Advertisement

Wypowiedzi

  • Krzysztof J Kwiatkowski
    Wpis na grupie Sztuka przetrwania w temacie Wola przetrwania
    22.05.2012, 08:43

    Stara anegdota:

    Amsterdam zawsze słynął ze szlifierzy diamentów. Do najsławniejszego z nich przybył podróżnik z nieoszlifowanym, ogromnym diamentem i spytał szlifierza, czy podda go obróbce. Ten nie mrugnąwszy nawet okiem zawołał z zaplecza swego ucznia, kazał mu oszlifować diament i podał nazwę wzoru. Uczeń zniknął za kotarą.

    Podróżny zawołał: "Jak to, tylu szlifierzy odmówiło mi szlifu, gdyż uznali, że ten ogromny diament ma tak ogromną wartość, że aż bali się go dotknąć. A ty dajesz go zwykłemu uczniowi?!"

    Szlifierz odparł: "Ja nawet nie śmiałbym pomyśleć o szlifowaniu tego diamentu. Bałbym się, że drgnie mi ręka i diament rozsypie się na proszek. Na szczęście mój uczeń nie zdaje sobie z tego sprawy..."
    --------------------------------------------------------------------

    Czasem szalona odwaga zależy od wielu czynników, a przetrwanie... też.



    Zgłoś | Cytuj

  • Krzysztof J Kwiatkowski
    Wpis na grupie Sztuka przetrwania w temacie poszukują instruktora
    21.05.2012, 13:36

    Ja już im podałem namiary na Ciebie chyba...



    Zgłoś | Cytuj

  • Krzysztof J Kwiatkowski
    Wpis na grupie Sztuka przetrwania w temacie Ciekawe artykuły
    21.05.2012, 11:30

    Doroszku... piękna robota!



    Zgłoś | Cytuj

  • Krzysztof J Kwiatkowski
    Wpis na grupie Sztuka przetrwania w temacie Ciekawe artykuły
    15.05.2012, 09:47

    A tymczasem... procedury ważniejsze od czegokolwiek...
    http://www.alert24.pl/alert24/1,84880,11628613,USA__Cz...



    Zgłoś | Cytuj

  • Krzysztof J Kwiatkowski
    Wpis na grupie Sztuka przetrwania w temacie Przytulny Kącik w Survivalu
    2.05.2012, 00:16

    Wielu rzeczy Amerykanie muszą się uczyć - czasem nawet na starość...



    Zgłoś | Cytuj

  • Krzysztof J Kwiatkowski
    Wpis na grupie Sztuka przetrwania w temacie Nie wszystkim dane jest przetrwać...
    26.04.2012, 08:30

    ... nieco ciągu dalszego
    Swoją drogą można zobaczyć wciąż takie same ciągi zdarzeń - jak w kontredansie. Ileż to było filmów o podobnym wydźwięku. Najczęściej były to filmy zbliżone do Hollywood, więc wszystko kończyło się dobrze...

    A biały, dobry człowiek tkwiący w swoim blokowisku potrafi się nawet wzruszyć i szybko zapomnieć. Nie szydzę. Zapewne jesteśmy tak stworzeni...



    Zgłoś | Cytuj

  • Krzysztof J Kwiatkowski
  • Krzysztof J Kwiatkowski
    Wpis na grupie Sztuka przetrwania w temacie Rośliny jadalne a rośliny trujące w Polsce...
    24.04.2012, 13:40

    Marek Bronisław H.:

    Tu jest artykuł rozprawiający się z mitami na temat grzybów...
    http://www.sprawynauki.waw.pl/?section=article&art_id=203
    No i tu Ci dziękuję jak nie wiem co!
    Żyłem przytulony słodko do paru mitów i było mi z tym dobrze...
    Artykuł świetny i przemawia do mnie - dlaczego tak późno?



    Zgłoś | Cytuj

  • Krzysztof J Kwiatkowski
    Wpis na grupie Sztuka przetrwania w temacie Przytulny Kącik w Survivalu
    24.04.2012, 09:03

    Jacku. Bardzo Ci współczuję...

    Pierwszy okres będzie dla Ciebie testem życia w dżungli (a może: dżungli życia). Potem, kiedy już przestaniesz zrywać się ze snu w nocy (a może: w dzień), zaczniesz na nowo poznawać świat i zrozumiesz, jak bardzo myliłeś się co do niego. Możliwe, że czasami będziesz szlochał w nocy cierpiąc, że nie ma w pobliżu żadnego survivalowca, który by choć na chwilę wyciągnął Cię z opresji. Ale będziemy z Tobą... duchowo.

    Znając Ciebie wiem, że obudzi się w Tobie MacGyver i dopilnujesz, aby skończyły się testy i zaczęło się twórcze survivalowanie. I czekam na ten moment, kiedy pokażesz wszystkim najnowszy, funkcjonujący model survivalczyni. A my z zapartym tchem będziemy patrzeć, jak małe łapki wystrzeliwują iskrę na rozpałkę. I będziemy wiedzieć, że znów Niebo zeszło na Ziemię!



    Zgłoś | Cytuj

  • Krzysztof J Kwiatkowski
    Wpis na grupie Sztuka przetrwania w temacie Przytulny Kącik w Survivalu
    23.04.2012, 23:46

    Chodzi mi o te odłamy w ramach różnych odłamów, które twierdzą wszem i wobec, że są tymi właściwymi. Które uznają mosiejszość za najmojsiejszą...



    Zgłoś | Cytuj

  • Krzysztof J Kwiatkowski
    Wpis na grupie Sztuka przetrwania w temacie Przytulny Kącik w Survivalu
    23.04.2012, 14:15

    Ależ się ucieszyłem, że namieszałem (i dzięki WAM WSZYSTKIM!!!)

    Tak na prawdę, to użyłem tych harcerzyków z lekkim przekąsem, ale wcielając się w tym momencie w potoczny pogląd chłopaków-żołnierzyków. Zawsze mam jakoś wrażenie, że moją postawę życiową powinno się oceniać z całości (nawet fragmentu całości, czym jest chociażby moja książka), a nie z mego pierdnięcia czy jednego słowa w zdaniu. Właśnie takie coś mnie zabolało.

    Miałem zamiar - pisząc odpowiedź, aby Autorka zauważyła istnienie różnorodności skojarzeń oraz to, że nie mogę odpowiadać za jej skojarzenia...

    "A co się panu z tym kojarzy?" - spytał terapeuta.
    "Kobieta" - odparł pacjent.
    Terapeuta pokazał następny obrazek - "A z tym?"
    "Kobieta"
    "A z tym?"
    "Kobieta"
    "A z tym?"
    "Kobieta"
    "Pan ma obsesję na punkcie kobiet" - powiedział terapeuta - "Stół, kamień, zegarek, pies... wszystko kojarzy się panu z kobietą."
    "Ja mam obsesję?! Ja?! A kto mi to wszystko pokazywał...?!!!"


    A na mojej stronie jest pełno przysłanych krytycznych uwag czytelników, którym przyznaję rację i się tłumaczę... W mailach też tego trochę było.



    Zgłoś | Cytuj

  • Krzysztof J Kwiatkowski
    Wpis na grupie Sztuka przetrwania w temacie Przytulny Kącik w Survivalu
    22.04.2012, 15:07

    Marku... spokojnie. Pozostaw formalizmy. Nie szukaj drugiego dna i trzeciego znaczenia. Wypisałem się z harcerstwa mając gdzieś koło 10 lat. Udaj się w tamte czasy i wytłumacz mi. Wtedy zrobiłem właśnie tak, teraz nie mam niepotrzebnych skojarzeń. Poza tym... ale chyba tego nie zauważyłeś... moja odpowiedź jest przekorna. A sam masz z tym problemy - skarżyłeś się kiedyś - że zagadujesz na luzie a tu ludzie Ci odpowiadają zupełnie serio i ciach Cię po oczach. Sam tak miewam i sam czasem to robię, ale nie da się inaczej - język jest zbyt wieloznaczny.

    Jeżeli bronię jakichś pozycji to dlatego, że w mojej pracy zawodowej napatrzyłem się co oznacza walka o nie.

    A przy okazji - dewastowanie roślin ma znacznie większy rozmiar niż ścięcie gałązek na szałas przez świadomego harcerza czy survivalowca, co bywa tak piętnowane.



    Zgłoś | Cytuj

  • Krzysztof J Kwiatkowski
    Wpis na grupie Sztuka przetrwania w temacie Przytulny Kącik w Survivalu
    22.04.2012, 10:24

    Odpowiedziałem...

    Szanowna Pani,

    przeczytałem ten post trzykrotnie i cały czas zastanawiałem się jaka była pierwotna potrzeba wysłania go. Ponieważ sztuka przetrwania, w tej odmianie, która wymaga myślowej wrażliwości i precyzyjnych analiz, musi strzec się pochopności w wyciąganiu wniosków - przeczytałem całość jeszcze kilkakrotnie.

    Oto mój wniosek. Cytowany tekst: "Niewątpliwie cywilom kojarzy się z harcerzykami, którzy umieją rozpalić ognisko od jednej zapałki i nie zbłądzą w lesie" jest jedyną przyczyną. Samym sednem tej przyczyny jest słowo "harcerzyki". Uznałem zatem, że nie było żadnego innego powodu napisania do mnie listu. Poczułem się rozczarowany.

    Moje rozczarowanie nawet nie wiąże się z tym, że gdzieś w tekście pojawiła się myśl powątpiewania w to, że harcerska brać może mieć ze mną coś wspólnego, a jeżeli już, to zapewne nie TA. Nie poczułem się nawet rozczarowany, czy specjalnie poruszony, charakterystycznym zwrotem "byłabym rada, gdyby w przyszłości pamiętał Pan o...", który nie tyle "kojarzy się", co jest pouczaniem i kiwaniem nade mną palcem.

    Rozczarowanie bierze się z tego, że jedynym powodem było zjawisko - nazwane zresztą w tekście postu - polegające na tym, że jest skojarzeniem. Mam w miarę sprawny intelekt, zwłaszcza jego funkcję, która zwie się "twórczością" i w związku z tym mam nieustannie ogromną ilość skojarzeń. Owszem, słowo "harcerzyk" jest w stanie skojarzyć mi się z czymś nieprzyjemnym, ale wpierw musiałbym wprowadzić swój umysł w sfery nieprzyjemności. Gdybym słowo wypowiadał, z pewnością towarzyszył by mu ton pogardy, drwiny bądź lekceważenia. Słowo znalazłoby się w całym splocie słów prowadzących do poparcia mej tezy, a więc w pejoratywnym anturażu.

    Kiedy nagle, jakaś kobieta, pisze do mnie maila, w którym nie znajduje uznania fakt, że w mowie polskiej istnieje zdrobnienie "chłopczyk", "harcerzyk", "dzieciaczek", "piesek", "kotek"... i że zdrobnienie statystycznie pojawia się w zdaniu wypowiadającym prostą myśl częściej, niż myśl "skojarzoną"... kiedy słowu ewidentnie nie towarzyszy otoczenie słów odnoszących się do niepejoratywnych skojarzeń... kiedy w dalszym tekście nie ujawniają się ukryte dotąd intencje autora - to mogę być mocno zawiedziony tak mizerną przyczyną napisania maila do mnie.

    Chociaż w powyższym tekście użyłem słowa "kobieta", to na pewno nie nawiązuję tym do sposobu wypowiadania go jeszcze przez moją babcię, gdy gość rozrzuciwszy na podłodze zawartość talerzyka zerwał się do sprzątania: "Ależ proszę to zostawić, zaraz przyjdzie kobieta i się tym zajmie". Mam szacunek do tych słów i tego znaczenia. Ale chyba kojarzę inaczej. I doskonale wiem, że umieszczone na końcu listu słowa mówiące o szacunku nie koniecznie muszą się kojarzyć prawidłowo.

    PS. Moja matka była w Szarych Szeregach. Od przedszkola miałem z harcerstwem skojarzenia jednoznaczne. Opuściłem wszakże jego szeregi, bo matka wpajała mi także myśl, ze harcerz nie pije i nie pali, a niestety - znalazłem tam co innego. Nie wpłynęło to jednak na moje skojarzenia.Krzysztof J Kwiatkowski edytował(a) ten post dnia 22.04.12 o godzinie 10:28



    Zgłoś | Cytuj

  • Krzysztof J Kwiatkowski
    Wpis na grupie Sztuka przetrwania w temacie Przytulny Kącik w Survivalu
    22.04.2012, 10:22

    Takie sobie, nagłe skojarzenia...

    Dostałem maila:

    Szanowny Panie,

    natknęłam się w internecie na fragment pańskiej książki podejmującej temat sztuki przetrwania w ciężkich warunkach. Fragment zaciekawił, sprawił że w pewien sposób coraz bardziej rozgorzała w człowieku idea wrócenia na szlak po kilkunastu miesiącach przerwy - jednakże, uderzyło jedno sformułowanie. Pozwolę sobie zacytować:

    "Niewątpliwie cywilom kojarzy się z harcerzykami, którzy umieją rozpalić ognisko od jednej zapałki i nie zbłądzą w lesie."

    Użycie wyrazu "harcerzyki" jest nieprzyjemne - gdyż to słowo ma wydźwięk pejoratywny. Uderza i obraża brać harcerską (której sama jestem kilkuletnim członkiem, i w której przyszło mi pełnić funkcję instruktora), co może automatycznie odrzucać członka organizacji jako potencjalnego czytelnika. Owszem, internet twierdzi, iż jest Pan znany przez harcerską brać - nie wiem, czy przez pełnioną pod sztandarem ZHP służbę, czy przez zainteresowania, które są pokrewne z tymi, które każdy skaut w jakiś sposób zgłębiać powinien. Jeśli jest to kwestia zbieżności pasji - to przykre, że o harcerzach pisze Pan tak pogardliwie (może nie miał Pan tego na celu - ale niestety, tak wyszło), a jeśli jest Pan działaczem - to jeszcze gorzej, gdyż źle się Pan wyraził o ludziach w pewien sposób pokrewnych sobie.

    Byłabym rada, gdyby w przyszłości pamiętał Pan o takich, na pozór, drobnostkach. Myślę, że to jest oznaką szacunku i pamięci o różnych impresyjnych końcówkach wyrazów.

    Z wyrazami szacunku/Czuwaj!



    Zgłoś | Cytuj

  • Krzysztof J Kwiatkowski
    Wpis na grupie Sztuka przetrwania w temacie Survival a... adrenalina
    20.04.2012, 00:31

    Dariusz Lermer:
    Ależ Jacku- pozwolę się nie zgodzić z tobą. Wszak taka ,, adrenalina" jaki jej ,, właściciel". Pozwolę sobie przytoczyć : wracałem kiedyś z długiej trasy ze ,, starym" AT-ciakiem, nagle przed nami na bok zjechała ciężarówka i przy +- 100 na godz naszym oczom ukazał się .... stojący na środku , nie oświetlony samochód ... 30 m przed nami !! Kolega odbił / złapał pobocze/ , skorygował i ... jechał dalej. Powieka mu nie drgnęła. Wziął spokojnie stację do reki i powiedział XX.... masz przeszkodę na środku drogi./ do 2-go pojazdu chwilę za nami.
    Bo to jest specyficzna zdolność psychiczna - zdolność do opanowania swoich własnych reakcji. Jest to wyćwiczalne, ale wymaga poświęcenia temu czasu. Nie każdy się tym zajmuje...



    Zgłoś | Cytuj

  • Krzysztof J Kwiatkowski
    Wpis na grupie Sztuka przetrwania w temacie Survival a... adrenalina
    19.04.2012, 12:24

    Niech Wam się nie mylą potoczne myśli o "adrenalinie" w sporcie, czyli o tzw. "mocnych doznaniach", z huśtawką hormonów w sytuacji niebezpieczeństwa. Sytuacje stresowe związane są z pojęciami dawki i antydawki, z siłą (poziomem), częstotliwością i czasem oddziaływania sytuacji stresogennej. Do tego dodajcie cechy indywidualne temperamentalne i odpornościowe...

    A poza tym istnieją okresowe utraty odporności: stan zmęczenia, niewyspania, choroby, ostatnich kłótni z żoną, długotrwałego konfliktu z szefem, poczucia swojej niskiej wartości po porażce (we własnej samoocenie, ale i po komentarzach)...



    Zgłoś | Cytuj

  • Krzysztof J Kwiatkowski
    Wpis na grupie Sztuka przetrwania w temacie Survival a... adrenalina
    18.04.2012, 11:25

    A prawdę powiedziawszy w psychologii jest mowa o "zaszczepianiu stresem". Jest tu uruchamiany mechanizm przystosowawczy. Tyle tylko, że naiwnością będzie wierzyć, że ktoś się stanie survivalowo odporny po serii straszenia babą jagą. Kwestia polega na rzeczywistej znajomości mechanizmów stresogennych oraz możliwości obronnych organizmu (w tym - indywidualnych) oraz zbudowaniu odpowiedniego programu tworzącego rodzaj "szczepionki". Ale i tak trzeba na bieżąco śledzić cały proces, bowiem niespodzianki mogą skierować pacjenta do szpitala a terapeutę przed sąd...

    Różne zdarzenia typu liny i quady mogą być natomiast elementem wprowadzającym do szkolenia "szczepieniowego", podczas których pacjent będzie miał okazję zaufać terapeucie...



    Zgłoś | Cytuj

  • Krzysztof J Kwiatkowski
    Wpis na grupie Sztuka przetrwania w temacie Survival a... adrenalina
    18.04.2012, 11:16

    Wśród survivalowców od lat krąży powiedzenie, że jeśli doznają adrenalinowego uderzenia, to dlatego, że popełnili błąd...



    Zgłoś | Cytuj

  • Krzysztof J Kwiatkowski
    Wpis na grupie Sztuka przetrwania w temacie W obronie Beara Gryllsa
    16.04.2012, 22:28

    Darek Hajduk:
    Paweł Supernat:
    Przytoczę bardzo dobre porównanie ; "Bear Grylls ma się tak do survivalu jak pornosy do pożycia małżeńskiego"

    Dobre :-))))
    Dobre :D



    Zgłoś | Cytuj

  • Krzysztof J Kwiatkowski
    Wpis na grupie Sztuka przetrwania w temacie W obronie Beara Gryllsa
    16.04.2012, 00:05

    Hubercie... może podchodzę do tego zbyt emocjonalnie, ale oglądając BG naprawdę przeżywam katusze.

    Widzisz, w swoim życiu zawodowym nieustannie widziałem ludzi dorosłych żerujących na nieświadomości małolatów. Małolaty są akurat najbardziej wpatrzonymi w BG odbiorcami jego programów. Moje zawodowe zwichrowanie to jedno, ale czuję autentyczny ból, kiedy rozmawiam z wyznawcami BG, tymi młodymi.

    Ludzie dorośli mnie w tym momencie nie interesują - uważam, że swój rozum powinni mieć. Małolaty zaś płacą za dużo za swoje zapatrzenie. A naturalny ich zasób wiedzy i doświadczenia - nie jest w stanie ich wesprzeć.



    Zgłoś | Cytuj

Wyślij zaproszenie do