Wypowiedzi
-
http://spoti.pl/dokument/5794/niestandardowe-kampanie-... Trzy razy tak dla drimtimu :)- 28.04.2011, 13:53
-
Sprzedam pilnie http://www.domiporta.pl/details.asp?CategoryID=30802&I...- 17.10.2010, 17:31
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Copywriters Group
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Copywriters Group
-
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Copywriters Group
-
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Świnka morska
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Świnka morska
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Świnka morska
-
Tomasz S.:
...
Tak sobie analizowałem w międzyczasie kwestię "w" i "na"... I...
Powiemy, że "we wsi" jest sklep. Ale mieszkam "na wsi". Mogę co prawda powiedzieć, że mieszkam "we wsi" ale będzie to oznaczało to, że fizycznie pomiędzy domami sąsiadów jest mój dom. Mówiąc mieszkam "na wsi", nie określam położenia domu (być może w szczerym polu stoi chałupka samotna).
:)
Przykładu wsi użyła znajoma polonistka analizując ten problem. Ona z kolei stwierdziła, że "na wsi" ogólnie, a "we wsi X".
Mój mąż poddał mi ciekawą myśl związaną z historycznym uwarunkowaniem stosowania przyimków. Wyczytaliśmy (darujcie, że tym razem nie podam źródła) iż obszary posiadające wyraźną granicę chętniej łączą się z "w" niż "na". Być może więc "w mieście" bo dawniej było ono otoczone murami, ale "na wsi", bo ta nie ma konkretnej granicy (wiem, wiem miedza na 2 palce :D )
Ja z kolei zwróciłam uwagę na słowo "poligon" zachowujące się jak "osiedle" czyli "na poligonie", nie "w poligonie".
ufffff
-
"W pierwszych słowach mojego listu" :D chciałam podziękować za wszystkie (p)odpowiedzi.
Ponieważ temat wydaje mi się dość ciekawy (a może to po prostu objaw szaleństwa, o którym wspomniałam w pierwszym poście) dodam jeszcze kilka spostrzeżeń i cytatów.
Magdalena K.:
(...)Można chyba zatem przyjąć, że użycie obu jestpoprawne i zależy od poczucia językowego mówiącego czy piszącego, ewentualnie od tego, która forma jest częściej używana przez mieszkańców danego rejonu. (...)
Tomasz S.:
(...) "W" nie brzmi dla mniebłędnie, ale jakoś mi nie pasuje. Użyłbym "w", gdyby na przykład drwale w środku lasu urządzili sobie osiedle (czyli osiedlili się...) - wtedy bym powiedział "w osiedlu drwali". Jednak kiedy mam do czynienia ze skupiskiem bloków, to (czysta intuicja językowa) użyłbym sformułowania "na osiedlu".
To, co napisali Magdalena i Tomasz, skojarzyłam z wpisem zamieszczonym w archiwum poradni językowej Uniwersytetu Wrocławskiego: „Problem wariantywnych użyć przyimków „w” i „na” wchodzących w związki składniowe z nawami geograficznymi jest skomplikowany. Zastosowanie ich nie jest aż tak uwarunkowane gramatycznie, jak semantycznie. Za pomocą tych przyimków konceptualizujemy nasze wyobrażenia na temat przestrzeni, kierunku działania, punktu odniesienia wobec obiektów, które opisujemy. Te doświadczenia często ograniczają się do przyjętej w danej społeczności konwencji kulturowej, a sam język (w jego strukturze leksykalnej, znaczeniowej i gramatycznej) przechowuje obraz świata, który odtwarzamy w naszym myśleniu.”http://www.poradnia-jezykowa.uni.wroc.pl/pj/index.php/...
Wspomniany wyżej „obraz świata” i „konwencji kulturowej” łączy się IMHO z czymś, co pozwolę sobie na użytek tego wątku nazwać „słuchem lingwistycznym” - czymś w rodzaju intuicyjnego odczucia estetycznego. Mówiąc prościej – jeśli dla większości z nas dane wyrażenie brzmi niefortunnie – to warto pomyśleć nad innym.
W tym wypadku poprawność zwrotu „Witamy na osiedlu X” można potwierdzić poprzez wskazanie kilku osobom obu zwrotów. Niestety reakcje znajomych a następnie kilkunastu przepytanych przeze mnie osób dyskwalifikowały hasło umieszczone na banerze (czyli „Witamy w osiedlu X”).
Rozumiem jednak, że brzmienie – lepsze, czy gorsze – nie jest tożsame z uznaniem poprawności semantycznej.
Dlatego ostatecznie zweryfikowałam swoje przypuszczenia konsultując tę kwestię z poradnią językową UW
odp:
Właściwa będzie druga wersja: "Witamy na osiedlu X". Rzeczownik "osiedle" w większości wypadków łączy się z przyimkiem "na" - mówimy np.: "mieszkać na osiedlu" czy "jechać na osiedle". Przyimka "w" użyjemy tylko w niektórych kontekstach, wtedy, gdy mówimy o jakimś obiekcie znajdującym się na terenie osiedla, np.: "W naszym osiedlu jest kilka budynków wymagających remontu". Podobne rozstrzygnięcie podaje "Wielki słownik poprawnej polszczyzny" pod red. A. Markowskiego.
Podobny przykład znajdziemy w archiwach poradni Uniwersytetu Wrocławskiego.
http://www.poradnia-jezykowa.uni.wroc.pl/pj/index.php/...
"data:2005-04-14 :: dzial:składnia
Proszę o przedstawienie poprawnej wersji:
Mieszkam na Osiedlu Lecha.
Mieszkam w Osiedlu Lecha.
Mówimy "Mieszkam na osiedlu",a nie "w osiedlu".
M.Z."
Dobrosława G.:
(...)Jestem jednak zwolenniczką szkoły profesora Doroszewskiego, który w SPP pod hasłem "osiedle" podaje przykład: Mieszkam w nowym osiedlu mieszkaniowym. Na osiedlu-rzadziej.
(...)
Za wersją z przyimkiem „w” optuje z kolei Dobrosława. Otwarcie przyznam, że nie jestem w stanie polemizować przed zapoznaniem się ze wskazaną lekturą. Mam jednak hipotezę odnośnie takich, a nie innych wskazówek SD. Porównałam fragment pochodzący z tego opracowania http://www.sciaga.pl/tekst/14996-15-porownanie_slownik...
z poradą zamieszczoną tu: http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=8283
Chodzi konkretnie o fragment dotyczący słownika:„Zawiera on ponad 125 tysięcy haseł, notuje wyrazy i ich znaczenia obecne w naszym języku od połowy XVIII do połowy XX wieku. Trzeba zaznaczyć, że gdy SD był wydawany, wiele leksemów w nim zawartych było już archaizmami. (…) Wszystkie podane w nim przykłady, to autentyczne cytaty ze źródeł pisanych (literatury pięknej, literatury naukowej i fachowej, pism, gazet codziennych itp.) od okresu oświecenia do roku 1968. (…) Dziś słownik ten nie jest już w pełni aktualny, gdyż od chwili jego wydania minęło ponad 30 lat.” i inny, dotyczący przyimków:
„konstrukcje z przyimkiem w są bezpieczniejsze powojenna polszczyzna charakteryzuje się jednak ekspansją konstrukcji z przyimkiem na”
Oznaczałoby to, że forma „Witamy w osiedlu” stopniowo staje się archaiczna, ustępując pola „Witamy na osiedlu”.
Ale – jak wcześniej napisałam – dopóki nie zapoznam się z polecaną lekturę, takie twierdzenie pozostaje hipotezą.
-
Tuż przy głównej bramie osiedla, na którym mieszkam, pojawił się baner z hasłem
"Witamy w osiedlu X"
Przyznam, że owo "w osiedlu" jakoś mi "zazgrzytało". Jednak autorzy projektu upierają się, że taka forma jest poprawna, podczas gdy: "Witamy na osiedlu X" to błąd składniowy. Jako przykład podali m.in. osławione "siedzieć NA kasie".
Początkowo myślałam, że wyjaśnienie tej kwestii będzie proste. Podany przykład od razu odrzucam jako nieadekwatny. Natomiast nie jestem w stanie podać reguły, która jasno wykaże, że hasło w takiej formie jest nie do przyjęcia.
Przewertowałam archiwa poradni językowych PWN (napisano, że w przypadku osiedla "używa się zarówno przyimka w, jak i na, przy czym ten drugi jest spotykany częściej", jednak nie podano kontekstu), Uniwersytetu Wrocławskiego (stwierdzono:"Mówimy "Mieszkam na osiedlu",a nie "w osiedlu".",ale nie podano reguły), UJ (wyjaśnienie podobne do tego, które podał Uniw. Wroc.) i wielu innych. Poza tym oczywiście sięgnęłam po liczne słowniki i poradniki językowe. Dzięki nim dowiedziałam się, że "dystrybucja przyimków w tych wyrażeniach jest motywowana semantycznie (znaczeniowo)." Co może i jest ciekawe, ale nadal nie daje mi rozstrzygającej odpowiedzi.
W pewnym momencie zaczęłam zbliżać się do zagadnień z pogranicza filozofii języka i geometrii przestrzennej a przede wszystkim do... czystego szaleństwa.
Będę więc niezwykle wdzięczna, jeśli ktoś pomoże mi odpowiedzieć, która forma jest poprawna - "Witamy w osiedlu X" czy "witamy na osiedlu X" i dlaczego?
Lub - tym razem prostsze pytanie - jaki jest sens życia? ;)Olga Horodecka Konopka edytował(a) ten post dnia 16.12.08 o godzinie 23:33
-
Ostatnio czytałam, że w okolicy Domaniewskiej "nie istnieje ruch pieszy", teraz dowiaduję się, źe praktycznie nie ma tam ani korków, ani nawet nowych biurowców - nie ma niczego.
To, z czym mam do czynienia codziennie okazało się fatamorganą. Czas chyba wybrać się do lekarza.
A teraz poważnie. Odciążone centrum jest wizją tyleż kuszącą, co przerażającą. Kuszącą, bo na przykładzie Berlina dostrzegłam zalety takiego ograniczenia ruchu. A przerażającą, bo w polskich realiach zapewne odbyłoby się to bezmyślnie - ot zamykamy z dnia na dzień spory kawałek miasta jednocześnie nie zapewniając objazdów, czy wystarczającej liczby połączeń tramwajowych, autobusowych czy kolejowych.
Co do rowerów - idea piękna, ale dotycząca tylko mieszkańców Warszawy. Tymczasem coraz więcej osób dojeżdża do pracy z okolicznych miejscowości. Wiem, że "sport to zdrowie" ale jakoś 80 km. dziennie na rowerze, wśród rozkosznej woni spalin, mi się nie uśmiecha.
Popieram natomiast przedmówcę, Tomka Staszewskiego, który stwierdził: "ktoś wydający pozwolenia na budowę powinien na firmach budowlanych, lub na inwestorach wymusić przeprojektowanie tamtejszych ulic." Co ciekawe, w niektórych miejscach jest jeszcze możliwość tego typu zmian - poszerzenia dróg, stworzenia parkingów.
Tyle, że po co takie zmiany wprowadzać? Przecież w tym rejonie "nie ma niczego".
-
Ostatnio jadąc metrem wpatrywałam się jak urzeczona w naklejoną na szybę wagonu reklamę. Mieszcząca się na jednej ze stacji apteka reklamowała swoją promocję "do wygrania pogrzeb gratis".
Żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia, bo nawet teraz, gdy to cytuję nie mogę uwierzyć w ten absurd. Raczej tam nic nie kupię - wolę nie mieć okazji do korzystania z promocji. :)
-
-
-
Kupione w Polsce ale od osoby, która sprowadziła auto z zagranicy (Belgia). Dokładne oględziny w warsztacie wykazały że samochód nie był bity, licznik "mówi" prawdę, a wszystkie przeglądy itp mają dokumentację belgijskiego ASO. Jedyny problem to książka serwisowa, instrukcje itp w obcym języku.
Poza tym - cacko. Czyli można trafić na dobry sprowadzany egzemplarz.
ps. I przepraszam, za przejście na ty w poście powyżej, ale przyjęłam formułę powszechną na GL.Olga Horodecka Konopka edytował(a) ten post dnia 12.08.08 o godzinie 13:58
-
Ja mam właśnie rocznik 2001 (trzydrzwiowy, 1.4) i szczerze mówiąc też bałam się tych "niemowlęcych" wad. Na szczęście autko pracuje idealnie w systemie "lej i jedź" (odpukać).Także to chyba nie tylko kwestia rocznika ale i egzemplarza - swój uważam za udany. Gdybyś miała jakieś pytania - chętnie odpowiem.
-
No właśnie to spalanie mnie ciekawi (przy 1.4)
Im więcej czytam tym intensywniej myślę jednak o dieslu.
A co do polatania UFO na jeździe próbnej - to owszem są takie plany. Ale wszystkiego na j.p. nie odkryję, to pewne. Nie zastąpi ona stałego jeżdżenia i wynikających z niego wniosków. Ale dzięki wam i polecanemu przez Michała forum - już mi się coś zaczyna klarować. Dzięki wielkie.