Reklama: Najlepszy program partnerski w sieci , KLIKNIJ

Stwórz profil

Musisz wpisać swoje imię
Musisz wpisać swoje nazwisko
Musisz wpisać poprawny e-mail
Musisz wpisać hasło (min. 8 znaków)
Musisz zaakceptować regulamin

Michał C. ...umiarkowanie w
dążeniu do prawdy
nie jest cnotą...

Temat: Mobilność naukowców

Jerzy Bielec:
Michał C.:

Chodzilo mi o bezrobotnych z wyzszym wyksztalceniem. Sorry ale chyba dawno pracy nie skukales.

Może byś zaczął czytać ze zrozumieniem, zanim mnie obdarujesz taką uwagą, co? Powolutku przeczytaj o czym ja pisze, potem zastanów się o czym Ty piszesz i spróbuj znaleźć jakikolwiek związek między moim twierdzeniem a Twoim przykładem.

I jeszcze jedno: ochrona środowiska jest wśród kierunków zamawianych w Polsce, co mnie bawi, równie mocno jak wspomniana przy jakiejś innej okazji przeze mnie w tym kontekście biotechnologia. Też produkcja PH dla hurtowni farmaceutycznych.Jerzy Bielec edytował(a) ten post dnia 29.09.10 o godzinie 01:44
No wlasnie czytam - z jednej strony mowisz, ze za duzo sie produkuje magajstrow po kierunkach zamawianych (i tu sie calkowicie zgadzam, ze to bez sensu), a z drugiej narzekasz jak chce sie proceder produkcji watpliwej jakosci magajstrow ukrocic.
Przestalem rozumiec.
30.09.2010, 11:20

konto usunięte

Temat: Mobilność naukowców

Michał C.:
No wlasnie czytam - z jednej strony mowisz, ze za duzo sie produkuje magajstrow po kierunkach zamawianych (i tu sie calkowicie zgadzam, ze to bez sensu), a z drugiej narzekasz jak chce sie proceder produkcji watpliwej jakosci magajstrow ukrocic.
Przestalem rozumiec.

Polemizujesz z własnymi wnioskami a nie moimi wypowiedziami, które sobie ustawiasza w dowolny sposób. Zaczęła się zabawa w wątpliwości od kwestii koncentracji uczelni. Tutaj napisałem, że ma ona marginalne znaczenie dla produkcji magistrów. A Ty sobie z tego wyciągnąłeś wnioski nt. zakończenia kształcenia w ogólności.

Jestem przeciwnikiem kierunków zamawianych, bo uważam, że są one nieoparte w jakichkolwiek merytorycznych badaniach potrzeb rynku a jedynie są modą na "kierunki technologiczne". Prawdodpodobnie tacy fachowcy są potrzebni i będą, ale to trzba najpierw zmierzyć a później wydawać pieniądze podatnika.

Ja nie jestem przeciwnikiem kształcenia jako takiego, masowego w szczególności. Pod warunkiem nie gubienia elementarnej jakości - jak na moje społeczeństwo może składać się z 90% magistrów, kiedyś mała matura była czymś. To nie jest dewaluacja tytułu a rozwój społeczny.
30.09.2010, 23:38

Marta Supergan-Marwicz Warszawski
Uniwersytet
Medyczny, asystent

Temat: Mobilność naukowców

Ruszyłam ładną dyskusję. :) To chyba dobrze.

Ja rozumiem, że podróże kształcą i otwierają horyzonty. Są w ogóle super, chyba, że ktoś się zarazi jakimś paskudztwem... Ale...
Tu właśnie dochodzi wspomniany przez Was wątek kawalerstwa. Ja mam rodzinę. Mój mąż stałą pracę i, jak na polskie warunki, godziwe zarobki. Nie wyobrażam sobie przenosin do innego miasta czy kraju. Mąż ma stabilizację, na którą pracował latami. Mam mu to zabrać, bo chcę się dalej kształcić? Czy może mam go porzucić dla kariery? (pusty śmiech)
Mogę próbować szukać czegoś w moim mieście. Jest to o tyle łatwiejsze, że mieszkam w Warszawie i jest tu kilka ośrodków. Pytanie tylko - czy to mi coś da? W mojej branży w zasadzie wszyscy się znamy i i tak współpracujemy! Jaki sens ma przenoszenie mnie do innego budynku innej uczelni?
To raz, a dwa...
Prowadzę badania na materiale biologicznym, który gromadzę latami. Tak, latami... Już zmieniając uczelnię po magisterium musiałam zostawić na UW materiał gromadzony przez 3 lata.
Teraz będę musiała porzucić materiał gromadzony przez 5 lat.
Jakie to marnotrawstwo!!!
Być może uda mi się wynegocjować zabranie teraz moich prób, bo tu gdzie pracuję nikt się tym tematem nie zajmuje, jestem ja jedna, więc może, może mi pozwolą. Tam, gdzie pisałam magisterium, tą samą tematyką zajmowało się więcej osób i profesor przekazał moje próby innej dziewczynie, by badała je pod innym kątem. Mądry kierownik zakładu. Ale moja strata! Jakże chciałabym przebadać te próby pod paroma innymi kątami! Ale są dla mnie niedostępne.
Jeśli nie znajdę pracy w Warszawie to ten materiał też w sumie nieco przestanie mieć znaczenie, bo jest lokalny.
I ja chcę się zajmować tematyką lokalną.

Podróże kształcą... I po to jeżdżę na konferencje i spotykam ludzi z innych ośrodków i współpracuję z nimi. Czy to nie wystarczy? Czy trzeba ludzi siłą przemieszczać by wyli wykształceni???????
5.10.2010, 15:38

Michał C. ...umiarkowanie w
dążeniu do prawdy
nie jest cnotą...

Temat: Mobilność naukowców

Jerzy Bielec:
Ja nie jestem przeciwnikiem kształcenia jako takiego, masowego w szczególności. Pod warunkiem nie gubienia elementarnej jakości - jak na moje społeczeństwo może składać się z 90% magistrów, kiedyś mała matura była czymś. To nie jest dewaluacja tytułu a rozwój społeczny.

Nie no w sumie fajnie, jak twoje marzenie sie spelni to bede mogl sie wdac ze smieciarzem (nie ublizajac nikomu bo to bardzo potrzebny zawod) w pasjonujaca rozmowe na temat wplywu przeplywu genow w metapopulacji na zmiane wartosci wspolczynnika allometri drugorzedowych cech plciowych...
6.10.2010, 12:56

Michał C. ...umiarkowanie w
dążeniu do prawdy
nie jest cnotą...

Temat: Mobilność naukowców

Marta Supergan-Marwicz:
Ruszyłam ładną dyskusję. :) To chyba dobrze.

Ja rozumiem, że podróże kształcą i otwierają horyzonty. Są w ogóle super, chyba, że ktoś się zarazi jakimś paskudztwem... Ale...
Tu właśnie dochodzi wspomniany przez Was wątek kawalerstwa. Ja mam rodzinę. Mój mąż stałą pracę i, jak na polskie warunki, godziwe zarobki. Nie wyobrażam sobie przenosin do innego miasta czy kraju. Mąż ma stabilizację, na którą pracował latami. Mam mu to zabrać, bo chcę się dalej kształcić? Czy może mam go porzucić dla kariery? (pusty śmiech)

Na post-docu w Niemczech masz od 2-3 tys. euro miesiecznie. Zycie 2-3 razy tansze niz w polsce. Mysle, ze jednak duzo lepiej bys wyszla pracujac tam niz tu. Ale to tylko moja opinia. Oczywiscie oni nie moga Cie zmuszac zebys wyjechala, ale z drugiej strony tez nie powinnas wymagac zeby Cie trzymali na sile. Bo jesli nie bedzie takiego wymogu przenosin po doktoracie, to sie upra ze trzeba bedzie odbyc np. roczny staz zagraniczny. Moj znajomy rzucil prace w Maxie-Plancku w Berlinie zeby mieszkac z zona. Zawsze trzeba cos poswiecic.
Mogę próbować szukać czegoś w moim mieście. Jest to o tyle łatwiejsze, że mieszkam w Warszawie i jest tu kilka ośrodków. Pytanie tylko - czy to mi coś da? W mojej branży w zasadzie wszyscy się znamy i i tak współpracujemy! Jaki sens ma przenoszenie mnie do innego budynku innej uczelni?

Przenoszenie sie z jednego miejsca do drugiego w obrebie Polski IMHO ma maly sens - wszedzie to samo biurokratyczne bagno i wieczny brak pieniedzy...
To raz, a dwa...
Prowadzę badania na materiale biologicznym, który gromadzę latami. Tak, latami... Już zmieniając uczelnię po magisterium musiałam zostawić na UW materiał gromadzony przez 3 lata.
Teraz będę musiała porzucić materiał gromadzony przez 5 lat.
Jakie to marnotrawstwo!!!
> Być może uda mi się wynegocjować zabranie teraz moich prób,
bo tu gdzie pracuję nikt się tym tematem nie zajmuje, jestem ja jedna, więc może, może mi pozwolą. Tam, gdzie pisałam magisterium, tą samą tematyką zajmowało się więcej osób i profesor przekazał moje próby innej dziewczynie, by badała je pod innym kątem. Mądry kierownik zakładu. Ale moja strata! Jakże chciałabym przebadać te próby pod paroma innymi kątami! Ale są dla mnie niedostępne.

To jest cos co mnie tez irytuje, ale niestety tak jest na calym swiecie. Jestes pracownikiem danej jednostki i jestes zobowiazana zgromadzony material zostawic u nich.
Jeśli nie znajdę pracy w Warszawie to ten materiał też w sumie nieco przestanie mieć znaczenie, bo jest lokalny.
I ja chcę się zajmować tematyką lokalną.

Tego nie rozumiem, dlaczego uwazasz, ze nie mozna sie np. zajmowac materialem z warszawy w krakowie czy gdansku? Jakie to ma znaczenie?
Podróże kształcą... I po to jeżdżę na konferencje i spotykam ludzi z innych ośrodków i współpracuję z nimi. Czy to nie wystarczy? Czy trzeba ludzi siłą przemieszczać by wyli wykształceni???????

Pracowalas kiedys za granica (w osrodku naukowym)?
6.10.2010, 13:05

Marcin B. Global Training
Specialist at Andor
Technology Plc.

Temat: Mobilność naukowców

Marta Supergan-Marwicz:
Ruszyłam ładną dyskusję. :) To chyba dobrze.

Podróże kształcą... I po to jeżdżę na konferencje i spotykam ludzi z innych ośrodków i współpracuję z nimi. Czy to nie wystarczy? Czy trzeba ludzi siłą przemieszczać by wyli wykształceni???????

Podroze ksztalca bardzo i pozwalaja zobaczyc mnostwo innych punktow widzenia i aspektow zycia - naukowego i codziennego. Praktycznie 100% ludzi spotkanych przeze mnie w MPIbpc i MPIem w Getyndze byla gdzies na wyjezdzie przez pare (2-5) lat. Ale z innej strony rektor Uni Goe Kurt von Figura nie byl ponoc na postdoku za granica a i tak zostal rektorem ;) Ale to bardziej anegdotka (nie sprawdzalem czy prawdziwa) a nie argument.

Wiec jak ze wszystkim, ma to swoje zady i walety i moim skromnym zdaniem wyjazd ze smrodku naukowego w PL byl najlepsza rzecza, ktora moglem zrobic. A byl to ponoc bog wie jaki PAN, Nencki, hoho, elita itp. Dopiero w DE okazalo sie jak dete bylo takie myslenie i postrzeganie.

PS. watek rodzinny - owszem, nie jest latwe ale sam mialem 2 lata long-distance relationship i da sie przezyc. Oczywiscie nie jest to idealne ale z Niemiec do PL jest ~4-6 h koleja (chyba, ze masz widoki na postdoca we Fryburgu czy gdzies pod Holandia) Ja mialem tyle samo samolotem i koleja i wiem, ze sie da ale oczywiscie nie jest to latwe, tanie i przyjemne.Marcin B. edytował(a) ten post dnia 06.10.10 o godzinie 13:22
6.10.2010, 13:17

Marta Supergan-Marwicz Warszawski
Uniwersytet
Medyczny, asystent

Temat: Mobilność naukowców

Mój wątek rodzinny składa się z dwóch osób - męża i dziecka... Co dość mocno utrudnia sprawę.
Wiem, że za granicą (zachodnią) zarobki są zdecydowanie lepsze. I nie doskwiera tak brak pieniędzy na badania. Ale czy naprawdę dam za te pieniądze utrzymać rodzinę? No i co potem? Mąż rzuca pracę, mieszkanie musimy oddać bankowi (kredyty, kredyty), wyjeżdżamy i nie mamy do czego wrócić. A ja nie chcę spędzić reszty życia za granicą. Może i tu jest źle, ale... To jest "moje" źle, nie?

Nadal uważam, że problem jest nie w wyjeżdżaniu tylko w przymuszaniu do wyjeżdżania.
6.10.2010, 15:07

Marcin B. Global Training
Specialist at Andor
Technology Plc.

Temat: Mobilność naukowców

Marta Supergan-Marwicz:

Nadal uważam, że problem jest nie w wyjeżdżaniu tylko w przymuszaniu do wyjeżdżania.

Nie uwazam, ze jest jakiekolwiek przymuszanie. Po prostu taki model dziala lepiej czyli daje ludziom wiecej korzysci niz ten bez wyjazdow. Dlatego wiec wiekszosc ludzi decyduje sie na wyjazd chociazby dla nawiazania nowych kontaktow i odsapniecia od "starej" atmosfery.

Oczywiscie rozumiem, ze z rodzina taki wyjazd jest znacznie trudniejszy i nie mnie oceniac Twoje motywacje, zobowiazania czy sentymenty - ja tylko pisze co jest dominujacym modelem rozwoju kariery naukowej, co nie znaczy, ze jest to model jedyny, najlepszy i sluszny.
6.10.2010, 15:24

Temat: Mobilność naukowców

Michał C.:

Nie no w sumie fajnie, jak twoje marzenie sie spelni to bede mogl sie wdac ze smieciarzem (nie ublizajac nikomu bo to bardzo potrzebny zawod) w pasjonujaca rozmowe na temat wplywu przeplywu genow w metapopulacji na zmiane wartosci wspolczynnika allometri drugorzedowych cech plciowych...

Z tego wynika że mógłbyś się bardzo zdziwić, bo w zasadzie to nigdy nie masz pewności na kogo trafisz na ulicy.... Moim kolegom, kończącym studia biotechnologiczne (zresztą z całkiem dobrymi wynikami) przez jakiś czas zdarzyło się pracować na stacjach benzynowych. Po prostu nie mieli szczęścia do firm z "tzw. branży biotechnologicznej" - a jednak żyć z czegoś trzeba...
6.10.2010, 15:26

Michał C. ...umiarkowanie w
dążeniu do prawdy
nie jest cnotą...

Temat: Mobilność naukowców

Marta Supergan-Marwicz:
Mój wątek rodzinny składa się z dwóch osób - męża i dziecka... Co dość mocno utrudnia sprawę.
Wiem, że za granicą (zachodnią) zarobki są zdecydowanie lepsze. I nie doskwiera tak brak pieniędzy na badania. Ale czy naprawdę dam za te pieniądze utrzymać rodzinę? No i co potem? Mąż rzuca pracę, mieszkanie musimy oddać bankowi (kredyty, kredyty), wyjeżdżamy i nie mamy do czego wrócić. A ja nie chcę spędzić reszty życia za granicą. Może i tu jest źle, ale... To jest "moje" źle, nie?

Nadal uważam, że problem jest nie w wyjeżdżaniu tylko w przymuszaniu do wyjeżdżania.
Za 2 tys. euro miesiecznie w Niemczech utrzymasz siebie i rodzine bez problemu i jeszcze na fajne wakacje odlozysz. Za 3 tys euro miesiecznie to juz w ogole jest wypas. Moj kolega w niemczech na wolontariacie mial 925 eu/msc. Byl w stanie wynajac apartament i codziennie pic sporo alkoholu (z Lotwy chlopak;). Do tego palil. Twierdzil ze niczego mu nie brakuje. Ja bylem w stanie fajnie zyc za 400 euro (mieszkanie mialem za free). Oczywiscie sa i tacy ktorym 5 tys euro na miesiac bedzie malo, ale to pomijam bo to niereformowalne.
Do tego w Niemczech jest spory popyt na wykwalifikowanych specjalistow, bo maja mocno starzejace sie spoleczenstwo, a ichniejsi specjalisci powyjezdzali do Szwajcarii.
6.10.2010, 15:28

Marcin P. Senior Technology
Manager, Proteomika
SL

Temat: Mobilność naukowców

witam serdecznie,

Chcialbym tylko zauwazyc, ze "mobilnosc naukowcow" niczym sie nie rozni od mobilnosci specjalistow z innych branz. Trzeba sie zwyczajnie zastanowic co sie chce w zyciu osiagnac, kim byc i jak to zrealizowac. I tyle. Jezeli nie trzeba nigdzie jechac i jest Ci dobrze tu gdzie jestes to super, ale jezeli musisz wyjechac to zrob to. Niestety rodzina jest wliczona w ryzyko. Rownowaga pomiedzy zyciem zawodowym a rodzina jest niezwykle trudna, naprawde niezwykle trudna. Byc moze zabrzmi to dla niektorych jak szalona idea, ale pogodzenie pracy z rodzina jest problemem na calym swiecie, nie tylko w POlsce i nie tylko dla Was. I zeby nie bylo - ja wyjechalem prawie 10 lat temu, mam wspaniala zone i 2ke dzieci. Mozna, ale wszystko ma swoja cene. Czy chcesz ja zaplacic? odpowiedzcie sobie sami tylko dajcie juz spokoj z wymowkami i szukaniem winnych. Jezeli nie chcesz niczego poswiecic po drodze, lub chociaz starac sie, to miej odwage to powiedziec. Nie zrobilem - bo Mi sie Nie Chcialo. Nie zrobilem - bo w moim przekonaniu Moj Osobisty balans zyskow i strat jest ujemny.
Ja uwazam, ze staze "poza wlasnym ogrodkiem" daja duzo cennego doswiadczenia i dodatkowo znajomosci na cale zycie. Nauka jest czescia biznesu (anagazuje duze pieniadze). Biznes jest oprty na zaufaniu a to na znajomosci pomiedzy ludzmi. Byc moze sa dziedziny wiedzy, ktore takiego stazu zwiazanego z wyjazdem nie wymagaja. Odgorny nakaz mobilnosci mnie odstrasza i smieszy. Jezeli jako naukowiec nie widzisz potrzeby wyjazdu to nie jedz. Tylko miej dosc "jaj" zeby poniesc skutki swojej decyzji (zlej lub dobrej).

pozdrawiam i zycze powodzenia
-M
6.10.2010, 16:03

Marcin B. Global Training
Specialist at Andor
Technology Plc.

Temat: Mobilność naukowców

Michał C.:
Nadal uważam, że problem jest nie w wyjeżdżaniu tylko w przymuszaniu do wyjeżdżania.
Za 2 tys. euro miesiecznie w Niemczech utrzymasz siebie i rodzine bez problemu i jeszcze na fajne wakacje odlozysz. Za 3 tys euro miesiecznie to juz w ogole jest wypas.

Nie wiem jak to wyglada teraz ale kiedy wyjezdzalem, to postdoc mial zaszeregowanie BAT2 czyli jakies 2k€/mies. Teraz to ponoc sie zmienilo i pensje sa wyzsze ale czy naprawde az 3k€? Kolega z Goe, szef labu imagingu po postocu ma ~2.5k€. Chyba, ze mowimy o grantach HF, Boehringera czy tych nieszczesnych Juniorprofesurach.
Moj kolega w niemczech na wolontariacie mial 925 eu/msc.

To prawie tyle ile przecietny doktorant na owczesnym 1/2 BAT2 wiec albo sie zmienilo, a moglo bo mnie tam w koncu 5 lat nie ma, albo ma duzo szczescia, ze dostal takie stypendium. Tak czy siak, swiadczy to o tym, ze w DE jest coraz latwiej utrzymac sie zajmujac sie badaniami podstawowymi.
Do tego w Niemczech jest spory popyt na wykwalifikowanych specjalistow, bo maja mocno starzejace sie spoleczenstwo, a ichniejsi specjalisci powyjezdzali do Szwajcarii.

Fakt. Wiekszosc moich dobrych kolegow z lbami na karku i nie za grubymi portfelami pojechala do CH, US, UK ew. poszla do przemyslu.Marcin B. edytował(a) ten post dnia 06.10.10 o godzinie 17:39
6.10.2010, 17:32

Michał C. ...umiarkowanie w
dążeniu do prawdy
nie jest cnotą...

Temat: Mobilność naukowców

Marcin B.:

Nie wiem jak to wyglada teraz ale kiedy wyjezdzalem, to postdoc mial zaszeregowanie BAT2 czyli jakies 2k€/mies... godzinie 17:39[/edited]

Z moich i kolegow doswiadczen wynika, ze to ze gdzies napisza ze to jest 2k/msc to i tak rzeczywistosc weryfikuje :) Wszystko zalezy od labu, ukladow, grantow na badania itp itd.
A to 925/msc to nie bylo stypendium tylko wolontariat.
6.10.2010, 17:52

Marcin B. Global Training
Specialist at Andor
Technology Plc.

Temat: Mobilność naukowców

Michał C.:
Marcin B.:

Nie wiem jak to wyglada teraz ale kiedy wyjezdzalem, to postdoc mial zaszeregowanie BAT2 czyli jakies 2k€/mies... godzinie 17:39[/edited]

Z moich i kolegow doswiadczen wynika, ze to ze gdzies napisza ze to jest 2k/msc to i tak rzeczywistosc weryfikuje :) Wszystko zalezy od labu, ukladow, grantow na badania itp itd.
A to 925/msc to nie bylo stypendium tylko wolontariat.

Czyli sporo sie pozmienialo i widac na (jeszcze) lepsze choc i tak zle nie bylo :)
6.10.2010, 18:12



Wyślij zaproszenie do