Reklama
Szukaj zleceń na Getak.pl

Stwórz profil

Musisz wpisać swoje imię
Musisz wpisać swoje nazwisko
Musisz wpisać poprawny e-mail
Musisz wpisać hasło (min. 8 znaków)
Musisz zaakceptować regulamin

Temat: Wyzwania. Na początku idzie mi świetnie, a potem wypalam...

Witam. Mam na imię Paweł i mam 18 lat. :)

Stosuję EFT od jakiegoś czasu i wydaje mi się że działa. Niestety najczęściej tylko pomniejszam problemy, albo blokuję na chwilę.

Należy dojść do sedna problemu, ciężko mi jest tu określić co to może być. Tak się zastanawiałem czy może nie spróbować regresji, ale nie wiem czy da się cofnąć do czasu od kiedy mam ten problem nie wiedząc od kiedy go mam i z jakim wydarzeniem jest on związany.

Wszystko co jest dla mnie wyzwaniem, na początku idzie mi bardzo dobrze. Lepiej niż innym albo chociaż lepiej niż bym się spodziewał. Potem się wypalam. Pojawiają się negatywne myśli, zniechęcenie, trudności nie do przełamania. Często rezygnuję z tych wyzwań, a jak jestem zmuszony je kontynuować muszę użyć dużo siły woli. Czasem się zastanawiam iść do szkoły, czy nie? Bardzo mnie to męczy. Wyzwaniem jest także bycie punktualnym. Ciągle rano znajdę coś do roboty, zwykłe czynności robię wolno. Większość rzeczy robię wolno. W niczym nie potrafię być świetny. Rozwijam się do pewnego momentu i koniec.

W tej chwili nawet nie chce mi się zastanawiać i kombinować z tymi ustawieniami, ale porobię. Dlatego zastanawiam się tą regresją. Gdyby dało się jakimiś technikami precyzyjnie lokalizować przyczyny problemów, byłoby o wiele łatwiej.
Jak uważacie, że warto byłoby się do kogoś skierować, to możecie mi kogoś polecić w Toruniu.
6.01.2012, 23:40

Anna Rossa psycholog, muzyk,
trener EFT

Temat: Wyzwania. Na początku idzie mi świetnie, a potem wypalam...

No cóż... Oczywiście może z inną techniką będzie łatwiej, ale mam wrażenie, że właśnie pisząc ten post, jesteś w fazie zniechęcenia, która przydarza Ci się po tym, jak coś zaczyna wychodzić.
Spróbowałeś EFT, coś się poprawiło, nie do końca, zamiast iść dalej tą drogą, piszesz, że nie chce Ci się kombinować z ustawieniami, że może coś innego.
Nie upieram się, że EFT jest dla Ciebie najlepsze, ale rzadko zdarza się technika, która zadziała od razu, na wszystko i bez większego wysiłku.:-) Jest zatem spore ryzyko, że będziesz tak próbować różnych technik, a jak się zaczną schody będziesz szukać następnych....
16.01.2012, 22:19

Temat: Wyzwania. Na początku idzie mi świetnie, a potem wypalam...

No w końcu to wyzwanie.
Gdy przypominam sobie krępujące sytuacje i się na nie opukam to wstyd znika. Ewidentnie chodzi o wyzwania, konkurencję. Wyzwaniem a zarazem konkurencją staje się dla mnie to, w czym jestem krytykowany. Ze słomianym zapałem biorę się za wyzwania, konkurencyjne zadania. Jestem jak Syzyf. Niosę głaz na szczyt, i gdy jestem na szczycie ten głaz się stacza i muszę zaczynać od początku. Alpinista ma swoje sprzęty, ale nie tak ciężkie jak ten głaz. Jest mi ciężej niż innym. Chcę rezygnować i albo tak robię albo przełamuję się, próbuję i znowu to samo. Mam być systematyczny to bezwiednie nieraz, ale nie zawsze, szukam sobie zajęcia. Komputer, jedzenie, telewizja. Wiele rzeczy robię wolno, pewnie przez to, że nie raz byłem krytykowany, że jestem wolny, ale jeżeli o 5 wstanę a i tak nie zdążę do szkoły to mi to wygląda ewidentnie na odwrócenie psychologiczne. Byłem krytykowany parę razy za spóźnienia i teraz ciągle się spóźniam. EFT działa. Ja pisałem o regresingu, bo mam problem, ale nie wiem co jest jego przyczyną i chciałem w ten sposób dojść do niego. Innych metod nie znam, ale jestem otwarty na to by je poznać. Obojętnie mi jak przeprogramować umysł, EFT się nadaję, ale za pomocą regresji chciałbym zlokalizować. Mogę mieć pewne opory żeby z obcą osobą umawiać się na sesje, ale jeśli chodzi przynajmniej o ten problem to mogę się zdecydować. Zastanawiałem się nad hipnozą, zdaje się że można dzięki niej sobie przypomnieć różne rzeczy. Nie wiem w sumie. Jest One Brain, Meta EFT, można spróbować autohipnozy (tylko jakoś nie mogłem znaleźć informacji na ten temat :P). Problem jest ten dla mnie uciążliwy. Rodzice naciskają, że mam się uczyć, a ja nie mam siły. To i tak nic. Nie wydaje mi się, że może mi się w czymkolwiek powodzić.
Dlatego się zwracam tutaj o pomoc. Obojętnie mi czy podsuniecie mi jakąś technikę czy polecicie kogoś w Toruniu (najlepiej). Co do zgadywanych ustawień mam sceptyczne zdanie, ale mogą być.
Może zabrzmi to głupio, ale skoro rozwiązanie problemu, że nie radzę sobie z wyzwaniami, także jest wyzwaniem, to mogę mieć trudniej. Skoro taki jestem bystry i na to wpadłem zabiorę się za opukiwanie. :)
Tymczasem czekam na wasze rady, sugestie licząc na to, że wspomni ktoś o regresji.
17.01.2012, 18:27

Anna Rossa psycholog, muzyk,
trener EFT

Temat: Wyzwania. Na początku idzie mi świetnie, a potem wypalam...

Pawle
Znów nikt oprócz mnie nie wypowiada się w Twojej sprawie. Myślę, że to nie przypadek. Widać, że starasz się coś ze sobą zrobić, ale mam wrażenie, że właśnie teraz trochę sam sobie wiążesz ręce.
Po pierwsze - EFT równie dobrze jak inne metody pomaga w odkrywaniu przyczyn problemów, jeśli stosuje się je systematycznie. Oczywiście na kogoś inna technika może w tym temacie lepiej zadziałać, ale z tego, co piszesz, wnioskuję, że nie robiłeś ustawień na swój stan ogólny, tylko na konkretne sytuacje.
po drugie - jeżeli chcesz się czegoś dowiedzieć np. o regresji to chyba sensowniej będzie napisać na grupę, która się tym tematem zajmuje, albo ogólnie dotyczy różnych technik rozwoju.
Po trzecie - piszesz coś w rodzaju
W sumie EFT działa, ale w sumie to chciałbym spróbować regresji.W zasadzie nie wierzę w zgadywane ustawienia, ale będę się opukiwał, to w sumie możecie coś podrzucić, ale właściwie to czekam na posty o regresji.....
Trudno się zorientować co chcesz zrobić, czego oczekujesz i czy rzeczywiście skorzystasz ze wskazówek. Dlatego pewnie nikt nie zaproponował Ci ustawień.

Piszę to, bo podobnie możesz komplikować sobie prostą drogę do celu w innych sytuacjach - stąd wrażenie Syzyfa.
20.01.2012, 13:34

Temat: Wyzwania. Na początku idzie mi świetnie, a potem wypalam...

Wiem że EFT działa, bo w paru rzeczach mi pomogło, ale akurat nie w tym. Na stan ogólny nie ma co robić, bo to działa jak słaba relaksacja, bo zły nastrój mam z uwarunkowań. Dobry na to jest trening jacobsona czy medytacja.
Jak mam trafić w konkretne aspekty to zgadywanie mnie nie przekonuje. Na początku właśnie próbowałem ogólnych ustawień i efekty były słabe, dopiero jak zabierałem się za konkrety było lepiej. Nie w tej kwestii akurat. Myślałem żeby w jakiś sposób po prostu dojść do aspektów. Sabotuję swoje działania i mam dużo jakichś dziwnych przekonań, w tym być może część sprzecznych. Jakiś czas temu wystukałem sobie sprzeczność między nie będę się uczyć (robić rzeczy do szkoły) bo za mało odpoczywam i nie będę odpoczywał bo się nie uczyłem (-||-) no i śmiech się pojawił już przy opukiwaniu punktu karate. :p Niewiele to zmieniło, wydaje mi się, że jeszcze mniej od tego czasu się staram jeżeli chodzi o szkołę. No ale to dlatego że ta szkoła nie jest dla mnie.
Liczyłem że ktoś podzieli się doświadczeniem, ale może to jest zbyt indywidualne. Tutaj się zapytałem o regresing bo EFT mnie przekonuje i ludzie się nim zajmujący, a mam wrażenie, że przynajmniej niektórzy ogarniają także inne rzeczy jak właśnie regresing.
Do tamtego ustawienia jeszcze dodałem okoliczności w jakich te przekonania się budowały, czy dlatego wystarczyło opukanie punktu karate? Czy dlatego że uznałem to za taką bzdurę? : D
1.02.2012, 23:07

Magdalena Rąpalska Trener EFT, Reiki,
grafik komputerowy

Temat: Wyzwania. Na początku idzie mi świetnie, a potem wypalam...

Wg mnie na razie "nie pomogło" ponieważ za mało stosowałeś EFT na ten konkretny problem.
Do tego aby EFT zaczęło działać efektywnie nie potrzebny jest regresing - potrzebna jest wytrwałość. Aspekty i podłoże Twoich problemów "wyjdą" same na wierzch i będziesz mógł je przepracować. Musisz się wczuć w siebie, zacząć dostrzegać co "wychodzi" w czasie rundki - to jeden z kluczy do sukcesu. Drugi, jak sam zauważyłeś, to sięganie do konkretów. Następna sprawa to początek danego problemu: przemyśl od kiedy się to wszystko zaczęło, jakie okoliczności temu towarzyszyły, jakie osoby miały na to wpływ, jakie emocje w Tobie wzbudziły i to wszystko opukaj.
Powodzenia!
2.02.2012, 09:31

Temat: Wyzwania. Na początku idzie mi świetnie, a potem wypalam...

Mam odwrotnie jak reszta. Zamiast najpierw się przełamywać żeby coś zacząć muszę przełamywać się by kontynuować coś co tak łatwo i dobrze mi szło na początku jakbym w to się wciągnął. Może jestem uwarunkowany że robię wszystko (to) na odwrót?
13.02.2012, 00:05

Anna Rossa psycholog, muzyk,
trener EFT

Temat: Wyzwania. Na początku idzie mi świetnie, a potem wypalam...

Paweł Jankowski:
Może jestem uwarunkowany że robię wszystko (to) na odwrót?


Pawle. Proponuję energię, którą teraz poświęcasz na intelektualne szukanie, skąd to Ci się mogło wziąć, poświęcić na pracę z paroma przypominaczami.
Przyczyn może być wiele.
Możesz się bać, że dalej nie będzie już tak łatwo jak na początku
Możesz tak jak niektórzy mieć poczucie, że w życiu musi być trudno.
Może boisz się być lepszy od kogoś, bo to może być zagrażające...

Nie mam pojęcia. Stukaj i szukaj.:-) Najwyraźniej odpowiedź nie leży w Twoim intelekcie. Porównując siebie do innych i zastanawiając się, do czego jesteś uwarunkowany, co masz odwrotnie, a co nie.... prawdopodobnie tylko zwiększysz poziom frustracji intelektualnej, a odpowiedź w podświadomości pozostanie ukryta.
Ogólne ustawienia mogą być trudne do pracy. Proponuję reagować na bieżąco. Tzn pracować nad konkretnymi sytuacjami.
Np. Zabrałeś się za czytanie książki, wciąga Cię, później myślisz... A może jednak mi się nie chce....
przypominacz:
Nie chce mi się teraz tego czytać, chociaż jeszcze niedawno byłem wciągnięty.

Oczywiście to taki przykład. Im konkretniej tym łatwiej. Zwłaszcza na początku.
17.02.2012, 23:22

Temat: Wyzwania. Na początku idzie mi świetnie, a potem wypalam...

Doszedłem do tego, że to nie dotyczy samych wyzwań. Tak jest ze wszystkim. Pierwsza szklanka soku czy koli jest mega a potem już się zawodzę. Najgorzej, że wzrastam i wzrastam i początkowo najczęściej niewysokie czy wręcz niskie oczekiwania rosną wraz z efektami. Myślę, że wyjdzie słabo a początkowe efekty są wyższe od oczekiwań. No i zupełnie byłoby super jakbym osiągnął tyle i tyle i jestem blisko, ale się nie udaje. Okej, próbuję dalej no i tak, albo zostaję na tym samym poziomie, albo się pogaraszam. Jedyną możliwość poprawy to przy wielkim wysiłku ciągłe spadki efektywności i jej wzrosty z niewielką przewagą tych wzrostów. Chyba zawsze mi czegoś brakuje w tym pierwszym etapie żebym uznał, że dokonałem czegoś. Widząc, że dobrze mi idzie mimo jakichś niedociągnięć się nie zrażam. Bo myślę, że jak tak dobrze już poszło to tylko moment i sięgne tego pułapu CHCĘ TAK, a potem to już w ogóle osiągnę WIELKI sukces. Tak się nie dzieje. Nie wiem od czego tak jest. Zdarza mi się oczywiście mimo wszystko coś osiągnąć. Przeczytać książkę mimo przerwy czy zlikwidować uporczywą kurzajkę, ale to mało. xd

Aspektów dużo próbowałem. Czasem mam wrażenie że to nie problem umysłu, a może ducha czy coś? Nie wiem co wy sądzicie na ten temat, ale pewnie warto jeszcze na to się opukać, tak dla pewności.
19.02.2012, 21:52

Temat: Wyzwania. Na początku idzie mi świetnie, a potem wypalam...

Miewam paraliże przysenne i jestem przekonany, że są związane z obcą/obcymi siłami.
20.02.2012, 12:41

Anna Rossa psycholog, muzyk,
trener EFT

Temat: Wyzwania. Na początku idzie mi świetnie, a potem wypalam...

Co do paraliży przysennych to oglądałam kiedyś cały dokument o tym.
Specyfika ich jest taka, że zawsze się wyczuwa obecność jakiejś groźnej obcej siły, niezależnie, w co się wierzy. Taka fizjologia. Natomiast nie słyszałam, żeby te osoby rzeczywiście były pod wpływem jakichś mocy albo spotykało je coś dziwnego w rzeczywistości.

Proponuję spróbować z przypominaczami:

Na początku jest mega, a potem się zawodzę.
Zawsze, gdy czuję, że do czegoś dochodzę, coś się nie udaje.
Im więcej oczekuję, tym mniej dostaję.
Czuję, że jak już jestem blisko, to tracę to.
Jak już jestem blisko, to się zniechęcam.
Czuję, że muszę ciężko pracować na mój sukces.
Czuję, że mam odnieść wielki sukces, ale zawsze po drodze coś zawalam.
20.02.2012, 22:01

Temat: Wyzwania. Na początku idzie mi świetnie, a potem wypalam...

Od jakiegoś czasu mam wrażenie że postanowiłem sobie jak byłem bardzo mały, że nie uczynie z niczego pasji żeby nie robić ciągle tego samego, żeby robić rozmaite rzeczy, żeby się kiedyś nie okazało że są lepsze rzeczy do robienia, żeby najpierw rozbudzić swoją ciekawość w wielu rzeczach, a potem ją rozwijać, zwłaszcza w samodoskonaleniu siebie, być może także po to żeby po tych trudnościach które teraz przechodzę wzmocnić wolę i być w stanie zrobić wszystko? Wychodzi na to, że się sprawdziło. Wiem czym powinienem się zająć, co chcę robić, które zainteresowania rozwijać, kim chcę być. Rezygnuję często, ale nie zawsze i na prawdę uważam że mam dużo zaparcia w sobie, tylko coraz jest ciężej. Ja wręcz czuję, że jestem zablokowany.

Inne, myślę że przeciwstawne do tego jest przekonanie, że nie warto w niczym nie być najlepszym, albo chociaż bardzo dobrym, czymś czym można by się zajmować całe życie, uczynić z tego sens życia i być dumnym, że jest się wspaniałym i lepszym od większości, wszystkich.

Jeszcze inne to przekonanie, że lepiej wszystko robić średnio niż cokolwiek robić źle, nawet jakbym nie miałbym być w czymkolwiek świetny.

Nie wiem czy jest coś jeszcze. Te trzecie nie jestem pewien czy występuje, ale powiedzmy że tak.

Nasuwa mi się pytanie czy jeżeli na jedną rzecz jest kilka sprzecznych przekonań to czy należy je w umieścić w jednym ustawieniu jako sprzeczność? Albo czy tylko jak tak uważam? :)

W sumie to co napisałem w 1 akapicie to jedno postanowienie z różnych powodów i myślę, że nie wszystko na raz wymyśliłem.

Część 1 i 3 próbowałem rozpracować pojedynczo i 2 i 3 razem. Nie wyszło. Może powinno się zestawić wszystko?

To może być rozwiązanie, bo opukiwanie na konkretne rzeczy które robię, albo że ktoś mnie skrytykował, nakrzyczał na mnie, nagadał mi, nie dają rezultatu.

W ogóle myślę, że pełno we mnie sprzeczności.
24.02.2012, 19:44

Anna Rossa psycholog, muzyk,
trener EFT

Temat: Wyzwania. Na początku idzie mi świetnie, a potem wypalam...

Paweł Jankowski:
Od jakiegoś czasu mam wrażenie że postanowiłem sobie jak byłem bardzo mały, że nie uczynie z niczego pasji żeby nie robić ciągle tego samego, żeby robić rozmaite rzeczy, żeby się kiedyś nie okazało że są lepsze rzeczy do robienia, żeby najpierw rozbudzić swoją ciekawość w wielu rzeczach, a potem

Boję się, że w coś się wciągnę, a potem okaże się, że zmarnowałem czas.
Blokuje mnie to, że może się okazać, że źle wybrałem, że było coś lepszego.
Czuję, że muszę od razu wybrać najlepiej i to mnie blokuje.
ją rozwijać, zwłaszcza w samodoskonaleniu siebie, być może także po to żeby po tych trudnościach które teraz przechodzę wzmocnić wolę i być w stanie zrobić wszystko? Wychodzi na to,

Te myśli o doskonałości odbierają mi pasję i frustrują mnie.
że się sprawdziło. Wiem czym powinienem się zająć, co chcę robić, które zainteresowania rozwijać, kim chcę być. Rezygnuję często, ale nie zawsze i na prawdę uważam że mam dużo zaparcia w sobie, tylko coraz jest ciężej. Ja wręcz czuję, że jestem zablokowany.

Niby wiem, co robić, ale czuję się bardzo niepewnie.

Inne, myślę że przeciwstawne do tego jest przekonanie, że nie warto w niczym nie być najlepszym, albo chociaż bardzo dobrym, czymś czym można by się zajmować całe życie, uczynić z tego sens życia i być dumnym, że jest się wspaniałym i lepszym od większości, wszystkich.

Niewarto w niczym nie być najlepszym....
Im dłużej nad tym myślę, tym bardziej nie rozumiem, o co chodzi? Niewarto być najlepszym?
Jednak inna rzecz mi się tu rzuca w oczy:

Z jednej strony mam wielkie oczekiwania wobec siebie i chcę być najlepszy, z drugiej nie pozwalam sobie zaistnieć.
Marzę o wielkich osiągnięciach, a udowadniam sobie, że jestem słaby i powolny.

Jeszcze inne to przekonanie, że lepiej wszystko robić średnio niż cokolwiek robić źle, nawet jakbym nie miałbym być w czymkolwiek świetny.

Boję się cokolwiek zrobić źle.

Te sprzeczności biorą się z tego, że próbujesz intelektualnie ogarnąć emocje. Na intelektualnych przypominaczach za daleko się nie pojedzie.:-)
24.02.2012, 21:52

Temat: Wyzwania. Na początku idzie mi świetnie, a potem wypalam...

To było nie warto nie być w niczym najlepszym.

To są myśli z przeszłości, nie wydaje mi się żeby to była jakaś racjonalizacja. Wiedziałem, że to czego się uczy mnie od małego to jest z tym coś nie tak. No i próbowałem te rzeczy poukładać się. Nie dało się, jeszcze gorzej na tym wyszedłem. Teraz rozumiem, że rzeczywistość jest prosta chyba, że ją się skomplikuje.

Zaraz spróbuję ustawienia.
24.02.2012, 22:05

Temat: Wyzwania. Na początku idzie mi świetnie, a potem wypalam...

W 3 moim poście napisałem o rozwiązaniu pewnego problemu właśnie bazując na... A może to nie były intelekutalne przypominacze? W każdym razie nie wydaje mi się żeby nie mogły takie być.

Jest beznadziejnie. Już nawet mam opory do opukiwania się, leżenia, medytowania. Chciałbym nic nie robić ale nawet głupie leżenie jest czynnością. Uzależnienie? Nawet nie ma co marzyć.

Nie wiem co na to poradzić.

Rozumiem czemu żadne próby zmian stylu życia się nie powiodły. Bo problemem jest to że nie jestem w stanie nic zmienić.Paweł Jankowski edytował(a) ten post dnia 25.02.12 o godzinie 19:24
25.02.2012, 19:02

Anna Rossa psycholog, muzyk,
trener EFT

Temat: Wyzwania. Na początku idzie mi świetnie, a potem wypalam...

Jak się zaczyna pracę z jakąkolwiek techniką terapeutyczną, to często na początku wszystko się nasila. To trochę tak, jakbyśmy wyciągnęli ten problem w pełni na wierzch.
Nadal nie rozumiem tekstu
Niewarto nie być nikim najlepszym. Jest potrójne przeczenie.
Jak nie jestem najlepszy to nie jest to nic warte...?

Pawle. Domyślam się, że masz spore ambicje i byłbyś najbardziej usatysfakcjonowany, gdybyś sam ten problem rozwiązał przy niewielkim wsparciu jakiegoś profesjonalisty...
Natomiast mam wrażenie, że będąc zdanym tylko na siebie, możesz pogubić się w zawiłościach, które w Tobie przez lata powstawały.
W tej sytuacji rozważyłabym stałą współpracę z jakimś terapeutą przynajmniej na jakiś czas.
27.02.2012, 15:19

Temat: Wyzwania. Na początku idzie mi świetnie, a potem wypalam...

Wydaje mi się, że taka forma bardziej mi odpowiada i jest skuteczniejsza niż praca z terapeutą. Kontakty społeczne też nie wychodzą mi po myśli. Planuję sobie, że coś powiem, a w ogóle to pomijam, albo nie jestem w stanie tego dobrze ująć. Tu mi wychodzi to o wiele lepiej. Mogę to robić bardziej elastycznie, a nie w określonym czasie. Póki co jedyne co rozważam to regresja, no ale nie jestem przekonany.

Rozpracowywałem przekonania odnośnie początków. Tego jak mi się nie podobają twierdzenia innych że są one zawsze najlepsze, jak się boję że mogą być prawdziwe, że nie chcę żeby przemijały skoro są najlepsze, że boję się, że jak czegoś zabraknie na początku, coś pójdzie nie tak, to już nigdy tego nie poprawię. Nic nie wyszło do zera, ale mocno zredukowałem.

Chciałem sprawdzić kto zrobił wartościową i kliknąłem niechcący, da się jakoś odznaczyć?Paweł Jankowski edytował(a) ten post dnia 29.02.12 o godzinie 20:51
29.02.2012, 20:49

Temat: Wyzwania. Na początku idzie mi świetnie, a potem wypalam...

Dobra, zrobiłem sobie psychoanalizę w końcu. Te rzeczy które pisałem, mogą mieć jakiś tam wpływ, ale raczej niewielki, a już bardzo wątpię czy nie do przezwyciężenia, a może już nawet tych rzeczy się pozbyłem. Te rzeczy nie były tak bardzo silnie emocjonalne jak te które wynikały z domu i z kontaktów społecznych.

Jestem najmłodszym z 3 dzieci. Siostra miała mi za złe, że jestem faworyzowany. Kiedyś powiedziałem tacie żeby mnie nie traktował lepiej, bo mam złe kontakty z Anią, ale wyszło z tego to, że miała przechlapane i jeszcze bardziej się na mnie pogniewała. Starałem się wykorzystywać swoją pozycję żeby namawiać tatę na czipsy itd. mi na tym nie zależało. Oczywiście to na nic wszystko. Byłem najmniejszy i nigdy nie udowodniłem racji bo wszyscy albo udowadniali krzyczeniem, albo że są starsi... Chciałem być grzeczny żeby mieć dobre kontakty z rodzicami, ale przecież nie mogłem kablować bo frajersko. Byłem ugodowy, unikałem bójek, w konfliktach także ze znajomymi nie mogłem udowodnić racji nawet jak była ewidentna o czym mogła mnie przekonać siostra że mam głupich znajomych, pewnie dlatego, że tak na mnie to ciąży, że nigdy nikogo nie przekonuję, że mam rację. Frustracja rosła we mnie przez lata, żałuję że nigdy nie biłem się pod wpływem chwili, chyba że jako dzieciak z siostrą. -.- Wydaje mi się że szczególnie mi ciąży to, że ojciec na siłę mi wciskał, że ma rację, jak np. mówiłem, że jak coś mu się nie podoba to ma powiedzieć normalnie, a nie krzyczeć. Kiedyś chciał żebym coś zrobił, a ja wziąłem się za to z niechęcią mówiąc że nie dam rady, on powiedział że dam. I zrobiłem to i byłem zły, że wyszło na jego. Także mogłem wtedy postanowić sobie, że udowodnię, że mam rację, że mi rzeczy nie wychodzą. Myślę też, że również odwrotnie chcę pokazać, że mam rację i postanowiłem odnosić wielkie sukcesy. To by dawało ten dobry początek. No i wiele razy słyszałem, że z takim podejściem to nic nie osiągniesz, a kiedyś nawet się pokłóciłem o to, że nie robię bo nie chcę, a mogę osiągnąć rzeczy które chcę i że nie ma tak mówić bo nie ma racji, tylko może mi to wmówić. Tak na mnie nakrzyczał że się wystraszyłem i mi wmówił to. Wydaje mi się, że im więcej ludzie mi mówią że nia mam racji tym bardziej sabotuje swoje działania. Te rzeczy o których pisałem wcześniej mogły pośrednio wyniknąć z tych doświadczeń, ale raczej bez większego znaczenia są. Opukiwałem się na te rzeczy, ale nie wychodziły. Wiem, że mam prawie zawsze rację i boli mnie to, że nie przekonuję ludzi. Mam dużo gniewu w sobie i chcę coś porozwalać, ale nie za bardzo mam co, a grindcore to mi najwyżej wyciąga na wierzch tą potrzebę.

Dziękuję za dotychczasowe wsparcie i proszę o jakieś sugestie.
5.03.2012, 21:52

Anna Rossa psycholog, muzyk,
trener EFT

Temat: Wyzwania. Na początku idzie mi świetnie, a potem wypalam...

No. Witamy w następnym etapie:-)
Co to znaczy, że zrobiłeś sobie psychoanalizę?
Myślę, że sam, korzystając z tego, co tu napisałeś, możesz stworzyć sobie trochę przypominaczy.
Niebardzo wiem, czego teraz oczekujesz...
6.03.2012, 18:49

Temat: Wyzwania. Na początku idzie mi świetnie, a potem wypalam...

Do tego postanowiłem kiedyś że nie wybaczę tacie.

Tak poza tym myślę, że teraz mi już nie wychodzi bo te podejście w rozwiązywaniu tego problemu trwa już długo i jestem w fazie "nic mi nie wychodzi".

To co napisałem jest dosyć zawiłę i widzę następujące sprzeczności:
Chcę udowodnić, że mam rację, robiąc tak, że mi rzeczy nie wychodzą i chcę udowodnić że mam rację, robiąc tak, że rzeczy mi idą bardzo dobrze (no zazwyczaj niestety brakuje czegoś do satysfakcji).
Chcę udowodnić, że ja mam rację, że nic mi nie wychodzi, a jednocześnie tata też tak twierdzi, co prawda z tym "przy takim podejściu".

Może być tak, że mam zdanie na odwrót, bo bardzo mi nie pasowało podejście ojca. Tego narazie nie opukiwałem.

W każdym razie ja robię dużo ale nic mi nie wychodzi od pewnego momentu a tata mówi że nic nie robię , a rzeczy mi wychodzą. Jestem wściekły.

Oczekuję, że ktoś kilka ustawień mi ułoży z uwzględnieniem tych sprzeczności, bo wydaje mi się, że może być taka potrzeba.
6.03.2012, 20:22



Wyślij zaproszenie do