Wypowiedzi
-
Koncepcja słuszna aczkolwiek w tej branży nie możliwa do zrealizowania.
Jeżeli chodzi o ochronę webdesignerów i webdeveloperów - to jest słuszna inicjatywa bo zbyt często zdarzają się problemy na linii klient <-> wykonawca aczkolwiek jedynym rozwiązaniem tych problemów jest wzajemna edukacja.
Edukować można na różne sposoby - można się "dokształcać" czytając dobre artykuły branżowe ale również edukacja developera postępuje w trakcie każdorazowej współpracy - nie da się wykluczyć nauki na błędach, ten etap musi nastąpić w trakcie działalności każdego wykonawcy jak i klienta.
Nie da się też utworzyć kompendium wiedzy developerskiej (np. dot. umów, dot. jakości obsługi klienta itp.) - bo powiedzmy sobie wprost - dzieląc się rozwiązaniami które wypracowaliśmy sami w pocie czoła strzelamy sobie nie jako w stopę bo sami sobie jakby zwiększamy ryzyko wzrostu konkurencji.
Jeżeli miało by zostać zawiązane jakiekolwiek stowarzyszenie to wg. mnie tylko i wyłącznie zadaniami takiego stowarzyszenia było by w przypadku wystąpienia problemów na linii klient - developer:
- opiniowanie jakości dot. wykonanej pracy
- wyciąganie prawnych konsekwencji wobec klienta który nie płaci lub developera który wziął kasę, nie wykonał projektu i się po prostu rozpłynął.
I takie stowarzyszenie wg. mnie spełniało by wówczas rolę swego rodzaju mediatora ale raczej każda inna rola była by swego rodzaju ograniczeniem dla prowadzenia swobodnej działalności i współpracy.
Tak czy inaczej - wg. mnie koncepcja szczytna aczkolwiek dobre portfolio + dobre umowy + jasne zasady rozliczeń = minimalizacja ryzyka zarówno po stronie klienta jak i po stronie developera wykonującego zlecenie. I to jest chyba najsensowniejsza recepta na sukces obu stron.
Jedyny bardzo groźny problem który ja widzę i którym wg. mnie ktoś powinien się zająć (może potrzebnych jest więcej artykułów branżowych) to problem związany z wykonawcami, którzy pobierają strasznie zaniżone ceny po to tylko by pozyskać klienta. I tak praca która powinna kosztować 500 zł przez jakiegoś no-name'a bez doświadczenia może być wykonana za 100 zł - to jest taka trochę nieuczciwa konkurencja z którą chyba każdy ma dziś do czynienia.
-
Masz racje zrobilem blad traktujac ulgowo klienta ktory zleca mi prace od ponad 3 lat, powinienem go traktowac dalej jak obcego, wtedy na pewno problemu by nie bylo.
wczesniejszego posta napisalem nie po to zeby se poplakac tylko po to zeby zrobil za wartosc dodana do tematu malych projektow, malych budzetow i pseudo zaufanych klientow
Jak sie odgryzasz dlatego bo lubisz to polecam fora dot HR :)
-
Czasem jeszcze można by się pokusić o takie rozwiązanie:
Wsadzamy oba obrazki w jeden relatywny kontener, który ma zadeklarowane rozmiary. Obrazkom nadajemy klasy i pozycjonujemy je przez css, czyli to by było z palca mniej więcej tak:
<div id="frame">
<img src="1.jpg" alt="" class="first" width="300" height="300" />
<img src="2.jpg alt="" class="second" width="300" height="300" />
</div>
#frame {position:relative;height:450px;width:300px;}
#frame .first {position:absolute;top:0;left:0;z-index:5;}
#frame .second {position:absolute;top:150px;left:0;z-index:10;}
I wtedy tak na moje oko to drugi obrazek będzie przykrywał pierwszy - pierwszego będzie 150px widoczne natomiast drugi będzie cały.
Niestety to rozwiązanie jest nie elastyczne - zawsze będzie trzeba zmienić height #frame'a w wypadku gdy np. obrazków miało by być więcej.
Można by spróbować zrobić to tak: wsadzamy oba obrazki w kontener, obrazki definiujemy jako relative - na każdy nastawiamy: margin-top:-150px; natomiast na #kontener img:first-child {margin:0;} - tylko przy takim rozwiązaniu musiałbyś sobie przez jquery narzucać z-indexy poprzez jakiś autoincrement.
-
Właśnie mi się odezwał zleceniodawca, który coś nie może zrobić przelewu od trzech tygodni na sumę trochę ponad 600 zł netto. Pytanie od zleceniodawcy: czy to jest suma netto czy brutto bo właściwy klient prowadzi DG i skoro ja nie prowadzę DG i trzeba robić na to umowę o dzieło to znaczy, że mu wyjdzie ponad 700 zł a to już za dużo...
W cenie było: 5 podstron w tym jedna zupełnie oderwana od projektu oraz sporo rzeczy pisanych w jquery + kilka zmian konstrukcyjnych w tracie 14 dni. Realizacja pochłonęła 3 dni robocze.
Robi człowiek szybko, w bardzo niskich cenach i bez zaliczek a tu jeszcze po ustaleniach zapytanie czy to brutto czy netto. Ze zleceniodawcą współpracuję od 3ech lat i do tej pory wydawał się poważny...
Polisz szoł byznes pełną parą :)
-
-
Ja widzę że kolega chyba chce tu zrobić prosty mechanizm, który stosuje się najczęściej na stronach typu FAQ.
Niestety opcja z dorzucaniem dynamicznie klasy i później posługiwania się tą klasą przez jquery nie przejdzie.
Podrzucam coś co jakiś czas temu pisałem:
<!-- toggles -->
<div class="toggles">
<ul>
<li>
<a href="#">Click on this title to show/hide it's content</a>
<p class="">
This is tab 1. Aliquam porttitor metus felis. Curabitur euismod porta justo ut mattis. Mauris condimentum ultrices justo, ac suscipit leo tempor eget.
</p>
</li>
<li>
<a href="#">Click on this title to show/hide it's content</a>
<p class="">
This is tab 2. Aliquam porttitor metus felis. Curabitur euismod porta justo ut mattis. Mauris condimentum ultrices justo, ac suscipit leo tempor eget.
</p>
</li>
<li>
<a href="#">Click on this title to show/hide it's content</a>
<p class="">
This is tab 3. Aliquam porttitor metus felis. Curabitur euismod porta justo ut mattis. Mauris condimentum ultrices justo, ac suscipit leo tempor eget.
</p>
</li>
<li>
<a href="#">Click on this title to show/hide it's content</a>
<p class="">
This is tab 4. Aliquam porttitor metus felis. Curabitur euismod porta justo ut mattis. Mauris condimentum ultrices justo, ac suscipit leo tempor eget.
</p>
</li>
</ul>
</div>
<!-- //toggles -->
/* toggles */
$(".toggles > ul > li > a").click(function(){
$(this).parent().parent().children().children("a").removeClass("current");
$(this).parent().parent().find("p").slideUp("normal");
if($(this).hasClass("current")){
$(this).parent().find("p").slideUp("normal");
$(this).removeClass("current");
}
else {
$(this).parent().find("p").slideDown("normal");
$(this).addClass("current");
}
return false;
});
.toggles ul li p {display:none;}
.toggles ul li p.current {display:block;}
aha i staraj się tak nie pisać: slideDown('slow').show(); - bo jedno konstrukcyjnie troszkę się kłóci z drugim: robisz slidedown by coś pokazać a zaraz po tym jeszcze proste show() - czyli dwa razy prawie to samoArtur Kwiatkowski edytował(a) ten post dnia 18.10.11 o godzinie 21:31
-
-
Wiecie co, ja coraz częściej zaczynam się zastanawiać czy w ogóle tego rodzaju działalność programistyczną czy projektancką (działka grafików) targetować wyłącznie na teren Polski i czy freelance bez DG ma jeszcze jakieś szanse.
Ameryki nie odkryje jak podrzucę Wam link:
http://www.instantshift.com/2009/04/24/100-best-availa...
Poprzeglądajcie sobie formularze zamówień - w większości na samym dole jest wybór sposobu płatności elektronicznej - czyli biorą normalnie po 100% a jak coś klientowi nie pasuje to wtedy ew. pewnie robią jakieś zwroty.
Czyli wychodzi na to że się da jak się chcę tyle tylko, że dla nas żyjących w PL chyba rozsądniejszym rozwiązaniem było by rozpoczęcie takiego biznesu na rynek PL oraz EU/US - dwie trzy domenki, grafika taka sama tylko teksty w różnych językach... bo opór zacietrzewionych zleceniodawców którzy często gęsto najpierw muszą przeżreć swoje by dopiero później zapłacić wykonawcy może być groźny z perspektywy przyszłości biznesu.
A - tak sobie przypomniałem jeszcze jednego mojego takiego klienta z którym byłem za długo związany kilka lat temu jak dopiero zaczynałem się bawić w webdeveloperkę - zwykł płacić jak miał dobry humor a na pytania o termin płatności często gęsto mówił: "w tym biznesie czasem trzeba poczekać". Straszny skurwiel ale przynajmniej dał mi impuls do tego by samemu nie skończyć kiedyś tak jak on.
Darek - kalkulator jest OK, ja mam coś podobnego ale mam to w excelu, nie mniej jednak ja wyliczam "od dzieła" - czyli np.: 300 zł strona główna + po 150 zł od każdej kolejnej podstrony + po średnio 30-40 zł za dodatki w jquery (menu rozwijane, rotatorki i różne takie inne) - coś na styl tych kalkulatorów które mają firmy w podanym przeze mnie wyżej linku.
-
Ewa Szymańska:
Grzegorz Konkel:
Racja, napisałam, ze to nie jest złoty środek i ryzyko zawsze istnieje. Dlatego do tego systemu postępowania dołączam zawsze podpisanie umowy, zaraz po ustaleniu briefu i oferty cenowej. Tam zawieram podpunkt, że w przypadku odstąpienia od umowy klient uiszcza procent wyceny w zależności od zaawansowania prac. Jak do tej pory w je3dnym przypadku takie rozwiązanie się przydało.
Ewa Szymańska:
Z zaliczką u mnie jest różnie, nie zawsze biorę, bo też okoliczności bywają różne.
Próbuje się zabezpieczać w taki sposób, że wszystkie prace udostępniam na własnym serwerze do wglądu, i gdy już klient klepnie wszystko wystawiam fv. Kiedy dostaję zapłatę, klient dostaje pliki. Jak nie zapłaci, cóż ja się narobiłam na darmo ale on też nic nie ma.
Może to nie jest złoty środek ale jak na razie liczba moich dłużników wynosi 0.
Tak ale ten model, mi jako zleceniodawcy pozwala robić "konkursy".
Tym bardziej w przypadku grafików.
Wybieram sobie Ciebie i jeszcze 2 inne osoby.
Przekazuje brief
Ty pracujesz, pokazujesz co zrobiłaś...
oni to samo..
Ja sobie wybieram najlepszą prace i płacę tylko jednej osobie...
(niestety też to przechodziłem, tylko że po stronie wykonawcy :/)
Bardzo dobre rozwiązanie z tym procentem zaawansowania prac.
Co zaś tyczy się tych "konkursów" - to tak osobiście to uważam za prymitywne kurestwo, jak jest jedna nagroda a 10ciu grafików, którzy się o nią bije no to powinno być coś za chociaż te 2gie i 3cie miejsce a nie że tak wszystkich z kwitkiem się odsyła - chociażby symboliczne 100 zł które już dziś nie ma praktycznie żadnej wartości.
-
Dariusz Rorat:
Artur Kwiatkowski:
Chodzi mi o to, że być może istnieje jakiś sposób optymalizacji płatności cząstkowych względem konkretnych zleceń. Wiadomo że im większe zaliczki tym lepiej pod względem płynności dla freelancera. Z drugiej strony jednak chyba nie każdy klient zaakceptuje 50% zaliczki jako warunek rozpoczęcia pracy nad przykładowym zleceniem za jakieś 5000 zł.
Chyba podsunąłeś mi dobre rozwiązanie na zagadkę, która mnie męczy od kilku ostatnich dni i dotyczy prowadzenia DG.
Warunkowanie sposobu rozliczeń względem ceny zamówienia. W przypadku np. zleceń o wartości do 1500 zł - płatność z góry, powyżej tej sumy - 50% zaliczki + 50% po wykonaniu dzieła.
Ewentualnym sub-rozwiązaniem mogło by być zróżnicowanie ceny zamówienia względem sposobu rozliczenia na który chce przystać klient. Jeżeli decyduje się na płatność z góry to np. 5% rabatu albo integracja jakieś funkcjonalności w jquery za darmo. Jeżeli chce się rozliczać na normalnych zasadach 50/50 no to nie ma rabatu przy tym zamówieniu jak i przy kolejnym.
Na początku, jeżeli nie ma statystyk (freelancer wykonał niewiele zleceń), chyba najbardziej sensowne jest pobieranie 30 lub 50% zaliczki. Tutaj chciałbym poznać opinie tych, którzy do tej pory wykonali już bardzo dużo zleceń. Konkretnie chodzi mi o statystyki dotyczące obsuw, niepłacenia wynagrodzenia przez klientów.
5000 zł - to jest już ryzyko samo w sobie i szczerze to ja bym takiego zlecenia nie brał bo dla mnie lepiej jest zrobić 10 mniejszych klientów po 500 zł każdy niżeli się właśnie wbić w jednego za 5K a później on się okaże lewusem i wtedy to już pozamiatane. Poza tym - jeżeli powiem temu jednemu "nie" który mi przychodzi ze zleceniem za 5K to jest to lepsze niż jakbym miał powiedzieć 9ciu innym "nie" - a już szczególnie jeżeli ten gruby klient to jest zupełnie nowy i nieznany (no chyba, że macie takich co miesiąc, to powiedzcie skąd ich bierzecie :))
Co do statystyk niepłacenia klientów to opisz proszę o jakie konkretnie statystyki czy informacje Ci chodzi bo jeśli chciałbyś info nt. tego jaki % klientów w poprzednim roku miał problem z płatnościami to może być ciężko - freelancerzy raczej nie mają czasu/chęci na zbieranie takich danych.
Z autopsji to ja mogę powiedzieć co mi klienci mówią, że opóźnia rozliczenia z ich strony:
- woleli by rozliczać się raz w miesiącu a nie zaraz po wykonaniu dzieła, czyli nie ważne że jest 2gi październik i ja im do 4ego dostarczę cały kod - czekać muszę do końca miesiąca
- niektórzy uciekają się do tego że "przekazali informację klientowi i oni również czekają na przelew" - jakby mnie to coś miało interesować - nagle ze zleceniobiorcy klienta X staję się zleceniobiorcą również klienta Y (który to jest zleceniodawcą klienta X)
- najpierw muszą mieć wszystkie kwity podpisane - a że akuratnio nie ma kogoś w jakimś dziale (czego ja nie mogę sprawdzić) to trzeba poczekać - np. z 2 tygodnie
- niektórzy mówią otwarcie - nie mam teraz, sam czekam na kasę od klienta bo projekt realizuję etapowo i fakturę im już wystawiłem i jak tylko dostanę przelew za tą fakturę to idzie do Ciebie kasa - czyli to jest takie wciąganie freelancera jakby na stołek w firmie
- niektórzy w ogóle nic nie mówią i trzeba się do nich dobijać mailowo albo telefonicznie i mają taką ciekawą tendencję - nagle zapłacą, przychodzą z czymś następnym i oczywiście chcą wszystko super szybko, dobrze i najlepiej tanio
Ja akuratnio przerabiam teraz takich trzech - jeden nie ma kasy bo tam czeka na jakieś płatności, drugi gdzieś ktoś wyjechał a trzeci robi przelew od już chyba 3ech tygodni - przy czym ja ich 3ech znam od jakichś 3-4 lat więc nie boję się że nigdy ta kasa do mnie nie doleci bo nigdy takich sytuacji nie było - natomiast ociąganie się było już nie raz.
I jak tu wychować klienta?
To trochę jest tak jak Darek napisałeś z tą dżunglą ale wg. mnie to cały rynek to nie jest dżungla - tam jest po prostu za dużo małp, cieci którzy za dnia się lansują jak mogą ale jak przychodzi do zapłaty to mają problem - no po prostu pierdolony plebs bez jakiejkolwiek kultury biznesowej.
-
Masz Dariuszu rację odnośnie zleceń, które są wyceniona na poziomie 2-3K. Faktycznie z punktu widzenia klienta to by mogło być ciężkie do przełknięcia tak zapłacić z góry 3,000 zł netto tylko dlatego bo jakiś freelancer tego chce i dopiero wtedy czekać na efekt a jak efektu nie będzie to się sądzić... lipa z punktu widzenia klienta.
Chyba podsunąłeś mi dobre rozwiązanie na zagadkę, która mnie męczy od kilku ostatnich dni i dotyczy prowadzenia DG.
Warunkowanie sposobu rozliczeń względem ceny zamówienia. W przypadku np. zleceń o wartości do 1500 zł - płatność z góry, powyżej tej sumy - 50% zaliczki + 50% po wykonaniu dzieła.
Ewentualnym sub-rozwiązaniem mogło by być zróżnicowanie ceny zamówienia względem sposobu rozliczenia na który chce przystać klient. Jeżeli decyduje się na płatność z góry to np. 5% rabatu albo integracja jakieś funkcjonalności w jquery za darmo. Jeżeli chce się rozliczać na normalnych zasadach 50/50 no to nie ma rabatu przy tym zamówieniu jak i przy kolejnym.
Tyle że tu powstaje kolejny problem - jak wyżyłować ceny mając w świadomości to, że zdarzają się jeszcze programiści którzy są w stanie 10 podstron zakodować za 250-300 zł, gdzie normalnie to powinno być około 1650 zł :)Artur Kwiatkowski edytował(a) ten post dnia 17.10.11 o godzinie 16:07
-
Grzegorz Konkel:
Ewa Szymańska:
Z zaliczką u mnie jest różnie, nie zawsze biorę, bo też okoliczności bywają różne.
Próbuje się zabezpieczać w taki sposób, że wszystkie prace udostępniam na własnym serwerze do wglądu, i gdy już klient klepnie wszystko wystawiam fv. Kiedy dostaję zapłatę, klient dostaje pliki. Jak nie zapłaci, cóż ja się narobiłam na darmo ale on też nic nie ma.
Może to nie jest złoty środek ale jak na razie liczba moich dłużników wynosi 0.
Tak ale ten model, mi jako zleceniodawcy pozwala robić "konkursy".
Tym bardziej w przypadku grafików.
Wybieram sobie Ciebie i jeszcze 2 inne osoby.
Przekazuje brief
Ty pracujesz, pokazujesz co zrobiłaś...
oni to samo..
Ja sobie wybieram najlepszą prace i płacę tylko jednej osobie...
(niestety też to przechodziłem, tylko że po stronie wykonawcy :/)
Od konkursów chyba nie uciekniemy - ale to już jest to ryzyko na które są nastawieni graficy ponadto jeżeli im to nie pasuje to nie muszą w taki model współpracy wchodzić. To jest identyko jak staż w firmie przed zatrudnieniem, gdzie stażystów jest 10ciu a dostaje się tylko jeden. Nie mniej jednak uważam, że grafik sobie po jakimś czasie takie bawienie w konkursy odbija cenowo, z koderem htmla tego już nie ma bo jak tu przeprowadzić konkurs na najlepsze kodowanie strony www? Poza tym tu ceny nie są też jakieś kosmiczne :>Artur Kwiatkowski edytował(a) ten post dnia 17.10.11 o godzinie 14:32
-
Michał Wachowski:
W przypadku grafiki, niewiele to daje.
Zobaczyć można, jeśli już zakodowana w html'u - źródło też daje się skopiować.
Rację bytu to ma dopiero przy stronkach, gdzie kodu nie widać.
Michale - masz 100% racji.
Niestety internet i rozwiązania obecne w nim albo bardzo ciężko zabezpieczyć przed skopiowaniem albo jest to po prostu zbyt czasochłonne by było opłacalne.
Tak jak źródełko można skopiować, tak samo są też i koderzy frontendu, którzy zamiast .PSD przeboleją to, że klient im daje JPG - i wtedy de facto grafik też może być spalony, bo wystawił klientowi jpg żeby się zabezpieczyć a ten mu takiego wała :> Ew. może w przypadku grafików znaki wodne - ale wtedy klient będzie narzekać, że po co to i że nie widzi czy wszystko jest tak jak być powinno.
-
Piotrze wg. mnie 50% to jest i tak mało.
Nasze prace polegają na przekształceniu obrazka w kod - i na tym koniec.
W Polsce już od lat funkcjonuje mechanizm płatności z góry na bardzo szeroką skalę - mowa tu o allegro. Nikt nie ma problemu z faktem, że najpierw musi być płatność a dopiero później klient dostaje produkt. Zresztą nawet w każdym sklepie z dowolnej branży ta zasada obowiązuje - zanim weźmiesz tv pod pachę no to musisz zapłacić za niego w kasie - proste i logiczne.
Problem z wyciąganiem kasy od klientów tak jak napisałeś - ja mam zarówno w przypadku małych firm, dużych firm ale również i klientów indywidualnych nieprowadzących DG (do kwoty wolnej od podatku oczywiście :)). Najbardziej mnie bawi to, że terminy są zawsze na prawdę wąskie - np. ostatnio miałem projekt 20 podstron za ponad 2K netto - prace zrealizowane w ciągu 5 dni roboczych a kasy nie widać od miesiąca - "bo kwitek musi przejść z jednego działu do 50 innych" - śmieszna sprawa :) od 7 lat nikogo nie zrobiłem w bambuko, zawsze dotrzymuję terminów, nigdy nie miałem obsuwy ze swojej winy a moi stali klienci zaczynają kombinować.
Ze stałymi klientami ostatnio zaczynam mieć gorszą sytuację niż z zupełnie obcymi - bo zupełnie obcemu można napisać - płatność 100% z góry albo 50/50 - tak jak sam napisałeś + zabezpieczenie klienta umową - ale w przypadku stałych zleceniodawców zaczyna się myśleniówa po ich stronie:
1. dlaczego to się robi coraz droższe z roku na rok (jakbym był odporny na inflację i wzrost cen)
2. czy nie korzystniejsze dla nich było by rozliczanie się raz w miesiącu za całość zrealizowanych prac - np. 4 projekty..
Pierwszego tematu nawet nie dotykam bo rozkłada na łopatki - każdy chyba takich klientów przerobił. Co do drugiego tematu to problem jest natury ludzkiej - znacie chyba to "wiesz, że przecież zawsze płacimy, po prostu mamy w tym miesiącu problem i trzeba będzie poczekać 2 tygodnie więcej" - człowiek się ugina w imię ogólnego dobra współpracy a w następnym miesiącu jest to samo albo po prostu zaczynają się interesować tematem płatności dopiero w momencie kiedy się samemu o tym temacie przypomni.
Dużo gorzej jest w momencie kiedy mój zleceniodawca tak na prawdę podzleca mi prace. Najpierw ktoś jemu zlecił wykonanie np. portalu informacyjnego, on to dzieli na małe etapy i rozlicza się indywidualnie z grafikiem, koderem frontendu i programistą - i fajnie tyle, że często gęsto ten "nasz klient" albo sam spisał lipną umowę ze swoim klientem albo po prostu sam ma identyczny problem w który później my się ładujemy przez niezaradność naszego zleceniodawcy - bo nie może wyegzekwować od klienta płatności za kolejny etap... bo podpisał lipną umowę albo po prostu kasę przeżarł i nam każe czekać. No i dlaczego tu nie liczyć takich ludzi po 100% z góry?
Ja np. waham się czy zakładać DG czy nie zakładać - bo z jednej strony jakbym miał firmę i miałbym czekać po miesiąc czasu na to żeby mi klient łaskawie zapłacił w terminie - no to się odechciewa, zusu ani skarbówki nie interesuje to czy mi klient zapłacił czy może mam z nim jakiś problem.
Z drugiej strony kontynuując temat DG - co z rozliczeniami za projekty, które sam miałbym podzlecać innym programistom na bazie umów o dzieło - czy nawet gdybym miał ich wszystkich zatrudnionych na umowę o pracę. Od strony logistyczno-finansowej - zbyt duże ryzyko, żeby wnikać w to czy po wykonaniu 100 projektów wszystkie płatności od klientów już zostały zrealizowane - do tego przecież trzeba zatrudnić kolejną osobę, no chyba że jako szef miałbym nic nie robić. Dlatego prostsze i zasadniejsze wydaje się być rozwiązanie płatności z góry - co de facto jest korzystniejsze dla klienta bo jakbym miał specjalnie kogoś jeszcze zatrudniać no to cena per każdy projekt wzrasta (a raczej jest obarczona kosztem dodatkowego pracownika).
To jest też po części problem z którego wg. mnie wynika zrzędzenie wielu szefów, że ZUS jest zły a skarbówka to już w ogóle mafia - nie mówię, że nie ale skoro z tym nic nie zrobimy to jedynie możemy się sami (freelancerzy i szefowie) lepiej zorganizować. To jest też wg. mnie po części problem przez który ludzie narzekają w tym kraju, że tu są złe zarobki, pracodawcy są nieuczciwi itp itd - a jak mają być dobre zarobki skoro zleceniodawca zleceniodawcy to pipka i podpisuje złe umowy, przez co są opóźnienia w płatnościach i ten szary pracownik na końcu cierpi najbardziej.
Ale się rozpisałem ulala :) ciekawe co Wy na to :)
edit: Grzesiu witam :)
Pamiętajcie proszę, że mi chodzi o bardzo wąski temat - cięcie projektów graficznych, nie realizacja projektu graficznego czy napisanie modułu zarządzania produktami w sklepie www tylko samo cięcie :) wąski temat realizowany przez 2-5 dni :)Artur Kwiatkowski edytował(a) ten post dnia 17.10.11 o godzinie 14:24
-
Witam,
Mam do Was pytanie natury finansowej.
Na co dzień zajmuję się cięciem projektów z psd do xhtml - w tej branży zdarzają się zlecenia o wartości rzędu od 300 zł za coś na prawdę strasznie prostego do czasem 2-3,000 zł netto za zlecenia wymagające ponad 40 godzin pracy.
Ostatnimi czasy zaczynam mieć dość modelu zaliczka 30% czy nawet 50% + reszta płatności po wykonaniu pracy bo klienci często gęsto (i to nawet z dużych firm IT) potrafią rozliczenia przeciągać tak długo jak tylko jest im to na rękę.
Obecnie współpracuję z kilkunastoma firmami na bazie umów o dzieło oraz z osobami prywatnymi, po nowym roku rozważam założenie DG.
Chciałem Was zapytać jakie modele rozliczeń stosujecie najczęściej?
1. Płatność 100% po wykonaniu dzieła
2. Zaliczka X% + reszta płatności po wykonaniu dzieła
3. Płatność 100% z góry + gwarancja satysfakcji klienta (czyli zwrot w razie gdy zlecenie nie mogło być zrealizowane lub zostało mówiąc wprost "zawalone przez programistę").
Osobiście stosuję model nr 2, nie mniej jednak ostatnio coraz częściej skłaniam się ku wprowadzeniu w życie modelu nr 3 bo jakby nie patrzeć cięcie projektów graficznych jest tak samo wąskim tematem jak przygotowanie projektów graficznych. Elementy składowe są niemal identyczne - grafik musi wymyślić, stworzyć a z kolei programista musi pociąć (czyli zakodować) i na tym się kończy jego rola - dalej w cyklu realizacji projektu to już są prace innych programistów, prace integracyjne, edytorskie, stricte programistyczne polegające na rozbudowie konkretnych modułów np. sklepu www.
Czy Wy również jesteście zdania że albo klient ma pieniądz na realizację albo go po prostu nie ma i nie jest wart uwagi?
A może płatność 100% ale dopiero w momencie kiedy macie założoną firmę?
Do czego zmierzam - na zachodzie istnieje wiele firm, które specjalizują się właśnie w samym cięciu projektów i żeby taka firma w ogóle ruszyła projekt to najpierw wymagają realizacji płatności, wtedy ktoś pewnie przestawia w systemie flagę z 0 na 1 i dopiero wówczas projekt jest dostępny do pocięcia przez programistów zatrudnionych przez ów firmę.
Edit: nie rozgrzebuję tematu który wisi obok (nt. zaliczek) - bo jest on sprzed roku a poza tym dotyczy szerszego zakresu prac niżeli samo cięcie.Artur Kwiatkowski edytował(a) ten post dnia 17.10.11 o godzinie 13:30
-
Widzę Wojtku że życie Cię nauczyło tego samego czego nauczyło już mnie - że nam nikt nie da nic za darmo a co najwyżej tylko w ryj. Rozumiem Twoje zniechęcenie do tych nic nie znaczących sloganów i niezrealizowanych programów - moje jest takie samo ale ważne jest też żeby w momencie kiedy są 4 partie nijakie w sumie do których zaufanie spada z roku na rok i przychodzi sobie taki Palikot z dobrym programem - to żeby może mu jednak zaufać. Bo jeżeli będziesz nastawiony negatywnie do każdego nowego polityka czy nowej partii, nowych pomysłów - no to jaki jest sens mieszkać w tym kraju skoro z góry można założyć, że politycy będą kraść jeszcze więcej i nic tego nie zmieni.
Palikot każdy wie jaką ma przeszłość ale wg. mnie to nie jest głupi człowiek - to co on mówi wydaje się że mówi z serca i tak jak myśli. Wtedy kiedy inni politycy zaczynają odpowiadać wymijająco na np. pytanie: dlaczego mamy tyle młodych matek w kraju - to tylko Palikot umie powiedzieć, że kościół nie jest za zabezpieczaniem się. Prosty ruch ale ważny.
Tak jak napisałem wcześniej - Palikot może nie zniesie katastru (gdzieś kiedyś jeśli to ustrojstwo wejdzie w życie) ale przynajmniej działa w kierunku tego by ograniczyć biurokrację i mam nadzieję, że coś mu z tego wyjdzie. Poza tym ten facet nie jest w sejmie dla kasy, on kasę ma - nie wiem jak teraz ale jeszcze jakiś czas temu pamiętam że chyba nie pobierał uposażenia poselskiego - a to jest z 10 kafli miesięcznie - mała rzecz ale ważna.
Napisałeś, że skoro zarobiłeś na mieszkanie to i na podatek zarobisz - gratuluję, ja tak samo sobie poradzę i pewnie miliony innych polaków też ale spór nie dotyczy tego czy my jesteśmy czy też nie jesteśmy w stanie zarabiać na samych siebie. Spór dotyczy tego jakim prawem miałby być nałożony kolejny podatek.
Jeżeli idziesz w zaparte żeby tylko mielić coraz większą sumę pieniędzy - no to wyjdziesz na tym na swoje i nie będziesz patrzył ile Ci z tego wszystkiego zabrało Państwo - ja zresztą tak samo, bo jakby to policzyć to już by wyszedł z tego ładny nowy mercedes z salonu - no ale niestety urzędnicy to przeżarli. Tylko Twoje podejście ma jedną wadę a przynajmniej ja takie odnoszę wrażenie, że wszystko Ci jedno jak wysokie będą podatki w tym kraju - i tak na nie zarobisz, tyle że to podejście tak jak nie krzywdzi Ciebie tak krzywdzi tych mniej zaradnych, czasem po prostu starych a czasem po prostu tych którym się przydarzyło jakieś nieszczęście w życiu i już np. nie mogą wykonywać swojego zawodu. Będziesz balować z przyjaciółmi w sylwestra i Ci coś wybuchnie w ręce no to pozamiatane - programistą już raczej nie będziesz a powiedzmy że robiłeś to od zawsze i mi chodzi właśnie o takie przypadki.
Nie sztuką jest pokazać, że się jest samodzielnym i odpowiedzialnym, niestety w tych czasach sztuką teraz jest pokazać swoim nastawieniem jak się traktuje wszystkich ludzi którzy mają trochę gorzej od Ciebie. Można by powiedzieć, co mnie to jak kto sobie radzi - w sumie racja - ale co w momencie jak coś się zmieni w Twoim życiu na gorsze i tak jak pisałem wcześniej - Twoje dochody zmaleją np. o połowę. Interesowanie się sprawami kraju i bojkotowanie np. nowego podatku katastralnego (który mam nadzieję, że nie wejdzie w życie) jest w interesie nas wszystkich, to jest dużo lepsze niż najlepszy pakiet ubezpieczeniowy na życie który można nabyć bo działa na korzyść zarówno Ciebie, mnie jak i Twoich przyszłych (a może i obecnych) i tak samo moich dzieciaków.
Dzisiejsze nastawienie ludzi w wieku 18-30 lat zaczyna być trochę groźne dla kraju - bo właśnie się ludzie godzą na takie nowe pańszczyzny mówiąc "no przecież w innych krajach jest to my nic nie zrobimy, pewnie u nas też będzie" - to nas naprawdę kiedyś skrzywdzi i Palikot w mojej ocenie jest potrzebny temu krajowi z prostego względu: nawet jeżeli nie uda mu się zrobić wszystkiego co sobie zakłada to ktoś inteligentny kto się przyjrzy jemu i jego pracy dojdzie do wniosku że jak się chce to można i że nie należy się poddawać tylko trzeba walczyć o swoje - to jest w Palikocie najważniejsze. Ludzie się czepiają, że on tam wibratorami macha czy różne inne rzeczy robi - no ale z drugiej strony ma chłop trochę racji mówiąc, że media są dziś troszkę stronnicze i jak się nie zrobi afery to nie idzie nakierować ani władz ani opinii publicznej na jakiś konkretny problem.
A tak nawiasem: merol w leasing to nie jest dobre rozwiązanie, trzeba bardzo uważać przy zawieraniu umowy leasingowej bo jest wiele rodzajów leasingu i można się łatwo poślizgnąć i na koniec umowy leasingowej zostać bez kasy i bez tego co się spłacało.
-
Ludzie mają sami coś w tej materii zrobić żeby się przeciwstawić takiemu podatkowi - bo to zapewne będzie podatek dodatkowy a nie taki, który zastąpi np. 2 inne związane z nieruchomościami.
Nie bądź z góry nastawiony na to, że Palikot nic nie zrobi bo będziesz tak samo negatywnie nastawiony na całe lata a to też nie jest nic dobrego bo pewnie Twoje dzieciaki, których Ci życzę odziedziczą po Tobie ten brak nadziei - a brak nadziei w tych czasach jest tragiczny :/
Palikot może nie sprawi, że nie będę musiał płacić podatków - ale przynajmniej w swoim programie ma między innymi ograniczenie liczby urzędników a już samo to przez się moim zdaniem spowodowało by że jeżeli jest mniejsze zapotrzebowanie na wypłaty dla urzędników to znaczy że na jakiś inny cel będzie tej kasy więcej - proste i logiczne. Tak samo popieram jego pomysł związany z tym, by to urzędnik się martwi o to by dany kwit był załatwiony w terminie - no to kto widział, żebym ja musiał latać po urzędach i się tłumaczyć dlaczego kwit jest dzisiaj a nie wczoraj i miał z tego tytułu jakieś nieprzyjemności. Pierwsi będą ostatnimi - i to popieram i mam nadzieję, że coś w tej materii uda się zrobić.
I jeszcze raz: nadzieja jest ważna i staraj się ją mieć, bo bez niej jakakolwiek wymiana pokoleniowa na scenie politycznej jest skazana na porażkę.
-
Wojtek Ciebie to chyba skrzywdził system ostro bo pier... jak potłuczony, jak chłopaku chcesz na wszystko i wszystkich narzekać to weź się przejdź pod sejm chłopie i zacznij już bojkotować "na zaś" wprowadzenie podatku katastralnego w Polsce - zyskasz w oczach Polaków i będziesz mieć zasłużony "szacunek".
Zupełnie nie rozumiem dlaczego niektórzy się czepiają, że ktoś tam sobie coś odciął czy że ktoś komuś kiedyś wpier... spuścił - różne bywają sytuację w życiu i nie należy patrzeć na przyszłe czyny przez pryzmat wyłącznie czynów, które już miały miejsce.
Czy wybór Palikota to wybór jeszcze większego zła? No nie jestem tego taki pewien - jeżeli mi dano wybór między PIS, PO, PSL, SLD a Ruchem Palikota to ja wybieram to ostatnie - dlaczego? Ano dlatego że te pierwsze 4 wymienione ugrupowania to jest praktycznie to samo - ten sam teatr.
Czy krzyż powinien wisieć w sejmie? Nie wiem - tu się trochę w sumie z Palikotem nie zgadzam bo w kwitach to jesteśmy zadeklarowani jako naród katolicki a znakiem katolika jest krzyż więc pewnie dlatego on tam wisi, jakbyśmy byli scharakteryzowani jako naród muminków to pewnie by tam wisiała fioletowa buka.
Nie mniej jednak ten ruch ze strony Palikota pokazuje (przynajmniej mi) - że politycy zaciekle bronią krzyża a to znaczy, że w tej całej polityce jest dużo kościoła i śmiem przypuszczać, że niektórzy politykierzy są na kościelnej liście płac - a może nie są, ale generalnie koneksji między kościołem a polityką nie powinno być w ogóle. Im większa liczba obrońców kościoła tym mniejsze szanse na to, że kościół w ogóle jakikolwiek podatek kiedykolwiek w przyszłości zapłaci - to mi pokazuje Ruch Palikota z akcją dot. krzyża.
Osobiście popieram działania Palikota względem kościoła - przecież kler na każdym kroku chcę kasę. Chcesz wziąć ślub - kasa, chcesz ochrzcić dziecko - kasa, chcesz pochować bliskiego - kasa - no bez przesady ale czy na takiej zasadzie powinien funkcjonować kościół? W dodatku podatków nie płacą i w kółko mają coś do powiedzenia jak np. w sprawie aborcji czy stosowania prezerwatyw.
Jeżeli ktoś godzi się na to by Państwo decydowało o tym co kobieta może zrobić ze swoim brzuchem a czego nie może - to znaczy że albo jest kompletnie cofnięty umysłowo albo jest facetem (ignorantem), który ten temat ma definitywnie w dupie.
Dziecko do powiedzmy 3 miesięcy nie powinno być traktowane tak jak jest obecnie. Kto to widział, żeby płód mógł decydować o przyszłości osoby dorosłej, która jest na pewnym etapie budowania swojego życia. Powiedzmy, że masz 20 lat, jesteś dziewczyną, zakochałaś się w chłopaku a on okazał się niedojrzały i po paru miesiącach przeminęło z wiatrem tyle że w tym czasie doszło do zapłodnienia. No weźcie mi powiedzcie czy to jest normalne żeby 20latkę (to jeszcze pal diabli jak ma lat 20, gorzej jak mniej niż 15) karcić na całe życie nowym życiem? Bo wg. mnie to jest nienormalne. To jest tak, jakby w związku z zakupem mieszkania powiedzieć właścicielowi, że nigdy go nie będzie mógł sprzedać - może oczywiście kupić inne nieruchomości ale ich również nie może się pozbyć i nikogo nie interesuje to, że nie masz na podatek od nieruchomości, że nie masz na czynsz itp itd.
Kto to widział, żeby każda kobieta w kraju traktowana była jako inkubator podatniczy? Kobieta zajdzie w ciążę i już z tym nic nie może zrobić, nie istotne, że jej to nie na rękę albo że będzie żyć w biedzie przez następne 20 lat - ważne jest tylko to, że narodzi się nowy podatnik z którego będzie można ssać pańszczyznę.
Ten kraj jest nienormalny a ludzie mają wyprane mózgi.
Jest jeden temat który mi ostatnio dosłownie nie daje spać - nazywa to się podatek katastralny (np. masz mieszkanie o wartości 300,000 zł i co roku musisz zapłacić 1% wartości - bo tak i koniec - a to jest 3000 zł rocznie) - jeżeli bezmózgi naród nic nie zrobi w momencie kiedy te hieny będą chciały wprowadzić tego rodzaju przewał to to się skończy dla nas wszystkich bardzo bardzo źle - młodsi mądrzejsi wyjadą do innych krajów, które nawet jeżeli mają katastralny wprowadzony to na bardzo niskim poziomie względem dochodów. Starsi zostaną zmarginalizowani i ich jakość życia będzie gorsza niż w więzieniach, nie wspominam w ogóle o emeryturach bo za 10 lat ten system się zapadnie jak nie zmniejszymy podatków i liczby urzędników.
Mam nadzieję że moja pisanina nie pójdzie na marne i że podrapiecie się co poniektórzy po głowach i spojrzycie na niektóre tematy z szerszej perspektywy - światopogląd konia z klapkami na oczach nie wróży nic dobrego - eurolandia nas wyczyści z kasy a wasze dzieci będą niewolnikami bankierów.
-
-
Witam,
Poszukuję programistów, którzy znają się na html/css/js i są w stanie samodzielnie realizować projekty.
Jeżeli zajmujesz się cięciem projektów graficznych na bieżąco to ta oferta jest dla Ciebie. Firmom i osobom dopiero uczącym się, z góry dziękuję (proszę nie pisać!).
Osoby zainteresowane poproszę by w mailu odpowiedziały na kilka pytań:
1. Od jak dawna zajmujesz się cięciem projektów graficznych?
2. Czy jest to Twoje główne zajęcie, czy też jest to zajęcie dorywcze?
3. Ile czasu dziennie jesteś w stanie poświęcić na kodowanie projektów albo ile projektów jesteś w stanie pociąć tygodniowo (tak z praktyki)?
4. Czy realizowałeś już projekty, które wymagały cięcia więcej niż 10 podstron?
5. Jakie są Twoje wymagania finansowe? Np. Cena za stronę główną = X zł, cena za każdą kolejną podstronę do tego samego projektu = Y zł. Jeżeli będzie Ci prościej to możesz też podać linki do konkretnych projektów i opisać co trzeba było zrobić przy danym projekcie (ile podstron, implementacja gotowych skryptów js lub pisanie własnych od zera).
6. Do jakich standardów kodujesz najczęściej? XHTML 1.0 Strict, Transitional, CSS 2.1/3 ? A może html5?
7. Czy potrafisz ciąć mailingi html?
8. Czy znasz się na implementowaniu i przystosowywaniu gotowych rozwiązań napisanych w jQuery lub w innych językach?
9. Czy znasz się na wpinaniu pociętego kodu do systemów typu wordpress, joomla itp. ? (jeżeli wdrażasz cięcia do innych rozwiązań to również napisz do jakich).
10. Podaj linki do kilku (ale nie mniej niż 3) ostatnich projektów lub tych projektów z których jesteś rzeczywiście zadowolony pod kątem kodowania i ogólnego efektu.
Zainteresowanych proszę o e-mail na adres: artur@ciecieprojektow.pl
Poszukiwania prowadzić będę do końca września, tak więc odpowiedzi spodziewaj się w tym miesiącu lub w pierwszych dniach października 2011. Jeżeli sytuacja miała by się zmienić to na pewno zostaniesz o tym poinformowany.
Do końca tego roku zależy mi na tym by projekty na które sam nie mam czasu oddawać zaufanym programistom. Do tego czasu planuję również start serwisu nakierowanego na pozyskiwanie zleceń na cięcie projektów graficznych i będę wówczas na pewno potrzebować 2-4 osób (już zaufanych), do których ów zlecenia będą spływać. W dalszym okresie planuję pod ów serwis założyć działalność i funkcjonować na zasadzie psd2html.com
Tak więc, pierwsze dwa miesiące to będą takie miesiące można by je nazwać bardziej „zapoznawcze” niż faktycznie pracujące. W trakcie tego czasu zależy mi na tym, by złożyć team.
Pozdrawiam,
Artur KwiatkowskiArtur Kwiatkowski edytował(a) ten post dnia 19.09.11 o godzinie 14:04