Artur Król

offline

Artur Król

Psycholog, trener Beyond NLP, coach: specjalizacja nieśmiałość i odkochanie

Wypowiedzi

  • Artur Król
    Wpis na grupie Rozwój osobisty w temacie „O Rzucaniu Kamieniem i Wspinaniu się na Własne Szczyty”

    Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Rozwój osobisty

  • Artur Król
    Wpis na grupie RETORYKA I ERYSTYKA w temacie Expose

    Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy RETORYKA I ERYSTYKA

  • Artur Król
    Wpis na grupie Rozwój osobisty z NLP w temacie Syndrom „Sekretu”
    23.11.2007, 21:33

    Marzenna M.:
    to chyba dobrze, zważywszy jakie jest przesłanie i energia filmu...

    Zalezy od tego jak ludzie rozumieja :)
    bardzo często dopiero zaczynają... skąd to wiesz?

    Z obserwacji, czytania tego co pisza, etc?
    ... skąd u Ciebie takie przekonanie?

    Nie przekonanie, obserwacja. Nie mowie o wszystkich ludziach - jedynie o wyraznym trendzie.
    hmm.. podobnie Ty uprościłeś działanie Sekretu do jednej łopatki :))

    Jedna lopatka w rozumieniu jednego narzedzia. Bo jest to tylko jedno narzedzie z wielu, i chocby bylo tak zroznicowane jak scyzoryk szwajcarski - wciaz pozostaje tylko jednym narzedziem.
    znasz takich "ograniczających się" ludzi? naprawdę?

    Od mroku i troche. To syndrom w ktory popada calkiem sporo osob wchodzacych w rozwoj osobisty. Dlatego m.in. powstal ten artykul.
    mam to na uwadze, będę pamiętać :) a Sekret to nie pierwsza i jedyna droga mojego rozwoju osobistego :) jednak cieszę się ogromnie, że na niej się znalazłam :)

    Ponownie - artykul nie jest atakiem na Sekret - jest zwroceniem uwagi na proces ktory ma miejsce i ktory obecnie akurat najwyrazniej widac w kontekscie sekretu.
    wszystkie poziomy życia, tworząc zdrową równowagę między ciałem, umysłami, emocjami i duchowością – a najłatwiej to uczynić właśnie poznając jak najwięcej nowych rzeczy.
    to przecież oczywiste...

    Oj, nie dla wszystkich niestety. Mam juz za soba doswiadczenia w 'sciaganiu' ludzi na ziemie gdy zbytnio odlatywali czy to w duchowosc czy prace z umyslem, cialem czy emocjami - sam zreszta tez pare razy bylem tak kiedys sciagany. Byc moze ten artykul ochroni pare osob przed takim efektem.
    to chyba nazbyt uproszczona metoda... trochę zaprzecza temu, co pisałeś wcześniej...

    Jesli zle sformulowalem, jest to moj blad. Generalnie chodzilo mi o stara prawde "Gdy masz w rece mlotek, wszystko zaczyna podejrzanie przypominac gwozdzie" - o swiadomosc tego i sposob wyjscia z tego stanu.
    przepraszam... dla mnie to zwykła reklama Twoich usług :(

    Nie tylko, acz miedzy innymi. Co by nie powiedziec, Goldenline ma rowniez ta role.
    wydaje mi się, że nie do końca zrozumiałes Sekret :(

    Ok, masz takie prawo ;) Jednoczesnie, siedzac w paru innych sciezkach duchowych, zapytam tutaj czy to aby Sekret nie przekazuje paru rzeczy nieprawidlowo ;)



    Zgłoś | Cytuj

  • Artur Król
    Wpis na grupie Rozwój osobisty z NLP w temacie „Pomigaj do Mnie” czyli Jak ludzie słyszący mogą...
    23.11.2007, 20:59

    „Pomigaj do Mnie” czyli Jak ludzie słyszący mogą skorzystać z nauki Polskiego Języka Migowego

    „Słuchaj, musisz się nauczyć migowego! Nawet nie podejrzewasz jak wiele możesz na tym skorzystać w swojej pracy!”

    Kiedy rok temu znajomy trener zwrócił się do mnie z tymi słowami, spojrzałem na niego z ogromnym zdziwieniem. Język migowy? Oczywiście, z każdej sytuacji i każdej rzeczy można wyciągnąć ogromną naukę, czemu jednak akurat Polski Język Migowy? Co w nauce tej dziwnej gestykulacji miało być takiego wspaniałego? Czemu mój przyjaciel, zwykle podchodzący do takich rzeczy z pewną rezerwą, nagle tak bardzo zapalił się do tej formy komunikacji?

    Rok później, będąc już po kilku pierwszych lekcjach PJM, sam z zapałem powtarzam wszystkim znajomym trenerom „Uczcie się języka migowego! To ogromny skarbiec wiedzy i umiejętności!”

    Do czego jednak może się przydać PJM dla słyszącej osoby? Dlaczego warto poświęcić czas i wysiłek na opanowanie akurat tego języka, a nie np. Angielskiego, Rosyjskiego, Chińskiego czy Swahili?

    Oczywistym i podstawowym zastosowaniem Polskiego Języka Migowego jest możliwość skutecznej komunikacji z osobami głuchymi i niedosłyszącymi. Użytkownik PJM uzyskuje dzięki swoim umiejętnościom dostęp do ogromnego, pozornie niewidzialnego świata – do ludzi, którzy żyją na co dzień wśród nas, ale do których normalnie nie mamy dostępu. Dzięki PJM, słyszący mogą nawiązać nowe kontakty wśród osób głuchych, korzystać z ich – trudno bez tego dostępnej – wiedzy i doświadczenia życiowego oraz skuteczniej i łatwiej prowadzić z nimi różnego rodzaju interesy. Sam fakt, iż dana osoba poświeciła czas na naukę PJM, już na samym starcie daje pewną nić porozumienia i zaufania między rozmówcami i ułatwia budowanie dalszej, bogatszej i bliższej relacji – towarzyskiej, biznesowej czy też relacji między uczniem a nauczycielem lub nauczycielem i uczniem.

    Powyższa korzyść, niewątpliwie znacząca, ma jedną poważną wadę – jest bardzo ograniczona kontekstowo. Jest niezwykle przydatna w relacji z osobami głuchymi - i absolutnie nic nie daje w kontakcie ze słyszącymi. Dlaczego w takim razie mój przyjaciel tak bardzo przekonywał mnie do przydatności PJM dla trenera, coacha- doradcy życiowego i po prostu dla osoby słyszącej?

    Otóż PJM kryje w sobie dużo więcej niż tylko sposób komunikacji z osobami głuchymi i niedosłyszącymi. Sama struktura języka migowego zawiera bowiem wymóg wyrobienia ogromnej kontroli i kompetencji w użytkowaniu własnej gestykulacji. Drobne różnice w ułożeniu dłoni oraz rąk pomiędzy poszczególnymi znakami PJM, przestrzenna gramatyka, wymagająca dokładnej świadomości tego, co rysują nasze ręce i jak się poruszają, różnica w dynamice gestów w zależności od tego co chcemy przekazać – to wszystko stanowi wspaniały trening kontroli gestykulacji dla każdego trenera – a nawet dla każdej osoby pragnącej być skuteczniejszym komunikatorem.

    Nie sposób przecenić rolę skutecznej gestykulacji w prowadzeniu wykładu czy rozmowie z drugą osobą. Odpowiednio dobrany gest może być tym, co zadecyduje o tym czy słuchacz przyjmie przekaz z zaciekawieniem, czy odrzuci go jako nieciekawy lub „nietrafny” – tak więc, w efekcie, nauka PJM prowadzi do znaczącego rozwoju kompetencji komunikacyjnych. Dobry trener czy mówca, który na co dzień wykorzystuje w swojej pracy takie techniki jak rysowanie obrazów gestami (dzięki czemu słuchacze są jeszcze bardziej wciągani w jego wykład) czy kontrola poziomu i kierunku emocji widowni przy użyciu gestów (technika regularnie wykorzystywana m.in. przez polityków wszelkiego rodzaju), może odkryć w PJM wspaniały warsztat, który przemieni go ze skutecznego rzemieślnika w prawdziwego, wyjątkowego artystę komunikacji międzyludzkiej.

    Kolejną istotną umiejętnością, jaką daje nauka PJM, jest znacząco rozwinięta kontrola nad własną mimiką. Ponieważ bardzo liczne wyrażenia w PJM są powiązane z wykonywaniem nader wyraźnych min – zmęczenia, radości, złości czy obrzydzenia - każda osoba ucząca się PJM musi solidnie wyćwiczyć swoje mięśnie twarzy i kontrolę nad nimi, uzyskując w zamian niezwykle przydatną – i jakże rzadką w dzisiejszych czasach - władzę nad swoją twarzą i zdecydowanie zwiększoną jej świadomość.

    Przydatność tych umiejętności w różnych kontekstach wydaje się być oczywista – z jednej strony w kontekście lepszego hamowania przejawów własnych uczuć (np. podczas gry w pokera czy ważnych negocjacji), a z drugiej strony w kontekście jeszcze wyraźniejszego i pełniejszego ich wyrażania (np. przy opowiadaniu historyjek, konwersacji, odgrywaniu ról i scenek i w innych formach komunikacji). Szczególnie w społeczeństwie takim jak polskie, w którym brakuje społecznie usankcjonowanych możliwości ćwiczenia wyrażania własnych uczuć, nauka PJM stanowi niezwykle przydatną okazję do wyćwiczenia kontroli własnej mimiki.

    Kolejnym ciekawym aspektem języka migowego jest ogromne wyciszenie jakie niesie jego nauka. Sama struktura języka znacząco utrudnia stosowanie dialogu wewnętrznego równolegle z własnym „miganiem” (komunikowaniem się w języku migowym) – i wręcz wymusza od użytkownika przeniesienie uwagi na zewnątrz, na rozmówcę, w czasie gdy to on miga. Jest to tym istotniejsze, że w języku migowym – przynajmniej z perspektywy osoby która dopiero uczy się tej metody – zdecydowanie trudno jest „wyłączyć się na chwilę” z prowadzonej rozmowy i wrócić do niej po chwili bez większej straty. Jest tak między innymi dlatego, że PJM jest dużo bardziej treściwy i dużo mniej metaforyczny niż większość języków mówionych – ale oznacza to również, w efekcie, że wymaga on dużo większej uważności od użytkownika i podtrzymuje skutecznie tą uwagę u każdej osoby zainteresowanej skuteczną komunikacją. Tym samym nauka PJM może służyć jako ciekawe narzędzie uspokajające i odstresowujące, ponieważ uczeń stawiany jest w sytuacji w której po prostu nie ma kiedy ani nie ma jak czuć się źle czy myśleć o swoich problemach – na czas zajęć, jego umysł staje się absolutnie czysty.

    Powyższy punkt zwraca uwage na inny potencjalny aspekt Polskiego Języka Migowego – na potencjalną możliwość wykorzystania nauki PJM jako wspomagającej terapii przy takich problemach jak stres, wypalenie zawodowe czy nawet depresja. Wyciszająca funkcja PJM może, w wypadku osób cierpiących na powyżej wspomniane problemy, stanowić bardzo skuteczny lek, pozwalający tym osobom odpocząć od ograniczających ich sposobów myślenia, a być może również dostrzec, że sposoby te nie są tak naprawdę potrzebne i że mogą funkcjonować bez nich – na początku tylko na zajęciach PJM, później również poza nimi. Oczywiście, ta kwestia wymaga jeszcze dokładniejszego zbadania – ale otwiera kolejną furtkę i kolejną możliwość – zarówno nową możliwość zmiany dla ludzi zestresowanych i w depresji, jak i nowe, niezwykle praktyczne zastosowanie PJM dla osób słyszących.

    Powyższa lista stanowi jedynie pobieżny przegląd tego, jak wiele niezwykle przydatnych zasobów osoby słyszące mogą wyciągnąć z nauki Polskiego Języka Migowego – jak język ten może uczynić je lepszymi komunikatorami i nauczycielami, pomóc im się wyciszyć wewnętrznie i otworzyć na nowy, fascynujący świat, nowy sposób myślenia i nową, uprzednio niedostępną grupę ludzi, pozwalając im skorzystać z możliwości których nie byliby nawet świadomi bez poznania PJM. Jeśli więc jeszcze nie zacząłeś szukać lokalnych szkół PJM i poznawać tego języka – na co czekasz? Jest tam cały cudowny, nowy świat, który tylko na ciebie czeka, zapraszając Cię wprawdzie bez słów – ale za to z ogromnym uśmiechem i szeroko otwartymi ramionami. Wyjdź mu na spotkanie!

    Pozdrawiam,
    Artur Król

    ChangeMakers
    http://krolartur.comArtur Krol edytował(a) ten post dnia 23.11.07 o godzinie 21:14



    Zgłoś | Cytuj

  • Artur Król
    Wpis na grupie Rozwój osobisty w temacie „Pomigaj do Mnie” czyli Jak ludzie słyszący mogą...

    Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Rozwój osobisty

  • Artur Król
    Wpis na grupie Komunikacja intra- i interpersonalna w temacie „Pomigaj do Mnie” czyli Jak ludzie słyszący mogą...
    23.11.2007, 20:58

    „Pomigaj do Mnie” czyli Jak ludzie słyszący mogą skorzystać z nauki Polskiego Języka Migowego

    „Słuchaj, musisz się nauczyć migowego! Nawet nie podejrzewasz jak wiele możesz na tym skorzystać w swojej pracy!”

    Kiedy rok temu znajomy trener zwrócił się do mnie z tymi słowami, spojrzałem na niego z ogromnym zdziwieniem. Język migowy? Oczywiście, z każdej sytuacji i każdej rzeczy można wyciągnąć ogromną naukę, czemu jednak akurat Polski Język Migowy? Co w nauce tej dziwnej gestykulacji miało być takiego wspaniałego? Czemu mój przyjaciel, zwykle podchodzący do takich rzeczy z pewną rezerwą, nagle tak bardzo zapalił się do tej formy komunikacji?

    Rok później, będąc już po kilku pierwszych lekcjach PJM, sam z zapałem powtarzam wszystkim znajomym trenerom „Uczcie się języka migowego! To ogromny skarbiec wiedzy i umiejętności!”

    Do czego jednak może się przydać PJM dla słyszącej osoby? Dlaczego warto poświęcić czas i wysiłek na opanowanie akurat tego języka, a nie np. Angielskiego, Rosyjskiego, Chińskiego czy Swahili?

    Oczywistym i podstawowym zastosowaniem Polskiego Języka Migowego jest możliwość skutecznej komunikacji z osobami głuchymi i niedosłyszącymi. Użytkownik PJM uzyskuje dzięki swoim umiejętnościom dostęp do ogromnego, pozornie niewidzialnego świata – do ludzi, którzy żyją na co dzień wśród nas, ale do których normalnie nie mamy dostępu. Dzięki PJM, słyszący mogą nawiązać nowe kontakty wśród osób głuchych, korzystać z ich – trudno bez tego dostępnej – wiedzy i doświadczenia życiowego oraz skuteczniej i łatwiej prowadzić z nimi różnego rodzaju interesy. Sam fakt, iż dana osoba poświeciła czas na naukę PJM, już na samym starcie daje pewną nić porozumienia i zaufania między rozmówcami i ułatwia budowanie dalszej, bogatszej i bliższej relacji – towarzyskiej, biznesowej czy też relacji między uczniem a nauczycielem lub nauczycielem i uczniem.

    Powyższa korzyść, niewątpliwie znacząca, ma jedną poważną wadę – jest bardzo ograniczona kontekstowo. Jest niezwykle przydatna w relacji z osobami głuchymi - i absolutnie nic nie daje w kontakcie ze słyszącymi. Dlaczego w takim razie mój przyjaciel tak bardzo przekonywał mnie do przydatności PJM dla trenera, coacha- doradcy życiowego i po prostu dla osoby słyszącej?

    Otóż PJM kryje w sobie dużo więcej niż tylko sposób komunikacji z osobami głuchymi i niedosłyszącymi. Sama struktura języka migowego zawiera bowiem wymóg wyrobienia ogromnej kontroli i kompetencji w użytkowaniu własnej gestykulacji. Drobne różnice w ułożeniu dłoni oraz rąk pomiędzy poszczególnymi znakami PJM, przestrzenna gramatyka, wymagająca dokładnej świadomości tego, co rysują nasze ręce i jak się poruszają, różnica w dynamice gestów w zależności od tego co chcemy przekazać – to wszystko stanowi wspaniały trening kontroli gestykulacji dla każdego trenera – a nawet dla każdej osoby pragnącej być skuteczniejszym komunikatorem.

    Nie sposób przecenić rolę skutecznej gestykulacji w prowadzeniu wykładu czy rozmowie z drugą osobą. Odpowiednio dobrany gest może być tym, co zadecyduje o tym czy słuchacz przyjmie przekaz z zaciekawieniem, czy odrzuci go jako nieciekawy lub „nietrafny” – tak więc, w efekcie, nauka PJM prowadzi do znaczącego rozwoju kompetencji komunikacyjnych. Dobry trener czy mówca, który na co dzień wykorzystuje w swojej pracy takie techniki jak rysowanie obrazów gestami (dzięki czemu słuchacze są jeszcze bardziej wciągani w jego wykład) czy kontrola poziomu i kierunku emocji widowni przy użyciu gestów (technika regularnie wykorzystywana m.in. przez polityków wszelkiego rodzaju), może odkryć w PJM wspaniały warsztat, który przemieni go ze skutecznego rzemieślnika w prawdziwego, wyjątkowego artystę komunikacji międzyludzkiej.

    Kolejną istotną umiejętnością, jaką daje nauka PJM, jest znacząco rozwinięta kontrola nad własną mimiką. Ponieważ bardzo liczne wyrażenia w PJM są powiązane z wykonywaniem nader wyraźnych min – zmęczenia, radości, złości czy obrzydzenia - każda osoba ucząca się PJM musi solidnie wyćwiczyć swoje mięśnie twarzy i kontrolę nad nimi, uzyskując w zamian niezwykle przydatną – i jakże rzadką w dzisiejszych czasach - władzę nad swoją twarzą i zdecydowanie zwiększoną jej świadomość.

    Przydatność tych umiejętności w różnych kontekstach wydaje się być oczywista – z jednej strony w kontekście lepszego hamowania przejawów własnych uczuć (np. podczas gry w pokera czy ważnych negocjacji), a z drugiej strony w kontekście jeszcze wyraźniejszego i pełniejszego ich wyrażania (np. przy opowiadaniu historyjek, konwersacji, odgrywaniu ról i scenek i w innych formach komunikacji). Szczególnie w społeczeństwie takim jak polskie, w którym brakuje społecznie usankcjonowanych możliwości ćwiczenia wyrażania własnych uczuć, nauka PJM stanowi niezwykle przydatną okazję do wyćwiczenia kontroli własnej mimiki.

    Kolejnym ciekawym aspektem języka migowego jest ogromne wyciszenie jakie niesie jego nauka. Sama struktura języka znacząco utrudnia stosowanie dialogu wewnętrznego równolegle z własnym „miganiem” (komunikowaniem się w języku migowym) – i wręcz wymusza od użytkownika przeniesienie uwagi na zewnątrz, na rozmówcę, w czasie gdy to on miga. Jest to tym istotniejsze, że w języku migowym – przynajmniej z perspektywy osoby która dopiero uczy się tej metody – zdecydowanie trudno jest „wyłączyć się na chwilę” z prowadzonej rozmowy i wrócić do niej po chwili bez większej straty. Jest tak między innymi dlatego, że PJM jest dużo bardziej treściwy i dużo mniej metaforyczny niż większość języków mówionych – ale oznacza to również, w efekcie, że wymaga on dużo większej uważności od użytkownika i podtrzymuje skutecznie tą uwagę u każdej osoby zainteresowanej skuteczną komunikacją. Tym samym nauka PJM może służyć jako ciekawe narzędzie uspokajające i odstresowujące, ponieważ uczeń stawiany jest w sytuacji w której po prostu nie ma kiedy ani nie ma jak czuć się źle czy myśleć o swoich problemach – na czas zajęć, jego umysł staje się absolutnie czysty.

    Powyższy punkt zwraca uwage na inny potencjalny aspekt Polskiego Języka Migowego – na potencjalną możliwość wykorzystania nauki PJM jako wspomagającej terapii przy takich problemach jak stres, wypalenie zawodowe czy nawet depresja. Wyciszająca funkcja PJM może, w wypadku osób cierpiących na powyżej wspomniane problemy, stanowić bardzo skuteczny lek, pozwalający tym osobom odpocząć od ograniczających ich sposobów myślenia, a być może również dostrzec, że sposoby te nie są tak naprawdę potrzebne i że mogą funkcjonować bez nich – na początku tylko na zajęciach PJM, później również poza nimi. Oczywiście, ta kwestia wymaga jeszcze dokładniejszego zbadania – ale otwiera kolejną furtkę i kolejną możliwość – zarówno nową możliwość zmiany dla ludzi zestresowanych i w depresji, jak i nowe, niezwykle praktyczne zastosowanie PJM dla osób słyszących.

    Powyższa lista stanowi jedynie pobieżny przegląd tego, jak wiele niezwykle przydatnych zasobów osoby słyszące mogą wyciągnąć z nauki Polskiego Języka Migowego – jak język ten może uczynić je lepszymi komunikatorami i nauczycielami, pomóc im się wyciszyć wewnętrznie i otworzyć na nowy, fascynujący świat, nowy sposób myślenia i nową, uprzednio niedostępną grupę ludzi, pozwalając im skorzystać z możliwości których nie byliby nawet świadomi bez poznania PJM. Jeśli więc jeszcze nie zacząłeś szukać lokalnych szkół PJM i poznawać tego języka – na co czekasz? Jest tam cały cudowny, nowy świat, który tylko na ciebie czeka, zapraszając Cię wprawdzie bez słów – ale za to z ogromnym uśmiechem i szeroko otwartymi ramionami. Wyjdź mu na spotkanie!

    Pozdrawiam,
    Artur Król

    ChangeMakers
    http://krolartur.comArtur Krol edytował(a) ten post dnia 23.11.07 o godzinie 21:14



    Zgłoś | Cytuj

  • Artur Król
    Wpis na grupie Moc Podświadomości w temacie Syndrom "Sekretu"
    23.11.2007, 20:41

    Syndrom "Sekretu"

    Wydaje się, że ostatnio nie sposób wejść na jakiekolwiek forum poświęcone rozwojowi osobistemu, żeby nie trafić na pytanie „Czy znacie już Sekret?”. Coraz trudniej jest też trafić na pytanie o określoną kwestię do rozwiązania, gdy ktoś nie pyta „A próbowałeś już Sekretu?”. Co charakterystyczne, owi zwolennicy Sekretu to bardzo często osoby, które same skorzystały z tego narzędzia w kilku drobnych sprawach i dopiero zaczynają swoją przygodę z rozwojem osobistym – być może właśnie dzięki zetknięciu z filmem lub książką „Sekret”. Po drodze wpadli oni jednak w pułapkę, którą określiłem jako Syndrom „Sekretu” - wiarę w jedno, super-uniwersalne narzędzie na wszystkie bolączki świata.

    Nie twierdzę tutaj, że „Sekret” nie działa lub nie istnieje. Choć w mojej prywatnej opinii jest on zbytnim uproszczeniem pewnych kwestii – podobny proces jak najbardziej ma miejsce. Istotne jest jednak coś innego – ludzkie wygodnictwo w łapaniu jednej łopatki i twierdzenia, że ta jedna łopatka pozwoli zrobić wszystko - zbudować zamek z piasku, wykopać dół, zmontować kanalizację w kuchni i zoperować wątrobę babci. A to tylko łopatka, jedno z wielu narzędzi – może się przydać do zamku i dołu, ale do kanalizacji przyda się już zestaw kluczy francuskich – o babci nie wspominając.

    Oczywiście zachowanie to nie dotyczy wyłącznie „Sekretu” - po prostu jego popularność czyni go w tej kwestii wyraźnym jego przejawem. Sądzę jednak, że każdy obszar rozwoju osobistego przeżywał lub przeżywa podobne sytuacje – ludzi którzy z miejsca uznają, że NLP, hipnoza, huna, magia chaosu, dana szkoła uwodzenia czy „potęga podświadomości” są jedynym, złotym rozwiązaniem na wszystko – po czym ignorują wszystko inne w swoim skupieniu nad danym obszarem – tym samym zubożając zarówno siebie, jak i swoje wykorzystanie tego obszaru, który mógłby dużo skorzystać z innych szkół. W przypadku rzeczonego „Sekretu” - jak mogłyby go wspomóc skuteczniejsze wizualizacje nauczane w NLP czy Buddyzmie, albo ładowanie energią praktykowane w modlitwach huny?

    Rozwijaj się na wielu różnych poziomach – ciało, umysł, duchowość, to wszystko rozwija się równolegle. Gdyby nie zmieniało się w podobnym tempie, skutki uboczne mogłyby być bardzo groźne – intelektualiści odcięci od ludzi, ludzie uduchowieni popadający w szaleństwo, sportowcy którzy po zakończeniu kariery nie widzą sensu życia – to wszystko efekty nierównomiernego rozwoju. Pamiętaj o tym i dbaj o wszystkie poziomy życia, tworząc zdrową równowagę między ciałem, umysłami, emocjami i duchowością – a najłatwiej to uczynić właśnie poznając jak najwięcej nowych rzeczy.

    Cały urok „jednej, wspaniałej metody” polega na tym, że działa ona na wszystko... Aż do czasu gdy trafisz na taką rzecz, na którą nie działa. Wtedy, jeśli „jedyna” metoda była faktycznie jedyną metodą, stajesz przed problemem i koniecznością natychmiastowej improwizacji dla jego pokonania – czyli przed zagrożeniem, przed którym doskonale chroni uprzednia, elastyczna nauka wielu ścieżek i wielu metod działania. Dodatkowo pojawia się jeszcze jedno wyzwanie – znając jedną metodę, możesz automatycznie starać się dopasować sytuację do jej potrzeb, zamiast faktycznie przyjrzeć się sytuacji i dostępnym w niej możliwościom.

    Podobną sytuację przeżyłem w początkach mojej kariery jako coacha, kiedy pracując z pewną dziewczyną mającą fobie na pobieranie krwi od początku „wiedziałem” co „należy” zrobić, jakie metody „należy” wykorzystać w takiej sytuacji - i w efekcie osiągałem bardzo niewielką zmianę w jej podejściu do widoku krwi. Po czym w końcu przestałem „wiedzieć” co robić i zacząłem pytać – w ciągu pięciu minut powiedziała mi dokładnie co mam zrobić, po kolejnych pięciu minutach było już po fobii. Było to możliwe tylko dlatego, że przestałem zwracać uwagę na metody i zasady które „znałem” - i zacząłem słuchać tego co dał mi klient. W każdej zmianie – niezależnie od tego czy stosujesz „Sekret”, NLP, podświadomość czy psychoterapię – koniec końców sprawdza się prosta zasada – 98% obserwowania sytuacji i 2% działania, po dobraniu odpowiednich narzędzi i znalezieniu dobrej ścieżki.. Koniec końców wystarczy po prostu słuchać – świat dokładnie opowie Ci co masz do zrobienia.

    Na koniec, dla wszystkich nowych fanów „Sekretu”, NLP, hipnozy czy dowolnej innej ścieżki zmiany:

    To wspaniale, że odkryłeś nową działkę rozwoju i zmiany. Korzystaj z niej, zwłaszcza gdy widzisz wyraźne rezultaty. A jednocześnie – zawsze szukaj dalej. Bierz kolejne możliwe szkoły i poznawaj je, łącząc swoją wiedzę, dostrzegając jak jeden obszar wspiera inny. Właśnie takie poszukiwanie elastyczności w działaniu jako coach i trener i wspomagania jednego narzędzia przez inne sprawiły, że w ciągu ostatnich dwóch lat odbyłem kilkadziesiąt różnych treningów (więcej n.t. szkoleń które odbyłem znajdziesz na http://www.krolartur.com/o_mnie/ ) - ponieważ byłem świadomy tego, że jakiekolwiek zamknięcie się w obrębie tego 'co już wiem', nawet przy szlifowaniu i rozwijaniu tej wiedzy, byłoby ograniczaniem moich możliwości – o szans moich klientów na zmianę swoich zachowań. Ty trafiłeś na jedno przydatne narzędzie – wykorzystuj je – a jednocześnie daj sobie wolność i możliwość rozwijania swoich umiejętności i kompetencji na większej ilości poziomów, niż tylko odnośnie tej jednej rzeczy, niezależnie od tego jak byłaby ona użyteczna.


    Pozdrawiam,
    Artur Król

    ChangeMakers
    http://krolartur.com



    Zgłoś | Cytuj

  • Artur Król
    Wpis na grupie Rozwój osobisty z NLP w temacie Syndrom „Sekretu”
    23.11.2007, 20:31

    Syndrom "Sekretu"

    Wydaje się, że ostatnio nie sposób wejść na jakiekolwiek forum poświęcone rozwojowi osobistemu, żeby nie trafić na pytanie „Czy znacie już Sekret?”. Coraz trudniej jest też trafić na pytanie o określoną kwestię do rozwiązania, gdy ktoś nie pyta „A próbowałeś już Sekretu?”. Co charakterystyczne, owi zwolennicy Sekretu to bardzo często osoby, które same skorzystały z tego narzędzia w kilku drobnych sprawach i dopiero zaczynają swoją przygodę z rozwojem osobistym – być może właśnie dzięki zetknięciu z filmem lub książką „Sekret”. Po drodze wpadli oni jednak w pułapkę, którą określiłem jako Syndrom „Sekretu” - wiarę w jedno, super-uniwersalne narzędzie na wszystkie bolączki świata.

    Nie twierdzę tutaj, że „Sekret” nie działa lub nie istnieje. Choć w mojej prywatnej opinii jest on zbytnim uproszczeniem pewnych kwestii – podobny proces jak najbardziej ma miejsce. Istotne jest jednak coś innego – ludzkie wygodnictwo w łapaniu jednej łopatki i twierdzenia, że ta jedna łopatka pozwoli zrobić wszystko - zbudować zamek z piasku, wykopać dół, zmontować kanalizację w kuchni i zoperować wątrobę babci. A to tylko łopatka, jedno z wielu narzędzi – może się przydać do zamku i dołu, ale do kanalizacji przyda się już zestaw kluczy francuskich – o babci nie wspominając.

    Oczywiście zachowanie to nie dotyczy wyłącznie „Sekretu” - po prostu jego popularność czyni go w tej kwestii wyraźnym jego przejawem. Sądzę jednak, że każdy obszar rozwoju osobistego przeżywał lub przeżywa podobne sytuacje – ludzi którzy z miejsca uznają, że NLP, hipnoza, huna, magia chaosu, dana szkoła uwodzenia czy „potęga podświadomości” są jedynym, złotym rozwiązaniem na wszystko – po czym ignorują wszystko inne w swoim skupieniu nad danym obszarem – tym samym zubożając zarówno siebie, jak i swoje wykorzystanie tego obszaru, który mógłby dużo skorzystać z innych szkół. W przypadku rzeczonego „Sekretu” - jak mogłyby go wspomóc skuteczniejsze wizualizacje nauczane w NLP czy Buddyzmie, albo ładowanie energią praktykowane w modlitwach huny?

    Rozwijaj się na wielu różnych poziomach – ciało, umysł, duchowość, to wszystko rozwija się równolegle. Gdyby nie zmieniało się w podobnym tempie, skutki uboczne mogłyby być bardzo groźne – intelektualiści odcięci od ludzi, ludzie uduchowieni popadający w szaleństwo, sportowcy którzy po zakończeniu kariery nie widzą sensu życia – to wszystko efekty nierównomiernego rozwoju. Pamiętaj o tym i dbaj o wszystkie poziomy życia, tworząc zdrową równowagę między ciałem, umysłami, emocjami i duchowością – a najłatwiej to uczynić właśnie poznając jak najwięcej nowych rzeczy.

    Cały urok „jednej, wspaniałej metody” polega na tym, że działa ona na wszystko... Aż do czasu gdy trafisz na taką rzecz, na którą nie działa. Wtedy, jeśli „jedyna” metoda była faktycznie jedyną metodą, stajesz przed problemem i koniecznością natychmiastowej improwizacji dla jego pokonania – czyli przed zagrożeniem, przed którym doskonale chroni uprzednia, elastyczna nauka wielu ścieżek i wielu metod działania. Dodatkowo pojawia się jeszcze jedno wyzwanie – znając jedną metodę, możesz automatycznie starać się dopasować sytuację do jej potrzeb, zamiast faktycznie przyjrzeć się sytuacji i dostępnym w niej możliwościom.

    Podobną sytuację przeżyłem w początkach mojej kariery jako coacha, kiedy pracując z pewną dziewczyną mającą fobie na pobieranie krwi od początku „wiedziałem” co „należy” zrobić, jakie metody „należy” wykorzystać w takiej sytuacji - i w efekcie osiągałem bardzo niewielką zmianę w jej podejściu do widoku krwi. Po czym w końcu przestałem „wiedzieć” co robić i zacząłem pytać – w ciągu pięciu minut powiedziała mi dokładnie co mam zrobić, po kolejnych pięciu minutach było już po fobii. Było to możliwe tylko dlatego, że przestałem zwracać uwagę na metody i zasady które „znałem” - i zacząłem słuchać tego co dał mi klient. W każdej zmianie – niezależnie od tego czy stosujesz „Sekret”, NLP, podświadomość czy psychoterapię – koniec końców sprawdza się prosta zasada – 98% obserwowania sytuacji i 2% działania, po dobraniu odpowiednich narzędzi i znalezieniu dobrej ścieżki.. Koniec końców wystarczy po prostu słuchać – świat dokładnie opowie Ci co masz do zrobienia.

    Na koniec, dla wszystkich nowych fanów „Sekretu”, NLP, hipnozy czy dowolnej innej ścieżki zmiany:

    To wspaniale, że odkryłeś nową działkę rozwoju i zmiany. Korzystaj z niej, zwłaszcza gdy widzisz wyraźne rezultaty. A jednocześnie – zawsze szukaj dalej. Bierz kolejne możliwe szkoły i poznawaj je, łącząc swoją wiedzę, dostrzegając jak jeden obszar wspiera inny. Właśnie takie poszukiwanie elastyczności w działaniu jako coach i trener i wspomagania jednego narzędzia przez inne sprawiły, że w ciągu ostatnich dwóch lat odbyłem kilkadziesiąt różnych treningów (więcej n.t. szkoleń które odbyłem znajdziesz na http://www.krolartur.com/o_mnie/ ) - ponieważ byłem świadomy tego, że jakiekolwiek zamknięcie się w obrębie tego 'co już wiem', nawet przy szlifowaniu i rozwijaniu tej wiedzy, byłoby ograniczaniem moich możliwości – o szans moich klientów na zmianę swoich zachowań. Ty trafiłeś na jedno przydatne narzędzie – wykorzystuj je – a jednocześnie daj sobie wolność i możliwość rozwijania swoich umiejętności i kompetencji na większej ilości poziomów, niż tylko odnośnie tej jednej rzeczy, niezależnie od tego jak byłaby ona użyteczna.

    Pozdrawiam,
    Artur Król

    ChangeMakers
    http://krolartur.comArtur Krol edytował(a) ten post dnia 23.11.07 o godzinie 20:40



    Zgłoś | Cytuj

  • Artur Król
    Wpis na grupie Psychologia Perswazji w temacie Szokująca manipulacja - nie wchodź jeśli nie masz mocnych...

    Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Psychologia Perswazji

  • Artur Król
    Wpis na grupie Psychologia Perswazji w temacie Autorytet i brak kompetencji VS kompetencje i brak...

    Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Psychologia Perswazji

  • Artur Król
    Wpis na grupie Psychologia Perswazji w temacie Autorytet i brak kompetencji VS kompetencje i brak...

    Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Psychologia Perswazji

  • Artur Król
    Wpis na grupie Psychologia Perswazji w temacie Szokująca manipulacja - nie wchodź jeśli nie masz mocnych...

    Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Psychologia Perswazji

  • Artur Król
    Wpis na grupie Psychologia Perswazji w temacie Szokująca manipulacja - nie wchodź jeśli nie masz mocnych...

    Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Psychologia Perswazji

  • Artur Król
    Wpis na grupie Psychologia Perswazji w temacie Szokująca manipulacja - nie wchodź jeśli nie masz mocnych...

    Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Psychologia Perswazji

  • Artur Król
    Wpis na grupie Psychologia Perswazji w temacie Szokująca manipulacja - nie wchodź jeśli nie masz mocnych...

    Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Psychologia Perswazji

  • Artur Król
    Wpis na grupie Rozwój osobisty w temacie 4 Najlepszych NLP-owców

    Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Rozwój osobisty

  • Artur Król
    Wpis na grupie Psychologia Perswazji w temacie Szokująca manipulacja - nie wchodź jeśli nie masz mocnych...

    Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Psychologia Perswazji

  • Artur Król
    Wpis na grupie Psychologia Perswazji w temacie Szokująca manipulacja - nie wchodź jeśli nie masz mocnych...

    Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Psychologia Perswazji

  • Artur Król
    Wpis na grupie coaching w temacie Jeden z aspektów tego, nad czym myślałem od dłuższego...
    20.11.2007, 17:12

    Pawle, bardzo chętnie - ale po co w tym temacie? :D

    To świetny pomysł, zacznij zakładać kolejne tematy, poświęcone indywidualnym wyzwaniom, wtedy będzie łatwo nad wszystkim zapanować - natomiast naprawdę nie rozumiem dlaczego zdajesz się koniecznie chcieć przerobić akurat ten wątek na taki format dyskusji.

    Co do technik zmiany - a nawet co do 'mierzenia skuteczności technik zmiany', powiem tak: jest skala Hildegarda, która zdaje sie pokazywać, że są osoby mało, lub zupełnie niepodatne na hipnozę. Wszystko w niezwykle naukowy, 'obiektywnie mierzalny' sposób.

    I jest taki np. Derren Brown, wprowadzający w głęboki trans w ciągu kilku sekund albo był taki Milton Erickson, zdolny zahipnotyzować każdego.

    Hipnoza działa czy nie działa? Czy może raczej to jak Hildegard robił hipnozę nie działało - w przeciwieństwie do tego jak robili ją Milton czy Derren?

    Oczywiście jestem świadomy że to drugie podejście ma pewien dodatkowy element - w tym wypadku odpowiedzialność za zmianę spoczywa bardziej na coachu/nauczycielu, nie na stosowanej metodzie (co zreszta, przynajmniej w przypadku psychoterapi, jest dosyć dobrze wykazane ).Artur Krol edytował(a) ten post dnia 20.11.07 o godzinie 17:27



    Zgłoś | Cytuj

  • Artur Król
    Wpis na grupie Psychologia Perswazji w temacie Szokująca manipulacja - nie wchodź jeśli nie masz mocnych...

    Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Psychologia Perswazji

Wyślij zaproszenie do