- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- Następna »
Błażej
L.
Bogactwo to stan
umysłu, a nie konta
Temat: Falun Dafa
Znacie? Praktykujecie?
Andrzej Kalisz Instruktor Yiquan
Temat: Falun Dafa
A sektę antrovis znacie? Praktykujecie? To mniej więcej podobna kategoria.W latach 80.-90. gościu zrobił furorę w Chinach, wciskając ludzikom podobne teksty jak ten palacz kotłowy, co antrovis założył.
"W dzieciństwie buddyjski mnich zaimplementował małemu Li Hongzhi sutry w soczewce oka, dzięki czemu mógł je czytać cokolwiek robił".
"Bardziej zaawansowane nauki poznawał od kosmitów, gdy przenosił się na Marsa".
Pomysł biznesowy rewelacyjny - zarobić grube miliony na czymś co jest nauczane za darmo. Nikt opłat nie pobiera, sporo książek jest za darmo. Ale jeśli choćby kilka procent z tych milionów zaślepionych kupi choćby jedną książkę, to i tak wychodzi kasa idąca w miliony.
Tak się składa, że ja obserwowałem co propaguje ten pan, jeszcze w czasach, gdy mógł działać swobodnie i się jego wyznawców widywało w każdym parku. A gdy u nas jeszcze nikt o nim nie słyszał. Więc po prostu orientuję się, na wciskaniu jakich kitów rozwinął swoją organizację.
Jeszcze w drugiej połowie lat 90. te teksty o nauce na Marsie wisiały na ich stronach anglojęzycznych. Ale zniknęły, gdy okazało się, że to działa inaczej niż w Chinach - zamiast przyciągać tłumy, odpycha. Więc powstał nowy marketingowy image...
W zakresie ideologiczno-filozoficznym bazuje na spłyconym buddyzmie. W zakresie ćwiczeń: wybór stosunkowo prostych ćwiczeń znanych w różnych odmianach qigong.
A za kulisami: ściema i miliony dolarów.
Konrad
Dynarowicz
Nauczyciel Taijiquan
(Tai Chi Chuan) oraz
Qigong (Chi Kung)
Temat: Falun Dafa
Andrzej Kalisz:
A sektę antrovis znacie? Praktykujecie? To mniej więcej podobna kategoria.
W latach 80.-90. gościu zrobił furorę w Chinach, wciskając ludzikom podobne teksty jak ten palacz kotłowy, co antrovis założył.
"W dzieciństwie buddyjski mnich zaimplementował małemu Li Hongzhi sutry w soczewce oka, dzięki czemu mógł je czytać cokolwiek robił".
"Bardziej zaawansowane nauki poznawał od kosmitów, gdy przenosił się na Marsa".
Ze zmianą image zgadza się, teraz Li Hongzhi naucza, kosmici tylko czekają, aż ludzkość da się omamić naukowcom i uwierzy, że żadne niebezpieczeństwo ze strony mieszkańców kosmosu im nie grozi. A wtedy przypuszczą atak. Na szczęście on znalazł skuteczną metodę obrony.
I ludzie w to wierzą... Andrzej słusznie zauważa, rewelacyjny pomysł biznesowy...
Błażej
L.
Bogactwo to stan
umysłu, a nie konta
Temat: Falun Dafa
Dziękuję za opinie :)Patrząc na to z pozytywnej strony można zauważyć popularyzację qigong wśród ludzi, którzy nigdy by się za to nie zabrali. Niestety w temacie qigong chyba można się natknąć na różnego rodzaju naciągaczy. Czy możecie mi polecić jakieś wiarygodne strony internetowe qigong, z których można sie nauczyć przystępnych ćwiczeń? Ja sam jestem zainteresowany ćwiczeniami stricte energetycznymi POZA Tai Chi, znam też starsze osoby, które by na tym skorzystały, a z innych względów nie mogą/nie chcą ćwiczyć Tai Chi.
Z takich darmowych, ogólnodostepnych stron to pozostaje chyba tylko Falun Dafa...
Pewno zaraz dostanie mi się że za darmo to sobie mogę ... ;)Błażej L. edytował(a) ten post dnia 16.02.11 o godzinie 16:35
Andrzej Kalisz Instruktor Yiquan
Temat: Falun Dafa
To niekoniecznie jest kwestia za darmo, czy za pieniądze. Bardziej kwestia bezpośredniego kontaktu z nauczycielem, który zauważy, kiedy uczeń "odlatuje" w dziwnych kierunkach i będzie potrafił temu zapobiec. Bez nadzoru nauczyciela ryzyko rośnie w ogromnym stopniu.Ponadto qigong to jest temat i szeroki i często kontrowersyjny. Różne szkoły opierają się o różne koncepcje i stosują różne metody, które często są wzajemnie sprzeczne. Gdy w latach 80. i 90. w Chinach publikowano dużo czasopism na temat qigong, można było obserwować jak na zaciekle na ich łamach przedstawiciele różnych szkół sprzeczali się z innymi :)
Przy takim poziomie sprzeczności, trudno polecać qigong szerokim gremiom, a raczej nielicznym, którzy zdecydują się świadomie na podjęcie pewnego ryzyka w swoich poszukiwaniach. Raczej nie dla tych, którzy potrzebują czegoś przystępnego i mało kontrowersyjnego.
Oczywiście są wyjątki w postaci form stosunkowo prostych, przystępnych i przeznaczonych dla szerokiej popularyzacji. Ale też odradzałbym naukę z darmowych materiałów w internecie. Bezpośredni kontakt i nadzór nauczyciela są niezwykle ważne.
A dostępne materiały darmowe zwykle służą tylko zainteresowaniu i wstępnemu wprowadzaniu do tematu. Bo nawet nawet nie jest możliwe przekazanie więcej w taki sposób. Fakt, że materiały w postaci płatnych książek czy wideo też nie oferują więcej - albo wprowadzanie, albo ewentualne uzupełnienie - i to stosunkowo niewiele wnoszące - do normalnej nauki.Andrzej Kalisz edytował(a) ten post dnia 16.02.11 o godzinie 23:34
Jarosław
Jodzis
Nauczyciel
Taijiquan,
akcesoria do
treningu (import z
Chin)
Temat: Falun Dafa
Błażej L.:Samodzielne cwiczenie i nauka z plyt czy internetu, pomijajac juz fakt, że można wyjsc na manowce, własciwie nigdy nie daje rezultatu. Nie dlatego ze cos robimy zle. Czesto sa to bardzo proste cwiczenia i ruchy, ale głównie dlatego, ze jest to materiał cząstkowy, nie pokazujacy całosci tematu i nawet najwytrwalsi odpuszczaja po dosc krotkim czasie.
Dziękuję za opinie :)
Patrząc na to z pozytywnej strony można zauważyć popularyzację qigong wśród ludzi, którzy nigdy by się za to nie zabrali. Niestety w temacie qigong chyba można się natknąć na różnego rodzaju naciągaczy. Czy możecie mi polecić jakieś wiarygodne strony internetowe qigong, z których można sie nauczyć przystępnych ćwiczeń? Ja sam jestem zainteresowany ćwiczeniami stricte energetycznymi POZA Tai Chi, znam też starsze osoby, które by na tym skorzystały, a z innych względów nie mogą/nie chcą ćwiczyć Tai Chi.
Z takich darmowych, ogólnodostepnych stron to pozostaje chyba tylko Falun Dafa...
No naucza sie jakichs ruchow, nawet je robia przez tydzien lub miesiac, i co ? i nic. Nie ma efektu, nie ma atrakcji, nie ma kontynuacji.
Jesli jednak chcesz sprobowac jakis prosty qigong i w miare bezpieczny w wykonaniu i działaniu, polecam xiang gong qigong.
Prosty układ, łatwo sie robi, nie wymaga za duzo czasu 15-20 min, jest sporo w sieci po niemiecku i angielsku. Bardzo popularny w chinach bez takiej sciemy jak falun gong.
Uczyłem sie go kiedys u chinskiego mistrza w Wiedniu. On tez głównie go propagował w Europie (Niemcy, Austria) Udało mi sie to praktykowac przez kilka miesiecy. Czasem tego ucze na zajeciach dla starszych kobiet. Moze ktos to nawet potem powtarza przez kilka tygodni.
Błażej
L.
Bogactwo to stan
umysłu, a nie konta
Temat: Falun Dafa
Dziekuję za odpowiedzi :)Temat: Falun Dafa
Ja sam ... jestem zainteresowany ćwiczeniami stricte energetycznymi POZATo prawda, sam ćwiczyłem kilka lat tai chi, jednak po zmianie miejsca zamieszkania, trudno jest znaleźć miejsce gdzie można ćwiczyć pod okiem mistrza, tylko dla zdrowia i dobrobycia.Tai Chi, znam też starsze osoby, które by na tym skorzystały, a z innych względów nie mogą/nie chcą ćwiczyć Tai Chi.
Samodzielne cwiczenie i nauka z plyt czy internetu, pomijajac juz fakt, że można wyjsc na manowce, własciwie nigdy nie daje rezultatu. Nie dlatego ze cos robimy zle. Czesto sa to bardzo proste cwiczenia i ruchy, ale głównie dlatego, ze jest to materiał cząstkowy, nie pokazujacy całosci tematu i nawet najwytrwalsi odpuszczaja po dosc krotkim czasie.Racja potwierdzona, tylko co dalej ?
No naucza sie jakichs ruchow, nawet je robia przez tydzien lub miesiac, i co ? i nic. Nie ma efektu, nie ma atrakcji, nie ma kontynuacji.
Jesli jednak chcesz sprobowac jakis prosty qigong i w miare bezpieczny w wykonaniu i działaniu, polecam xiang gong qigong.Proponuję koledze przetłumaczyć te strony, dołożyć własnej wiedzy i doświadczeń oraz założyć szkołę, chętnych będzie wielu, ja sam mam grupę ok. 8 - 10 osób, oddziały szkoły w całej Polsce to kwestia czasu.
Prosty układ, łatwo sie robi, nie wymaga za duzo czasu 15-20 min, jest sporo w sieci po niemiecku i angielsku. Bardzo popularny w chinach bez takiej sciemy jak falun gong.
Uczyłem sie go kiedys u chinskiego mistrza w Wiedniu. On tez głównie go propagował w Europie (Niemcy, Austria) Udało mi sie to praktykowac przez kilka miesiecy. Czasem tego ucze na zajeciach dla starszych kobiet. Moze ktos to nawet potem powtarza przez kilka tygodni.
Naprawdę jest spora grupa ludzi w wieku 50+, którzy już mają świadomość ułomności swojego organizmu, a chcą utrzymać się w dobrym zdrowiu, medialne i propagowane marketingowo wszelkiej maści sporty odpadają, a więc co pozostaje ?
Sam bym chętnie to ćwiczył, a więc ?
Andrzej Kalisz Instruktor Yiquan
Temat: Falun Dafa
Więc zainteresowani sztukami walki, w tym taijiquan mogą rozwijać swoją pasję, a ci, których interesuje "coś podobnego", ale pozbawione związków ze sztuką walki też mają różne możliwości.Np. Liu Zhongchun po raz pierwszy nauczał w Polsce qigong lecącego żurawia (hexiangzhuang) już w połowie lat 80. Od 1994 roku mieszka na stałe w Polsce i poświęcił się całkowicie propagowaniu tej metody.
Na liście polskich instruktorów jego stowarzyszenia jest ponad 60 osób. Ale stałe zajęcia odbywają się chyba tylko w 3 ośrodkach. Pozostali instruktorzy jakoś chyba nie mogą znaleźć uczniów... :)
To jakie jest to zainteresowanie "ćwiczeniami stricte energetycznymi, poza tai chi", skoro od ćwierć wieku taka oferta istnieje, instruktorów jest kilkudziesięciu, tylko brakuje im uczniów? :)
Ich strona: http://www.qigong.org.pl/
Mają też książkę i wideo szkoleniowe.
Konrad
Dynarowicz
Nauczyciel Taijiquan
(Tai Chi Chuan) oraz
Qigong (Chi Kung)
Temat: Falun Dafa
Zgadzam się z Andrzejem, że zainteresowanie jest tu czysto "deklaratywne", jak przychodzi do "prozy życia" czyli ćwiczenia zaczyna brakować na dłuższy czas motywacji, także z takiego prozaicznego powodu, że nie wystarczy "nauczyć się" czy z grubsza poznać ruchy ale jak słusznie zauważył Jarek musi tu być coś więcej niż same ruchy, coś co jest "wewnątrz". A zdarza się, jak napisał Andrzej, jest dobry nauczyciel, mieszkający w Polsce (co jest ważne), są też instruktorzy, i ... nic z tego nie wynika.
Konrad
Dynarowicz
Nauczyciel Taijiquan
(Tai Chi Chuan) oraz
Qigong (Chi Kung)
Temat: Falun Dafa
Zgadzam się z Andrzejem, że zainteresowanie jest tu czysto "deklaratywne", jak przychodzi do "prozy życia" czyli ćwiczenia zaczyna brakować na dłuższy czas motywacji, także z takiego prozaicznego powodu, że nie wystarczy "nauczyć się" czy z grubsza poznać ruchy ale jak słusznie zauważył Jarek musi tu być coś więcej niż same ruchy, coś co jest "wewnątrz". Czyli jak napisał Andrzej, jest dobry nauczyciel, mieszkający w Polsce (co jest ważne), są też instruktorzy, i ... nic z tego nie wynika.Temat: Falun Dafa
Panowie.Trochę teoretyzujecie na temat dostępności i deklaratywności. Wystarczy poguglować i od razu widać tę "dostępność", a zwłaszcza terminy, dla kogo są zajęcia w godzinach 16:00 - 18:00, dla studentów zaocznych którzy nie pracują ?
Pomińcie Warszawę w swoich rozważaniach o dostępności, zapraszam z ciekawości na temat w google - tai chi + Katowice, qi gong + Katowice, sprawdzić warto i od razy widać, że w tych tematach cała Polska poza kilkoma miastami to "prowincja".
Mogę zrozumieć taką postawę, że z prowadzenia zajęć trudno jest wyżywić się i biznes musi się kręcić, ale albo to mówi się wyraźnie (niektórzy na tym forum to robią), albo dorabia teorię. Poza opisami czy propozycjami o różnych "odmianach" tai chi, qi gong itp., dla tych którzy chcą ćwiczyć bez SW, brak konkretów. Kto zechce rozpropagować np. xiang gong qigung lub inne podobne ćwiczenia w Polsce ? Kto się podejmie zorganizować szkołę instruktorów, certyfikować ich ? No właśnie, moda, marketing i proza życia, ot co.
Andrzej Kalisz Instruktor Yiquan
Temat: Falun Dafa
Raczej mówimy o praktyce i faktach... bo je trochę znamy...Jest właśnie np. qigong lecącego żurawia, jest stowarzyszenie, są certyfikowani instruktorzy w kilkudziesięciu miastach w Polsce, przy czym w niektórych jest po kilku certyfikowanych instruktorów.
I oni oferują możliwość prowadzenia zajęć, jeśli zbiorą się chętni. Bo niektórzy z nich próbowali np. zainwestować z własnej kieszeni w wynajem sali przez pewien czas, zanim zbierze się dostatecznie duża stała grupa i... wtopili... Prawie wszyscy zarabiają na życie czymś innym, i chętnie prowadziliby zajęcia, gdyby choćby na wynajem sali wystarczało. Ba, niektórzy nawet prowadziliby zajęcia w plenerze - ale okazuje się, że "zainteresowani" to mają najczęściej oczekiwania typu tanio, albo wręcz za darmo ("To za tajczi się płaci?" - tak wyraził swoje zdziwienie kandydat do nauki u jednego z instruktorów), ale w ogrzewanej sali, z wygodnymi szatniami, z prysznicami... A gdy już instruktor salę wynajmie i zacznie zajęcia prowadzić, to okazuje się, że wielu zainteresowanych po kilku zajęciach odpada, grupa się rozsypuje, nie ma kto zapłacić za salę.
A w przypadku qigong lecącego żurawia, ceny są przystępne. Np. aktualnie na ich stronie jest zapowiedź weekendowego szkolenia 2x4 godziny w Gdańsku- opłata wynosi zaledwie 35 złotych.
Czy np. kwestia zajęć przed 18. Często wynika to np. stąd, że instruktor nie był w stanie opłacić wynajęcia sali po 18, gdy jest więcej zainteresowanych wynajmem, więc stawki bywają sporo wyższe niż w luźniejszych porach.
Ja sam np. prowadziłem zajęcia obejmujące metodę zhan zhuang qigong, taiji qigong i wuqinxi (zabawy pięciu zwierząt) w godzinach późniejszych (19.00.-20.30. i 19.30.-21.00.). Na przestrzeni kilku lat okazało się, że wbrew licznym deklaracjom zainteresowania, większość rozpoczynających odpada po kilku zajęciach, czy kilku tygodniach. Pozostał trzon - w tym przypadku grupa pań emerytek, średnia wieku teraz już powyżej 70 lat, które ćwiczą już 6-9 lat. Więc spokojnie zajęcia przeniosłem na wcześniejsze godziny, bo tym paniom, rzeczywiście zainteresowanym, to odpowiada, a ci, którym to nie odpowiada, okazało się nie byli poważnie zainteresowani.
No bo i często "zainteresowanie" jest zainteresowaniem złudnym, dotyczącym swoich własnych wyobrażeń i fantazji na temat tego typu chińskich metod ćwiczeń. Zainteresowanie niestety często bardzo szybko gaśnie, gdy dochodzi do kontaktu z autentycznymi przekazami takich metod, a nie z fantazyjnymi ściemami...
A jeszcze okazuje się, że z wyrażających zainteresowanie i zapisujących się mailowo, czy telefonicznie, faktycznie tylko niewielki procent zainteresowany jest na tyle, żeby choćby raz przyjść na zajęcia - co często jest ofertą darmową - dla przekonania się, czy dana forma ćwiczeń danej osobie odpowiada. Więc wielu jest takich, których "zainteresowanie" nie jest na tyle duże, żeby choćby z takiej zupełnie niezobowiązującej darmowej oferty skorzystać...
Ponadto generalnie z moich wieloletnich obserwacji wynika, że dużo bardziej można polegać na stałości zainteresowań tych, którzy chcą się uczyć taijiquan czy yiquan jako pełnego systemu, natomiast "zainteresowani qigongiem", "ćwiczeniem zdrowotnym", w dużo większym stopniu prezentują słomiany zapał.Andrzej Kalisz edytował(a) ten post dnia 21.02.11 o godzinie 16:06
Konrad
Dynarowicz
Nauczyciel Taijiquan
(Tai Chi Chuan) oraz
Qigong (Chi Kung)
Temat: Falun Dafa
Niestety smutne to, ale mówimy JEDYNIE o faktach i praktyce.To wszystko co opisał Andrzej sam przerabiałem przez wiele lat.
Jak KTOŚ NIE WIERZY to radzę spróbować "wejść w skórę organizatora" i spróbować SAMEMU zorganizować np niekoniecznie treningi, ale np cykl warsztatów (z kim to już samemu trzeba wybrać) przez co najmniej rok.
Co do oczekiwań taniości sam wiele razy słyszałem "To za tajczi się płaci?" (JAK MOŻNA) i wielkie oburzenie i brak zrozumienia, że sala nie jest przecież za darmo. A na mrozie nikt ćwiczyć nie będzie przecież w zimie.
Co do "poważnego zainteresowania" moje obserwacje są tożsame. Ba, miałem kiedyś uczennicę, która powiedziała z wielką afektacją: "Będę ćwiczyła to całe życie" i... po miesiącu już nie chodziła na zajęcia.
I na koniec zgadzam się z Andrzejem, że uczenie się pełnego systemu, z wieloma różnymi możliwościami jest bardziej nośne i tu rzeczywiście zdarzają się osoby ćwiczące długi okres czasu.
Temat: Falun Dafa
Tak jest, macie dużo racji i ... rozgoryczenia. Wiem co to są trudne warunki lokalowe, bo sam na takie ćwiczenia chodziłem w Bydgoszczy u Daniela Ż. Andrzej pisze prawdę o zapale chętnych do ćwiczeń i zderzeniu trenerów/instruktorów z rzeczywistością. jednak nadal twierdzę, że to nie dla przeciętnego Kowalskiego, bardziej tak jak pisze Andrzej, dla emerytek, podaję przykład ogłoszenia "z żurawiem", pomijając dane prowadzącego:Górnośląskie Centrum Kultury, Sejmu Śląskiego 2 Czwartek 14:30 - 16:30
To też są fakty. Jeżeli chce się z tego zrobić biznes to trzeba podjąć ryzyko i zainwestować, a że w Polsce jest ten rodzaj ćwiczeń mało popularny, poza małą grupą praktykujących, to czyja wina ? Kto lub/i co spowodowało że joga zrobiła się taka popularna ? Tylko Jane Fonda ?
Pozdrawiam i życzę sukcesów.
Andrzej Kalisz Instruktor Yiquan
Temat: Falun Dafa
Akurat wiele jest powodów, dla których większość z klasycznych chińskich metod ćwiczeń dla zdrowia nie zdobędzie nigdy dużej popularności.Np. sporo większa kontrowersyjność większości ćwiczeń (i koncepcji, którymi są zwykle opisywane), niż to jest w przypadku np. hatha-jogi - gdzie dość długo można ćwiczyć, nie wgłębiając się w to, a w przypadku qigong to przychodzi już na początku. To zniechęca wiele osób. A przyciąga z kolei często osoby, które lubią tworzyć sobie własne teoretyczne fantazje, i za nimi podążać, co jeszcze bardziej zniechęca innych do "środowiska nawiedzonych".
Ponadto stosunkowo niski u nas poziom zainteresowania innymi poza "tajczi" chińskimi metodami, związany z błędnym przedstawianiem i propagowaniem taijiquan ("tajczi"), jako czegoś, czym w gruncie rzeczy bardziej są te inne metody. Więc w powszechnej świadomości funkcjonowało niemal wyłącznie pojęcie "tajczi", ale w rozumieniu bardziej odpowiadającym pojęciu qigong. To zaszkodziło i rozwojowi taijiquan i tych innych metod.
Ale jeszcze raz powiem - mam spore wątpliwości co do sensu propagowania wielu z tych metod. Już u źródeł - w Chinach - jest w tym sporo kontrowersji i sporo ściemy też. Często ciężko bywa z oddzieleniem ziarna od plew.
Nawet w przypadku wspominanej metody xianggong, stosunkowo przystępnej, kontrowersji nie da się uniknąć. Z jednej metody stosunkowo proste machanie kończynami, z drugiej teoria, że to wpływa na qi, w dodatku w odróżnieniu od innych metod prowadzenie mentalne nie jest potrzebne - wystarczy samo machanie. Ale... to co jest publikowane, to tylko wprowadzenie... Kolejne metody nie są publikowane, można poznać tylko i wyłącznie bezpośrednio... no i ja pojęcia nie mam do czego to tam dalej może prowadzić... Już pomijając afery, np. z synem twórcy, który ukrywał śmierć ojca, żeby sprzedawać wodę przez niego niby naenergetyzowaną.
Przy czym, jestem przekonany, że w wielu z tych metod są zawarte ciekawe, sensowne, wartościowe rzeczy - tylko, że dostarczane "z całym bogactwem inwentarza", który niekoniecznie jest taki cacy.
Więc fajnie, że są pasjonaci, którzy tego typu rzeczy poznają, żeby wydobyć ich sens - i ewentualnie stworzyć w przyszłości na tej podstawie nowe, bardziej odpowiednie do popularyzacji metody. Natomiast wcale nie sądzę, że dobrze byłoby, gdyby te metody, w swojej obecnej formie stały się przesadnie masowe.
Chyba lepiej osobom w wieku średnim i starszym polecić zajęcia specjalnie dla nich prowadzone w niektórych fitness klubach...
Także tzw. wewnętrzne sztuki walki są moim zdaniem bardziej godne polecenia niż qigong, choćby przez to, że przez odniesienie do "rzeczy przyziemnych", typu generowanie i przekazywanie siły, relacje sił, związek świadomości z mechaniką ciała, łatwiej jest uniknąć pogrążenia się w fantazyjne spekulacje na temat klasycznych chińskich koncepcji.
No i z tym "robieniem biznesu" to trochę nie na temat. Jeśli ktoś myśli o robieniu biznesu, to jest wiele sposobów, ale akurat w zakresie neijia i qigong bym nie proponował szukać takich możliwości.
Niektórzy z instruktorów mają szansę, żeby się z tego utrzymać, ale nie "zrobić biznes". Więc to raczej dla tych, którzy chcą się tym zajmować, mimo świadomości, że na tym większego biznesu nie zrobią...Andrzej Kalisz edytował(a) ten post dnia 21.02.11 o godzinie 20:14
Konrad
Dynarowicz
Nauczyciel Taijiquan
(Tai Chi Chuan) oraz
Qigong (Chi Kung)
Temat: Falun Dafa
Andrzej Kalisz:
Więc ja np. cieszę się, że są pasjonaci, którzy tego typu rzeczy poznają, żeby wydobyć ich sens - i ewentualnie stworzyć na tej podstawie nowe, bardziej odpowiednie do popularyzacji metody. Natomiast wcale nie sądzę, że dobrze byłoby, gdyby te metody, w swojej klasycznej formie stały się przesadnie masowe.
Tez nie jestem za masowością, to nie byłoby za bardzo wskazane z wielu powodów.
Chyba lepiej osobom w wieku średnim i starszym polecić zajęcia specjalnie dla nich prowadzone w niektórych fitness klubach...
Tak, to jest rozsądna alternatywa.
Także tzw. wewnętrzne sztuki walki są moim zdaniem bardziej godne polecenia, choćby przez to, że przez odniesienie do "rzeczy przyziemnych", typu generowanie i przekazywanie siły, relacje sił, związek świadomości z mechaniką ciała, łatwiej jest uniknąć pogrążenia się w fantazyjne spekulacje na temat klasycznych chińskich koncepcji.
Tak, choć fantaści zdarzają się wszędzie, to jest tu łatwiej tego uniknąć... zgadzam się.
Jarosław
Jodzis
Nauczyciel
Taijiquan,
akcesoria do
treningu (import z
Chin)
Temat: Falun Dafa
Marek Suchecki:
Panowie.
Trochę teoretyzujecie na temat dostępności i deklaratywności. Wystarczy poguglować i od razu widać tę "dostępność", a zwłaszcza terminy, dla kogo są zajęcia w godzinach 16:00 - 18:00, dla studentów zaocznych którzy nie pracują ?
Pomińcie Warszawę w swoich rozważaniach o dostępności, zapraszam z ciekawości na temat w google - tai chi + Katowice, qi gong + Katowice, sprawdzić warto i od razy widać, że w tych tematach cała Polska poza kilkoma miastami to "prowincja".
Mogę zrozumieć taką postawę, że z prowadzenia zajęć trudno jest wyżywić się i biznes musi się kręcić, ale albo to mówi się wyraźnie (niektórzy na tym forum to robią), albo dorabia teorię. Poza opisami czy propozycjami o różnych "odmianach" tai chi, qi gong itp., dla tych którzy chcą ćwiczyć bez SW, brak konkretów. Kto zechce rozpropagować np. xiang gong qigung lub inne podobne ćwiczenia w Polsce ? Kto się podejmie zorganizować szkołę instruktorów, certyfikować ich ? No właśnie, moda, marketing i proza życia, ot co.
Nie bardzo widze potrzebe takiego narzekania, że duzo jest roznych szkoł taichi, ale tylko dla zdrowia bez SW trudno cos znalezc. Powiedziałbym, ze raczej jest odwrotnie, trudno znalezc szkołe taichi, gdzie byłoby cos wiecej z tematu SW, poza ogolna deklaracja, ze kiedys jak sie długo pocwiczy to sa to techniki, ktore mozna wykozystac w walce itp.
Ogromna wiekszosc szkoł taichi to własnie treningi czegos w rodzaju taiji gong. Gdzie cwiczy sie głownie zdrowotno relaksacyjny aspekt.
Jesli ćwiczyłes u Daniela Ż. to masz pełną jasnosc jak to wyglada. Nie widze powodu szukania czegos nowego bez aspektu SW.
Fakt, ze w takich szkołach duzo sie mówi jaka to skuteczna i wyjatkowa sztuka walki, pewnie jeszcze wiecej sie pisze w materiałach reklamowych na stronach www., ale jesli ktos to pocwiczy pare lat, to nie ma chyba złudzen.
Przez te lata ktore spedziłes na treningu taichi w Bydgoszczy, miałes cos wspolnego z treningiem aspektu walki?
Nie wliczam do tego terapeutycznych cwiczen w parach, nazywanych 'klasycznym tuishou'
Wiec nie ma chyba problemu, mozna znalezc mnostwo ofert treningu dla zdrowia z chinskiej połki bez SW.
Tak jak pisał Andrzej, oferta podawana wyłacznie jako qigong nie ma wziecia, a ogromna wiekszosc szkól taichi oferuje własciwie to samo, dodajac SW tylko w informatorach.
Bartosz
S.
ceo @ alchemy labs,
instruktor @ i liq
chuan
Temat: Falun Dafa
Otóż to. Znacznie trudniej jest znaleźć Tai Chi, w którym *jest* cokolwiek ze sztuk walki. Właściwie to niemalże niewykonalne :).Większość szkół Tai Chi oferuje właściwie wyłącznie Qi Gong ubrany w formy, które kiedyś miały wymowę bojową. Jednak nawet formy w Tai Chi nie mają zastosowania bojowego - to bardziej "wyidealizowane sytuacje", na przykładzie których ćwiczy się zasady ruchu.
Dlatego wydaje mi się, że Tai Chi to doskonała propozycja dla osób, które chcą ćwiczyć zdrowotnie.Bartosz S. edytował(a) ten post dnia 21.02.11 o godzinie 21:16
Marcin
Hakemer
Fernandez
Badania
Skuteczności
Reklamy
Temat: Falun Dafa
Cześć Błażej,Ja praktykuję Falun Dafa, i dla mnie to same pozytywy. Ćwiczę od 2001 roku i nie spotkałem się z żadnymi negatywnymi skutkami, wręcz przeciwnie.
Ćwiczenia są bardzo proste do nauczenia, a instrukcje dość obszerne. Pomimo tego, że są proste, to w miarę czasu, cały czas czuje że się w tej "prostocie" rozwijam.
Pozdrawiam,
