Stwórz profil

Musisz wpisać swoje imię
Musisz wpisać swoje nazwisko
Musisz wpisać poprawny e-mail
Musisz wpisać hasło (min. 8 znaków)
Musisz zaakceptować regulamin

Mateusz Szczecinski -, Fundacja Projekt
Łódź

Temat: Kim Pan jest Panie Żydowicz?

Drodzy czytelnicy

Poniżej przedstawiamy jeden z rozdziałów artykułu poświęconego osobie Marka Żydowicza. Całość tekstu zostanie opublikowana na łamach numeru styczniowego miesięcznika „Komentarz".

Zdecydowaliśmy się na wcześniejszą publikację internetową w związku z ostatnimi działaniami M. Żydowicza, które w naszej ocenie nie służą naszemu miastu i festiwalowi Camerimage, nie przysparzają im wiarygodności i prestiżu.

Kolejne obszerne fragmenty tekstu będziemy publikować przez następny tydzień na stronach Fundacji „Projekt Łódź".

Kim Pan jest Panie Żydowicz?

Agnieszka Kloze



Część I

To, co wyprawia w Łodzi szef Camerimage, Marek Żydowicz, nie jest niczym nowym ani sensacyjnym. Podobnie działo się już w Toruniu, z którego cały festiwal przeniósł się do Łodzi. Kim więc jest Marek Żydowicz - wizjonerem i ostoją kultury czy hochsztaplerem i mitomanem?

Trzeci Brat

Kolejne spore zamieszanie wokół „Tumultu" wywołała informacja z 2002 r., że w Radzie Fundacji zasiadają znani w Toruniu, niekoniecznie z dobrej strony, bracia Janusz i Mirosław Stajszczakowie. Marcin Czyżniewski, były rzecznik prezydenta miasta Michała Zalewskiego opisał ich jako osoby, „o których powszechnie wiadomo, że weszły w konflikt z prawem"[i]!. W podobnym tonie wypowiedział się również w swojej książce Marek Biernacki, poseł PO i były szef MSWiA[ii]. W opinii Jana Rulewskiego, wieloletniego posła z tamtego okręgu, M. Stajszczak, „od kilkunastu lat działa w stanie permanentnej korupcji"[iii].

Kim więc są ówcześni współpracownicy Marka Żydowicza?

Uczestnictwo Stajszczaków w projektach Żydowicza było możliwe, w momencie zmiany w statucie działania fundacji dokonanym w grudniu 1990 r. 11 grudnia tego samego roku, uchwałą zarządu fundacji podpisaną przez Marka Żydowicza „ W sprawie nadania sponsorom prawa stałego członkostwa w Radzie Fundacji", takie same uprawnienia jak fundatorzy założyciele, otrzymało 6 firm związanych z Januszem i Mirosławem Stajszczakami.

Kulisy przejęcia kontroli nad „Tumultem" przez Stajszczaków, znajdziemy w tomie pierwszym akt fundacji znajdujących się w toruńskim Sądzie Rejestrowym. Na stronie 152 znajduje się dokument stworzony najprawdopodobniej przez jednego z założycieli „Tumultu" Leszka Kucza pod tytułem „Uwagi dotyczące rozwoju sytuacji organizacyjnej Fundacji (...)", w którym możemy przeczytać, że 12 maja 1990 r. "prezes Fundacji (Marek Żydowicz - przyp. aut) podpisał porozumienie z prezesami spółek prywatnych Weltinex i Polfrost w Bydgoszczy, którzy (...) zobowiązali się wspierać Fundację w zamian za rozszerzenie jej celów statutowych o działalność na rzecz sportu, turystyki i ochrony środowiska oraz umożliwienie tym sponsorom kontroli nad Fundacją i zapewnienie im stałego członkostwa w Radzie Fundacji. Na mocy tego porozumienia Fundacji została wypłacona dotacja w kwocie 100 mln zł"[iv](starych - przyp.aut). Na zmiany nie godziło się szczególnie dwóch fundatorów - Joanna Strzelecka i wspomniany L. Kucz - którzy twierdzili, że „Żydowicz wprowadził ich w błąd podsuwając im do podpisania, zresztą antydatowany, nowy statut, ale "[v].

W czerwcu 1994 r. ponownie M. Żydowicz wystąpił do sądu o uaktualnienie składu Rady Fundacji poprzez wpisanie imienne braci Stajszczaków, zamiast przedstawicieli firm[vi].

O dziwnych przypadkach związanych z pierwszymi założycielami fundacji „Tumult" szerzej będzie napisane w kolejnym rozdziale, teraz jednak powróćmy do partnerów Żydowicza.

Tematem braci Stajszczaków zajmowały się media ogólnokrajowe już od początku lat dziewięćdziesiątych. W Gazecie Wyborczej z 1994 r. Katarzyna Kęsicka i Jerzy Jachowicz, pisali, że „Z cinkciarstwa i afery alkoholowej, która umożliwiła w Polsce , wyrosło wielu szanowanych biznesmenów. Gdy się o tym pamięta, można zrozumieć, dlaczego powszechnie szanowany biznesmen całuje się serdecznie w knajpie z przemytnikiem i bandytą(...)[vii]. Jako przykład podają karierę braci Stajszczaków, rozpoczynających działalność „biznesową" od nielegalnego handlu na bazarach Bydgoszczy. Jak podała Rzeczpospolita już wtedy nawiązali oni kontakty z podziemiem gospodarczym w Polsce i Rosji, gdzie Mirosław przewoził złoto z Rosji do Indii[viii]. Skończyło się to dla niego mało szczęśliwie, gdyż wpadł na nielegalnym obrocie złotem i zanim brat wyciągnął go z indyjskiego więzienia, miał okazję zapoznać się z azjatyckim systemem penitencjarnym. Następnie założony przez nich holding „Weltinex", sprowadzał masowo alkohol i elektronikę. W 1991 r. Urząd Skarbowy naliczył firmie 173 miliardy starych złotych zaległego podatku obrotowego. Weltinex ogłosił upadłość, a majątek firmy rozparcelował do spółek związanych z holdingiem: Polfrost i Makaronik[ix]. W 1994 r. wartość niezapłaconych zobowiązań wynosiła około 250 miliardów starych złotych[x]. Janusz Stajszczak, z zawodu kolejarz, przepisał cały swój majątek na żonę, z którą ma podpisaną rozdzielność majątkową, a brat Mirosław, „choć mieszka w największej na Kujawach i Pomorzu rezydencji (około 15 tys. mkw.), oficjalnie ma tylko kilkusetzłotową rentę inwalidzką (III grupy)"[xi], więc był osobą całkowicie niewypłacalną.

Po tej sprawie prokuratura postawiła zarzuty Mirosławowi, że "usunął mienie zajęte lub zagrożone zajęciem". Śledztwo trwało cztery lata, gdyż nie można było postawić zarzutów Januszowi Stajszczakowi, który w tym czasie ukrywał się w Rosji, ścigany listem gończym wysłanym za nim w grudniu 1993 r. Rosjanie twierdzą, że w ich kodeksie karnym nie ma przepisu umożliwiającego zatrzymanie podejrzanego, który uciekł z majątkiem. Warto przypomnieć, że ta sytuacja ma miejsce na pół roku przed zmianami wniesionymi do statutu fundacji Tumult przez Marka Żydowicza.

J. Stajszczak ma jednak tupet. Przymusowej „emigracji" zaczyna w 1993 roku prowadzić kampanię wyborczą na niezależnego senatora. Pomimo sporych nakładów i zaangażowania zaprzyjaźnionych gazet otrzymuje jedynie niecałe czterdzieści tysięcy głosów i zajmuje dziesiąte miejsce. Do Polski wraca w 1995 roku po złożeniu zeznań w ambasadzie w Moskwie.

Ostatecznie stanął przed sądem w lipcu 1997 r., wraz z pięcioma innymi oskarżonymi. To jednak nie był koniec kłopotów ludzi z rady „Tumultu". Cytując dalej Rzeczpospolitą, „Mirosław Stajszczak był też członkiem rady nadzorczej bydgoskiej spółki Domar. Członkom zarządu tej spółki w sierpniu 1997 roku prokuratura zarzuciła nieprawidłowości związane z emisją akcji oraz manipulowanie jej kapitałem akcyjnym, co wiązało się ze staraniami wprowadzenia Domaru na giełdę. Przeciwko Mirosławowi Stajszczakowi skierowano dwa akty oskarżenia, w których zarzucono mu także m.in. fałszerstwo i złamanie przepisów karnych skarbowych"[xii]. Sam rok 1997 nie był jednak rokiem zbyt udanym dla braci Stajszczaków, gdyż na wynoszeniu tajnych akt dotyczących braci, został zatrzymany na gorącym uczynku funkcjonariusz bydgoskiej Delegatury UOP Marek K. Prokuratura postawiła zarzut M. Stajszczakowi przekupienia funkcjonariusza publicznego. W 1999 roku wyrokiem Sądu Okręgowego w Bydgoszczy M Stajszczak został skazany na rok więzienia, a Sąd Apelacyjny w Gdańsku w 2000 roku podniósł karę do trzech lat.

Więzienie Mirosławowi nie służy. Jeszcze w trakcie rozprawy, adwokat próbuje przekonać sąd o depresji i znerwicowaniu swojego klienta. Podobno oskarżony celem ozdrowienia ma ustawiać klocki, rysować i rzucać piłeczką. W 2001 roku celnie tę sytuację konstatuje tygodnik „Wprost" w artykule „Poczytalni niepoczytalni": „W udawaniu depresji wyspecjalizowali się również narkotykowi przemytnicy oraz biznesmeni oskarżeni o wielomilionowe wyłudzenia kredytów i podatku VAT. Wszyscy przed aresztowaniem wykazywali dużą odporność psychiczną, prowadzili interesy, organizowali sprawnie działające grupy przestępcze. Chorować zaczęli dopiero za kratami. Na depresję cierpi na przykład Mirosław Stajszczak, skazany na trzy lata więzienia za próbę przekupienia oficera UOP. Na depresję zapadł także Marek K., oficer UOP, skazany na dwa lata pozbawienia wolności za ujawnienie Stajszczakowi tajemnicy państwowej (od kilku tygodni jest już w więzieniu)"[xiii].

W 2001 roku, kiedy Mirosław trafia wreszcie do więzienia, kończy się też sprawa Waltinexu. Sąd pierwszej instancji uniewinnia braci, nie dopatrując się przestępstwa. Po odwołaniu prokuratury, sąd wyższej instancji umarza sprawę z powodu przedawnienia.

Czy podobnie zakończy się sprawa partnerów Marka Żydowicza w przypadku ich kolejnej firmy „Domar"? Wiele na to wskazuje. „Domar" jest w posiadaniu braci od początku lat dziewięćdziesiątych. To sieć sklepów z elektroniką znajdujących się przede wszystkim w północnej Polsce. Firma nie wytrzymała konkurencji z dużymi sieciowymi marketami sprzedającymi podobny towar. Narosłe długi firma może regulować tylko w barterze, a zapasy wyprzedaje za połowę ceny. Pod koniec ubiegłego roku zamknięto większość istniejących salonów. Główny majątek firmy, trafił do firmy „Luna", której prezesem jest 26 letni syn Janusza Łukasz. A majątek jest nie mały. Łącznie 77 tys. metrów kwadratowych powierzchni sklepowej o wartości prawie dwudziestu trzech milionów złotych[xiv].

Po przeanalizowaniu wszystkich dostępnych faktów, warto się zastanowić się, dlaczego władze Łodzi nie zainteresowały się tą sytuacją i nie sprawdziły pod kontem wiarygodności i dotychczasowych kontaktów swojego „wizjonersko-biznesowego" partnera. Czy nie wstyd jest im, że dogadując warte miliardy złotych inwestycje mające pochodzić z naszych kieszeni mają za plecami takie towarzystwo? Pewnie przyjmują optykę M. Żydowicza, który jak powiedział „braci się nie wstydzi i są dla niego [xv]



CDN w przyszłym tygodniu



[i] M. Czyżniewski, Pismo do redakcji Gazety Pomorskiej, opublikowano w Gazeta Pomorska, 29.07.2003

[ii] M. Biernacki, Polska bez mafii, Warszawa 2002, wyd. MOST, s. 77

[iii] tamże

[iv] W. Pankowski, Czyj będzie zbór, Gazeta Pomorska, 24 .12.2002

[v] tamże

[vi] tamże

[vii] K.Kęsicka, J. Jachowicz, Mroki Najjaśniejszej czyli historia mafii w Polsce, Gazeta Wyborcza, nr. 127, 03.06.2994

[viii] A. Marszałek, G. Rakowicz, Łaskawy Prezydent, Rzeczpospolita 18.09.2000

[ix] tamże

[x] K.Kęsicka, J. Jachowicz, Mroki Najjaśniejszej

[xi] A. Marszałek, G. Rakowicz, Łaskawy Prezydent

[xii] tamże

[xiii] E. Ornacka, Poczytani niepoczytalni, tygodnik „Wprost", nr 961, 29.04.2001

[xiv] P. Głuchowski, M. Kowalski, Rodzina na swoim, czyli biznes według Staszczaków, na http://wyborcza.biz/biznes/1,101562,7084753,Rodzina_na...

[XV] R. Jaworski, Wielki tumult na folwarku towarzyskim, Gazeta Pomorska, 29.07.2003
11.01.2010, 11:20

Rafał Budziszewski Analityk biznesowy,
Asseco Poland

Temat: Kim Pan jest Panie Żydowicz?

Na stronie http://polisfera.pl można zapoznać się z listem otwartym Tomasza Jacuńskiego do wiceprezydenta Łodzi oraz z odpowiedzią na ten list pana Tomaszewskiego oraz pana Żydowicza, jak również z emailem wysłanym w tej sprawie przez Franka Gehry. Warte uwagi dla zainteresowanych tematem.
14.01.2010, 16:18



Wyślij zaproszenie do