Marek Mareksy Szewczyk
Niektórzy nazywają mnie błędnie Font Tomas. W rzeczywistości jestem Panem Fontów. Obrazki też mi jedzą z ręki (podobnie headliny, kobiety i weby).
Wypowiedzi
-
- 24.05.2012, 13:09
-
bawi się, w Panbuka, od tylu lat, przecież:
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=450339991647175...- 9.05.2012, 01:35
-
powiedział, jej, i Ty Brutusie przeciwko mnie.- 8.05.2012, 20:43
-
zna buty, o których marzą kobiety: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=3534104024520&a... ze Szwecji: http://www.swedishhasbeens.com/index.php- 8.05.2012, 20:40
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Identyfikacja Wizualna
-
Dostaliśmy dziś list od Marcina Beme z http://audioteka.pl, który nas szczerze zadziwił i wprawił w osłupienie, gdyż nie spodziewaliśmy się profesjonalizmu po polskim podmiocie, który ostatnio skrytykowaliśmy, a już na pewno nie tak profesjonalnego radzenia sobie z sytuacją kryzysową.
Zaproponowaliśmy Marcinowi możliwość publikacji jego listu i czekamy na odzew. Mamy nadzieję, że się zgodzi, gdyż Marcin (ale i jego firma) tylko zyska na tej publikacji, a my będziemy mogli pokazać, jak reagować w kryzysie i że niekoniecznie należy napierać na chama i przeć, wodę mącić, niczym Kominek z Oetkerem. Tymczasem czytajcie, co wywołało reakcję Audioteki:
http://www.creamteam.biz/blog/index.php/2012/kindle-am...
-
Dostaliśmy dziś list od Marcina Beme z http://audioteka.pl, który nas szczerze zadziwił i wprawił w osłupienie, gdyż nie spodziewaliśmy się profesjonalizmu po polskim podmiocie, który ostatnio skrytykowaliśmy, a już na pewno nie tak profesjonalnego radzenia sobie z sytuacją kryzysową.
Zaproponowaliśmy Marcinowi możliwość publikacji jego listu i czekamy na odzew. Mamy nadzieję, że się zgodzi, gdyż Marcin (ale i jego firma) tylko zyska na tej publikacji, a my będziemy mogli pokazać, jak reagować w kryzysie i że niekoniecznie należy napierać na chama i przeć, wodę mącić, niczym Kominek z Oetkerem. Tymczasem czytajcie, co wywołało reakcję Audioteki:
http://www.creamteam.biz/blog/index.php/2012/kindle-am...- 19.04.2012, 14:15
-
-
Katarzyna C.:
Wybacz, ale proponujesz już taki poziom dyskusji, który sprowadza się do łapania za słowa…
Marku, ale tam przecież nie ma kropki :)P.S. Nie wiem, czy w końcu przeczytałeś mój ostatni post w całości, czy przewinąłeś na zakończenie
…i, jak widać powyżej, jednocześnie jest obraźliwy dla dyskutanta, z powodu nieładnych insynuacji o nieprzygotowaniu tegoż do dyskusji.
To nie mój poziom.
-
Katarzyna C.:
[...]
Podkreśliłam we wcześniejszym poście,więc odpowiedź siłą rzeczy nie mogła być konkretna.
Problem z Twoją odpowiedzią polega na tym, że co by nie napisać, Twoja odpowiedź była jak najbardziej konkretna:odpowiedź jest prosta – prawa autorskie osobiste należą do pracownika, a majątkowe do firmy B :)
Koniec i kropka, postawiona przez Ciebie, dodam.
Nie mamy tu żadnej KONKRETNEJ sprawy, tylko TYPOWĄ
Nie wydaje Ci się, że, biorąc pod uwagę słownikowe znaczenie słowa TYPOWA, mijasz się z prawdą: http://www.sjp.pl/typowy
Dla jasności, mój przykład ani nie jest typowy, ani konkretny, ale wystarczająco dobry, by zobrazować to, co chciałem przekazać, jak już pisałem poprzednio :)
Dziękuję., należą Ci się podziękowania,
-
ALW, ale mnie ubiegłeś, lecz nie chciałem jeszcze wczoraj kończyć, tego smakowitego rozwinięcia bez podstaw, naszej Koleżanki:
Jak widzisz, Katarzyno, próbowałem Ci podrzucić koło ratunkoweKatarzyna C.:
Odpowiedź: Jeśli dobrze zrozumiałam i do obowiązków pracownika w firmie A nie należy to, co robi dla firmy B, to odpowiedź jest prosta – prawa autorskie osobiste należą do pracownika, a majątkowe do firmy B :)Na jakiej podstawie prawnej, zapytam uprzejmie, to twierdzenie, szczególnie jego druga część?
i zrobiłem to nawet 2 razy, nie byłaś niestety skłonna zatrzymać się chwilę i zastanowić. Z pewnością zauważyłabyś wtedy, że wbrew Twemu twierdzeniu, mój przykład nie jest prosty.
Należałoby się bowiem najpierw zastanowić nad właściwością miejscową, podmiotową i przedmiotową, czego nie zrobiłaś, zakładając coś, czego nie napisałem, a przecież firma A może być z USA, pracownik z Polski (i ogólnie z UE), a firma B z Chin. I ta uwaga unieważnia w tym miejscu cały Twój wywód, założyłaś bowiem, niesłusznie, że Twoje założenia są słuszne ;) i dotyczą Polski. Tylko.
Nawet jednak, jeśli dotyczyłyby prawodawstwa polskiego, to zupełnie zbagatelizowałaś fakt, który zresztą potem sama wspomniałaś dalej:
>> Jeżeli ustawa lub umowa o pracę nie stanowią inaczej [...]
A jeśli stanowią?
Podobnie zbagatelizowałaś fakt, że firma A może mieć możność udowodnienia np. swojego współautorstwa utworu swego pracownika (tu trzeba by sobie odpowiedzieć na fundamentalne pytanie, kim jest autor) i to już tylko na gruncie Kodeksu Pracy, którego nowela, odnośnie wplecenia weń praw autorskich, taki chyba miała cel. Zawsze należy zapytać, jakie dobro chroni dany przepis.
Podobnie nie zajęłaś się możliwością udowodnienia przywłaszczenia/ kradzieży/ wyłudzenia praw autorskich firmy A przez pracownika firmy A, co faktycznie byłoby trudne, ale nie niemożliwe do udowodnienia.
Na koniec autorytatywnie stwierdziłaś, że prawa autorskie majątkowe należeć będą do firmy B. Jesteś pewna, że bez umowy tak faktycznie będzie? Następne pytanie, nawet jeśli ta umowa będzie sporządzona, czy będzie ona prawidłowo przenosić prawa?...
I tu poprzestańmy, należą Ci się podziękowania, właśnie dlatego, że dałaś swoimi wywodami przykład, jak nie należy zakładać jedynie słusznej wizji i interpretacji praw w trakcie rozpatrywania konkretnej sprawy, co, akurat, chciałem pokazać.
-
-
Katarzyna C.:
Na jakiej podstawie prawnej, zapytam uprzejmie, to twierdzenie, szczególnie jego druga część?
I ostatnia sprawa: "A tak na marginesie, najlepszy fun, zlecenie dla firmy B, wykonane, na sprzęcie firmy A, w godzinach pracy wykonującego, czyli pracownika firmy A, mającego innego typu obowiązki niźli kreowanie utworów, gdzie firma A nie ma umowy z firmą B, ma ją pracownik firmy A -kto ma prawa autorskie, a kto przez nie pójdzie siedzieć? ;)"
Odpowiedź: Jeśli dobrze zrozumiałam i do obowiązków pracownika w firmie A nie należy to, co robi dla firmy B, to odpowiedź jest prosta – prawa autorskie osobiste należą do pracownika, a majątkowe do firmy B :)
-
-
-
Andrzej Ludwik Alw Włoszczyński:
To nadal nie koniec ;), oświadczenie o przekazaniu praw, nawet na piśmie… przecież wiesz, pola, pola, pola :)…
Czysta relacja jest gdy zawierana jest umowa o dzieło z przekazaniem praw majątkowych.
Gorzej gdy to twierdzenie na gębę "ja wykonałem w tej firmie".
i niepoparte żadnym dowodem :)
A tak na marginesie, najlepszy fun, zlecenie dla firmy B, wykonane, na sprzęcie firmy A, w godzinach pracy wykonującego, czyli pracownika firmy A, mającego innego typu obowiązki niźli kreowanie utworów, gdzie firma A nie ma umowy z firmą B, ma ją pracownik firmy A - kto ma prawa autorskie, a kto przez nie pójdzie siedzieć? ;)
-
udzielił porady, przeklejając, przed ognistym wieczorem:
- 16.03.2012, 19:14
-
-
Generalnie:
1. Więź autora z dziełem jest najwyższym dobrem chronionym przez właściwą ustawę o prawie autorskim.
2. W Polsce obowiązuje swoboda stanowienia umów, także prawno-autorskich, strona (więc i autor) ma więc obowiązek respektować zapisy umowy, na którą przyzwoliła, ale i prawo zawsze taką umowę zmienić lub wypowiedzieć. Uwaga, w miejsce zapisów umownych niedozwolonych prawem szczególnym lub niezgodnych z aktem wyższego rzędu, wchodzą w umowę zapisy tego aktu automatycznie.
3. Prawa autorskie pomiędzy pracownikiem i pracodawcą są przypadkiem szczególnym, rozpatrywanym za pomocą Kodeksu Pracy w oparciu o właściwą ustawę o prawach autorskich.
4. W wypadku kolizji praw, w Polsce, sprawę poddaje się ocenie niezawisłego sądu, który waży, w tym konkretnym przypadku, jakie prawo powinno podlegać ochronie i w jakim stopniu.
Tzw. ciężar dowodu spoczywa na pozywającym, podobnie konieczność wykazania utraconej korzyści (warunek konieczny dla uzyskania ew. odszkodowania).
5. W Polsce każdy idzie do sądu w swojej sprawie, tak też powinien formułować wnioski, np. z tego, co tu napisałem.
Prościej się nie da.
Uwaga: ACTA ma na celu zmienić tę sytuację, na marginesie.
Szczegółowo:Daniel G.:
Jeśli dobrze pamiętasz, to tłumaczone było Ci inaczej ;)
Przerabiałem "niestety" te kwestie z dwoma gigantami i tak to mi zostało wytłumaczone.
Jeśli też dobrze pamiętasz, szczegóły grają istotną rolę w interpretacji, KONKRETNEJ, sprawy.
Co jest w Twoim rozumieniu firmą, bo ja korzystam z interpretacji aparatu skarbowego, ten zaś twierdzi, że podatnik prowadzący działalność na własny rachunek nie jest firmą, sensu stricte, więc?Krzysztof Wysocki:
Nie możesz jeśli jesteś firmą.
1. Pytanie, czy mogę na swojej stronie portfolio umieszczać prace które wykonałem dla ostatniego pracodawcy?
Ciekawe poplątanie materii, jeśli pracodawca, to stosunek pracy, nie ma mowy o umowach cywilno-prawnych, a więc i o firmach, nowych czy starych.Krzysztof Wysocki:
W przypadku jeśli jesteś nową firma to może Ci tego zabronić.
2. Czy pracodawca może tego zabronić?
Niezłe spustoszenie w głowach czyni samozatrudnienie, widzę, ale czego się można spodziewać, ALW ma rację, pracownicy sami na to pozwolili.
P.S. Jeśli DTP, faktycznie mało kreatywne w rozumieniu potocznym, nie może być źródłem utworu w rozumieniu właściwej ustawy, to stwierdzam, że wyobraźnia mi podpowiada taki oto termin: kaligrafia. Co teraz? ;)
-
pracuje nad swoim jutrem:
http://kwejk.pl/obrazek/1019314- 16.03.2012, 09:11
