- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- Następna »
Marcin H. rewizor
Temat: (Nie)bezpieczne dzielnice Krakowa
Macie jakieś swoje typy z życia wzięte? ;-)Mieszkałem w Starym Mieście 5 lat, rok na Kazimierzu, rok na Krowodrzy i uważam, że to bezpieczne miejsca, wbrew statystykom policyjnym, że Stare Miasto to najNIEbezpieczniejsza dzielnica Krakowa obecnie.
Sławek
Z.
Żurnalista i
PR'owca
Temat: (Nie)bezpieczne dzielnice Krakowa
Wedle statystyk policyjnych najniebezpieczniejsze jest Stare Miasto i Kazimierz. Powód takiego stanu rzeczy jest prosty - masa turystów, imprezowiczów, a co za tym idzie kieszonkowców. Większość przestępstw popełnianych w tych dzielnicach, to przestępstwa drobne, psujące jedynie statystykę.A teraz do sedna :)
Przez 4 lata mieszkałem tuż obok Rynku. Mnie nic złego nie spotkało i uważam ten rejon za bardzo bezpieczny. Zdarzały się "zaginięcia" telefonów komórkowych należących do moich znajomych, ale było to w klubach.
Nowa Huta - pół roku mieszkania, prawie dwa lata jeżdzenia co jakiś czas. Mimo złej reputacji muszę powiedzieć, że czuję się tam świetnie i nigdy nie czułem się zagrożony.
Kazimierz - przebywanie dość częste i zero problemów :)
Podgórze - może irracjonalnie, ale czuję się tam nieswojo i dziwnie. Jakbym zaraz miał dostać w głowę od kogoś zaczajonego za rogiem.
Azory i Bronowice - super okolice i jedynie czego się obawiałem to panowie "ochroniarze" imprez studenckich.
Raz zostałem okradziony. Było to w tramwaju lini 24. Stwierdzono brak dokumentów i karty. Obsługa w komisariacie w "Białym Domku" wzorowa w moim banku na Westerplatte zagubiona, ale starająca się :)
Reasumując: Uważam Kraków za jedno z bezpieczniejszych miast w Polsce.
Mówię to nie tylko ze swojego doświadczenie, ale też na podstawie przypadłości, które mieli (a właściwie nie mieli) moi znajomi.
Jarosław
Zając
Z twarzy podobny
zupełnie do nikogo.
Temat: (Nie)bezpieczne dzielnice Krakowa
MIeszkałem kilka lat na Kazimierzu, rok na Starym Mieście i rok na Prokocimiu. Nie miałem nigdy żadnych problemów w tych pierwszych lokalizacjach, a włóczyłem się o najróżniejszych porach (ba, blisko wszędzie). Zero zagorżenia czy nerwowej sytuacji. Prokocim też był fajny (może trochę daleko), niestety mieszkałem zbyt blisko Kozłówka, i to się dało odczuć, w negatywnie jak się domyślacie.
Marcin H. rewizor
Temat: (Nie)bezpieczne dzielnice Krakowa
Jarosław Zając:
MIeszkałem kilka lat na Kazimierzu, rok na Starym Mieście i rok na Prokocimiu. Nie miałem nigdy żadnych problemów w tych pierwszych lokalizacjach, a włóczyłem się o najróżniejszych porach (ba, blisko wszędzie). Zero zagorżenia czy nerwowej sytuacji. Prokocim też był fajny (może trochę daleko), niestety mieszkałem zbyt blisko Kozłówka, i to się dało odczuć, w negatywnie jak się domyślacie.
no słyszałem, że Kozłówek to nieciekawie...
Sobiesław P. new beginning
Temat: (Nie)bezpieczne dzielnice Krakowa
Na Kozłówku chwilę mieszkałem i bywało różnie. Miałem ze dwa razy dylemat, czy jestem bardziej za Wisłą, czy raczej za Cracovią jak mnie odresowani dżentelmeni wypytywali....Od ponad dwóch lat mieszkam na "starej" Hucie i jest git. Pomijając dość nieszkodliwą żulerkę.
Marek W. Outsourcing
Temat: (Nie)bezpieczne dzielnice Krakowa
Kozłówek - tylko od znajomych, ale nie zachwyca bezpieczeństwem.Mieszkałem na Starym Mieście - rewelacja, zero jakichkolwiek problemów.
Pod stadionem na Reymonta - super bezpiecznie
Reszta lat spędzona na Łobzowie - nie zamieniłbym, opinie różne, trochę "zulerki", ale bezpiecznie. Czasem widzi się gdzieś szybę wybitą, ale naprawdę rzadko.
Ostatnie przygody znajomych, z Huty (rodowitych, lecz bez dresu) nie napawają optymizmem. Odradzam Kalinowe i Oświecenia, Szkolne.
Reszta informacji zasłyszana, więc nie będę się wypowiadał, jak gdzieś nie mieszkałem.
Jerzy K. artifex
Temat: (Nie)bezpieczne dzielnice Krakowa
Marcin H.:
Macie jakieś swoje typy z życia wzięte? ;-)
Mieszkałem w Starym Mieście 5 lat, rok na Kazimierzu, rok na Krowodrzy i uważam, że to bezpieczne miejsca, wbrew statystykom policyjnym, że Stare Miasto to najNIEbezpieczniejsza dzielnica Krakowa obecnie.
Miałem w rękach "mapę bezpieczeństwa w krakowie" i faktycznie Stare Miasto oraz Kazimierz są najniebezpieczniejszymi iejscami w Krakowie, ale...
to jest prawda STATYSTYCZNA!!!
Li i jedynie!!!
wynika to z:
a) oggromnej ilości ludzi w tych miejscach, co oznacza, że STATYSTYCZNIE (n liczbę ludzi) liczba zdarzeń jest dużo niższa, niż w innych rejonach miasta
b) jesttam wyjątkowo dużo policji i straży miejskiej, co oznacza, że wykrywalnośc (a przede wszystkim liczba zgłoszen!) jest większa.
W praktyce, od nastu lat czy w dzień czy w nocy Stare Miasto i Kazimierz jest bezpieczne.
Oczywiście względnie: jak się szuka zaczepki, wszędzie się znajdzie. Ale np. moja kolezanka SAMA wracala 3 lata ze Starego Miasta na Kazimierz, gdzie mieszkała casami o 3 w nocy i tylko RAZ zaczepil ja... pijczek.
Sam mieszkam od zwasze przy Grodzkiej i ostatnią zaczepkę zanotowalem z 15 lat temu, choć czesto chodze w nocy do Kefirka.
Z drugiej strony wlasnie pod Kefirkiem zakatowano bezdomnego kilka miesiecy temu, a do mojego auta tam stojacego wlamywano sie 4 razy.
Generalnie jednak w porównaniu do tego co było, jest spokój - np. w latach 80-tych było strach przejść ieczorem PRZEZ RYNEK!!! Mojemu kumplowi na najniebezpieczniejszym odcinku - mędzy Sukiennicami a Ratuszem o 20 ożeniono 4 sztosy kosą!!!
To samo z Hutą - kiedyś synonim chuligaństwa, teraz stara Nowa Huta - synoni spokoju.
Nieprzyjemnie jest jednak nadal na Kozłówku i Bieżanowie.
Jerzy K. artifex
Temat: (Nie)bezpieczne dzielnice Krakowa
Sławek Z.:
Raz zostałem okradziony. Było to w tramwaju lini 24.
Tramwaje i KNAJPY to najniebezpieczniejsze miejsca do kradzieży.
Szczególnie jak zauważycie w tych miejscach grupę Arabów - łapcie się za portfele - to znani doliniarze!!!
I zajebiście skuteczni!!!
(a także niebezpieczni - złapani za rękę wyciągają noże)
Joanna Janina
N.
Jedni są pracowici,
drudzy -
pracochłonni.
Temat: (Nie)bezpieczne dzielnice Krakowa
A ja mieszkam na Bieżanowie Nowym i nic nigdy mi się tu nie przytrafiło, ale słyszy się tu i ówdzie o róznych "przypadkach"...Myślę jak wszędzie takie incydenty mają miejsce.Ja w każdym razie czuję się tu ok (poza odległością od centrum) :-)
P.s. Cześć Jurku, będziesz może na Moto Expo w Chorzowie?
Renata Kaczor www.comren.com.pl
Temat: (Nie)bezpieczne dzielnice Krakowa
Takie typowanie traca lekkim nosensem. Znam ludzi, ktorzy mieszkaja latami w bardzo malo ciekawych miejscach i nic. I takich, ktorzy juz po trzech dniach mieszkania w super bezpiecznej okolicy mieli mowiac brzydko pecha.Temat: (Nie)bezpieczne dzielnice Krakowa
Na Woli jest spokój :) ja nie narzekam, a kiedys dobrze wspominałam Bronowice spokojnie tam bylo, teraz mysle ze jest tam podobnie.Kazimierz .. mnie osobiscie nienatywnie zaskoczyl, ale to raczej zulerina a nie jakies bandy :Pa czemu nikt o Nowej Hucie nie napisal to nie wiem :) wg mnie w nocy nie warto sie tam zgubic.
Marcin
Świerczek
podnieś ręce,
opuść ręce,
wyluzuj
Temat: (Nie)bezpieczne dzielnice Krakowa
Joe D.:
A ja mieszkam na Bieżanowie Nowym i nic nigdy mi się tu nie przytrafiło, ale słyszy się tu i ówdzie o róznych "przypadkach"...Myślę jak wszędzie takie incydenty mają miejsce.
Ja w każdym razie czuję się tu ok (poza odległością od centrum) :-)
mam tak samo. chwil grozy nie odnotowałem nigdy jeszcze.
Joanna Janina
N.
Jedni są pracowici,
drudzy -
pracochłonni.
Temat: (Nie)bezpieczne dzielnice Krakowa
mam tak samo. chwil grozy nie odnotowałem nigdy jeszcze.
Ja raz.... jak mi pies zwiał za suką :))))))))
Rafał
Lis
Przedstawiciel
Medyczny
Temat: (Nie)bezpieczne dzielnice Krakowa
to nie kwestia dzielnicy a poprostu nie farta.
Kamila
S.
Menadżer
Sprzedaży, Selena
S.A.
Temat: (Nie)bezpieczne dzielnice Krakowa
w pełni się z tym zgadzam:-)))Rafał Lis:
to nie kwestia dzielnicy a poprostu nie farta.
Wanda
M.
pracownik z
zamilowania
Temat: (Nie)bezpieczne dzielnice Krakowa
mieszkałam swojego czasu przez półtorej roku w okolicach Dworca Gł i często wracam po północy i nigdy nic. I choć uważam że dziewczynie zawsze łatwiej to i tak, jakieś 3-4 lata temu(był remont dworca) zdarzyła mi się bardzo nie ciekawa sytuacja, uszłam cało tylko dlatego że udało mi się uciec.
co do Huty - to tam od roku mieszka mój kolega(nie wiem dokładnie w którym rejonie)ale już z pięć razy został pobity i okradziony.Wanda M. edytował(a) ten post dnia 25.01.11 o godzinie 11:53
Marcin
S.
Wysokie oczekiwania
to klucz do
wszystkiego
Temat: (Nie)bezpieczne dzielnice Krakowa
srodmiescie (na styku z olszą, okolice r.mogilskiego) - bardzo fajnie, czesto wracam nocą, wychodzę do sklepu etc, 4 lata i cisza spokój, niedaleko koszary policji moze dlatego;) Wczesniej mieszkalem w centrum scislym i oprocz spiewajacych anglikow nic sie nie wydarzało, krowodrza tez jest bardzo okej.Ale ogolnie - w porownaniu ze slaskiem to po prostu raj, tam wieczorem w katowicach w srodmiesciu juz nie mowiac o dworcu pkp to jest po prostu masakra, a nowa huta przy osiedlu tysiaclecia/witosa w K-cach to oazy parafialne..
Co do huty, legendy krążą, przejście podziemne pod czyżynskim to prawie jak w "nieodwracalne" z belluci jak sie przechodzi wieczorem. Sam nie mieszkałem, daleko, bloki (a wiadomo ze w domach z betonu nie ma wolnej milosci;) i jakos mnie nie ciagnie mimo ze roznice w wynajmie mieszkan dosc znaczne.
Ogolnie krakow - jest bezpieczny;)Marcin S. edytował(a) ten post dnia 19.03.09 o godzinie 01:02
Sławek
Z.
Żurnalista i
PR'owca
Temat: (Nie)bezpieczne dzielnice Krakowa
Jerzy K.:
Sławek Z.:
Raz zostałem okradziony. Było to w tramwaju lini 24.
Tramwaje i KNAJPY to najniebezpieczniejsze miejsca do kradzieży.
Szczególnie jak zauważycie w tych miejscach grupę Arabów - łapcie się za portfele - to znani doliniarze!!!
I zajebiście skuteczni!!!
(a także niebezpieczni - złapani za rękę wyciągają noże)
Do tego tasaki, kindżały, miecze, a zwłaszcza broń palną. Zupełnie jak w dowcipie o Turkach :)
Jarosław
Zając
Z twarzy podobny
zupełnie do nikogo.
Temat: (Nie)bezpieczne dzielnice Krakowa
Trochę w temacie:http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,6404951,Seryjny...
Marcin Olichwirowicz Programista
Temat: (Nie)bezpieczne dzielnice Krakowa
Wanda Młodnicka:
co do Huty - to tam od roku mieszka mój kolega(nie wiem dokładnie w którym rejonie)ale już z pięć razy został pobity i okradziony.
sama zamierzam się przeprowadzić od przyszłego miesiąca do Huty na os. Jagielońskie, trochę się obawiam, ale myślę że będzie ok.
To kolega wyjatkowy pechowiec :) Tez jest sprawa ze czasami sam sposob chodzenia/zachowania przyciaga osoby ktore "szukaja dymu" :)
Ja od ponad roku czesto bywam w okolicach os. Jagiellonskiego i wracam tez poznymi wieczorami czy w nocy i zero problemu. A i dojazd do centrum w miare szybki :)
A tak co do tematu to tez uwazam ze podzial jest troszke przesadzony. Mi osobiscie raz zdarzyla sie ok. 1-2 w nocy sytuacja z dresami i nozami przy przystanku Cracovia aczkolwiek uszlem calo a i komorke zachowalem :P :)Marcin Olichwirowicz edytował(a) ten post dnia 20.03.09 o godzinie 08:02
