Temat: Kondycja polskiego designu
Ostatnio natknąłem się na artykuł z 2007 roku na temat kondycji polskiegodesignu. Artykuł w dość krytyczny sposób traktuje prace rodzimych
projektantów: wytyka im brak własnego stylu oraz przesadne powielanie
zagranicznych wzorów.
http://www.wprost.pl/ar/105980/Brzydkie-bo-polskie/
Czy zgadzają się Państwo z tezami postawionymi w artykule? Czy przez
ostatnie trzy lata sytuacja w naszym kraju się nie zmieniła? Czy faktycznie
brakuje nam rozpoznawalnego stylu i charyzmatycznych osobowości?
Zachęcam do zamieszczania opinii oraz przykładów będących argumentem za lub
przeciw. Chętnie przeczytam również inne artykuły na temat kondycji
polskiego designu.
Andrzej Ludwik Alw
Włoszczyński
projektant, eagler i
orloger
Temat: Kondycja polskiego designu
Raczej trudno zgodzić się z takim wrzuceniem różnych spraw do jednego worka i wyciąganiem "pod tezę" wniosków. Tak da się udowodnić wszystko.Temat: Kondycja polskiego designu
andrzej-ludwik "alw" włoszczyński:
Raczej trudno zgodzić się z takim wrzuceniem różnych spraw do jednego worka i wyciąganiem "pod tezę" wniosków. Tak da się udowodnić wszystko.
Panie Andrzeju dzięki za głos w dyskusji. Zgadzam się, że wiele spraw jest włożonych do jednego worka. Może rozłożymy je zatem na czynniki pierwsze i zastanowimy się po kolei nad każdą z kwestii. Proponuje na początek spróbować odpowiedzieć na pytanie czy polski design faktycznie nie posiada żadnych cech charakterystycznych i jedyne z czym się kojarzy to okres PRL-u?
Andrzej Ludwik Alw
Włoszczyński
projektant, eagler i
orloger
Temat: Kondycja polskiego designu
Nie powiedziałbym że takich własnych, polskich cech nie posiada, choć jest to kwestia czasem ulotna a czasem widoczna dla znawców. Po drugie jest to także kwestia unifikowania się niektórych projektów do rynkowej strategii lub trendu. Ale mamy dobre wzory czerpiące z folkloru - etnodizajn, jak i zupełnie nowatorskie czasem spojrzenie na ograne tematy. Jednak wypada zauważyć że o ile sam dizajn jest na niezłym, a czasem światowym poziomie, to już jego wdrożenie bywa i bolesne i... czasami w ogóle go brak.Moim zdaniem brak szerszej współpracy uczelni z przemysłem i podejmowania na większą skalę i działań badawczych i projektowych. Praktycznie mamy układ "obok siebie" uczelnie uczą, przemysł produkuje. Widziałbym większe możliwości współpracy, ku obopólnemu zadowoleniu.
Sprawa trzecia - porównania z okresem PRL. Nie jestem zwolennikiem takich porównań, ale skoro już to wartałoby porównywać przyczyny powstawania wtedy i dziś konkretnych projektów, a te są diametralnie różne.
