Andrzej

Andrzej M. Żagle i media

Temat: Filmy żeglarskie w ramach imprezy "Łódź na horyzoncie"

Witam serdecznie,
Chyba tu jeszcze o tym nie było a moim zdaniem warto napisać.
W następny weekend w Łodzi szykuje się ciekawa impreza żeglarska. Od czasu jak Boatshow zabrało się z Łodzi i popłynęło do Poznania, lokalna społeczność żeglarska i ludzie którzy chcą tam coś robić myśleli i myśleli. W wyniku tego powstała idea "kulturalnych targów żeglarskich" - (moje określenie proszę się nie czepiać).

Cały program tej imprezy dostępny jest pod adresem :
http://www.lodznahoryzoncie.pl/

Natomiast specjalnie chciałbym zachęcić do odwiedzenia tej imprezy pod kątem filmów żeglarskich jakie będą zaprezentowane. Większość z filmów, które udało się zorganizować na tę imprezę pochodzi z archiwum TVP - są to głównie dokumentalne filmy pokazujące kamienie milowe polskiego żeglarstwa. Ma się wrażenie że kiedyś żeglarstwo znacznie poważniej było traktowane przez telewizję i kamery stacji towarzyszyły znacznie częściej żaglowcom, regatom, ludziom.

Dowodem na to są unikalne moim zdaniem filmy jakie będą pokazane na tej imprezie. Są to filmy o L. Telidze - wraz z zarejestrowanymi wypowiedziami żeglarza po powrocie z rejsu, czy ujęciami filmowymi z samego rejsu, o Kubie Jaworskim, o Kapitanie Jurkiewiczu, Z. Michalskim, czy filmy towarzyszące w rejsach takim żaglowcom jak Dar Pomorza, Generał Zaruski. Większość z tych filmów pochodzi z końca lat 70. i z lat 80. i nie było pokazywanych publicznie (albo wcale ) przez ostatnich paręnaście lat. Tym większa jest ich wartość szczególnie dla żeglarzy. Wśród tej listy "staroci" są dwie świeżynki: - znany już "W poszukiwaniu legendy" i całkiem nowy ""Kruzenshtern" - zrealizowany w ubiegłym roku film, jeszcze nigdzie nie pokazywany - prezentacja w Łodzi to specjalny pokaz przedpremierowy dla żeglarzy. Takiej dawki "kina z żaglami w tle" nie było bardzo bardzo dawno. Polecam!.

Lista filmów jest jeszcze trochę modyfikowana, bo prowadzone są jeszcze ostatnie ustalenia, ale myślę że uda się pokazać następujące tytuły:

"Sprawdzić siebie" (1979 rok),
realizacja: Jerzy Szotkowski, czas trwania: 48 min.
Film przedstawia sylwetkę jednego z najbardziej znanych polskich żeglarzy – Leonida Teligi. O znanym polskim żeglarzu opowiadają pisarz Wojciech Żukrowski, brat Stanisław Teliga, członkowie klubu Gryf z Gdyni, oraz budowniczy jachtu Opty – Maciej Dowhyluk. Film jest również relacją z rejsu Teligi, pokazuje podniesienie polskiej bandery na jachcie w Casablance, pierwszy przystanek na Tahiti, spotkanie ze statkami, przylot do kraju po zakończonym rejsie. O spotkaniu z Teligą już po zakończeniu jego rejsu opowiada także kpt. Krzysztof Baranowski

"Gorycz zwycięstwa" (1981 rok),
realizacja: Andrzej Radomiński, czas trwania: 43 min.
Wybitny polski żeglarz i konstruktor kpt. Kazimierz Jaworski „Kuba” opowiada o tym jak nie doszło do jego udziału w międzynarodowych dwuosobowych regatach na jachcie "Spaniel 2", który ogromnym wysiłkiem sprowadził do kraju aby po jego wyremontowaniu wystartować w regatach. Gdy 3 grudnia 1981 roku on i jego współpracownicy wprowadzili jacht do portu w Szczecinie , okazało się że "Spaniel 2" ma zostać sprzedany. Opowieść kapitana o "gorzkim zwycięstwie" ilustruje film dokumentalny zrealizowany w trakcie atlantyckiej żeglugi. Jacht na oceanie, codzienne zajęcia kapitana i załogi – stwierdzenie uszkodzenia masztu i próba naprawy na pełnym morzu. Dalszy rejs z uszkodzonym masztem, wejście do portu na Azorach, praca przy prowizorycznym remoncie.

"Generał kapitanów" (1992 rok),
realizacja: Krzysztof Juszczak, czas trwania: 30 min.
Generał Zbigniew Michalski, dowódca Kaszubskiej Dywizji Pancernej w latach pięćdziesiątych, po przejściu w stan spoczynku zainteresował się żeglarstwem. Przez ostatnie kilkanaście lat był kapitanem jachtu dalekomorskiego "Generał Zaruski". Pod jego żaglami nauczył morza tysiące młodych Polaków. Po ukończeniu w marcu 1992 r. osiemdziesięciu lat udał się w czerwcu tegoż roku w swój pożegnalny rejs. Kamera towarzysząca w tym rejsie Zbigniewowi Michalskiemu rejestruje życie codzienne na jachcie a także jego wspomnienia z bogatego w przygody życia. „Dobry rejs jest wtedy kiedy wszyscy wracają do portu” – opowiada Kapitan.

"I żeglarz Rzeczpospolitej" (1990 rok),
realizacja: Wojciech Jankowski, czas trwania: 30 min.
Film poświęcony generałowi Mariuszowi Zaruskiemu - pionierowi polskiego żeglarstwa i wychowania morskiego. Generała wspominają jego podkomendni z "Zawiszy Czarnego": Witold Bublewski, Michał Sumiński, Antoni Hercegel. Film wykorzystuje archiwalne zdjęcia i ujęcia filmowe z rejsów na „pierwszym” Zawiszy Czarnym

"Kapitan" (1973 rok),
realizacja: Zdzisław Jankowski, czas trwania: 20 min.
Film zrealizowany podczas Światowego Zlotu Żaglowców w 1972 roku, pokazuje sylwetkę wieloletniego kapitana Daru Pomorza – Kazimierza Jurkiewicza. Film jest równocześnie relacją z regat pomiędzy trzema wielkimi żaglowcami: amerykańskim Eagle, niemieckim Gorch Fockiem i Darem Pomorza. Regaty te na trasie ponad 600 mil wygrał Dar Pomorza z przewagą 4 minut!

"Spotkanie z morzem. Operacja Żagiel 1978" (1978 rok),
realizacja: Jirżi Vrożina/ Krzysztof Baranowski, czas trwania: 22 min.
Filmowa relacja ze zlotu żaglowców, połączonego z regatami, odbywającego się na Morzu Północnym. Fragmenty regat z udziałem polskiego jachtu - szkunera gaflowego "Zew morza", Wsławiony rejsem dookoła świata jacht a na pokładzie młodzież, która zgłosiła się na apel Telewizji do udziału w regatach "Operacja Żagiel” pod dowództwem kapitana Krzysztofa Baranowskiego.

"Na rejach" (1979 rok),
realizacja: Krzysztof Baranowski, czas trwania: 16 min.
Relacja filmowa z rejsu szkoleniowego młodych żeglarzy na jachcie "Dar Pomorza".

"Chłopcy a-hoj" (1979 rok),
realizacja: Mieczysław Adamek, czas trwania: 25 min.
Poetycko – muzyczny reportaż z rejsu młodzieży z "Bractwa Żelaznej Szekli" na żaglowcu "Generał Zaruski" po wodach Bałtyku. Tłem muzycznym są szanty wykonywane przez Mirosława Peszkowskiego, Krzysztofa Kuzę i zespół Refpatent. Film ten jest okazją do przyjrzenia się sylwetce jednego z najpiękniejszych polskich jachtów, obecnie odbudowywanego praktycznie ze stanu ruiny w jakie popadł w ostatnich latach. Poza tym w filmie zobaczymy Dar Pomorza oraz tradycyjne łodzie żeglarskie z Zatoki Puckiej.

"Generał Zaruski" (1979 rok),
reżyseria: Mieczysław Adamek, czas trwania: 11 min.
Krótki reportaż z rejsu młodzieży z Bractwa Żelaznej Szekli na jachcie Generał Zaruski. Film pokazuje pracę młodych ludzi na jachcie, ceremoniały rozpoczynania i kończenia rejsów w tamtych latach. Niemalże wojskowy dryl na jachtach, dziś już mocno archaiczny i praktycznie rzadko spotykany, był czymś normalnym i akceptowalnym.

"Konstruktor żaglowców" (1980 rok),
realizacja: Krzysztof Baranowski, czas trwania: 14 min.
Reportaż o konstruktorze największych polskich żaglowców - Zygmuncie Choreniu. Film pokazuje Z. Chorenia i jego zespół konstruktorów podczas powstawania żaglowca Pogoria. Widzimy Pogorię podczas pierwszych próbnych rejsów, sprawdzanie maszynowni, pierwsze stawianie żagli na Pogorii, ujawnianie i omawianie usterek (np. wygięcie się grotmasztu podczas pierwszego rejsu). Obowiązkowa pozycja do obejrzenia dla każdego kto chociaż raz pływał na tym żaglowcu lub myśli o rejsie na nim.

"Kruzenshtern" (2009 rok),
reżyseria: Maciej Cuske, czas trwania: 52 min.
Polska ekipa filmowa towarzyszy uczniom rosyjskiej Bałtyckiej Akademii Rybołówstwa w ich pierwszym w życiu szkoleniowym rejsie na pokładzie żaglowca Kruzenshtern. Film Kruzenshtern to historia dojrzewania. Młodzi chłopcy, którzy marzą o morskich wyprawach po raz pierwszy wypływają w daleki rejs. To ma być sprawdzian. Dla nich i dla ich nauczycieli. Czy marzenia o morzu przetrwają trudną próbę życia i pracy na żaglowcu? Czy młodzi będą mogli godnie zastąpić tych, którzy przekazują im swoją wiedzę?
“Gdy stoisz na maszcie otacza cię wielki błękit, a nad tobą jest już tylko Bóg!” – tymi słowami opisuje wrażenia młodym kadetom jeden z oficerów żaglowca.

"W poszukiwaniu legendy" (2007 rok),
reżyseria: Konstanty Kulik, czas trwania: 48 min.
Wspaniale zrealizowany i zmontowany film ilustrujący rejs sześciu młodych ludzi, na 15-metrowym jachcie „Stary” na Dalekiej Północy. Jest to film o przybyciu jachtem Przejścia Północno-Zachodniego, niezwykłym wyzwaniu dokonanym przez najmłodszą załogę. Jest to także film o spotkaniach z Inuitami, ludźmi żyjącymi w tych mało gościnnych rejonach świata.
6.05.2010, 16:56
Andrzej

Andrzej M. Żagle i media

Temat: Filmy żeglarskie w ramach imprezy "Łódź na horyzoncie"

Witam serdecznie, jakiś czas temu zapowiadałem tu Imprezę w Łodzi, ale że czas leci szybciej niż się filozofom wydaje już jest po Imprezie. Jednym zdaniem mógłbym napisać, że byłem, piwo piłem, muzyki słuchałem, filmy oglądałem i dobrze bawiłem. Ale wiem także, że nawet z rymowanej, ale takiej filigranowej relacji nikt by nic nie wyniósł, a chodzi o to żeby wrażenia i doświadczenia przekazać ludzkim głosem. Dlatego postanowiłem odrobinę się zmusić do przelania większej ilości wrażeń na komputerowe bajty. Zatem zaczynam. Impreza obywała się przez trzy dni. Zaczęła się w piątek wieczorem, natomiast ja byłem w sobotę i niedzielę. W sobotę imprezy w łódzkim klubie Wytwórnia rozpoczęły się od pokazu filmów z archiwum TVP. Najpierw odbył się pokaz filmu o Leonidzie Telidze, którego sylwetka została przypomniana praktycznie w przeddzień 40-tej rocznicy jego śmierci w 1970 roku. Film z unikatowymi ujęciami z rejsu Teligi, wypowiedziami jego brata, ludzi z klubu Gryf czy z PZŻ i Jego samego. Wizjonerstwo i upór w dążeniu do realizacji marzeń człowieka który w końcu lat 60. porwał się być drugim Polakiem w samotnym rejsie dookoła i to na prywatnym jachcie! Jeśli chodzi o filmy (bo ten element imprezy mnie ciekawił najbardziej) to można było się naoglądać białych żagli, oj można. Miałem wrażenie, że w latach 70. i 80. państwowe kamery TVP towarzyszyły wydarzeniom spod białych żagli znacznie częściej niż to się dzieje dziś. Po filmie o Telidze poszły filmy o Darze Pomorza w jego regatach w ramach Operacji Żagiel z 1972 roku, jachcie Generał Zaruski i o samym generale Mariuszu Zaruskim.

Równolegle w hali obok działy się rzeczy bardziej targowo-rozrywkowe. Wystawa modeli pływających, pokazy plecenia liny na drewnianej machinie przypominającej średniowieczne narzędzie do łamania niewiernych, bojery, tratwy ratunkowe, harcerzy, i wiele innych do których nie zdążyłem zajrzeć. Poza tym działało żeglarsko-pirackie przedszkole Hulajnoga, które brało pod opiekę wszelkie dzieci, którym w tę jesienną niemalże pogodę udało się wraz z rodzicami dotrzeć do klubu Wytwórnia. Ja tam nie byłem, ale polazłem do stoiska z wydawnictwami książkowymi, bo to zawsze mnie ciekawi i zawsze mnie do takich miejsc ciągnie. ;-). Było kilka potężnych kartonów "antykwarycznych", i dzięki przewaleniu tego co w nich leżało nabyłem drogą kupna kilka "morskich" tytułów ze średnią arytmetyczną ceny 2,78 zł/ sztuka. W jeszcze innej sali obywały się warsztaty nawigacyjne robione przez firmę 4winds, ale tam też nie dotarłem. Były one chyba w tym samym czasie co spotkanie z Nataszą Caban na scenie głównej...tadam, tadam......!!!! I teraz się zacznie…;-)

Niektórzy z tych co byli na spotkaniu z Nataszą w warszawskiej Tuż za Horyzontem pamiętają jakie wrażenia zostawiła po sobie Natasza wśród części publiki. Pokłosiem tamtego spotkania była relacja Maliny na stronie Samosteru, i wiele komentarzy na forach...różnych komentarzy. Z tym większą ciekawością zasiadłem posłuchać Nataszy w Łodzi. I muszę napisać, że buzia mi się wydłużała a oczy śmiały do Niej z każdą kolejną minutą jej opowieści. Na początku miałem takie wrażenie, że chce ona w pół godziny odbębnić cały 2-letni rejs dookoła świata, ale po chwili chyba zauważyła, że ludzie chcę jej naprawdę słuchać i że są jej ciekawi. Pewnie dla Nataszy było to już może setne spotkanie tego typu i pewnie ma różne doświadczenia z takimi spotkaniami, i pewnie nawet czasem się jej już tak zwyczajnie nie chce, rozumiem to. Jednak było widać po kilku minutach opowiadania, że się wczuła ponownie w swój rejs, że opowiadając o kolejnych jego etapach przeżywa go ponownie, że przypomina epizody, o których może już nawet zapomniała. Nie było w tej całej opowieści pozerstwa, zadzierania nosa, udawania "wielkiej" żeglarki (bo tego, że jest wysoką i piękną kobietą nie da się nie zauważyć ;-)). Mówiła kiedy w czasie rejsu płakała bo miała wszystkiego dość, jak cieszyła się z kolejnego przepłyniętego trudnego odcinka. Była poza tym wielka fachowość (nienawidzę słowa "profesjonalizm") kiedy mówiła prądach morskich, wiatrach, specyfice akwenów po których wiodła trasa rejsu. A ujęła mnie wspomnieniami o technicznych aspektach rejsu, problemach z silnikiem, windą kotwiczną.....mówiłem wtedy do siebie po cichu: "a kiedy Ty wreszcie chłopie nauczysz się, jak naprawdę działa dieslowski stacjonarny silnik na jachcie". Kompletnie inna osoba niż po warszawskim spotkaniu, kiedy także we mnie pozostawiła wrażenie, że każda ładna kobieta potrafi opłynąć świat, a jeśli będą jakieś problemy to zarzuci włosami i pomruga przymilnie oczętami. Brawo Natasza! Podobało się chyba nie tylko mi, bo kolejka po autografy do Niej była całkiem długa...;-)

No a potem to już w sobotę było z górki. Losowanie nagród ufundowanych przez marynistyka.org.pl wśród uczestników Imprezy w wykonaniu zespołu Banana Boat było preludium tego, czego się można będzie po nich spodziewać podczas koncertu na koniec sobotniego dnia. No i było. Zresztą co tu dużo pisać. Kto jak kto, ale Banany potrafią rozhuśtać każdą publikę - wie to każdy, kto choć raz ich widział na scenie. Poza wspaniałymi głosami wszystkich chłopaków „kocie ruchy” Maćka Jędrzejki przechodzą do pamięci jako specjalne wrażenia wizualne bez dopłaty do biletu.

No i po tak długim wieczorze, który zakończył się już w łódzkim Gnieździe Piratów przyszła niedziela. Niedziela wstała deszczowa, zimna i z bolącą nieco głową. Dziwne, żeby tak po filmach głowa bolała...ale może tak w tej Łodzi jest ...nie wiem... miasto zresztą od razu wydało mi się takie pokręcone....ulice prawie wszystkie jednokierunkowe....no jak to tak..? ;-)). Natomiast sama Impreza w niedzielę zaczęła się …od filmu, to wiadomo. Właściwie od dwóch filmów. Oba o rejach i rejsach na rejach..czyli pod wielkimi żaglami. Pierwszy to film o Darze Pomorza z 1979 roku, a drugi z kolei z 2009 roku, czyli równo 30 lat później. O rejsie rosyjskich kadetów ze Szkoły Rybołóstwa Morskiego na Kruzenszternie. Piękny ten film o rosyjskim żaglowcu. I nakręcony przez Polaków! Piękne zdjęcia oceanu, świat spod wielkich żagli a zarazem reportaż o życiu i pracy na takim statku. Szkoła, sprzątanie, egzaminy, młode niepokorne, dusze które morze dopiero zaczyna temperować. Wykładowca prawi o metodach bunkrowania żaglowca a oni wysyłają smsy do dziewczyn…Podobał się widzom ten film, to było widać i słychać. Szkoda że go nie pokaże na razie jakaś duża stacja TV, bo z tego co wiem oficjalna premiera tego filmu będzie dopiero na jesieni tego roku. Ale jak tylko będę wiedział kiedy i co dam znać, bo jest to gratka nie lada, dawno nie było tej skali polskiej produkcji filmowej o tematyce morskiej. W hali obok dalej się wystawiały te same "podmioty targowe" a na scenie głównej zapanował Kowal z piratami i muzykantami. Zaczął się cały blok imprez dla dzieci. Konkursy, piraci, wspólne śpiewania itp...jako że nie mam dzieci ( a przynajmniej nic o tym nie wiem ), to jakoś mnie to nie kręciło zbytnio i poszedłem na warsztaty nawigacyjne;-)). Kurka wodna, uczę się tej nawigacji za każdym razem gdy mam okazje, a cały czas mam wrażenie że tak mało umiem ;-))))) Dlatego zawsze jak mam taką okazję to staram się wykorzystać bo zabawa z mapą i cyrklem jest naprawdę fajna.
Jak się dzieci już uspokoiły - a to było po jakichś 2 godzinach panowania Kowala na scenie, wróciłem na salę, bo znowu można było coś obejrzeć. Pokazane zostały 2 niedługie filmy - jeden o jachcie Generał Zaruski, porcie w Jastarni z końca lat 70., a drugi o Kapitanie Daru Pomorza K. Jurkiewiczu. Fajne, jak to obejrzałem - to jeśli chodzi o dawkę ruchomego obrazu z białymi żaglami na pierwszym planie - byłem naprawdę "dobawiony". Podsumowaniem tego dnia był koncert 4 Refów. No i to znowu było wydarzenie, bo zespół w tym roku obchodzi swoje 25-lecie. Pewnie mają setki koncertów z tej okazji, dlatego nawet sobie koszulki z "rocznicowym" napisem zrobili ;)). Siwe włosy, a wciąż tęgie głosy! Tak bym jednym zdaniem ich podsumował. Piękny koncert, złożony głównie z tych "najstarszych" piosenek wykonywanych kiedyś jeszcze pod nazwą Refpatent. Bardzo fajny pomysł miał zespół na ten koncert. W przerwie koncertu został wyświetlony jeszcze jeden film, ale jaki! Stary film, chyba też z 1978 roku, na którym Jurek Rogacki z kolegami wypływa z Gdańska na Generale Zaruskim grając na gitarze i śpiewając szanty. Nie wiem ile mieli wtedy lat, ale Rogacki to taki młody blondasek na tym jachcie, jak kamera na nim się koncertowała to ludzie się oglądali po sali dla porównania "a gdzie jest ten obecny Rogacki " ;-)) Taki "szantowy film"...pływają po Zatoce i śpiewają...ludzie, którzy zasiedli na koncercie na krzesłach przez cały film się nie ruszali z miejsc. Widać było z jakim wzruszeniem go oglądają, a widziałem też jak się niektórym szkliły oczy....fajnie….. Jurek Rogacki, który stał za nami na sali też był mocno wzruszony.... No a potem to już druga część koncertu, sto lat odśpiewane zespołowi i tradycyjne "Pożegnanie" którego ja generalnie już od dawna nie trawię, ale tym razem jakoś nawet razem śpiewałem ze wszystkimi ;-).

Ledwo zdążyłem na ostatni pociąg do Warszawy o 21. Gdy wbiegałem na peron to konduktor odgwizdywał odjazd...Podobało mi się. Impreza w mieście, które już sama nazwa obliguje żeby coś "żeglarskiego" się tam działo. Jest oczywiście stricte muzyczny „Kubryk”, widać że jest potrzeba czegoś szerszego. Widać, że są ludzie którym się chce czegoś więcej poza 60. kanałami w TV i pilotem. Takich ludzi lubię i z takimi lubię być. Na pewno jak na pierwszy raz nie dało się uniknąć pewnych błędów, zmian programu itp itd….ale "nie robi błędów ten co nic nie robi". Paskudna pogoda też miała swój wpływ na frekwencję, która nie była taka jak oczekiwali organizatorzy, ale wydaje się że za kolejnym może być tylko lepiej. Będę trzymać mocno kciuki przed kolejną edycją Łodzi na Horyzoncie, i pewnie znowu tam pojadę ...Andrzej Minkiewicz edytował(a) ten post dnia 18.05.10 o godzinie 16:16
18.05.2010, 14:50

Następna dyskusja:

Łódź na horyzoncie




Przeglądaj dyskusje w tej grupie

Setki wypowiedzi

Zobacz o czym się teraz dyskutuje

Pytania i odpowiedzi

Znajdź odpowiedź na swoje pytanie

Wyślij zaproszenie do