Wypowiedzi
-
-
Oto moja trasa:
południe - Arba Minch, Chencha (sobotni targ), Jinka (targ, kilkugodzinna włóczęga po okolicznych górach - mieszkańcy przyjmowali nas z otwartymi ramionami i częstowali tym, co mieli), Key Afar (czwartkowy market, kawa w domu "zwykłych ludzi", pieśni i tańce plemienia Bana, niezapomniana podróż "na pace" cieżarówki).
północ - niezwykle malowniczna droga do Bahar Daru, wodospady Tis Abbay, klasztory na jeziorze Tana (nic ciekawego), Gonder, Debark, Góry Simien (trekking do Chenek), Aksum, Mekele, Lalibela, Addis Abeba.
To oczywiście tylko miejsca, tymczasem to, co w całej wyprawie było najfajniejsze, to ludzie: niesamowicie otwarci, życzliwi, często zupełne bezinteresownie pomocni. Ci spotykani w autobusach, na ulicy, w knajpach. O, właśnie, jedzenie też mi odpowiadało - 29 dni z indżerą (pyszne beyainato), bombonillo, macchiato. I podróże aoutobusami - kwintesencja Etiopii, przeżycie często wyczerpujące, acz niezapomniane.
Nie chcę wdawać się w dyskusję o tym, czy podrózowanie samodzielne jest lepsze/gorsze od zorganizowanego. Wszystko tak naprawdę zależy od człowieka: jeden będzie wolał zwiedzac świat tak, drugi inaczej. Dla mnie jednak sam proces organizowania wyprawy (zarówno faza przygotowań w Polsce, jak i pobyt na miejscu) to sama esencja podróżowania i za nic bym się jej nie wyrzekła ;)
Kamila
-
Akurat jeśli chodzi o Etiopię to samodzielny wyjazd jest DUŻO, DUŻO tańszy. Właśnie stamtąd wróciłam i coż mogę powiedzieć: 4-tygodniowa podróż kosztowała mnie 2300 zł (samolot) + 500 USD na miejscu (w tym 5-dniowy trekking w górach Simien). I nie mam uczucia, że zobaczyłam/doświadczyłam mniej, niż uczestnik wyjazdu zorganizowanego. Wręcz przeciwnie, już sam fakt, że podróżowałam lokalnymi autobusami a nie wynajętym samochodem, każe mi przypuszczać, że jest akurat na odwrót ;D
Pozdrawiam
Kamila
-
A ja polecam "Sahiba" Nenada Veličkovića. To gorzka refleksja nad sytuacją w powojennej Bośni (choć obrywa się także Europie z jej humanitarną "pomocą"), lecz napisana z wielką dozą autoironii i czarnego, bosniackiego humoru. Ciekawa także dla Polaka pamietającego czasy tuż po upadku komunizmu.
-
-
-
Witaj Łukaszu,
sama myślę o wyjeździe do Afryki zimą 2009. Region o którym mówisz jest jedną z opcji, które biorę pod uwagę. We wrześniu będę w Etiopii i nawet chciałam połączyć ją z Kenią, ale ze względu na sytuację polityczną z tej ostatniej jednak zrezygnuję. Ale może do stycznia się uspokoi :)
Zawsze podróżuję budżetowo, czyli najtańsze hostele, lokalny transport, co się da organizowane we własnym zakresie. Jeśli i Ty prezentujesz takie podejście, to możemy połączyć siły ;)
Pozdrawiam
Kamila
-
Nie, wiza nie jest potrzebna, jakieś dwa miesiące temu Kanada zniosła obowiazek wizowy dla Polaków.
Co do kosztów, to bilet można znaleźć już za 2100 zł (z Londynu), z Warszawy za 2600-2700zl. Koszty na miejscu chcę minimalizować namiotem i autostopem. Z przykładowych cen: miejsce na campingu to ok. 20 dol. kan. od namiotu.
k.
-
Witam,
poszukuję towarzyszy podróży na wyjazd do Kanady. Termin: lipiec - sierpień 2008, czas: od 5 do 8 tygodni. W planie mam m.in. dotarcie na najdalszą kanadyjską północ i trekkingi w parkach narodowych zachodniego wybrzeża. Planuję spać w namiocie i przemieszczać się stopem.
Zapraszam serdecznie :)
Kamila
-
Witam,
poszukuję towarzyszy podróży na wyjazd do Kanady. Termin: lipiec - sierpień 2008, czas: od 5 do 8 tygodni. W planie mam m.in. dotarcie na najdalszą kanadyjską północ i trekkingi w parkach narodowych zachodniego wybrzeża. Planuję spać w namiocie i przemieszczać się stopem.
Zapraszam serdecznie :)
Kamila