Reklama: Jesteś webmasterem ? Zacznij zarabiać KLIKNIJ

Stwórz profil

Musisz wpisać swoje imię
Musisz wpisać swoje nazwisko
Musisz wpisać poprawny e-mail
Musisz wpisać hasło (min. 8 znaków)
Musisz zaakceptować regulamin

Temat: kto mi pomoże w wypukaniu nerwicy?

witam forumowiczów, specjalnie na cel nauki założyłam sobie skype...bo sama nie dam rady z wypukaniem z siebie nerwicy, która zatruwa mi życie, a wiem, że jakby jej nie było moje życie stanowiło by sielankę:)
Generalnie sprawa wygląda tak, iż znalazłam pracę,w której przeżżżywam TAKI STRES, że normalnie przechodzę samą siebie. Z nerwów dławi mnie w gardle i nawet ciężko mi się odezwać, tragiczne uczucie...
poza tym mam wrażenie, że zaraz coś się stanie-taki lęk mnie po prostu nachodzi. Co tu dużo mówić, tfu pisać...mam dość - w pracy mam złość do siebie, że przez to przechodzę i tak się zachowuję, a w domu, że rozpamiętuję to wszystko. Próbowałam się na to samodzielnie opukać, ale mimo determinacji-nie widzę efektu.
Moja sytuacja się zapętliła tak dziwnie, bo jak czuję, że ktoś zauważy moją nerwicę, to wylecę z pracy, a jak wylecę to jej nie znajdę, a im bardziej tak myślę tym bardziej się staram, im bardziej to robię tym więcej błędów popełniam w pracy....
Proszę o wypowiedzi, czy jestem klinicznym przypadkiem niedouleczenia? co mam zrobić? jakie rundki mi pomogą? będę wdzieczna za info terapeuty, który podejmie się rozmowy ze mną "skypowo". Będę także niezmienie wdzieczna za opinie osób które przeżywają bądź przeżywały podobną sytuację i mnie rozumieją...bo ja sama siebie coraz mniej:(
2.08.2011, 21:37

Gosia Kusz specjalista

Temat: kto mi pomoże w wypukaniu nerwicy?

Hej
Rozumiem cie co do rozpamietywania wszystkiego.
Ja jakis czas temu pisałam tu na forum ze chyba mam nerwice i wypukałam ją sobie. Normalnie pol roku - jak ręką odjął. A teraz na jesien, chyba za sprawą okropnej pogody, to coś wróciło i znow mam DOŁA. Tez boje sie ze widza to u mnei w pracy, ze cos mnie gnębi i mna zarazem targa..... jestem rozdrazniona, tez dusi mnie w klatce, zwykły dzien a ja mam jakby traume... nie wiem co to jest.
Znow zaczne sie opukiwac , zobaczymy, moze znów pomoże. I ja ci zycze powodzenia :)
18.11.2011, 19:46

Anna Rossa psycholog, muzyk,
trener EFT

Temat: kto mi pomoże w wypukaniu nerwicy?

Im dłużej pracuję z EFT, tym wyraźniej widzę, że na każdego działa w inny sposób i nawet jeśli problem jest podobny, to dwie osoby mogą mieć zupełnie inny proces, gdy go rozwiązują.
Jeżeli na kogoś działają klasyczne ustawienia - super, niech mu służą dalej.
Jeżeli jest tak, jak u Ciebie, to albo bardziej skupiasz się na tworzeniu rundek niż na wczuwaniu się w nie (dość częste zwłaszcza u początkujących) albo nie dotykają one sedna sprawy na tyle, żeby coś drgnęło..
Sedno często ukazuje się dopiero podczas rozmowy na żywo, dlatego pisanie gotowych rundek ogólnie antystresowych może nie być wystarczające. Każdy inaczej stwarza swój stres.:-)
18.11.2011, 20:38

Danuta M. socjolog, filozof,
krytyk sztuki,
naturoterapeutka,
publi...

Temat: kto mi pomoże w wypukaniu nerwicy?

Generalnie sprawa wygląda tak, iż znalazłam pracę,w której przeżżżywam TAKI STRES, że normalnie przechodzę samą siebie. Z nerwów dławi mnie w gardle i nawet ciężko mi się odezwać, tragiczne uczucie...
poza tym mam wrażenie, że zaraz coś się stanie-taki lęk mnie po prostu nachodzi. Co tu dużo mówić, tfu pisać...mam dość - w pracy mam złość do siebie, że przez to przechodzę i tak się zachowuję, a w domu, że rozpamiętuję to wszystko. Próbowałam się na to samodzielnie opukać, ale mimo determinacji-nie widzę efektu.
Moja sytuacja się zapętliła tak dziwnie, bo jak czuję, że ktoś zauważy moją nerwicę, to wylecę z pracy, a jak wylecę to jej nie znajdę, a im bardziej tak myślę tym bardziej się staram, im bardziej to robię tym więcej błędów popełniam w pracy....

Hm, ja bym powyższy tekst pocięła na poszczególne zdania pojedyńcze, nie złożone. Elementy podstawowe. I zaczęłabym je opukiwać. Nie koniecznie w takiej kolejności jak tu są cytowane, ale coś mi się wydaje,że, podobnie jak sytuacja opisana przez autorkę postu, zapętliły się. Może to mało odkrywcze, ale ja bym się pokręciła w tym kółku i zobaczyła czy w pewnym momecnie nie pojawi się coś zupełnie nowego. Po coś się w tym kółku kręcisz, po coś zapętlasz te emocje. Tylko, broń Boże, nie myśl, że wciskam ci, że to twoja wina! Tak mi po głowie chodzi, że w tym "szaleństwie" (tzn. twoim cierpieniu) jest metoda. Ja bym intelektualnie nie kombinowała, tylko opukiwałabym tą karuzelę do momentu, kiedy pojawiłoby się coś, albo z kategorii zupełnie innej reakcji emocjonalnej na sytuację, albo coś dotyczącego zupełnie innej sprawy. Może to będzie to sedno, o którym pisze pani Anna.Danuta M. edytował(a) ten post dnia 29.11.11 o godzinie 01:45
20.11.2011, 09:18

Danuta M. socjolog, filozof,
krytyk sztuki,
naturoterapeutka,
publi...

Temat: kto mi pomoże w wypukaniu nerwicy?

Pomysł po spacerze. Nawiasem mówiąć pogoda fantastyczna tej jesieni... Proponowałam autorce tematu pokręcenie się w kółko po emocjonalnie nacechowanych zdaniach z jej postu. Jak to samo nie przyniesie rezultatu (ale trochę bym się jednak na tej karuzeli pokręciła), może próba opukiwania zdań przeciwnych np. "Mam w nosie to, że inni dowiedzą się o mojej nerwicy, i nawet nie obchodzi mnie, że stracę przez to pracę, a pomimo to kocham siebie i bezwarunkowo akcepuje." "Mam w nosie to, że stracę tą pracę, którą dopiero co zdobyłam, w pomiomo to...". Taka odmiana tzw. pytań kartezjańskich - co by było, gdyby...? Ciekawe, co się w takim momencie pojawi. Może głębsza warstwa. To, o co w tym chodzi. Spokojnie, nie zahipnotyzujesz się tak, żeby rzucić pracę, która w tej chwili jest ci naparwdę potrzebna. Nawet hipnoterapeuta wszechczasów, Milton Erickson, nie potrafił zahipnotyzować kogoś, kto sam tego nie chciał (czytaj - sam się nie zahipotyzował:) ).
Taka reminiscncja z grupy terapeutycznej - pani nieustannie narzekająca na depresję i osamotnienie w chorobie przez innych, która przy okazji bardzo ładnie rysowała. Kiedy poza zajęciami zaproponowałm jej rysowanie jako sposób na czarne myśli rozłościła się. Kiedy przypomniałam jej to na grupie, zaprzeczyła ale pokątnie zaczęła zwyczajnie kląć. Sporo tzw.kompensacyjnych objawów nerwicowych mineło jej jak ręką odjął. Nie wszystkie - przyznawanie się przed samą sobą do złości nie było jedynym jej problemem. Przynajmniej jeszcze jednym poważnym było przystosowanie do choroby. Inaczej nie umiała funkcjonować, zdobywać zainteresowanie i opiekę, na której jej, jak każdemu człowiekowi, bardzo jej zależało. A że sposób uzyskiwania tego był taki, a nie inny - wściekała się, każdy normalny człowiek by się wściekł.
Reminiscencja wzieła się tak nagle, w czasie pisania. Hailona, twórcza intuicja. Może coś jest w tym moim powyższym bredzeniu.
Tak czy inaczej, ja bym spróbowała wczuć się także w zdania przeciwne, takie lustrzane odbicie rzeczywistości, takiej jaką w tej chwili postrzega autorka postu. I zobaczyłabym co z tego wyjdzie.
aha, znowu twórcza intuicja - sam tytuł wątku; "Kto mi pomoże...?" bardzo znaczący:). Radości z życia życzę:).Danuta M. edytował(a) ten post dnia 29.11.11 o godzinie 01:46
20.11.2011, 10:40



Wyślij zaproszenie do