Agnieszka
Kowalska
Student, Uniwersytet
Śląski w
Katowicach
Temat: Yod ; T-square
Witam,Właśnie odkryłam obecność zarówno Yod i T-square ( nie wiem czy fukncjonują tutaj jakieś polskie tłumaczenia ) w swoim horoskopie urodzeniowym.
Yod jest pomiędzy plutonem w skorpionie w 4tym domu a neptunem w koziorożcu w 5 domu wskazującym na wenus w bliźniętach w 11 domu.
T-square jest pomiędzy plutonem w skorpionie w 4 domu a jowiszem w byku w 10 domu wskazująym na marsa w wodniku w 6 domu.
Poczytałam na ten temat trochę i wynika z tego, że są to negatywne aspekty świadczące o przeznaczeniu nad którym nie sposób zapanować. Yod z tego co przeczytałam określany jest jako aspekt neurotyczny, który raz nas uskrzydla a innym razem wpędza w rozpacz, stąd też zachwianie psychiczne. Z kolei T-square również wpędza w wiele problemów a rozwiązać go można ponoć przyglądając się znakowi który jest w opozycji do wierzchołka czyli u mnie byłby to Lew w 12 domu. Czy wiecie coś może na ten temat ?
pozdrawiam,
Agnieszka.
Miłosława Krogulska astrolog
Temat: Yod ; T-square
Witam serdecznie,zamieniłabym określenie "negatywne" na "dynamiczne". Ani YOD (zwanego w Polsce palcem bożym), ani T-square (zwanego półkrzyżem)nie należy się obawiać, bo sam układ aspektu o niczym nie przeświadcza. Poza tym nie wiemy, jakie orby Pani zastosowała i jakie planety są połączone tymi aspektami.
Polecam książkę Billa Tierneya "Dynamika aspektów".
Pozdrawiam serdecznie, Mii
Jadwiga
F.
Jesteśmy tym czym
byliśmy, będziemy
tym czym jesteśmy.
Temat: Yod ; T-square
Owszem, nazywa się takie aspekty dynamicznymi, bo to przecież ładniej brzmi. Niemniej jednak zarówno psychologia, jak i astrologia humanistyczna - moim zdaniem - wprowadziły sporo nie uzasadnionego niczym zamieszania. Ja tam lubię nazywać rzeczy po imieniu, a nie lukrować.Nie ma się co czarować, że zarówno PB, jak i półkrzyż są figurami wnoszącymi w życie problemy, frustrację, zamieszanie i co jakiś czas, całkiem 'niezły" kop w tyłek. Kiedy takie figury uaktywniają ciężkie, długotrwałe tranzyty, to "święty Boże nie pomoże", i choć człek by się w mysią dziurę schował, to musi to jakoś przeżyć. I to się właśnie tak pięknie, humanistycznie, nazywa rozwojem duchowym. Dynamiczny, energetyczny rozwój osobowości. O tyle, o ile przy półkrzyżu jest jeszcze wyjście na czwartym ramieniu, to przy PB i sekstyle nie pomogą, bo jak nie urok, to sra....a. Pozostaje tylko..."Panie Boże, za co". Kto siedzi w rozwoju duchowym, to sobie to karmą i transformacją wytłumaczy, kto nie siedzi, ni cholery nie pojmie, za co los go tak "łaskawie" traktuje, bo przecież biedaczek sobie na to paskudnym zachowaniem nie zapracował.
" Yod jest pomiędzy plutonem w skorpionie w 4tym domu a neptunem w koziorożcu w 5 domu wskazującym na wenus w bliźniętach w 11 domu."
Yod, to głównie kwinkunksy, a więc dylemat pomiędzy powinnością a przyjemnością. To niby taka decydująca lekcja karmiczna, gdzie powinność, czyli obowiązek, a nie zasada przyjemności, czyli robię co chcę, powinien mieć cel nadrzędny. Jak spieprzymy taka decydującą lekcję, to spadniemy o jakieś piętro karmiczne w dół i zaczniemy od nowa w następnym ziemskim żywocie.
W powyższym przypadku, kiedy Wenus zacznie realizować swoje cele, marzenia czy też pragnienia, sprawy 4 i 5 domu sprowadzą ją co jakiś czas na ziemię. Pada ofiarą zarówno spraw domowych, jak i wszelkich przyjemności związanych z domem 5-tym.
Wenus w Bliźniętach w 11-tym domu lubi sobie brylować intelektualnie. Musi mieć podobne sobie środowisko, ceni sobie wolność i niezależność, nawiązuje wiele kontaktów towarzyskich, zawiązuje wiele luźnych przyjaźni, jest szczera i otwarta, a tu sie okazuje, że przyjaciele boleśnie zawodzą, albo też sprawy domowe, tudzież rodzicielskie, romansowe - zależy od wieku - albo boleśnie ograniczają, albo boleśnie rozczarowują.
Aneta
S.
trener, doradca
zawodowy, coach
Temat: Yod ; T-square
Agnieszka Kowalska:
Poczytałam na ten temat trochę i wynika z tego, że są to negatywne aspekty świadczące o przeznaczeniu nad którym nie sposób zapanować.
Absolutnie nie nazwałabym tego tak.
Tierney - autor "Dynamiki aspektów" - określa Palec Boży jako "celowość i przeznaczenie; bardzo szczegółowe wyzwanie, które pozwala wyraźniej dostrzec i konstruktywnie zmienić to, co przeszkadza nam lub uniemożliwia wykorzystanie w pełni własnego potencjału."
Wprawdzie w jego książce pada sugestia (za Morrisonem) jakoby najprawdziwszym i jedynym Palcem Bożym miała by być figura z Plutonem na wierzchołku, niemniej z jej treści jasno wynika, że do kwestii tej jednak nie podchodzi się aż tak dogmatycznie.
I moim skromnym zdaniem - jako kogoś, kto doświadczył działania tej figury na własnej skórze, przy czym w dość gwałtowny sposób - bardzo słusznie.
To mój Palec Boży, bliźniaczo podobny do Twojego:
Sekstyl Neptuna do Plutona znajdującego się w koniunkcji z Uranem i Marsem
i dwa a nawet 3 kwinkunksy:
Neptuna do Słońca i Merkurego
oraz Plutona do Wenus, która wraz ze Słońcem i Merkurym tworzą Stellum.
Tierney pisze, że: "wierzchołek Palca Bożego reprezentuje niezwykle ważną zasadę, która musi się wykrystalizować i wyrazić w sposób bardziej skoncentrowany i celowy zanim cały układ zostanie uruchomiony na całym etapie życia."
Zapewne skończyłoby się u mnie na tym, na czym kończy się - zdaniem Tierney'a przeważnie, czyli jedynie na wiecznym przepracowywaniu niedogodności płynących z upierdliwego działania kwinkunksów (dodatkowo nie wydaje mi się, żeby zamieszany w ten Palec Boży Neptun kiedykolwiek pozwolił na cokolwiek więcej), gdyby nie pewien "przypadek".
Pięć lat temu spotkałam pewnego człowieka (tranzyty Urana i Saturna?) i spotkanie to, choć bardzo krótkie, stało się absolutnym punktem zwrotnym w moim życiu.
Jak w układance - gapę Neptuna i Plutona - buldożera zastąpiły jego nieznoszący sprzeciwu, konkretny Saturn i dynamiczny Mars na Ascendencie z punktem wyładowania naprzeciwko planety ogniskowej w postaci Wenus i układ - zaskoczył!
Nie wdając się w szczegóły działanie to określę metaforycznie: klap w obudowę i poczułam się naraz jak idealnie dostrojone radio, które wreszcie wie, jak to jest grać czysto, na swojej fali.:)
Zmiany ruszyły lawiną - praca, nauka, zainteresowania - cele stały się tak jasne, że dotąd się dziwię, jak mogłam tego wszystkiego wcześniej nie wiedzieć, nie dostrzegać.
U mnie Dom II-III w połączeniu z Domem IV oznacza wartości i zasoby (głównie niematerialne, ale materialne też) bez uświadomienia sobie i uruchomienia których nigdy nie byłabym w stanie poczuć się sobą, na swoim miejscu i robić to, co robię (Dom X).
Okazało się to na tyle ważne, że czasem odnoszę wrażenie, jakbym żyła dopiero od 5 lat.
Za kiepska jestem w astrologii, żeby zrozumieć Twój Palec Boży, Twoją misję, ale wierz mi, jest o co zawalczyć.:)
Yod z tego co przeczytałam określany jest jako aspekt neurotyczny, który raz nas uskrzydla a innym razem wpędza w rozpacz, stąd też zachwianie psychiczne.
Zdecydowanie tak. A zwłaszcza z neptunowym dodatkiem.:)
Serdeczności.:)Aneta S. edytował(a) ten post dnia 24.02.12 o godzinie 23:58
