Paweł Włodzimierz

Paweł Włodzimierz Krawczyk BI consultant/ IVR
solutions/ reporting
and DB/ project m...

Temat: Jak tanio podróżować - porady

Proszę wpisywać generalne porady o tym jak tanio można podróżować.

Zacznę od 3 swoich:

1. zamiast płacić za pokój w hotelu lepiej skorzystać z
http://couchsurfing.org/
lub
http://hospitalityclub.org/
gdzie ludzie z całego świata oferują darmowe noclegi u siebie - nie dość że oszczędzamy to możemy lepiej poznać kulturę danego kraju :)

2. Jeśli korzystamy z przelotów samolotowych warto w wyszukiwarkach sprawdzać ceny z okolicznych krajów np. za bilet z Kijowa do Indii zapłaciłem 750 zł, podczas gdy z Polski kosztuje około 2 razy więcej, a wyszukiwarka, mimo że zaznaczyłem iż interesują mnie też loty z przesiadkami, nie znalazła tej opcji.

3. Warto szukać na forach informacji o tanich przelotach do konkretnych krajów, ponieważ wyszukiwarki nie mają w bazie wszystkich istniejących linii.
2.02.2010, 08:16
Adam

Adam Urbanowski Kreatywny Dyrektor
Rozwoju i
Marketingu,
Comperia.pl S.A.

Temat: Jak tanio podróżować - porady

Paweł Włodzimierz Krawczyk:
Proszę wpisywać generalne porady o tym jak tanio można podróżować.

Zacznę od 3 swoich:

1. zamiast płacić za pokój w hotelu lepiej skorzystać z
http://couchsurfing.org/
lub
http://hospitalityclub.org/
gdzie ludzie z całego świata oferują darmowe noclegi u siebie - nie dość że oszczędzamy to możemy lepiej poznać kulturę danego kraju :)

2. Jeśli korzystamy z przelotów samolotowych warto w wyszukiwarkach sprawdzać ceny z okolicznych krajów np. za bilet z Kijowa do Indii zapłaciłem 750 zł, podczas gdy z Polski kosztuje około 2 razy więcej, a wyszukiwarka, mimo że zaznaczyłem iż interesują mnie też loty z przesiadkami, nie znalazła tej opcji.

3. Warto szukać na forach informacji o tanich przelotach do konkretnych krajów, ponieważ wyszukiwarki nie mają w bazie wszystkich istniejących linii.

http://ltur.com (zakładka super last minute np. Dominikana 2 strony 450zł) i http://fly4free.pl - Kamil RULEZ;). Tyle w tym temacie:)
2.02.2010, 09:29
Adam

Adam Cend Ekspert.
Konsolidacja sieci
sprzedaży.
Ekspansja. Ocena
n...

Temat: Jak tanio podróżować - porady

Adam Urbanowski:
Paweł Włodzimierz Krawczyk:
Proszę wpisywać generalne porady o tym jak tanio można podróżować.

Zacznę od 3 swoich:

1. zamiast płacić za pokój w hotelu lepiej skorzystać z
http://couchsurfing.org/
lub
http://hospitalityclub.org/
gdzie ludzie z całego świata oferują darmowe noclegi u siebie - nie dość że oszczędzamy to możemy lepiej poznać kulturę danego kraju :)

2. Jeśli korzystamy z przelotów samolotowych warto w wyszukiwarkach sprawdzać ceny z okolicznych krajów np. za bilet z Kijowa do Indii zapłaciłem 750 zł, podczas gdy z Polski kosztuje około 2 razy więcej, a wyszukiwarka, mimo że zaznaczyłem iż interesują mnie też loty z przesiadkami, nie znalazła tej opcji.

3. Warto szukać na forach informacji o tanich przelotach do konkretnych krajów, ponieważ wyszukiwarki nie mają w bazie wszystkich istniejących linii.

http://ltur.com (zakładka super last minute np. Dominikana 2 strony 450zł) i http://fly4free.pl - Kamil RULEZ;). Tyle w tym temacie:)


http://www.fly4free.pl/latanie-za-zlotowke-czyli-jak-k...
http://www.fly4free.pl/jak-nie-placic-haraczu-ryanairowi/
http://www.fly4free.pl/hit-do-wenecji-za-45-zlotych/
http://www.fly4free.pl/na-cypr-za-250-zlotych/
http://www.fly4free.pl/azja-za-399-dolarow/

Ryanair na wybrane daty:
Łódź - Oslo Torp za 9 zł
Wrocław - Frankfurt Hahn za 18,44 zł
Gdańsk - Frankfurt Hahn za 18,44 zł
Brema - Oslo Rygge za 4,35 zł
Frankfurt Hahn - Oslo Torp za 8,09 zł
Frankfurt Hahn - Sztokholm S. Skavsta za 7,37 zł
Berlin Schoenefeld - Sztokholm S. Skavsta za 7,37 zł
Hamburg Lubeck - Sztokholm S. Skavsta za 7,37 zł
Frankfurt Hahn - Mediolan Bergamo za 8,09 zł
Frankfurt Hahn - Londyn Stansted za 24,28 zł
a teraz mój faworyt:
Dusseldorf Weeze - Ibiza za 24,28 zł!

Teraz tani lot kontynentalny:
Düsseldorf International - Nowy Jork John F Kennedy (lot linią AirBerlin) za 886,17 zł !!
Frankfurt nad Menem - Phuket (Tajlandia)(linia lotnicza Condor) za 958,03 zł
2.02.2010, 09:37
Karolina

Karolina Ł. Kto ma w ręku
młotek, wszędzie
widzi gwoździe.

Temat: Jak tanio podróżować - porady

Adam C.:
Ryanair na wybrane daty:
Łódź - Oslo Torp za 9 zł
Wrocław - Frankfurt Hahn za 18,44 zł
Gdańsk - Frankfurt Hahn za 18,44 zł
a patrzysz na to ze musisz kiedys wrocic i ten powrot to koszt 500 zl? czy 300? czyli tyle ze bilet w obie strony juz nie jest taka okazja.
2.02.2010, 12:49
Adam

Adam Urbanowski Kreatywny Dyrektor
Rozwoju i
Marketingu,
Comperia.pl S.A.

Temat: Jak tanio podróżować - porady

Karolina Ł.:
Adam C.:
Ryanair na wybrane daty:
Łódź - Oslo Torp za 9 zł
Wrocław - Frankfurt Hahn za 18,44 zł
Gdańsk - Frankfurt Hahn za 18,44 zł
a patrzysz na to ze musisz kiedys wrocic i ten powrot to koszt 500 zl? czy 300? czyli tyle ze bilet w obie strony juz nie jest taka okazja.


Kamil na fly4free.pl pokazuje praktycznie tylko oferty z powrotem . I np. takie Oslo można trafić 2 strony za 16zł :)
2.02.2010, 13:06
Karolina

Karolina Ł. Kto ma w ręku
młotek, wszędzie
widzi gwoździe.

Temat: Jak tanio podróżować - porady

Adam Urbanowski:
Karolina Ł.:
Adam C.:
Ryanair na wybrane daty:
Łódź - Oslo Torp za 9 zł
Wrocław - Frankfurt Hahn za 18,44 zł
Gdańsk - Frankfurt Hahn za 18,44 zł
a patrzysz na to ze musisz kiedys wrocic i ten powrot to koszt 500 zl? czy 300? czyli tyle ze bilet w obie strony juz nie jest taka okazja.


Kamil na fly4free.pl pokazuje praktycznie tylko oferty z powrotem . I np. takie Oslo można trafić 2 strony za 16zł :)
oooo
no to bomba
bo ja wlasnie widzialam Ryanaira za 10 zl, ale w 1 strone tylko. Powrot kosztowal 20 razy tyle

dzieki :))
2.02.2010, 13:16

konto usunięte

Temat: Jak tanio podróżować - porady

W droższych krajach warto samodzielnie gotować zamiast stołować się w knajpach. Z doświadczenia wychodzi mi, że gotując samodzielnie dokładnie takie samo danie jakie serwuje najtańsza knajpa w okolicy, kosztuje połowę albo i mniej. Tak jak wspomniałam to się sprawdza w krajach droższych. W takiej Tajlandii czy Chinach już nie koniecznie.
Fajne jest to, że w droższych krajach w hostelach standardowo jest kuchnia.

Pozdrawiam
Magda
http://careerbreak.wordpress.com
2.02.2010, 14:55
Jarosław

Jarosław Chojnacki project manager /
manager ds.
e-marketingu

Temat: Jak tanio podróżować - porady

Ja od siebie polecam http://4globtroter.pl/ stałe informacje o najnowszych promocjach, last minute i niezłych okazjach cenowych na bilety i hotele.
22.11.2011, 02:00
Andrzej

Andrzej Budnik SEO specialist,
pilot incentive do
Chin

Temat: Jak tanio podróżować - porady

Będąc w Australii poznałem bardzo fajny sposób na przemieszczanie się po kraju prawie zupełnie za darmo. Nie, autostopem, lecz luksusowymi samochodami.
Więcej na temat relocation deal. Mam nadzieję, że taki patent Wam się przyda, a działa on nie tylko w Australii, ale też w Nowej Zelandii, Kanadzie czy USA.
15.12.2011, 08:45
Piotr

Piotr M. Konsultant, audytor

Temat: Jak tanio podróżować - porady

W róznych tematach pojawiają się rózne, rady, wskazówki dotyczące taniego podróżowania.

Mam taką propozycję, zbierzmy je w jednym miejscu.

Polecajcie prosze sprawdzone wyszukiwarki lotow, hoteli, hosteli,
możliwości nocowania u kogoś,
sposoby korzystania z okazji linii lotniczych
tanie a uczciwe wypożyczalnie samochodów
itd
itp

Czyli wszystkie możliwości oszczędzania już na (...) Zobacz więcej Ta wypowiedź została przeniesiona dnia 16.12.2012 o godzinie 14:56 z tematu "Jak tanio podróżować - rady i wskazówki"
16.12.2012, 13:29
Jolanta

Jolanta I. MOIRA - odzież
termoaktywna nie
tylko dlabiegaczy.pl

Temat: Jak tanio podróżować - porady

Wklejam cały artykuł, gdyby link przestał być aktywny:

"Na drugą półkulę leci za sto złotych. Mieszka za darmo, je gratis. Wyrobiona globtroterka, podróżniczka ekstremalna? Skąd! Twoje wakacje też nie muszą być drogie. Pod warunkiem, że nie chcesz ich przeleżeć nad hotelowym basenem. Jeśli polubisz niestandardowe rozwiązania, twój zysk. Dosłownie i w przenośni.

Marzena Filipczak - lecę, bo chcę

Pomysł: tanie latanie. Oszczędzamy na: transporcie. Uczymy się: szukać innych okazji, np. tanich noclegów.

Lofoty w północnej Norwegii. Marzena zawsze chciała tam jechać. Właśnie pakuje plecak. Skorzystała z promocji linii lotniczych i kupiła tani bilet do Oslo, a potem na północ dojedzie koleją. Konkretnie: do Bodo, skąd pływa prom na Lofoty. Za 1300-kilometrową podróż wygodnym pociągiem zapłaciła sto złotych. Normalnie bilet kosztuje osiem razy drożej. Marzena nie przepuszcza takich okazji.

Ona przed komputerem, pierwsza w nocy. Przegląda strony linii Ryanair - nagle widzi, że do systemu "wpadają" bilety po pięć euro, choć nie było zapowiedzi promocji. Sprawdza momentalnie możliwość połączeń - na Ibizę i z powrotem przez Sztokholm można lecieć za... 75 złotych! Jeśli się pospieszy... Trzy, dwa, jeden, bingo! Rezerwuje natychmiast i czuje się jak myśliwy z supertrofeum. - Ale to nie tak, że spędzam w internecie całe dnie. Od kilku lat śledzę strony przewoźników, mam wprawę - tłumaczy. Jest pisarką, nałogową poszukiwaczką tanich sposobów podróżowania. W świat jeździ sama. Najpierw była wyprawa do Indii i Azji Południowo-Wschodniej.
- Wiele się tam nauczyłam, zrozumiałam, że dobrze mi w pojedynkę i lubię być w drodze. Właściwie bardziej niż w miejscu, do którego zmierzam. To tłumaczy, dlaczego kocham tanie latanie. Podróż z Warszawy do miejsca X często prowadzi naokoło, przesiadek może być kilka. Jeśli komuś to nie przeszkadza, da się zwiedzić świat za naprawdę małe pieniądze - mówi.
Niedawno była na Wyspach Kanaryjskich. Jej droga powrotna do domu: Lanzarote-Madryt, Madryt-Santander, Santander-Bruksela, Bruksela-Wrocław, Wrocław-Warszawa, zabrała trzy dni, kosztowała 150 złotych. - Wszystko się przeciągnęło także dlatego, że w Brukseli odwiedziłam przyjaciółkę. Miałam ochotę wpaść do niej na frytki z majonezem - śmieje się Marzena.
Nie umie powiedzieć, ile tanich lotów ma za sobą. W ubiegłym roku, po sześćdziesiątym, przestała liczyć.

Marzena radzi: - Warto zamawiać newslettery linii lotniczych. Niektóre zaskoczą nas nieoczywistymi promocjami, np. rosyjski SkyExpress funduje duże obniżki z okazji... Święta Kobiet albo Dnia Obrońcy Ojczyzny. Trzeba szukać okazji na stronach tanich przewoźników, ale także dużych linii, bo one również wypuszczają bilety w korzystnych cenach. Istnieją portale zbierające w jednym miejscu wszystkie oferty - polecam np. Fly4free.pl czy mlecznepodroze.pl. Dwie linie, które mają największą siatkę tanich połączeń z Polski, czyli Ryanair i Wizzair, najtańsze bilety sprzedają zwykle od trzech do półtora miesiąca przed wylotem. Jednak trzeba regularnie wchodzić na strony, ponieważ przewoźnicy często "wrzucają" promocje znienacka.

Ważne: szukając, nie przełączajmy się od razu na stronę anglojęzyczną. Czasem na krajowej oferty są lepiej widoczne. Jeśli znajdziemy ciekawe bilety, kupujemy natychmiast, żeby nas ktoś nie uprzedził. Pamiętajmy, by użyć odpowiedniej karty płatniczej. Trzeba sprawdzić, która u danego przewoźnika jest zwolniona z tzw. opłaty za płatność. To prawdziwa zmora, ten koszt potrafi być wyższy od ceny samych biletów! - wyjaśnia Marzena. I dodaje najważniejszą rzecz: - Każdy potencjalny podróżnik "za grosik" musi sobie uświadomić, że bilety są tanie z jakiegoś powodu. Ja nauczyłam się traktować samolot jak każdy inny środek transportu. Ma mnie dowieźć w określone miejsce, nic więcej - mówi.

I wymienia niedogodności, które trzeba zaakceptować: - Zabieram tylko jedną sztukę bagażu podręcznego, bo dodatkowy jest płatny, w samolocie siedzę w ciasnocie i muszę słuchać głośnych reklam. Gdybym chciała się czegoś napić, słono zapłacę. Wylecę w środę, a nie w weekend, będę długo czekać na przesiadkę, wyląduję daleko od centrum. Na przykład lot reklamowany jako "do Paryża" kończy się w Beauvais odległym o półtorej godziny drogi. Ale według mnie to minimalne poświęcenie wobec faktu, że na końcu tej drogi jestem w fajnym miejscu.

Wybiera kierunki nieoczywiste. We wrześniu podróżowała po Laponii. Odkryła, że można spać tam gratis. Na szlakach co kilkanaście kilometrów są chatki dla podróżników. W skromniejszych jest kominek i zapas drewna, w lepszych nawet gaz. W Macedonii trafia na inną możliwość taniego noclegu. Klasztory. Prawie każdy monastyr ma miejsca dla gości. Płaci się "co łaska". W niektórych klasztorach konkretną opłatę, góra 10 euro za noc. Marzena wspomina nocleg w Treskawcu. Kilka godzin marszu od cywilizacji, po górach, jest klasztor zbudowany w miejscu rzymskiej świątyni Apolla. Wokół pozostałości po grobach Rzymian. Sale dla pielgrzymów to skromne cele z ikonami. Miejscowi karmili mnie chlebem obsmażanym w jajku, zupą z fasoli, do tego konfitura z płatków róży i herbata z macierzanki. Pycha!

Co ma w planach? Może Islandia, może Afryka, nie wiadomo, co się trafi. - Jedno chcę podkreślić - mówi Marzena - Tanie latanie jest nie tylko dla ludzi, którzy mają wolny zawód. Szukając cierpliwie, zawsze znajdzie się dla siebie coś odpowiedniego - trzeba być elastycznym, ale też myszkować, być czujnym. To się opłaci. I odradzam traktowania "wakacji za jeden uśmiech" jak "biedowania". Czy na wyprzedażach kupujemy gorsze ciuchy? Nie, po prostu tańsze. Tak samo jest z "przecenionymi" podróżami.

Magdalena Kaj - przyjemne z pożytecznym

Pomysł: wolontariat. Oszczędzamy na: darmowym mieszkaniu i jedzeniu. W pakiecie: kontakty.

Widok jak z filmu science fiction. Rozległe pola w japońskiej wiosce na południu wyspy Kiusiu. Obserwowane ze wzgórza sprawiają wrażenie dywanu utkanego ze świetlików. Magda nigdy w życiu czegoś takiego nie widziała. To "kodai" - tutejsza tradycja. Na koniec zbiorów na każdym polu co pięć metrów wbija się pal ze świecą na szczycie. Wieczorem gospodarze zapalają światła. Piękny widok to w części zasługa Magdy. Razem z innymi wolontariuszami przez kilka dni stawiała lampiony na wzgórzach.

Wystukaj na klawiaturze: http://jedenswiat.org.pl. Wiesz, ile ofert znajdziesz? Dziś 34 strony, w sumie jakieś 800 propozycji, a liczba będzie rosła, bo zaraz wakacje - mówi Magda. Do poznańskiego oddziału Stowarzyszenia "Jeden Świat" weszła przez przypadek. Poznała zasady: wyjazd wolontariusza, czyli workcamp, trwa dwa tygodnie, w czasie których pracuje się, ale także zwiedza. Inwestycja to jednorazowa opłata 350 złotych na rzecz stowarzyszenia. Dochodzi koszt dotarcia na miejsce. Jeśli wcześniej upolujesz tanie bilety, nie musi być wygórowany. Mieszkanie i jedzenie już na miejscu jest za darmo. Pracuje się na rzecz lokalnej społeczności w grupie, która liczy od kilku do dwudziestu osób. Bo w "Jednym Świecie" chodzi o pomaganie. Stowarzyszenie założyli po pierwszej wojnie światowej zamożni pacyfiści ze Szwajcarii. Ich hasło brzmiało: "Czyny, nie słowa". Z kilofami i łopatami - to do dziś symbol organizacji - pojechali odbudowywać zniszczoną wioskę we Francji.

Zwerbowali zdemobilizowanych niemieckich żołnierzy. Dziś idea pracy u podstaw i pokoju wciąż obowiązuje, ale oprócz szczytnych celów jest też czas na przyjemności. To co wolontariusz robi w czasie wolnym, zależy od niego.
Lista workcampów Magdy: Izrael (pomagała w remoncie szkoły), Japonia (zbierała kabaczki, pracowała na polu ryżowym), Indie (m.in. zajmowała się "dziećmi ulicy"). Pierwszy wyjazd, cztery lata temu. Magda ląduje w Tel Awiwie. Na lotnisku rozpoznaje Eleonorę z Belgii. Poznały się przez internet. Miesiąc wcześniej koordynator wyjazdu udostępnił uczestnikom adresy mailowe. Mają we dwie dotrzeć do miasteczka zamieszkałego przez Palestyńczyków. Ale to za tydzień, na razie obie chcą zwiedzić Jerozolimę. Znajdują hotelik w centrum. Korzystają z propozycji właściciela - będą spać na dachu, w śpiworach. Koszt noclegu staje się symboliczny.
- Miałyśmy niesamowity widok: Ściana Płaczu, Wzgórze Świątynne ze słynną Kopułą na Skale, meczet Al-Aksa, uliczki miasta. Rano budziły nas śpiewy modlitewne i promienie słońca - opowiada Magda.

Tydzień później na workcampie mieszka w prowizorycznym hotelu w szkolnej klasie. Maluje z kolegami szkołę, po południu bierze udział w zajęciach studyjnych - wykładach, dyskusjach. Na politologii pisała dyplom na temat Holokaustu, może poznać punkt widzenia ludzi mieszkających w Izraelu, a także kolegów z zagranicy. Dzień szybko się kończy. Ale jeszcze toczą się rozmowy, nikt nie idzie spać. Tak będzie do późna w nocy.

Magda na dobre zaangażowała się w pracę stowarzyszenia, dziś sama koordynuje wyjazdy - wysyła wolontariuszy, organizuje workcampy. Przekonuje, że praca jest dostosowana do różnych możliwości. Raz to może być Meksyk i liczenie wykluwających się żółwi na plaży albo patrolowanie Parku Narodowego w Kenii. Prace techniczne podczas festiwalu kulturalnego w Rejkiawiku czy prowadzenie zabaw z dzieciakami w amerykańskim rezerwacie Indian Navajo. Innym razem pomoc w budowie mostu w Norwegii, gdzie w ofercie wyjazdu od razu się zastrzega: ciepła woda tylko w dniach, gdy nagrzeje ją słońce, toaleta kompostowa, spanie w namiotach.
- Praca trwa zwykle pięć godzin dziennie, ale jeśli się okazuje, że ktoś po trzech jest zmęczony, nikt nie zmusza do wysiłku. To ma być przedsięwzięcie przyjazne. Na drugim workcampie pracowałam jako rolniczka. Śmiałam się z siebie: mam dyplom dobrej uczelni i teraz na końcu świata sadzę ryż! - żartuje Magdalena. Dodaje: - Fajne jest to, że nie ma ograniczeń wiekowych.

Są wyjazdy z miejscami zarezerwowanymi dla osób powyżej pięćdziesiątki, jest możliwość wyjechania całą rodziną. Kobiety i mężczyźni traktowani są na równych prawach, osoby starsze - bardzo mile widziane. Legendą jest pewien 90-letni Norweg, który co roku bierze udział w workcampie. W Polsce mamy wolontariuszkę po pięćdziesiątce, która zaliczyła 15 wyjazdów - opowiada.

Magda lubi to wspomnienie. Obiad w izraelskiej szkole. Pokój nauczycielski przerobiony na stołówkę, wolontariusze nad parującymi talerzami. Makluba - danie z ryżu, kurczaka i kalafiora pachnie zabójczo kardamonem, a al-Kidra z jagnięciny, ryżu, czosnku i ciecierzycy to po prostu dzieło sztuki kulinarnej. - Dla mieszkańców tej wioski byliśmy jak honorowi goście. O czternastej, po skończonej pracy, zjawiały się gospodynie ze specjałami. Wieczorem kierowcy prześcigali się w tym, kto będzie obwoził wolontariuszy po okolicy, pokaże zabytki, światła Libanu widoczne za pobliską granicą. Zaliczyliśmy dwa wieczory panieńskie, jeden kawalerski i dwa wesela - śmieje się Magda. Takich wspomnień nie wywiozłaby z "normalnych" wakacji. Co więcej, wolontariat zbliża ludzi, a praca daje satysfakcję. - Pomalowanie sali gimnastycznej w bajkowe wzory to nie jest może epokowe dzieło. Ale świadomość, że zrobiło się coś dla dzieciaków? Superważna.

Anna Smykal - luksus zostaje w domu

Pomysł: zgoda na obniżenie wymagań. Oszczędzamy na: transporcie, jedzeniu, noclegach. Uczymy się: odporności na niewygody.

Rok 2007. Anna i Janek zamierzają spędzić urlop w Argentynie. Ale zaczynają od wymarzonej Ziemi Ognistej. Plan przewiduje, że za trzy dni przeprawią się przez Cieśninę Magellana. Jednak życie wprowadza poprawki: trzeba dłużej czekać na wyspach, wiatry uniemożliwiają żeglugę na ląd. Anna i Janek szukają noclegu w miasteczku Punta Arenas. Hotelik jest ciasny i ciemny. Nie szkodzi. Jutro znajdą coś lepszego. Kompromis z samym sobą to najlepszy patent Anny na udane wakacje.

Ładny duży dom z ogrodem, stara część podwarszawskiego Milanówka. Stąd Anna wyrusza z mężem w dalekie podróże. Wylicza: cała Europa, Chile, Peru, Argentyna, Mauritius, Chiny, Indonezja, Kanada, Stany, a ostatnio Azory. - Dziś częściej podróżujemy we dwoje, choć czasem wciąż jedzie z nami któreś z dzieci - opowiada Anna. Ma 53 lata. Dzieci jest troje: synowie mają 18 i 21 lat, córka - 29. Smykalowie mają taki pomysł na wakacje: - Wybieramy punkt na mapie albo... punkt wybiera nas - tłumaczy Anna z uśmiechem. Pracuje w biurze turystycznym, śledzi promocje, obniżki cen biletów.

- Dzwonię do Janka: "Jest okazja: tani lot do Peru, bierzemy?". I zawsze słyszę to samo: "Po co pytasz, jasne!". Zakładamy: żadnych pięciogwiazdkowych hoteli, wypożyczonych samochodów. W zamian za niezwykłe przeżycia trzeba przestawić się na gorsze warunki. To oznacza wolność. Jedyną rzeczą, która nas ogranicza, jest data i miejsce wylotu na bilecie powrotnym. Nie planujemy tras w domu, często mapę otwieramy dopiero w samolocie. Przemieszczamy się za grosze, nie grymasimy, że niewygodnie - mówi.

Wśród ulubionych zdjęć z podróży ma jedno jak kadr z filmów Jarmuscha: ona na brzegu rozklekotanego łóżka, u sufitu kabel z gołą żarówką. - To Peru, w okolicy Cuzco, byliśmy zmęczeni po dniu podróży z południa. Nie mieliśmy siły szukać dalej. Co w takich chwilach? Zamykam mocno oczy i odpływam. Jest mi obojętne, że nie śpię w czystej pościeli - śmieje się Anna, mistrzyni zasypiania w minutę. Nie przerażają jej "łazienki" w stylu kabina z płóciennej płachty i "prysznic" z gumowego węża. Albo spanie w szałasie na plaży, gdzie światło zapewniają robaczki świętojańskie. - Luksusy mam w domu. A za niedogodności jest nagroda. Spanie na ustroniu to poranki w ciszy, bez tłumu turystów. Kontakty z miejscowymi, którzy podpowiadają, jak taniej dojechać, kupić, zjeść.

Drogie restauracje? A po co? - Odwiedzamy lokalne bary, jemy to, co miejscowi, za symboliczne pieniądze - opowiada Anna. Śmiało wchodzi do lokali, w których menu jest wyłącznie w miejscowym języku.
- Opracowaliśmy z Jaśkiem metodę. Na przykład w knajpce, gdzie w karcie widnieją tylko "krzaczki", zamawiamy coś z lewej strony menu - zakładamy, że to zimna przekąska, potem z prawej - to będzie raczej coś ciepłego. Wybieramy dania w przeciętnej cenie, co i tak na ogół oznacza tanio. A jeśli podoba nam się to, co akurat je sąsiad, podchodzimy do jego stolika i grzecznie wskazujemy kelnerowi, że chcemy dostać taki sam posiłek - tłumaczy.
Pokonała opór przed jedzeniem z kramów na ulicy - trzyma się tylko zasady, że posiłek musi być usmażony albo ugotowany, bo to zabija bakterie. Wyjątek robi dla owoców - tanie i genialne w smaku. - Świeży ananas na Hawajach czy banany w Brazylii smakują zupełnie inaczej niż w Polsce, mogę je jeść bez końca. Zdarzają mi się odkrycia, które kosztują tyle, co polskie jabłko. Na przykład indonezyjski "owoc wężowy" - gąbczasty w środku, na zewnątrz pokryty łuską. Albo durian - nieprzyjemnie pachnący, ale wspaniały w smaku wielki owoc z budyniową masą wewnątrz.

- Co jest potrzebne, żeby umieć zaakceptować każde warunki podróży? Optymizm i podejście na luzie - twierdzi Anna. Na przykład transport. Pamięta wędrówkę po Meksyku, wybrali się z kilkuletnią wtedy córką. - Jechaliśmy obejrzeć piramidy, 10 godzin lokalnym autobusem, który psuł się co kilkadziesiąt kilometrów. Miejscowi przewozili nimi kozy i kury, w powietrzu latały pióra, beczenie mieszało się z rozmowami. Ale nasze dziecko było zachwycone, a wymuszone postoje pozwalały na odpoczynekna powietrzu. A jak się przy takiej okazji poznaje ludzi! - chwali Anna. Z Moskwy do Odessy jechała z Jankiem średnio komfortowym pociągiem. - Dłuuugo. Za to na dworcach witały nas "babuszki" z tobołkami i garami pełnymi pyszności. Buła nadziewana ziemniakami z cebulą, coś niewiarygodnego. Albo pierogi z pikantnym mięsem. Pamiętam te smaki do dziś - opowiada. Na trasie Odessa-Akerman (w południowej Ukrainie, już niedaleko Morza Czarnego) podróżowali "marszrutkami".

- Osobliwy transport - busiki, które ruszają wtedy, gdy się zapełnią, bez żadnego rozkładu jazdy. To dodatkowa atrakcja, kupując wycieczkę w biurze podróży nie doświadczysz czegoś takiego - mówi. Śmieje się, że niestandardowe zwiedzanie ma też swoje minusy. - Kiedyś w Syczuanie podłączyliśmy się z Jaśkiem pod wycieczkę chińskich emerytów, poszliśmy z nimi na górę Emei Shan i do parku Jiuzhaigou. Nie rozumieliśmy ani słowa! - wspomina Anna.

Co planuje teraz? - Jasiek myśli o Laosie, może o Kambodży, mnie się marzy podróż Koleją transsyberyjską. Może aż do Bajkału? Ale nie przywiązujemy się do żadnego pomysłu. Jedna informacja o tanim locie może wywrócić plany. Krótkie pakowanie i start. Krótkie, bo... nawet na koniec świata zabieramy tylko bagaż podręczny. Bielizna, szorty, T-shirt, kosmetyki, ciepła kurtka. Niewiele trzeba, żeby przeżyć przygodę. No i nie płacimy za bagaż!

Małgorzata Sroka - klub kanapowców

Pomysł: couchsurfing. Oszczędzamy na: noclegach gratis. W pakiecie: dostęp do informacji o tanim transporcie, jedzeniu, zakupach.

Amsterdam, wieczór. Gosia i Peter wędrują uliczkami podmiejskiego blokowiska. Nagle spomiędzy domów wyrasta dziwna budowla. Stara łaźnia czy sauna. Wewnątrz okazuje się, że na części ścian wciąż pozostały kafelki. Drewniane stoliki, designerskie plastikowe krzesła, kręcą się młodzi kelnerzy w czarnych fartuchach. Niesamowity klimat. Urządzono tu restaurację. - Nie trafiłabym do niej, gdyby nie Peter, mój przewodnik - opowiada Gosia. Od czterech lat jeździ po świecie jako couchsurferka.

- Couchsurfing to nie tylko darmowy nocleg, ale filozofia spędzania czasu w nowym miejscu, wśród nowych ludzi. Twój koszt to dotarcie na miejsce, za mieszkanie nie płacisz. Ale spanie na czyjejś kanapie (po ang. couch - stąd nazwa) to nie to samo co anonimowe nocowanie w hostelu - mówi Gosia. Tłumaczy: ktoś udostępnia mieszkanie tobie, ty możesz się zrewanżować. Ale obowiązku nie ma - można być tylko "hostem", gospodarzem, albo tylko surfować po cudzych kanapach. Żeby sprawdzić, jak to działa, najlepiej wejść na stronę http://couchsurfing.org. Ikonka kanapy występuje tu w kilku wersjach. Na przykład kanapa bez niczego oznacza: mam dla ciebie miejsce do spania, a także najprawdopodobniej czas, by się tobą zająć; z dymiącym kubkiem: teraz nie mogę cię przenocować, ale chętnie oprowadzę cię po mieście - tłumaczy Gosia. Sama 24 razy była gościem lub gospodynią.
Berlin, miesiąc temu. Moritz, 29-letni host, jest muzykiem, gitarzystą. Proponuje wspólne wyjście na imprezę - będą fajni ludzie, miejsce też wyjątkowe.

- Jedziemy na Tempelhof, dostajemy się do dawno zamkniętej części lotniska, gdzie odbywa się party. Jest świetne jedzenie, muzyka, rozmowy. Moritz, przyjmując mnie pod swój dach, udostępnił także fragment prywatnego świata - opowiada Gosia. Taki jest couchsurfing. - Każdy z "rodziny" ma swój profil na stronie, podobny do tego na Facebooku. Decydujesz się na konkretną osobę, bo odpowiadają ci jej zainteresowania, wykształcenie, gust muzyczny. Ona zaprasza cię do siebie nie dla pieniędzy, tylko dlatego, że chce poznać ciekawego człowieka, który coś nowego wniesie do jej życia - opowie o swoim kraju albo nauczy gotować specjalność narodowej kuchni.

Gosia zawsze uważnie czyta profil. Bo oprócz danych o właścicielu mieszkania opis zawiera informacje techniczne: czy przywieźć ze sobą śpiwór, czy wolno zabrać psa, przyjechać z osobą towarzyszącą? - Analizuję też opinie ludzi, którzy odwiedzili już to mieszkanie. Albo mam dobrą intuicję, albo szczęście, bo przez kilka lat nie zaliczyłam wpadki - cieszy się. Na jej stronie same pozytywne komentarze. - Dbamy o to, by opinie były prawdziwe. Nie ma sensu kogoś wybielać, musisz dokładnie wiedzieć, co czeka cię u gospodarza, do którego jedziesz. To ważne, kiedy zamierzasz wybrać się w odległe obce miejsce, w którym nikogo nie znasz - mówi Gosia. Pamięta wakacje w Turcji. - Zatrzymałam się u Mii, która jest pół Amerykanką, pół Irlandką i uczy w Stambule angielskiego. Mieszka w pięknie urządzonym apartamencie. Szybko nabrałyśmy do siebie zaufania. Miałam urlop w luksusowych warunkach, choć sama oferuję nocleg na mało prestiżowej Woli.

Ale standard mieszkania jest mniej istotny niż osobowość gospodarza. Dlatego często ten, kto chce do swojego profilu dodać zdjęcie z domu, pokazuje tylko kanapę. - Klimatu nie da się przecież sfotografować - wyjaśnia Gosia. W jej mieszkaniu kuchenną ścianę pokrywają kolorowe malowidła: kot w okularach, papuga z czubem, chmury. - Gościłam akurat Miloša z Serbii. Był deszczowy wieczór, nie chciało nam się ruszać z domu. Zaproponowałam: pomalujmy kuchnię! Plakatówkami wyczarowaliśmy obrazki, które zostały do dziś - wspomina.

Kiedy jest hostem, bardzo się stara. Chce pokazać ludziom inną Warszawę. Zamiast do Łazienek zabiera ich do lasku na Kole albo na dach Marriotta. Pokazuje ukryte kapliczki, targ staroci, fiata 125p zaparkowanego w bocznej uliczce, ciekawe graffiti. W małych knajpkach karmi pierogami i żurkiem. - Couchsurfing poza oszczędnością pieniędzy zbliża ludzi - wyznaje. - W jednej z warszawskich restauracji regularnie odbywają się spotkania couchsurferów, powstają grupy tematyczne. Na przykład ktoś organizuje imprezę, na której mówi się wyłącznie po hiszpańsku. Albo rzuca w internecie hasło, że gotuje nowe danie i zaprasza na kolację dziesięciu pierwszych chętnych. Dwa lata temu miałam zaproszenie, by dołączyć do grupy, która płynęła w pierwszy rejs nowo wybudowanym jachtem. Nie skorzystałam, ale to było miłe. Couchsurferzy są jak rodzina.

Agnieszka Litorowicz-Siegert

Twój Styl 07/2012"


http://www.styl.pl/magazyn/podroze/news-kierunek-tanie...
16.12.2012, 15:02
Jacek

Jacek K. Konsultant

Temat: Jak tanio podróżować - porady

Prawie 10 lat temu poznałem parę turystów z Polski, którzy spędzili ponad 2 miesiące zwiedzając Kanadę i USA. Ponieważ największy wydatek to hotele, zatrzymywali się na tydzień-dwa w wynajmowanych pokojach w jednorodzinnych domkach, zwykle u Polaków. Warunki były trochę spartańskie, ale dla niech najważniejsze było, aby móc się wyspać, wykąpać i ewentualnie coś małego ugotować. Byli zaopatrzeni w bardzo dużo informacji o zwiedzanych miastach, kupowali bilety miesięczne/tygodniowe na miejską komunikację, w Toronto nabyli bilety na autobusy turystyczne typu ‘hop-on hop-off’ i mogli nimi jeździć przez kilka dni, a do Niagara Falls wybrali się bezpłatnym autobusem zabierającym turystów do kasyna – i jeszcze otrzymali po $10 na żetony w kasynie. Praktycznie udało im się dotrzeć wszędzie i zobaczyć bardzo dużo, a koszty były (...) Zobacz więcej
16.12.2012, 20:01
Andrzej

Andrzej Budnik SEO specialist,
pilot incentive do
Chin

Temat: Jak tanio podróżować - porady

A propos noclegów i oszczędzania w podróży jeszcze jeden bardzo użyteczny link - jak zmniejszyć wydatki w podróży o połowę.
29.12.2012, 17:20
Agnieszka Kinga

Agnieszka Kinga Godlewska freelancer -
copywriter, autorka,
dziennikarka,
blogerka,...

Temat: Jak tanio podróżować - porady

Do listy taniego transportu dorzucę megabus - podróżuję po USA, i bardzo wiele tras jest dostępnych już za 1 dolara. Megabus działa również w Kanadzie i Wielkiej Brytanii.

Jestem w trakcie rocznej podróży, która z założenia musi być tania:) Zainteresowanych zapraszam na pisanego "w trasie" bloga, na którym są również porady na temat taniego podróżowania:)

http://travelike.pl/

Ostatnie wpisy są na temat Detroit. Przeżycia były lekko ekstremalne, mam nadzieję, że wpisy są ciekawe:)
30.12.2012, 06:46
Patrycja

Patrycja Skrzypiec programista, Bunny
Software

Temat: Jak tanio podróżować - porady

Jeżeli planujecie podróż, a macie jeszcze trochę czasu do wyjazdu, możecie założyć aukcję na http://aukcjekurierskie.pl i poczekać na kogoś, kto zaproponuje Wam najtańszą podwózkę:) Pozdrowienia!
11.05.2013, 15:56
Agnieszka

Agnieszka Widacka recruitment,
training

Temat: Jak tanio podróżować - porady

Ja polecam https://www.airbnb.com/ jeśli chodzi o noclegi. Nie są to noclegi darmowe, ale dużo tańsze niż hotele a czasem nawet tańsze niż hostele. Korzystam z tego portalu od jakiegoś czasu i jestem bardzo zadowolona. Poznałam dzięki niemu wiele ciekawych osób a informacje, które otrzymałam od hostow o kraju, obyczajach i o tym co warto w danym miejscu zobaczyć a co ominąć - bezcenne.
Ponadto jak podrozujecie na własna rękę warto jeździć nocnymi autobusami -zaoszczędza sie na noclegu :-)Ten post został edytowany przez Autora dnia 19.05.13 o godzinie 05:01
18.05.2013, 03:34
Magdalena

Magdalena K. nauczyciel języka
angielskiego, Szkoła
Podstawowa

Temat: Jak tanio podróżować - porady

hej, a zna ktoś wyszukiwarkę tanich lotów do szukania po datach wylotu i powrotu a nie po destynacjach? Mam ten problem, że mam z góry ustalone dni wolne i urlop na żądanie nie wchodzi w grę. Mogę lecieć gdziekolwiek jeżeli jest tanio.
Chciałabym móc wyszukać sobie jakiś fajny lot np: z warszawy 29.05 po 16.00 do 03.06 do 21.00
tak żeby pokazało mi np. do Londynu 168 zł, do Paryża 222 zł, do Helsinek za 350, itp
niestety zawsze jak wyszukuję to się okazuje że jakbym leciała dzień wcześniej lub wracała dzień później cena byłaby OK, ale wtedy kiedy mogę jest 2 lub 3 (...) Zobacz więcej
19.05.2013, 20:39

Temat: Jak tanio podróżować - porady

skyscanner (...) Zobacz więcej
19.05.2013, 21:41
Magdalena

Magdalena K. nauczyciel języka
angielskiego, Szkoła
Podstawowa

Temat: Jak tanio podróżować - porady

dzięki, kiedyś korzystałam z skyscannera ale wtedy nie było opcji bez celu podróży :)
teraz to będę latać w każdy (...) Zobacz więcej
20.05.2013, 08:22
Jolanta

Jolanta I. MOIRA - odzież
termoaktywna nie
tylko dlabiegaczy.pl

Temat: Jak tanio podróżować - porady

"Airbnb, Wimdu, 9flats czy polskie Lokalo to serwisy noclegowe, które rosną w internecie i zmieniają całkowicie filozofię podróżowania. Polacy zorientowali się już, że na wynajmowaniu własnych mieszkań zagranicznym turystom można nieźle zarobić. A podróżując w ten sam sposób - co najmniej zaoszczędzić na własnych wakacjach.
Klamka zapadła - jadę na urlop. Cel - Barcelona, jej plaże, zabytki i restauracje. Lot - zaklepany. Ciekawe miejsca - namierzone. Pora na znalezienie najważniejszej rzeczy - noclegu. Hotele all inclusive odpadają - równie dobrze można wynająć pokój w Warszawie. Hostele? Nie zawsze ma się ochotę na 24-godzinną imprezą z ludźmi z całego świata. Czy coś pozostaje? Tak, serwisy noclegowe, które właśnie rosną w internecie i zmieniają całkowicie filozofię podróżowania

Wirtualne oferty, żywi ludzie

"Czy jakaś dobra dusza ma namiar na fajną miejscówkę w Barcelonie?" - pytam na Facebooku. Odpowiedź dostaję - jak to na Facebooku - po chwili.

"Airbnb".

Co?

"Airbnb. Albo Wimdu, albo 9flats, albo polskie Lokalo. Zakładasz konto, wpisujesz na stronie okres, w którym chcesz wynająć pokój/apartament/mieszkanie, określasz zakres cenowy, klikasz "szukaj" i po chwili masz przed oczami listę ofert".

Dodajmy - ofert od żywych ludzi, posiadających imiona, nazwiska i zdjęcia. Zarejestrowanych w serwisie, który prezentuje miejsca zachęcające do tego, by spędzić w nich swój wyjazd - wszystko jedno, czy to weekend w jednym z europejskich miast, czy dwumiesięczna podróż do Indii. Każda z osób oferujących pokój lub mieszkanie do wynajęcia ma profil, na którym publikuje zdjęcia swojego lokum i otrzymane referencje. Wygra (czyli wynajmie i zarobi) ten, kto najlepiej odpowie na potrzeby użytkowników przeszukujących bazę serwisu. A te bywają różne.

Czym są serwisy noclegowe?

Pojawiające się w sieci kolejne tzw. serwisy noclegowe (jak niemieckie Wimdu czy amerykańskie Airbnb) to odpowiedź na coraz popularniejszy na świecie trend wynajmowania przez prywatne osoby swoich mieszkań i pokojów turystom z innych krajów. To już było i nazywa się couchsurfing? Tu jest jedna, ale bardzo istotna różnica - za pobyt w wybranym przez nas miejscu trzeba zapłacić. Co otrzymujemy w zamian?

Po pierwsze, sami też możemy wynająć nasze mieszkanie lub pokój, dzięki czemu np. zwróci się część kosztów podróży. Po drugie - mieszkamy, jak na co dzień - mamy internet, pralkę, zmywarkę itp. Po trzecie - nie trzeba zobowiązywać się do rewizyty czy samemu oferować możliwości noclegu we własnym domu, jeśli nie chcemy. A po czwarte wreszcie, na Wimdu, w Lokalo i wielu podobnych serwisach mamy dużą szansę znalezienia naprawdę korzystnej oferty w terminie, który nam odpowiada. Nic dziwnego, że pomysł się przyjął - biorąc pod uwagę przyrost ofert w najważniejszych serwisach noclegowych, social traveling rozkwita.

Na stronie internetowej Wimdu czytamy, że oto nadchodzi era social travelera, czyli podróżnika społecznościowego. Czym niby ten nowy rodzaj turysty miałby się różnić od zwykłego? Jak usiłują nas przekonują marketingowcy Wimdu, niemal wszystkim.

W sugestywnej infografice "zwykły podróżny" wygląda niemal jak archetypiczny "denerwujący amerykański/polski/niemiecki (niepotrzebne skreślić) turysta": skarpety do klapek, brzuszek i niemodne obcisłe slipy kąpielowe. Do tego je w McDonaldzie, mieszka w hotelu polecanym przez przewodniki, czyli tam, gdzie inni o równie leniwym pomyślunku, a do tego szybko się upija, nie zna nawet kilku słów w języku kraju, do którego jedzie i - zbrodnia! - nosi głupie czapeczki.

A co gorsza - przepłaca. I tu akurat nie ma przesady. Po prostu w serwisach noclegowych nie da się nie znaleźć oferty wynajmu prywatnego pokoju czy mieszkania korzystniejszej od oferty pokoju lub apartamentu w hotelu. Jest ich multum. Porządny społecznościowy podróżnik prędzej czy później znajdzie to, czego szuka - tanie, atrakcyjne lokum.

Czego szuka social traveler?

Według założeń twórców serwisów noclegowych takich jak Lokalo czy Wimdu - social travelerzy szukają: miejscowej kuchni, uroczego zagubienia się z własnej woli w nowym miejscu i porad miejscowych, gdzie pójść i co zobaczyć. Społecznościowy podróżnik jest aktywny, sam organizuje sobie czas, chce choć liznąć tubylczego języka i - co najważniejsze - nie chce mieszkać w hotelu, gdzie wszystko za niego zrobią. Do tego jest młody, wykształcony, z wielkiego miasta.

To akurat nie slogan - jak pokazuje mapka przygotowana przez Airbnb, najwięcej ofert i korzystających z nich turystów skupia się w aglomeracjach San Francisco, Nowego Jorku, Londynu, Paryża, Berlina czy Barcelony. Błyskawiczny wzrost firma notuje też w miastach północnych Włoch i dwóch metropoliach Ameryki Łacińskiej - Rio de Janeiro i Buenos Aires. Co nam przypomina taki profil? Wymarzony archetyp konsumenta XXI w. Spece od sprzedaży - do biegu, gotowi, start do idealnego klienta!

"Zamieszkaj u mnie bo jestem fajny, zobacz zdjęcia"

Social travelera cechuje jeszcze jedno - jest naprawdę social. Czyli byłby chory, gdyby średnio raz na dwa dni nie zalogował się na swoim telefonie czy laptopie na Facebooka, by pochwalić się (ku zgryzocie i zazdrości znajomych), jak wygodnie leży mu się właśnie na plaży i jak piękna/piękny kelnerka/kelner podaje mu właśnie cudownie zimne cuba libre. Nic dziwnego, że skoro spędza w portalach społecznościowych spory kawał życia, to także tam będzie szukał miejsc noclegowych na wyjazd. I dokonywał wyborów w oparciu o identyczne mechanizmy, jakie rządzą jego naturalnym środowiskiem - Facebookiem i spółką.

Dlatego Airbnb, 9flats, rozkręcające się dopiero należące do polskiej grupy Allegro Lokalo.pl czy niemieckie Wimdu odpowiadają na te potrzeby. O tym, gdzie pojedziemy, czyją ofertę wybierzemy, decydują zdjęcia tak mieszkania, jak i jego właścicieli, opinie osób, które już skorzystały z danej oferty i - jak sam się przekonałem - typowo emocjonalne czynniki, które sprawiają, że nagle zdajemy sobie sprawę, że Monika z Hamburga, Sophie z Paryża czy Alejandro z Barcelony wydają nam się gospodarzami wartymi poznania, po prostu "fajnymi", a Joern z Monachium, Deepak z Londynu czy Sarah z Tel Awiwu już nie. Podręcznikowy przykład działania mediów społecznościowych.
Wchodzę, sprawdzam jak to działa. Staram się być wybredny, ale wyszukiwanie ofert w najbardziej popularnych serwisach noclegowych jest rzeczywiście bardzo proste. Żeby znaleźć coś naprawdę korzystnego, wystarczy chwilę poszukać. "To takie proste"?

Pokój na tydzień w grudniu dla singla w sercu berlińskiego Kreuzbergu? Proszę bardzo - młoda artystka Katrin oferuje przytulną kawalerkę przy klimatycznej ulicy Falckensteinstrasse za jedyne 35 euro. Drogo? Dwie ulice dalej Axel ma ofertę za 23 euro za noc. A jeśli wynajmujemy na tydzień, cena za dobę przyjemnie się obniża.

Zmiana klucza poszukiwań. Teraz czas na apartament w Barcelonie dla 4 osób. Miesiąc - wrzesień 2013 r. Za 286 zł za noc (dzielimy przez 4!) znajduję luksusowe studio dla czterech osób, dwie ulice od Sagrady Familii. Kopię głębiej kilka minut i mam jeszcze tańsze oferty. Albo coś naprawdę ekstra - nocleg na ekskluzywnej łodzi zacumowanej na rzece Amstel w Amsterdamie. Perełka, już chcę tam pojechać.

Ale uwaga! Wynajmujący powinien podać swoje dane i zdjęcie, i przejść pozytywnie weryfikację przez pracowników serwisu. Czytajmy uważnie warunki wynajmu. W niektórych serwisach turysta może dokonać przelewu do 24 godzin po przyjeździe na miejsce. A więc jeśli coś jest nie tak, to mamy w ręku niezbijalny atut. Tak jest bezpiecznie - i dla wynajmującego, i dla nas. Warto przejrzeć dokładnie warunki, jakie oferuje każdy serwis noclegowy i wybrać ten, który najbardziej nam odpowiada. I dokładnie sprawdzić, czy np. nie pobiera opłat manipulacyjnych. Trzeba trochę poszukać, bo wybór jest ogromny.

Lider rośnie w szalonym tempie

Założony przez dwóch niemieckich przedsiębiorców Wimdu to bardzo młody serwis, i szczególnie w początkach działalności zebrał sporo negatywnych opinii na forach - głównie za opieszałość obsługi klienta i niekompetencję. Lektura forów i publikacji prasowych, a także stały wzrost zarejestrowanych użytkowników serwisu i liczby ofert pozwala jednak stwierdzić, że Wimdu okrzepło i oferuje coraz lepsze usługi. Serwis chwali się rekomendacjami The Economist czy New York Post i przyrostem liczby użytkowników - ponad 100 tys.

Na razie liderem rynku serwisów noclegowych pozostaje jednak założony w 2008 r. Airbnb.com. 80 procent wszystkich rezerwacji od początku istnienia portalu przypada na 2011 r. 75 proc. rezerwacji pochodzi spoza USA. Serwis oferuje ponad 100 tysięcy ofert w 19 tysiącach miast w 192 krajach świata. Portal, w który zainwestował m.in. hollywoodzki celebryta, Ashton Kutcher, chwali się, że zarezerwowano w nim już 5 mln nocy.

Nic dziwnego - Airbnb stawia na przyjazny interfejs oraz całodobową pomoc mailową i telefoniczną w 16 językach. Social travelerzy cenią sobie wygodę, a także bezpieczeństwo - jedną z zasad serwisu jest przekazywanie należności za pobyt gospodarzowi dopiero po wystawieniu przez gościa pozytywnej oceny. W 2011 r. Airbnb pozyskał na inwestycje kwotę 100 mln dolarów, przymierza się do otwarcia kilku nowych biur. Dynamiczny rozwój przeżył w Polsce, zwłaszcza przed i w trakcie Euro 2012. Jeszcze w marcu w serwisie było tylko ok. 500 zgłoszeń z Polski. W trakcie Euro ta liczba wzrosła o 1900 procent - podaje serwis Interaktywnie.com. Rozrost Airbnb najlepiej pokazuje grafika umieszczona na stronie firmy.

Euro 2012 ściągnęło social travelerów do Polski

Polski internet zauważył nowy trend. 26 lipca 2012 r. grupa Allegro wystartowała ze swoim portalem Lokalo.pl. Według stanu na koniec wakacji było w nim jednak wciąż dość mało ofert. I to mimo efektownej kampanii marketingowej i potężnych pieniędzy Allegro. Nowy portal liczy na zaufanie, jakie do marki Allegro mają klienci. Szef Lokalo, Radosław Dobrołęcki, w serwisie WirtualneMedia.pl chwali m.in. patenty Allegro na bezpieczne opłaty online. Także blogerzy Spidersweb dają nowemu serwisowi szansę, podkreślając możliwości marketingowe, jakie daje Allegro potężna baza jego klientów. Dobre wrażenie robią też oferty na portalu, (ograniczone na razie głównie do największych polskich miast.

"Alternatywa dla hotelu. No i jest taniej"

Social travelerem jest Michał, 30-letni mieszkaniec warszawskiej Saskiej Kępy. Doba w jego mieszkaniu kosztuje około 60 euro. Do tej pory na ofertę Michała skusiła się m.in. koreańska para odbywająca podróż dookoła świata, dwie podróżniczki z USA, a także Rumuni, którzy przyjechali na koncert grupy Coldplay. Ale byli też sympatyczni Polacy z małym dzieckiem.

- W każdym przypadku było pozytywnie. I ważna jest tu kwestia finansowa - dzięki temu, że wynajmuję mieszkanie, mój wyjazd zawsze wychodzi po prostu taniej - Michał wyjaśnia decyzję o dołączenia do grona osób wynajmujących własne lokum w serwisach noclegowych.

- Chciałem po prostu znaleźć jakąś alternatywę dla hotelu na kilkudniowy wyjazd do Barcelony, szukałem przez dobrze zorientowany na tamtejszym rynku serwis OnlyApartments. Pół roku temu sam postanowiłem wynająć mieszkanie i założyłem konto na różnych serwisach, np. na 9flats, Airbnb i na Lokalo - mówi portalowi Podróże.Gazeta.pl Michał.

Swoje dwupokojowe mieszkanie na Saskiej Kępie wynajął jak dotąd sześć razy. To niewiele, ale wynajmuje tylko wtedy, gdy sam wyjeżdża. Jak podkreśla, wynajem przez serwis noclegowy pozwala mu sprawdzić opinie i dane osób, które mają zamieszkać u niego. - To wszystko opiera się na zaufaniu. Ci ludzie, którzy przyjeżdżają do mnie, muszą wiedzieć, że dostaną tu na miejscu to, co widzą w sieci. Sam zabezpiecza się kaucją 300 euro, fotografuje też dokument, np. paszport osoby, która ma u niego zamieszkać.

Kiedy gospodarz staje się przewodnikiem

Mojego barcelońskiego gospodarza nie wyszukałem przez serwisy noclegowe, tylko najstarszą na świecie metodą - przez znajomych. Alejandro, u którego wynajęliśmy dwuosobowy pokój, nie myślał do tej pory o wejściu ze swoją ofertą do serwisów noclegowych. Nie musiał - jego pięciopokojowe mieszkanie w dogodnym komunikacyjnie miejscu Barcelony rzadko stoi puste. Ale na moje pytanie o ofertę w sieci odpowiada: "Muszę o tym pomyśleć. To rzeczywiście niezły pomysł".

Niezły również dla turysty. Podczas pobytu w Barcelonie nieocenioną pomocą okazała się współlokatorka Alejandra - rodowita Katalonka. Koniec języka za przewodnika... i trafiliśmy tam, gdzie nie trafi żaden niedzielny turysta. Czy więc będzie to uwielbiana przez miejscowych restauracja z nieziemsko pysznymi owocami morza, czy klub, gdzie młode rockowe kapele mordują przyjemnie bębenki w uszach, czy wreszcie ten jedyny beach bar, do którego nie wiedzieć czemu schodzi się cała miejscowa młodzież i są najlepsze imprezy - mieszkanie "u miejscowego" to najprostszy sposób, żeby poznać miejsce od innej strony, niż poznają je zwykłe turystyczne lemingi. "Podróżuj jak miejscowy" - takim sloganem reklamuje się niemiecki serwis Wimdu. I słusznie. Jaki jest najlepszy przewodnik po miejscu, którego nie znamy? Ktoś, kto zna je jak kieszeń własnych podartych na tyłku dżinsów, czyli - jeżeli mamy szczęście - nasz gospodarz. "


http://podroze.gazeta.pl/podroze/1,114158,12842667,Soc...
20.05.2013, 19:16

Następna dyskusja:

Tanio do Vancouver - jak na...




Zobacz dyskusje w grupie Podróże

Aktualne tematy

Zobacz o czym się teraz dyskutuje

Problemy i porady

Znajdź odpowiedzi na swoje pytania

Wyślij zaproszenie do