Kamila

Kamila Dygant nie znane, nie znana

Temat: Błagam niech mi ktoś cos poradzi!!!!

Jestem 6 lat po slubie.Mamy wspanialych 2synkow,ale moje zycie sypie sie i boje sie ze juz nie dam rady poskladac tego wszystkiego.Nigdy przez 6lat naszego malzenstwa nie czulam sie kochana przez mojego meza ani potrzebna.Owszem moze do sexu raz w msc do sprzatania albo gotowania.Na poczatku kiedy bylam mloda myslalam ze tak ma byc.Ja w domu przy dziecku a on w pracy bo ktos musial zarobic na nasze utrzymanie.Ale z czasem wiedzialam ze cos jest nie tak.Coraz czesciej unikal bliskosci ze mna wyszydzal mowiac jak ja wygladam.Przeciez moj pierwszy syn mial zaledwie 2msc.Bylam zmeczona i wyczerpana po nie przespanych nocach.Ale wiecznie slyszalam dlaczego ja nie ubieram sie jak jego kolezanki z pracy dlaczego nie mam takich wlosow itdLzy same cisnely sie do oczu.Czulam zal i smutek i ogromne rozczarowanie.Jak on mogl...ale to bylo nic.To najgorsze mialo dopiero nastapic.Przypadkiem znalazlam w komputerze filmy porno.Na moja zlosc reagowal ze stoickim spokojem tlumaczac ze to dla kolegi.Czulam sie jeszcze gorzej.Kiedy dowiedzialam sie ze ma bliska kolezanke z pracy ogarnela mnie zlosc.Poprosilam by z nia nie jezdzil ani nie wracal z pracy a on stwierdzil ze mam cos z glowa i musze sie leczyc.Ale dla swietego spokoju powiedzial ze nie bedzie z nia jezdzil.Kidy pewnego dnia zadzwonilam mial wyl tel.Zadzwonilam do pracy i jego kolezanka powiedziala ze s.pojechal z b. do domu bo sie spieszyl po dziecko.kiedy wrocil do domu i kiedy zapytalam z kim wracal odp. ze sam a na zapytanie dlaczego mial wyl tel powiedzial ze tel mu upadl i nie laczyl.Zlapalam go na klamstwie.Powiedzialam mu ze wiem o wszystkim ze jechal z nia.Ale i tak to byla moja wina bo on sie tylko przyjazni.Nie widzial problemu.Teraz jest jeszcze gorzej.Probowalam rozmawiac prosic by wkoncu mnie zauwazyl.To zawsze twierdzil ze to ja mam problem.Nigdy nie moge na niego liczyc.Jest lojalny i oddany kolezankom w pracy.Nigdy nie robi niczego bezinteresownie dla mnie.Jest oschly oziebly nieczuly.Jestem dla niego sluzaca i panienka do lozka jak mu sie zachce raz w msc moze raz na 2 msc.Jestem dla niego nikim.Dalam mu dzieci pomagalam we wszystkim wspieralam w ciezkich i trudnych sytuacjach a nie otrzymalam nic w zamian.Zawsze potrafil wykorzystac moje uczucia do niego.wiedzial i wie ze go kocham na zycie i po kazdej klotni kiedy okazywal skruche to ja mu wybaczalam.Bylam juz wszystkim dla niego szmata kurwa pojebana suka wyruchana cipa(placze...)a ja mu nadal wybaczam.Zawsze jest ktos wazniejszy ode mnie i od moich dzieci.Zawsze pomaga w pracy kolezankom mi nigdy.Ja musze prosic blagac by np zamienil sie w przcy bo musze isc do lekarza z dzieckiem.Ale kolezanka nie musi prosic.Mam dosyc zebrania za kazdym razem o odrobine zainteresowania moja osoba o odrobine uczucia.Ale zawsze jest dobrze tydzien.Potem zaczyna to wykozystywac ze jest dobrze.Zaczyna traktowac mnie jak sluzaca.Podaj wynies zrob.Kiedy mu mowie ze nie tak mialo byc to mnie juz ponosi bo nie na to sie umawialam.Jestem wrakiem kobiety.Kocham ale tez chce byc kochana!Zasluguje na szczescie tak samo jak nasze dzieci.Przyjechalam do niego znad morza do krakowa zostawilam wszystko dla niego.Gdyby nie dzieci to byla bym sama.Dzieki nim potrafie sie jeszcze smiac i nadal zyje nadzieja na lepsze jutro.Boje sie kocham go ale bardzo cierpie i jestem nieszczesliwa.Kiedy placze moj maz mowi ze moje lzy nie robia na nim zadnego wrazenia.Jestem sama.A wszyscy go lubia i chwala w pracy.tylko nie wiedza jakie jest zycie z erotomanem ktory nie widzi zony bo sam potrafi zaspokoic wlasne potrzeby,kiedy nie nakarmi wlasnych dzieci bo sam nie je,kiedy nie poswieci wlasnym dzieciom czasu bo jest zmeczony,ktory nie wie jak odetkac wanne ktora sie zatkala,ktory nie ugotuje nie posprzata i czeka az mu przyniesie jedzenie bo sam sobie nie nalozy obiadu.kiedy bedzie pomagal innym a wlasnej rodzinie nie.ja sie juz wypalilam.zrobilam wszystko co moglam by to wszystko poskladac ale do tanca trzeba dwojga.bylam sama on nie zrobil nic by nam pomoc.i to mnie (...) Zobacz więcej
30.07.2010, 15:03
Kamila

Kamila Dygant nie znane, nie znana

Temat: Błagam niech mi ktoś cos poradzi!!!!

kamila nie znane:
Jestem 6 lat po slubie.Mamy wspanialych 2synkow,ale moje zycie sypie sie i boje sie ze juz nie dam rady poskladac tego wszystkiego.Nigdy przez 6lat naszego malzenstwa nie czulam sie kochana przez mojego meza ani potrzebna.Owszem moze do sexu raz w msc do sprzatania albo gotowania.Na poczatku kiedy bylam mloda myslalam ze tak ma byc.Ja w domu przy dziecku a on w pracy bo ktos musial zarobic na nasze utrzymanie.Ale z czasem wiedzialam ze cos jest nie tak.Coraz czesciej unikal bliskosci ze mna wyszydzal mowiac jak ja wygladam.Przeciez moj pierwszy syn mial zaledwie 2msc.Bylam zmeczona i wyczerpana po nie przespanych nocach.Ale wiecznie slyszalam dlaczego ja nie ubieram sie jak jego kolezanki z pracy dlaczego nie mam takich wlosow itdLzy same cisnely sie do oczu.Czulam zal i smutek i ogromne rozczarowanie.Jak on mogl...ale to bylo nic.To najgorsze mialo dopiero nastapic.Przypadkiem znalazlam w komputerze filmy porno.Na moja zlosc reagowal ze stoickim spokojem tlumaczac ze to dla kolegi.Czulam sie jeszcze gorzej.Kiedy dowiedzialam sie ze ma bliska kolezanke z pracy ogarnela mnie zlosc.Poprosilam by z nia nie jezdzil ani nie wracal z pracy a on stwierdzil ze mam cos z glowa i musze sie leczyc.Ale dla swietego spokoju powiedzial ze nie bedzie z nia jezdzil.Kidy pewnego dnia zadzwonilam mial wyl tel.Zadzwonilam do pracy i jego kolezanka powiedziala ze s.pojechal z b. do domu bo sie spieszyl po dziecko.kiedy wrocil do domu i kiedy zapytalam z kim wracal odp. ze sam a na zapytanie dlaczego mial wyl tel powiedzial ze tel mu upadl i nie laczyl.Zlapalam go na klamstwie.Powiedzialam mu ze wiem o wszystkim ze jechal z nia.Ale i tak to byla moja wina bo on sie tylko przyjazni.Nie widzial problemu.Teraz jest jeszcze gorzej.Probowalam rozmawiac prosic by wkoncu mnie zauwazyl.To zawsze twierdzil ze to ja mam problem.Nigdy nie moge na niego liczyc.Jest lojalny i oddany kolezankom w pracy.Nigdy nie robi niczego bezinteresownie dla mnie.Jest oschly oziebly nieczuly.Jestem dla niego sluzaca i panienka do lozka jak mu sie zachce raz w msc moze raz na 2 msc.Jestem dla niego nikim.Dalam mu dzieci pomagalam we wszystkim wspieralam w ciezkich i trudnych sytuacjach a nie otrzymalam nic w zamian.Zawsze potrafil wykorzystac moje uczucia do niego.wiedzial i wie ze go kocham na zycie i po kazdej klotni kiedy okazywal skruche to ja mu wybaczalam.Bylam juz wszystkim dla niego szmata kurwa pojebana suka wyruchana cipa(placze...)a ja mu nadal wybaczam.Zawsze jest ktos wazniejszy ode mnie i od moich dzieci.Zawsze pomaga w pracy kolezankom mi nigdy.Ja musze prosic blagac by np zamienil sie w przcy bo musze isc do lekarza z dzieckiem.Ale kolezanka nie musi prosic.Mam dosyc zebrania za kazdym razem o odrobine zainteresowania moja osoba o odrobine uczucia.Ale zawsze jest dobrze tydzien.Potem zaczyna to wykozystywac ze jest dobrze.Zaczyna traktowac mnie jak sluzaca.Podaj wynies zrob.Kiedy mu mowie ze nie tak mialo byc to mnie juz ponosi bo nie na to sie umawialam.Jestem wrakiem kobiety.Kocham ale tez chce byc kochana!Zasluguje na szczescie tak samo jak nasze dzieci.Przyjechalam do niego znad morza do krakowa zostawilam wszystko dla niego.Gdyby nie dzieci to byla bym sama.Dzieki nim potrafie sie jeszcze smiac i nadal zyje nadzieja na lepsze jutro.Boje sie kocham go ale bardzo cierpie i jestem nieszczesliwa.Kiedy placze moj maz mowi ze moje lzy nie robia na nim zadnego wrazenia.Jestem sama.A wszyscy go lubia i chwala w pracy.tylko nie wiedza jakie jest zycie z erotomanem ktory nie widzi zony bo sam potrafi zaspokoic wlasne potrzeby,kiedy nie nakarmi wlasnych dzieci bo sam nie je,kiedy nie poswieci wlasnym dzieciom czasu bo jest zmeczony,ktory nie wie jak odetkac wanne ktora sie zatkala,ktory nie ugotuje nie posprzata i czeka az mu przyniesie jedzenie bo sam sobie nie nalozy obiadu.kiedy bedzie pomagal innym a wlasnej rodzinie nie.ja sie juz wypalilam.zrobilam wszystko co moglam by to wszystko poskladac ale do tanca trzeba dwojga.bylam sama on nie zrobil nic by nam pomoc.i to mnie boli najbardziej
jak mam zyc z czlowiekiem ktory nigdy nie okazywal mi milosci ani zazdrosci,na ktorego nigdy nie moge liczyc.jak mam pogodzic sie z tym ze ktos jest wazniejszy ode mnie i od dzieci.nie wiem.prosze pomozcie mi
30.07.2010, 15:17
Renata

Renata Rabczewska makijażystka,
pedagog, grafik
komputerowy,

Temat: Błagam niech mi ktoś cos poradzi!!!!

Jak doszło do tego, że za niego wyszłaś?

Na czym polega to, że go kochasz?

Dlaczego chcesz koniecznie żyć z takim człowiekiem i pytasz "jak", a nie czy w ogóle warto? Bo ja bym się zastanowiła, po co mi to? Ewentualnie "Jak to zmienić?", a nie jak z (...) Zobacz więcej
30.07.2010, 16:13
Elżbieta

Elżbieta S. psycholog, w trakcie
specjalizacji z
psychoterapii
poznaw...

Temat: Błagam niech mi ktoś cos poradzi!!!!

Rozumiem, że to on jest tzw. "żywicielem" rodziny? Czy ten fakt, obok innych, powstrzymuje Cię przed tym by się z nim rozstać? Czy w ogóle bierzesz pod uwagę decyzję o rozstaniu? Jest wiele rzeczy, na które masz wpływ! Natomiast zmiana go...to jedna z tych rzeczy na które masz wpływ ograniczony, jeśli w (...) Zobacz więcej
30.07.2010, 18:55
Gośka

Gośka J. Urząd
Wojewódzki/Wydział
Bezpieczeństwa i
Zarządzania Kr...

Temat: Błagam niech mi ktoś cos poradzi!!!!

kamila nie znane:

Pytanie na co Ci mąż, który nie daje Ci szczęścia?
30.07.2010, 20:19
Rafał

Rafał Winnicki PKO BP Departament
Restrukturyzacji i
Windykacji Klienta
...

Temat: Błagam niech mi ktoś cos poradzi!!!!

kamila nie znane:
.Kocham ale tez chce byc
kochana! /ciach/ Boje sie kocham go ale bardzo cierpie i jestem nieszczesliwa.

Noooo.... najważniejsze że go kochasz..... tak trzymaj! A tak przy okazji jak byś go przestała kochać.... to co byś zrobiła?
RaV
30.07.2010, 20:26
Kamila

Kamila Dygant nie znane, nie znana

Temat: Błagam niech mi ktoś cos poradzi!!!!

Kiedys tak sie zastanawialam jak by moje zycie wygladalo bez niego.Hmm...nie wiem.Jestem czasami tak zla ze chcialabym wykrzyczec calemu swiatu jak czuje sie zle.Szlocham kazdej nocy do poduszki i zadaje sobie pytanie dlaczego to wlasnie mnie spotyka.Przeciez nie mozna tak obojetnie traktowac kobiety ktora sie tak niby bardzo kocha.Tak naprawde stracilam juz chyba resztki godnosci.Upadlam tak nisko ze za kazdym razem wybaczam.Ale robie to bo go kocham.Gdybym nie kochala to bym dawno juz odeszla.Tak bardzo bym chciala zeby okazal mi choc toche zainteresowania,bym byla dla niego najwazniejsza.Ale jezeli nie bylo tak przez 6 lat to czy tak bedzie?Mysle ze nie.Wiele razy podejmowalam rozmowe mowilam co mnie boli ale za kazdym razem ponosilam porazke.To juz nie byla rozmowa.Nigdy nie uslyszalam zawinilismy razem tylko zawsze to ty jestes wszystkiemu winna to ty masz sie zmienic.Jestem chyba naiwna i glupia.Wierze we wszystko co mi powie.mi mowi ze jest zajety w pracy i nie moze rozmawiac a w pracy gra w panstwa i miasta.Bo przez przypadek znalazlam kartke.Dla mnie jest zawsze zajety.Moge napisac 50 sms i na zadnego nie odpisze.A kiedy dzwonie jest zawsze zajety.Ja jestem za dobra a on za wygodny.Przez to jak mnie obojetnie zaczal traktowac stalam sie bardzo zazdrosna zwlaszcza o jego kolezanki z pracy.Moze dlatego ze nie mam poczucia wlasnej wartosci!We wrzesniu mam wrocic do pracy po ur.wychowawczym.Tak naprawde bylam uzalezniona od niego bo tylko on ma pieniadze.Najlepsze jest to ze potrafi wpedzic mnie w poczucie winy ze nic nie je.Lodowka pelna obiad stoi na kuchence...tylko ze stal sie taki wygodny ze nie weznie sobie sam.Plakac mi sie chce bo nie wiem co mam zrobic.
Prosze wyobrazic soebie przez 6 lat malzenstwa zaprosil mnie moze 2 razy do kina raz do teatru raz do Zakopanego i to na tyle a uprawialismy sex moze z 100razy.Nie spimy ze soba juz 2msc.On fantasycznie sobie z tym radzi.Juz nawet przestal sie z tym kryc a ja szaleje.Brakuje mi przytulania bliskosci...Ale tak czy siak to ja musze prosic o sex dlatego nie ugne sie.Po co?Po to by znowu zrobil co do niego nalezy wykorzystal znowu moja naiwnosc polozyc sie na boku i usnac.Chyba tylko po to.Nie wim co mam robic musze sie zastanowic nad separacja.Bo rozwod to ostatecznosc.Mamy wspolny kredyt na mieszkanie.Nie wiem jak to by wygladalo w czasie separacji.Wiem o tym ze ja bym sobie poradzila wyla bym z bolu gdybym go nie widziala.Na sama mysl ze wychodzil by z kolezankami na imprezy przeraza mnie.Dodam tylko ze ja nigdy nie nalezalam do osob zazdrosnych znalam wlasna wartosc.A teraz?Jestem znerwicowana i zazdrosna o czlowieka ktory nie potrfi (...) Zobacz więcej
31.07.2010, 15:18
Renata

Renata Rabczewska makijażystka,
pedagog, grafik
komputerowy,

Temat: Błagam niech mi ktoś cos poradzi!!!!

To nie wygląda na miłość tylko uzależnienie.

Możesz żyć tak jak teraz, albo zdecydować, że chcesz się z tego uzależnienia wyleczyć. Na zmianę u męża bym (...) Zobacz więcej
31.07.2010, 15:52
Karolina

Karolina Ł. Kto ma w ręku
młotek, wszędzie
widzi gwoździe.

Temat: Błagam niech mi ktoś cos poradzi!!!!

kamila nie znane:
sorry, to nie jest miłość, tylko niskie poczucie własnej wartości, uzaleźnienie i lęk przed rozstaniem.
Jedno jest pewne- on się nie zmieni i nie zacznie się Tobą interesować. Jeśli nie chcesz totalnie zejść na dno psychiczne, to odejdź.
31.07.2010, 16:18
Maria

Maria Kompanowski Dyrektor, Kauram
Limited

Temat: Błagam niech mi ktoś cos poradzi!!!!

Karolina Ł.:
kamila nie znane:
sorry, to nie jest miłość, tylko niskie poczucie własnej wartości, uzaleźnienie i lęk przed rozstaniem.
Jedno jest pewne- on się nie zmieni i nie zacznie się Tobą interesować. Jeśli nie chcesz totalnie zejść na dno psychiczne, to odejdź.


Tak.Pierwsze pytanie,na ktore sama sobie odpowiedz to:CZY JA KOCHAM SIEBIE?
W moim mniemaniu,nie kochasz ani siebie, ani jego. Przepraszam, ze tak ostro, ale to prawda. To co opisujesz to nie jest milosc, to obsesja na jego punkcie. To jest strach przed byciem sama.
Ze strony Twojego meza, nigdy nie bylo milosc do Ciebie i nigdy jej nie bedzie.
Wykorzystuje Twoja naiwnosc do ostatecznosci i to go bawi.

Mowisz, ze mialas poczucie wartosci. Jesli mialas to nie bylo ono silne, albo to nie bylo poczucie wartosci.

Wracaj do pracy jak najpredzej i poczuj swoja wartosc. Tutaj proponuje abys kupila sobie ksiazke: Louis Hay "Mozesz Uzdrowic swoje Zycie".

Tak naprawde to nie TY jestes slaba w tym zwiazku, tylko Twoj Maz. Stan we wlasnej obronie, zadbaj o siebie - DLA SIEBIE - nie dla niego. Maz dwoje wspanialych dzieci i to jest dla Ciebie cel. On niech sobie idzie w sina dal.
Daj mu warunki, badz stanowcza i konsekwentna, a zobaczysz jak szybko bedzie chcial Ci pochlebic.

Mowie to z wlasnego doswiadczenia. Ja tez kiedys bylam slaba, jak Ty. Dzis jestem silna, a maz nadal jest ze mna.

Trzymam kciuki.
Jestes wspaniala kobieta, dobra matka i taka badz.Nawet jesli masz wrocic na Pomorze, to tak wroc.
31.07.2010, 16:42
Leszek

Leszek Smyrski hipis wędrowny

Temat: Błagam niech mi ktoś cos poradzi!!!!

To nie miłość tylko strach.
Przestań się bać czegokolwiek.
Jeśli okażesz mężowi zdecydowanie, że dawne życie juz sie skończyło, to może on zacznie się martwić i szukac sposobu aby to naprawić.leszek smyrski edytował(a) ten post dnia 01.08.10 o godzinie 09:33
1.08.2010, 09:32
Agnieszka

Agnieszka Gutkiewicz psycholog, Oddział
Neurologii, Szpital
Wolski

Temat: Błagam niech mi ktoś cos poradzi!!!!

Bardzo trudno jest coś radzić kiedy nie znamy dobrze szczegółów. Jedno jest pewne jeśli coś zmienić to tylko siebie, bo innych ludzi nie zmienisz. Znasz swojego męża od ładnych kilku lat i wiesz mniej więcej czego się po nim spodziewać. Wiesz np. że nie ma dla ciebie czasu i pewnie nie będzie miał. Jedno co w tej sytuacji można zrobić to zorganizować sobie czas bez niego. Co możesz fajnego zrobić w tym czasie? Jak inaczej możesz sobie zorganizować opiekę nad dziećmi? (Czy mąż zostaje czasem z dziećmi? Może można go czasem zostawić z dziećmi, bo np idziesz do fryzjera?).
Piszesz, że mąż traktuje Cię jak służącą. Jak to wygląda? Rozkazuje Ci żebyś robiła ciągle coś koło niego? Czemu to robisz? Czy to jest właśnie miłość? Twoja praca w domu to tak samo etat jak jego praca, też masz prawo być zmęczona, też masz prawo osiąść i odpocząć, może warto z tego prawa skorzystać. Piszesz o poczuciu winy, z jakiego powodu?
Fajnie, że próbowałaś z mężem rozmawiać, mówić mu o tym czego potrzebujesz i co cię boli, to zawsze jest podstawa do szukania porozumienia. Jak widać jednak nie jest to w tym przypadku zbyt skuteczne. Może warto w takiej dyskusji trzymać się konkretnych ustaleń np. ustalacie że mąż będzie się zajmował dziećmi dwa razy w tygodniu przez 3 godz od 17 do 20 a Ty masz wtedy wolne. To ma być coś konkretnego czego się ściśle trzymacie. Myślę ze warto męża przyzwyczaić ze o tej właśnie porze wychodzisz z domu, po prostu 17 i Cię nie ma.
Hmm.. no to tak parę sugestii do przemyślenia... (...) Zobacz więcej
1.08.2010, 12:01
Kamila

Kamila Dygant nie znane, nie znana

Temat: Błagam niech mi ktoś cos poradzi!!!!

Poznaliśmy się w marcu.Ale znaliśmy się tak naprawde tylko z maili i telefonu.Nidgy wczesniej nie widzielismy sie.W maju postanowilam pojechac do niego zeby poznac sie w realu.Wtedy zareczylismy sie.Bylam mloda i nie traktowalam tak tego powaznie.Kiedy pojechalam do domu zdradzilam go.Mialam ogromne wyrzuty sumienia.Gryzlo mnie to od srodka.Po jakims czasie postanowilismy ze zamieszkamy razem.Wrocilam do niego we wrzesniu.Zaszlam w ciaze.Podjelismy decyzje o slubie.Slub mial byc w marcu.Ale w dalszym ciagu mialam wyrzuty sumienia postanowilam wyznac mu prawde.Postawilam wszystko na jedna karte.Albo mi wybaczy albo rozstaniemy sie.Przyjal to strasznie.Wybaczyl mi ale powiedzial ze nigdy tego nie zapomnie.Chcialam zaczac nowe zycie bez zadnych tajemnic z czystym sumieniem.Zrobilam zle bede zalowala tego do konca zycia ale czy dlatego on traktuje mnie w taki a nie inny sposob?Gardzac i wyszydzajac ze mnie?Moze jestem temu wszystkiemu winna.Moze daje mi przez 6 lat do zrozumienia ze juz mnie nie chce ze mnie juz nie potrzebuje.Teraz patrzac na to wszystko z perspektywy nie wiem co jest gorsze.Byc zdradzona czy wogole nie zauwazana.Czy nic nie znaczaca chwila uniesienia zadecydowala o tym ze moje zycie to gehenna!Ten czlowiek z ktorym spedzilam ten felerny dzien nie zyje.Mial wypadek samochodowy.On zginal a jego corka 4letnia do konca zycia bedzie na wozku inwalidzkim.Moze Bog go ukaral a ja mam cierpiec w ten sposob!
Stworzylismy rodzine mamy dzieci ktore byly planowane.Kiedys moj maz zapytal kto mu teraz zrekompensuje to co mu zrobilam,ze wbilam mu noz w serce,ze nigdy go nie zrozumie.Rozumie go i chyba jak nikt inny.Zdobylam sie na odwage bo wiedzialam ze zasluguje na prawde ze nie powinnam tego ukrywac.kosztowalo mnie to bardzo wiele.A to ze kazdego dnia okazywalam mu jak bardzo go kocham a to ze dalam mu dzieci ze poswiecilam cala siebie to nazywa sie nic?to co moze mu to zrekompensowac?
Moze tak ma byc.Kiedys moj maz powiedzial mi ze te jego wszystkie klamstwa oszustwa jego oschlosc i obojetnosc to jest nic w porownaniu z tym co ja mu zrobilam.Wiec jak mam to rozumiec?karze mnie teraz?
wczoraz znowu poklocilismy sie.Powiedzial ze nastawilam sie jemu jak bura suka...ze pierdolil sie jak chcial.dostal po twarzy.w sumie to i tak sa lagodne slowa uzyte w moim kierunku.Najgorsze jest to ze nie szanuje mnie jako matki ani zony.w takich przypadkach moja jedyna linia obrony jest atak.Robi pewne rzeczy z premedytacja.kiedy zapytalam kto mi zrekompensuje ta krzywde ten bol te tone lez wylanych kazdej nocy.to uslyszalam odp ze zasluzylam sobie na to.To chyba nie milosc z (...) Zobacz więcej
2.08.2010, 13:21

konto usunięte

Temat: Błagam niech mi ktoś cos poradzi!!!!

Mam wrażenie,że Twój mąż tak naprawdę Ci nie wybaczył i karze Cię za to co mu kiedyś "zrobiłaś". Żeby uratowac ten związek potrzeba chęci dwóch osób a ja tutaj widzę tylko jednej, Ciebie.
Może gdybyś w końcu zdecydowała się na odejście a nie tylko na ból, poniżanie i cierpienie Twój mąż uświadomiłby sobie co może stracić, i kogo. Że może warto wybaczyć. Póki co on nie zdaje sobie sprawy jak ważna jesteś dla niego. Ty i wasze dzieci.
Życzę powodzenia, więcej wiary w siebie i podjęcia jakiejś decyzji. Bo jakakolwiek decyzja jest lepsza (...) Zobacz więcej
2.08.2010, 14:27
Ewa

Ewa S. patrzę,
słucham,myślę...

Temat: Błagam niech mi ktoś cos poradzi!!!!

Z Twojej ostatniej wypowiedzi wynika,jak dla mnie,że to przede wszystkim Ty sobie nie wybaczyłaś tego,co stało się przed laty i sama (nieświadomie)karzesz siebie godząc się na upokorzenia jakich doświadczasz w relacji z mężem.
To,ze on Cie taktuje jak "burą sukę" wynika przede wszystkim z tego,ze pozwalasz na takie traktowanie,ze sama je prowokujesz-do tego upiornego tanga potrzeba wszak dwojga.
Wybacz więc samej sobie i odzyskaj swój szacunek do siebie-"świat" odpowie Ci (...) Zobacz więcej
2.08.2010, 16:08

Następna dyskusja:

Niech się ktoś odezwie..




Przeglądaj dyskusje w tej grupie

Setki wypowiedzi

Zobacz o czym się teraz dyskutuje

Pytania i odpowiedzi

Znajdź odpowiedź na swoje pytanie

Wyślij zaproszenie do