Artur Ziółkowski

offline

Artur Ziółkowski

MindFizzer - Marketing zaczyna się od pomysłu!

Wypowiedzi

  • Artur Ziółkowski
    Wpis na grupie Młodzi przedsiębiorcy :-) w temacie Prawnik dla firmy - Lexcare.pl?
    9.10.2011, 16:05

    Paweł L.:
    Można być MISTRZEM albo MISZCZEM marketingu :)

    Tutaj ani LexCare nie zasługuje na dalszą uwagę ani Twoje usługi w zakresie MISZCZOSTWA marketingu ...

    Dlaczego tak was kole w oczy, że chcę poznać rzetelne opinie na temat jakiejś firmy?

    Jeśli zaraz zapytam w innym temacie, "Co sądzicie o usługach Pawła Leśniaka i firmy "botak"" - to będzie oznaczało, że mi płacisz???

    Poza tym, korzystałeś z moich usług? To na jakiej podstawie się na ich temat wypowiadasz? A może Tobie Błażej płaci za popieranie swoich wypowiedzi? Taki MISZCZ od marketingu jak Ty przecież z miejsca pozna, kiedy ma do czynienia z marketingiem szeptanym nie?

    Umowa, ubezpieczenie, całość LexCare nie zasługuje wg mnie na uwagę

    No i dzięki za Twoją opinię - tyle by wystarczyło, bo i tak nic nie wnosi do tematu.
    Firma nawet nie informuje o swoim OC i wysokości polisy

    To nie znaczy, że nie ma, prawda? Chyba wystarczy zapytać - i tak też zrobię.

    OK - widzę, że od nikogo nic konkretnego się w temacie nie dowiem. Zatem dziękuję wszystkim za udział w dyskusji - szkoda, że tak mało konstruktywnej. Pozdrawiam całe "polskie piekiełko".

    Reszcie "młodych przedsiębiorców" zaś dobrze radzę - nie pytajcie o nic w tej grupie - przecież nikt Wam za to nie płaci nie?



    Zgłoś | Cytuj

  • Artur Ziółkowski
    Wpis na grupie Młodzi przedsiębiorcy :-) w temacie Prawnik dla firmy - Lexcare.pl?
    9.10.2011, 13:50

    Bartosz K.:

    Może głupio pytam, ale po co komu taki pośrednik?

    Skoro obsługa wygląda tak, że przedsiębiorca płaci Lexcare a Lexcare prawnikowi to przecież Lexcare nie robi tego za darmo. To znaczy, że dokładnie tego samego (albo dowolnego innego zresztą) prawnika możesz wynająć taniej, umawiając się bezpośrednio z nim.

    A skoro tak, to jaki jest sens dopłacać za pośrednika?

    No właśnie w tym sęk, że LexCare jest tańsze, niż bezpośrednia współpraca.

    Szukam takich usług od jakiegoś czasu. Każdy prawnik, którego pytam o ofertę na podobne usługi, mieści się w przedziale 1000-1500zł miesięcznego ryczałtu.
    Sporządzenie jednej umowy wyceniane jest na min. 150zł

    Tymczasem - jestem już po wstępnej rozmowie z przedstawicielem firmy - od LexCare otrzymałem ofertę opiewającą na 260zł miesięcznie (sic!).

    Oferują w tym:
    - przygotowanie nielimitowanej ilości umów,
    - opiniowanie i weryfikacja umów,
    - nielimitowane porady przez e-mail i telefon (w razie potrzeby także osobiście)
    - w razie potrzeby także windykacja należności,
    - zastępstwo procesowe i reprezentację przed organami administracyjnymi

    Oczywiście są także obostrzenia, np:
    - umowa na minimum rok,
    - mozliwość zmiany wysokości abonamentu przez LexCare w trakcie trwania umowy (wywczas przysługuje mi prawo odstąpienia od niej w ciągu 7 dni)
    - zakres merytoryczny współpracy wyłącznie w kwestiach prowadzonej działalności gospodarczej (czyli nie mogę korzystać z tej pomocy w sprawach prywatnych)
    - wyłączenie kwestii podatkowych z zakresu doradztwa

    Gdyby jakikolwiek inny prawnik, kancelaria prawna, radca prawny, zaoferował mi podobny zakres usług w podobnej cenie - pewnie bym się nie zastanawiał i nie szukał opinii na temat LexCare, tylko zdecydował się na bezpośrednią współpracę z prawnikiem.

    Rozpiętość cenowa również budzi moje wątpliwości. Bo skoro nikt nie jest w stanie tego zaoferować w tej cenie co LexCare, to z czego to wynika?

    Nie chcę się "naciąć" i stąd moje pytanie na tym forum "jak to możliwe?" Czy prawnik współpracujący z LexCare otrzymuje mniejsze wynagrodzenie, niż w przypadku bezpośredniej współpracy?

    Z drugiej jednak strony - nie znalazłem ANI JEDNEJ negatywnej opinii w sieci na temat tej usługi ze strony ich faktycznych klientów...



    Zgłoś | Cytuj

  • Artur Ziółkowski
    Wpis na grupie Młodzi przedsiębiorcy :-) w temacie Prawnik dla firmy - Lexcare.pl?
    9.10.2011, 13:25

    Błażej Sarzalski:

    Jak mi ktos płaci za to, to czytam nawet 10 razy. Tutaj robisz po prostu marketing i Ci nie wyszlo,wiec probujesz nieudolnie odbic pileczke.

    No ręce opadają... :) Panie Błażeju - bardzo dziękuję za dotychczasowe wypowiedzi, ale proszę się już dalej nie pogrążać.

    Skoro uważa Pan, że każda osoba pytająca o usługi jakiejkolwiek firmy jest przez nią opłacana (bo po co pytać, jeśli się za to kasy nie bierze?), to proszę zostawić w spokoju ten "marketingowy wątek" i dać mi dalej "promować"... zdrową konsumencką postawę ;)



    Zgłoś | Cytuj

  • Artur Ziółkowski
    Wpis na grupie Młodzi przedsiębiorcy :-) w temacie Prawnik dla firmy - Lexcare.pl?
    8.10.2011, 19:08

    Błażej Sarzalski:

    No, szczególnie, że jeżeli to ONI zawierają z Tobą umowę to takie postanowienie w regulaminie jest bezskuteczne z mocy art. 474 kodeksu cywilnego, nie mówiąc już o tym, że jeżeli dotyczy też konsumentów to jest to najprawdopodobniej tak zwana niedozwolona klauzula umowna (jako wyłączająca odpowiedzialność za należyte wykonanie umowy przez LexCare).

    Czyli to jest do wyjaśnienia - dzięki za uwagę.
    Nie chce mi się czytać tego regulaminu w całości,

    Cóż - tym stwierdzeniem, jako Radca prawny sam Pan sobie wystawił opinię...
    ale jak widzę takie kwiatki to radziłbym jednak odpuścić i poświęcić swój cenny czas na myślenie o przyjemniejszych rzeczach, no chyba, że rzeczywiście Ci płacą. To sorry, możesz dalej myśleć :P

    Płacą / nie płacą - widzę, że jak dotąd w temacie wypowiedziała się jedynie - jak mniemam - droższa konkurencja LexCare, więc ten krytycyzm i podejrzliwość jest jak najbardziej "polski" ;) Szkoda tylko, że nikt nie widzi w tej dyskusji szansy na przekonanie do siebie - bądź co bądź - potencjalnego klienta...

    Chętnie jednak widziałbym jakieś konkretne odpowiedzi na moje pytania.
    Czy ktoś korzystał z usług LexCare?
    Wie jak wygląda to w praktyce?
    Może rzeczywiście to "banda oszustów"?
    A może jednak, mimo niedociągnięć po prostu są efektywni i dlatego kosztują mniej?
    Czy ktoś jest w stanie doradzić lepszą alternatywę w podobnej cenie?
    Czy też w Polsce, wg Was za prawnika trzeba "bulić tysiaka albo dwa" - ale za to cieszyć się, że ma ubezpieczenie?

    Bardzo proszę o konkretne, merytoryczne odpowiedzi. Z takim zamysłem zakładałem ten wątek.



    Zgłoś | Cytuj

  • Artur Ziółkowski
    Wpis na grupie Młodzi przedsiębiorcy :-) w temacie Prawnik dla firmy - Lexcare.pl?
    7.10.2011, 21:47

    Dzięki za opinie.

    Poczytałem sobie trochę dokładniej Regulamin świadczenia usługi:

    - wynika z niego, że Lexcare zobowiązuje się umożliwić mi korzystanie z pomocy Prawników - adwokatów i Radców prawnych, z którymi współpracuje:

    15. Usługę polegającą na udzieleniu porady prawnej i prowadzeniu sprawy Klienta wykonuje dla Klienta Prawnik.

    8. Prawnik – adwokat lub radca prawny zatrudniony w LexCare na podstawie umowy o pracę lub umowy cywilnoprawnej, lub współpracujący z LexCare, udzielający porady prawnej Klientowi lub prowadzący sprawę Klienta.


    - znalazłem także punkt rzucający nieco światła na kwestię ubezpieczenia, którą poruszaliście:

    75. Wszelkie ewentualne zastrzeżenia lub roszczenia odszkodowawcze pozostające w związku z prawidłowym wykonywaniem zawodu adwokata lub radcy prawnego oraz postępowaniem zgodnie z zasadami wykonywania zawodu adwokata lub radcy prawnego obciążają wyłącznie Prawnika prowadzącego sprawę i powinny być kierowane przez Klienta wyłącznie wobec takiego Prawnika.

    Rzeczywiście jednak, nie jest w 100% dla mnie jasne, czy w przypadku "wtopy" Lexcare pomoże mi dochodzić swoich praw, czy też "umyje ręce" ;)

    Dla zainteresowanych cały regulamin:
    http://www.lexcare.pl/pl/regulamin-opieki-prawnej-na-a...

    Wyglada na to, że będę intensywnie się zastanawiał przez cały weekend ;)

    Katarzyna Kordek:
    150zł/mies za samą gotowość, czy za jakieś konkretne działania w każdym miesiącu? Jak za gotowość to fajny pomysł na biznes...

    Będziesz lub nie potrzebował od nich czegoś w miesiącu, ale fakturkę otrzymasz :)

    Poniekąd tak działa abonament ;) Z drugiej jednak strony - jak będę potrzebował dużo w kolejnym miesiącu - to też zapłacę fakturkę tej samej wysokości, bez obawy że faktura od prawnika mnie "rozłoży" ;)Artur Ziółkowski edytował(a) ten post dnia 07.10.11 o godzinie 21:50



    Zgłoś | Cytuj

  • Artur Ziółkowski
    Wpis na grupie Młodzi przedsiębiorcy :-) w temacie Prawnik dla firmy - Lexcare.pl?
    7.10.2011, 08:40

    Robert Adam Okulski:
    Artur Ziółkowski:

    a co powiecie o nawiązaniu współprqacy z Arturem ? W marketingu szeptanym jest naprawde niezły ;))

    Heh - dzięki za pochwałę, ale jest całkowicie chybiona ;)

    Ja pytam poważnie...



    Zgłoś | Cytuj

  • Artur Ziółkowski
    Wpis na grupie Młodzi przedsiębiorcy :-) w temacie Prawnik dla firmy - Lexcare.pl?
    6.10.2011, 16:11

    Witajcie,

    Zastanawiam się nad nawiązaniem stałej współpracy z prawnikiem, który pomógłby firmie w takich sprawach jak:
    - bieżące konsultacje z zakresu prawnych aspektów prowadzenia DG, ochrony danych osobowych, prawa autorskiego itd.
    - tworzenie umów (dla kontrahentów, dla pracowników)

    Dotychczas załatwialiśmy tą działkę "incydentalnie" tzn. była potrzeba - zlecało się prawnikowi. Taka współpraca różnie wychodziła cenowo - wiadomo ;) Stąd właśnie pomysł poszukania kogoś, kto to samo będzie robił przy rozliczeniu na coś w rodzaju ryczałtu.

    Co sądzicie o ofercie Lexcare.pl? Oferują "z grubsza" to o co mi chodzi w cenie "od 150zł/miesiąc".

    Korzystał ktoś z ich usług? A może jesteście w stanie polecić jakieś inne sprawdzone rozwiązanie w podobnej cenie?



    Zgłoś | Cytuj

  • Artur Ziółkowski
    Wpis na grupie Marketing w temacie Dobry pomysl czy plagiat?

    Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Marketing

  • Artur Ziółkowski
    Wpis na grupie Freelancer w temacie Reklamowanie wykonanych usług w portfolio

    Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Freelancer

  • Artur Ziółkowski
    Wpis na grupie Zarządzanie czasem w temacie interpretacja kwadratu eisenhowera
    21.05.2011, 16:34

    Sławomir Ossowski:
    Artur Ziółkowski:
    Hmm... zatem szukasz obiektywnego kryterium

    nie, to niezupełnie tak... macierz jest modelem który służy do sterowania pewnym procesem - w tym przypadku zarządzania czasem - ten model tworzymy wypełniając model ( macierz ) w jak najbardziej subiektywny sposób, jednak od chwili wypełnienia modelem zaczynają rządzić reguły modelu ( tak jakby zaczynał on żyć sam ) - właśnie po to jest model, jeśli mam w nim grzebać w trakcie działania to nie jest mi potrzebny :)))

    Może inaczej. Osobiście, stosując macierz Eisenhowera, w warunkach "ekstremalnych" ;) doszedłem do wniosku, że narzędzie to słabo sprawdza się jako samodzielny system, szczególnie gdy w grę wchodzą projekty długoterminowe.

    Macierz jest idealna, do podziału zadań np. dziennych lub max tygodniowych, - czyli w okresie na tyle krótkim, aby żadne z zadań po wprowadzeniu do macierzy nie musiało zmieniać kategorii (zanim zajdzie taka potrzeba po prostu zostanie wykonane).

    W dodatku założenie "idealne" jest takie, że zadań nie przybywa lub przybywa ich bardzo niewiele - tak by rotacja była na bieżąco.

    Można kusić się o dynamikę tego modelu w sposób o którym piszesz, wówczas jednak do "systemu" niezbędne jest dodanie dodatkowej definicji jakie zadania są ważne, a jakie nie i np. przeglądu raz na dzień/tydzień, gdzie ponownie przewartościujesz zadania i uznasz że na obecną chwile zadanie X przestaje być "niepilne" a zadanie Y staje się "ważne".

    Jeśli jednak szukasz systemu, który w dłuższym okresie czasu podoła z "samodzielnym" porządkowaniem zadań - odradzam samą Macierz Eisenhowera i polecam Getting Things Done.

    Na marginesie - celowo w całym wątku unikam pojęcia "zarządzania czasem" na rzecz efektywności osobistej. Czasem nie da się zarządzać - on po prostu płynie ;) Można natomiast zarządzać SOBĄ w danym czasie.

    Nie wiem, czy szukanie modelu stricte matematycznego jeśli chodzi o efektywność osobistą miałoby w tym wypadku pożądane skutki, bo musiałoby w pewnym sensie oznaczać "oddanie własnej suwerenności" systemowi.

    System zarządzania zadaniami z kolei nie jest wartością samą w sobie. To narzędzie, dzięki któremu mamy osiągać sprawniej wyznaczone cele, osiągać pożądane przez nas efekty. Musi więc być podporządkowane naszej subiektywnej ocenie także w trakcie funkcjonowania.

    Innymi słowy - zadaniem systemu jest zaprezentować mi najistotniejsze dla mnie opcje działania w danej chwili. Ale to ja zawsze decyduję, którą opcje wybieram na TERAZ.



    Zgłoś | Cytuj

  • Artur Ziółkowski
    Wpis na grupie Zarządzanie czasem w temacie interpretacja kwadratu eisenhowera
    20.05.2011, 17:31

    Sławomir Ossowski:

    Tak, oczywiscie masz racje, ale to jest inna klasa zagadnienia, Ty mowisz o modyfikacji modelu, a ja o jego dynamice np. zapora na desce projektowej modelowana jest tak ze przy takim a takim poziomie wody naprezenia rozloza sie tak a tak wiec trzeba otworzyc wypusty w taki a taki sposob. Ocz mozna tame wzmocnic w razie powodzi workami z piaskiem, ale worki nie sa czescia modelu zapory :)

    Hmm... zatem szukasz obiektywnego kryterium, które decydowałoby o subiektywnym rozróżnieniu - co jest dla Ciebie ważne, a co nie?

    Obawiam się, że macierz Eisenhowera (ani żadna inna technika efektywności osobistej) w tym wypadku Ci nie pomogą, bo to jednak inny rodzaj zależności, niż w naukach ścisłych :)

    W efektywności osobistej nadrzędnym elementem zawsze są cele, które muszą być subiektywne (muszą mieć dla Ciebie sens, musi ci na nich zależeć).

    Na podstawie zdefiniowanych celów określasz, czy zadaniu przypiszesz kategorię "ważne", czy "nieważne" (pomoże w osiągnięciu mojego celu, czy nie?).

    Zatem szukanie kryterium decydującego o zmianie tej kategorii jedynie "wewnątrz" macierzy, moim zdaniem mija się z... celem ;)



    Zgłoś | Cytuj

  • Artur Ziółkowski
    Wpis na grupie Zarządzanie czasem w temacie interpretacja kwadratu eisenhowera
    19.05.2011, 19:09

    Sławomir Ossowski:
    ... tylko skoro tak to jaka jest regula zmiany waznosci zadan w
    macierzy? Uplyw czasu modyfikuje pilnosc, co modyfikuje waznosc?

    Najprościej mówiąc, Twoje priorytety :)

    Skoro poruszacie się w przykładzie nauki tybetańskiego i maila do Mariolki - pozwolę sobie kontynuować :)

    Załóżmy, że z wiadomych jedynie sobie powodów, przestaniesz darzyć sympatią Mariolkę. Odpowiedź na jej maila może przestać wówczas być dla Ciebie tak ważna.

    W drugą stronę - na liście spraw nieważnych widnieje "odpowiedzieć na maila Elce". Okazuje się, że Elka wcale nie jest taka zła (jak mówiła Mariolka) - zadanie staje się ważne.

    Oczywiście przykłady opisałem w konwencji ;) - priorytety każdemu z nas okresowo się zmieniają i ma to różne przyczyny.



    Zgłoś | Cytuj

  • Artur Ziółkowski
    Wpis na grupie Zarządzanie czasem w temacie interpretacja kwadratu eisenhowera
    15.05.2011, 08:18

    Piotr Krupa:
    osobiście odradzałbym "fiksowanie się" na kwadracie Eisenhowera czy traktowanie jak nienaruszlanego dogmatu w który trzeba wpisywać swoje życie
    podobnie jak innych tego typu narzędzi
    to tylko narzędzia o tyle przydatne o ile Ci pomagają być lepiej zorganizowanym, wydajniejszym etc.
    A same w sobie potrafią tez zabierać za duzo czasu.
    Osobiście zalecam zawsze wyprobowanie w praktyce kilku róznych narzędzi i wypracowanie rozwiązania ktore dlka Ciebie najlepiej się sprawdza.

    Zgadzam się z Piotrem do tego momentu :) Kwadrat/Macierz Eisenhowera to tylko jedno z narzędzi i warto podejść do niego elastycznie, pamiętając PO CO on jest, a nie tylko JAK go stosować :)
    Moja recepta to stosowanie "kwadratu" przez tydzień (jeżeli nie wystarcza miesiąc) po to by potem przestać uzywać kartki, rozpisywania zadań na kwadracie a umieć je niejako automatycznie porządkować w głowie.

    Natomiast "odchodzenia" od kartki i powrotu do "porządkowania w głowie" zdecydowanie nie polecam. Nadrzędnym celem dobrego systemu wspomagającego zarządzanie sobą w czasie (tudzież efektywność osobistą), jest UWOLNIENIE głowy od nadmiaru informacji koniecznych do przetwarzania w danej chwili :)

    Jeśli stosuję dane narzędzie przez tydzień (macierz, kartka, organizer - cokolwiek), a po czasie wracam do nieefektywnego "planowania w głowie", to tak naprawdę po kolejnym tygodniu wszystko wróci do "normy" sprzed używania narzędzia.

    Zdecydowanie lepiej:
    1. wypróbować
    2. dostosować do własnych potrzeb
    3. używać, używać, używać :)

    Wracając zaś do tematu wątku - Jak szeregować zadania?
    W sytuacji idealnej należy szeregować zadania z macierzy Eisenhowera następująco:

    A - ważne i pilne
    B - ważne i niepilne
    Koniec :)

    Zadania z grupy C powinno się delegować na tyle na ile to możliwe.
    Zadania z grupy D powinno się delegować lub po prostu nie wykonywać :)

    Natomiast, tak jak wspomniałem, to jest założenie sytuacji idealnej dla Kwadratu Eisenhowera, w której mamy do kogo delegować zadania (pracownik/podwładny/podwykonawca itp.).

    To wg mnie jest podstawową wadą tej metody i słabo będzie się sprawdzać przy całkowicie samodzielnej pracy, szczególnie gdy zadań mamy więcej niż 10-15, ze względu na te trudności, o których pisał Sławomir na samym początku.



    Zgłoś | Cytuj

  • Artur Ziółkowski
    Wpis na grupie Copywriters Group w temacie Czy jesteśmy bezradni?

    Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Copywriters Group

  • Artur Ziółkowski
    Wpis na grupie Copywriters Group w temacie Czy jesteśmy bezradni?

    Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Copywriters Group

  • Artur Ziółkowski
    Wpis na grupie Marketing Internetowy w temacie Jak stracić kasę, reputację i czas? Zrób stronę www.
    1.04.2011, 15:40

    Lepiej nie dałoby się tego ująć :)



    Zgłoś | Cytuj

  • Artur Ziółkowski
    Wpis na grupie Email Marketing w temacie Zapytania ofertowe - dopuszczalna praktyka czy spam?
    4.03.2011, 17:53

    Moim zdaniem takie "zapytania" w zdecydowanej większości nie mają nic wspólnego ani z dobrymi praktykami e-mail marketingu, ani z "obowiązującymi w Polsce przepisami prawa" ;)

    Przykład, który opisany został na Waszym blogu, to zwyczajna niezamówiona informacja handlowa, czyli SPAM - ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną dokładnie precyzuje, co zawiera informacja handlowa:
    "wyraźny opis form działalności promocyjnej, w szczególności obniżek cen itp."
    (więcej: USTAWA z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną, Art.9 - czyli materiał obowiązkowy dla każdego e-mail marketera ;) )

    Jeśli takie elementy zawiera mail z zapytaniem, to jednoznacznie łamie prawo. Co więcej zdarza się bardzo często, że takiego samego maila z "niby-zapytaniem o blachodachówkę" itp otrzymuje się kilkukrotnie, czego już nie da się wytłumaczyć inaczej jak celową nielegalną reklamą.

    Z drugiej strony wydawać by się mogło - otwierając skrzynkę niemal codziennie - że prawo nie pozwala na nic innego poza standardową formułką.

    Otóż w tym właśnie sęk, aby zachęcić użytkownika do kliknięcia TAK w sposób pomysłowy, ale pozostający w zgodzie z prawem ;)



    Zgłoś | Cytuj

  • Artur Ziółkowski
    Wpis na grupie Copywriters Group w temacie Czy jesteśmy bezradni?

    Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Copywriters Group

  • Artur Ziółkowski
    Wpis na grupie Marketing Internetowy w temacie SmartRoll™
    15.01.2011, 19:21

    Jeśli Pani pozwoli, zadam 2 pytania:
    - jaki według Pani ma związek taniec z produktem? Czy tancerze "obrazowali" inteligencję tych rolet, czy np. sposób zwijania? :)
    - jaki związek ma Pani wypowiedź z marketingiem internetowym?

    Niecierpliwie czekam na odpowiedź...



    Zgłoś | Cytuj

  • Artur Ziółkowski
    Wpis na grupie Marketing Internetowy w temacie Mailing reklamowy
    12.01.2011, 20:22

    Jeżeli masz bazę, tak jak napisałeś, pochodzącą z ogólnodostępnego katalogu firm, to moim zdaniem i tak, dla pewności nie powinieneś wysyłać oferty bez wcześniejszego opt-in'a

    Bez względu na zawartość maila, po prostu nie masz zgody odbiorcy na wysyłanie masowej korespondencji do niego. To, że są to maile firmowe moim zdaniem także nie ma znaczenia. Ostatecznie to człowiek administruje i dysponuje tym adresem, nawet jeśli to jest adres typu: "biuro@..."

    Na marginesie, pomijam już kwestie prawne. Tak wyglądają dobre praktyki e-mail marketingu, których warto przestrzegać jeśli chcesz cokolwiek zdziałać tą ofertą :) Bo chyba o to chodzi, a nie o wysyłkę jako taką prawda? :)



    Zgłoś | Cytuj

Wyślij zaproszenie do