Mariusz Kapusta
Ekspert Zarządzania Projektami, Business Coach, Prowadzi firmę szkoleniowo-doradczą Leadership Center
Wypowiedzi
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Klub Ojców
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Klub Ojców
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Klub Ojców
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Klub Ojców
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Zarządzanie Projektami
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Zarządzanie Projektami
-
Na starcie zaznaczam, że mam certyfikat ICC. I nie jestem certyfikującym :).
Robiłem certyfikat 3 lata temu, koszt wynosił wtedy ok 10. tys. PLN i uważam, że warto było. Z kilku względów:
Dlaczego warto DLA MNIE:
* Bardzo solidna wiedza, systematyzująca wiedzę, pozwalająca sprawdzić przetestować ją w praktyce. Bardzo kompetentni prowadzący.
* Zmiana osobista: szukałem wtedy rozwiązania pytania "czy odejść z korporacji i zacząć własny biznes" - dostałem odpowiedź
* Finansowo: zwrócił mi się bezpośrednio w formie przeprowadzonych sesji coachingowych w czasie krótszym niż rok + pośrednio dużo szybciej, bo łatwiej zdobywałem też zlecenia na szkolenia. Działając w segemencie B2B certyfikat jest bardzo pomocny.
Artur ma rację, że z certyfikacjami to różnie bywa, niektóre to niezła ściema, natomiast:
* Certyfikat jakiejkolwiek organizacji uznanej - uwiarygadnia w pewien sposób
* Jak widać ludzie z ICC wykonali sporo pracy marketując certyfikat i ułatwia Ci zdobycie pracy (to już możesz przeliczyć na pieniądze, stąd też wzrost ceny, certyfikat jest mocno rozpoznawalny)
Czy można się obrazić na certyfikaty wszelakie? Oczywiście! Tylko po co? Moje dwa pytania:
1. Skąd brać widzę i rozwój?
2. Co buduje moją wiarygodność?
Jeżeli mam szansę połączyć te dwie rzeczy w jednej szkole to super. A najczęściej jest tak, że rozponawalna szkoła daje Ci to i to.
Podsumowując:
MERYTORYCZNIE: 1. Jeżeli jesteś zaawansowanym coachem z dużym doświadczeniem, to pewnie niewiele się dowiesz. Jeżeli masz doświadczeznie i chcesz usystamatyzować wiedzę i poćwiczyć pod okiem doświadczonych ludzie to na pewno zyskasz
FINANSOWO: 2. Policz jaka jest twoja stawka teraz i ilu masz klientów. Przelicz jaka może być z certyfikatem i ilu możesz dzięki temu mieć więcej klientów. I wyjdzie Ci czy warto.
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Klub Ojców
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Klub Ojców
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Klub Ojców
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Klub Ojców
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Klub Ojców
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Klub Ojców
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Klub Ojców
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Klub Ojców
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Klub Ojców
-
Może to doświadczenie, a może cynizm - certyfikowanie i standaryzacja sobie - życie sobie.
Wszelakie standardy to wielki biznes i nikt go nie odda bez walki. Jeżeli ISO podejdzie na poważnie do tematu i uda się doprowadzić do tego, żeby organizacje, które weszły w ISO (a jest ich dużo) zdecydowały się też na ISO w obszarze PM to wiadomo co będzie standardem.
OPM3 jakoś niespecjalnie się przyjęło, ISO ma większe szanse, bo bazuje na znanej marce, która spenetrowała rynek.
Czy to coś zmieni w zarządzaniu projektami? Śmiem wątpić. Jest kilka usprawnień wobec PMBOK, ale i tak fundament jest w ludziach a nie standardzie.
-
Tak uważam, po prostu się zastanawiam.
Bardziej jednak mnie chyba faktycznie interesuje sposób postrzegania projektu przez kobiety. Ew. sposób patrzenia na dynamikę zespołu "walkę o władze" i inne takie.
Co jest takiego, w zachowaniu mężczyzn (widziane oczami kobiet - PM'ów). Co utrudnia realizację projektu?
-
Jak widać jednak zaglądają :). Ostatnio w rozmowie ze znajomą usłyszałem, że "kobiety muszą udowadniać". Też jako przedsiębiorcy. Mam tutaj na szczęście (nieszczęście) jakiś defekt i pod tym względem oceniam człowieka, a nie płeć.
Chociaż, tutaj poruszę bardziej drażliwy temat "kobiecych zagrań" w zarządzaniu. Wykorzystywaniu tego, że kobiecie więcej można wybaczyć. Ładnie się uśmiechnie, zamruga, ubierze odpowiednio i faceci zachowują się zgodnie z przewidywaniami.
Może jest szansa na uzyskanie informacji, z jakiej broni korzystacie najczęściej ;).
-
@Piotr: właśnie o tym mówię. Zasada gry: awansują kumple szefa - zostań kumplem szefa, albo idź tam, gdzie zasady Ci pasują.
Pisałem powyżej. Same wyniki nie są wystarczające do awansu. W każdej organizacji to różna kombinacja czynników. Albo znasz reguły gry i wygrywasz, albo znasz i nie chcesz w nią grać.