Wypowiedzi
-
@ Dominik : Mamy klientów, którzy płacą nam za wsparcie tej przeglądarki, ponieważ w ich grupie docelowej nadal ma ona duży udział. Nazywanie ich wszystkich frajerami jest bardzo krzywdzące, ponieważ z mojego doświadczenia to ludzie, którzy nie mają wpływu na to, z jakiego oprogramowania korzystają (pracownicy dużych korporacji) lub po prostu nie wiedzą lepiej. Nadal jednak chcą kupować produkty przez Internet, korzystać z danych stron. A chodzi chyba ostatecznie o to, żeby im coś sprzedać, a nie żeby zmusić do innego programu komputerowego.
Jeśli jest zapotrzebowanie i jest to uwzględnione w naszej cenie to czy mamy się obrażać i nie robić takich projektów? Pracowałoby się fantastycznie robiąc tylko dla webkita, ale jest to zupełnie nierealistyczne podejście.
Dla jasności - jestem wspólnikiem Michała
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Webdesign
-
Ja korzystałem z Bloglines tak z rok temu. Od tamtej pory wprowadzono prawdopodobnie masę zmian, więc moje uwagi będą zapewne mało aktualne. Główną wadą z tego co pamiętam było oznaczanie wszystkich postów jako przeczytane zaraz po otwarciu strony czytnika albo po odświeżeniu strony. W efekcie trzeba było wszystko czytać na raz. Poza tym sam design był mało czytelny - ja nie czytam większości newsów, bo średnio dziennie mam około 100 nowych. Dlatego nagłówki muszą być czytelne i nie zlewać się z resztą wiadomości, tak jak było to w przypadku Bloglines.
Z ciekawości zajrzałem tam przed chwilą. Przez przypadek oznaczyłem wszystko jako przeczytane i nie umiem znaleźć opcji wyświetlenia ostatnich wiadomości już przeczytanych. Chyba Bloglines jest nadal nie dla mnie...
-
Moja droga przez czytniki online jest długa i kręta
Bloglines > Google Reader > Rojo > Newsgator > Google Reader po zmianie
Każdy z tych systemów ma coś niepowtarzalnego, każdy ma swoje wady. Na końcu i tak dla mnie liczy się szybkość działania i póki co Google Reader (zwłaszcza z bezpośrednim dodawaniem feedów w FF2.0) jest jak dla mnie bezkonkurencyjny w tej kwestii.
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Webdesign
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Webdesign
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Business IT
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Webdesign
-
Swego czasu czytałem w którymś z tygodników artykuł na temat Grona i jego początków. Z tego co pamiętam to pierwotną ideą tego serwisu było utworzenie społeczności innej od for internetowych, co wyeliminowałoby wszystkie problemy związane w dużej mierze z przypadkowością i anonimowością użytkowników.
Z czasem rozrosło im się to niezmiernie, czego chyba sami się nie spodziewali. Z pewnością przekroczyło to przewidywania programistów i możliwości serwera, bo ostatnio jak sprawdzałem grono wlekło się niemiłosiernie.
-
http://vue.com/servlet/vue.web2.core.Dispatcher?webCon... Wyszukiwarka ośrodków certyfikujących dla Zend
Niestety - nie da się podać linka do Polski bezpośrednio. Wybierz Area of Study: "IT Certification" i potem Zend Technologies z listy.
Krzysztof Danek edytował(a) ten post dnia 29.09.06 o godzinie 17:23
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Webdesign
-
Moim zdaniem termin Web 2.0 miał pierwotnie całkiem inne, bardzo pozytywne znaczenie. Chodziło głównie o otwartość informacji, możliwość agregowania danych z różnych serwisów, tworzenia różnorakich hybryd, takich jak np Chicago Crime (http://www.chicagocrime.org/), przeniesienie kontroli nad treścią z jej twórcy na użytkownika.
Pionierami w tworzeniu takich serwisów byli ludzie otwarci na nowe rozwiązania, rozumiejący, że aktywny udział użytkowników da zdecydownia lepsze efekty. Nieszczęśliwie (?) zbiegło się to jednocześnie z wyciągnięciem na światło dzienne XMLHttpRequest.
Ten zbieg okoliczności spowodował, że Web2.0 i AJAX są dla niektórych synonimem.
Kolejnym nieszczęściem określenia Web2.0 jest elegancja, której nie można mu odmówić... Marketingowcy mogli zatopić w nim zęby i przylepiać do wszystkiego co im w oczy wpadło. W efekcie w krótkim czasie Web2.0 straciło całkowicie swoje pierwotne znaczenie i teraz nie ma już jakiegokolwiek.
Podsumowując: AJAX rzeczywiście to nie to samo co Web2.0, ale róznicy nie wytłumaczysz laikowi.
A w ogóle to czytając takie serwisy jak TechCrunch (http://www.techcrunch.com/) i widząc ile pieniędzy (miliony dolarów!) jest ładowanych w "Web2.0" można dojść do wniosku, iż coraz bliżej nam do Bubble2.0 ( http://avc.blogs.com/a_vc/2005/03/bubble_20.html ), i już niedługo AJAX będzie tak samo znienawidzony jak DHTML kiedyś:>
Krzysztof Danek edytował(a) ten post dnia 31.08.06 o godzinie 16:33
-
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Webdesign
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Webdesign
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Webdesign
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Webdesign
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Webdesign
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Webdesign
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Webdesign
- 1
- 2
- Następna »