Grażyna C. mgr turystyki,
Temat: Alergia i jej psychologiczne podłoże
Infekcja = zmaterializowany konfliktAlergia, to nadwrażliwość na czynniki uznawane przez daną osobę za wrogie. Pomyślmy chwilę. System obronny jest jak najbardziej uzasadniony, gdy chodzi o zdolność organizmu do przeżycia. System immunologiczny wytwarza antygeny przeciwko alergenom i w ten sposób - z punktu widzenia naszego ciała - stanowi sensowną obronę przeciwko wrogim intruzom.
Jednak w przypadku alergików, ta sensowna obrona rozdyma się do przesadnych rozmiarów. Alergik rozciąga swój obraz wroga na coraz więcej dziedzin, a więc coraz bardziej się uzbraja, by móc skutecznie walczyć z tak wieloma wrogami. Są tacy alergicy, którzy na całej rolce „papieru toaletowego” maja wypisane, na co są uczuleni. Ale podobnie jak w sferze militarnej, spirala zbrojeń jest zawsze oznaką agresywności, tak i alergia jest symptomem silnej obrony i agresywności, której jednak najczęściej alergik u siebie nie zauważa, nie przyjmuje jej do świadomości. Winę zrzuca na środowisko zewnętrzne, czy raczej zewnętrzne czynniki.
O ile normalna agresja wyraża się w działaniu na zewnątrz, o tyle w przypadku alergii, agresja przemieszcza się ze świadomości zewnętrznej w obręb ciała i tu się wyładowuje. Innymi słowy, alergik toczy wewnętrzna, nieświadomą walkę. To tutaj, w ciele alergika ma miejsce atak i obrona, tutaj się walczy i zwycięża. Aby to atrakcyjne zajęcie nie skończyło się zbyt szybko z braku wroga, czyni się wrogami zupełnie niewinne obiekty: pyłki kwiatowe, sierść kota i konia, kurz, środki piorące, dym, truskawki, psy lub pomidory. Wybór jest nieograniczony. Alergik nie cofa się przed niczym - w ostateczności walczy ze wszystkimi i z każdym, dając jednak najczęściej priorytet niektórym czynnikom symbolicznym.
Wiadomo, że agresji zawsze towarzyszy strach. Człowiek zwalcza tylko to, czego się boi. Przyjrzawszy się bliżej najczęściej występującym alergenom, zorientujemy się bez trudu, jakie dziedziny życia napawają alergika tak wielkim lękiem, że zaciekle zwalcza ich symbolicznych reprezentantów.
Pierwsze miejsce zajmuje sierść zwierząt domowych, przede wszystkim kotów. Sierść kota, jak i sierść w ogóle kojarzy się ludziom z przymilaniem się, pieszczotami. Jest miękka i miła, przytulna, ale dla alergika jest ona jednak „zwierzęca”. Sierść jest symbolem miłości i stosunku seksualnego (porównaj choćby :”przytulanki”, z którymi dzieci kładą się spać). Podobnie futerko królika, jest milutkie w dotyku. W przypadku konia silniej eksponowane są czynniki zmysłowe, w przypadku psa - agresywne, ale te różnice są subtelne i nie mają większego znaczenia, gdyż symbol nigdy nie ma wyraźnie zarysowanych granic.
Tą samą dziedzinę życia reprezentują pyłki kwiatowe, ulubiony alergen wszystkich osób skarżących się na katar sienny. Pyłki są symbolem zapłodnienia i rozmnażania, tak jak „dojrzała” wiosna jest tą pora roku, w czasie której najczęściej cierpią chorzy na katar sienny. Takie alergeny, jak sierść zwierzęca i pyłki świadczą o tym, że „miłość”, „seksualność”, „popęd” i „płodność” są bardzo silnie obarczone lękiem i dlatego alergicy tak agresywnie je odpierają, to znaczy, nie dopuszczają ich do siebie.
Lęk przed wszystkim, co nieczyste, brudne, skażone wyraża się z kolei alergią na kurz. Porównajmy takie wyrażenia, jak brudna robota, prać brudy, żyć w czystości. Alergik, który próbuje unikać alergenów, stara się także unikać pewnych, odpowiadających im obszarów życia, w czym chętnie służy mu pomocą pełna zrozumienia medycyna i otoczenie. W swej walce chory nie cofa się przed niczym - usuwa zwierzęta domowe, nie pozwala palić w swojej obecności itp.
Tyranizując otoczenie i skazując na śmierć zwierzęta, alergik znajduje dobrze zamaskowane pole działania, na którym może manifestować swoje tłumione agresje, ale nigdy nie zastanawia się, co się pod tym kryje, nie oczyszcza własnego wewnętrznego podwórka, swojej podświadomości. .
Metoda „odczulania” sama w sobie jest dobra, ale jeżeli ma być na prawdę skuteczna, powinno się nią leczyć nie ciało, ale psychikę. Alergik może się wyleczyć dopiero wtedy, gdy nauczy się świadomie stawiać czoło tym dziedzinom życia, których unika i przed którymi się broni, gdy uda mu się wpuścić je do swojej świadomości i je zaakceptować.
Wspierając alergika w jego działaniach obronnych, oddaje się mu niedźwiedzią przysługę. Powinien on pojednać się ze swoimi wrogami, pokochać ich, a alergia minie. Nawet najbardziej zagorzały materialista musi zrozumieć, że alergeny oddziaływają na alergika wyłącznie symbolicznie, a nie fizyczno-chemicznie. Przyczyna alergii jest przede wszystkim w głowie alergika, w jego psychice, podświadomości, a skutkiem tego jest objaw skórny, czy jakikolwiek inny odczyn alergiczny, tu także można zaliczyć astmę.
Aby wystąpiła alergia, konieczny jest bowiem udział świadomości. Nawet fotografia kota, czy dymiącej lokomotywy, jest zdolna wywołać atak choroby. Reakcja alergiczna jest całkowicie niezależna od materii alergenu, bo tkwi mocno w głowie.
Większość alergików uzewnętrznia to, co jest samym życiem: seksualność, miłość, płodność, agresję, brud. A przecież, we wszystkich tych dziedzinach życie najpełniej się przejawia. I właśnie ta żywotność, domagająca się uzewnętrznienia, napawa alergika lekiem - jest on przecież wrogo nastawiony do życia. Jego ideałem jest sterylność, brak skażeń, niepłodność, świat wolny od popędów - a więc stan, który raczej nie zasługuje na miano życia.
Nic zatem dziwnego, ze alergia w niektórych wypadkach może przerodzić się w zagrażające życiu choroby z autoagresji, w czasie których organizm tych jakże delikatnych ludzi, toczy zaciekłe bitwy, aż sam siebie zniszczy. Wtedy to obroną jest, zamykanie się w sobie, izolowanie się i wtedy osiągają one formę najwyższą, która swe spełnienie znajduje w trumnie - zamkniętej przestrzeni wreszcie wolnej od alergenów...
Wystarczy spojrzeć z jaka niepohamowaną siłą, alergik walczy z kotami, psami itp. wyrzucając je z domu, zabijając... ale własnej piwnicy nie posprząta, a wystarczyłoby, aby zastanowił się głęboko nad samym sobą. Tak, kochani alergicy, zamiast walczyć z symbolami i posyłać zwierzaki na śmierć, zacznijcie zastanawiać się świadomie nad sobą.
Autor: Thorwald Dethlefsen, Rudiger Dahlke, Wykorzystano fragmenty książki “Przez chorobę do samopoznania” Grażyna C. edytował(a) ten post dnia 14.11.11 o godzinie 10:47
Temat: Alergia i jej psychologiczne podłoże
świetny artykuł :)Cały mój mąż :)))Temat: Alergia i jej psychologiczne podłoże
Mąż przeczytał i... nie był zachwycony, ale czuje przez skórę, że to onim :))
Ola
G.
If a day goes by
without my doing
something related to
ph...
Temat: Alergia i jej psychologiczne podłoże
Grazyna, a jaki masz pomysl na psychiczne przyczyny alergii / intolerancji pokarmowych? ja w ciagu ostatnich 2 lat zarejestrowalam u siebie klopoty z trawieniem pszenicy, czego nie bylo nigdy wczesniej (nie jestem tez 'uczulona' na nic innego)mam co prawda pewne podejrzenia dlaczego moj organizm zaczal nagle odrzucac te produkty, ale chcialabym uslyszec tez twoje zdanie - moze zauwazysz cos, co mi umknelo :)
na marginesie i a propos psychologicznych / duchowych przyczyn roznych problemow zdrowotnych polecam tez tabele na koncu ksiazki Louise Hay 'Mozesz uzdrowic swoje zycie' i ksiazke K. Tepperweina 'Co choroba mowi o tobie'
Iwona
Broda
specjalista ds.
konsultacji z
klientami
Temat: Alergia i jej psychologiczne podłoże
Jesli mogę wtrącić..Psychologicznie, kłopoty z trawieniem, są klopotami z "trawieniem spraw". Osoba nie może pewnych rzeczy i zjawisk zrozumieć. Nie chodzi o cos negatywnego. Na przykład, jesli dzieją sie rzeczy, ktorych się nie rozumie, to jakby się ich nie trawi..
Z kolei ziarna zbórz, to jakby plodność, a pszenica, tego nie wiem, ale łany zbóż, zwłaszcza pszenicy, sa ładne... :))
Wszystkie alergie, ba nawet choroby inne i calkiem powazne, maja podłoże psychologiczne. Ja poszłabym tym tropem.
Grażyna C. mgr turystyki,
Temat: Alergia i jej psychologiczne podłoże
"Trawienie to proces w pewnym sensie podobny do oddychania. Oddychając wchłaniamy w siebie otoczenie, asymilujemy je, po czym część nie przyswojoną oddajemy z powrotem. Podobnie dzieje się w czasie trawienia, z tym że ten proces sięga głębiej w materię naszego ciała. Oddech jest zdominowany przez żywioł powietrza, trawienie należy do żywiołu ziemi, jest bardziej materialne. W przeciwieństwie do oddychania nie ma wyraźnego rytmu. Rytmika wchłaniania i wydalania substancji odżywczych zaciera się, nie jest tak ewidentna jak przy oddychaniu.Proces trawienia wykazuje również pewne podobieństwo z funkcjami mózgu, gdyż mózg (albo świadomość) przetwarza i trawi doznania niematerialne, jakich dostarcza nam świat (człowiek nie żyje wyłącznie chlebem). W czasie trawienia z kolei przetwarzamy doznania materialne. Proces trawienia obejmuje zatem:
- przyjmowanie świata zewnętrznego w formie doznań materialnych
- odróżnianie tego, co „pożyteczne", od tego, co „niepożyteczne"
- asymilowanie substancji pożytecznych
- wydalanie substancji, które nie dają się strawić.
Przyjrzyjmy się symbolice pożywienia. Wiele można się o człowieku dowiedzieć widząc, jak się odżywia, jakie potrawy preferuje, a jakie odrzuca (powiedz mi, co jesz, a powiem ci, kim jesteś!).
Warto tak wyostrzyć sobie wzrok i świadomość, by nawet w najbanalniejszych zdarzeniach codziennych móc rozpoznać zależności, jakie kryją się za formami zewnętrznymi, które nigdy nie są przypadkowe. Kiedy ktoś ma apetyt na coś szczególnego, jest to przejawem określonej chęci zbliżenia się do czegoś, a więc określa i jego. Jeśli coś „jest mu nie w smak", można tę niechęć zinterpretować tak samo jak odpowiedź w teście psychologicznym. Głód jest symbolem chęci posiadania, przyjmowania, przejawem określonej żądzy. Jedzenie jest zaspokajaniem chęci przez integrację, przez przyjmowanie i nasycanie.
Jeśli ktoś odczuwa głód miłości, nie mogąc go zaspokoić, ów głód pojawia się na poziomie ciała jako apetyt na słodycze. Jest to zawsze symptom nie zaspokojonego głodu miłości.
Miłość i słodycz są ze sobą ściśle zespolone. Dzieci, które ukradkiem wyjadają słodycze, czują niedosyt miłości. Kto sięga po łakocie, odczuwa potrzebę miłości i potwierdzenia własnej wartości.
Ludzie, którzy dużo pracują umysłowo, odczuwają potrzebę słonych i pikantnych potraw. Osoby o poglądach konserwatywnych preferują żywność przetworzoną, zwłaszcza wędzoną, i piją mocną herbatę bez cukru (ogólnie można powiedzieć, że wybierają produkty zawierające garbniki).
Ludzie, którzy są amatorami potraw dobrze przyprawionych, a nawet ostrych, poszukują wciąż nowych podniet i wrażeń. To ludzie, którzy kochają wyzwania, nawet jeśli są one nieraz trudne do zniesienia i strawienia. Odwrotnie zachowują się dietetycy, którzy nie używają soli i przypraw. Zachowują oni „dietę" również wówczas, jeśli chodzi o nowe doznania. Unikają trwożliwie wszelkich wyzwań, boją się jakiejkolwiek konfrontacji. Ten lęk w przypadku chorego na żołądek może doprowadzić do spożywania wyłącznie papek. Papkami karmi się dzieci - najlepszy to zatem dowód, że chory na żołądek cofa się do fazy dzieciństwa, kiedy to nie trzeba jeszcze dokonywać wyborów ani analiz i można nawet zrezygnować (ach, z jakże agresywnego) gryzienia i rozdrabniania pożywienia. Człowiek taki unika wszystkiego, co twarde.
Szczególny lęk przed ośćmi symbolizuje lęk przed agresją. Lęk przed pestkami oznacza lęk przed problemami - niechęć docierania do sedna rzeczy. Istnieje i tu grupa przeciwna, a mianowicie makrobiotycy. Ci ludzie szukają problemów. Za wszelką cenę chcą zgłębić istotę problemu i dlatego chętnie jedzą wszystko, co twarde.
Posuwają się aż do tego, że odrzucają te sfery życia, które nie przysparzają problemów. Jedząc słodkie desery, domagają się jeszcze czegoś, co trzeba by gryźć. Zdradzają tym samym pewien lęk przed miłością i czułością, ewentualnie problemy, jakie mają z przyjęciem miłości. Niektórym ludziom udaje się doprowadzić swą chęć uniknięcia konfliktów do tak skrajnej postaci, że w końcu trzeba ich odżywiać kroplówkami. To niewątpliwie najpewniejsza forma bezkonfliktowej wegetacji, z pominięciem własnego zaangażowania."
To jest oczywiście fragment artykułu ogolnego o trawieniu, autorów, których juz cytowałam, ale mozna samej łatwo się domyślić przyczyn, jesli zbierzemy informacje o produkcie.
moje grupy GL
==============
FengShui | MetodaSilvy | BLOG fengshui |Koty wolnożyjące |Klub Podróżnika
Grażyna C. mgr turystyki,
Temat: Alergia i jej psychologiczne podłoże
Witam,Alergia, alergia…. Ludziska kichają, męczą się, biorą leki i niewiele im to pomaga, a przecież są znacznie skuteczniejsze sposoby. Piszę o alergiach tutaj, ponieważ z powodu alergii wiele zwierzaków jest wyrzucanych z domu, a alergia jak była, tak jest, bo zawsze można przecież pójść w gościnę, gdzie jest zwierzak i problem wraca.
Choć sama jestem związana z medycyną, to jednak prawdą jest, że medycyna zachodnia nie radzi sobie z alergiami. Natomiast dla medycyny wschodniej nie ma problemu w większości przypadków. To, co warto zrobić, to poszukać dobrego lekarza medycyny chińskiej. Trzeba zrobić testy i z nimi udać się do takiego lekarza, ponieważ alergen reaguje z czymś, co jest w organizmie.
Chcąc pomóc i ludziom i zwierzakom, zainteresowałam się urządzeniami opartymi na nano technologii, opracowanymi przez japońskich naukowców. Nie wiem, czy czasem juz o tym nie wspominałam, że są w Polsce urządzenia, które czyszczą powietrze z kurzu, wirusów, grzybów, bakterii i wielu alergenów, w tym kocich i psich. Jako kociara, leży mi na sercu także dobro kotków, więc myślę, że te urządzenia pomogą wielu osobom w poprawie współżycia z kotem w domu, zminimalizują skutki alergii, a kotom pozwoli to na pozostanie w domu.
Te urządzenia są doskonałe do przychodni lekarskich, stomatologicznych, szpitali, domów. Czyli wszędzie tam, gdzie mamy kurz, wirusy, bakterie i grzyby, a także brzydki zapach. Mogą być zatem nieocenione w likwidacji ostrego zapachu psa w domu.
Urządzenia są do obejrzenia poniżej. Są tam tez dokładne opisy.
http://www.twojezdrowie.sklepna5.pl/pokaz_podkat.php?i...
Warto także zainteresować się technologią EM, są to efektywne mikroorganizmy, wielce pomocne w domu. Opracowane także przez japońskich naukowców.
Pod poniższym linkiem jest sporo informacji na ich temat
http://mpjeszlachetnezdrowie.blox.pl/html/1310721,2621...
Są także dostępne dwie książki, z tym, że polecam bardziej tę z pomidorami na okładce.
A poniżej link do wykładu z medycyny chińskiej na temat alergii pokarmowych. Zobaczcie sami, jak medycyna chińska podchodzi do tego rodzaju problemu. Dla niej NO PROBLEM!
http://www.logonia.org/archiwalia/passwd/I_Ching/kp4-3...
Po prostu, trzeba zdać sobie sprawę z faktu, że medycyna zachodnia NIE POTRAFI LECZYĆ ALERGII!, albo robi to w niewielkim stopniu. Im wcześniej to zrozumiemy, tym lepiej. Przyznaję to, choć jestem ze środowiska lekarskiego i medycznego w ogóle.
Polecam także lekturę artykułów na temat alergii pod poniższym linkiem. Mogą Was zaskoczyć niektóre informacje:
http://mpjeszlachetnezdrowie.blox.pl/html/1310721,2621...
Lidia
Zaręba
emerytka,
właścicielka
sklepów
odzieżowych
