Reklama: GRATIS wycena pozycjonowania strony , KLIKNIJ !

Stwórz profil

Musisz wpisać swoje imię
Musisz wpisać swoje nazwisko
Musisz wpisać poprawny e-mail
Musisz wpisać hasło (min. 8 znaków)
Musisz zaakceptować regulamin

konto usunięte

Temat: ...

Witam, jestem samotną (z wyboru) mamą.
Nie wiem od czego zacząć ale wiem, że potrzebuję kogoś mądrego kto wskaże mi błędy w moim rozumowaniu i kulturalnie, bez zbędnej krytyki poprostu pomoże!
Zaznaczam, że nie pomyliłam forum - celowo tutaj piszę.
Jestem zagubiona we własnej walce z samą sobą...
Zalogowałam się na forum dla samotnych matek szukając odpowiedzi na moje niepokoje i cóż... spotkałam się tam przede wszystkim z wrogością, agresją i niestety udzielającą się działalnością antytatusiową. W takim wypadku moja bardzo pokrętna psychika zaprowadziła mnie na fora dla tatusiów gdzie wydawało mi się, że znajdę to czego szukam i udało się :)
Parę miesięcy temu gdzieś w internecie znalazłam fantastyczną wypowiedź tatusia po przejściach - ów wypowiedź bardzo zmieniła moje negatywne nastawienie do ojca mojego synka - szukałam później wielokrotnie innych mądrych wypowiedzi by pomóc mi zrozumieć i cóż...
doszłam do jednego wniosku: samotne mamusie jak i samotni tatusiowie mają ze sobą bardzo dużo wspólnego - ogromną chęć U.D.U.P.I.E.N.I.A. drugiej strony na wszelkie możliwe sposoby i nikt tu nie jest święty i nikt nie patrzy na dziecko (oczywiście już się ktoś oburzył i wcale się nie dziwię bo też jestem oburzona przede wszystkim na siebie, że dałam się w to wciągnąć) Zaczęłam szukać w necie sposobów na utrudnienie kontaktu synka z ojcem, zaczęłam się nakręcać w ogromnej chęci uprzykrzenia mu życia, zrobienia na złość, etc. Nagle gdzieś tutaj przeczytałam czyjąś wypowiedź gdzie było zadane pytanie dlaczego kobiety właśnie takie są? Czemu się tak zachowują po rozstaniu? Te pytania zadałam sobie.
Nie wiem czemu inne kobiety tak się zachowują ale wiem czemu ja taka jestem - znalazłam odpowiedź - to już połowa sukcesu ale do dużo mi jeszcze brakuje i dlatego tutaj proszę o pomoc.
30.12.2011, 01:51

konto usunięte

Temat: ...

Jestem rozczarowana i bardzo zła na siebie, nie na eksa ale na siebie!

Zawsze ceniłam sobie niezależność, umiejętność radzenia sobie z problemami (tak zostałam wychowana - trzeba być twardym i dawać sobie samemu radę), to bardzo podobało się mojemu eks. Po czasie okazało się, że on lubi takie cechy bo tak jest łatwiej w życiu - jego życiu. On mówił mi co musi załatwić a ja to za niego robiłam bo było np.szybciej. Nie mieszkaliśmy razem choć miał klucze do mnie bo tak było mu wygodniej. Ciąża była klasyczną wpadką - nie byłam zachwycona (wpadłam w panikę) ale z drugiej strony wiedziałam, że jeśli nie teraz to już nigdy. Eks wprowadził się do mnie no i to był gwóźdź do trumny. Okazało się, że nie może partycypować w połowie kosztów utrzymania mieszkania i ogólnie życia bo musi dawać mamusi pieniądze na życie, najważniejszy zakup do mieszkania wg niego to monitor (zaznaczam dziecko w drodze a natychmiastowo trzeba było zrobić ścianę w łazience bo po prostu nie miałam jednej ściany ;)) po prawie miesiącu jak się wprowadził spytał się czy wogóle mam co jeść bo zauważył, że mam pustą lodówkę od dłuższego czasu - on po pracy jeździł do rodziców na obiad a przed pracą kupował sobie śniadanie. Aby opłacić wszystkie rachunki pracowałam jeszcze dodatkowo i czasem w pracy byłam od 7 do 21.00-22.00. Niestety początki ciąży były dla mnie bardzo trudne, do końca 6 miesiąca wymiotowałam, drażniły mnie wszelkie zapachy, no i jak to w ciąży wiecznie spać mi się chciało. Dla ojca dziecka dzień zaczynał się po przyjeździe do domu czyli ok 21.00 gdzie ja już padałam na twarz i chciałam spać - wstawałam przed 6 rano. mieszkaliśmy w pokoju z kuchnią i kiedy eks chciał koniecznie coś oglądać w tv lub grać na komputerze to ok ale do 3-4 nad ranem???? trwało to do chwili gdy moje nerwy na niego sięgnęły zenitu i powiedziałam dość po tym jak zemdlałam w pracy - okazało się że przez nerwy zaczęło szwankować mi serducho no i bardzo bałam się o zdrowie dziecka. Eks wrócił grzecznie do mamusi a ja wkońcu odetchnęłam miał to być czas dla mnie bym przygotowała się na przyjście na świat dziecka. Niestety nie długo się cieszyłam z wolności bo eks zaczął do mnie pisać -wiecznie pytał jak się czuję etc. może ktoś inny by się cieszył z tego ale dla mnie - jego samego w moim życiu było za dużo. jak go olewałam to pomimo tego, że wiedział przecież, że jestem w ciąży to wiecznie mnie prowokował do kłótni, straszył, ja mówiłam mu o dziecku a on mi o naszym związku, że go rzuciłam i tak w kółko. do końca życia nie zapomnę jego słów: "jeśli dziecko się urodzi to będę wspomagał cię finansowo" nie rozumiem co miało znaczyć słowo -jeśli- ale nie chcę się tym denerwować. Ehhh dużo jeszcze się zdarzyło - syn ma już 6 miesięcy a ja wciąż na myśl o jego ojcu robię się nerwowa.
Nie jestem jedną z tych matek co po trupach do celu dążą - byłam taka to fakt - zacietrzewiłam się ogromnie ale mój tata ustawił mnie po trochu do pionu. jednak po każdym spotkaniu z eksem mam tak mordercze myśli, że rozumiem siebie dlaczego utrudniam mu kontakty - jest to mój instynkt samozachowawczy! Walczę sama z sobą - z jednej strony mówię sobie nie utrudniaj dziecko musi mieć ojca, lepiej będzie się rozwijać i fajnie, że ma tylu wokół siebie ludzi którzy go kochają ale wg mnie jest też druga strona-moja strona. To ja przez 9 miesięcy dosyć boleśnie odczuwałam skutki ciąży nie mówiąc o trudach porodu, gdyby nie moi rodzice to nie miałabym wtedy co jeść (nawet jak mieszkaliśmy razem) zaopiekowali się mną pomimo tego, że miałam chłopa i stara baba ze mnie, to ja pracowałam w ciąży na 2 etaty, nie mogłam przez niego spać świecił mi po oczach monitorem lub tv do 4 rano a ja przed 6 wstawałam - jak z nim o tym porozmawiałam to usłyszałam, że on coś z tego życia musi mieć no i oczywiście była obraza na całego jak zabroniłam palić w moim domku :/ usłyszałam, że się rządzę...

Teraz on wchodzi z buciorami w moje już w miarę spokojne życie i dyktować chce mi warunki.
w mojej głowie chaos....
Pomocy...
30.12.2011, 03:05

konto usunięte

Temat: ...

a może ja rzeczywiście jestem ta zła? a może jednak nie?
tyle razy się starałam, byłam miła, grzeczna, nawet jak mi nie pasowało spotkanie zgadzałam się bez niczego, wszystko było ok do czasu jak mój były np. albo czegoś nie chlapnął, nie zażądał czegoś ode mnie w formie rozkazu oczywiście (np że mam mu przesyłać bieżące zdjęcia syna), albo swoim roszczeniowym zachowaniem krytyka, że nadal karmię piersią - czy ja muszę to znosić? Tak muszę bo mam z nim dziecko... czy tak ma wyglądać moje/nasze życie?

Chcę odzyskać spokój, mój wewnętrzny spokój - czy wtedy dziecko nie będzie szczęśliwe?
30.12.2011, 03:27

Marek M. "Moja babcia zwykła
mówić, że Bóg ma
swój plan w
stosunku...

Temat: ...

hmm, nie sposob cokolwiek madrego napisac po przeczytaniu takiej relacji (relacji jednej tylko strony)

osobiscie mysle ze w takich relacjach gdzie jak czytam mozna dopatrzec sie dobrych checi po obu stronach warto skorzystac z mediacji - jesli beda dobre i pozwola Wam nawzajem uslyszec potrzeby i niespelnione oczekiwania tej drugiej strony moze bedzie latwiej poukładać zycia Wasze i Waszego dziecka.

jak dla mnie sytuacja moze wynikac tak z tego, ze to Ty jestes calkowicie zamknieta na jakikolwiek wplyw drugiej osoby na Twoje zycie (a zwiazek polega na wypracowaniu nowego zycia, nowych zasad wynikajacych z zycia juz dwu ludzi a nie na oczekiwaniu ze druga strona przejmie wszelkie zasady i standardy naszego dotychczasowego zycia) jak rowniez moze wynikac z tego ze ojciec Waszego dziecka jest osoba nieodpowiedzialna.
30.12.2011, 08:00

Anna Szymonek stanowisko
odpowiedzialne

Temat: ...

Dziękuje za odpowiedź
Jest w tym trochę racji:
jak dla mnie sytuacja moze wynikac tak z tego, ze to Ty jestes calkowicie zamknieta na jakikolwiek wplyw drugiej osoby na Twoje zycie (a zwiazek polega na wypracowaniu nowego zycia, nowych zasad strona przejmie wszelkie zasady i standardy naszego dotychczasowego zycia)

myślałam już wcześniej nad tym, ponieważ ex zarzucił mi to po rozstaniu, tylko że ja odbierałam to inaczej - wchodził w moje życie i zgadzał się na wszystko, nie proponował niczego bo było mu tak wygodniej.
Zastanawia mnie też to, że w przypadku moich innych związków kompromis i wypracowanie pewnych zasad było wspólną pracą a w tym przypadku wychodzi na to, że byłam niezłą heterą... a może patrząc z perspektywy czasu mój związek z ex był tylko zapchaniem dziury emocjonalnej a zabrakło tu miłości.

A tak na marginesie to ciekawe czemu moje konto zostało usunięte?
30.12.2011, 10:28

Patryk P. "prawdziwa wiedza,
to znajomość
przyczyn" (c)
Arystoteles

Temat: ...

Anna Szymonek:

A tak na marginesie to ciekawe czemu moje konto zostało usunięte?


ponieważ miałaś podane nie prawdziwe dane.
Nie można nazywać się Aj Sek.
Sam zgłosiłem do usunięcia. My tutaj lubimy wiedzieć z kim rozmawiamy.
30.12.2011, 10:45

Anna Szymonek stanowisko
odpowiedzialne

Temat: ...

Dziękuję za odpowiedź :)

Tak, ukryłam się by po wpisaniu mojego imienia i nazwiska nie być znalezioną - trochę poczytałam o różnych sposobach uprzykrzenia życia drugiej osobie, ale w sumie nie piszę niczego niezgodnego z prawdą więc ujawniłam się - i mam nadzieję, że ewentualnie w sądzie nie będą czytane fragmenty moich wypowiedzi.
30.12.2011, 10:52



Wyślij zaproszenie do