Wypowiedzi
-
Hypermedia Isobar poszukuje architekta informacji od 1lipca. http://www.pracuj.pl/praca/information-architect-warsz...- 21.05.2012, 11:12
-
Obserwuję na Facebooku http://kiaklamie.pl, której autorem jest oszukany klient Kia. Marketer w Polsce tj. Kia Motors Polska w 100% go ignoruje. Centrala tj. Kia Motors nieskładnie na privie próbuje się komunikować. Jak oceniacie taką strategię radzenia sobie z problemem?
-
Prośba o wypełnienie ankiety na temat postrzegania marek odzieżowych. Przeciętnie zajmuje 3-4minuty, maks 6. Wyniki są mi bardzo potrzebne. Z góry dziękuje :)
http://www.ankietka.pl/ankieta/71860/ankieta-nt-postrz...- 3.11.2011, 20:10
-
Trzeba zauważyć, że Inteligo posiada dosyć ograniczoną ofertę produktową co zdecydowania upraszcza strukturę serwisu. Wyjątkiem jest rozbudowana sekcja produktów oszczędnościowych, gdzie nawigacja w mojej ocenie zaczyna szwankować. Dzięki temu, że bank posiada tylko około 20 produktów zadanie projektantów było czymś zgoła innym niż PKO BP, ING, PEKAO, BZ WBK itp. Między innymi dlatego udało się osiągnąć taki efekt dla serwisu Inteligo.
-
Jest metoda badawcza w dynamicznej psychologii społecznej oparta na zapisywaniu ruchów myszki tzw. paradygmat myszy, jednakże nie jest ona zastosowania w analizowaniu rzeczywistych zachowań użytkowników na stronach WWW czy grach. Jak do tej pory była stosowana do zbierania wyników w kontrolowanych warunkach badawczych. Znalazłem wykład studentki prof. Andrzeja Nowaka, współautora tej metody, która tłumaczy o co w tym chodzi http://videolectures.net/ephdcs08_lisiecka_nvmp/
-
Kiedyś miałem przyjemność osobistej rozmowy z niewidomym programistą. Jego zdaniem, żeby strona była dla niego dostępna to musi tylko albo aż spełniać zalecenia W3C, odpowiednie oznaczenia dla nagłówków, pozycji w menu itd itp. żeby program do czytania stron mógł te stronę "opowiedzieć".
-
Mariusz Rafał Karbowski:
Pracuję w firmie lokalizacyjnej, prowadzę grupkę testerów i przyznam, że taki SPIK przydaje się również w sferze kontaktów tester<->programista a tym bardziej w tester<->project manager o zielonym pojęciu ;))
bo to właśnie to połączenie informatyki i nauk humanistycznych sprawdza się tutaj doskonale...
Dla mnie jest swoistą pomyłką, żeby SPIKowiec pracował jako tester, programista, gdziekolwiek w dziale stricte technicznym/programistycznym. Jego/jej umiejętności w niektórym wypadkach umożliwiają mu taką pracę, ale według mnie to jest kompletne niezrozumienie potencjału kompetencji po tych studiach. Sam co prawda kiedyś miałem w swojej karierze taki krótki epizod i była to praca taka na studia, żeby sobie dorobić.
Generalnie początkujący SPIKowcy powinni obchodzić szerokim łukiem agencje technologiczne i firmy z silnym zabarwieniem IT (doświadczenia własne). Agencje interaktywne i firmy/działy marketingu interaktywnego, firmy/działy badawcze on-line to moim zdaniem zdecydowanie lepszy wybór. W działach IT są postrzegani jako ułomni, bo nie wymiatają w programowaniu i moim zdaniem nie mają programować. Programiści są po studiach informatycznych, a nie psychologicznych :) Od oczywista oczywistość :)
-
Jestem absolwentem SPIK, pracuje w zawodzie jako architekt informacji (marketing interaktywny) i nie wiem do czego miałaby mi się przydać kompetencje po informatyce. Raz jeden jedyny na początku kariery zawodowej doszło do nieporozumienia pomiędzy mną a pracodawcą, gdyż oczekiwał że oprogramuje zaprojektowany interface'e, ale potem nikt o to nawet nie pytał. Cała wiedza "programistyczna" pochodzi ze SPIKu i wystarcza w pracy zawodowej jako miły drobny dodatek. Oczywiście w innych branżach, gdzie kompetencje SPIKowe są miłym dodatkiem to informatyka może okazać się niezbędna.
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Sieci Społeczne - Social Network Analysis
-
-
Także kończyłem SPIK na SWPS. Z mojej perspektywy SWPS świetnie przygotowuje do prowadzenia wszelakich badań, w tym użyteczności, gdyż przez 5lat student jest uczony przeprowadzania badań od A do Z poprzez wykonywanie ich. Co bardzo ważne nie jest to tłuczone na zasadzie "bo taki jest standard" tylko dla osób myślących jest to tłumaczone z pełnym zrozumieniem. Oznacza to, że taki człowiek w pełni rozumie czemu metodologia wygląda tak, a nie inaczej. Co się stanie gdy zmodyfikuje jakieś elementy badania. Co ważne w trakcie studiów student przeprowadza kilka rodzajów badań, w tym wywiad. Na zajęciach jest omawiane co zrobił dobrze, co źle i dlaczego, więc wychodzi z elementami wiedzy praktycznej. Tę wiedzę trzeba jeszcze oszlifować w boju, ale materiał wyjściowy w postaci studenta potencjalnie zacnie przygotowany. Ogólnie uczelnia kładzie nacisk na to by aktywnie używać swojej czaszki. Są też oczywiście oporni na naciski i czaszki używają w innych celach.
Kiedyś rozmawiałem ze studentką Socjologii SGGW i tam głupie badanie kwestionariuszowe to był tylko powiew teorii, tak więc przepaść w przygotowaniu do pracy.
-
Miesiąc temu chciałem kupić bardzo konkretny film DVD, dosyć rzadki dokument. Nie byłem na obu stronach w celach analitycznych tylko stricte zakupowych. Opowiadam, więc o obu stronach z miesięcznej perspektywy klienta. W Empiku filmu nie było albo nie znalazłem, zero wspomnień związanych z empikiem. W Merlinie był, kupiłem. W pamięci została tylko jedna informacja "Merlin ma bardzo fajnie rozwiązany proces zakupowy." Nie pamiętam o co tam chodziło dokładnie, ale miałem 100% poczucia prowadzenia za rączkę przez proces zakupowy do samego końca np. dzięki mailom z informacja, że właśnie moja paczka została spakowana, potem że wysłana. Poza filmem, którego szukałem, znalazłem też inny tytuł o zbliżonej tematyce, który także wylądował w koszyku.
Moim zdaniem możliwość mierzenia takich spontanicznych reakcji klientów po realnym skorzystaniu ze sklepu jest prawdziwym testem użyteczności. Testy użyteczności z laboratoriach wydają się być jak demokracja ;)
-
Moje pierwsze wrażenie, drobne uwagi. (podkreślam słowo moje, nie twierdzę że taką opinię będzie miało milion użytkowników). Koncepcji/idei głównej nie komentuje.
-Tak jak już przedmówcy wspominali, morze linków, strasznie tłoczno i chaotycznie. W wspominanym Yahoo jest lżej i przyjemniej.
-Moduł w lewej kolumnie zaczynający się od "Turystyka". Najeżdżając myszką na nazwę działu oczekiwałem, że automatyczne przewijanie się wyłączy i rozwinie się ten dział na który najechałem. Od taka moja fanaberia.
-Główna karuzela z gorącymi wiadomościami - Muszę jakoś strasznie wolno czytać, bo kiedy kończę ostatnie słowa leadu to wtedy przeskakuje na następną wiadomość i pojawia się myśl "Gdzie, halo, nie skończyłem".
-O pogodzie tylko tyle czemu nie działa lokalizacja po IP? Mała rzecz, a cieszy. Czemu kolejność miast na liście jest losowa. (rozumiem, że mogą to być niedoskonałości Bety).
-
Podam tylko link do portfolio osoby z branży http://www.marcinbober.com Uważam że to świetny przykład jak to powinno wyglądać. Nie ma słowo "portfolio" i strona skonstruowana o inne wytyczne niż te opisane przez Wojtka. Mnie osobiście zachwyca i ujmuje prostotą i wysmakowaniem estetycznym. Tutaj "miodność" według mnie 10 na 10.
-
Grzegorz Rusiecki:
Marek Kasperski:
Ja mam już za sobą jeden case, w ramach którego więcej czasu spędziłem w sklepie słuchając i przyglądając się jak klienci formułują zapytania i co oraz jak kupują, niż przyglądając się innym sklepom internetowym, w ramach analizy konkurencji. Zupełnie inna bajka.
Coś więcej na ten temat, czy jeszcze nie teraz?
OT:
Niedawno dokładnie o tym samym myślałem tzn. że w przypadku stron, które sprzedają, kluczowe jest poznanie w jaki sposób użytkownicy podejmują decyzję Kupię/Nie kupię. Jaka forma prezentacji i ilość danych jest właściwa by zachęcić do magicznego kliknięcia w "KUP" :) Niby oczywista oczywistość, że to jest punkt wyjścia, ale jak to badać/mierzyć/poznawać? Myślę nad tym. Szeroko rozumiane badania użyteczności zakładają testowanie scenariuszy wymyślonych przez badacza, a skąd badacz taki jaśnie oświecony, że jego scenariusze mają cokolwiek wspólnego z rzeczywistością. Może sprawimy, że użytkownik będzie w ciągu nanosekund realizował przez nas założony scenariusz, ale 90% klientów próbuje zrealizować inny scenariusz, którego z kolei projektant nie przewidział i mimo świetnych efektów w testach, konwersja sprzedaży wzrasta o 0,1%. Przykład z obserwacją uczestniczącą to ciekawy pomysł, ale w przypadku produktów np. finansowych to już nie zda egzaminu, bo przecież nie przysiądziemy się do rozmowy klienta z doradcą ;) Przychodzi do głowy nieśmiertelna ankieta, ale oczekiwanie, że użytkownik dokonana oczyszczenia umysłu, pogłębionej kontemplacji by przeniknąć siebie w celu odkrycia swoich prawdziwych procesów poznawczych i decyzyjnych, które skłoniły go do określenia czemu zdecydował się właśnie na ten produkt, wiadomo jakim jest oczekiwaniem ;) Przychodzi mi też do głowy badanie z mierzeniem utajonych postaw, gdzie kluczowym czynnikiem weryfikującym szczerość odpowiedzi był czas reakcji. Pytanie czy to nie działo do otwierania papierowych drzwi. Moim zdaniem to ciekawa pole do popisu dla naszej branży tj badania mające na celu poprawę nie tyle co nawigacji, funkcjonalności, a treści w serwisach WWW.
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Never Ending Friending
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Never Ending Friending
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Never Ending Friending
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Never Ending Friending
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy MTB i kolarstwo
- 1
- 2
- Następna »