    w temacie Poezja anglojęzyczna



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Samobójstwo w wierszach: ... Nie lepiej od razu się...
    25.03.2010, 10:24

    Anne Sexton

    Śmierć Sylvii


    dla Sylvii Plath

    O Sylvio, Sylvio
    z umarłym pudełkiem kamyków i łyżeczek,

    z dwójką dzieci, dwojgiem meteorów
    błąkających się bez celu po maleńkiej bawialni,

    z ustami w prześcieradle,
    w niemej modlitwie do belki w dachu,

    (Sylvio, Sylvio,
    dokąd odeszłaś
    po tym, jak napisałaś do mnie
    z Devonshire
    o uprawianiu ziemniaków
    i hodowli pszczół?)

    co wcześniej szykowałaś po cichu,
    że ci tak głośno poszło?

    Złodziejko! –
    jak zręcznie wśliznęłaś się,

    sama się wśliznęłaś
    w śmierć, której tak bardzo pragnęłam i od tylu lat,

    w śmierć, o której mówiłyśmy, żeśmy z niej wyrosły,
    w śmierć, którą hołubiłyśmy u naszej chudej piersi,

    o której tak często gadałyśmy w Bostonie
    obaliwszy trzecią matrini extra dry

    w śmierć, która opowiadała o psychiatrach i leczeniu,
    w śmierć, która nas namawiała jak spiskujące panny młode,

    w śmierć, której zdrowie piłyśmy
    najpierw powody, a potem cichy czyn?

    ( Bostonie
    śmiertelny
    rajd taksówkami
    tak, znowu śmierć,
    tamta jazda do domu
    z naszym chłopakiem.)

    O Sylvio, pamiętam tego sennego perkusistę
    który bił laskę przed nami, dawna historia,

    tak chciałyśmy, żeby się spuścił
    jak sado, albo jak nowojorska ciota.

    Żeby odwalił robotę,
    jakiś nakaz, okno w ścianie lub dziecinne łóżeczko,

    od tamtych dni trwał
    w ukryciu naszych serc, szaf,

    i widzę teraz, że latami przechowywałyśmy
    pamięć o nim, stare samobójstwa

    i już wiem teraz, ma wieść o twej śmierci,
    jak okropny to smak, jak sól.

    (A ja,
    ja też.
    Sylvio, teraz ty
    znów ty
    i znowu śmierć,
    tamta jazda do domu
    z naszym chłopakiem.)

    i tylko mówię
    z rękoma wyciągniętymi ku tamtemu miejscu z kamieni,

    czym więcej jest twa śmierć
    niż czymś, co zawsze było,

    kretem, który wypełz
    z jednego z twoich wierszy?

    (O przyjaciółko,
    gdy księżyc jest zły,
    i król odszedł
    a królowej żarty się skończyły,
    mucha w barze powinna zaśpiewać!)

    O matko drobniuteńka,
    ty też!
    O śmieszna księżniczko!
    O jasnowłose maleństwo!

    tłum. Grzegorz Musiał

    wiersz jest też w temacie Poeci poetom
    Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 25.03.10 o godzinie 10:24



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Poeci poetom
    25.03.2010, 10:23

    Anne Sexton

    Śmierć Sylvii


    dla Sylvii Plath

    O Sylvio, Sylvio
    z umarłym pudełkiem kamyków i łyżeczek,

    z dwójką dzieci, dwojgiem meteorów
    błąkających się bez celu po maleńkiej bawialni,

    z ustami w prześcieradle,
    w niemej modlitwie do belki w dachu,

    (Sylvio, Sylvio,
    dokąd odeszłaś
    po tym, jak napisałaś do mnie
    z Devonshire
    o uprawianiu ziemniaków
    i hodowli pszczół?)

    co wcześniej szykowałaś po cichu,
    że ci tak głośno poszło?

    Złodziejko! –
    jak zręcznie wśliznęłaś się,

    sama się wśliznęłaś
    w śmierć, której tak bardzo pragnęłam i od tylu lat,

    w śmierć, o której mówiłyśmy, żeśmy z niej wyrosły,
    w śmierć, którą hołubiłyśmy u naszej chudej piersi,

    o której tak często gadałyśmy w Bostonie
    obaliwszy trzecią matrini extra dry

    w śmierć, która opowiadała o psychiatrach i leczeniu,
    w śmierć, która nas namawiała jak spiskujące panny młode,

    w śmierć, której zdrowie piłyśmy
    najpierw powody, a potem cichy czyn?

    ( Bostonie
    śmiertelny
    rajd taksówkami
    tak, znowu śmierć,
    tamta jazda do domu
    z naszym chłopakiem.)

    O Sylvio, pamiętam tego sennego perkusistę
    który bił laskę przed nami, dawna historia,

    tak chciałyśmy, żeby się spuścił
    jak sado, albo jak nowojorska ciota.

    Żeby odwalił robotę,
    jakiś nakaz, okno w ścianie lub dziecinne łóżeczko,

    od tamtych dni trwał
    w ukryciu naszych serc, szaf,

    i widzę teraz, że latami przechowywałyśmy
    pamięć o nim, stare samobójstwa

    i już wiem teraz, ma wieść o twej śmierci,
    jak okropny to smak, jak sól.

    (A ja,
    ja też.
    Sylvio, teraz ty
    znów ty
    i znowu śmierć,
    tamta jazda do domu
    z naszym chłopakiem.)

    i tylko mówię
    z rękoma wyciągniętymi ku tamtemu miejscu z kamieni,

    czym więcej jest twa śmierć
    niż czymś, co zawsze było,

    kretem, który wypełz
    z jednego z twoich wierszy?

    (O przyjaciółko,
    gdy księżyc jest zły,
    i król odszedł
    a królowej żarty się skończyły,
    mucha w barze powinna zaśpiewać!)

    O matko drobniuteńka,
    ty też!
    O śmieszna księżniczko!
    O jasnowłose maleństwo!

    tłum. Grzegorz Musiał

    wiersz jest też w temacie Samobójstwo w wierszach...
    Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 25.03.10 o godzinie 10:25



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Kalendarz poetycki na cały rok
    24.03.2010, 23:31

    Wallace Stevens

    Puste miejsce w parku


    Marzec... Ktoś tędy szedł
    śniegiem,
    Ktoś poszukujący, sam nie wie czego.

    To jest jak łódź, która odbiła
    Od brzegu nocą i zniknęła.

    Jak gitara zostawiona na stole
    Przez kobietę, która o niej zapomniała.

    Jak uczucie mężczyzny, który wraca
    By raz jeszcze spojrzeć na pewien dom.

    Cztery wiatry dmuchają skroś wiejskiej altany,
    Pod materacem winorośli.

    z tomu "The Rock", 1954

    tłum. z angielskiego Grzegorz Musiał

    *wersja oryginalna pt. "Vacancy in the Park"
    w temacie Poezja anglojęzyczna
    Ten post został edytowany przez Autora dnia 07.04.14 o godzinie 04:07



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Co się poetom śni ...?
    24.03.2010, 23:13

    Gregory Corso*

    Zeszłej nocy prowadziłem samochód


    Zeszłej nocy prowadziłem samochód
    nie umiejąc prowadzić
    nie mój samochód
    Jechałem potrącając ludzi
    których kochałem
    ...przez jakieś miasto grzałem 120 mil na godzinę
    Zatrzymałem się w Hedgeville
    i położyłem się spać na tylnym siedzeniu
    ... podniecony swoim nowym życiem.

    tłum. Grzegorz Musiał

    wiersz jest też w temacie
    Homo automobilus, czyli jadę samochodem...
    Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 24.03.10 o godzinie 23:13



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Homo automobilus, czyli jadę samochodem...
    24.03.2010, 23:12

    Gregory Corso*

    Zeszłej nocy prowadziłem samochód


    Zeszłej nocy prowadziłem samochód
    nie umiejąc prowadzić
    nie mój samochód
    Jechałem potrącając ludzi
    których kochałem
    ...przez jakieś miasto grzałem 120 mil na godzinę
    Zatrzymałem się w Hedgeville
    i położyłem się spać na tylnym siedzeniu
    ... podniecony swoim nowym życiem.

    tłum. Grzegorz Musiał

    wiersz jest też w temacie Co się poetom śni...?



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Samobójstwo w wierszach: ... Nie lepiej od razu się...
    24.03.2010, 22:45

    William Meredith

    Sny o samobójstwie


    Bolesnej pamięci Ernesta Hemingway’a,
    Sylwii Plath i Johna Berrymana


    I

    Sięgam po ów szczególny karabin nie
    aby cię rozbroić, ale by poczuć metalowy trzon
    otoczony futrem mokrej błony snu.
    Bardziej mityczną bestią jesteś
    niż jednorożec.

    II

    Lub wdycham gaz z piecyka. Na czworakach
    imitując totemiczne zwierzę. Ale ona
    nie jest mym totemem ani totemem mych
    bliskich. To nie jest magiczny piecyk.

    III

    Choć z całej siły trzymam cię za kostki nóg
    wciąż rwiesz się do lotu z żelaznego mostu.
    Ojciec ci zrobił te skrzydła
    gdy miał już parę swoich: teraz spod nieba
    mówi „leć w dół” głosem
    którym mój ojciec rzekłby „idź, chłopcze”.

    tłum. Grzegorz Musiał



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Czym jest wiersz?
    24.03.2010, 22:18

    Gary Snyder*

    Poezja jest orłem doświadczenia


    Cały ten mysi drobiazg pisania listów,
    Porządkowania papierów,
    I króliczki spacerów po lesie
    I wielki Kozioł wykładu w mieście.

    Potem znów – spacer w odstępy
    Ścieżka wydreptaną od lat.
    A tu nagle, hen, wysoko
    Szum piór!
    Oddech pieśni.

    tłum. Grzegorz Musiał

    *notka o autorze, inne jego wiersze w oryginale i linki
    do polskich przekładów w temacie Poezja anglojęzyczna
    Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 29.04.11 o godzinie 14:48



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Poezja i telewizja
    24.03.2010, 21:54

    Gary Snyder*

    W telewizorze górskiej wioski w Japonii
    widzę starego przyjaciela Dana Ellsberga


    Jego znajoma młodzieńcza twarz
    gdy stoję w otwartych drzwiach
    z mrokiem za plecami
    wpatrzony w światło ekranu

    W dolinie Yura, na Honsiu
    pośród pól ryżowych i cedrów
    z głębiny nocy
    pohukuje sowa.

    Dan słusznie przemawia
    dość zbrojeń, dość głowic
    Japonia nie powinna się sprzymierzać,
    Znowu zabrzmiały sowy.
    Wołanie ludu sów
    Skrytego w ciemnym lesie
    Chóralnym poparciem się niesie.

    tłum. Grzegorz Musiał

    *notka o autorze, inne jego wiersze w oryginale i linki
    do polskich przekładów w temacie Poezja anglojęzyczna
    Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 29.04.11 o godzinie 14:50



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Czym jest wiersz?
    24.03.2010, 08:59

    Leszek Aleksander Moczulski

    O potrzebie współczesnej poezji


    Myślę, że nikomu bardziej
    nie są potrzebni dzisiaj
    poeci
    niż sędziom,

    którym nikt w tej brutalnej epoce
    nie może pomóc
    w umyciu rąk.

    z tomu „Głosy powrotu”, 1981



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Chodzę lasem, zostawiam nie ślady, lecz tropy...
    24.03.2010, 08:55

    Leszek Aleksander Moczulski

    O lesie


    przed moim domem zakopcie znajomy widok
    Za mną

    sprzedajcie teraz pożar domu
    i wszystkich sprzętów jego

    a potem prowadźcie mnie w głąb ciemnych lasów

    Niech przyjdą do mnie
    korzenie drzew

    z tomu „Głosy powrotu”, 1981



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Cóż jest piękniejszego niż (wysokie) drzewa...
    24.03.2010, 08:51

    Leszek Aleksander Moczulski

    Drzewo


    o ciepłe drzewo
    jedyne moje w przyrodzie
    nie jesteś drzewo niczym więcej

    ze wszystkich szorstkich dłoni twoja kora najcieplejsza
    ty jesteś drzewem mojego ukochania

    liśćmi szumisz przy mej twarzy
    o drzewo
    pełne moich warg

    z tomu „Głosy powrotu”, 1981



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Zamknięty echem...
    24.03.2010, 08:38

    Leszek Aleksander Moczulski

    Echo


    Na dnie głębokiego mieszkamy wąwozu.
    Gdy kogoś daleko biją w twarz - piszesz wiersz.
    Gdy nie znajdujesz wyjścia, daleko stąd ktoś
    na przedmieściu kupuje komuś jak tobie -

    Gdyż wszyscy dla siebie jesteśmy jak echo.

    z tomu "Głosu powrotu", 1981



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Nasze publikacje
    24.03.2010, 08:17

    Zofia Szydzik:
    Drodzy Państwo, z przyjemnością dzielę się z Wami moją radością, otóż wydany został mój pierwszy, autorski tomik wierszy przy współpracy z Wydawnictwem ASTRUM z Wrocławia. Jest mi niezmiernie miło i radośnie z tego powodu, spełniło się moje marzenie.

    Zosiu! Przyjmij, proszę, moje najszczersze gratulacje! Mnie również jest miło z tego powodu i jestem dumny, że mamy w grupie tak uzdolnioną poetkę. Pozdrawiam -
    - RyszardRyszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 24.03.10 o godzinie 08:17



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie W świecie baśni, legend i mitów
    23.03.2010, 22:34

    Rainer Maria Rilke*

    Rycerz


    Rycerz wyrusza odziany w stal
    na koniu w szumiący świat;
    a w świecie jest wszystko: jest dzień i jest dal,
    jest wróg i jest druh i jest bal wśród sal
    i jest maj i dziewczyna, jest las i jest Graal
    i Boga pełen jest każdy cal
    i wszędy Jego jest ślad.

    Ale pośrodku zbroi rycerza,
    za najciemniejszym pierścieniem,
    czyha i myśli Śmierć zza pancerza:
    Kiedyż przejasnym mgnieniem
    na stal tę runie klinga, co mści,
    klinga niosąca zaranie,
    co mnie dobędzie stąd jak lew,
    gdzie sromotnego gnicia
    tyle spędziłam dni, -
    bym się podniosła z ukrycia
    na granie
    na śpiew.

    tłum. Witold Hulewicz

    *notka o poecie, inne jego wiersze i linki
    w temacie A może w języku Goethego?
    Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 23.03.10 o godzinie 22:35



    Zgłoś | Cytuj

Wyślij zaproszenie do