Temat: A może "moja niezapomniana prodróż"?
Witam wszystkich:-)Sądzę, ze temat "panorama kultur" jest na tyle pojemny, że możemy pisać o swoich wspomnieniach z podróży, a może nawet marzeniach podróżowych? Marzenia mają to do siebie, że są spełniane, więc wiele tych związanych z podróżą z czasem stanie się wspomnieniem.
Jedno z moich najcudowniejszych wspomnień, to weekend w Ochrydzie, nad Jeziorem Ochrydzkim w Macedonii... Spokój i harmonia nieba i wody, harmonia kultur - Macedończycy i Albańczycy. Żadnych konfliktów.
Jestem smakoszem kawy i w Macedonii piłam najlepszą kawe w życiu - Tzw. "blaga kawa", gotowana od razu z cukrem... poezeja smaku.
W pewej kawiarni ochrydzkiej serwowali kawę tylko z ekspresu. Ja jednak zobaczywszy w kącie maszynkę spirytusową zapytałam, czy mogę dostać kawę z dżezwy ('dżezwe', 'dżezwa' to ten charakterystyczny tygielek). Kelnerka odpowiedziała mi jednak, że w dżezwie to one (kelnerki) robią kawę dla siebie. Musiałam mieć bardzo rozczarowaną minę, bo po chwili namysłu pobiegła skonsultować się z szefem lokalu, który pozwolił - w drodze wyjątku - podać klientowi kawę z dżezwy dla obsługi. Ciekawe jak bardzo się dziwili, ze podoba mi się najbardziej to, co dla nich jest najzwyczajniejsze? W każdej podróży równie wspoaniałe co odkrywanie "nowego" jest odkrywanie na nowo "siebie samego". O tym jacy jesteśmy przekonujemy się przecież w kontakcie z odmiennością.
Kochani, opowiedzcie o swoich "odkryciach" :-)
Małgorzata
Olszewska
dziennikarz,
redaktor/PR/komunika
cja - do wzięcia
Temat: A może "moja niezapomniana prodróż"?
Moim odkryciem z kolei jest Huculszczyzna. Pojechałam tam na festiwal kultury ukraińskiej Etnoewolucja w Kosmaczu. To był dodatkowy bonus, bo w jednym miejscu miałam to, co najlepsze w Ukrainie: koncerty zespołów folkowych i rockowych, warsztaty, tradycyjne jedzenie, na targu stuletnie soroczki w przystępnych cenach i pisanki z Kołomyi w cenach zastraszająco wysokich...;)Spaliśmy (z grupą 47 osób) u huculskiej rodziny w stodole (tzn. ja się wymiksowałam ze stodoły pod pretekstem arachnofobii i spałam z kilkoma osobami w domu). Na śniadanie jedliśmy słoninę i... bimber (nie wypadało odmówic gospodarzowi). wieczorem siedzieliśmy przy ognisku i z gospodynią-Huculką śpiewaliśmy kołomyjki, tudzież inne ludowe (i mało przyzwoite) pieśni.
No, ale zadziałała przede wszystkim atmosfera serca Karpat. Właściwie każda miejscowość (Kosmacz - największa wieś, Kołomyja, Delatyn..., a w drodze Drohobycz, Stryj, Iwano-Frankowsk) jakoś mi się literacko i historycznie kojarzyła. Widoki przepiękne, za stodołą płynął lodowaty strumień, powietrze czyste. Chcę tam wrócić (uwaga dla zainteresowanych: wychodzi taniej niż Podhale!) i pochodzić po połoninach.
a jeszcze jedna fascynacja kulinarno-widokowa to Krym. Na wschodzie półwyspu zwiedzałam twierdze Sudak, a zaraz potem pojechałam na targ do Nowego Światu, gdzie jadłam płow prosto z beczki, miodownik i zapijałam kawą parzoną w tygielku i podawaną ze straganu, w pękniętej porcelanowej filiżance. Lepszej już mi się nie zdarzyło pić!Małgorzata Olszewska edytował(a) ten post dnia 19.07.07 o godzinie 11:37
Temat: A może "moja niezapomniana prodróż"?
Fantastyczna impreza:-) A zdradzisz o jakiej porze roku odbywa się ten festiwal? Może i ja mogłabym się wybrać? :-))
Sławomir
W.
www.text-shop.pl |
www.facebook.com/Tex
tShop
Temat: A może "moja niezapomniana prodróż"?
wydaje się, że na przełomie kwietnia i maja; znalazłem taką informacjęhttp://www.zik.com.ua/pol/index.php?news_id=1094
Małgorzata
Olszewska
dziennikarz,
redaktor/PR/komunika
cja - do wzięcia
Temat: A może "moja niezapomniana prodróż"?
zgadza się, ten festiwal z linku to była właśnie Etnoewolucja w Kosmaczu:)organizatorzy nie są do końca pewni, czy uda im się zrealizować kolejną edycję - brak środków... ale mają nadzieję, że tak. mam w domu ich adresy mailowe (można pisać po rosyjsku), mogę je jutro wrzucić na stronę, to sympatycznie ludzie, zależy im na promocji, na pewno chętnie odpowiedzą
Sławomir
W.
www.text-shop.pl |
www.facebook.com/Tex
tShop
Temat: A może "moja niezapomniana prodróż"?
A oto moja niezapomniana rowerowa podróż sprzed kilku dni. Wyruszyłem z nieistniejącej wsi Trójca (niegdyś 900 mieszkańców, cerkiew i ośrodek pisania ikon). Przejechałem przez mostek, minąłem owczarnię i stawy rybne, potem przejechałem przez nieistniejące wsie Jamna Górna i Jamna Dolna (w obu żyło niegdyś ok 1600 ludzi) a po ok. 30 minutach dotarłem do nieistniejącej wsi Arłamów (900 mieszkańców).Nie wiedziałbym o tym, gdyby nie zdziczałe sady, widoczne do dziś miedze między polami no i ustawione niedawno tablice informacyjne trasy "Śladami dawnych wsi naszego pogranicza"; trasę (a w zasadzie trasy) wymyśliła Fundacja Wspomagania Wsi przy pomocy lokalnych samorządów i nadleśnictw.
Dawno nie widziałem tak pięknych i zarazem tak przygnębiających swoją pustką miejsc jak w czasie ostatnich dwóch tygodni na Pogórzu Przemyskim.
Zosia
Spandowska
Student, Uniwersytet
Mikołaja Kopernika
w Toruniu
Temat: A może "moja niezapomniana prodróż"?
czy etnoewolucja ma swoją ukrainską stronę internetową?bo nie widzę...
ja marzę o wyprawie na szeszory...
ktoś był?
;]Zosia Spandowska edytował(a) ten post dnia 27.09.09 o godzinie 13:43
Sławomir
W.
www.text-shop.pl |
www.facebook.com/Tex
tShop
Temat: A może "moja niezapomniana prodróż"?
ja znalazłem takie stronyhttp://community.livejournal.com/etnoevolution/
http://www.my-kosmach.com.ua/etnoevo-contact.htm
całkiem dużo na temat tej imprezy można znaleźć w Google na hasło etnoevolutionSławomir W. edytował(a) ten post dnia 27.09.09 o godzinie 15:25
