Wypowiedzi
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Marketing sieciowy - MLM
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Marketing sieciowy - MLM
-
Piotr Kamil W.:
Ok, ustalmy jednak, że bloger (który inkasuje określone wynagrodzenia - tak to trzeba nazwać, W Y N A G R O D Z E N I E, i nie mówię to o drobnych na waciki) mniej lub bardziej świadomie będzie jednak dążył w kierunku zachwalania ręki, która karmi.
Umowa umową, niemniej każdy stara się zadowolić swojego szefa/sponsora/promotora, itp.
To już zależy od samego blogera, jego świadomości i szacunku dla siebie i czytelników. Ja nie stawiałbym tak twardo reguły, że jak firma płaci to ja mam świadomy czy podświadomy przykaz żeby ją chwalić... jak nie ma za co, to nie pochwalę to proste (ale to bardziej kwestia indywidualna i cecha charakteru... i chyba też znajomość czytelników...czy załapią grę). Poza tym Kominek, jak sam mówi, jako takiego wynagrodzenia nie dostaje... raczej (chociaż to jest tajemnica) dostaje coś w rodzaju kieszonkowego na "radosne wydanie" podczas wycieczki. Wspominał, że z wycieczki pewnie wróci bez kasy, bo wszystko wyda.
Z tym product placementem podczas wywiadu to robiliśmy sobie jaja... nikt nas do tego nie zmuszał...to raczej reakcja na powszechne rozumienie, że jak bloger "kupiony" to musi właśnie takie rzeczy robić... oczywiście mieliśmy za plecami ekipę z BK i agencji, ale nie czuliśmy jakiegoś przykazu jak trzymać kubki czy jak mocno oblizywać się po whooperze :-),wszystko na luzie, naturalnie i przede wszystkim na naszych zasadach.
-
A teraz takie pytanie dla ludzi z tej braży - dlaczego sponsor - w tym przypadku Amrest i Samsung nie nalegają, żeby Kominek podczas wyjazdu jadał w BK czy mówił jaki to Samsung jest fajny? Ma pełną swobodę. O co chodzi?Kuba Ł. edytował(a) ten post dnia 16.09.10 o godzinie 13:33
Bo na tym polega profesjonalna komunikacja i ustalenie zasad z blogerem. Naprawdę nie wyobrażam sobie kampanii czy umowy ze sponsorem, że jako bloger mam mówić jaki to mój sponsor jest fajny - taki warunek w umowie to samobójstwo dla blogera i jego wiarygodności - więc dla mnie taki zapis jest jak najbardziej naturalny, a wręcz konieczny do powodzenia i uwiarygodniania kampanii.
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Marketing sieciowy - MLM
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Marketing sieciowy - MLM
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy AdTaily
-
-
Maciej Tesławski:
Dlatego pisałem, że jesteśmy w mniejszości (liczebnej)...
A słowo sponsoring brzydko mi się kojarzy, nadal ;)
Ja jednak będę bronił sponsoringu i to co pojawiało się w wielu wcześniejszych wypowiedziach - zależy do od blogera (i również zamiarów sponsorujacej firmy)...
Wyobrażam sobie świetnego fotografa robiącego zdjęcia i prowadzącego bloga oraz firmę, producenta sprzętu foto, który zasponsoruje mu sprzęt (i tak często w podpisach zdjęć czy w komentarzach pojawia się dyskusja "jakim sprzętem robiłeś"). Nie widzę tutaj zagrożeń dla wiarygodności blogera. Również na takich blogu chętnie przeczytałbym o doświadczeniach blogera z zasponsorowanym sprzętem...
Podobnie grafik-bloger, któremu firma jest w stanie zasponsorować monitor czy np. tablet. Czy recenzja może się pojawić? Czemu nie. Czy będzie obiektywna? Czy odważy się skrytykować? Pewnie szybko od czytelników dostałby po tyłku, gdyby bloger wysmażył chwalący post... również krytyczna opinia na blogach to ważna wskazówka dla producenta.
Ja zresztą o wiele bardziej chętnie czytam opinie dotyczące sprzętu właśnie na blogach znanych mi blogerów niż w dużych "niezależnych" serwisach.
Tutaj recenzja sprzętu który bloger kupił za własne pieniądze:
http://tomasz.topa.pl/asus-eeepc-1000he-moj-nowy-supee...
a tutaj recenzja telefonu który dostał do testów:
http://tomasz.topa.pl/testuje-telefon-nokia-e75.html
http://tomasz.topa.pl/po-trzech-tygodniach-testow-tele...
Która z tych recenzji jest mniej wiarygodna?
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Social lending
-
marek mareksy szewczyk:
>> Mamy to samo zdanie, tylko ja mam je nieco zmodyfikowane w
stosunku do MF, bo znam chłopaka i wydaje mi się, że się zagubił w próbie utrzymania szczerości wypowiedzi. Już.
Mareksy, przepraszam, ale nie traktuj mnie w ten sposób, rozumiem, że masz swoje zdanie oo sponsoringu, ok. ale "znam chłopaka" i "zagubił się"? Nie wiem po czym wnosisz, że mnie znasz? Po kilku rozmowach, które odbyliśmy na gg? Chyba słabo mnie znasz, skoro nie wiesz jakie mam podejście do prowadzenia swojego bloga i być może w wielu sprawach się pogubiłem, ale w przypadku prowadzenie bloga mam od dawna jasne i klarowne zasady. (na marginesie, jesteś jedynym człowiekiem którego znam, który mówi do mnie Baron(?), nie wiem dlaczego).
Myślę, że w dyskusji, zapędziliśmy się trochę w kozi róg... ja kwestie sponsoringu traktuje przez pryzmat i doświadczenia swojego bloga (również przez propozycje które odrzucałem) oraz obserwacje i dyskusje z innymi blogerami. Państwo, którzy mają odmienne zdanie - pewnie mają inne doświadczenia i obserwacje - rozumiem, sam też obserwuję różne mniej lub bardziej niepokojące zjawiska (tutaj dużo zależy od samego blogera).
Przejrzałem trochę swoich ostatnich wpisów, ciężko mi doszukać się w nich jakichś elementów "niewiarygodnych" czy "pod sponsora" albo "lepiej nie pisać".
Kwestia "nie pisania" o sponsorze czy "strach o odcięcie źródła zasilania" w moim przypadku nie istniała ponieważ sponsoring polegał na jednorazowej wypłacie, więc po wszystkim nie miałem się czego obawiać... Czy pozostałem niezależny... rozumiem, że to opinie subiektywna czytelników, ja wiem, że niezależność to najcenniejsze rzecz dla blogera, więc doskonale wiem ile dla mnie znaczy.
Przyznam, że ciężko mi prowadzić dyskusje na GL bo sam wpadam w "wyłapywanie" słówek w wypowiedziach pozostałych. Przeciwnicy sponsoringu mają swoje zdanie, ja widzę sporo zagrożeń dla blogera, ale również mam swoje zdanie i raczej trudno będzie mnie przekonać że się gdzieś zagubiłem czy straciłem wiarygodność. Maile i kontakty z czytelnikami utwierdzają mnie że jestem wiarygodny (no chyba chyba że wrzucimy ich do jakiejś bandy klakierów). Na tegorocznym PR Forum (w listopadzie) prawdopodobnie będę miał możliwość poruszenie tematów związanych z marką i blogami i o ile organizatorzy się zgodzą to chętnie poruszę ten temat w dyskusji na żywo.
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Social lending
-
marek mareksy szewczyk:
o nieznana mi sprawę coś mogą sugerować, jeśli cokolwiek... chyba źle znosisz tę nagonkę.
Moja rada, odpuść - są tu tacy, którzy Cię atakują - walcz z nimi - to nie ja :(
Spoko, faktycznie nie zrozumiałem, że cytujesz kogoś innego, wcześniej coś pisałeś o nieprawidłowościach przy losowaniu i myślałem, że drążysz jakiś dziwny temat..
spoko, przepraszam,
Nie odbieram tego jako „nagonkę” zwłaszcza, że naprawdę wobec wielu wątpliwości dotyczących blogosfery jestem w stanie przyjąć sporo na klatę i wybronić się na przykładzie własnego bloga. Od dawna robię na mediafunie to co lubię i poważnie traktuje swojego bloga, nie jako wydmuszkę do trzepania kasy. To czy tracę wiarygodnośc, czytelników, markę itp - to oceniają czytelnicy i ja, widać to w google czy na statystykach. Zirytowałem się lekko, bo wydaję mi się, że cofnęliśmy się w dyskusji o blogach o jakieś dwa lata...
peace...
-
marek mareksy szewczyk:
Maciej Budzich:
Zbieg imion Maćku, dlatego pisałem MF o Tobie, bo nie wiem, czy mogę tu ujawniać nicka, a Maciek o kol. Tesławskim, też Maćku - to był tekst do niego i jak widzisz, on świetnie zrozumiał.
marek mareksy szewczyk:
Przepraszam, ale nie rozumiem? Chodzi ci o to, że Paweł Tkaczyk podlinkował pomysł na sponsoring mediacara? Czy, że się jakoś umówiliśmy? A w którym miejscu ten pomysł jest beznadziejny? Ile przegrywa tutaj czytelnik, bloger i sponsor?
Maciek, masz rację, nie obsmarujemy kumpli, swoich firm i firm kolegów :) ;), uderz się w piersi, bronisz beznadziejnego pomysłu i spamowania nim forum przez Pawła, ale nie mówisz, że ma to jakiś związek z Tobą ;)... po prostu wszyscy jesteśmy subiektywni, prawda? ;)
Ty lepiej zapomnij, nim zacznę drążyć temat ;)
Ujawniać nicka? o czy ty piszesz? A mój nick jest jakiś tajny?
A z tym drążeniem to już chyba przesadziłeś, sugerując że mam coś na sumieniu...
-
Wrócę jeszcze do tego:
Joanna Koterska:
Nie spotkałem się z takim zarzutami, być może wynika to z tego, że zawsze gram fair wobec czytelników i siebie (po to założyłem bloga), nie mam ciśnienia fianansowego, i ci którzy znają mnie dłużej, wiedzą, że nie ma żadnej ściemy.
Zdziwiłabym się gdyby sponsorowany napisał/powiedział inaczej.
Jacek już jakiś czas nie pracuje w Agito, mógł napisać co chce...
-
marek mareksy szewczyk:
Przepraszam, ale nie rozumiem? Chodzi ci o to, że Paweł Tkaczyk podlinkował pomysł na sponsoring mediacara? Czy, że się jakoś umówiliśmy? A w którym miejscu ten pomysł jest beznadziejny? Ile przegrywa tutaj czytelnik, bloger i sponsor?
Maciek, masz rację, nie obsmarujemy kumpli, swoich firm i firm kolegów :) ;), uderz się w piersi, bronisz beznadziejnego pomysłu i spamowania nim forum przez Pawła, ale nie mówisz, że ma to jakiś związek z Tobą ;)... po prostu wszyscy jesteśmy subiektywni, prawda? ;)
-
Bartłomiej Juszczyk:
To ciekawe temat, który Pan poruszył (o ruchu i słupkach), mam właśnie taki w brudnopisie... pt. "Najmniej ulubione pytanie"... bo "jaki masz ruch?" czy "nie masz uu?" pytają najczęściej marketerzy, nie blogerzy, i właśnie naskrobałem trochę swoich przemyśleń na ten temat, dlaczego takie pytanie jest bez sensu. Postaram się jutro opublikować... na blogu niestety...
niby-poważne rozprawy. Media te, niegdyż będące blogami, sprzedają powierzchnie reklamowe, tworzą własne telewizje (!), a nawet społeczności, które mają autora uwielbiać, a przynajmniej wracać by nakręcac oglądalność - już nie w celu wymiany opinii, ale raczej by pochwalić się potem przed kolejnym reklamodawcą wynikami i "słupkami" (co znowu powiela tezę o ich medialności).
2. Dlaczegóż sądzę powyższe? Otóż jakiś czas temu moja baza blogerów, których czytam uległa zniszczeniu - tak, takim lamerem, że udało mi się ją "zepsuć". Tworząc nową pociągnąłem ścieżką wydeptaną blogrollami i... ale, ale... jakimi blogrollami. Wszak niegdyś każdy bloger na potęgę linkował "znajomych" i nieznajomych, kogo czyta, a gdzie szuka inspiracji, gdzie bywa i kto jest warty czytania. Otóż rozpoczynając przegląd owych blogów i "blogów" zauważyłem niesamowitą wprost prawidłowość - otóż nasi blogowi celebryci, sprzedajacy reklamy tu i tam nagle pousuwali blogorolle, albo też ograniczyli je do kilku przyjaznych ich już-nie-blogów-a-mediów, względnie linkują wzajemnie siebie w tak zwanym TWA (do wyjaśnienia kiedyś tam). No bo wiadomo - ruchu NIE WOLNO tracić.
-
Joanna Koterska:
A mnie interesuje zdanie tych, którzy już nie są czytelnikami. A zwłaszcza odpowiedź na pytanie dlaczego.
Też chętnie jej poznam, naprawdę...
moje odczucie o dyskusje z czytelnikami, ale jeśli ma pani jakieś wyniki badań, to chętnie się zapoznam (btw: właśnie robię ankietę czytelnictwa na blogu, wyniki są zaskakujące... chociaż nie wiem czy wiarygodne, bo przecież bloger sprzedajny a ankieta za nagrodę...)
"moje odczucie" to podobno jeden z większych błędów marketerów!
jako bloger nie robię badań związanych z marką mojego bloga, ani nie zlecam tego specjalistom, więc pozostają mi tylko obserwacje na własnym organizmie (które nie są obiektywne, to prawda) lub prywatne komentarze i maile od czytelników. Wyniki ankiety zresztą wkrótce opublikuję...
Pani Joanno, ale tak podsumowując... mam wrażenie, że podobne rozmowy toczyły się u nas dwa, trzy lata temu... że próbujemy wyważać otwarte drzwi. To że są nieprzekonani do blogosfery, ja se rozumiem, to że niedawno na dużej i drogiej konferencji dla marketerów 4 osoby słyszały o Twitterze też rozumiem...
Blogosfera coraz bardziej się profesjonalizuje, rozwija się i ma coraz większy wpływ, to fakt...
Ja robię swoje, nie ma poczucie żadnego sprzedawania czy tak jak powiedział pan Maciej "sponsorowizmem"... blog coraz bardziej się rozwija i coraz bardziej czuję się wolny robiąc na blogu dokładnie to na co mam ochotę, nikt niczego, żaden sponsor czy reklamodawca mi nie dyktuje. Rozumiem, że ma pani inne zdanie, ale wydaje mi się, że wynika to z mniejszego niż moje zgłębienia tematu... z to co się dzieje z blogosferze obserwuję od ładnych paru lat i jednak widzę przewagę plusów dodatnich niż ujemnych...
-
Joanna Koterska:
Mocno ogólna wypowiedź, ale ponieważ stwierdza Pani, że to "bez sensu" to dodam, że wiarygodność blogera na pierwszym miejscu, ZAWSZE - czy w moim przypadku sponsoring bloga ją zmniejszył?
Tak zmniejszył i nie blogerowi o tym się wypowiadać.
A właśnie, że mi się w tym wypowiadać, bo mam kontakt z wieloma czytelnikami mojego bloga i wiem jak podchodzą do tego co robię...
zresztą śledzę różne poczynania firm w blogosferze i polecam porozmawiać z tymi którzy rozpoczęli swoją przygodę z blogami w praktyce (blog.sensors.pl może) - myślę, że mogą sporo powiedzieć o swoich obawach przed i efektach po założeniu bloga...
Nie spotkałem się z takim zarzutami, być może wynika to z tego, że zawsze gram fair wobec czytelników i siebie (po to założyłem bloga), nie mam ciśnienia fianansowego, i ci którzy znają mnie dłużej, wiedzą, że nie ma żadnej ściemy.
Zdziwiłabym się gdyby sponsorowany napisał/powiedział inaczej.
Chociaż często problemy powstają, nie tylko przy sponsoringu ale przy zakupie reklam np. mam OS3 kupiło u mnie banner informujący o nowej stronie. Jednocześnie temat nowej strony OS3 był dla mnie interesujący jako blogera...no i co wtedy pisać czy nie pisać? Napiszę, to pojawią się zarzuty że kupili blogera...ale przecież temat fajny... to może odpuścić reklamę? Ale dlaczego, skoro nieźle płacą...Ostatecznie nie napisałem o tym... nikt nie płakał
cyt. "skoro nieźle płacą":D
Poza tym czy nie umie Pan odróżnić reklamy od sponsoringu?!
Mam dobre relacje z kilkoma agencjami reklamowymi, np. z Artegence robiliśmy wspólnie konferrncje (TUBY)... czy wtedy wywiad z szefem tej agencji Arurem Gortychem to wynik „przekupienia blogera” czy po prostu dobrych kontaktów firma-bloger? O wiele łatwiej jest mi zrobić materiał o firmie i marce, gdzie mogę bez problemu zadzwonić i zdobyć informację... i chyba tylko miłośnicy teorii spiskowych mają tylko wątpliwości.
A to same konkrety. Napisał Pan o reklamodawcy uwiarygadniając go i biorąc jeszcze za to kasę. Dobra wiarygodność.
A to ja napisałem dokładnie coś odwrotnego przecież... Od O33 kupiło ode mnie reklamę ale o nich nie napisałem, ad Artegence nigdy nie brałem żadnej kasy, ale o nich napisałem.
Jak w takim razie ocenia pani wiarygodność serwisów branżowych takich jak newlsetter briefu czy mediarun? Czy reklama w magazynie brief firmy X oraz sylwetka osobowości z firmy X nie stawia pod znakiem zapytania wiarygodność czy nie?
moje odczucie o dyskusje z czytelnikami, ale jeśli ma pani jakieś wyniki badań, to chętnie się zapoznam (btw: właśnie robię ankietę czytelnictwa na blogu, wyniki są zaskakujące... chociaż nie wiem czy wiarygodne, bo przecież bloger sprzedajny a ankieta za nagrodę...)Oczywiście wiarygodność zależy tutaj w dużej mierze od samego blogera i tego jak on traktuje tutaj swój blog... ale wracając do Pani stwierdzenie, po tym czasie, dzięki sponsoringowi Agito może stwierdzić, że mój blog jest jeszcze bardziej wiarygodny niż przed tą akcją...
A to jest chyba Pana odczucie, a nie wynik jakiegoś badania?
-
Maciej T.:
No to gratuluję Panu blogerowi języka i "obiektywizmu"...
Właśnie taka postawa upewnia mnie w przekonaniu, że blogi powinny rządzić się takimi zasadami jak inne media.
Na tym właśnie polega różnica między blogami a innymi mediami... że nie są obiektywne, tylko subiektywnymi (dziwne są dla mnie komentarze, wymagające od blogera obiektywnego spojrzenia - przecież to wszystko zależy od samego autora, jaką politykę przyjmę).
Język... a co za ostro? Czy niezbyt kulturalnie? To czasem plusy i minusy rozmów na blogu...
a stwierdzenie, że powinny się rządzić takimi zasadami jak media pominę milczeniem... jakbym chciał być taki jak inne media to bym sobie gazetę założył...
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- Następna »