Lucyna Tomaszewska JESTem :O)SOBĄ
Temat: Małżeństwo zyski i strary ..:O)
Co zyskujemy, a z czego musimy zrezygnować wchodząc w związek małżeński?Czy więcej zysków czy ...?
Kto traci co i dlaczego ?
:o)
Lucyna Tomaszewska JESTem :O)SOBĄ
Temat: Małżeństwo zyski i strary ..:O)
Edyta Górniak wyznała, dlaczego odeszła od Dariusza KrupyW wywiadzie dla magazynu "Viva!" Edyta Górniak opowiedziała o powodach rozstania z Dariuszem Krupą. "Myślę, że to koniec małżeństwa" - wyznała na łamach gazety.
Problemy małżeńskie Edyty i Dariusza to jedne z najgorętszych doniesień ostatnich miesięcy. Na początku lipca wokalistka mówiła jeszcze, że razem ze swoim mężem starają się budować między sobą nowe relacje. W najnowszym wywiadzie dla "Vivy!" wyznała jednak, iż niewykluczone, że to definitywny koniec jej małżeństwa.
Piosenkarka zdradziła, że wyprowadzka z domu miała tak naprawdę zbliżyć ich do siebie, miała sprawić, że za sobą zatęsknią. Jak mówi - tak się jednak nie stało. "Rozłąka pokazała, że jesteśmy zupełnie innymi ludźmi. Że jesteśmy szczęśliwsi, ale bez siebie" - powiedziała.
Na pytanie, dlaczego zdecydowała się odejść dopiero niedawno, Edyta wyznała, że pewnych rzeczy nie dostrzegała wcześniej. "Darek wniósł wielkie i piękne wartości do mojego życia (...). Odbudował wizerunek mężczyzny w moich oczach. Dopiero lata odsłoniły jego cechy, przy których zaczęłam gasnąć. Nie mogłam tego zobaczyć wcześniej".
* Edyta Górniak to gwiazda szykowna, stylowa i bardzo seksowna. Zobacz, jakie buty zakłada i zdecyduj, w których wygląda najlepiej!
Edyta wyznała w wywiadzie, że przez kilka ostatnich lat nie miała własnych marzeń. Dotarła do miejsca, w którym wydawało się jej, że to już koniec inspiracji, motywacji i szczerego uśmiechu. "Wiesz, że ja przez te wszystkie lata nie byłam nigdzie sama?" - zapytała dziennikarkę "Vivy!".
http://muzyka.onet.pl/0,2013664,plotki.html
Czy to prawda?
Joanna
K.
Trener biznesu i
rozwoju osobistego,
coach, konsultant
ds...
Temat: Małżeństwo zyski i strary ..:O)
Lucyna Tomaszewska:Lucyna - nie wydaje Ci się, że to szalenie indywidualne kwestie? Owszem, można opisać swoje historie (never ending story...), samą instytucję małżeństwa, pogrymasimy, nacieszymy się, a i tak kolejne tłumy będą zmierzać do ołtarza, mijając po drodze równie liczne grupy pędzące na sprawę rozwodową.
Co zyskujemy, a z czego musimy zrezygnować wchodząc w związek małżeński?
Czy więcej zysków czy ...?
Kto traci co i dlaczego ?
:o)
Lucyna Tomaszewska JESTem :O)SOBĄ
Temat: Małżeństwo zyski i strary ..:O)
Joanna Konieczna:O wszystkim można mówić! Cokolwiek mówimy i tak snujemy opowieść pobożnych życzeń, albo niechcianych straszydeł..:o)Lucyna - nie wydaje Ci się, że to szalenie indywidualne kwestie? Owszem, można opisać swoje historie (never ending story...), samą instytucję małżeństwa, pogrymasimy, nacieszymy się, a i tak kolejne tłumy będą zmierzać do ołtarza, mijając po drodze równie liczne grupy pędzące na sprawę rozwodową.
Ja mogę mówić o wszystkim na jaki temat mam swój pogląd, czy to wyrobiony tylko na podstawie przemyśleń, czy tzw. żywych doświadczeń i zdarzeń z mojego życia. W moim życiu nie ma tajemnic, a jedynie nie wszystkim mówię, bo np. się nie uda na raz
:O)
Małżeństwa są, bo ludzie coś muszą robić i szukać usprawiedliwień dla własnego zachowania i np. ze społecznego wymogu.:O)
Joanna
K.
Trener biznesu i
rozwoju osobistego,
coach, konsultant
ds...
Temat: Małżeństwo zyski i strary ..:O)
O wszystkim można mówić!
No pewnie! Ja pytam tylko o cel tej "rozmowy". Dla mnie odpowiedź na pytanie "Po co?" jest istotą wszelkich działań. Gadu gadu przy winku dla bajania też spełnia jakąś funkcję, np. odpoczynku, zabawy, autopromocji, i wielu, wielu innych.
Ja mogę mówić o wszystkim na jaki temat mam swój pogląd, czy to wyrobiony tylko na podstawie przemyśleń, czy tzw. żywych doświadczeń i zdarzeń z mojego życia.
Możesz. Bez problemu. Nikt Ci nie zabroni.
Małżeństwa są, bo ludzie coś muszą robić i szukać usprawiedliwień dla własnego zachowania i np. ze społecznego wymogu.:O)
Małżeństwa są nawiązywane z przeróżnych powodów. Owszem, funkcja społeczna ma tutaj spore znaczenie.
W moim przekonaniu, gros małżeństw zostaje zawarte po to, aby planowane (lub nie) dzieci miały "normalną" rodzinę. O ile owa rodzina budowana jest na bazie miłości, wolności i wzajemnego zrozumienia, nie widzę problemu. O zyskach i stratach zaczyna się rozmawiać, kiedy jest źle lub wręcz po.
Ale źle i dobrze może być w każdym związku, w każdym także można być szczęśliwym lub liczyć straty i zyski. Do podobnych analiz nie trzeba niczego formalizować. Jedyna różnica polega na tym, że adwokat trochę kosztuje...:)
Agnieszka Pietrzak Twórcze Inspiracje
Temat: Małżeństwo zyski i strary ..:O)
Można powiedzieć, że małżeństwo to rodzaj inwestycji na "stare lata". Gdy jesteśmy młode wkładamy w nie zazwyczaj całe siebie,swoją młodość i swoje ciało aby zrodzić potomków i ich wychować, wspieramy aby mąż i dzieci mogły wzrastać. W tzw.najgorętszych latach małżeństwa często nas prawie nie ma, rola żony i matki jest bardzo absorbująca. Po 20, 30 latach powinnyśmy zbierać plany. To jest czas który pokaże wartośc inwestycji - kogo mamy u swego boku.
Lucyna Tomaszewska JESTem :O)SOBĄ
Temat: Małżeństwo zyski i strary ..:O)
Poliandriahttp://pl.wikipedia.org/wiki/Poliandria
(z gr. πολύς polys - "liczny" oraz ἀνήρ aner, dopełniacz ἀνδρός andros - "mężczyzna"), wielomęstwo – jedna z form poligamii, rzadziej spotykana niż poligynia. Jest to związek małżeński jednej kobiety z wieloma mężczyznami.
Z poliandrią mamy do czynienia wśród ludów zamieszkujących obszary o niekorzystnych warunkach przyrodniczych, np. u niektórych plemion eskimoskich, indiańskich (Szoszonów) i w Tybecie (gdzie tylko praca kilku mężczyzn jest w stanie zapewnić rodzinie utrzymanie) i przyczynia się ona wtedy do zmniejszenia przyrostu naturalnego. Występuje także w niektórych społecznościach afrykańskich (Bahimowie), obok monogamii i poligynii, w przypadku gdy opłata za żonę jest zbyt wysoka dla biedniejszych członków społeczności. Możliwy jest wtedy związek grupy mężczyzn z jedną kobietą. Poliandria bywała też akceptowana wśród Guanczów na niektórych spośród Wysp Kanaryjskich.
Z Wikipedii
Tybetanka – córki z rodzin, w których nie było synów, tradycyjnie posiadały szerokie uprawnienia, w tym prawo zawierania matrylokalnego małżeństwa poligynicznego – analogicznie do patrylokalnych małżeństw poliandrycznych, zawieranych przez braci z jedną kobietą, rzadziej ojca z udziałem synów; w gestii kobiety leży utrzymywanie seksualnej równowagi w poliandrycznym małżeństwie, za co jest darzona szacunkiem i poważana[1]
Poliandria w Tybecie
http://pl.wikipedia.org/wiki/Poliandria_w_Tybecie
– tybetańska tradycja małżeństwa kilku mężczyzn z jedną kobietą, zwykle w formie związku pomiędzy braćmi i wspólną żoną (tzw. poliandria braterska) albo jako małżeństwo między ojcem i synami, a jego następną żoną (tzw. poliandria dwupokoleniowa)[2]. Rzadziej występujący wariant w formie wspólnego związku małżeńskiego pomiędzy braćmi i dwiema kobietami jest nazywany poligynandrią[3].
W wyniku aktywnych represji ze strony chińskiego rządu wobec przejawów kultury tybetańskiej, w tym poliandrii, praktyka ta została oficjalnie uznana za zjawisko marginalne, obecnie jednak odradza się za sprawą nowych czynników społeczno-gospodarczych i kulturowych[4]. Poliandria jest nadal rozpowszechniona u Tybetańczyków, którzy osiedlili się w Himalajach, poza granicami Chin oraz na obszarach, gdzie panują podobne warunki społeczno-ekonomiczne, np. w Nepalu[5], oraz wśród okolicznych ludów o podobnej kulturze.
Analogiczną, tradycyjną praktyką małżeńską w Tybecie i pobliskich krajach, jest poligynia, czyli zawieranie małżeństwa przez matkę i jej córki ze wspólnym mężem (poligynia dwupokoleniowa) lub zawieranie małżeństwa przez siostry ze wspólnym mężem (poligynia siostrzana)[2].
Panujący uprzednio system feudalny zmuszał również do utrzymywania tradycyjnej endogamii we własnej klasie społecznej, a także wśród krewnych.
Po utracie niepodległości Tybetu na rzecz ChRL, reformy wprowadzone w latach 1959-60, wyzwalające chłopów pańszczyźnianych oraz znoszące niewolnictwo, wpłynęły negatywnie na tradycyjny system małżeński: wcześniej podlegli chłopi klas du-jung i mi-bo, jako pierwsi zaczęli masowo unikać małżeństw poligamicznych, które i tak pośród nich zdarzały się rzadziej niż monogamiczne, występując tylko w bogatszych rodzinach z powodów gospodarczych. W związku z polityką kontroli urodzin władze chińskie zabroniły tradycyjnych małżeństw, wprowadzając nowe prawo rodzinne i delegalizując rozpowszechniony system wieloosobowego związku cywilnego, drastycznie zmieniając w ten sposób struktury społeczne Tybetu. Tym niemniej, poliandria braterska stała się najpopularniejszą formą małżeństwa wśród bogatszych chłopów, szczególnie w latach bezpośrednio po zniesieniu maoizmu w chińskiej polityce gospodarczej[6].
Co wy na to ???
Aż oczy się szerzej otwierają :O)
Lucyna Tomaszewska JESTem :O)SOBĄ
