Wypowiedzi
-
Moim zdaniem GTD jest dla każdego, kto musi radzić sobie z dużą liczbą informacji / pomysłów / spraw "do realizacji". W sytuacji takiego natłoku przeciętny człowiek reaguje emocjonalnie, co nie jest w dłuższej perspektywie efektywne. GTD pozwala działać w sposób uporządkowany i mniej "emocjonalny". Sztuką jest zbudowanie własnej wersji ("implementacji") systemu opisanego w książce. Odpowiadając na pytanie - dla artysty czy pracownika fizycznego GTD się nadaje pod dwoma warunkami:
- osoba odczuwa presję nadmiaru spraw do załatwienia
- znajdziemy wygodną wersję systemu GTD pasującą do specyfiki napływających spraw.
Notabene Allen w swojej książce opisuje "fizyczny" - teczkowy system porządkowania spraw, który może się sprawdzić w pracy osób mających do czynienia z dużą ilością dokumentacji papierowej lub preferujących pisanie niż używanie komputera. Na podstawie własnych doświadczeń uważam, że implementacja informatyczna też nie jest trywialna.
-
Moim zdaniem zależy to od charakteru człowieka. Mnie osobiście najwięcej wysiłku sprawia działanie według prowadzonego systemu GTD (proces nr 5 według Allena: wykonywanie). Najłatwiej poszło z gromadzeniem w Inboxie, analiza i porządkowanie kosztowało sporo ćwiczeń, ale już działa zadowalająco.
-
-
-
Proponuję podzielić się swoimi sposobami oczyszczania umysłu zgodnie z zasadą inboxa Davida Allena. Ja mam na to dwa sposoby:
1) tradycyjny notatnik, umieszczony w etui z gumką na długopis (żeby się nie niszczył w kieszenie i zawsze było pod ręką coś do pisania)
2) rozwiązanie elektroniczne - skonfigurowana z komórce możliwość wysłania e-maila na moją skrzynkę pocztową przez GPRS (koszt jednego wpisu do inboxa - 0,01 zł w Plus)
Wady i zalety - pierwsze rozwiązanie jest wygodniejsze - palcowanie dłuższych i bardziej skomplikowanych wpisów za pomocą klawiatury komórki nie jest wygodnie. Ponadto słownik nie obejmuje nazw własnych (n.p. nazwisk). Z kolei drugie rozwiązanie ma się zawsze przy sobie (komórka teraz prawie jak zegarek - nosi się ją ze sobą wszędzie). Dla mnie na przykład zabieranie notatnika w gorący letni dzień, kiedy idę w krótkich spodenkach i koszulce jest kłopotliwe.
Co Wy o tym sądzicie?
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Trenerski START
-
-
-
Moim zdaniem podział odpowiedzialności to kwestia techniczna. Lean jak coraz więcej współczesnych zagadnień to _praca zespołowo_. Odpowiedzialność zatem spoczywa na całym zespole, przy czym musi być lider w pełni poświęcający się idei Lean. Z kolei problem "chcenia się" nie rozwiążą żadne formalizmy - kluczowa jest świadomość wagi Lean. Jeśli duża część pracowników będzie _świadoma_ wagi działań Lean to projekty będą się udawać, a procesy będą doskonalone.
Prawdziwe wyzwanie jednak to zbudowanie świadomości - i tu jest ważna rola profesjonalnego konsultanta - jak "sprzeda" Lean w firmie.
Do budowy świadomości istotne są:
1) zaangażowanie kierownictwa - jeśli kierownik nie "brudzi sobie rąk" przy Lean - trudno tego oczekiwać od pracownika
2) różnego rodzaju zachęty - pokazywanie efektów, zachęty finansowe i niefinansowe - ogólnie motywacja
3) zrozumienie tematu, a więc szkolenia, ale nie za dużo, aby nie zanudzić pracowników
4) wyznaczenie nadrzędnego, strategicznego celu przez sponsora, wtedy pracownicy "czują wartość" zagadnienia
-
Moim zdaniem trudno będzie nam znaleźć jakąś specyficzną konkretną cechę polskich menedżerów, która utrudnia przyjęcie praktyk Lean. Przyczyn szukałbym gdzieś w obszarze socjologii. Proponuję przeczytać artykuł:
http://pcp.com.pl/content/view/114/62/1/0/lang,pl/
Być może to częściowo tłumaczy specyfikę polskich firm. Trzeba pamiętać, że na Zachodzie (USA) praktyki Lean też nie od razu "zassały". Jeffrey Liker pisze w "Toyota Way" o dużych trudnościach adaptacyjnych technik zarządczych Toyoty w amerykańskich firmach. Wynika to z poważnych różnic kulturowych. Ale to temat rzeka do zgłębienia.
Podsumowując twierdzę, że opory w przyjęciu nowoczesnych technik zarządczych można tłumaczyć specyfiką kulturową: typowo polską i typowo zachodnioeuropejską. Na szczęście kultura się zmienia, szczególnie w warunkach wolnorynkowej konkurencji, niestety trwa to bardzo wolno.