Ryszard Mierzejewski

offline

Ryszard Mierzejewski

poeta i tłumacz, wolny ptak

Wypowiedzi

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Mów do mnie...
    27.11.2009, 11:56

    Kazimierz Przerwa-Tetmajer

    XXXV


    ... Mów do mnie jeszcze... Za taką rozmową
    tęskniłem lata... Każde twoje słowo
    słodkie w mem sercu wywołuje dreszcze -
    mów do mnie jeszcze...

    Mów do mnie jeszcze... ludzie nas nie słyszą
    Słowa twe dziwnie poją i kołyszą,
    Jak kwiatem, każdem słowem twem się pieszczę -
    Mów do mnie jeszcze...

    z tomu "Preludia", 1894

    Mów do mnie jeszcze - słowa Kazimierz Przerwa-Tetmajer,
    muzyka i wykonanie Czesław Niemen, z albumu "Enigmatic", 1970



    Mów do mnie jeszcze II

    Mów do mnie jeszcze... Z oddali, z oddali
    głos twój mi płynie na powietrznej fali,
    jak kwiatem, każdym słowem twym się pieszczę.
    Mów do mnie jeszcze...

    Mów do mnie jeszcze... te płynące ku mnie
    słowa są jakby modlitwą przy trumnie
    i w sercu śmierci wywołują dreszcze -
    mów do mnie jeszcze...Ten post został edytowany przez Autora dnia 01.10.13 o godzinie 09:22



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Wędrówką życie jest człowieka
    26.11.2009, 13:08

    Richard Wilbur*

    Syreny


    Nie znałem dotąd drogi,
    Na której mój głód ziemi jeszcze by nie wzrastał:
    Gdzieś nad wzgórzami kołują dzikie ptaki
    I wydzierają z serca dane trwogi,
    Morze o brzeg wybija swój rytm wieloraki,
    Zostań, wzywają miasta
    Oświetlone znaki.

    Dawne moje miłości,
    Kraje, w których nie byłem, gdzie nie postawię nogi,
    Wszystko, com zlekceważył, pominął bez słowa,
    Widoków, które może przynieść
    Droga nowa.
    Nasłuchuję wzdłuż drogi,
    Aby tym więcej żałować.

    tłum. Ludmiła Marjańska

    *notka o autorze, inne jego wiersze w wersji oryginalnej i linki
    do polskich przekładów w temacie Poezja anglojęzyczna
    Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 06.06.12 o godzinie 07:31



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Cyrk: tu wzlatuje się i spada...
    26.11.2009, 12:54

    Richard Wilbur

    Żongler


    Piłka skacze raz, drugi, lecz pełna niechęci
    Do sztuczek spada, nie ceniąc własnej sprężystości.
    Piłka lubi opadać. Tak ziemia jak pyłek
    Opada w naszych sercach z świetnej wysokości,
    By osiąść, zniknąć z pamięci.
    Dopiero niebieski żongler i pięć czerwonych piłek

    Wstrząsa naszą siłą ciężkości. Wiuuu – piłka nieskora
    Do nauki lekkości, wiruje jak w walcu,
    Krąży w krążących rękach, aż niebieskim ciałem
    Staje się, ledwie muska końce palców,
    I pędzące po własnych torach
    Piłki tworzą nad głową jakby niebo małe.

    Łatwiej z niczego niebo stworzyć w jednej chwilce
    Niźli ziemię odzyskać; żongler milcząc płynie
    Wśród wirujących światów, aż godnie, powoli
    Pewnym ruchem niebiosa zwinie,
    Na lądzie piłkę osadzi po piłce,
    Zmieniając je na szczotkę, talerzyk i stolik.

    Oo, na palcu u nogi obraca go, szczotką
    Balansuje na nosie, a talerz się kręci
    Na czubku szczotki! Co za cyrk, do licha!
    Chłopcy tupią i słychać dziewczęcy
    Pisk, werbel dudni, a pośrodku
    Cisza – zdjął wszystko, kłania się i znika.

    Choć już zmęczony żongler, chociaż w piasku
    Wala się znowu szczotka, chociaż stolik
    W mrok codzienny już zapadł i chociaż talerzyk
    Żadnej już nie gra roli,
    Dla żonglera ta burza oklasków,
    Iż na moment przyciąganie ziemskie przezwyciężył.

    z tomu „Ceremony and Other Poems”, 1950

    tłum. Ludmiła Marjańska

    w wersji oryginalnej pt. „Juggler” w temacie
    Poezja anglojęzyczna
    Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 06.06.12 o godzinie 18:11



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Marzenia
    26.11.2009, 12:30

    Richard Wilbur*

    Dokopać się do Chin


    „Daleko w głąb – powiedział ktoś – są Chiny.
    Starczy głęboko kopać, a zobaczysz
    Niebo tak jasne jak w studni na dnie,
    Tylko prawdziwe – całkiem inne niebo.
    Wtedy kop głębiej, a dotrzesz tunelem
    Do Chin! O, są tak bardzo rożne od New Jersey.
    Są tam ludzie i drzewa, domy i tak dalej,
    Lecz całkiem różne. Wszystko wygląda inaczej.”

    Wyjąłem szpadel z ogrodowej szopy
    I dół kopałem całe przedpołudnie,
    Jak mysz spocony, tuż za krzakiem bzu,
    Na czworakach schylony. Był to rodzaj
    Modlitwy, podejrzewam. Patrzyłem, jak ręka
    Coraz głębiej się zanurza, i wciąż próbowałem
    Wyśnić miejsce, gdzie wszystko wygląda inaczej.
    Ale szpadel nie chciał przebić się do błękitu.

    Nim się marzenie mogło sobą znużyć,
    Miałem oczy zmęczone patrzeniem w mrok gliny,
    A głowę w dół zwieszoną spiekło słońce.
    Wstałem w miejscu, o którym całkiem zapomniałem,
    Chwiejąc się i mrugając, a ziemia krążyła
    Ukazując mi srebrne stodoły i senne

    Pola w paliuszach blasku, złote kręgi paten,
    A niebo miało błękit chińskiej porcelany.
    Nim odzyskałem znowu równowagę
    Widziałem w krąg jedynie Chiny, Chiny, Chiny.

    z tomu "Things of This World", 1956

    tłum. Ludmiła Marjańska

    *notka o autorze, inne jego wiersze w wersji oryginalnej i linki
    do polskich przekładów w temacie Poezja anglojęzyczna
    Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 09.06.12 o godzinie 19:38



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Raj, wyspy szczęśliwe, arkadia
    26.11.2009, 12:06

    Richard Wilbur*

    Wysokości

    I


    Spójrzmy wzwyż, pod kopułę:
    To znamienne miejsce te salony,
    A przecież niezbyt świetne dla zadomowionych
    Tutaj istot, których bytność najwyraźniej czułem

    Wśród świateł, co się jarzą,
    Wśród złotych rozet boazerii białej
    I na plafonie figur doskonałych,
    Co przechadzają się gwarząc,

    Nie wątpię, o miłości.
    Miły ciężar grzeczności czasami upadnie
    W dół, na ciebie i na mnie,
    Gdzie patrząc wzwyż stoimy wśród ciemności.

    Lecz, iż nie mogą pomagać
    Światu więcej ani wszystkim się dzielić,
    W ich wyniosłych domostwach się ścieli
    Gęsty głos bezustannych błagań.

    II

    O, jakże stąd daleko
    Do rodzinnego domu Emily Dickinson w Ameryce;
    Pomyśl, jak wspina się po krętych schodkach
    Na wieżyczkę z kopułką, ku małym okienkom,

    Gdzie miejsce tylko dla niej.
    Ten ciemny dom na dole, gdzie muchy trzepocą.
    A lustra pełne są oczu,
    I ten pokój, do którego się wznosi i w którym
    Widzi we wszystkich drzewach ptasie chóry
    I czysty blask nieznanego, jak płynie

    Nad Amherst. Ten blask pochwycony
    Przez okienka poddasza sąsiada,
    Którego tylko patrzeć. Wnet ujrzy go, rada,
    Jak krąży po ogrodzie w myślach pogrążony.

    z tomu "Things of This World. Poems 1943-1956", 1956

    tłum. Ludmiła Marjańska

    *notka o autorze, inne jego wiersze w wersji oryginalnej i linki
    do polskich przekładów w temacie Poezja anglojęzyczna
    Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 09.06.12 o godzinie 19:52



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Nauczyciele - w szkole i w życiu
    26.11.2009, 11:47

    Richard Wilbur*

    Do strajkujących studentów


    Idźcie pomówcie z tymi, co podobno różnią się od was
    I od których wy się różnicie rzekomo.
    Powiedzcie im, dlaczego wyszliście strajkować,
    Stańcie na progu ich domów.

    Jeszcze nie czas na kamień, kulę czy brutalny slogan,
    Co do przemocy skłania zamroczone głowy.
    Niech nowy ton na ulicach będzie cierpliwym dźwiękiem
    Waszej rozmowy.

    Niektóre drzwi na pewno zatrzasną przed wami.
    Lecz tu czy tam, być może, ktoś w nich stanie
    I, jak wieczorem w blokach światła zaczynają migotać,
    Zacznie się rozmowa o zmianie.

    Przecież to wasze domy; ci ludzie się różnią się od was;
    Pomówcie z nimi przeto; nie trzeba ich unikać
    Przez wzgląd na siwą żonę waszej nocnej zmory, sędziego,
    I na syna strażnika.

    z tomu "The Mind-Reader. New Poems", 1976

    tłum. Ludmiła Marjańska

    *notka o autorze, inne jego wiersze w wersji oryginalnej i linki
    do polskich przekładów w temacie Poezja anglojęzyczna
    Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 09.06.12 o godzinie 19:29



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Schyłek miłości...
    26.11.2009, 11:20

    Denis Levertov*

    Niszczyciele


    Siedzi przy łóżku
    kobiety, którą zbił,
    opatruje jej rany,
    ostrożnie dotyka jej sińców.
    Kałuża jej krwi na podłodze
    czernieje.

    Zdziwiony, odkrywa, że teraz
    zaczyna ją cenić. I boi się.
    Dlaczego przedtem nigdy
    nie widział, czym ona jest?
    Co będzie, jeżeli przestanie oddychać?

    Ziemio, czy tylko wtedy umiemy ciebie kochać,
    kiedy myślimy, że twój koniec blisko?
    I wierzyć w twoje życie
    tylko kiedy sądzimy, że umierasz?

    tłum. Czesław Miłosz

    *notka o autorce, inne jej wiersze i linki
    w temacie Poezja anglojęzyczna



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Sierściuchy
    25.11.2009, 13:08

    Dario Bellezza

    x x x*


    Wystarczy ci bawełniana nić, kulka
    papieru aby zwinąć w kłębek wszystko
    na szczęście bez słowa, tylko
    całus złożony po kryjomu
    na twojej twarzy przed lustrem
    wszystkich cudów. Do raju
    pójdziesz całkiem prosto, pod białymi żaglami
    przy dźwięku fanfar, a ja z trudem dotrzymam
    ci kroku wiedząc, że mój kres
    nastąpi znacznie bliżej.

    tłum. Wojciech Bońkowski

    z tomu „Io”, 1983

    w wersji oryginalnej pt. „Gatti” w temacie W języku Dantego

    *z niezrozumiałych powodów w tłumaczeniu tym pominięto włoski tytuł wiersza "Gatti" - Koty, co zupełnie zamazuje jego sens, dlatego zdecydowałem się umieścić wiersz w tym temacie,
    zgodnie z oryginalnym jego tytułem – R. M.
    Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 09.01.10 o godzinie 11:38



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Wierność i zdrada
    25.11.2009, 12:34

    Michael Longley

    Cudzołożnik


    Ukryłem swe cudzołóstwa
    Pod podłogą, po czym na nowo
    Użyłem linoleum
    By dopasować deseń,

    A gdy wepchnąłem do szafki
    Ich poszczególne członki, głowy –
    Pokryłem drzwi tapetą i
    Wyciąłem otwór na klamkę.

    Śpią tam obok swych imion
    Moje inne kobiety, a ich bielizna
    W niejakim nieładzie,
    Ich rany zamykają się z wolna.

    Patrzyłem jak w tej samej popękanej filiżance
    Rozpływała się każda twarz,
    A kombinacje twarzy
    Sklejają się jak herbaciane fusy,

    I wokół moich rąk zapada cisza
    Która zaraża wyżymaczkę,
    Chodnik przy kominku, i kuchenne krzesło
    Które myślałem oddać do naprawy.

    z tomu "An Exploded View", 1973

    tłum. Piotr Sommer

    wersja oryginalna pt. "The Adulterer"
    w temacie Poezja anglojęzyczna

    Wiersz jest też w temacie Nierząd i prostytucja
    Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 31.05.11 o godzinie 09:09



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Dlaczego piszę?
    25.11.2009, 11:42

    Dario Bellezza*

    * * *


    Ale codzienność nalega. Ja śpieszę
    ku tajemnej chorobie nocy
    aby nic więcej o tym nie wiedzieć. Tak nalega
    codzienność, składa na barki ciężar swojej smoły
    lub utraconej pogody, w spotkaniu
    pobliskich potworów wielkomiejskiego erosa
    które zbyt już wiele kosztują na rynku
    niewolników. A codzienność nalega:
    poezja to towar albo gówno, lot mew
    w czasie burzy gdy myśli się o siostrze Śmierci,
    albo Muza wędrowna w szpitalu, w ataku
    abstynencji, bo ja jestem abstynentem,
    radosnym i nieczystym świadkiem deszczowego
    dnia: dnia nieszczęść i plag
    wyśpiewuję nad śmiertelną otchłanią mroki
    jutra albo wczoraj lub czasu który biegnie
    ku niedotykalnym wiecznością.

    tłum. Wojciech Bońkowski

    z tomu „Serpenta”, 1987

    *notka o autorze, inne jego wiersze i linki
    w temacie W języku Dantego
    Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 09.01.10 o godzinie 11:42



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Krew
    25.11.2009, 11:21

    Dario Bellezza*

    Czerwona krew śmierć czarna


    Czerwona krew, śmierć czarna
    równe są dla mnie, w krwi
    przemoc, w czarnej żałobie
    i dniach ciemnych, w krwi
    krzepnącej na ciałach
    niewinnych, co w czarną śmierć
    się zamienia i wyje,
    szczeka wśród pól pustych,
    w półmroku zbezczeszczonych
    cmentarzy. Lecz także, szyderczo,
    taśma mojej maszyny
    do pisania może być
    czarna i czerwona, mieszają się
    razem kolory, by nadać harmonię
    wersowi, poezji
    zostawiają za sobą
    obrazy cierpienia;
    czerwone serce, czerwona mrówka
    zdeptana w dzieciństwie
    grzesznym, mafia
    bezgłośna
    zabija cię nigdy
    nie mówiąc jaki jej kolor;
    czerwony i czarny,
    w czerń i czerwień przebrać się
    by świadczyć o zbrodni
    w czas krwawego zachodu
    przed dnia odejściem
    w czarną noc bez księżyca.
    Kto się śmierci nie boi
    niech rzuci pierwszy kamień; uwielbiam
    kamienowanie; krew
    nie będzie już czerwona, a śmierć
    nie będzie już czarna.

    tłum. Monika Woźniak

    z tomu „Poeti contro la mafia”, 1994

    *notka o autorze, inne jego wiersze i linki
    w temacie W języku Dantego
    Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 09.01.10 o godzinie 11:43



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie W języku Dantego
    25.11.2009, 10:24


    Obrazek
    Alda Merini (1931-2009) – poetka włoska, druga - po Dino Campanym (1885-1932) – postać zaliczana we Włoszech do grupy „poetów wyklętych”. Wiersze pisała już od wczesnego dzieciństwa, publikowała od piętnastego roku życia. Kiedy miała dziewiętnaście lat jej wiersze ukazały się w tomie „Antologia della poesia italiana 1909-1949” (1950). Wydała zbiory poezji: „La presenza di Orfeo” (1953), „Paura di Dio” (1955), „Nozze romane” (1955), „Tu sei Pietro” (1961). Następnie zamilkła na dwadzieścia lat, co spowodowane było jej chorobą umysłową i leczeniem w szpitalach psychiatrycznych. Okres ten opisała w wydanym później pamiętniku „L’altra verità. Diario di una diversa” (1986). W latach osiemdziesiątych zaczęły się ukazywać kolejne tomy jej wierszy, m. in. „La Terra Santa” (1984), „Fogli bianchi” (1987), „Delirio amoroso” (1989). Przez następnych 20 lat wydała jeszcze przeszło 100 książek poetyckich, ważniejsze z nich, to: „Vuoto d'amore” (1991), „La volpe e il sipario” (1997), „Superba è la notte” (2000), „Lettere di Pasolini” (2006), „Cantico dei Vangeli” (2006), „Francesco, canto di una creatura,” (2007), „Mistica d'amore” (2008), „Padre mi” (2009). Mimo ogromnej popularności we Włoszech i na świecie, w Polsce jest mało znana. Kilka jej wierszy ukazało się w „Antologii poezji włoskiej dwudziestego wieku” (1997) i „Literaturze na Świecie” nr 9/1999 – w przekładzie Jarosława Mikołajewskiego oraz w miesięczniku „Odra” nr 9/2005 – w przekładzie Magdaleny Kamińskiej.
    Alda Merini urodziła się 78 lat temu pierwszego dnia wiosny, zmarła w tym roku w Dniu Wszystkich Świętych.

    Confessione

    Tu mi domandi per sempre,
    ma io non ho vita continua;
    ti nutrirei di attimi soltanto.
    Sono l’apparizione che dilegua,
    e il tempo che intercorre fra due tappe
    è una tregua a favore della morte.
    Io vivo nello spazio di un amplesso:
    tu stesso mi maturi senza accorgerti
    sotto il tepore delle tue carezze…
    Ma ti confesso, e credimi:
    non c’è forma di donna che continui,
    dentro di me, il rovescio dell’amante.

    przekład Jarosława Mikołajewskeigo pt. „Wyznanie”
    w temacie Miłość


    I sandali

    Hai dimenticato i sandali amore
    I tuoi sandali di desiderio
    li ha trovati sotto il mio letto
    il mio portiere
    scopando notte tempo di notte
    ha trovato i tuoi sandali;
    vieni a prendere i tuoi sandali amore.

    I sandali di legno di sandalo
    I sandali di legno biblico
    I sandali di legno di sandalo
    I sandali di legno biblico
    Buttali in testa al signore
    Che ci ha diviso il cuore.

    przekład Jarosława Mikołajewskiego pt. „Sandały”
    w temacie Poetycka garderoba...


    La Terra Santa

    Ho conosciuto Gerico,
    ho avuto anch'io la mia Palestina,
    le mura del manicomio
    erano le mura di Gerico
    e una pozza di acqua infettata
    ci ha battezzati tutti.
    Lě dentro eravamo ebrei
    e i Farisei erano in alto
    e c'era anche il Messia
    confuso dentro la folla:
    un pazzo che urlava al Cielo
    tutto il suo amore in Dio.

    Noi tutti, branco di asceti
    eravamo come gli uccelli
    e ogni tanto una rete
    oscura ci imprigionava
    ma andavamo verso le messe,
    le messe di nostro Signore
    e Cristo il Salvatore.

    Fummo lavati e sepolti,
    odoravamo di incenso.
    E, dopo, quando amavamo,
    ci facevano gli elettrochoc
    perchč, dicevano, un pazzo
    non puň amare nessuno.

    Ma un giorno da dentro l'avello
    anch'io mi sono ridestata
    e anch'io come Gesů
    ho avuto la mia resurrezione,
    ma non sono salita ai cieli
    sono discesa all'inferno
    da dove riguardo stupita
    le mura di Gerico antica.

    przekład Magdaleny Kamińskiej pt. „Ziemia Święta”
    w temacie W głąb siebie...


    Poeti lavorano di notte

    poeti lavorano di notte
    quando il tempo non urge su di loro,
    quando tace il rumore della folla
    e termina il linciaggio delle ore.

    I poeti lavorano nel buio
    come falchi notturni od usignoli
    dal dolcissimo canto
    e temono di offendere Iddio.

    Ma i poeti, nel loro silenzio
    fanno ben più rumore
    di una dorata cupola di stelle.

    przekład Magdaleny Kamińskiej pt. „Poeci pracują nocą”
    w temacie Być poetą...


    Sono nata il 21 a Primavera

    Sono nata il ventuno a primavera
    ma non sapevo che nascere folle,
    aprire le zolle
    potesse scatenar tempesta.

    Così Proserpina lieve
    vede piovere sulle erbe,
    sui grossi frumenti gentili
    e piange sempre la sera.
    Forse è la sua preghiera.


    Sono nata il 21 a Primavera – słowa Alda Merini, muzyka Giovanni Niti,
    śpiewa Milva (Maria Ilva Biolcati)


    Inne wiersze Aldy Merini w tematach: Schyłek miłości..., Być poetą, Kobiecy portret, Motyw dłoni i rąk, W głąb siebie..., Portret (super) męski, Poezja religijna, Szpital,
    Autoportret w lustrze wiersza
    Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 30.03.11 o godzinie 09:23



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Miłość
    24.11.2009, 22:34

    Alda Merini

    Wyznanie


    Ty o mnie prosisz na zawsze,
    lecz moje życie jest nieciągłe,
    karmiłabym cię tylko chwilami.
    Jestem widzeniem, które się rozmywa,
    a czas, który rozdziela kolejne etapy,
    to rozejm ze wskazaniem na śmierć.
    Żyję w przestrzeni objęcia:
    choć tego nie widzisz, ty sam mnie hodujesz
    temperaturą swoich pieszczot...
    Ale wyznaję, a ty mi uwierz:
    w moim wnętrzu nie ma kobiety
    która dopełnia rewers kochanki.

    tłum. Jarosław Mikołajewski

    w wersji oryginalnej pt. „Confessione”
    na stronie W języku Dantego
    Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 25.11.09 o godzinie 10:39



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Szpital
    24.11.2009, 21:40

    Alda Merini*

    Toaleta


    Smutna toaleta poranna,
    ciała zawiedzione, mięśnie które zawodzą,
    wokół umywalki
    czarny smród nikczemnych narządów.
    Ach, to drżenie obskurnych ciał,
    ten mroczny chłód
    i najbardziej nieludzki upadek
    jednej z chorych na podłogę.
    Oto korek, którego nie pozna
    nigdy stratosfera, oto upodlenie
    nagich ciał którym kazano rozbłysnąć
    pod przyrodzonym światłem człowieka.

    tłum. Jarosław Mikołajewski

    *notka o autorce, inne jej wiersze i linki
    na stronie W języku Dantego
    Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 25.11.09 o godzinie 10:56



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Rozstania
    24.11.2009, 19:29

    Zofia M.:
    Dworzec na Wielkich Garbarach

    od rana walizki stały się walizkami
    mieszkanie - dworcem
    brak biletu nie upoważniał do zajęcia miejsc

    /.../

    Dobry, podoba się, chętnie widziałbym go też w temacie "Poezja kolei żelaznych", podobnie jak ten wcześniejszy z "cyklu dworcowego", wpisany wyżej w tym temacie. Pozdrawiam - RyszardRyszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 24.11.09 o godzinie 19:31



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Wspomnienia
    24.11.2009, 19:24

    Małgorzata K.:
    Dziękuję Ryszardzie...Ten wiersz nabrał formy,porządku,klarowności nie mówiąc już o układzie wersów.
    Pisałam go wczoraj bez planu w nocy i widać,że kompletnie bezładnie
    Cóż,jesteś Mistrzem:-)
    Pozdrawiam,
    Małgorzata

    Cieszę się, że Ci coś rozjaśniłem. To tylko moja parafraza, z pewnością jako autorka poprawisz go lepiej. Ważne, że znasz już ogólnie kierunek zmian. Najważniejsze: nie gadać po próżnicy, język jest bardzo bogaty i czasami jedno dobrze wybrane słowo mówi więcej niż dziesięć nieprzemyślanych. Poza tym wiersz, to nie referat na konferencję, nie wszystko musi być wyłożone "kawę na ławę", lepiej jak poprzez pewne niedomówienia i wieloznaczności prowokuje do przemyśleń i różnych interpretacji. Pozdrawiam - Ryszard



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Poezja religijna
    24.11.2009, 19:09

    Alda Merini*

    * * *


    Także my,
    przez ubóstwo, które dał nam Pan,
    staniemy się nadzwyczaj bogaci.
    Wykarmimy wszystkich.
    Tego nie zrozumiał pan Bernardone:
    że to my byliśmy panami wszechświata.

    Jestem teraz wojownikiem,
    który pędzi bez konia,
    na nogach spoconych i wyczerpanych
    w stronę bożego celu.
    I śnię śmierć anielską,
    siostrę o tysiącu twarzach.

    Usłyszałem, Panie, twój głos
    i stworzyłem muzykę,
    bo jedynie poprzez muzykę,
    jedynie poprzez drabinę aniołów
    dotarłem do twoich ust.
    Masz wspaniałe wargi pachnące różami:
    nie jesteś ani młody, ani stary,
    ani mężczyzną, ani kobietą.
    Jesteś tylko Tym,
    który stwarza myśl.

    O, Boże,
    jak mi wstyd, że włożyłem na siebie
    wystawne suknie pełne przewinienia
    tylko po to, by zakryć mój wstyd:
    a teraz jestem nagi,
    nagi i szczęśliwy,
    i jestem kwiatem wyrosłym na moich grzechach,
    jestem twoim miłosnym westchnieniem.

    O, kobieto anielsko wzniosła,
    jak mam nie być wielkim poetą,
    śpiewając twoje wzniosłe zmęczenia.
    Jakże jesteśmy zmęczeni, Klaro,
    chodzeniem po tej ziemi,
    która nie daje światła.
    Jesteśmy dwiema pochodniami miłości dla Boga,
    ale odkryliśmy, boska towarzyszko,
    że jeśli nasze ciało
    jest więzieniem z tysiącem rygli,
    to rozpościera się dalej lawina nieba.
    O, Klaro,
    jesteśmy więźniami nas samych
    i na nic się nie zda
    burzenie tych granic,
    jeśli Bóg nas stąd nie porwie.

    * * *

    Kto powiedział, przyjacielu i bracie,
    że musisz umrzeć wśród tysięcy udręk?
    Wiesz, że udręka jest głosem?
    Wiesz, że ból śpiewa?
    Pochyliłem się nad tobą,
    obmyłem twoje rany
    i odkryłem muzykę,
    muzykę bólu.
    I nawet ci to powiedziałem,
    ale ty spojrzałeś na mnie,
    jak patrzy się na wariata.
    Nie uwierzyłeś, że ty,
    ukryty w śmieciach,
    mogłeś wzbudzić we mnie
    dreszcze miłości.
    Nie umiałbym nikomu powiedzieć,
    dlaczego zostałem ubrany na biało.
    Musiałem darować moje ubranie
    drżącymi rękoma.
    Byłem nagi i winny,
    ale nie w tym jest cud.
    Nagle nieoczekiwanie jakiś anioł
    ubrał mnie w worek,
    i ta tunika była świetlista.
    Nikt nie zauważył, że pomimo łat
    była anielską szatą.

    Ja, Franciszek,
    stałem się bożym kuglarzem,
    ale zawsze śniłem
    mojego konia z dawnych czasów,
    tego, który padł mi przy boku:
    był zwierzęciem pełnym lęku,
    było nim moje ciało.
    Pozwoliłem mu umrzeć
    na rogu ulic,
    i dopiero wtedy poczułem
    podły smród moich występków
    i bezprawia.
    Stałem się szczytem miłości,
    bo któregoś dnia
    zupełnie niezasłużenie
    Bóg pochylił się nade mną
    i ucałował moje ręce.

    z tomu "Francesco. Canto di una creatura", 2007

    tłum. Andrzej Zając

    *notka o autorce, inne jej wiersze i linki
    na stronie W języku Dantego
    Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 25.11.09 o godzinie 10:55



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Autoportret w lustrze wiersza
    24.11.2009, 18:47

    Alda Merini*

    * * *


    Urodziłam się w Mediolanie 21 marca
    w deszczowy piątek o piątej rano.
    Babcia miała co do mnie fatalne
    przeczucia bo byłam potwornie brzydka.
    Ale kiedy miałam szesnaście lat, moja babcia
    musiała zmienić zdanie. Po cudownym dzieciństwie,
    pełnym dziwnych projekcji Maryi Dziewicy
    i równoczesnych objawień różnych Świętych
    (zaświadcza o tym Pasolini kiedy mówi o Świętych
    Świętokradcach) zostałam wielką grzesznicą,
    Magdaleną o wyglądzie
    Orfeusza. Oddana nauce i miłości,
    powierzyłam moje talenty wielu osobom
    i zrobiłam z nich wielkich ludzi - Manganelli,
    Schwarz, Quasimodo itd. -
    Oszalała od bezbrzeżnej rozwiązłości,
    zostałam pomniejszona w szpitalu w Affori,
    gdzie w końcu otrzymałam stygmaty.
    Kiedy już miałam stygmaty, wydawcy wyssali mi
    krew, ponieważ byłym pacjentom zawsze osusza się żyły.
    Obecnie umieram.

    tłum. z włoskiego Jarosław Mikołajewski

    *notka o autorce, inne jej wiersze i linki
    na stronie W języku Dantego
    Ten post został edytowany przez Autora dnia 08.02.14 o godzinie 03:08



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Portret (super) męski
    24.11.2009, 18:25

    Alda Merini*

    Tytan


    Tytan, mężczyzna, który samotnie
    podąża długimi ścieżkami wojny
    bez patosu i krzyku.
    Człowiek, który umiera
    w płomieniach absurdalnych znaków
    od tajemnych kalkomanii.
    Człowiek, który płacze,
    ponieważ ukradł ci kiedyś
    kałamarz.

    tłum. Jarosław Mikołajewski

    *notka o autorce, inne jej wiersze i linki
    na stronie W języku Dantego
    Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 25.11.09 o godzinie 10:53



    Zgłoś | Cytuj

  • Ryszard Mierzejewski
    Wpis na grupie Ludzie wiersze piszą... w temacie Poetycka garderoba, czyli łaszki, fatałaszki, buty, paski...
    24.11.2009, 18:19

    Alda Merini

    Sandały


    Zapomniałeś zabrać sandały miłości
    twoje sandały pożądania
    pod moim łóżkiem znalazł je
    mój portier
    omijając noc w nocny czas
    znalazł twoje sandały;
    przyjdź kochany po swoje sandały
    sandały z drzewa sandałowca
    sandały z biblijnego drzewa
    walnij nimi w głowę
    Pana który rozłupał nam serce.

    tłum. Jarosław Mikołajewski

    w wersji oryginalnej pt. „I sandali”
    na stronie W języku Dantego
    Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 25.11.09 o godzinie 10:43



    Zgłoś | Cytuj

Wyślij zaproszenie do