Wypowiedzi
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Business Consulting
-
Ja z jednej strony używam map rozpoczynając pracę nad praktycznie każdym problemem - mój notatnik jest ich pełny, bo najwięcej twórczej swobody daje mi papier i długopis.
Z drugiej strony, praktycznie nigdy nie wykorzystuję map do prezentowania czegokolwiek klientowi (czasami używam map koncepcyjnych, ale one są według mnie o wiele bardziej ustrukturyzowane).
Dla mnie mapy to narzędzie używane na bardzo wczesnym etapie pracy, praktycznie tożsame z brainstormingiem (często rysuję mapę dyskutując z współpracownikiem). Potem obszary wyłaniające się z mapy trafiają np. do issue tree, a na końcu powstaje jakaś forma rekomendacji. Dlatego mapę często mogę narysować nawet na luźnej A4, którą potem wyrzucam.
Sam nie byłbym zachwycony gdyby ktoś prezentował mi coś w formie mind-mapy. Odbierałbym to trochę tak jakby pokazywał mi swoje robocze notatki, z których sam mam wyciągnąć jakiś wniosek. Ale może to kwestia indywidualnej wrażliwości.
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Jabłuszko
-
To dobry pomysł, niestety nie lubię planować czegoś wcześniej i muszę liczyć się z dodatkowymi kosztami.
Nie ma co ukrywać, że Europa jest droga po prostu (do tej pory wolałem raczej bardziej egzotyczne i odległe, ale biedniejsze kraje).
Ale po kilku dniach w Barcelonie wiem już, że i tak wrócę kiedyś na parę tygodni w samej Hiszpanii.
-
dzięki! (trochę spóźnione:) właśnie wróciłem i podróżowało się świetnie, największe dodatkowe koszty w stosunku do samego biletu stanowiły rezerwacje na pociągi nocne, których jestem fanem - na przykład Wiedeń-Zurych 26 euro, Genewa-Rzym 40 franków (z tego co pamiętam). dodatkowe rezerwacje potrzebne były często we Włoszech, a na przykład w Szwajcarii - nigdy.
ale niezależnie od pociągów, najlepszym logistycznym pomysłem była podróż promem z rzymu do barcelony, pierwszy raz tak długo na morzu - 18 godzin, wieczorem koncert, a w ciągu dnia można czytać książkę na kanapie przy oknie z widokiem na morze.
-
Witam,
Czy ktoś ma może doświadczenia z podróżowaniem po Europie z biletem Interrail?
Chciałbym w najbliższym czasie spędzić około miesiąca lub trochę dłużej jeżdząc po Europie Zachodniej bez specjalnych planów i zakładałem że może to być fajna i prosta opcja.
Ale szukając szczegółów okazało się, że ktoś nawet napisał książkę na temat pozdróżowania z tym biletem, więc zaczynam mieć wątpliwości czy to na pewno taka prosta sprawa jak mi się wydaje:)
Jeśli są jakieś rzeczy na które trzeba uważać to będę wdzięczny za info. Głównie interesuje mnie czy wybór pociągów którymi będę mógł się poruszać będzie ograniczony i czy orientowanie się czym można podróżować a czym nie jest bardzo skomplikowane,
Pozdrowienia,
/B.
PS. nie mogę zadeklarować gdzie dokładnie pojadę, ale najbardziej prawdopodobny kierunek to w stronę Hiszpanii i Portugalii, również duże szanse mają Praga, Włochy i Szwajcaria
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Projekty start-up
-
Ja bookowałem zawsze przez hostels.com.
W NY najpierw "West End Studios" (manhattan). Okropnie i brudno.
Na szczęście potem skończyły się tam miejsca i dzięki temu trafiłem parę skrzyżowań dalej, do Hostelling International New York, 891 Amsterdam Avenue.
Czysto i schludnie. 32$ za noc (wieloosobowy, w maju)
-
Dorota Maria J.:
Witam,
mieszkałam w Meksyku i osobiście muszę zawetować część tutejszych mitów. Kocham ten kraj, ale absolutnie nie polecam wypadów na własną rękę, jeżeli nie ma się tam kogoś zaufanego. (...)
Ktoś kto tam mieszka /ew. mieszkał, wie jak się tam poruszać, jednak osoby przejezdne nie powinny lekceważyć tamtejszego świata i realiów.
Chyba miałem szczęście, pojechałem tam sam i przeżyłem:)
Jedyna większa pomyłka to był nocleg w dżungli pod Palenque, w drewnianej cabanie. Ze skorpionami nie miałem przyjemności (a podobno lubią spadać na łóżka z wiechy caban), ale wielkie karaluchy mi wystarczyły. Chyba nie jestem fanem dżungli i jej mieszkańców.
Samo Palenque było, jednak, jednym z najfajniejszych miejsc, jakie tam widziałem.
W Campeche faktycznie nie ma tak wiele do oglądania, ale za to bardzo mi odpowiadała atmosfera tego miejsca, i spotkałem tam fajnych ludzi.
Z taksówkami nie pamiętam żadnych przejść, na pewno zawsze pytałem z góry ile wezmą, natomiast byłem pod dużym wrażeniem autokarów, bardzo wygodnie można przejechać cały kraj.
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Kino
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Top Manager
-
Ja również byłem w Bułgarii w 2005 między innymi w Nesebararze (parę zdjęć tutaj), i również więcej bym tam nie pojechał, gdyż miejsce wygląda dla mnie jak zatłoczony wielki bazar z tandetą (otoczony równie tandetnymi hotelami). Ale nie jestem chyba fanem wakacji na plaży, więc nie mogę porównać Bułgarii z innymi opcjami takiego wypoczynku - może nie wypada relatywnie źle.
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Jeździectwo
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Jeździectwo
-
Hmm na tym etapie to trzeba chyba zacząć od początku:)
1) Lonely Planet (oryginalny) od razu załatwiona kwestia adresów noclegów i cen
2) Raczej wrzesień, a nie lipiec / sierpień, ze względu na klimat
3) Ja bym wybrał środkowe Chiny bardziej niż wybrzeże / północ, ale to kwestia preferencji
-
Moje pierwsze wrażenia po spędzeniu krótkiego (na razie) czasu na wschodzie były podobne. Pogodzenie z arbitralnością „władzy” niezależnie od tego czy chodziło o policjantów na ulicy (panika Rosjan za każdym razem gdy zapominałem paszportu:), czy regulatora (nieprzewidywalne wymagania banku centralnego na Ukrainie).
Ale ludzie życzliwi, na razie nie było większych barier, szczególnie gdy mówiliśmy po rosyjsku.
-
Ja jechałem w tym roku w sierpniu/wrześniu, zaczynając w Hong Kongu, a kończąc, po trzech tygodniach, w Pekinie. Jechałem przez Guanxi, Yunnan, potem samolot do Xi'an; nie mam więc niestety opinii o Szanghaju.
Zdecydowanie najlepiej wspominam południe, zwłaszcza Yunnan. Podziwiałem krajobrazy, testowałem na miłych Chińczykach te parę chińskich słów, których się wcześniej nauczyłem przez kilka miesięcy, i spotykałem mnóstwo ciekawych obcokrajowców.
Natomiast północ kojarzy mi się głównie z tłokiem i z zabytkami widocznymi zza spalin. Najlepsza była kopia piramidy egipskiej na drodze do terakotowej armii.
Jeśli chodzi o pogodę, wrzesień chyba jest w miarę optymalny, chociaż i tak było jeszcze gorąco. W Pekinie z tego co słyszałem była wtedy chyba najładniejsza pogoda w całym roku.
Zdjęcia tutaj
Pozdrowienia:)
Bartlomiej Owczarek edytował(a) ten post dnia 22.12.06 o godzinie 16:40
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Kino
-
Ja teraz chyba nie mam podróży marzeń, a przed ostatnimi wakacjami przez długi czas miałem - była to Azja - nawet nauczyłem się przed wyjazdem chińskiego trochę. Ale na miejscu Chiny przyniosły mieszane wrażenia.
Może przerzucę się z marzeniami na Japonię, żeby pojechać, i zostać tam trochę.
Ale w następne wakacje będą to raczej np. Indie. W Chinach mówili, że tych, którzy byli w Indiach, nic już zdziwi:) Wymieniacie jednak tyle ciekawych miejsc, że jeszcze się zastanowię.
Natomiast najfaniejszy kraj do tej pory - Rumunia. Z powodu gór, i ludzi. Było tak fajnie, że skończyło się nieoczekiwanie aż w Stambule:)
Aha, mniej ważne gdzie, ważniejsze jak - teraz inaczej niż tylko z biletem lotniczym, plecakiem i przewodnikiem i bez planów, sobie nie wyobrażam.
Bartlomiej Owczarek edytował(a) ten post dnia 07.12.06 o godzinie 21:45
-
- 1
- 2
- Następna »