Ryszard

Ryszard Mierzejewski poeta i tłumacz,
wolny ptak

Temat: Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym i...

Jan Paweł II/Karol Wojtyła

Dzieci


Dorastają znienacka przez miłość i potem tak nagle dorośli
trzymając się za ręce wędrują w wielkim tłumie –
(serca schwytane jak ptaki, profile wrastają w ziemię a w półmrok).
Wiem, że w ich sercach bije tętno całej ludzkości.

Trzymając się za ręce, usiedli cicho nad brzegiem.
Pień drzewa i ziemia w księżycu: niedoszeptany tli trójkąt.
Mgły nie dźwignęły się jeszcze. Serca dzieci wyrastają nad rzekę.
Czy zawsze tak będzie – pytam – gdy wstaną stąd i pójdą?

Albo też jeszcze indziej: kielich światła nachylony wśród roślin
odsłania w każdej z nich jakieś przedtem nieznane dno.
Tego co w Was się zaczęło czy potraficie nie popsuć,
czy będziecie zawsze oddzielać dobro i zło?Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 17.10.08 o godzinie 10:44
16.10.2008, 23:17

konto usunięte

Temat: Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym i...

Wisława Szymborska

Mała dziewczynka ściąga obrus


Od ponad roku jest się na tym świecie,
a na tym świecie nie wszystko zbadane
i wzięte pod kontrolę.

Teraz w próbach są rzeczy,
które same nie mogą się ruszać.

Trzeba im w tym pomagać,
przesuwać, popychać,
brać z miejsca i przenosić.

Nie każde tego chcą, na przykład szafa,
kredens, nieustępliwe ściany, stół.

Ale już obrus na upartym stole
-jeżeli dobrze chwycony za brzegi -
objawia chęć do jazdy.

A na obrusie szklanki, talerzyki,
dzbanuszek z mlekiem, łyżeczki, miseczka
aż trzęsą się z ochoty.

Bardzo ciekawe,
jaki ruch wybiorą,
kiedy się już zachwieją na krawędzi:
wędrówkę po suficie?
lot dokoła lampy?
skok na parapet okna, a stamtąd na drzewo?

Pan Newton nie ma jeszcze nic do tego.
Niech sobie patrzy z nieba i wymachuje rękami.

Ta próba dokonana być musi.
I będzie.
16.10.2008, 23:27
Ryszard

Ryszard Mierzejewski poeta i tłumacz,
wolny ptak

Temat: Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym i...

Sylvia Plath

Dziecko


Twoje jasne oko jest jedyną bezwzględnie piękną rzeczą.
Chcę napełnić je kolorem i kaczkami,
Zoo nowości
Nad czyim imieniem medytujesz --
Kwietniowa śnieżyczka, korzeniówka,
Mała

Łodyga bez zmarszczki,
Kałuża w której obrazy
Powinny być wielkie i klasyczne

Nie ten niespokojny
Wykręcający ręce, ten ciemny
Sufit bez gwiazdy.

tłum. Gower
16.10.2008, 23:43
Jadwiga

Jadwiga Z. Dyrektor
przedszkola,
nauczyciel
dyplomowany. Poetka
amat...

Temat: Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym i...

Wiersz, który usłyszałam po raz pierwszy jakieś 10 lat temu. To on był tym pierwszym impulsem, który mnie zainspirował do podjęcia starań i całego cyklu "morderczej" pracy nad nadaniem mojemu przedszkolu nazwy "Pod Słoneczkiem".
Do dziś uznaję go za najpiękniejszy wiersz o dziecku, jaki kiedykolwiek napisano...


DAJCIE DZIECIOM SŁOŃCE


Kiedy dziecko śpiewa –
śpiewa cały świat.
Cały świat piosenką jest,
śpiewa kot i śpiewa pies,
ptak na niebie, wiatr na drzewie,
świerszcz na łące…
Nawet kiedy pada deszcz,
to ten deszczyk śpiewa też,
że po deszczu, że po deszczu
będzie słońce.

Kiedy dziecko tańczy – tańczy cały świat.
Z rudym kundlem czarny kot,
drzewa z niebem, z ziemią płot,
ptak z obłokiem, wiatr z motylem,
świerszcz na łące…
Cały świat ma tyle lat,
ile dzieci mają lat,
te dzieciaki, co do tańca
wzięły słońce.

Kiedy dziecko płacze –
płacze cały świat.
Kot ma oczy pełne łez,
na podwórku płacze pies,
wiatr w kominie, mysz pod miotłą,
świerszcz na łące.
O, jak słono od tych łez,
nawet cukier słony jest,
o, jak ciemno, o jak zimno –
gdzie jest słońce?

Dajcie dzieciom słońce, żeby łez nie było,
Dajcie dzieciom słońce, dajcie dzieciom miłość.
Dajcie dzieciom słońce, całe słońce z nieba,
Żeby mogły tańczyć, mogły śpiewać.

Wanda Chotomska
17.10.2008, 08:02
Ryszard

Ryszard Mierzejewski poeta i tłumacz,
wolny ptak

Temat: Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym i...

Rainer Maria Rilke

Z dzieciństwa


Zmrok był jak skarbiec, co wypełniał przestrzeń,
gdzie chłopiec siedział ukryty w pomroce,
i kiedy matka weszła, jakby we śnie,
szklanka w kredensie cichym zadygoce.

Czuła, jak pokój zdradza jej obecność.
Pocałowała syna: Jesteś tutaj?...
Później spojrzeli w stronę fortepianu,
bowiem w niejeden zmierzch w jej pieśni nutach
dziwnie głęboko gubiło się dziecko.

Siedział cicho. Wzrok jego wielki jeszcze ciszej
zawisał na jej ręce, zgiętej od pierścienia,
co jakby szła przez zamieć bez wytchnienia,
z trudem przez białe szkła klawisze.

tłum. Mieczysław JastrunRyszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 17.10.08 o godzinie 10:41
17.10.2008, 10:40
Ryszard

Ryszard Mierzejewski poeta i tłumacz,
wolny ptak

Temat: Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym i...

Mieczysław Jastrun

Do dziecka


Wszystko najlepsze w człowieku,
W tysiącu mężczyzn i kobiet,
W oczach, we włosach, w uśmiechu –
Jest w tobie.

Wszystkie najczulsze wyrazy,
Wiosna na ziemi i niebie,
Morza i gór krajobrazy
Dla ciebie.

Ty masz niespełna trzy lata
I tysiąc lat masz i więcej.
Początkiem i końcem świata
Twe serce.

Ty jesteś jabłkiem i drzewem,
Obłokiem, gwiazdą, rozumem.
Przez ciebie to, czego nie wiem,
Już umiem.

z tomu "Poezja i prawda", 1955Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 30.10.10 o godzinie 07:54
17.10.2008, 14:37

konto usunięte

Temat: Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym i...

Mieczysław Jastrun

Znajomość z cieniem


Maleńki chłopczyk hasa na koniku.
Konik na biegunach rwie się.
Chłopczyk
Śmieje się,
Kołysze się,
Pokrzykuje.
Nagle dostrzega obok na ścianie
Cień głowy konika
I własny cień,
Jak obcy –
Cień łba końskiego
I cień olbrzyma.
Schodzi z siodła umiejętnie jak dorosły jeździec
I rączkami pełnymi zdziwienia
Dotyka
Drewnianej głowy konika
I niematerialnej głowy cienia.
Sprawdza obie i patrzy na mnie pytającymi oczyma.

z tomu "Poemat o polskiej mowie", 1952

Wiersz jest też w temacie Świat chwiejnych cieni
Marta K. edytował(a) ten post dnia 07.06.11 o godzinie 04:31
17.10.2008, 16:26

konto usunięte

Temat: Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym i...

Krzysztof Kamil Baczyński

Dzieci na mrozie


To śnieg tak futrem ciszy osłupienie okrył,
aż zagasił ślady naprzód i wstecz.
Dzieci skostniałe rączki kładą na ustach mokrych,
by nie wypadł z nich ognisty miecz.
Bo dzieci są cierpliwe - przykute do murów,
ścięte mrozem w szkło białe, ściskają kreski ust,
by nie wypadły z nich czerwone bąble bólu,
celne jak grom i ostry nóż.
I dzieci są cierpliwe, lecz gdy tkniesz
przemarzłe, przemienione w szkło,
to się rozsypią, tryśnie krew
i drgnie obłoków głuchy dzwon.

Prysną filary. Zastygli w kościołach,
w modlitwę lodowatą wsparci chłodem czół,
zobaczcie, jak się ziemia otwiera pod kołem
wydartym z ust i miasto tnie - na pół.
Wsparci w brzeg życia jak kieliszków brzeg,
świsną w głąb ognia zastygli w kamienie
i wtedy będzie noc - w ogień-wstąpienie,

a na to grzmot kół z ognia,
a na to - tylko - śnieg.

dn. 8 listopada 41 r.
17.10.2008, 16:55

konto usunięte

Temat: Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym i...

William Butler Yeats*

Modlitwa za mą córkę


Znów sztorm skowycze, gdy na pół ukryte
W swojej kołysce, kołderką przykryte
Śpi moje dziecko. I żadna przeszkoda,
Oprócz lasu Gregorych i nagiego wzgórza,
Nie powstrzyma wichury, która burząc stogi
I dachy toczy się znad Atlantyku;
Już od godziny chodzę i modlę się w duchu,
Gdyż wielki smutek widzę w myślach swoich.

Modląc się za me dziecko chodziłem godzinę
Słysząc, jak morski wicher ponad wieżą wyje,
Zawodzi w łukach mostu i wiązu konarach
Nad stromym brzegiem, gdzie rzeka wezbrała,
Gdy niespokojny mój umysł wciąż gorzał
Wizją lat przyszłych, co się wynurzały
Do wtóru wielu bębnów rozedrganych
Z żądnej morderstwa niewinności morza.

Oby zyskała piękność, ale nigdy taką,
Która dla oczu innych stanie się zatratą
Lub dla jej własnych oczu w zwierciadle, bo kiedy
Zbyt pełną staje się piękność kobiety,
Sądzi ona, że sama ta piękność jest celem,
Tracąc wrodzoną dobroć, a z dobrocią także
Dar serc zbliżania, który słusznie każe
Wybierać i nie będzie jej nikt przyjacielem.

Helena, bóstw wybranka, tylko nudę znała,
Aż wreszcie w awanturę z głupcem się wplątała,
Podczas kiedy królowa, co wyrosła z piany,
Bez ojca, mogąc sama los wybrać żądany,
Wolała kuternogę-kowala za męża.
Piękne kobiety muszą swe potrawy
Szczyptą szaleństwa do smaku przyprawić
I Obfitości Róg światu odebrać.

Chciałbym, by miała w grzeczności naukę:
Serc nie bierze się darmo. Ci tylko je kupią,
Którzy nigdy nie będą doskonale piękni.
Wszak licznych, co przed pięknem nieziemskim uklękli
Niczym ostatni głupcy, czar w mędrców przemienił.
I niejeden nieszczęsny, który tak się starał
Kochać i być kochanym, że zmysły postradał,
Od radosnej dobroci oczu nie oddzieli.

Oby się stała jak kwitnące drzewo
I każda myśl jej była podobna do śpiewu
Ptaków; i oby za cel jeden miała
Śpiew i w nim piękno głosu roztaczała,
I tylko dla zabawy zaczynała sprzeczkę,
I tylko dla zabawy pędziła w pogoni.
Oby tak żyła jak laur zielony,
Wrośnięty już na zawsze w ukochane miejsce.

Umysł mój -- że umysły i ten rodzaj piękna,
Które cenię i kocham, nie mają dziś wzięcia --
Począł wysychać, lecz wciąż jest świadomy,
Że ze wszystkich złych trafów z pewnością najgorszy
To pozwolić zadławić się złej nienawiści.
Jeśli od nienawiści myśl zostanie wolna,
Wiatr wściekłości i furii nie zdoła pokonać
Ptaka ani go oderwać od zieleni liści.

Że zaś intelekt zsyła najgorszą nienawiść,
Córka niech wie, że klątwa wisi nad uprzedzeniami.
Czyż nie widziałem najpiękniejszej z kobiet.
Jakie Róg Obfitości zrodził kiedykolwiek,
Jak za sprawą pełnego uprzedzeń umysłu,
Zamiast Rogu i zamiast wszystkiego, co ludzie
Łagodni duchem za swoje przyjmują,
Wybrała miech rozdęty wichrem nienawiści?

Bowiem kiedy nienawiść do szczętu się wygna
Dusza znów cała staje się niewinna,
I wie, że sama sobie jest źródłem radości,
Sama sobie umiarem, sama przezornością
I że jej słodka wola w niebie się zrodziła.
Córka więc, choćby złe twarze szydziły
I choćby zewsząd wichry wściekłe wyły,
A miechy się pruły, wciąż będzie szczęśliwa.

I niech zamieszka z oblubieńcem w domu,
Gdzie zwyczaj i tradycja są czymś uświęconym.
Złość i nienawiść to zwykle towary,
Którymi na gościńcach ludnych się kramarzy.
Gdzież jeśli nie w grzeczności i nie w obyczaju
Rodzą się dary piękna, dary niewinności?
Grzeczność to imię Rogu Obfitości,
Obyczaj -- miano kwitnącego lauru.

Czerwiec 1919

przełożył Piotr Siemion

*Notka o autorze, inne jego wiersze i linki
w temacie Poezja anglojęzyczna
Krzysztof Adamczyk edytował(a) ten post dnia 05.12.11 o godzinie 21:20
19.10.2008, 21:46

konto usunięte

Temat: Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym i...

Robert Graves

Przestroga dla dzieci


Dzieci, jeśli myśleć śmiecie,
Jaki wielki, rzadki, pełny,
Skąpy jest ten cenny, jedyny,
Nieskończony świat, w którym, jak mówicie,
Żyjecie, to myślcie o czymś takim:
Płyty dachówek, a w nich plamki
Czerwieni i zieleni, a w nich brunatne
Żółte siatki, a w nich białe
I czarne pólka domina,
Gdzie paczka w brązowym papierze
Kusi was do rozwiązania sznurka.
W paczce jest mała wysepka,
Na wysepce wielkie drzewo,
Na drzewie jest owoc w łusce.
Zdejm łuskę, obierz łupinę,
A w środku zobaczysz
Płyty dachówek, a w koło plamki
Czerwieni i zieleni, a wkoło brunatne
Żółte siatki, a wkoło białe
I czarne pólka domina,
Gdzie paczka ta sama w brązowym papierze –
Dzieci nie rozwiązujcie sznurka!
Bo kto paczkę rozpakuje,
Sam się zaraz znajdzie w środku,
Na wysepce i w owocu,
Z dachówkami tuż nad głową
I otoczony plamkami
Zieleni i czerwieni, a wkoło żółte,
Brunatne siatki, a wkoło czarne
I białe pólka domina,
A paczka ta sama w brązowym papierze
Wciąż nie otwarta leży na kolanach.
A gdyby wtedy myśleć się ośmielił,
Jaki skąpy, pełny, rzadki,
Wielki ten nieskończony, jedyny,
Cenny świat, w którym, jak mówi,
Żyje – to wtedy niech rozwiąże sznurek.

Szczęśliwe dziecko

Z obawy, by obcy nam nie przeszkadzali,
Ty i ja bawiliśmy się w obcych,
Lecz tak prawdziwie graliśmy swe role,
Że kiedy w końcu, trafem, zeszliśmy się sami
W tajnej dolinie, gdzie borsuk ma jamę,
Oddaliliśmy się od miłości: nie przygotowani
Na roztopienie oczu w serca kwiatów,
Na włosów podkreślenie aureolą słońca,
Na to, by śmierć prześcignąć na grzbiecie orła –
Jednak tak było: niebo z drżeniem otwarło się przed nami,
Aż, przez szczelinę jaśniejszą od światła, oboje
Usłyszeliśmy śmiech szczęśliwego dziecka
W złotej szacie na orlich szponach wiszącego.

przeł. Bolesław Taborski
23.10.2008, 15:07
Jolanta

Jolanta Chrostowska-Sufa Redakcja, korekta,
adiustacja, zlecone
teksty autorskie,
...

Temat: Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym i...

Julian Kornhauser

Moja kochana mama


moja mamusia
pije
dlatego że wyszła
niedobrze za mąż
i jest nieszczęśliwa
raz kupiła mi buciki
były za duże
ale z czerwonym paskiem
wujku
musisz być bardzo bogaty
bo tyle u was ciepłej wody
co najbardziej chciałbyś
nic
tylko żeby mnie ktoś kochał
troszeczkę
27.10.2008, 14:02

konto usunięte

Temat: Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym i...

Józefa Ślusarczyk-Latos

Dzieci przerwanej epoki


dzieci przerwanej epoki żyją na ulicy
mieszkają w cieniu naszych powiek
rosną
między głuchymi ciałami robotów
ich braćmi są manekiny
mają drewniane twarze i metalowe oczy
nikt nie wie ile ich jest
otaczają nas we śnie wypełniają południe
mieszkają w naszych lustrach
są sierotami ziemi

dzieci przerwanej epoki nie znają historii
nie są po żadnej ze stron
mieszkają w twarzach w parlamentach
szydzą ze wszystkiego

dzieci skrzywdzone skrzywdzonej epoki
nie czują miłości ani nienawiści
nie znają swojego imienia

ich domy są z marzeń uschniętych
z deszczu oraz liści
łodzie z papieru i wiatru
dzieci przerwanej epoki są dziećmi Boga
ale jeszcze nie wiedzą o swoim istnieniu
28.10.2008, 22:56

konto usunięte

Temat: Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym i...

Robert Graves

Śniące dzieci


Mają dość miejsca, nawet w pokoikach ciasnych,
I czasu dosyć, chociaż taki krótki dzionek,
Śpiąc ścigają się wzajem po snu sadach własnych
Lub skaczą w miękkie siano z krokwi, aż drży domek.

Lecz o północy grzmoty, słychać huk ulewy,
O dach i ściany domu dudnią kule gradu,
Północny wicher wieje, do ziemi gnie krzewy,
A błyskawic łańcuchy głoszą dzień zagłady.

Rozdarty widzą dąb, kochane drzewo swoje,
Co się na wrzosowisku jak pochodnia pali.
Ona drży: „Chcę do domu wracać! Ja się boję!
Obejmij mnie, ach, myśmy dziś śmierć oglądali!”

tłum. Bolesław Taborski
3.11.2008, 14:07
Ryszard

Ryszard Mierzejewski poeta i tłumacz,
wolny ptak

Temat: Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym i...

Marian Ośniałowski

Dzieci


Będziemy rodzić dzieci, będziemy się
rozmnażać,

niech je, jak nas czasami noc, pustką
wszechświat przeraża.

W wielki rzucone wszechświat – tak
małe – śmierć udusi,

tak samo jak nas kiedyś po agonii
męczącej.

Nie szkodzi, rodźmy dzieci, widocznie
tak być musi,

aby świat istniał dalej, bez końca,
bez końca.
11.11.2008, 21:29

konto usunięte

Temat: Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym i...

William Wordsworth*

Jest nas siedmioro


- - - Zwykłe dziecko,
Spokojnej oddech piersi,
W każdej jest chwili pełne życia.
Cóż ono wie o śmierci?

Wiejską dziewczynkę zobaczyłem.
Jej główka w lokach cała,
Ogarniających kark i czoło.
Lat - rzekła - osiem miała.

Wieśniaczym, leśnym była skrzatem,
Dziwnie odziana była.
A oczy piękne, bardzo piękne.
Ta piękność mnie wzruszyła.

„Ile was w domu jest, maleńka?
Ile jest sióstr i braci?"
„Ile? Siedmioro jest nas wszystkich."
Zdziwiona na mnie patrzy.

„Gdzie oni wszyscy są? Opowiedz."
„Siedmioro nas - powtarza. -
Dwoje z nas mieszka tu, w Conwayu,
A dwaj to marynarze.

Dwoje z nas leży na cmentarzu,
Brat z siostrą. Nasza chatka
W pobliża cmentarnego muru -
W niej mieszkam razem z matką."

„Mówisz, że dwoje jest w Conwayu,
A dwaj to marynarze.
Jak więc was może być siedmioro?
Co ci się, dziecko, marzy?"

Na to dziewczynka odpowiada:
„Siedmioro jest nas, panie.
Dwoje z nas leży na cmentarzu,
Pod drzewem, przy parkanie."

„Ty biegasz, moje dziecko, żywa,
Żywe jest twoje ciało.
Jeżeli dwoje leży w grobie,
Pięcioro was zostało."

„Ich groby takie są zielone,
Są blisko - czy pan nie wie?
Od naszych drzwi to parę kroków.
A leżą obok siebie.

Nieraz ceruję tam pończochy,
Gdy siedzę w cieniu drzewa,
Albo obrębiam sobie chustkę
I dla nich pieśni śpiewam.

A często po zachodzie, panie,
Taka mnie chętka Merze,
Ze idę tam z miseczką - jeśli
Jest ładnie - jeść wieczerzę.

Najpierw umarła nasza Jane.
Leżała jęcząc strasznie,
Aż Bóg uwolnił ją od bólu.
Wtedy odeszła właśnie.

Zaraz na cmentarz ją zanieśli.
A gdy obeschły trawy,
Chodziłam tam z braciszkiem Jasiem,
By się przy grobie bawić.

A kiedy się już mogłam ślizgać,
A świat był w śniegu bieli,
Braciszek Jaś też odszedł. Przy niej
Położyć go musieli."

„Ile więc jest was teraz, dziecko,
Kiedy już w niebie dwoje?"
„Siedmioro jest nas przecież, panie" —
Ona powtarza swoje.

„Ale tych dwoje już nie żyje.
Ich dusze są już w niebie."
Lecz próżno mówię, próżno przeczę.
Z całym spokojem mała rzecze:
„Siedmioro jest nas, panie."

* * *

Był kiedyś chłopiec. Znałyście go, skały,
Znałyście, wyspy Winanderu. Nieraz
Wieczorem, kiedy najwcześniejsze gwiazdy
Nad wierzchołkami gór rozbłyskiwały,
Gwiazdy wschodzące albo zachodzące,
Chłopiec samotnie stawał pod drzewami
Lub nad jeziorem srebrnie migoczącym
I ciasno splatał dłonie, i podnosił
Do ust. Przez palce, niby przez instrument,
Do sów milczących pohukiwał. One
Ponad wodami mu odpowiadały —
Znowu i znowu — przeciągłym wołaniem,
Drżącym apelem, wrzaskiem przeraźliwym.
Budziły echa rozległe, aż wszystko
Dokoła brzmiało tą dziwną zabawą.
A czasem, kiedy zapadała cisza
Odmawiająca wszelkiego odzewu,
A on w napięciu nasłuchiwał — tkliwy
Wstrząs zadziwienia w jego duszę wlewał
Szumy potoków górskich. Jego umysł
Nagle napełniał się tym, co dokoła
Trwało: spokojnym krajobrazem boru,
Skałami, niebem roziskrzonym gwiezdnie,
Wchłoniętym w łono cichego jeziora.
Chłopiec ten odszedł spośród rówieśników,
Umarł w dzieciństwie. Nawet lat dwunastu
Nie dożył. Dziwnie piękna ta dolina,
Gdzie się urodził i wychował. Cmentarz
Na zboczu góry jest, nad wiejską szkołą.
Kiedy tam idę, a jest letni wieczór,
To nieraz chyba pół godziny stoją
Patrząc w milczeniu na grób, gdzie on leży.

przełożył Zygmunt Kubiak

*notka o autorze, inne jego wiersze i linki
w temacie Poezja anglojęzyczna
Marta K. edytował(a) ten post dnia 30.08.10 o godzinie 19:11
12.11.2008, 09:54
Ryszard

Ryszard Mierzejewski poeta i tłumacz,
wolny ptak

Temat: Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym i...

Ernest Bryll

Chłopiec powracający


Spotkałem tego chłopca zagubionego w bagnach
Szedł z ręką wyciągniętą jak ślepiec. Lecz nie był
Ślepy. Tę rękę Bóg uścisnął z nagła
Więc chłopiec tak głęboko w pomoc Ojca wierzył
Że nie chciał w świecie byle czego dotknąć
Raczej chciał świat odsunąć.
Coraz bardziej słodko
Wspomniał uścisk, który go ocalił
Butów z błota nie otarł. Chciał się w domu chwalić
I mgłą, i bagnem gdzie wlazł, i wołaniem

Tak szedł mamrocąc: Dziękuję ci Panie -
I jak ja tonął w łące modlitwy jałowej

Czy Ojciec rękę poda. Wyciągnie nas znowu?Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 14.12.08 o godzinie 22:16
21.11.2008, 13:01

konto usunięte

Temat: Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym i...

Ewa Lipska

Dom Dziecka


Trzydzieści par pantofelków filcowych
z wyszytym na środku kwiatem tulipana.
Trzydzieści fartuszków poplamionych sokiem
z czarnej porzeczki. Trzydzieści nieruchomych kotów
wyhaftowanych ściegiem płaskim.
Trzydzieści par wyciągniętych rączek
ale tylko po łyżki do zupy mlecznej.
Trzydzieści par oczu otwieranych we śnie
aby dojrzeć rodziców na wzgórzach cukierków.

Gdyby moja mamusia chciała
mogłaby być królową.
Ale musiała umrzeć
bo tatuś zamienił się w wilka.

Moja mamusia była chuda
i dlatego nie mogła mnie kochać.
Ale jak tylko będzie chuda mniej
to mnie kupi na zawsze.

Moja mamusia jest piękna. Mój tatuś jest piękny.
Moja mamusia jest bogata. Mogłaby kupić
Amerykę Północną i złoto. A tatuś
potrafi strzelać z prawdziwego karabinu.


Trzydzieści par nóżek
stoi przed nieczynną zwrotnicą
i oczekuje na wjazd
domu.

Dzieci z moich wierszy

Dzieci z moich wierszy:
mała dziewczynka podglądająca naród.
Sześcioletni chłopczyk
w poziomkach policzków

mają już około czterdziestu lat.

Nie wystarcza im magiczna sztuka
aby bezpiecznie przepłynąć przez sen.
Walczą z nadwagą. Mają kłopoty z wiarą.
Najchętniej wyjeżdżają na grupowe wczasy.
Na zewnątrz jest bezpieczniej. Trenerzy pod ręką.
Pielęgniarze. Psychoterapeuci. Księża.
Szczepią się przeciwko utopii.

Ale niespodziewanie wraca wiosna. Jak anagram.
W jadłospisach dłuższy dzień. Kwitnienie róż.
I nareszcie ten banał za którym tęsknimy.
Ogród w ustach.Krzysztof Adamczyk edytował(a) ten post dnia 21.11.08 o godzinie 18:04
21.11.2008, 17:51

konto usunięte

Temat: Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym i...

Anna Kamieńska

Narodziny


Dopiero wyjęty z wnętrzności
Maleńki człowieku.
Leżysz nagi, skrwawiony.
Na ziemi - na tarczy.
Więc już po klęsce?
Twój zwycięzca umyka
Kryjąc się tchórzliwie
Wśród planet.

Złudzenia

Wieczorem całujemy dzieci na dobranoc
I zamykamy drzwi ciemności.
Dobrzy, mądrzy rodzice, wracamy rano
I zdaje nam się, że wnosimy na głowach lampę dnia,
Że dla nich stwarzamy świat z nicości.

I potwierdza naszą władzę dziecinna łza.Marta Konarska edytował(a) ten post dnia 26.11.08 o godzinie 23:02
26.11.2008, 22:22
Ryszard

Ryszard Mierzejewski poeta i tłumacz,
wolny ptak

Temat: Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym i...

Vicente Aleixandre

Ze wszystkich najmniejszy


Jest najmniejszy ze wszystkich, jest ostatni.
Ale nic mu nie mówcie; dajcie mu się bawić.
Jest drobniejszy niż inni, jest milczącym dzieckiem.
Ledwie może dosięgnąć piłki maleńkim bucikiem.
Bawi się przez chwilę, a potem szybko idzie w zapomnienie.
Inni przechodzą z krzykiem, zdyszani, ogromni
i prawie nigdy go nie zauważą. Uderza raz-
a potem po dłuższej chwili jeszcze raz,
a tamci się zwijają, skaczą, popisują, wrzeszczą.
Ogromna zgraja chłopców, rojna i rumiana.
Malec spogląda na nich wyblakłym spojrzeniem
przysuwa małą stópkę
i nie dosięga piłki.
Cofa się. Widzi ich. Zziajani
jakby się oderwali od wierzchołka góry,
jak grzmiąca masa głazów, co się toczy
ze szczytu.

Ale z cichej doliny, znad brzegu rzeki,
maleńki chłopiec nie spogląda na nich.
Widzi odległą górę. Wierzchołki pienie
wiatrów.
Zamyka oczy i dyszy
huk swoich własnych przeogromnych kroków, co dudnią
o dzikie skaliste odłamy.

tłum. Hanna Igalson-Tygielska
29.11.2008, 20:59
Krystyna

Krystyna Bielarczyk Wędrówki po górach,
rubieżach poezji i
miłości

Temat: Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym i...

Małgorzata Hillar

Jak słońce


Mieszkasz we mnie
jak w zamkniętym koszu
do którego nie mogę
zajrzeć

A przecież to ja
pozwoliłam ci
tam zamieszkać

Stałeś się
niezależny
i nieustępliwy

Proszę
Wyprowadź się
Ciasno mi z tobą
Zostajesz
wbrew mojej woli

Zamieniasz mnie
bez mojego udziału
bez mojej zgody
w pękatą butlę

W nocy
z lękiem dotykam
brzucha

Mówię
nie
Krzyczę
nie

Jesteś
jak powódź
nie do zażegnania

Jak ogień
nie do opanowania

Jak trzęsienie ziemi

Jak słońce
30.11.2008, 15:21

Następna dyskusja:

Czym jest wolność?




Przeglądaj dyskusje w tej grupie

Setki wypowiedzi

Zobacz o czym się teraz dyskutuje

Pytania i odpowiedzi

Znajdź odpowiedź na swoje pytanie

Wyślij zaproszenie do