Monika

Monika Chmura nie posiadam firmy,
nie posiadam firmy

Temat: wybuchowosc,płacz,niemoc !!! jak sobie radzic z tym w...

Nazywam się Monika.Mój partner ma 28 lat, ja 24.Ma na imię Marek. Od 4 latach jestem w związku,mój partner właśnie mi oznajmił ze się ze mną męczy ,to wszystko moja wina bo ja za dużo od niego wymagałam,chciałam mieć wszystko,piękne mieszkanie i jego przy boku,ciągle mu wpierałam ze spędza mało czasu ze mną, a jak poszedł gdzieś z bratem lub kolegą to miałam mu za złe że z nim/nimi był a ze mną nie chciał iść. Z jednej strony sama miałam mieszane uczucia co do niego,miałam lęki przed wspólnym życiem,on bardzo pragnął dziecka a ja wolałam myśleć o imprezach , miałam za złe mu to że nie chodzimy zbyt często nigdzie,że nie będziemy mieli dziecka dopóki się nie wyszaleje, tylko ja chciałam z nim wychodzić,bawić się, nie z koleżanką,chciałam z nim spędzać cały swój czas.Owszem poświęcał mi dużo czasu,naprawdę,a ja tego nie doceniałam,zabierał mnie prawie wszędzie ze sobą.A jak się spóźnił to robiłam mu awanturę,lub jak obiecał pomyć garnki jak szłam do pracy, a po pracy nie były pomyte jak wróciłam,to robiłam mu awanturę musiał wszystko robić od razu bo inaczej krzyczałam na niego. Tylko ten czas często był spędzany przed tv,lub w domu na niczym i może dlatego uważałam ze nie spędza ze mną tego czasu jak należy/owszem mówiłam mu o tym co mi się nie podoba że chciałabym wychodzić częściej,spędzać ten czas aktywnie a nie przed tv ,przez to często też popadałam w kłótnie,furie,nerwice,płakałam, bo nie umiałam sobie radzić z tym by było inaczej,bym coś mogła zmienić. Byliśmy 3,5 roku za granica,dla niego w sumie tam oprócz zarabiania pieniędzy nic się nie liczyło,miał gdzieś moje potrzeby,wyjście na dyskotekę,czy wspólnie na piwko,a jak wyszliśmy sobie wspólnie to widziałam ze nie jest zadowolony...Nawet ograniczylismy spacery,czy wogule jakas pomoc w domu,jak go o cos poprosilam to nagle byl zajety,robilam to w nieodpowiednim czasi,czasmi balam sie go o cos zapytac,poprosic bo bałam sie odmowy z jego strony...tylko liczylo sie siedzenie w domu i kasa na cel jaki miał,by kupić mieszkanie,potem na remont uzbierać,ja czułam ze jestem z boku,jak zagadywalm o tym jak je urzadzimy to mnie zbywal ze on nie mysli o tym mu to obojetne jest (to byly poczatki naszego zwaizku moze bylismy rok lub dluzej 1,5)ja nie miałam celu ,czasami mu zazdrościłam, z czasem to troszkę się zmieniło i i bywaliśmy u znajomych , spędziliśmy tam cudowne chwile, gdyby nie to że ja ciągle się kłóciłam choć by o byle drobiazg,czasami sama nie wiem dlaczego przestałam się cieszyć czymkolwiek,zaczełam mieć chore wątpliwości a tak naprawdę, nie wiem czy znajdę kogoś wartościowego,nie potrafiłam szanować jego marzeń,to że chce w życiu coś osiągnąć nie potrafiłam go wspierać i mówić o tym że doceniam jego starania. W końcu robił to dla nas jak mówił byśmy mieli w życiu lepiej a ja nie potrafiłam go wspierać odkładać pieniązki również twardo i dążyć do celu razem z nim. Kiedy by wrócił pewnie znowu bym nie umiała go docenić i bym się kłóciła o byle drobiazg.Dlaczego tak jest ?? Dlaczego nie potrafię szanować ludzi sama im mówię że to oni mnie nie doceniają ?? Czuje się pokrzywdzona a sama krzywdzę ?? Dlaczego tak robię ?? /Zamiast traktowac go jak przyjaciela zaczelam widziec w nim wroga,nie pomagalo ze umial mnie pocieszyc,kiedy sie zdenerwowalm potrafilam tydzien byc zla na nic !! pomimo jego zartow,zabaw by mnie rozweselic ja jeszcze bardziej sie pogarazalm w jakim amoku,smutku,depresji,potem juz przestal mnie zabawiac to mialm pretensje ze mnie nie zabawai ze nie umie pociezyc kiedy jestem smutna... fakt czasami czułam się zaniedbywana przez partnera, bo za granicą liczyło się to co chce osiągnąć,nigdzie nie wychodziliśmy,bo skupiał się by odłożyć pieniądze na mieszkanie,kiedy je kupił chciałam podejmować rozmowę o meblowaniu,kafelkach,meblach,ale mnie zbywał ze jemu to obojętne,on woli mieć 2 mieszkania obojętnie jak zrobione niż jedno fajnie. Na poziomie. Myślałam że skoro jesteśmy razem to razem urządzimy sobie mieszkanko,ale potem nie było mowy o meblowaniu i wprowadzeniu się tam,myślał by kupić drugie i tak zrobił wróciliśmy do kraju i sprzedał działkę i kupił drugie mieszkanie a z czasem trafiła się mu okazja i kupił 3 za oszczędności które mu zostały.Miał mieszkać ze mną na czas szkoły i mi pomagać wspierać mnie w nauce,tymczasem jestem ciągle sama bo on jest u siebie w mieście,ciągle wpadał na dwa dni i jechał do siebie,kłóciłam się o to z nim, że chce by bywał cały tydzień,bo na weekendy zawsze do niego jeździliśmy a on mi na to że nie ma co u mnie robić ?? jak by mi ktoś w twarz dał bo ja często bywałam też sama w domu zagranicą bo on nocki miał lub spał do południa i też nieraz się mi nudziło,chciałam wyjść a on nie chciał.I znowu kłótnia była z mojej strony.Pomimo,że robiliśmy sobie jakieś wycieczki to jak gdzieś wyszedł z kolegą to ja i tak zrobiłam mu awanturę...nawet jak by dzień wcześniej był ze mną gdzieś to ja bym mu zrobiła wyrzuty ... Dlaczego ?? dlaczego nie potrafię żyć w zgodzie ?? jestem wybuchowa jak coś jest nie po mojej myśli ?? /fakt nie umiem radzić sobie z prostymi problemami potrzebuję partnera który by mi pomagał w byle drobiazgu, wspierał cały czas zapewniał o miłości, mówił ze za mną tęskni nawet kiedy by wyjeżdżał na kilka dni. Mój partner taki był, czasami jak szedł do pracy mówił że będzie tęsknił,nie umiałam tego odwzajemnić, ale bywały dni że kiedy szykowała się poważniejsza rozłąka to nie zapewniał mnie o tej miłości, tęsknocie,tak było kiedy mieliśmy zjechać już z zagranicy do kraju a on pomimo tego że troszku odłożyliśmy kasy postanowił jechać do ojca do zakopanego,był to dla mnie szok,bo mówił o tym rozstaniu jak do koleżanki, nie mówił ze będzie tęsknił jak pytałam,że jak tak długo wytrzymamy bez siebie,jeszcze nie wyjechał a ja czułam tęsknotę ,obawę, nie wiem przed czym ???? Ciągle mi było jego brak,jego zapachu,czułam pustkę bez niego ,co to jest ???co to ma znaczyć ta pustka w środku,nawet jak wychodził do pracy.Miałam niemoc by wstać czasami,leżałabym tylko przytulona do niego!! ale jak już pojechał do tego zakopanego to dzwoniąc nie potrafił powiedzieć mi kocham, przez tel,ja się go pytałam cały czas ,czasami sama powstrzymywałam się tydzień, a on nie wydukał od siebie nic. Czy to znaczy ze mnie nie kochał,nie tęsknił ?? W sumię obwiniam siebie bo może gdyby nie moje kłótnie i to że kiedy był ciepły ja go odpychałam,choćby w rozmowie o dzieciach zawsze byłam negatywna ,mówiłam że ich nie chce,bo nie będę mogła wyjść na imprezę,że bede miała pełno rozstępów i mnie zacznie zdradzać to były moje obawy.Bałam się że może mi nie pomagać,że będzie dużo czasu poświęcał pracy i ciągle będzie poza domem.(mówiłam mu o tym co mnie dreczy jakie myśli,dlaczego tak się zachowuje ale on mówił tylko jesteś dziecinna,albo nie umiał mnie zapewnić przed obawami,a jak zapewnił mi ich za jakiś czas znowu brakowało,znowu by musiał mi powtarzać w kółko od nowa to samo)Tak naprawdę nie wiem jak by było, ale miałam takie leki i nadal je mam wiem jak byśmy zaczęli od nowa to bym dalej je miała i nie tylko z tym partnerem ale z każdym jednym. Może dlatego zrezygnował ze wspólnej przyszłości,potem już tylko o sobie mówił a to że ja chciałam pieniążki swoje przeznaczyć na umeblowanie mieszkania to nie miało znaczenia dla niego,nie chciał byśmy tak robili.ciagl slyszalm ze co jak nie bedziemy rzem,tak jak by od dawna nie chcial byc ze mna i mnie oddala od siebie ,czekal na odpowiedni moment az sie poklocimy ...Nie interesowało go wspólne mieszkanie po powrocie. Ciągle ma mi za złe że ja się niczym poważnym nie umiem zainteresować. Nie wiem co mam zrobić ??? proszę mi napisać coś sensownego,może jakaś terapia dla wybuchowych dziewczyn,nie umiejących opanować emocji.Tylko nie piszcie o szczerej rozmowie bo ja ciągle z nim rozmawiam co mi nie pasuje,że chciałbym mieszkać na swoim,że chciałbym byśmy razem jakiś interes mieli,czasami wyszli gdzieś,by częściej mną się interesował, nie planował wszystkiego sam bo czuje się niepotrzebna wtedy. Mam za złe sobie że nie umiem poważnie podejść do życia,ale czy to złe że chce mieć partnera przy sobie,że chce by pracował blisko, by po pracy bywał w domu a nie byśmy widywali się co jakiś czas. Za granicą tak było mieszaliśmy razem po pracy bywał w domu ale co jak szedł spać a potem wstawał o 17 ,18 i do pracy na nocka na 22,miałam dość tam życia choć były pieniążki bo nigdy fajnie nie można było wykorzystać czasu, ciągle się mijaliśmy a kiedy były dni wolne nie umiałam ich wykorzystać,jak chciałam wyjść on wolał w domu,to padało,to się pokłóciliśmy. Niby tyle czasu dla siebie a nie umieliśmy go wykorzystać.Chciałam tylko będąc tam trochę użyć życia,pobawić się,pojeździć na wycieczki,każdy ze znajomych gdzieś latał ,zwiedzał coś a my nigdzie. Zazdrościłam ludziom ich życia.Marek ciągle mi powtarzał że my za to mamy mieszkanie,że przyjdzie czas na zabawę ale ja tego nie mogłam zrozumieć,pojąć tylko się wykłócałam dlaczego my tak nie mamy,nie bawimy się.kiedys mi powiedzial chcesz baw sie, ja ma swoj cel a ty rob co chcesz...czulam sie niepotrzeban.Jak koleżanki z polski jeszcze dzwoniły i mówiły o imprezach nie wiedziałam co im powiedzieć bo ja siedziałam tylko w domu i odkładałam kasę a one się bawiły.Fakt na dzień dzisiejszy mam sklep, marek ma 3 mieszkania.Ale co z tego jak w rozmowie nie ma tego jak urządzimy mieszkanie.Poza tym boje się że on będzie tylko w pracy cały czas a ja będę musiała sama siedzieć wychowywać dzieci,boję si,ę też dorosłego życia.chciałbym mieć partnera cały czas przy sobie. Owszem chciałabym mieć super urządzone mieszkanie jak księżniczka ze tak powiem,kupiv to co mi sie podoba a nie tanie kafeki czy meble po kims(ale marek mi powiedzial to idz do pracy,bo wymagasz a nic nie robisz w tym kierunku,ale przecierz pracowalm za granica to jeszcze tam probowalm z nim o tym mowic,wiec czy on od dawna nie chcial byc ze mna??) i potem mieć dzieci,ale mój partner nie chce bym mu pomogła w urządzeniu,cały czas sam podejmuje się kroków różnych,różne decyzje o urządzeniu mieszkania i nie liczy się to co ja chcę,(dochodzi do kłótni bo myślę że niepoważnie mnie traktuje,że jestem mu zbędna) a o ślubie czy zaręczynach też nie chce mówić. Może za bardzo napieram na niego z tym wszystkim...może powinnam dać mu luzu trochę,swobody ale nie potrafię ... Fakt mam lęki przed tym że całe jego życie to troszku fantazja,że tylko obiecuje i mówi że przyjdzie czas na zabawę, bo w sumie byliśmy 3,5 roku za granicą ,mamy mieszkania,jedno można było by sprzedać ,zrobić remont drugiego i jedno zostawić do wynajęcia za parę groszy choćby, otworzyć można by było spróbować interes (zajęłam się robieniem kolczyków,on chciał robić nieśmiertelniki)ale on interes widzi tylko w zakopanym,nawet nie wiem czy mu zależy bym jechała z nim tam. Handlować na pewno nie mogę,bo mi już powiedział że nie ma gdzie stanąć ,myślałam ze razem stoisko stworzymy,ale on chyba nie chce,tu mi mówi że nie zajmuję się niczym na poważnie a tu nie chce mi pomóc, nie chce nic razem spróbować. cokolwiek bym nie zaproponowała to jest złe lub źle myślę.Nawet podjął teraz decyzję o szkole a ja dowiedziałam się o tym ostatnia,w ogóle to wybrał szkołę w kłodzku by być chyba już całkiem jak najdalej ode mnie.Bo proponowałam mu w nysie
ale na tamten dzień mówił ze on musi pracować na weekendy,ze w tyg by wolał robic szkołe, a ja no w tyg u nas nie ma jest tylko na weekendy, a sam teraz wybrał szkołę weekendową czy on faktycznie nie chce ze mną być ???
co powinnam zrobić ???? Jak zmienić swoje zachowanie ?? Bo faktycznie jak tylko cos nie pomojej mysli to ja wybucham !! Jestem nerwowa bardzo !!

ostatnio poklocilismy sie przez to ze cos mi obiecal,wsumie nie mialm ochoty sie kochac,wogule ostatnio mnie odpychalo od seksu,nie czerpalm z tego przyjemnosci...nie wiem dlaczego kiedy lubie sie kochac ,czesto sie kochamy ale moze dlatego teraz ze czasami chcialbym jakies fajne miejsce do milosci nie tylko łożko ... partner powiedzial co chcez bym zrobil,a ja wymyslimam sobie pujdziemy do kosciola.zgodzil sie.pokochalismy sie.Jeszcze przed stosunkiem mowilam ze to zly pomysl ze pokochajmy sie jutro bo pewnie nie dotzymasz slowa ale obiecal wrecz.(wiem ze to chore taki szantarz byc moze z moej strony, ale to byla ciepla rozmowa nie stawianie warunkow)Jezcze rano mowil to przy swoej mamie ,ze my z monia dzis na 18 do kosciolka idziemy :) czulam ze dotrzyma slowa,dopuki nie zblirzala sie godzina 18 !! o 17 umowilismy sie z jego bratem i kolega i jeszcze mowil ze my o 18 do kosciola, a potem urzadzil sobie wycieczke z nami. jak sie poplakalm i powiedzialm ze czje sie wykorzystana to mowil ze nie wie o czym mowie !! czulam sie okropnie,oszukana (owzem mowil ze jak wrocimy z miedzygorza to pujdziemy do kosciola,pomodlimy sie ,czy musimy isc na msze) ale we mnie sie gotowalo !!!!!! ze nie dotzymal słowa !!!!!!!! Jak opanwac nerwy !! (wsumie to sama sie zdolowalm ,raz mi przez glowe porzechodzily mysli, a wyczieczka fajniejsza jutro dzien to pujdziemy,beda swieta to sie pujdzie itp...ale z drugiej strony dopadly mnie te zle emocje, Histeria,płacz,gniew) ktorych nie moglam pochamowac !!!!!! i tak jest przwie zasze zamiast sie cieszyc doluje sie od kilku lat bo 3 nie potrafie wyjsc z dołka !!,kazda uwaga partnera co zle robie spycha mnie jeszcze bardziej w dół z ktorego nie moge sie podniesc a wsumie czasami zwroci mi uwage co robie zle,co powinnam zrobic inaczeja ale ja zaraz czuje ze jestem gorsza !!!!!!!, Ze pewnie inna kobieta sie mu bardziej spodoba bo bedzie te rzeczy ktorycha ja nie umiem robic , robila ŚWIETNIE !!! ciagle czuje zazdrosc przez jego male uwagi,bo mysle ze przez to mnie nie kocha !! ze nie jestem idealna dla niego !! boje sie kiedy ma kontakt z innymi kobietami ze ktoras sie mu bardziej spodoba z rozmowy, ze bedzie mial wiecej tematow z nia do omowienia,ze bedzie wiecej wiedziala odemnie ze bedzie miala znajomosci i bedzie mogla mu pomoc np. w jakis sprawach o prace,czy w urzadzenu mieszkania. Przez to ze nie umiem sobie radzic z problemami,czesto placze mowie partnerowi ze nie nie docenia,a on na to ze ja nic nie robie,ze musze sie zaczac starac a bedzie wszystko dobrze, ale to jest tak ze jeden dzien cos zrobie,zrobie obiad ,posprzatam, a w drugi ogarnia mnie niemoc !! placze znowu,bo czuje ze obowiazki spoczywaja na mnie... nie pamietam kiedy ugotwalm nam obiad,zrobilam kolacje...wsumie to partner mi mowi ze jak bede sie strac to on tez bedzie.ale ja staram sie 1,2 dni potem zapominam o tym wszystkim,jego obarczam wina ze sie nie stara,ze mi nie pomaga,gdyby chcial ze mna gotawc bylo by inaczej,gdyby chcial mi pomoc i zrobic wspolnie obiad...ciagle mam do niego jakies pretensje... Od tej ostaniej kłotni o kosciol nie chce mnie widziec, mialo to miejsce teraz przed swiatami,ciagle mnie zbywa telefonami,mowi ze zajety,ze duzo nauki ma...czuje ze z kims sie spotkał, nigdy tak sie nie zachowywal ...Jak go odzyskac jak,sie zmienic nie byc nerwowym,zaakceptowac to jaki jest,nie denerwowac sie jak cos nie wyjdzie jednego dnia,przecierz jest mnostwo innych dni,a ja czuje sie jak by ten byl ostatni ... przez to wszystko go stracilam...myslam ze pomimo klotni tych wszystkich ,ktore znosil bedziemy ciagle razem ,ze sie kochamy ... ale chyba mial juz dosc wszystkiego ... tego jak sie zachowuje... mielismy przerwe juz przed swiatami bozego narodzenia 3 tyg ,wtedy usiwadomil sobie ze mnie kocha ze nie chce nikogo innego a ja wracajac do niego zaczelam sie zastanawiac czy dobrze zrobilam i znomu po jednym dniu bycia miłą zaczealm klotnie,i tak caly czas ,potem juz nawet mu mowilam ze to byl blad ze wrcilismy do siebie... nie potrafilam uszanowac tej szansy,postarac sie by bylo lepiej,przemoc sie zaczac gotowac,sprzatac,pytac o jego prace jak sobie radzi...wsumie to nigdy nie pytalm jak mu idize w pracy, poprostu kiedy tylko mowil ze jedzie do zakopanego to sie klocilam,ze znowu bede sama,ze mógł by na miejscu cos znalezsc...ale on mi tłumaczył ze nie zarobi na to by wyremontowac mieszkanie za te grosze ze musi tam jechac,ze nie chce za jakis czas wracac juz za granice,ze to nasza szansa jak zrobimy te mieszkania !! ale ja czuje ze on tylko pod siebie to robi,nie czuje z tym wiezi ...Dlaczego ?? pomimo ze wsumie wspieralismy sie za granica, mowil mi ze dzieki mnie duzo osiagnal,ze pewnie gdyby nie ja to bysmy nie mieli mieszkania bo pewnie by nie myslal o tym i by trwonil kase.czuje pustke kiedy jedzie,nie czuje ze pracuje dla nas tylko dla siebie,fakt moze dlatego ze wsumie jest oszczedny, troszku mu szkoda na niektore rzeczy pieniazków i nie daje mi na utzymanie,utzymuje sie z czynszu za sklep i rodzice mi pomagaja !! a on zarabia tylko na swoje potzeby. Kiedys mi powiedzial ze jak by duzo zarabial to bym nie musiala pracowac,ale tak naprawde wiem ze raczej by mnie nie utzymywal...mialbym wydzielana kase.teraz moze dal mi 150 zl ale jakies 2 miesiace temu to co to jest,owszem sam teraz nie pracuje mial tyle co z handlu w zakopanym bo reszte musial na remont miec wsumie teraz jest bez kasy ... ciagle mi mowi ze nie ma na cos tam czasu,np pytam kiedy przyjedzie,mowi ze nie ma czasu,potem mowi ze nie ma czasu by wziasc korepetycje nawet,a to tylko godzinka ,innym razem ze nie ma pieniedzy na nie,a jeszcze innym ze 30 zl to nie tanio za korki (bo ma problemy z matma,zaczol robic liceum dla doroslych) nie wiem jak go oceniac... niby zaradny a tak naprawde wzystko ociaga. Jedna rzecz ktora mnie trapi to, to ze bywajac u mnie powiedzial ze sie strasznie nudzi,jak go zapytalm czemu mi nie posprzata jak jestem w szkole,nie zrobi zakupow nie ugotuje obiadu ,powiedzial ze nie ma czasu !!!!! albo drugim razem ze ja u niego terz nie sprzatam !! jak przyjerzdzalismy do niego ...(fakt rzadko pomagalm mamie jesgo,chcoc czaami chcialm wstac wczesniej ,zaskoczyc ich ale nie mialm sily i mocy by tozrobic,ugotowac obiad isc do sklepu) siedizal wsumie caly czas przed internetem i nic nie robil ... wkurzalo mnie to!! bo zamiast siedziec tu ze mna wspierac mnie to on ciagle jezdzil do siebie ,fakt niby pod pretekstem ze musi drzwi wstawic do mieszkania ze musi mamie pomoc,zrozumialam to,potem ze ma sprawy do zaltwienia w urzedach,ale co sie okazywalo drzwi nie zrobil,mamie cos tam pomogl,i o wszem swoje mieszaknie zaczol remontowac ...

czuje ze to koniec,to wszystko moja wina,z radosnej dziewczyny przerodziłam sie w jakiegos potwora,ktory tylko umie płakac,uzalac sie nad soba !!!!! chcialbym tyle zrobic ale nie jestem w stanie ,zmienic negatywne myslenie w pozytywne ,niezalerznie od tego co powie partner,nawet kiedy sprawi ze sie zasmuce,chcialbym przestac myslec o tych zlych rzeczach a zaczac myslec o dobrych,pozytywnychb !!! jego uwagi ,male mnie na tyle dobily ze popadalm w jakis dul,zaczelam sie wszystkim przejmowac,a negatywnego myslenia na swoj temat,temat naszego zwiazku i przyszlosci nie potrafie odwrocic od 3 lat !!!!!! przez 3 lata tylko sie urzalm chodze jak robot,zameczam sie myslami ze partner mnie zostawi,nawet iedy bede sie starac,potem przychodza mysli ze nawet jak ja zaczne stawac na glowie to on tego nie doceni i to mie zostawi,boje sie dac od siebie ...a sama wymagam cudow !!! fakt na poczatku zwiazku,bylam milutka,grzeczniutka,zrobilam obiad,snadanie,posprzatalm,sprawialo mi to raosc ...ale on tego nie zauwarzal ,kied bylam wyrozumila,nie robilam mu wyrzutow jak wyszedl do kolegi,dogadywalismy sie ja szlam do kolezanki on do kolegi potem razem spedzalismy czas lub ze znajomymi. ale jemu nie pasowalo to ze jestem taka ulozona,chcial bym byla z jajami,jak cos zrobilam to nie zauwarzyl tego ,widzial tylko to czego nie robie...nawet jak robilam to pierwszy raz i mi nie wyszlo nie slyszalm uda ci sie nasepnym,tylko to ze sie nie staram !! zamiast probowac od nowa zalamywalm sie i nie powracalm od poczatku do zadania.zamykalm sie w sobie. a przez krytyke zaczelam kłocic sie z nim czesto,tlumaczyl ze chce mnie zmobilizowac do zadania,bym sie przylozyla,ja ze to mnie smuci,owszem postepowal inaczej,udalo mu sie czasami mnie pocieszyc powiedziec ze wyjdzie nastepnym razem...chyba wkurzalo go to ze jestem taka nieporadna...ale ja nieraz chcialm mu pokazac ze jestem czegos warta ze uda mi sie ale niemoc mnie przerasta i lek ze i tak nie zauwarzy tego co robie ...

prosze pomozcie mi co powinnam zrobic,uzalerznilam sie od bycia z nim,jego cieplych slow,potrafil byc dobry a ja tego nie zauwarzalm przez moja pasywnosc wszystko zniszczylam i negatywne zachowanie,ciagle tylko bylam niezadowolona,kiedy raz sie zasmucialm pewnego dnia od 3 lat nie umiem z tego wyjsc czuje sie jak robot,nic mnie nie cieszy i przez to rozpadl sie moj zwiazek !!!!! nie potrafilam wyjsc do kolezanki,tylko z nim widzialm wspolne chwile,od tego mialm partnera,a jak nie chcial wychodzic to sie smucialm ze nie lubi pedzac ze mna czasu ...nie mialm ochoty spotykac sie z dziewczynami chcialm z moim facetem wzedzie bywac...
czy moge to naprawic,czy moge sie zmienic ?? byc ciepla,mila

doceniam to ze moj facet sie stara,nie kazdy mysli by miec mieszaknie,wiekszosc jeszcze u rodzicow mieszka ,jest bez pracy,owszem jest domatorem,rzadko gdzies lubi wyjsc,woli wycieczki,spacery, nie puby.nigdy nie byl bezemnie na imprezie,a jak umowil sie na piwo to robilam mu wyrzuty,on mi pozwlal wyjsc,nie robil mi scen a ja mu zawsze !!! ciezko go tez namowic na domwe rozrywki typu karty,eurobiznes czy by zaprosic znajomych do wspolnej zabawy. czsto probowalm go wyciagnac na lyzwy,ale nie chcial powiedzial ze nie lubi...wsumie raz bylismy tylko,Czesto tez ,jak raz cos ze mna zrobil, to potem nie chcial tego powtarzac,choc by fotografowanie.Bylismy kilka razy porobic sobie zdjeia,myslam ze je lubi bo nieraz sam sobie pstrykal hehe...ja lubie fotografie,ale tylko raz bylismy zrobic sobie sesje i potem jak chcialm to powtorzyc to nie chcial,powiedzial ze nie lubi. Wsumie ja chcialm zabic tylko czyms nude !!!!Znalezsc nam wspolne zajecie,jak sie zaczelismy spotykac to chcodzilismy na tenisa,robilismy zdjecia...potem to sie urawalo nie chcial ze mna wyjsc...ja zaczelam zyc przezloscia...zajecia ktore nas zblirzyly do siebie przestaly miec miejsce w naszym zyciu. mowil ze ze mna nie da rady grac w tenisa bo nie umiem,nie staram sie,potem mowil czy musimy w tenisa ,wymysl cos innego,nie umialm na stworzyc zajecia a mialm tylko do niego pretensje ze nic nie chce zroic ze mna ...rutyna ktora sie wkradal byla czyms okropnym ...ja,czytalm rozne porady,by zrobic romantyczna kolacje,swiece,powspominac poczatki,robilam tak ale jak pytalm pamietasz kochcnie jak to bylo(blblb) to on mi na to : NIE /moze i zartowal ale jak moglam dalej prowadzic rozmowe,zamykalam sie na nowo !!!! zastanawiajac sie czy on wogule chce ze mna rozmawiac,jego rozmowy to tylko na temat kasy sa i biznesu,domow,mieszkan co po ile stoi.A jaczasmi chcialm romantyzmu,czasami ja sama go prosilam o kolacje by przyszykowal taka ale nie zrobil,zawsze, cos ja czasami uszykowalm,na romantyczne esy nie odp. np jak pisalm mu kocham cie...tesknie...nie bylo odwajemnienia nawet na drugi dzien nie nawiazal do tego...jak pytalm czy dostal a czemu nie odp.mowil a co bede odpisywac...moze zbyt naciskam na ta milosc,moze ma za malo swobody,moze za bardzo chce zyc jego zyciem ...
zazdroscilam znajomym ktorzy robili w polsce szkole,zastanawialm sie czy nie marnuje sobie zycia,potem przechodzily mi mysli przez glowe ze ludzie nie w takim wieku szkoly konczyli(mialm na mysli juz ludzi z rodzinami ,dziecmi,nawet teraz tacy ze mna chodza Kaska niedawno urodzila,tesciowa jej bawi a ona wrocila do szkoly)
Chcial dziecka a ja balm sie ze bede je sama wychowywac bo on odda sie pracy by nas utzymac,balm sie tego cholernie i dalej sie boje tej odpowiedzialnosci,poswiecenia.ze nie skoncze szkoly,ze bede kura domowa z dziecmi,ze nie bedziemy mieli zbytnio czasu dla siebie dwojki,no bo jak miec czas kiedy w domu sa male dzieci,wstawanie w nocy,placz,zmeczenie,on zapracowany...mialm leki ze nie bedzie mi pomagal kiedy wroci z pracy ze bedzie sie odsowal od rodziny ze przyjmie role tylko wnoszenia pieniadza w dom !! balam sie podjac ryzyka ze moje mysli, obawy sie prawdza !! stalam msie pesymistka !!!! jak sobie z tym radzic ?? Tez boje sie ze jak by bylo dziecko to oddal by sie pracy...ze wyjerzadzlby do zakopanego a ja bylabym sama z dzieckiem to byly te obawy ...mialm pretensje bo wymyslam rózne zajecia ,hobby by odbic rutyne ale on nie chcial nic robic ze mna ...nawet kiedy chcialm sie powyglupiac polaskotac to ,robilam to mocno,mowil ze go to boli i siedzial jak kloda lub lerzal,kiedy po stosunku chcialm sie powyglupiac polaskotac to mowil bym sie juz uspokoila...brakowalo mi czasami takiej czulosci z jego strony,dawal ja w slowach ale czasami nie w czynach ... wiec tez smutnialm z dnia na dzien,plakalm,myslac ze mnie nie kocha,ze mu sie nie podobam,ze nie lubi nic ze mna robic...plakalm,klocilam sie bo chcialm wyjsc z rutyny z ktorej nie potrafilam...popadalm w furie,niemoc,depresje,histeria,wzystko pokolei,nie wstawalm z lozka,wszystko mnie przygnebialo,chcialm duzo z nim robic ale tak naprawde lerzalm do poludnia,potem klocilam sie ze nie umiemy wykorzystac czasu,ze na niczym go spedzamy ...Co ja zrobila ??? i dlacego ?? pomozcie,nie piszcie o szczerej rozmowie bo ją juz przechodzilismy ...wsumie to ciagle slysze :ze ja go nie zrozumiem nigdy,ze mamy inne poglady na swiat, ze nasz problem to nie wspolne hobby... kiedy zapytalm jaki problem wedlug niego mamy nie odpowiedzial mi (wspomnial tylko ze ja i tak o byle co sie wyklocam ze to nie ma sesnu ,ta rozmowa jaki problem mamy)... ja mu wymienilm swoje obawy,czekalm na jego ale do dzis nie odpisal...(nie widzimy sie 3 tyg,dzwonie,pisze ale zostaje zbywana) czy moge naprawic ta milos?? czy milosc da rady naprawic ??odnowic uczucie zanim bedzie za puzno,za nim kogos spotka,kto da mu wiecej milosci odemnie ... Co zrobic by nie miec obaw czy to ten jedyny,wiadomo z innym terz beda klotnie,niezgodnosci. Owszem ja ciagle mowie ze to moja wina,on ze ja go nie rozumiem ,mamy inne plany na przyszlosc ,ale ja terz mam potrzeby i chcialbym by on uszanowqal moje,czasmi poszedl na kompromis,nie byl uparty,zgodzil sie na jakas atrakcje.Ja duzo posiwcilam dla nas,wyjechalm za nim za granice,nie chodzilam na imprezy choc mialm nieraz ogromna potzebe,nie umialam odnalezsc sie w nowej sytuacji tzn,z angli gdzie tetnilo zycie towarzyskie,wyjechalismy do irlandii...tam ucielo sie wszystko,nagle nigdzie nie wychodzilismy ,coc by raz na miesiac czy co 2 miesiac, to marek tlumaczyl to pierw malo platna praca,potem ze ma cel ze bedzie czas na wychodzenie (owszem potem zaczelismy troszke uzywac zycia...ale raz na pol roku gdzies wyszlismy...bo on nie mial takich potrzeba jak mowil) poswiecialm swoja mlodos a wzamian wsumie nic nie dostalm,zeby chocaz poswiecil mi czaami uwage i zwrocil na to uwage czego pragne(chco by wlasnie tej dyskoteki)

wiem troszku chaotycznie pisze ale mysle ze wzystko bedzie zrozumiale...kocham go ,a boje sie mu to okazac,wsumie posiweacm siebie ale on ciagle mowi ze mamy inne poglady (chce oddac mu wszystko,pomoc,a on mnie zbywa,do wzystkiego dazy sam,planuje sam wszystko- co tez prowadzi do kloti bo czuje sie na 2 planie) ciagle mysli o swoich potrzebach,zaniedbuje moje a jak mowie mu o swoich przez co sie klocimy,to mowi ze ma inne zdanie na ten temat ,ze nie pasujemy bo mamy inne poglady na zycie... czy ja przestalm byc wazna (...) Zobacz więcej
13.04.2010, 18:19
Rafał

Rafał Winnicki PKO BP Departament
Restrukturyzacji i
Windykacji Klienta
...

Temat: wybuchowosc,płacz,niemoc !!! jak sobie radzic z tym w...

Monika chmura:

A tak w trzech zdaniach..... to czego od nas oczekujesz?
RaV
13.04.2010, 19:03
Monika

Monika Chmura nie posiadam firmy,
nie posiadam firmy

Temat: wybuchowosc,płacz,niemoc !!! jak sobie radzic z tym w...

zebyscie mi powiedzieli jak mam radzic sobie z ta wybuchowoscia,dlaczego tak postepuje,kiedy nie widze wyjscia z sytuacji to placze,kiedy dowaiaduje sie ze partner cos sobie zaplanowal,wpadam w zlosc,gniew jak by mnie porzucal,kiedy wyjerzdza jak by mnie zostawial na zawsze...tak sie czuje.nie umiem radzic sobie z problemami,rozwiazywac ich,widze czarne chmury tylko i pesymizm z mojej strony ,nic mnie nie cieszy. dlaczego tak traktuje partnera a nie inaczej,wiem rozpisalm sie w poprzednim liscie.ale moze poswiecicie mi troszku uwagi :) bo chce by zwiazek przetrwal o ile jest szansa na moja poprawe ... bym sie ogarnela,zaczela starac a nie ze 2 dni i znowu niemoc mnie ogarnia !! jak by caly swiat spoczywal na (...) Zobacz więcej
13.04.2010, 20:51
Monika

Monika Chmura nie posiadam firmy,
nie posiadam firmy

Temat: wybuchowosc,płacz,niemoc !!! jak sobie radzic z tym w...

jak radzic sobie z dorslym zyciem,ciagle czuje sie jak nastolatka jak bym miala 17 lat,czy ja cofam sie w rozwoju albo cofnelam ?? dlaczego tak brakuje mi pratnera jak go dluzej nie widze,jak by mnie zostawial na zawsze a on tylko tam(zakopane) na 2 mies jechal i moglam tydz w tydz do niego przyjerzdzac,codziennie dzwonil,wiadomo pojechal do pracy...ale ja nie rozumiem tego ze on musi zarobic na mieszkanie,(czuje wsumie ze zarabia tylko dla siebie) a moze to zwykly pesymizm...chcialbym stac sie radosna od nowa,chce porady,moze porzeczytajcie tylko pierwsza czesc listu do 1 odstepu ten poczatek,jak sie zachowywalm,dlaczego tak robie ?? robilam ?? jak pokochac druga osobe,byc cierpliwym,czekac,przeciez jak cos mialo byc zrobione dzis a nie zostalo ja juz sie klocilam,wybuchalm,plakalm jak by nie bylo dnia juz (np mielismy isc na dysko,cos nam wyskoczylo,jego rozbolala glowa)nie moglam tego zrozumiec !!! zaraz klotnia !! to chore przecierz,bo wiem ze obojetnie w jaki zwiazek bym nie wstapila to bede tak samo robila !!!!! tak samo sie zachowam po jakims czasie !!! Bylam na poczatku wyrozumiala,cierpliwa,nie klocilam sie przyjmowalm wszystko z pokora,uwagi i wogule, ale z czasem zaczelam przesadzac...plakac o byle co,klocic sie czuc sie niedowartosciowana,robic uwagi za byle co ... nie potrafilam zrozumiec ze nie ma na cos ochoty,ze moze sie zle czuc,by (...) Zobacz więcej
13.04.2010, 21:01

konto usunięte

Temat: wybuchowosc,płacz,niemoc !!! jak sobie radzic z tym w...

Nie przeczytałem całego Twojego wątku. Po trzech czwartych gdzieś spasowałem.
Mam taką fantazję, że może po prostu zabierasz za dużo przestrzeni...
Zamęczasz go sobą tak jak mnie zamęczyłaś swoimi postami.
Polecam dobrego psychoterapeutę. Chcesz swojej zmiany, to połowa sukcesu. Możesz ją osiągnąć z (...) Zobacz więcej
13.04.2010, 21:14
Gośka

Gośka J. Urząd
Wojewódzki/Wydział
Bezpieczeństwa i
Zarządzania Kr...

Temat: wybuchowosc,płacz,niemoc !!! jak sobie radzic z tym w...

Związek polega na tym, że dwie osoby żyją razem z drugą osobą, ale i ze sobą samym. Człowiek powinien mieć czas dla drugiej osoby, ale i też poświęcać czas tylko sobie. twój partner nie żyje tylko dla Ciebie. Żyje przede wszystkim dla siebie samego i samemu sobie musi poświęcać również czas. Już raz komuś pisałam porównując stosunek partnerów do siebie.
Jeśli nabierzesz w dłoń piasku i mocno ją ściśniesz to piasek zacznie przelatywać Ci przez palce i w końcu szybciutko cały wyleci.
Jeśli jednak nabierając w dłoń tego piasku nie zamkniesz jej a pozostawisz otwartą, piasek pozostanie na niej. Wyobraź sobie, że Twój partner to taki piasek. Pozwolisz mu na wolność i będzie trwał przy Tobie i do Ciebie będzie wracał, lub będziesz starała się usilnie go kontrolować, zaduszać, ściskać i zakochać na śmierć, to zacznie się panicznie uwalniać, aż odejdzie całkowicie.
To jest Twoja decyzja, czy pozostaniesz otwartą na jego osobiste potrzeby: wyjścia z kumplami na piwo itp..., czy zamkniesz go w złotej klatce swojej miłości i doprowadzisz go (...) Zobacz więcej
13.04.2010, 22:22
Rafał

Rafał Winnicki PKO BP Departament
Restrukturyzacji i
Windykacji Klienta
...

Temat: wybuchowosc,płacz,niemoc !!! jak sobie radzic z tym w...

Monika chmura:

Czyli jak rozumiem albo robi to czego od niego oczekujesz albo jest podłym draniem, co jest powodem Twojej frustracji i wściekłości?
Albo KONTROLUJESZ jego życie, albo życie staje się nieznośne i pełne lęku?
Dobrze rozumiem?
RaV
13.04.2010, 22:48

konto usunięte

Temat: wybuchowosc,płacz,niemoc !!! jak sobie radzic z tym w...

Monika Chmura, piękna nazwisko ci się trafiło : )

Moniko, życie jest wiele więcej warte niż te problemy miłosne... Wasz związek jest toksyczny, musisz to sobie uświadomić.

Uświadom sobie też, że świat zmaga się z problemami większego kalibru, niż Twój. Powiem więcej - Twój problem, tkwi jedynie gdzieś tam w Tobie. Albo jesteś niespełniona zawodowo, albo masz zbyt mały kontakt z ludźmi, albo nie stawiasz sobie celów, albo żyjesz i nie wiesz dokąd zmierzasz?

Trochę to filozoficzne, ale tędy szukałbym odpowiedzi na Twoim (...) Zobacz więcej
13.04.2010, 22:53
Monika

Monika Chmura nie posiadam firmy,
nie posiadam firmy

Temat: wybuchowosc,płacz,niemoc !!! jak sobie radzic z tym w...

Rafał Winnicki:
Monika chmura:

Czyli jak rozumiem albo robi to czego od niego oczekujesz albo jest podłym draniem, co jest powodem Twojej frustracji i wściekłości?
Albo KONTROLUJESZ jego życie, albo życie staje się nieznośne i pełne lęku?
Dobrze rozumiem?
RaV
tak,jak nie zrobi tego czego chce to wpadam w scieklosc,jak sie mna nie interesuje to uwazam ze jest draniem,nie potafie zyc dla siebie,ciagle zyje dla kogos ... owszem jak nie kontroluje to mam mnostwo obaw...znowu zamykam sie w sobie,placze,nie jestem niczego pewna ...co chce robic,gdzie sie zglosic o porade i pomoc,kolezanki juz maja dosyc mojego narzekania,mowia ze powinnam wziasc sie w garsc ...a ja wszystko zawalm,szkole,zycie,zamykam sie w domu ...
14.04.2010, 00:01
Monika

Monika Chmura nie posiadam firmy,
nie posiadam firmy

Temat: wybuchowosc,płacz,niemoc !!! jak sobie radzic z tym w...

Łukasz K.:
Monika Chmura, piękna nazwisko ci się trafiło : )

Moniko, życie jest wiele więcej warte niż te problemy miłosne... Wasz związek jest toksyczny, musisz to sobie uświadomić.

Uświadom sobie też, że świat zmaga się z problemami większego kalibru, niż Twój. Powiem więcej - Twój problem, tkwi jedynie gdzieś tam w Tobie. Albo jesteś niespełniona zawodowo, albo masz zbyt mały kontakt z ludźmi, albo nie stawiasz sobie celów, albo żyjesz i nie wiesz dokąd zmierzasz?

Trochę to filozoficzne, ale tędy szukałbym odpowiedzi na Twoim miejscu.

Pozdr : )
czesc ...a dlaczego uwazasz ze toksyczny ?? po czym to wywnioskowales,tylko ze to ja wprowadzam ta toksycznosc,ten caly pesymizm na swiat ... to ja ciagle sie czegos czepiam i niezalerznie od tego jakiego mialbym partnera to bym robila to samo ... ten obecny nigdzie nie wychodzil,sam czasami na piwo chcial,ryby z kolegami a ja sie klocilam z nim ,myslisz ze innemu bym pozwolila wyjsc tez pewnie nie ... obojetnie w jaki zwiazek bym sie nie wpakowala to po kilku miesiacach,bede miala obawy,leki i zaczne tez popadac w depresje,placz,bede sie bala ze partner odejdzie,tez zacznie sie monotonia w nowym zwiazku ,ja chce nauczyc sie zyc z ludzmi ...moze znacie jakis dobrych terapeutow tutaj...jestem z opolskiego wojewodztwa dokladnie z NYSY
14.04.2010, 00:05
Monika

Monika Chmura nie posiadam firmy,
nie posiadam firmy

Temat: wybuchowosc,płacz,niemoc !!! jak sobie radzic z tym w...

Monika chmura:
Łukasz K.:
Monika Chmura, piękna nazwisko ci się trafiło : )

Moniko, życie jest wiele więcej warte niż te problemy miłosne... Wasz związek jest toksyczny, musisz to sobie uświadomić.

Uświadom sobie też, że świat zmaga się z problemami większego kalibru, niż Twój. Powiem więcej - Twój problem, tkwi jedynie gdzieś tam w Tobie. Albo jesteś niespełniona zawodowo, albo masz zbyt mały kontakt z ludźmi, albo nie stawiasz sobie celów, albo żyjesz i nie wiesz dokąd zmierzasz?

Trochę to filozoficzne, ale tędy szukałbym odpowiedzi na Twoim miejscu.

Pozdr : )
czesc ...a dlaczego uwazasz ze toksyczny ?? po czym to wywnioskowales,tylko ze to ja wprowadzam ta toksycznosc,ten caly pesymizm na swiat ... to ja ciagle sie czegos czepiam i niezalerznie od tego jakiego mialbym partnera to bym robila to samo ... ten obecny nigdzie nie wychodzil,sam czasami na piwo chcial,ryby z kolegami a ja sie klocilam z nim ,myslisz ze innemu bym pozwolila wyjsc tez pewnie nie ... obojetnie w jaki zwiazek bym sie nie wpakowala to po kilku miesiacach,bede miala obawy,leki i zaczne tez popadac w depresje,placz,bede sie bala ze partner odejdzie,tez zacznie sie monotonia w nowym zwiazku ,ja chce nauczyc sie zyc z ludzmi ...moze znacie jakis dobrych terapeutow tutaj...jestem z opolskiego wojewodztwa dokladnie z NYSY

na poczatku,bylam wyrozumiala,ciepla apotem jak by stal sie moja wlasnoscia go zaczelam traktowac...jest jednym z lepszych ktorzy mnie docenili,zauwarzyl moje piekno wewnetrzne a pozostali ktorych mialm (wsumie jeden dluzszy zwiazek1,5 roku)to byl ze mna tylko na pokaz ,wymagal by super wygladal i wogule,wstydzil sie jak wyszlam w dresie,lub speilam wlosy na gladko ...a tu mielismy miec wspolna przyszlosc tylko ja zawiodlam ...
14.04.2010, 00:08
Monika

Monika Chmura nie posiadam firmy,
nie posiadam firmy

Temat: wybuchowosc,płacz,niemoc !!! jak sobie radzic z tym w...

Gośka J.:
Związek polega na tym, że dwie osoby żyją razem z drugą osobą, ale i ze sobą samym. Człowiek powinien mieć czas dla drugiej osoby, ale i też poświęcać czas tylko sobie. twój partner nie żyje tylko dla Ciebie. Żyje przede wszystkim dla siebie samego i samemu sobie musi poświęcać również czas. Już raz komuś pisałam porównując stosunek partnerów do siebie.
Jeśli nabierzesz w dłoń piasku i mocno ją ściśniesz to piasek zacznie przelatywać Ci przez palce i w końcu szybciutko cały wyleci.
Jeśli jednak nabierając w dłoń tego piasku nie zamkniesz jej a pozostawisz otwartą, piasek pozostanie na niej. Wyobraź sobie, że Twój partner to taki piasek. Pozwolisz mu na wolność i będzie trwał przy Tobie i do Ciebie będzie wracał, lub będziesz starała się usilnie go kontrolować, zaduszać, ściskać i zakochać na śmierć, to zacznie się panicznie uwalniać, aż odejdzie całkowicie.
To jest Twoja decyzja, czy pozostaniesz otwartą na jego osobiste potrzeby: wyjścia z kumplami na piwo itp..., czy zamkniesz go w złotej klatce swojej miłości i doprowadzisz go do nienawiści.
dziekuje za slowa otuchy,tylko mi ciezko ten pisek nie sciskac w tej dloni,ja wlasnie go zdusilam i chyba mi caly wylecial... nie wiem dlaczego taka jestem...chyba balm sie ze go strace... ze wzgledu na to ze czesto bylo mi mowione z jego strony ze my sie duzo roznimy,ze nie pasujemy do siebie(a nie robilam takich scen,staralm, sie bylam milutka,mielismy wspolne zainteresowania,podobalo sie mi to,z tym ze wedlug niego nie mielismy...to mnie czasami dziwilo,ze on widzi tylko minusy ...to bylo na poczatku zwiazku,ale bylma na tyle pewna siebie ze wiedzialm ze to tylko takie gadanie,ze podobam mu sie ,ale przez moja niesmialosc nie potrafilam mu o tym powiedziec tylko wszystko zostawialm w myslach,czasmi tylko powiedziam ze przeciwnienstwa przyciagaja sie) z czasem to moje ego spadlo tak nisko ze przestalm wierzyc ze do czegokolwiek sie nadaje, kiedy zwrocil mi uwage to czulam ze jestem najgorsza na siwecie,ze tylko ja popełniam bledy,a wszyscy sa doskonali dookola,kiedy cos mi powiedzial niegatywnego to zaraz plakalm,balam sie ze skoro niczym go nie moge zaskoczyc to odejdzie odemnie,ze znajdzie inna,ktora bedzie doskonala,ktora bedzie lepiej wykonywala jakies czynnosci ode mnie. Zaczelam sie zamartiwac,popadac w dolki az po dzien dzisiejszy...nie potrafie z tego dolku wyjsc...moze to przez to te awantury ze ,ciagle cos mu nie pasowalo we mnie a ja balm sie ze znajdzie inna,ze ja sie bede starac a on ktoregos dnia odejdzie i tak...teraz zaluje ze jestem w takiej niemocy by moc to naprawic,ze nie potrafilam byc inna,silniejsza,nie przejmowac sie byle drobiazgiem powiedzianym,zaczelam byc bardzo zazdrosna o niego...z powodu zwracania mi uwagi,czulam sie najgorsza na swiecie ...ale wiadomo byl cieply,opiekunczy,pomimo tego mowil ze chce ze mna byc ze moze i sie roznimy ale terz duzo nas laczy ... a uwage chyba kazdemu sie zworci czasami,tylko we mnie cos sie gotowalo,czulam ze jestem do niczego kiedy cos powiedzial i sie klocilam ... a kiedy zaczelam sie klocic to juz nie moglam przestac,czasami o byle co ,bez powodu,ciagle wstaje w apati i gniewie,o tak poprostu ...moze masz kontakt do jakiegos dobrego psycholaga bo ja sobie sama z tym nie poradze...wiem ze nie powinnam sciskac tego piasku ale nie potafie i tu nie chodzi o ten zwiazek ale o inne terz wiem ze bylo by to samo co tutaj ...Pierwzty raz ktos mnie docenil,zauwarzyl moje wady i zalety,czasami tylko za bardzo sie czepial wszystkiego,a ja prze to czulam sie wlasnie najgorsza co mnie zdolowalo,wlasnie te male uwagi,ktore powinnam gdzies puscic w niepamiec i na 2 dzien cieszyc sie zyciem na nowo,ale jak mowie podlamalam sie i nie potrafie sobie z tym poradzic...a partner chyba chce odejsc i to na powaznie,przez to ze sie kloce ciagle ...Bez powodu,popadam w depresyje stany,za byle co sie obrazam,chcialbym zmienic sposob myslenia ale jest mi samej trudno i to bardzo trudno ...
14.04.2010, 00:26
Gośka

Gośka J. Urząd
Wojewódzki/Wydział
Bezpieczeństwa i
Zarządzania Kr...

Temat: wybuchowosc,płacz,niemoc !!! jak sobie radzic z tym w...

Monika chmura:
tylko ja zawiodlam ...

Zawodzisz samą siebie Monia. Boisz się, nikomu nie ufasz. Mylisz miłość z potrzebą kontroli. Możesz ranić, bo ukochana osoba nie odda. Nieświadomie zrzucasz na partnera ciężar swoich lęków wiesz o tym? Boisz się odrzucenia, ze zostaniesz sama, że on znajdzie inną, że się mu znudzisz...i tak dalej. Nieustannie szukasz potwierdzenia własnej wartości, ale robisz to nie tak, jak trzeba. On nie ma nadawać Tobie wartości, ale sama dla siebie powinnaś czuć się wartościową kobietą.
A może po prostu powiedz mu o swoich problemach. Powiedz, że czujesz się źle sama ze sobą i że nie chcesz go krzywdzić. Może po prostu zacznij słuchać a na chwilę odłóż działania na bok. Jak uaktywnisz słuchanie innych, prócz siebie samej, to może dotrze do Ciebie, co musi się zmienić. Bo teraz masz blokadę. Słuchasz samej siebie.
On nie jest lekiem na Twoje lęki. I troszkę myślę, że usprawiedliwiasz swoje emocje jego zachowaniem: krzyczę kiedy on robi to... Czyli, że będziesz milsza, jak on zrobi to, co chcesz? Czyli, że to jest jego wina, że Ty się wkurzasz?
Tylko Ty odpowiadasz za swoje emocje.Gośka J. edytował(a) ten post dnia 14.04.10 o godzinie 00:38
14.04.2010, 00:36
Monika

Monika Chmura nie posiadam firmy,
nie posiadam firmy

Temat: wybuchowosc,płacz,niemoc !!! jak sobie radzic z tym w...

Rafał Jaworski:
Nie przeczytałem całego Twojego wątku. Po trzech czwartych gdzieś spasowałem.
Mam taką fantazję, że może po prostu zabierasz za dużo przestrzeni...
Zamęczasz go sobą tak jak mnie zamęczyłaś swoimi postami.
Polecam dobrego psychoterapeutę. Chcesz swojej zmiany, to połowa sukcesu. Możesz ją osiągnąć z jego pomocą...
to jest krotki liscik wiec mozez go przeczytac :),a masz moze jakies poradnie,ja nie wiem gdzie szukac jestem z nysy,woj opolskie,wsumie boje sie isc do takiej pordni,ze nie bedzie efektu,ze wydam pieniazki a nic sie nie zmieni,boje sie przestawic moje negatywne mysli w pozytywne,kiedy sie zdenerwuje ,partner mnie wkurzy to sie smuce a potem ciezko mi wyjsc z dolka !! przestawic psychike(wiadomo,kazdy ma gorsze dni ale zeby je przeradzac w lata)... wiem ze mecze ale chcialm tylko sie wyzalic...czuje ze jestem jakas cofnieta w rozwoju!! poprostu nie wystarczy mi jednorazowe zapewnienie o czyms musialby mi co 2,3 dzien przypominac o tym jaka jestem wazna ,zapewniac mnie o swojej milosci,to ze cos mi wytlumaczy ja zaraz zapominma o plusach danego zadania,za 2 dni sie zadreczam czy to bylo szczere,czy on o tym pamieta co mowil ...!! to chore !! kiedy teraz go nie ma wiem co zle robie...ale on tez powinien zrozumiec co zle on robi,jak mu mowie o tym co bym chciala zmienic ,wprowadzic w zwiazek to mowi mi ze on jest ,jaki jest.a j zaczynam sie denerwowac :/,Ale wiekszosc to moja wina bo jestem jak napisalm w liscie zbyt wybuchowa,gwlatownie reaguje na roznego rodzaju zmiany,nie umiem przystosowac sie do zmian,choc by jego wyjazd do pracy,poprostu wpadam w scieklos jak mi mowi ze go nie bedzie np 2 miesiace.Mam wrazenie ze go nie obchodze,ze on nie teskni skoro mnie zostawia,Placze,kloce sie ,jak moze mnie zostawic,co bedzie jak beda dzieci,tez bedziesz mnie tak zostawial i co ja sama bede je wychowywac ... Chce byc inna,lepsza jak kiedys na poczatku,starac sie ,ugotowac,posprzatac wstac rano,zrobic snaidanie,czasami brakuje mi inicjatywy z jego strony (mowie ze ja bym chciala,owszem robilam ale z czasem chcialm by on cos przyzykowal sam od siebie ,zaskoczyl mnie...) i potem wlasnie tez sie klocilam o to ze ja robie,a on nie,z ja uszykowalm miesiac temu kolacje przy siwecach a on nie robi nic od siebie... i takie tam...tak to wyglada...
14.04.2010, 00:42
Monika

Monika Chmura nie posiadam firmy,
nie posiadam firmy

Temat: wybuchowosc,płacz,niemoc !!! jak sobie radzic z tym w...

Gośka J.:
Monika chmura:
tylko ja zawiodlam ...

Zawodzisz samą siebie Monia. Boisz się, nikomu nie ufasz. Mylisz miłość z potrzebą kontroli. Możesz ranić, bo ukochana osoba nie odda. Nieświadomie zrzucasz na partnera ciężar swoich lęków wiesz o tym? Boisz się odrzucenia, ze zostaniesz sama, że on znajdzie inną, że się mu znudzisz...i tak dalej. Nieustannie szukasz potwierdzenia własnej wartości, ale robisz to nie tak, jak trzeba. On nie ma nadawać Tobie wartości, ale sama dla siebie powinnaś czuć się wartościową kobietą.
A może po prostu powiedz mu o swoich problemach. Powiedz, że czujesz się źle sama ze sobą i że nie chcesz go krzywdzić. Może po prostu zacznij słuchać a na chwilę odłóż działania na bok. Jak uaktywnisz słuchanie innych, prócz siebie samej, to może dotrze do Ciebie, co musi się zmienić. Bo teraz masz blokadę. Słuchasz samej siebie.
On nie jest lekiem na Twoje lęki. I troszkę myślę, że usprawiedliwiasz swoje emocje jego zachowaniem: krzyczę kiedy on robi to... Czyli, że będziesz milsza, jak on zrobi to, co chcesz? Czyli, że to jest jego wina, że Ty się wkurzasz?
Tylko Ty odpowiadasz za swoje emocje.Gośka J. edytował(a) ten post dnia 14.04.10 o godzinie 00:38
wiem ze go ranie,ze zrzucam ciezar swoich lekow przez to jak sie zachowuje,wybucham kiedy np chce jechac do pracy na 2 mies bo ja zostane sama wtedy i co ja bede robic tyle czasu bez niego ... a na drugi dzien przychodza mysli,zrobie to i tamto odpoczne troszku,ale kiedy zblirza sie np termin wyjazdu ja sie kloce z nim ...niecerpie potem samej siebie !! ...mam wrazenie ze kiedy wyjerzadza nie mysli o mnie liczy sie tylko praca,ze nie teskni. Wiem ze powinnam byc wartosciowa sama dla siebie ale jakos nie potafie, to takie trudne dla mnie ... ja juz nie dzialm,nic nie robie,moje mysli negatywne zaklocaja moje zycie. On juz raczej mnie przekreslil od tyg nie dzwoni,wczesniej mnie zbywal przyjazdem swoim ale ciagle cos mu wypdalao,nie wiem czy wypada zadzwonic,zapytac o sznse bo boje sie ze znowu za tydzien to zepsuje i tak w kolko !! wiem ze ja odpowiadam za nie,nie wiem tylko dlaczego nie potafie sie smiac,kiedys pamietam przyszlam z pracy i on powiedzial: przepraszam mona nie posprzatalem pokoju ,JA: to nic,mialm pozytywne wibracje ze tak powiem ,no i co sie stalo ze nie posprzatal ale za 10 min naszly mnie chmury czarne,bo przeciez mowil ze posprzata i co zrobilam klotnie zamiast sie nie przejmowac mile spedzic czas to caly dzien nam zepsulam !! / tak bylo ostatnio,obiecal mi ze pujdziemy do kosciola,nawet podczas dnia sam do swojej mamy to powiedzial ze my z monia idziemy,jego mama nam nawet palme kupila. przed godz 18 wsumie mielismy troche czasu to sama zapropoponowalm zebysmy pojechali gdzies do lasu na chwilke albo tak o pozwiedzac...wzielismy brata jego i kolge.Potem tak wszystko przedluzal ze wsumie moje przypominanie na nic sie zdalo i pojechalismy do miedzygorza...wsumie to mialam mysli :,ok czemu nie jutro jest dzien na swieta sie pujdzie do kosciola,jest fajnie ,wycieczka fajniejsza,/ ale jak tylko wiedzialm ze juz dzis nici z tego to wpadlam w gniew !!!! mowil mi ze pujdziemy tak o ,pomodlimy sie, nie na msze,ze wrocimy to pujdziemy, ale ja juz nie chcialm bo mielismy isc na 18 !!! jest dla mnie wazna godzina ktora ustalimy,wszystko nawet dzien ,kazda minuta !!! i zepsulam nam caly dzien !!!!! calutki bo wpadlam w gniew !! ze obiecal a inaczej postapil,chcialbym przestac tak robic,zeby te zle emocje wypadly ze mnie !!! bo niby tu przez mysl mi przechodzily pozytywne mysli a jednak wybralm ta szara strone !!! cierpietnicy !!!!!!!! placz i histerie !! ze mnie oszukal !!! a czy to bylo wazne ,nadchodzily swiata ktor spedzialm przez to wszystko sama bo nie chcial przyjechac do mnie, przez to jak sie zachowalm ... kilka dni temu mi oznajmil ze zastanawia sie czy ten zwiazek ma sens,ze chyba sie meczymy ze soba razem, wiem ze jak nie poddam sie jakiejs terapi to zniszcze kazdy zwiazek,bo nie potafie sie cieszyc z zycia ...
14.04.2010, 02:23
Monika

Monika Chmura nie posiadam firmy,
nie posiadam firmy

Temat: wybuchowosc,płacz,niemoc !!! jak sobie radzic z tym w...

Monika chmura:
Gośka J.:
Monika chmura:
tylko ja zawiodlam ...

Zawodzisz samą siebie Monia. Boisz się, nikomu nie ufasz. Mylisz miłość z potrzebą kontroli. Możesz ranić, bo ukochana osoba nie odda. Nieświadomie zrzucasz na partnera ciężar swoich lęków wiesz o tym? Boisz się odrzucenia, ze zostaniesz sama, że on znajdzie inną, że się mu znudzisz...i tak dalej. Nieustannie szukasz potwierdzenia własnej wartości, ale robisz to nie tak, jak trzeba. On nie ma nadawać Tobie wartości, ale sama dla siebie powinnaś czuć się wartościową kobietą.
A może po prostu powiedz mu o swoich problemach. Powiedz, że czujesz się źle sama ze sobą i że nie chcesz go krzywdzić. Może po prostu zacznij słuchać a na chwilę odłóż działania na bok. Jak uaktywnisz słuchanie innych, prócz siebie samej, to może dotrze do Ciebie, co musi się zmienić. Bo teraz masz blokadę. Słuchasz samej siebie.
On nie jest lekiem na Twoje lęki. I troszkę myślę, że usprawiedliwiasz swoje emocje jego zachowaniem: krzyczę kiedy on robi to... Czyli, że będziesz milsza, jak on zrobi to, co chcesz? Czyli, że to jest jego wina, że Ty się wkurzasz?
Tylko Ty odpowiadasz za swoje emocje.Gośka J. edytował(a) ten post dnia 14.04.10 o godzinie 00:38
wiem ze go ranie,ze zrzucam ciezar swoich lekow przez to jak sie zachowuje,wybucham kiedy np chce jechac do pracy na 2 mies bo ja zostane sama wtedy i co ja bede robic tyle czasu bez niego ... a na drugi dzien przychodza mysli,zrobie to i tamto odpoczne troszku,ale kiedy zblirza sie np termin wyjazdu ja sie kloce z nim ...niecerpie potem samej siebie !! ...mam wrazenie ze kiedy wyjerzadza nie mysli o mnie liczy sie tylko praca,ze nie teskni. Wiem ze powinnam byc wartosciowa sama dla siebie ale jakos nie potafie, to takie trudne dla mnie ... ja juz nie dzialm,nic nie robie,moje mysli negatywne zaklocaja moje zycie. On juz raczej mnie przekreslil od tyg nie dzwoni,wczesniej mnie zbywal przyjazdem swoim ale ciagle cos mu wypdalao,nie wiem czy wypada zadzwonic,zapytac o sznse bo boje sie ze znowu za tydzien to zepsuje i tak w kolko !! wiem ze ja odpowiadam za nie,nie wiem tylko dlaczego nie potafie sie smiac,kiedys pamietam przyszlam z pracy i on powiedzial: przepraszam mona nie posprzatalem pokoju ,JA: to nic,mialm pozytywne wibracje ze tak powiem ,no i co sie stalo ze nie posprzatal ale za 10 min naszly mnie chmury czarne,bo przeciez mowil ze posprzata i co zrobilam klotnie zamiast sie nie przejmowac mile spedzic czas to caly dzien nam zepsulam !! / tak bylo ostatnio,obiecal mi ze pujdziemy do kosciola,nawet podczas dnia sam do swojej mamy to powiedzial ze my z monia idziemy,jego mama nam nawet palme kupila. przed godz 18 wsumie mielismy troche czasu to sama zapropoponowalm zebysmy pojechali gdzies do lasu na chwilke albo tak o pozwiedzac...wzielismy brata jego i kolge.Potem tak wszystko przedluzal ze wsumie moje przypominanie na nic sie zdalo i pojechalismy do miedzygorza...wsumie to mialam mysli :,ok czemu nie jutro jest dzien na swieta sie pujdzie do kosciola,jest fajnie ,wycieczka fajniejsza,/ ale jak tylko wiedzialm ze juz dzis nici z tego to wpadlam w gniew !!!! mowil mi ze pujdziemy tak o ,pomodlimy sie, nie na msze,ze wrocimy to pujdziemy, ale ja juz nie chcialm bo mielismy isc na 18 !!! jest dla mnie wazna godzina ktora ustalimy,wszystko nawet dzien ,kazda minuta !!! i zepsulam nam caly dzien !!!!! calutki bo wpadlam w gniew !! ze obiecal a inaczej postapil,chcialbym przestac tak robic,zeby te zle emocje wypadly ze mnie !!! bo niby tu przez mysl mi przechodzily pozytywne mysli a jednak wybralm ta szara strone !!! cierpietnicy !!!!!!!! placz i histerie !! ze mnie oszukal !!! a czy to bylo wazne ,nadchodzily swiata ktor spedzialm przez to wszystko sama bo nie chcial przyjechac do mnie, przez to jak sie zachowalm ... kilka dni temu mi oznajmil ze zastanawia sie czy ten zwiazek ma sens,ze chyba sie meczymy ze soba razem, wiem ze jak nie poddam sie jakiejs terapi to zniszcze kazdy zwiazek,bo nie potafie sie cieszyc z zycia ...
czy moge go rozkochac na nowo ?? odnowic uczucie do mnie,jak pokazac ze jestem inna osoba,potrafie byc wyrozumila,ze nie jestem taka jaka siebie pokazuje,ze umiem sluchac, doradzac,wspierac ,nie jestem obrazalska ,nie gniewam sie za byle co, ze to normalne ze chce wyjsc na piwo czy pojechac na ryby... zawsze mnie zapewnial ze nigdy mnie nie zdradzi,ze jestem jego jedyna perełka,ze jest mu ze mna dobrze,a ja i tak nie potrafilam sluchac,nie wierzylam w to co mowi,bylam zazdrosna o kazda kolezanke jego nawet na naszej kl.,o byla dziewczyne ,choc wiedzialm ze jestem od niej ladniejsza(tak sie czulam na poczatku)z czasem to sie zmienilo,czulam sie jak pasztet a ona w mojej glowie wyladniala...i bylam zazdrosna o jej zdjecia. o to ze byli razem... strasznie zaluje swojego zachowania ale tak sie zawzielam ze nie moge go przestwic,boje sie mu pokazac ze taka nie jestem,ze jestem ciepla,troslkiwa. czasami boje sie nie klocic,przyjac cos z pokora,nie myslec o zlej sytuacji czy przestac sie przejmowac drobiazgami,boje sie jak on na to zareaguje a moze nie uwierz ze ja sie zmienilam,powie mi :ja ciebie znam ,wiem jaka jestes i co zrobisz ,bym przestala opowiadac mu bajki.
nie lubie jak ludzie pisza ze to toksyczny zwiazek,bo to ja jestem toksyczna !! nie umiem sie poswiecac,zajac sie soba i miec czas dla ukochanego, ja mam go caly czas dla niego !!!kiedy by nie chcial. a on ma tez swoje sprawy i ja czuje sie juz zaniedbywana.jak zrobie cos jeden dzien ,na drugi oczekuje ze on cos zrobi,boje sie robic cos caly czas,ze stane sie wykorzystywana ze mi powie jak poprosze o pomoc : WCZESNIEJ ROBILAS TO SAMA, wiec to taie myslenie u mnie ...
14.04.2010, 02:39
Monika

Monika Chmura nie posiadam firmy,
nie posiadam firmy

Temat: wybuchowosc,płacz,niemoc !!! jak sobie radzic z tym w...

czy myslisz ze powinnam dac mu troszku wiecej czasu...nie dzwonic,pozostawic to wszystko takie jakie jest ... i czekac na jego krok,ze sie odezwie,zadzwoni...aha i co do rozmowy ja mu mowilam czego sie boje,choc by przy temacie o dziecku(jakie mam leki) i o tym ze jak mi zwroci uwage ze czuje sie jk bym nic nie byla warta ze jestem do niczego,czasami mi brakuje dobrego slowa : UDA CI SIE,POMOGE CI,W CZYM SOBIE NIE RADZISZ,...by przytulil powiedzial wszystko bedzie dobrze,nie przejmuj sie. slysze to od babci,mamy,kolezanki ale tak naprawde od niego tego chce. i mowilam mu juz jak powinien postepowac ze uwagi mnie rania ... wsumie to zastanawiam sie za co mnie kocha/lub kochał ,tylko klocic sie potarfilam,nic nie wnioslam do zwiazku a wymagalm duzo wiecej,sama nic nie robiac ... zwalalm cala wine na niego...A on chociaz sie stara bysmy mieli mieszkanie zrobione,pracuje na to,bysmy mieli lepiej w przyszlosci,a ja wsumie to ze jedzie do pracy mam mu za zle ze mnie opuszcza ,jak by na cale zycie !! nie potrafie bez niego znalezsc sobie zajecia.Mam pretensje o to Ze nie wyjdziemy sobie w wakacje na plaze,nie pujdziemy na dyskoteke. Ciagle cos mi nie pasowalo,jak pracowal w weekendy to mialam mu za zle ze w zaden weekend nie wyjdzimy sobie nigdzie,ze w tyg znajomi nie wychodza bo pracuja ,ciagle czegos sie czepiam,obojetnie czego by nie zrobil to i tak bedzie zle !!!! w sumie ma racje mowiac mi ze mi to pasuje bezrobotny facet,bysm nic nie robili a pieniadze bysmy brali od rodzicow ...i wtedy bysmy mieli czas na zabawe!1 bolaly mie te slowa ale to prawda,bo obojetnie co by nie robil ,jakiej pracy by sie nie podjal to mi nie bedzie pasowala,bo wiadomo pracujac w sklepie tez wypadaja weekendy pracujace,na budowie od rana do wieczora sie robi czasami,czasami delegacje sa itp. wiec sama nie wiem co zrobic ze soba. jak to partner mi powtarza ,uwazam ze zycie jest uslane rozami,ze mylse ze wszysko latwo przychodzi ... fakt moze i tak mysle bo wsumie moje 1 pieniadze zarobilam za granica ,nie pracowalm w pl nie musialm sie nigdy utrzymywac sama ,teraz tez troche rodzice pomagaja mi (bo sie ucze) odlozylam latwe pieniadze i stalm sie terz rozrzutna z tego powodu,mysle ze wszystko jest tanie jak barszcz i moge sobie na to pozwoilic ...on jest natomias oszczedny i wszystko przelicza ,kalkuluje ... ja nie umiem tak robic,co bedzie dla mnie bardziej oplacalne a co nie,skoro zna sie na tym lepiej myslam ze bedzie mi pomagal ale on wolal bym to ja stala sie kobieta z jajami bym sobie radzila w zyciu...a wsumie ja uwazalm ze mnie olewa,ze nie jest mi pomocny, bo zawsze u niego szukalm najdrobniejszej pomocy majac mu za zle jak mi nie (...) Zobacz więcej
14.04.2010, 03:10
Rafał

Rafał Winnicki PKO BP Departament
Restrukturyzacji i
Windykacji Klienta
...

Temat: wybuchowosc,płacz,niemoc !!! jak sobie radzic z tym w...

Monika chmura:

Problem kontroli jest powszechnym, negatywnym zjawiskiem w wielu związkach. Nie jesteś więc jakimś szczególnym dziwadłem ;) Poszukaj w necie pod hasłem "KONTROLA" - na początek książka do przeczytania w jeden wieczór:

http://czytelnia.onet.pl/0,4632,0,1,nowosci.html
RaV
14.04.2010, 07:33
Leszek

Leszek Smyrski hipis wędrowny

Temat: wybuchowosc,płacz,niemoc !!! jak sobie radzic z tym w...

Twoją pierwszą wypowiedź przeczytałem w całości.
Sporo tego.
Trafiłas na upartego i wiedzącego czego chce męzczyznę.
Tacy to rzadkość.
Z tego co piszesz - potrafi osiągać to co zamierza.
Ty chcesz się bawić. Nic dziwnego, jesteś młoda i atrakcyjna.
Jednak jak sama napisałaś, jego dyskoteki nie bawią.
Nic dziwnego. Jest mocno skoncentrowany na celu który chce osiągnąć.
Mężczyzna który cieżko pracuje potrzebuje od kobiety wsparcia.
Jeśli zamiast tego otrzymuje porcję dodatkowych kłopotów, prędzej czy później zacznie jej unikać.
Z tego co napisałaś przypuszczam, że jego najbardziej irytuje Twoje przekonanie o konieczności osiagania szybkiego szcześcia.
Do tego Twoje wyobrażenia o tym szczesciu są mocno medialne.
Nie wiem czy on jeszcze Cię kocha. Moze tak.
Jeśli jednak chcesz być z nim, musisz zmienić swoje nastawienie do życia. Reszta sama się ułoży.
Jeśli nie chcesz tego zmieniać - daj sobie spokój z tym związkiem i rozpocznij proces (...) Zobacz więcej
14.04.2010, 08:53
Monika

Monika Chmura nie posiadam firmy,
nie posiadam firmy

Temat: wybuchowosc,płacz,niemoc !!! jak sobie radzic z tym w...

leszek smyrski:
Twoją pierwszą wypowiedź przeczytałem w całości.
Sporo tego.
Trafiłas na upartego i wiedzącego czego chce męzczyznę.
Tacy to rzadkość.
Z tego co piszesz - potrafi osiągać to co zamierza.
Ty chcesz się bawić. Nic dziwnego, jesteś młoda i atrakcyjna.
Jednak jak sama napisałaś, jego dyskoteki nie bawią.
Nic dziwnego. Jest mocno skoncentrowany na celu który chce osiągnąć.
Mężczyzna który cieżko pracuje potrzebuje od kobiety wsparcia.
Jeśli zamiast tego otrzymuje porcję dodatkowych kłopotów, prędzej czy później zacznie jej unikać.
Z tego co napisałaś przypuszczam, że jego najbardziej irytuje Twoje przekonanie o konieczności osiagania szybkiego szcześcia.
Do tego Twoje wyobrażenia o tym szczesciu są mocno medialne.
Nie wiem czy on jeszcze Cię kocha. Moze tak.
Jeśli jednak chcesz być z nim, musisz zmienić swoje nastawienie do życia. Reszta sama się ułoży.
Jeśli nie chcesz tego zmieniać - daj sobie spokój z tym związkiem i rozpocznij proces odkochiwania.
Pozdrawiam.
To prawda co napisales,wie czego chce. owszem jest uparty,ja chcialbym dawac mu wsparcie ale nie wiem jak,wsumie czasami chcialbym pogadac o zwtklych rzeczach jak np zaplanowanie wyjscia ze znajomymi,ugadanie sie,czy pujscie do kina...owszem z moej strony tylko takie propozycje wychodzily...ale kiedy on tylko uzywal slowa JA MUSZE to czulam sie niepotrzenbna nie wiedzialm o co pytac czym sie interesowac,kiedy kupil miezaknie chcialm je urzadzic z nim a on tylko powtarzal a co jesli nie bedziemy razem...ja chce jakiejs stabilizacji,miec swoj kat ale jeden i fajny a nie 3 i wsumi i tak mieszakmy u odzicow ja swoich on swoich,owszem teraz nie mamy pracy wiec by nam ciezko bylo utrzymac mieszkanie,a ja raczej bym popadala w depresje jezeli mialbym mieszkac sama a on by musial caly czas byc w rozjazdach by nas utzymac. Owzem rzadkosc i doceniam to u niego,jednak trudno mi o tym mu powiedziec ... nie wiem jak mam wspierac !! ja nie wierze w swoje ambicje,cele ,nie umiem do nich twardo dazyc...a co do dyskotek i wyjsc to nawet juz mnie nie ciesza ...wsumie kiedy najbardziej tego potrzebowalm to bylam za granica ,gdzie wlasnie moj partner skupial sie na oszczedzaniu,ja potrzebowalam czegos innego ale teraz to mi obojetne czy ja pojade na imprze ...wsumie pamietam jak kiedys powiedzial ze musimy sobie pojechac na taka wieksza impreze (typu sunrise)ale do dnia dzisiejszego nie bylismy a ja czulam sie jak by juz nigdy mialo nie byc okazji do tego by pojechac,wszystko chcialm osiagnac za jednym zamachem,w ciagu roku np zaliczyc najlepsze imrezy w drugim najlepsze kraje pozwiedzac, byc na kazdym sylwestrze (pamietam jak chcial spedzic tylko sylwestra ze mna...zaplanowal zakopane...mielismy isc na andrzejki a na sylwestra on mial pojechac do pracy tam i mieslismy spedzic go na rynku puzniej,chcialm wziasc znajomychy a on sie nie zgodzil,i znowu klotnia ze jak to sylwestra tylko we dwojke.)nie docenialm tego ze moze chcial byc ze mna tylko sam,bo wsumie tyle czasu spedzamy razem na codzien chcialm sie ze znajomymi pobawic...nie rozumialm tego ze jak zarobi troche tam w ciagu dnia handlujac to po sylwestrze mozemy isc na jakas inna zabawe...ale teraz to juz wszystko jedno mi...owszem chcialbym sie zmienic,pokazac mu ze tez mam cel,potrafie do niego dazyc,wsumie to ze robie szkole nie jest jakims moim celem,robie bo robie,by miec moze lepsza prace jak sie uda,ale czy jest wazna dla mnie chyba nie takjak bym chciala,jak bym nie zdala nie przejelabym sie tym ...a wsumie taki byl cel po powrocie zzagranicy b isc do szkoly ...a ze trudno ,wiadomo farmacja nielatwy kierunek,ale wszystko traktuje lajtowo,chcialbym sie przylozyc bardziej ,starac.

a czy wypada zadzwonic,zapytac kiedy bedzie,czy poczekac,dac mu czasu troszke na ulozenie wszystkich mysli ...
14.04.2010, 16:24

Następna dyskusja:

Mobbing wobec kobiet- jak s...




Zobacz dyskusje w grupie Bezpłatne Porady Psychologiczne i Coachingowe

Aktualne tematy

Zobacz o czym się teraz dyskutuje

Problemy i porady

Znajdź odpowiedzi na swoje pytania

Wyślij zaproszenie do