Joanna
C.
coach, trener,
freelancer, (w
zmianach...)
Temat: Początek...
Witajcie :)Jakiś czas temu pewien miły chłopczyk ;) opowiedział mi o swoje pasji i marzeniu...
jakiś czas temu ten sam chłopczyk zaciągnął mnie i jeszcze kilka osób na szlak górski pokazał jak zapalają się oczy bardziej i bardziej gdy stawia się kolejny i kolejny krok na szlaku lub bokiem szlaku.
potem ten sam człowiek - bo już może nie chłopiec ;) zabrał w bajkowy świat Festiwalu Filmów Górskich do Krakowa i wiecie co ... może nie nabrałam w krew pragnienia wiszenia na ścianie czy też spacerowania po wąskich gzymsach górskich
jednak zrozumiałam jak wiele radości i możliwości daje to o czym on mówi... o przekraczaniu swoich granic i zmienianiu przekonań. Zrozumiałam też że ja jako coach inaczej działam i inaczej pracuje nad przekonaniami i granicami ludzi a inaczej On. jednak efekt jest ten sam ROZWÓJ I ZMIANA :) ODKRYWANIE I DOŚWIADCZANIE...JoAnna C. edytował(a) ten post dnia 29.03.10 o godzinie 13:50
Joanna
C.
coach, trener,
freelancer, (w
zmianach...)
Temat: Początek...
A jak wyglądał Wasz "pierwszy raz" gdy pomyśleliście idąc przez góry lub wisząc na ścianie że to jest to.. ?Pozdrawiam
Andrzej
S.
trener, coach,
organizator
Temat: Początek...
Ciężko powiedzieć kiedy był ten "pierwszy raz"... chyba jeszcze w dzieciństwie.Łatwo za to jest mi przypomnieć sobie najlepszy raz.
Wąwóz Skaczącego Tygrysa w Yunnanie w Chinach.
Idziesz dwa dni wąziutką ścieżką na wysokości ok 2/3 tys metrów, tuż po lewej masz 500 metrową przepaść na której dnie dostrzegasz spienioną Jangcy, po prawej i dalej po lewej(po drugiej stronie rzeki/wąwozu) widzisz prawie pionową ścianę i ośnieżone szczyty 6cio tysiączników. Emocji jakie się wtedy pojawiają nie da się opisać.
Cud.
PS. Na Annapurnie byłem we wrześniu w trakcie monsunu i odradzam ten okres
Aleksandra
G.
psycholog, trener,
chórzystka,
miłośniczka życia
:)
Temat: Początek...
Witam!Andrzeju - serce mi zabiło żywiej jak czytałam Twą wypowiedź! Chętnie posłucham więcej :)
Moje pierwsze wyjście w góry?
Mniej więcej roczek, Karkonosze, rodzice z dużymi, żółtymi plecakami na aluminiowych stelażach, ja w nosidełku, moja siostra drepta obok
:)
Porównując wędrówkę górską z pracą coacha czy psychologa nasuwa mi się myśl, że podobieństwo jest też w tym, że piękna jest sama droga - każdy krok, rytm zmian, a także wysiłek, wola i motywacja potrzebne na każdym kroku. To siła wewnętrzna podczas drogi umożliwia osiągnięcie celu.
Janusz
Wawrzała
art director, Bystra
Vision Sp. z o.o.
www.bystravision.pl
Temat: Początek...
Mój pierwszy raz.... dokładnie nie pamiętam... ale chyba z ojcem w wieku 3 lat... 500 m od domu wyciąg narciarski... generalnie wtargał mnie na górę... a potem zjechaliśmy w dół... mój ojciec miał zawsze "ciekawe" pomysły :)))... potem z kolegami ucieczki z podstawówki z lekcji, by poszwędać się po górkach, powspinac się w skałkach, oczywiście na żywca... jak by moja mama dowiedziała się o moich wyczynach... :))) miałbym niezły szlaban...
...czy pociorac się w jaskiniach ...po szkole... zamiast do domu... zeszyty w krzaki i 4 km z buta... a tam już królestwo ciasnych korytarzy, szczelin i tajemnicze wodne podziemne jeziorko... w którym widzieliśmy zatopione skarby... a latarka jedna lub świeczki zapałki... działo się...
Początki miałem bardzo fajne... w Kotlinie Kłodzkiej... mojej ukochanej dziedzinie :)))
Rafal
Palonek
Konsultant, Kaizen
Institute Polska
Temat: Początek...
Śmieszne...ale pierwszego razu nie pamiętam...;)Moim pierwszym "przewodnikiem" górskim był mój Ojciec....
I tak z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że był dobrym "coachem". Początki były trudne, wręcz nienawidziłem wędrówek po górach i lasach...
Dziś jestem zupełnie po drugiej stronie...weekend znaczy dla mnie góry...
Nie pamiętam pierwszego razu...ale pamiętam ostatni dość ekstremalny (jak na polskie warunki)była to BABIA GÓRA 30 grudnia 2009 - na górze naprawdę ciekawie - zimno, ślisko, mgliście jednym słowem ciekawie...POLECAM...
Halina
Brodala
Kierownik Projektu
POKL
