Wypowiedzi
-
-
Myślę, ze każdy z klubów ma tak samo wiernych kibiców - tylko naszych (zielonogórskich) jest:
po 1 - najwięcej :);
po 2 - mamy to szczęście, ze wielu zielonogórzan zrobiło kariery i teraz promuje ten sport na zewnątrz (patrz T.Lis, R.Darżynkiewicz);
po 3 - w końcu za PR zielonogórskiego żużla wzięli się ludzie, którzy się na tym znają;
po 4 - zamiłowanie Roberta D. do lansowania się wśród celebrytów zaczyna przynosić wymierne korzyści
i po 5 - najważniejsze - każdy kto wyjeżdża z ZG w Polskę tak silnie związany jest z tym miastem, że buduje bardzo pozytywny wizerunek na zewnątrz (D. Nowakowski i 39 i pół).
Z perspektywy Warszawy mogę to potwierdzić, ze zielonogórzanie w kraju są jak konsumenci apple - wszędzie rozsiewają swoją pozytywną energię w kontekście produktu, jakim w tym przypadku jest Zielona Góra i Falubaz.
-
Tak, tak, Tylko Falubaz :) A jak ktoś chce poczytać więcej o drodze do złota i poczuć atmosferę zielonogórskiego stadionu, to zapraszam do lektury http://www.ghati.pl/tylko-falubaz.html
-
No i udało się!! Po długich bojach z pogodą i torem - w końcu pojechali i to lepiej, niż można sobie było wymarzyć :) Dla niewtajemniczonych polecam: http://www.ghati.pl/tylko-falubaz.html
-
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Blip
-
-
-
-
-
Problem w tym, że nasze miasto nie ma dobrego hasła promocyjnego i podejrzewam, że więcej dla jego promocji robimy my tutaj niż cały sztab "działu promocji" w zielonogórskim Ratuszu.
Nie wiem, czy będę w stanie nazwać się warszawianką - ale bardzo lubię określenie "zielonogórzanka w Warszawie" :) i często to podkreślam, w różnych sytuacjach.
A co do powrotu do ZG - mam wrażenie, że coraz młodsi ludzie władają tym miastem i jak by się nie działo, jest nadzieja, że z czasem stworzą się tam warunki do powrotu i wykorzystania doświadczenia zdobytego tutaj :)
-
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=73&w=87797116... się wybiera?
Jak zwykle za późno przeczytałam :)
Zielona Dziura?
Pani Agato - Ja bardzo PROSZĘ !!!
A ja owszem będę bronić - kiedyś byłam na ciekawym wykładzie, na której nawet padła teza, żeby przekształcić to w hasło promujące nasze miasto :) i to w znaczeniu pozytywnym, humorystycznym, nie pejoratywnym :) Mogłoby być zabawne - ale czy ktoś się odważy?
-
-
-
A ja wyjechałam do Wa-wy, bo w ZG osiągnęłam już wszystko co chciałam. Jednak tęsknię bardzo za moim kochanym miastem i często do niego wracam. Teraz mam 2 domy - ten w Warszawie - do pracy i ten pod ZG - do odpoczynku z rodziną i przyjaciółmi. Małe rozdwojenie jaźni. Wydaj mi sie jednak, że to wszystko kwestia wyboru i ambicji, bo równie dobrze mogłam zostać w ZG i też byłoby mi dobrze, tyle, że w stagnacji. Wybrałam dalszy rozwój i też nie załuję.
-
-
Tyle, ze akurat rzadko bywam w Zielonej i raczej nie w czwartki. A trudno mi uzasadniać niewpuszczenie mnie do lokalu, a skoro do niego nie weszłam, to tym bardziej trudno mi się odnosić co do tego, co jest w środku.
A co do Marry Ann i wszystkich pozostałych lokali w ZG - takich problemów nigdy nie miałam. Stąd moja krytyczna ocena.
-
To ja też coś wtrącę od siebie. Niestety ja miałam przykrą przygodę związana z tym lokalem. Przyjechałam do rodzinki z Wa-wy (w której raczej nie mam problemów z wejściem szczególnie do lokali z selekcją) - słyszałam że otworzył się nowy lokal, więc naturalnie postanowiłam sprawdzić czy i jak jest. No i... niestety nie miałam okazji, ponieważ pani przy wejściu zapytała mnie czy mam zaproszenie - nie miałam ponieważ przyjechałam dzień wcześniej... to może czy mam rezerwację - też nie miałam, ponieważ po rekonansie wśród znajomych dowiedziałam się, ze jeżeli przyjdę w miarę wcześnie to nie powinno być problemów.
Wiec generalnie byłam lekko zdziwiona zaistniałą sytuacją i przeniosłam się do lokali do ktorych chodzę od dawna - jak tylko jestem w ZG i nie mam tam fochów na zasadzie problemów z wejsciem.
Panu szefowi gratuluję lokalu, a wszystkim bawiącym sie w środku - udanej zabawy. Ja raczej więcej tam nie pójdę.