Anna
Wiernicka
specjalistka ds.
problemów
globalnych
Temat: Porozmawiajmy o cenie
Bardzo dziękuję za odpowiedź i radę ( zwłaszcza dot. literatury fachowej).Mimo wszystko chciałabym pociągnąć temat bo zauważyłam, że ludzie mimo wszystko coraz częściej wybierają najtańsze oferty. Tłumaczenie, że ważna jest jakość towaru i usług zdaje się mieć małe przebicie albo jest atutem tylko dla dużych firm z kapitałem. Zalewanie rynków "chińszczyzną" , taniusie projekty np. graficzne wykonywane przez bezrobotnych studentów, którzy nic nie robią tylko za 300zł zrealizują, z resztą często wcale nie kiepski projekt. Czy jakość traci na znaczeniu na naszym rynku? Czy mała firma projektowa ma szanse wbić się na rynek nie zarabiając psich pieniędzy, i nie harując od świtu do późnej nocy, nie mająca dużego kapitału na mega akcje promujące jej wysoką jakość? Nie można przecież w nieskończoność obniżać ceny za usługi albo sprowadzać (no może już nie taki straszny chłam) z Chin. Czy ta tendencja "orientacji na cenę" to coś nowego, czy była zawsze czy w ogóle nie ma czegoś takiego?
Pozdrawiam
Mirek
Jasiński
prezes zarządu,
Regan Consulting
Temat: Porozmawiajmy o cenie
Anna Wiernicka:Gdyby było to prawdą, to
ludzie mimo wszystko coraz częściej wybierają najtańsze oferty.
1) nie byłoby miejsca na sklepy z luksusowymi markami, nie robilibyśmy też zakupów w Almie, w Piotrze i Pawele czy w innych sieciach z wyższej półki - kupowalibyśmy tylko w Biedronkach...
2) Po ulicach jeździłyby tylko Dacie Logan i Tata Micro (swoją drogą ciekaw jestem dlaczego tego ostatniego nie możemy jakoś łatwo kupić w Europie - przecież jest bezkonkurencyjny bo żadnego innego nowego samochodu nie dostaniemy za 1000 dolarów) :)
3) Dosia byłaby jedynym dostępnym proszkiem do prania, bo po co przepłacać
4) mieszkalibyśmy w lepiankach, bo przecież to najniższy koszt wytworzenia powierzchni mieszkalnej
i tak mógłbym wymieniać ad absurdum...
Anna
Wiernicka
specjalistka ds.
problemów
globalnych
Temat: Porozmawiajmy o cenie
Ależ zgadzam się. Oczywiście, że nie jest to ogólnym zjawiskiem i że stało się to normą i regułą we wszystkich dziedzinach i branżach. Nie mniej jednak często wygrywa cena. Pracowałam przez kilka lat jako handlowiec i mam właśnie takie wnioski. Cena była najczęstszym kryterium wyboru. Nie ważne było, że tanie to gorsza jakość (choć oczywiście nigdy tego nie mówiłam), a te droższe mają gwarancję, są wykonane świetnie i z materiałów super jakości. Zdarzali się klienci, którzy z góry zaznaczali że nie chcą tandety…ale to była rzadkość. Częściej klienci jeździli Dacią, kupowali w Biedronce i mieszkali w lepiankach…Może to kwestia mniejszych portfeli związana z ostatnim kryzysem, a może jednak nie. Owe „psucie rynku” o które pytałam w pierwszym wpisie to zjawisko, moim zdaniem istniejące i mające poważny wpływ na działalność małych firm, które mają koszty jak inni a chcąc zarobic cokolwiek muszą mieć konkurencyjne ceny… no chyba że sprzedają Volvo czy inne Bentleye
Pozdrawiam
Mirek
Jasiński
prezes zarządu,
Regan Consulting
Temat: Porozmawiajmy o cenie
Na początku lat 90-tych robiliśmy pewien projekt strategiczny dla Gdańskiej Stoczni Remontowej. Wtedy wszyscy handlowcy również twierdzili, że najniższa cena jest głównym kryterium wyboru.A że klientów na każdym rynku była ograniczona ilość, obdzwoniliśmy wtedy wszystkich ludzi odpowiedzialnych za remonty planowe i impromptu u wszystkich armatorów. Zadaliśmy im jedno proste pytanie - jakie kryteria biorą pod uwagę przy wyborze stoczni remontowej.
Nie pamiętam już dokładnie kolejności - musiałbym sprawdzić w papierowym raporcie, bo wersja elektroniczna jest pewnie na jakiejś dyskietce 5-calowej, ale okazało się, że cena nie znajduje się w pierwszej piątce czynników.
A co decydowało?
1) lokalizacja stoczni - nie ściągną statku na remont z Ameryki Północnej do Polski, bo się to zwyczajnie nie opłaci - koszt paliwa i straty spowodowane pustym przelotem zjedzą nawet największe oszczędności...
2) możliwości techniczne - jeśli stocznia nie ma odpowiednich, to nie rozpoczną nawet negocjacji
3) szybkość remontu - tak jak w pkt 1) powyżej - każdy dzień remontu to utracone przychody. Im szybsza gwarancja wykonania, tym wyższą cenę armator skłonny zapłacić
4) jakość wykonania - tu o ile dobrze pamiętam, sama jakość nie była wystarczającym kryterium, chodziło też o certyfikowany system jakości, by chronić 4 litery w przypadku awarii na morzu i dochodzeń izb morskich
Było coś jeszcze... a potem dopiero cena!
Na mój rozum, o cenie dyskutuje się dopiero wtedy, gdy decyzja o zakupie jest już podjęta i być może dlatego cena wydaje się handlowcy tak ważnym kryterium.
I jeszcze na marginesie - jedynym armatorem, dla którego cena była na pierwszym miejscu była pewna polska (bardzo znana) firma, której już niestety nie ma na rynku... Ale firma ta kierowała się tylko redukcją kosztów i zapominała o przychodach...
Anna
Wiernicka
specjalistka ds.
problemów
globalnych
Temat: Porozmawiajmy o cenie
Czuję się jak totalny laik i ignorant:) .... dzięuję za podjęcie tematu i tak kompetentne wypowiedzi i przykłady. Choć przykład stoczni z początku lat 90-tych wydaje mi się troszkę na wyrost - chyba zupełnie inne czasy i zupełnie inny rynek wtedy funkcjonował, A Stocznia chyba była państwowa (chyba że się mylę).Pozdrawiam
Mirek
Jasiński
prezes zarządu,
Regan Consulting
Temat: Porozmawiajmy o cenie
Anna Wiernicka:Przykład stoczni podałem tylko dlatego, że mi przyszedł do głowy... Równie dobrze mógłbym podać setki innych przykładów, może bardziej aktualnych...
Nic bardziej mnie nie odstrasza od kupowania, niż sprzedawca, który chce mi dać upust, zanim jeszcze zdąży zapytać o moje potrzeby...
Problem w tym, że sprzedawcy sami sobie w głowie budują mentalne bariery i od pierwszego słowa lub gestu przepraszają mnie jako potencjalnego klienta, że ich produkt taki drogi... Wtedy przestaję być potencjalnym klientem, bo udziela mi się ich brak wiary w wartość produktu.
Anna
Wiernicka
specjalistka ds.
problemów
globalnych
Temat: Porozmawiajmy o cenie
Witam,przepraszam, że odpowiadam po tylu dniach. Nie jest to przejawem ignorowania przeze mnie tematu ani tym bardziej Pana:)
Panie Mirku...odnoszę wrażenie, że ma Pan jakieś uprzedzenie do handlowców czy sprzedawców. Ja w sumie w pewnym sensie również, ale raczej do tych szarlatanów od odkurzaczy czy wełnianych koców którzy robią ludziom pranie mózgu:)
Nie rozumiem jednak o co chodzi z ta mentalnością i barierami... przecież mnóstwo firm stosuje obniżki, rabaty, upusty, promocje... co chwilę, gdzie nie spojrzeć - "najtaniej", "konkurencyjne ceny", "rabat przy zakupie 2 sztuk" czy też "promocja - jedziesz na wycieczkę za 50% " itd. itp.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie są to zabiegi prowadzone przez sprzedawcę ze sklepiku pod domem. Czy w takim razie cała rzesza speców od marketingu i kreowania cen i produktu, marki, również mają owe przeświadczenie, że ich produkt to "chłam" i z góry muszą wprowadzić promocję czy rabat? Jeśli takie Pan odnosi wrażenie to faktycznie musi być Pan nieszczęśliwym wśród potencjalnych Klientów - chyba że kupuje Pan tylko z górnej pułki.
Pozdrawiam
Żaneta
Kowalska
Doradca ds. Rozwoju
Biznesu | INFORSYS
S.A.
Temat: Porozmawiajmy o cenie
moim zdaniem, sprzedaż stringów za pół ceny, czy trzypaków ryżu w promocji (sprzedaż typowa bardziej dla B2C) różni się od sprzedaży do B2B.nie mam nic przeciw takowym promocjom jako konsument, bo zdarza mi się wchodzić do moich ulubionych sklepów z pytaniem, gdzie wisi kolekcja "SALE" :)
Jednak zgadzam się z Mirkiem. Jak przychodzi do mnie sprzedawca i od razu zaczyna od cen i możliwości rabatowych nie mając bladego pojęcia czego oczekuję to mnie trafia :)
zresztą i w drugą stronę. Zdarza mi się jeszcze bywać na spotkaniach, gdzie w ciągu pierwszych paru minut słyszę pytanie "jakie ma Pani ceny" ...Żaneta K. edytował(a) ten post dnia 07.06.11 o godzinie 23:18
Mirek
Jasiński
prezes zarządu,
Regan Consulting
Temat: Porozmawiajmy o cenie
Anna Wiernicka:Nie, nie mam żadnego uprzedzenia... Podziwiam takich sprzedawców, którzy potrafią mi sprzedać samochód, gdy mam już inny upatrzony (tak było w przypadku mojego poprzedniego samochodu), czy też spowodują, że wyjdę z garniturem, koszulami, butami i skarpetkami, gdy poszedłem tylko kupić krawat (tak wydałem równowartość mojego rocznego stypendium w pierwszym tygodniu pracy)... czy też przekonają mnie do komórki, telewizora czy czego tam nie wymyślisz, którego nie rozpatrywałem w analizach, o których tak często pisze Marek... (świadomi klienci ???)
Panie Mirku...odnoszę wrażenie, że ma Pan jakieś uprzedzenie do handlowców czy sprzedawców.
W pewnych segmentach utarło się, że kupujemy z automatyczną promocją (2 za cenę jednego, extra-size, etc...). Podobnie też niektórzy kupują na wyprzedażach poświątecznych - szczególnie markowe ciuchy...
Ale upusty cenowe, szczególnie z dolnej półki, z reguły oznaczają kiepską jakość...
Kupuję od sprzedawców, którzy wierzą w sprzedawany produkt... Nie kupuję, gdy ktoś każe mi zainwestować, skorzystać z wyjątkowej promocji, albo gdy od razu słyszę o upuście...
Mirek
Jasiński
prezes zarządu,
Regan Consulting
Temat: Porozmawiajmy o cenie
Żaneta K.:Tu aż się prosi by odpowiedzieć "wysokie, bo dla mnie najważniejsza jest jakość i skuteczność" :)
zresztą i w drugą stronę. Zdarza mi się jeszcze bywać na spotkaniach, gdzie w ciągu pierwszych paru minut słyszę pytanie "jakie ma Pani ceny" ...
Mirek
Jasiński
prezes zarządu,
Regan Consulting
Temat: Porozmawiajmy o cenie
A taką darmochę toleruję, a nawet promuję:http://woblink.com/e-book/3507
- oczywiście za darmo dostępna będzie tylko do 12 czerwca, a zapewne Ci wszyscy, którzy się nie załapią będą za nią płacić :)
Ukłony dla konkurencji, bo naprawdę w serii "Punkty przełomowe" wydają bardzo wartościowe książki.
Anna
Wiernicka
specjalistka ds.
problemów
globalnych
Temat: Porozmawiajmy o cenie
Mirek Jasiński:
Anna Wiernicka:Nie, nie mam żadnego uprzedzenia... Podziwiam takich sprzedawców, którzy potrafią mi sprzedać samochód, gdy mam już inny upatrzony (tak było w przypadku mojego poprzedniego samochodu), czy też spowodują, że wyjdę z garniturem, koszulami, butami i skarpetkami, gdy poszedłem tylko kupić krawat (tak wydałem równowartość mojego rocznego stypendium w pierwszym tygodniu pracy)... czy też przekonają mnie do komórki, telewizora czy czego tam nie wymyślisz, którego nie rozpatrywałem w analizach, o których tak często pisze Marek... (świadomi klienci ???)
Panie Mirku...odnoszę wrażenie, że ma Pan jakieś uprzedzenie do handlowców czy sprzedawców.
wszystko się zgadza i nawet ja się z Panem zgadzam w niektórych kwestiach. Cały czas jednak mam wrażenie, że rozmowa poszła nie w ta stronę, ale tak to chyba wygląda na forach:) Tak czy inaczej, reasumując... moim zdaniem cena jest jednym z ważniejszych elementów przy wyborze produktu, nie jedynym ale istotnym. Nie chodziło mi jednak o cenę w odbiorze Klienta ale tworzeniu ofert firm czy osób prywatnych oferujących różne usługi i towary. Jakość - oczywiście, terminy, transport itd. itp. ale jak się widzi że za jedną i tą samą usługę rozpiętość cenowa jest kosmiczna to każdy się chyba zacznie zastanawiać. Dodatkowo zetknęłam się ze stwierdzeniem "psucia rynku" w przypadku pewnego serwisu internetowego, który oferuje rozsyłanie zapytań z branży reklamowej do firm reklamowych ze swojej bazy...osoba zgłaszająca zapytanie po kilku godzinach otrzymuje od owych agencji reklamowych kilkanaście ofert na swoje zapytanie. Wybiera najlepszą...nie wiem pod jakim kontem, czy ceny czy jakości czy może bliskości firmy...tak czy inaczej zaczęłam się zastanawiać w jaki sposób serwis taki może "psuć rynek"
No nic... dziękuję za dyskusję i pozdrawiam wszystkich serdecznie, Pana Mirka ze szczególną sympatią :)
Arkadiusz
B.
Znasz się na PC? -
Zapraszam do
kontaktu!
Temat: Porozmawiajmy o cenie
Anna Wiernicka:Bo zrobić prostą stronę www jest obecnie bardzo łatwo. A więc nasza oferta musi obejmować proste strony nawet za ...gratis. Trzeba to traktować jako reklamę i postarać się zarobić na nich w inny sposób. Na dodatkowych usługach np.: ich reklamie, pozycjonowaniu, hostingu, polecaniu itp., albo w dłuższym okresie na lojalności klienta, który jeżeli kiedyś postanowi ją rozbudować to zgłosi się do nas! (Pod warunkiem, że będzie zadowolony z naszych usług - a o to w tym biznesie niestety najtrudniej :)Arkadiusz B. edytował(a) ten post dnia 03.07.11 o godzinie 13:32
A ja chciałaby tak troszkę z innej strony, mianowicie co myślicie o haśle „psucie rynku” … mam tu na myśli pewne branże, głównie usługowe ale nie tylko, których uczestnicy coraz mniej mają wpływ na cenę, coraz mniej mogą ją sobie „kreować” w strategii firmy. Np. usługi graficzne – chodząc po różnych portalach zauważyłam, że na ogłoszenie „ zlecę zaprojektowanie i wykonanie strony internetowej, wizualizację firmy (logo, wizytówki, papier firmowy, koperty)” – rozpiętość cenowa zamieszczanych ofert jest olbrzymia – od 300zł do 8000zł. Jak to się dzieje i jaki to ma wpływ na „strategię cenową” firmy zajmującej się np. projektowaniem grafik?
Pozdrawiam
Mirek
Jasiński
prezes zarządu,
Regan Consulting
Temat: Porozmawiajmy o cenie
A ja z uporem maniaka wracam do tematu wątku i tym razem chcę Wam wrzucić dwie ilustracje do przemyśleń:
to dla tych, co tak łatwo schodzą z ceny przy negocjacjach - zobaczcie ile więcej musicie sprzedawać...

Jeśli ktoś potrzebuje więcej wyjaśnień, znajdziecie je tutaj
Mirek
Jasiński
prezes zarządu,
Regan Consulting
Temat: Porozmawiajmy o cenie
Może to wzbudzi w Was jakieś refleksje: http://tomaszstaskiewicz.natemat.pl/5655,to-kiosk-ruch...Co prawda nie zgadzam się z Tomkiem, ale tylko w kwestii konkurencji cenowej!
Marzena
K.
Pełnomocnik
Zarządu ds.
Handlowych
Temat: Porozmawiajmy o cenie
Witam, odniosę się nie tyle do artykułu ile Pana uwag.Budowanie przewagi konkurencyjnej opartej głównie na cenie jest ryzykowne ale nie możemy twierdzić, że taka forma nie istnieje. Strategia penetracji rynku przecież w dużej mierze wykorzystuje instrument okresowego obniżania cen. Więc ja bym jednak jej nie wykreślała z katalogu przewag (co proponuje Pan w komentarzu do artykułu). Oczywiście pozostają pytania: jakie ryzyko ponosimy, gdzie jest próg opłacalności i jak długo zamierzamy takie działania prowadzić? Nie mamy przecież nigdy pewności, że obniżanie cen przełoży się na wzrost sprzedaży a działanie w dłuższej perspektywie na progu opłacalności jak wiemy nie mam sensu.
Czy można mieć ciastko i je zjeść? Czy musimy tak sztywno dokonywać wyboru: tanio albo dobrze? Pan uważa, że tak. "Jak by na to nie patrzeć ten świetny produkt i dobra obsługa wymaga niestety ponoszenia kosztów i to musi odzwierciedlać się w cenie!"i "Przy czym dobrze może oznaczać po prostu świetny produkt przy kiepskiej usłudze (produkt obroni się sam!), albo taki sam produkt przy świetnej obsłudze!"
Zgadzam się co do zasady ale z jednym zastrzeżeniem: zależy w jakim cyklu życia jest produkt. Jeżeli np. firma wchodzi z nowym produktem na rynek to cena musi być dostosowana do możliwości nabywczych konsumentów, musi ich zachęcać do zakupu, dlatego zazwyczaj ceny nowych produktów ustala się z niewielką marżą - i nie możemy wtedy obniżać jakości obsługi Klientów. Ale cały ten okres traktujemy jako inwestycję. Gdyby jednak tak miało wyglądać prowadzenie firmy na stałe - to już lepiej grać na giełdzie.
Na koniec jedna uwaga: przewaga konkurencyjna musi być przewagą w umyśle nabywcy - nie wystarczy, że my ją tak postrzegamy.
pozdrawiam
Artur Kuza zazu
Temat: Porozmawiajmy o cenie
jedno najważniejsze wg mnie pytanie - jesteśmy producentem (wypuszczamy daną markę na rynek) czy może sprzedawcą - sprzedajemy czyjeś produkty?w każdej z tych sytuacji inaczej powinniśmy postępować by osiągnąć określone cele.
jeżeli będziemy mieli ustalone co chcemy osiągnąć to będziemy mieć punkt wyjścia. teraz wg mnie to sztuka dla sztuki. każdy przypadek jest inny i powinien być wg mnie osobno rozpatrywany.
Mirek
Jasiński
prezes zarządu,
Regan Consulting
Temat: Porozmawiajmy o cenie
Marzena K.:
Czy można mieć ciastko i je zjeść? Czy musimy tak sztywno dokonywać wyboru: tanio albo dobrze?
No właśnie - proszę o odpowiedź na to pierwsze pytanie. Jakbym sobie nie próbował wyobrazić takiej sytuacji (nawet przy pomocy technik lateralnego myślenia), to nie potrafię. Jedyne co mi przychodzi do głowy, to zjedzenie ciastka po to, by je zwymiotować do pojemniczka... w formie co prawda już mocno przetworzonej....
Co do drugiej części - owszem, są wyjątki, ale te z reguły potwierdzają regułę.
Można zjeść tanio i dobrze - tak zresztą jada się w Azji w przydrożnych knajpach. Ale trzeba też zaakceptować, że to smaczne jedzenie będziemy spożywać na plastikowych stoliczkach na chodniku, albo na klepisku w środku knajpy. Obsługa też raczej skoncentruje się na prostym posiłku i nie można liczyć na żadne specjały.
Tu wyjątek od reguły polega na tym, że jedzenie jest tanie, bo proste. A że proste, to doskonałe.
Co do zastrzeżenia:
zależy w jakim cyklu życia jest produktOwszem, firmy wchodzące na dany rynek mogą zastosować dumping by zbudować swój udział w rynku i nie pozwolić konkurencji na zyskowne zaistnienie...
Tu jednak przykładów pozytywnych w długim okresie jest niewiele:
- Statoil na rynku polskim w latach 90-tych (państwowa firma matka mogła sobie wtedy pozwolić na długoterminową perspektywę)
- bułgarski Vinimpex z Sofia Cabarnet Sauvignion na rynku brytyjskim w latach 80-tych (zupełnie inne wino i choć wtedy sprzedawane było po funcie w porównaniu do 3-4 GBP za butelkę porównywalnych win francuskich, to cena dość szybko wzrostła do 5 GBP, gdy już były udziały w rynku i przyzwyczajenie do marki)
Ale powiedz mi proszę poważnie - czy wyobrażasz sobie nowy markowy produkt, który wchodzi na rynek z konkurencją cenową?
Skrajny przypadek, który przychodzi mi do głowy, to firma BIC (od długopisów i jednorazowych maszynek do golenia), która próbowała zaistnieć innowacyjnie na rynku perfum... Po ich odpowiedniku Chanel No. 5 za 5 USD w supermarkecie nie zostało nawet wspomnienie.
I jeszcze jedna uwaga. Jeśli firma próbuje wejść z
produktem na rynek to cena musi być dostosowana do możliwości nabywczych konsumentów, musi ich zachęcać do zakupu, dlatego zazwyczaj ceny nowych produktów ustala się z niewielką marżąCzy mogłabyś mi podać jakiekolwiek przykłady firm, które zbudowały silne marki dzięki takiej strategii?
Ja usilnie myślałem i jakoś nie potrafię znaleźć ani jednego przykładu.
Mirek
Jasiński
prezes zarządu,
Regan Consulting
Temat: Porozmawiajmy o cenie
Artur Kuza:Nie ma żadnej różnicy - wybacz, że tak obcesowo, ale chcę odpowiedzieć i wiem, że czasu mi nie starczy...
jedno najważniejsze wg mnie pytanie - jesteśmy producentem (wypuszczamy daną markę na rynek) czy może sprzedawcą - sprzedajemy czyjeś produkty?
Wyobraź sobie, że jesteś tylko sprzedawcą zatrudnionym w salonie samochodowym. Jeśli zaczniesz od razu konkurować ceną na produktach luksusowych albo z górnej półki, to tylko zniechęcisz klienta...
Tak samo nie ma sensu zatrudniać super sprzedawcy do sprzedawania Fiata czy Skody. Zresztą dość ciekawy jest przypadek Tata Nano, bo sprzedaż nie osiąga celów założonych w biznes planie. Okazuje się, że Hindusi gdy już mogą sobie pozwolić na tani samochód, wolą kupić 20-letnią Toyotę...
Artur Kuza zazu
Temat: Porozmawiajmy o cenie
jest sobie np wino marki xyz kosztujące 100złsą dwa sklepy, w jednym jest za 100zł
a w drugim (obok siebie, wyglądającym podobnie, z podobnie miła obsługą) za 80 zł. gdzie kupisz?
