Arkadius
Kasprowskich
Fascynująca praca w
ubezpieczenia.ch
Temat: na wesolo (?)
jechal chlop furmanka do miastana przedmiesciach zatrzymal go jegomosc
chlop zabral jegomoscia na furmanke
pojechali razem w kierunku miasta
chlop pyta jegomoscia, kto zacz
jegomosc odpowiada, ze on to poeta
chlop nie moze zrozumiec
pyta wiec kto to ten poeta
poeta tlumaczy chlopu
pyta chlopa wskazujac
na furmankowe kolo:
"co to jest?"
chlop odpowiada:
"to jest kolo!"
poeta na to:
to pocaluj mnie pan
w d... gola!
poeta nastepnie dodaje:
to wlasnie jest poeta
to jest to co poeta robi
chlop nie odzywa sie
ale nim dojechali do miasta
pyta: "poeto, co to jest to?"
wskazujac na bat
poeta na to: "to jest bat"
"ale to sie nie rymuje!"
chlop na to:
cy to sie rymuje
cy to sie nie rymuje
niech mnie poeta w d.
pocaluje.
Ryszard
Mierzejewski
poeta i tłumacz,
wolny ptak
Temat: na wesolo (?)

Cześć! Jestem Rysio.
Mam siedem latek i jest
Już ze mnie niezły gagatek.
Lubię się bawić w układanki,
Wesołe i śmieszne rymowanki.
A jeśli wy, smutasy, jeszcze nie wiecie,
Po co istnieją wiersze na świecie,
To Rysio wam powie, zanuci, zaśpiewa,
Nawet zatańczy. Czy ktoś się pogniewa?
Na górze róże
Na górze róże, na dole owce,
każdy pisze wiersz, kto chce.
Na górze róże, na dole koty,
są wśród poetów różne miernoty.
Na górze róże, na dole wielbłądy,
nie każdy podziela moje poglądy.
Na górze róże, na dole robaki,
wszyscy poeci, to fajne chłopaki.
Na górze róże,
na dole ...
śmiech na sali, bo poezja jest wesoła,
a Twardowski siadł w końcu stoła,
podparł się w boki, jak basza,
hulaj dusza, hulaj, woła, śmieszy, tumani,
przestrasza.
Pioseneczka ludowa
Rolnik w polu orze,
Potem rośnie zboże,
Daj nam chleba, Boże.
Oj, dana dana dana, Jaguś kochana!
Oj, dana dana dana, Jaguś kochana!
Zaraz się położę
Na me miękkie łoże,
Kalesony włożę.
Oj, dana dana dana, Jaguś kochana!
Oj, dana dana dana, Jaguś kochana!
Krowa ryczy w oborze,
A jeleń daleko w borze,
Kret siedzi w swej norze.
Oj, dana dana dana, Jaguś kochana!
Oj, dana dana dana, Jaguś kochana!
Chyba pójdzie na noże,
Jeśli komuś dołożę.
Albo przemyśli to, może?
.......................................
Oj, dana dana dana, Jaguś kochana!
Oj, dana dana dana, Jaguś kochana!
Oj, dana dana dana, Jaguś kochana!
Oj, dana, dana dana, oj!!!Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 12.05.10 o godzinie 17:24
Krzysztof
Adamczyk
nauczyciel języka
angielskiego
Temat: na wesolo (?)
Julian TuwimJak Bolesław Leśmian
napisałby wierszyk
„Wlazł kotek na płotek”
Na płot, co własnym swoim płoctwem przerażony,
Wyziorne szczerzy dziury w sen o niedopłocie,
Kot, kocurzak miauczurny, wlazł w psocie-łakocie
I podwójnym niekotem ściga cień zielony.
A ty płotem, kociugo, chwiej,
A ty kotem, płociugo, hej!
Bezślepia, których nie ma, mrużąc w nieistowia
Wikłające się w plątwie śpiewnego mruczywa,
Dziewczynę-rozbiodrzynę pod pierzynę wzywa
Na bezdosyt całunków i mękę ustowia.
A ty płotem, kociugo, chwiej,
A ty kotem, płociugo, hej!
Jak Stanisław Wyspiański
napisałby wierszyk
„Wlazł kotek na płotek”
W Atenach na agora
prasłowiańska gontyna,
W niej jak postać upiora,
Kołłątaj - i tak zaczyna
Kołłątaj:
Różanymi obłoki
Jutrznia, kniaziewno, wstawa,
Słysz! wzdłuż po płocie kroki,
to ON! to SŁOWO!!
Rzepicha:
Sława!
(zrywa)
(się)
(burza)
(nad Wisłą)
Alcybiades:
(z namiotu)
(wyszedł)
(paiżą osłonion)
(srebrzystą)
Mrugają jego oczy
hań ku wiślanej głębinie
Kołłątaj:
On - Hasło! Pieśń
Alcybiades:
Hasło - w CZYNIE!!!
Rzepicha:
Czyn w PIEŚNI! Niech zeskoczy!
Chór:
(idzie)
(ku)
(głębi kruchty)
(poza)
(chrzcielnicę)
Niech na płocie nie mruga,
Bo oto SPRAWY czas!
nie krótka pieśń, nie długa,
ale w sam raz.
z tomu "Piórem i piórkiem", 1951Krzysztof Adamczyk edytował(a) ten post dnia 12.05.10 o godzinie 18:09
Krzysztof
Adamczyk
nauczyciel języka
angielskiego
Temat: na wesolo (?)
Franciszek FenikowskiJak Władysław Broniewski
napisałby wierszyk
„Wlazł kotek na płotek”
Płot przewrócony,
kot przestraszony,
historia
gnie nas i łamie,
lecz bez rozpaczy
górnicy, tkacze,
my płot dźwigniemy
sami.
I znowu kotek
siądzie na płocie
jak sztandar życia
nad klęską,
i będzie mrugał
radośnie, długo
wzwyż,
w dal,
w socjalizm,
w zwycięstwo.Krzysztof Adamczyk edytował(a) ten post dnia 13.05.10 o godzinie 12:39
Ryszard
Mierzejewski
poeta i tłumacz,
wolny ptak
Temat: na wesolo (?)
Jak Jan Kochanowskinapisałby wierszyk „Wlazł kotek na płotek”
Kocie, wejdź no chyżo na mnie, a odpocznij sobie!
Znajdziesz tu łacno wygody, przyrzekam ja tobie.
Choć me ostre sztachety będą w dupę koleć,
A twe modre oczęta od mrugania boleć.
Tu zawżdy nie znajdzie cię żadna sobaka,
Tu se miodu łykniesz, zalejesz robaka.
Tu se możesz mrugać i mrugać bez końca.
A swój krągły tyłek wystawiać do słońca.Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 12.05.10 o godzinie 19:22
Ryszard
Mierzejewski
poeta i tłumacz,
wolny ptak
Temat: na wesolo (?)
Jak Adam Asnyknapisałby wierszyk „Wlazł kotek na płotek”
Tak mało, tak mało, jednego płota!
Jednego płota trzeba mi na świecie!
Co by przygarnął bezdomnego kota,
Uciszył w mem sercu wzburzone zamiecie!
Jednych ócz trzeba! Jednej dziury w płocie,
Gdzie dla piosnki tej znalazłbym natchnienie.
Tak niewiele mi trzeba, biednemu idiocie,
By zaspokoić złudnych kilka chwil marzenie.
Jednego płota, ale solidnego!
Co by mnie na obłoki uniósł, biednego
kocura.
Mrugałbym z nich na ludzi,
Tęsknoty bym budził,
Łażąc po chmurach.Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 12.05.10 o godzinie 19:24
Ryszard
Mierzejewski
poeta i tłumacz,
wolny ptak
Temat: na wesolo (?)
Jak Maria Konopnickanapisałaby wierszyk „Wlazł kotek na płotek”
Pije kotek mleko z glinianej miseczki,
Nastawił uszy, słyszy ponętny śpiew fujareczki.
A kogo to wołasz prześliczna fujareczko,
Czy dla ciebie mam zostawić niedopite mleczko?
O zostaw je, koteczku, dam ci więcej przecie,
Dam słodycz, dam miłość, najpiękniejszą w świecie.
Wyskoczył kocur z chaty, bieży poprzez pola,
Wlazł na płot, zamrugał i smętnie zawołał.
O kurna, psia jucha, ty wredno wierzbino!
Złudnym wiatrem chcesz być, czy moją dziewczyną?
Jak kołek tkwię tutaj samotnie na płocie,
Miast namiętnych pocałunków, tylko łapy w błocie!
Nie pije już kotek z miseczki swej mleczka,
Ach, uciekła w las przez pola zwiewna fujareczka,
Jej głos dochodzi tylko z dalekiej doliny,
Nie bzyknął sobie kotek wyśnionej dziewczyny.Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 12.05.10 o godzinie 19:26
Ryszard
Mierzejewski
poeta i tłumacz,
wolny ptak
Temat: na wesolo (?)
Jak Kazimierz Przerwa-Tetmajernapisałby wierszyk „Wlazł kotek na płotek”
Mrugaj do mnie jeszcze, puszczaj pawie oko,
Za taką grą tęskniłem, a teraz z ochotą
Przyjmuję każde twoje zalotne mrugnięcie.
Mrugaj do mnie jeszcze, me słodkie kocięcie.
Mrugaj do mnie jeszcze, ludzie tu nie patrzą,
Oczy twe piękną piosnką moje serce raczą.
Każdym twym mrugnięciem miłośnie się pieszczę.
Mrugaj do mnie kotku, mrugaj do mnie jeszcze.Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 12.05.10 o godzinie 19:29
Ryszard
Mierzejewski
poeta i tłumacz,
wolny ptak
Temat: na wesolo (?)
Jak Leopold Staffnapisałby wierszyk „Wlazł kotek na płotek”
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni tej wiosny,
Wlazł kotek na płotek, zamiauczał radosny.
Ponętną kocicę wypatrzył w oddali
I miauczy, i mruga, wnet ślepia wypali.
A ona hen unosi swój zapach miłosny,
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni tej wiosny.Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 12.05.10 o godzinie 19:31
Andrzej
G.
Logistyk,
negocjator, analityk
Temat: na wesolo (?)
Iwo i SmokŻył raz kiedyś pewien Smok
Ziemią wstrząsał jego krok
Grozę niósł szum jego skrzydeł
Ryk zwiastował ludzką bidę
Był też chłopiec – mały Iwo
Co na świat spoglądał żywo
Choć miał pociąg do zabawy
Nade wszystko był ciekawy
Poszedł więc zobaczyć gada
Który ludziom owce skrada
Smok zajęty był niezmiernie
Bo pazury czyścił cierniem
I miał minę nader błogą
Kiedy nadszedł Iwo drogą
Smok go ujrzał, rozwarł paszczę
I ogonem zamiótł chaszcze
Ryknął głośno bo na postrach
Zębów armia w gębie ostra
Lecz osłupiał ze zdziwienia
Że nie zrobił tym wrażenia
Bo Iweczek na ogonie
W łuski wspiera małe dłonie
„To są żarty nader głupie
Wnet Ci smyku zadek złupię!
Wnet poczuję Ty pędraku
Jaki jesteś dobry w smaku!”
„Panie smoku–to nieładnie
Nie przywitać się przykładnie
Ludzie mówią żeś grubianin
Z owiec żądasz ciągle danin
I pustoszysz ogniem pola
Ciężka widać Twoja dola”
Smok zbaraniał na te słowa
Rozbolała smoka głowa
„Jakże to tak?” rzecze gad
„U stóp moich cały świat
Oddech mój powala armie
Każdy ze mną kończy marnie”
A Ty tu mi prawisz dziwy!”
„Nie, ja twierdzę żeś wrażliwy”
Lecz zdziczałeś z samotności
I z nadmiaru owczych kości”
„Cóż więc Ty masz ? bo jam wieczny”
„Proszę Smoka – jestem grzeczny
Ja szanuję byle człeka
I nikt na mnie nie narzeka
Nikt dwa razy mnie nie prosi
Gdy potrzeba trawę kosić”
„A cóż jesz o ludzkie szczenię,
Czymże gasisz swe pragnienie?”
„Jadam kaszę, pijam sok”
Tutaj się zasępił smok
„Co to kasza?” grzecznie pyta
„Chodź” rzekł Iwo „Zjesz do syta”
Poszli razem więc do domu
Zjedli kaszę po kryjomu
I zostało tak do dzisiaj
Smok u Iwa -zamiast misia
Obłaskawił smyk gadzinę
I wprowadził w swą rodzinę
Smok tak upodobał kaszę
Że zamieszkał w kuchni naszej
Odtąd strzeże naszych drzwi
A nocami z Iwem śpi
I wciąż przygód mają wiele
Smok i Iwo – Przyjaciele!
Andrzej
G.
Logistyk,
negocjator, analityk
Temat: na wesolo (?)
NurŻył raz kiedyś pewien nur
Czarnym był blask jego piór
I jak wszystkie zacne nury
Nasz nur strasznie był ponury
Wszyscy unikali nura
Unikała nawet kura
Unikały go też głuszce
Umykając co sił w nóżce
Bo gdy nur miał swe humory
Każdy ptak był nagle chory
To bolała ptactwo głowa
To niedomagała mowa
To strzykało ciutkę w kostkach
Piekło w okolicach mostka
Więc nasz nur był wciąż samotny
Wciąż smutniejszy i markotny
I nadeszła taka pora
Że nur poszedł do doktora
Doktor znany z swej biegłości
Właśnie badał jakieś kości
Lecz porzucił swe zajęcie
Widząc nura na zakręcie
Wchodźże szybko – nuże nurze
Wnet ja tobie radą służę
Nur ponuro zwiesił głowę
I rozpoczął swą przemowę
Doktor słucha i notuje
Chrząknie, zerknie, przytakuje
I gdy skończył mówić nur
Zadumany patrzył w mur
Problem Twój złożony nie jest
Tu postukał palcem w rejestr
Musisz znaleźć coś co lubisz
Bo inaczej się pogubisz
Musisz szansę dać zdolnościom
I zachłysnąć się wolnością
Znaleźć coś co sercu miłe
Z wnętrza swego czerpać siłę
Szukaj w sobie – odgoń chmury
Wnet przestaniesz być ponury
Nur zadumał się głęboko
Wtem błysnęło jego oko
Skoczył, odbił się od ściany
Doktor myśli – opętany!
A nur wybiegł co sił w nóżkach
Jakby go palia czuszka
I tak pognał nad jezioro
Potrącając żabę w moro
Choć toń ciemna i ponura
Nasz nur w wodę daje nura
Przestraszyły się zwierzęta
Że utonął gdzieś w odmętach
Bo zbyt długo nie wypływa
Nagle patrzą–a tu dziwa!
Bo po drugiej wody stronie
Nur nad skronie wznosi dłonie
I odgarnia piór swych strzechę
Gromko się zanosząc śmiechem
I tak znalazł powołanie
Życia swego – nurkowanie
I dla nurków stworzył szkołę
Uczył wszystkich – nawet pszczołę
W zgodzie żył też z całym lasem
I zarabiał wielką kasę
Humor nura zjednał wszystkich
Wielkich, średnich- także niskich
Odtąd wiedzą nawet knury
Że ponure nie są nury!
A z tej bajki morał taki
Który znają nawet raki
Czy to Kłodzko czy też Hel
Warto w życiu mieć swój cel!
Łukasz B. redaktor
Temat: na wesolo (?)
Herbata i sok ciociMy z Niego wszyscy;
oto moje przyznanie się
By przyrządzić herbatę dobrą na wieczory,
Trzeba najprzód wziąć czajnik. Nie musi być spory,
Starczy całkiem malutki, i dwie filiżanki,
(Mogą być też dwa kubki, lubo i dwie szklanki),
Dwie przynajmniej, bo przecież gawędzić będziemy
Z jaką drugą osobą, z którą pobyć chcemy.
Do czajnika lejemy odrobinę wrzątku,
Żeby rozgrzać naczynia ścianki na początku.
Potem czarnej herbaty kopiatą łyżeczkę
Wsypujemy do wnętrza i wrzątku troszeczkę
Nalewamy, by zaraz resztę – ile trzeba,
Co zapewni aromat cudny – godny nieba.
Zakrywamy pokrywką, by nie wstydzić wody,
Która pieszcząc listeczki (jak kochanek młody,
gdy kobietę swych marzeń ku rozkoszy wiedzie
i czyni ją najszczęśliwszą istotą na świecie),
Smak dobywa przedniejszy, barwę klarowniejszą,
Woń przykryta herbata ma także piękniejszą.
Kilka minut nasz napar musi tak dochodzić,
Potem trzeba go podać, można też osłodzić,
Lecz najlepiej miast cukru nalać trochę soku
Z malin albo z porzeczek. Nie rozproszy mroku
ów dodatek przepyszny, ale uprzyjemni
Rozmowę i złym myślom dostęp udaremni.
Nie masz nic nad sok z malin, który ciocia Wisia
Warzy sposobem starym. Lubo spomnieć dzisiaj
Owe gwarne wieczory z herbatą na stole,
Wujcia z gitarą, śpiewy długie w miłym kole,
Rozmowy o modzie, muzie, o PO, o PiS-ie,
O najnowszym Andrzeja Leppera popisie.
Milkło, gdy ciocia rzekła: „Ja soku przyniosę”.
Wtedy wszyscy czekali, gadając półgłosem
I chwaląc sok ów, co miał kolor świeżej wiśni,
Gęstość miodu, a zapach... taki się nie przyśni.
Ciotka na stół stawiała pękatą butelkę,
Skąd każdy do herbaty nalewał kropelkę.
Lecz zanim towarzystwo do rozmów wróciło,
Wujcio chwytał gitarę, trzaskał w stróny z siłą
I tak zwykł mawiać: „Wiedzcie, Wisia, moi złoci,
Ona ostatnia taki sok umie wytoczyć”.
Ryszard
Mierzejewski
poeta i tłumacz,
wolny ptak
Temat: na wesolo (?)
Sympatyczne, wesołe i zgrabnie napisane utwory zarówno Andrzeja - którego przy okazji witam w grupie - jak i Łukasza. Pozdrawiam - Ryszard
Ryszard
Mierzejewski
poeta i tłumacz,
wolny ptak
Temat: na wesolo (?)
Do młodych poetówPewien poeta bez żadnych kompleksów
Używa w swoich wierszach pumeksu.
Miast ważyć słowa i je smakować,
On woli je szorować, szorować...
Czyścić z całego ich piękna i subtelności,
Aby tylko rymować, rymować, rymować...
Do upadłości.
Wszak bez rymów i dowcipu,
Wiersze są nudne i smutniusie.
To tak, jakby podatnik bez NIP-u
Szukał partnerki do romansu w ZUS-usie.
Z tego morał taki płynie
do wszystkich młodych poetów,
wierszokletów
i zwykłych zjadaczy kotletów,
smażonych na słoninie,
jak pisał inny poeta:
syn pismo minie,
lecz ty spomnisz wnuku...
a kuku!
ha ha!!
to byłem tylko ja!!!Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 12.05.10 o godzinie 17:25
Łukasz B. redaktor
Temat: na wesolo (?)
W gadu-gadu jest adekwatna ikonka jako komentarz. Ma ona zapis: <rotfl>Szorowanie słów spodobało mi się nadzwyczaj:)
Ryszard
Mierzejewski
poeta i tłumacz,
wolny ptak
Temat: na wesolo (?)
Koleżankom i Kolegomz Nieszuflady
Ballada o młodych poetach
postmodernistycznych
Już słonko zaszło, psy się uśpiły,
Młode poety z żalu upiły,
Nie ma już wódy, ani browaru,
Wszystkie dupeńki poszły do baru.
Postmodernos leży w szczynach kałuży,
W delirium tremens sobie bajdurzy.
O lujli la, o lujli la
Niech ta ballada dalej nam gra
O lujli la, o lujli la
Nasze delirium niech trwa
Już wzeszedł księżyc, psy sobie chrapią,
Opary wódy nas w nozdrza drapią,
Nie ma co pić, nie ma co ćpać,
A rączki się trzęsą, nie można spać.
Zaraz się zrzygam, gdy pójdę lać,
Zajębię tę kurwę, o kurwa mać!
O lujli la, o lujli la
Niech ta ballada dalej nam gra
O lujli la, o lujli la
Nasze delirium niech trwa
Już zaszedł księżyc, budzą się psy,
Wśród brudu i smrodu ciągle my,
Postmodernistyczni młodzi poeci,
Za chuja nie umiemy wiersza sklecić,
Bo świat jest do dupy, a naszych dup nie ma,
Więc przybij piąstkę, spadamy i siema.
O lujli la, o lujli la
Niech ta ballada dalej nam gra
O lujli la, o lujli la
Nasze delirium niech trwa
* * *
Mas que nada długo siedział w toalecie,
Zajrzał Sylwek przez dziurę, a Mas sobie gniecie.
Cóż Waćpan robisz? Piszę wiersz Rychowi,
Ależ Moćpanie, Pan szkodzisz koniowi.
Nie wal go tak mocno, wiersz będzie słabiutki.
Rycha znów wypasiony, a Twój taki malutki.Ryszard Mierzejewski edytował(a) ten post dnia 27.11.10 o godzinie 05:36
Jolanta
Chrostowska-Sufa
Redakcja, korekta,
adiustacja, zlecone
teksty autorskie,
...
Temat: na wesolo (?)
Łukasz B.:Łukasz, kapitalna parafraza mojego ulubionego fragmentu z "Pana Tadeusza" [Takiej kawy jak w Polszcze nie ma w żadnym kraju... Księga II] – jeśli masz tego więcej, poproszę o jeszcze. :-)
Herbata i sok cioci
My z Niego wszyscy;
oto moje przyznanie się
By przyrządzić herbatę dobrą na wieczory,
Trzeba najprzód wziąć czajnik. Nie musi być spory,
Starczy całkiem malutki, i dwie filiżanki,
(Mogą być też dwa kubki, lubo i dwie szklanki),
Dwie przynajmniej, bo przecież gawędzić będziemy
Z jaką drugą osobą, z którą pobyć chcemy.
Do czajnika lejemy odrobinę wrzątku,
Żeby rozgrzać naczynia ścianki na początku.
Potem czarnej herbaty kopiatą łyżeczkę
Wsypujemy do wnętrza i wrzątku troszeczkę
Nalewamy, by zaraz resztę – ile trzeba,
Co zapewni aromat cudny – godny nieba.
Zakrywamy pokrywką, by nie wstydzić wody,
Która pieszcząc listeczki (jak kochanek młody,
gdy kobietę swych marzeń ku rozkoszy wiedzie
i czyni ją najszczęśliwszą istotą na świecie),
Smak dobywa przedniejszy, barwę klarowniejszą,
Woń przykryta herbata ma także piękniejszą.
Kilka minut nasz napar musi tak dochodzić,
Potem trzeba go podać, można też osłodzić,
Lecz najlepiej miast cukru nalać trochę soku
Z malin albo z porzeczek. Nie rozproszy mroku
ów dodatek przepyszny, ale uprzyjemni
Rozmowę i złym myślom dostęp udaremni.
Nie masz nic nad sok z malin, który ciocia Wisia
Warzy sposobem starym. Lubo spomnieć dzisiaj
Owe gwarne wieczory z herbatą na stole,
Wujcia z gitarą, śpiewy długie w miłym kole,
Rozmowy o modzie, muzie, o PO, o PiS-ie,
O najnowszym Andrzeja Leppera popisie.
Milkło, gdy ciocia rzekła: „Ja soku przyniosę”.
Wtedy wszyscy czekali, gadając półgłosem
I chwaląc sok ów, co miał kolor świeżej wiśni,
Gęstość miodu, a zapach... taki się nie przyśni.
Ciotka na stół stawiała pękatą butelkę,
Skąd każdy do herbaty nalewał kropelkę.
Lecz zanim towarzystwo do rozmów wróciło,
Wujcio chwytał gitarę, trzaskał w stróny z siłą
I tak zwykł mawiać: „Wiedzcie, Wisia, moi złoci,
Ona ostatnia taki sok umie wytoczyć”.
Łukasz B. redaktor
Temat: na wesolo (?)
Jolanta Chrostowska-Sufa:
Łukasz, kapitalna parafraza mojego ulubionego fragmentu z "Pana Tadeusza" [Takiej kawy jak w Polszcze nie ma w żadnym kraju... Księga II] – jeśli masz tego więcej, poproszę o jeszcze. :-)
Dziękuję. Ten przepis jest wykonalny. No powiem szczerze, że mam :) Sama chciałaś. Zaraz wkleję... przepis na herbatę po marokańsku :D
Łukasz B. redaktor
Temat: na wesolo (?)
Znają miętową, słodką herbatę w Marokku,Podają ją, chcąc wyznać, żeś miły ich oku.
W czajniczek arabskiemi zdobny ornamenty
Sypią garścią zielonej herbaty – nie mięty!
Zalewają gorącą, lecz nie wrzącą wodą
I płuczą ją z goryczy, byś nie umarł młodo.
Potem dopiero wrzątku sporą ilość leją,
Choć niektórzy „poganie” pod nosem się śmieją.
Gdy parę minut napar nabiera swej mocy,
dosypać liści mięty radzili prorocy,
Cukru sporo podszepnął też Allach łaskawy,
Więc czynią tak do dzisiaj, aby nie wyjść z wprawy.
Już po chwili z czajniczka cudnie się rozchodzą
Aromaty, co duszę orzeźwią, ochłodzą.
Już skosztować chcesz płynu, lecz jeszcze nie koniec,
Oto Arab naczynie bierze w ciemne dłonie
I nalewa płyn w szklanki – lecz nie do wypicia:
Chce, by zielony napar jeszcze nabrał życia,
Przeto zawartość szklanek miesza znowu razem
Łącząc słodkości cukru, chłód mięty z obrazem
zielonych pól herbaty, co wyrosła w Chinach.
Czyni tak po kilkakroć i smaku przyczynia.
Dopiero teraz brodacz napełnia szklaneczki:
Ciurka napój z wysoka, leje się jak z beczki,
A we wnętrzu szklaneczek, armia to sułtana
budzi się, a każda głowa w zwój turbana
odziana? Nie to pianka jeno – wspaniała ozdoba,
Która zawsze przybyszom z Polski się podoba.
Teraz możesz skosztować. Lecz nie proś mnie dzisiaj,
bym opisał smak trunku – nie da się opisać!
Powiem tylko, że zwyczaj takiego parzenia
Stary jest i ogromnie bogaty w znaczenia.
Zieleń – proroka kolor, przyniesie ci szczęście,
ma też zapewnić płodność (niewiastom zamęście),
Życzy szczerej przyjaźni, kto cukru dodaje,
i byś w zdrowiu objechał wszystkie obce kraje.Łukasz B. edytował(a) ten post dnia 01.08.08 o godzinie 10:26
Krzysztof
Adamczyk
nauczyciel języka
angielskiego
